bene_gesserit
04.02.10, 12:38
Adam Szostakiewicz w Polityce:
Po doświadczeniach 2009 r. biskupi pytają: jeśli nie na krzyżu, to
na czym budować Europę? Ależ od stuleci budujemy ją także na innych
wartościach niż chrześcijańskie.
Przyszłość chrześcijaństwa w Europie nie zależy od tego, czy w
salach lekcyjnych wiszą krzyże lub krucyfiksy. Przyszłość
chrześcijaństwa zależy od samych chrześcijan. Od tego, co robią i
mówią pod znakiem krzyża. Znany katolicki filozof Nikolaus
Lobkowitz, choć krytyk wyroku Europejskiego Trybunału Praw
Człowieka w sprawie pani Soile Lautsi przeciwko państwu włoskiemu
(z października 2009 r.), słusznie wskazuje na Amerykę. Tam w
instytucjach publicznych, włącznie ze szkołami, żadne symbole
religijne nie mogą być eksponowane, bo obowiązuje ścisły rozdział
państwa od religii. A jednocześnie USA to kraj, gdzie życie
religijne kwitnie najbujniej w całym świecie zachodnim. Bo poza
instytucjami publicznymi ta sama amerykańska konstytucja pozwala
wszystkim korzystać z wolności wyznania.
W Europie prawo unijne i prawa narodowe też gwarantują i chronią
wolność religii. I kto chce, może działać na tej niwie bez
ograniczeń. A jeśli, to z takimi, jakim podlegają wszystkie inne
organizacje. Trudno jednak, by wierzących zachęcało do religijnych
praktyk neutralne światopoglądowo państwo. To nie jego zadanie, bo
czas teokracji w Europie minął.
Trzy scenariusze dla religii w
Europie (separacja, dialog i wspolpraca, konfrotacja)