Podzial prac domowych w polskiej rodzinie

08.02.10, 17:13
Z Przekroju - dane na podstawie badań 'Nieodplatna praca kobiet'
Anny Titkow i Danuty Duch-Krzysztofiak z PAN:

Pranie:
K - 95%, M - 1%

Gotowanie obiadu:
K - 90%, M - 3%

Codzienne zakupy:
K 0 74%, M - 18%
Płacenie rachunków:
K - 65%, M - 31%

Wyrzucanie śmieci:
K - 44%, M - 29%

Trzepanie dywanów:
K - 29%, M - 55%

I jeszcze cytat:
Nawet pracujące zawodowo kobiety spędzają dwa razy więcej czasu na
pracach domowych niz ich partnerzy.
    • kontodopisanianaforum Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 08.02.10, 17:18
      To właśnie ta pani podwójnonazwiskowa była wczoraj na Trójce w "Jestem feministą".
    • figgin1 Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 08.02.10, 17:18
      W moim rodzinnym domu jest nieco inaczej. Ojciec ma więcej luzu niż moja matka,
      bo często pracuje w domu, wiec i obiad zrobi, i posprząta... Pranie zawsze robi
      mama, ojciec zawsze do białego wrzuci jedna czerwoną skarpetkę, mam to po nim.
      Mama też prasuje, wiecznie się odchudza i uważa, że prasowanie jej pomoże. Gary
      zmywa zmywarka, wcześniej robiły to tzw "dzieci". Jak z siostra się
      wyprowadziłyśmy zmywarka pojawiła się błyskawicznie, co odbieram jako świństwo.
      Dzięki temu, co wyniosłam z domu bardzo jaskrawo widzę nierówny podział
      przykrych obowiazków gdzie indziej.
      • bene_gesserit Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 08.02.10, 17:27
        He he.
        W moim domu ojciec robil zakupy praiwe tak czesto jak mama,
        gotowal, zmywal, sprzątal - obowiazki byly podzielone
        demokratycznie. Babcia twierdzila, ze zawsze taki byl.

        Nie rozumialam, czemu moje przyjaciolki sie chichoczą, kiedy widza
        mojego ojca w fartuchu i nie rozumialam zdumienia, kiedy jadly zupe
        i nie mogly uwierzyc, ze ugotowal ja moj tata. Saaam, bez twojej
        mamy?

        Dzieki temu, co wynioslam z domu, trudno bylo mi sobie ulozyc potem
        zycie - wiekszosc facetow, z ktorymi sie spotykalam, automatycznie
        uznawala, ze kobiety sa z natury przeznaczone do prac domowych.
        • easz Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 08.02.10, 19:25
          bene_gesserit napisała:

          > Dzieki temu, co wynioslam z domu, trudno bylo mi sobie ulozyc potem
          > zycie - wiekszosc facetow, z ktorymi sie spotykalam, automatycznie
          > uznawala, ze kobiety sa z natury przeznaczone do prac domowych.

          Czyli wyniosłaś coś w rodzaju androginiczności;) a tu świat się okazał w
          powijakach jeszcze?
          Czy gdyby nie to, to mogłabyś nie być feministką? TO by w oczywisty sposób
          oznaczało, że feminizm naprawdę może nie być kiedyś potrzebny:)
          • bene_gesserit Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 08.02.10, 19:32
            easz napisała:

            > Czy gdyby nie to, to mogłabyś nie być feministką? TO by w
            oczywisty sposób
            > oznaczało, że feminizm naprawdę może nie być kiedyś potrzebny:)

            Och, alez byloby wtedy pięknie.
        • bri Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 09.02.10, 09:46
          U mnie w rodzinie domem zajmowała się wyłącznie mama, ale tata miał
          o wiele więcej pracy w gospodarstwie, więc nakład czasowy mieli
          podobny. Pracowali, praktycznie rzecz biorąc, od rana do nocy, 6-7
          dni w tygodniu.

          Mnie z kolei nie udało się związać z żadnym mężczyzną, który
          oczekiwałby, że to ja przejmę większość domowych obowiązków. Gdyby
          nie mąż jednej koleżanki, w ogóle trudno byłoby mi uwierzyć, że
          jeszcze tacy są w moim pokoleniu.
        • grand_bleu Logicznie rzecz ujmując ... 14.02.10, 16:21
          bene_gesserit napisała:


          > Dzieki temu, co wynioslam z domu, trudno bylo mi sobie ulozyc
          potem
          > zycie - wiekszosc facetow, z ktorymi sie spotykalam, automatycznie
          > uznawala, ze kobiety sa z natury przeznaczone do prac domowych.

          Do ułożenia sobie życia potrzebny jest jeden facet. Jeden mieści się
          w mniejszości => powodów trudności szukaj w sobie, a nie w tym co
          wyniosłaś z domu.
          • kontodopisanianaforum Re: 14.02.10, 17:41
            Haha, ale logika. Chyba nie wiesz, co oznacza ten znaczek "=>".
            • grand_bleu Re: 14.02.10, 17:51
              kontodopisanianaforum napisała:

              > Haha, ale logika. Chyba nie wiesz, co oznacza ten znaczek "=>".

              wiem.
              zamiast pisać haha, wykaż błąd w rozumowaniu.
              • kontodopisanianaforum Re: 14.02.10, 18:18
                Ale tego, co napisałaś, nie można nazwać rozumowaniem.
                To po prostu jakaś obraźliwa sugestia pt. "z tobą Bene jest coś nie tak, bo nie
                zgadzasz się na to, że kobiety są >>z natury<< stworzone do sprzątania".
                Żegnam panią, dopóki znowu jakiejś głupoty pani nie strzeli i będzie się można
                pośmiać.
                • grand_bleu Re: 14.02.10, 18:34
                  kontodopisanianaforum napisała:

                  > Ale tego, co napisałaś, nie można nazwać rozumowaniem.

                  nazwa jest nieważna.

                  błędu nie wykazałaś, co o tyle mnie nie dziwi, że nie możesz wykazać
                  czegoś, czego nie ma.

                  > To po prostu jakaś obraźliwa sugestia pt. "z tobą Bene jest coś
                  nie tak, bo nie zgadzasz się na to, że kobiety są >>z natury<<
                  stworzone do sprzątania".

                  oczywista bzdura.
                  • kontodopisanianaforum Re: 14.02.10, 21:12
                    grand_bleu napisała:

                    > oczywista bzdura.

                    Tak, zgadzam się - twoja sugestia to bzdura. Podobnie jak wsadzanie modalności w
                    implikację :)
                    • grand_bleu Uwaga, tłumaczę jak dziecku ... 14.02.10, 22:45

                      X napisała: "wiekszosc facetow, z ktorymi sie spotykalam,
                      automatycznie uznawala, ze kobiety sa z natury przeznaczone do prac
                      domowych".

                      X użyła słowa większość

                      większość nie równa się wszyscy, a jeżeli, to znaczy, że była jakaś
                      mniejszość (facetów, z którmi spotykała się X, a którzy nie
                      uznawali, że kobiety z natury sa przeznaczone do prac domowych).

                      do ułożenia sobie życia wystarczy tylko jeden facet. Jeden mieści
                      się w mniejszości, zatem należy sadzić, że X spotykała się z co
                      najmniej jednym mężczną, który pasował do modelu wyniesionego z domu.

                      jeżeli, jak pisze, miała problem z ułożeniem sobie życia, powodem
                      takiej sytacji nie mógł być brak faceta pasującego do modelu
                      wyniesionego z domu. Przyczyna trudności leży gdzie indziej. Gdzie
                      nie wiem i niczego nie sugeruję.
                      • kontodopisanianaforum Re: 14.02.10, 22:56
                        Też lubisz odwracać kota ogonem, tak jak twój kolega, i teraz udajesz, że nie
                        wiesz, o czym mowa.
                        A mowa o tym zdaniu: Jeden mieści się
                        w mniejszości => powodów trudności szukaj w sobie
                        . Po co wciskałaś tam
                        strzałkę, której użycia najwyraźniej nie rozumiesz, to raz. Dlaczego sama sobie
                        zaprzeczasz, pisząc teraz Przyczyna trudności leży gdzie indziej. Gdzie nie
                        wiem i niczego nie sugeruję
                        , to dwa.
                        • grand_bleu Re: 14.02.10, 23:21

                          > A mowa o tym zdaniu: Jeden mieści się
                          > w mniejszości => powodów trudności szukaj w sobie
                          . Po co
                          wciskałaś tam
                          > strzałkę, której użycia najwyraźniej nie rozumiesz, to raz.

                          napisałam: jeden mieści sie w mniejszości => (jeżeli, to) powodów
                          trudności szukaj w sobie.

                          równie dobrze mogłam napisać:
                          jeden mieści się w mniejszości => przyczyna trudności leży gdzie
                          indziej.

                          Te dwa zdania nie leżą w sprzeczności.


                          Dlaczego sama sobie
                          > zaprzeczasz, pisząc teraz Przyczyna trudności leży gdzie
                          indziej. Gdzie nie
                          > wiem i niczego nie sugeruję
                          , to dwa.

                          Nie ma zaprzeczenia. Nie sugeruję przyczyny. Określenie miejsca, to
                          nie przyczyna.
                          • kontodopisanianaforum Re: 14.02.10, 23:40
                            > równie dobrze mogłam napisać:
                            > jeden mieści się w mniejszości => przyczyna trudności leży gdzie
                            > indziej.
                            > Te dwa zdania nie leżą w sprzeczności.
                            > Nie ma zaprzeczenia. Nie sugeruję przyczyny. Określenie miejsca, to
                            > nie przyczyna.

                            Możesz się teraz wić i kręcić, hulaj dusza :)
                        • vargtimmen Re: 14.02.10, 23:23

                          Implikacja była zastosowana wręcz wzorcowo.

                          Boję się, że Ty nie rozumiesz, czym jest ta strzałka ani treści stwierdzenia Bleu.

                          A "modalność" tu wcale nie pasuje.
                          • kontodopisanianaforum Re: 14.02.10, 23:41
                            Oczywiście, że modalność tu nie pasuje, bo wsadzanie jej do implikacji, na
                            której następnie opiera się dalej wywód, nie jest mądrym pomysłem.
                            • vargtimmen Re: 14.02.10, 23:52

                              Uważam, że wywód był bez zarzutu, a wniosek był trafny.

                              Boję się też, że terminu "modalność" używasz błędnie, tak jak w przypadku
                              imiesłowu / przydawki w wątku o ruchu pro-life. Żeby uniknąć nieporozumień,
                              doprecyzuj proszę, co u Ciebie ta "modalność" ma właściwie oznaczać.
                              • kontodopisanianaforum Re: 15.02.10, 16:06
                                No to się nie bój, nie ma takie potrzeby.
                                I to nie ja się mylę w tamtej kwestii.
                                Nie zamierzam też z tobą rozmawiać na temat modalności, bo z rozumieniem tego
                                typu terminó masz wyraźny problem.
                                • kontodopisanianaforum Re: 15.02.10, 16:07
                                  terminów.
                                • vargtimmen Re: 15.02.10, 20:41

                                  Sorry, ale dla mnie słowo "modalność" nijak nie pasuje. Nie wiem, co chciałaś
                                  wyrazić, wątpię, by ktokolwiek inny wiedział, ale to przecież nie jest żaden
                                  problem dla mnie.
                • bene_gesserit Re: 14.02.10, 20:46
                  Ja uwazam, ze to urocze, ze komus sie chcialo trzymać dziewictwo az
                  do slubu i az do slubu mieszkac z rodzicami. Pierdolowato
                  staroświeckie i niemądre, ale na swoj ciapusiowaty sposób słodkie.
                  Kawaii :)))
                  • grand_bleu hmm... 14.02.10, 23:01
                    Jesteś kolejną feministką, która na publicznym forum fantazjuje na
                    tema życia intymnego - swojego, czy cudzego, nieistotne. Macie z tym
                    jakiś problem, o co chodzi?
                    • kontodopisanianaforum Re: hmm... 14.02.10, 23:15
                      grand_bleu napisała:

                      > Jesteś kolejną feministką, która na publicznym forum fantazjuje na
                      > tema życia intymnego - swojego, czy cudzego, nieistotne. Macie z
                      > tym jakiś problem, o co chodzi?

                      Tym razem to już się uśmiałam. I uśmiechnęłam. Sarkastycznie co prawda, ale jednak.
                      To nie ja tu fantazjuję na temat czyjegoś życia.
                      To ty sama zaczęłaś imputować, że ktoś ma z sobą problemy.
                      A przyłapana dwa razy na próbie zejścia z tematu, zaczynasz atakować.
                      Nieładnie.
                      • grand_bleu Re: hmm... 14.02.10, 23:24
                        kontodopisanianaforum napisała:

                        > grand_bleu napisała:
                        >
                        > > Jesteś kolejną feministką, która na publicznym forum fantazjuje
                        na
                        > > tema życia intymnego - swojego, czy cudzego, nieistotne. Macie z
                        > > tym jakiś problem, o co chodzi?
                        >
                        > Tym razem to już się uśmiałam. I uśmiechnęłam. Sarkastycznie co
                        prawda, ale jednak.
                        > To nie ja tu fantazjuję na temat czyjegoś życia.
                        > To ty sama zaczęłaś imputować, że ktoś ma z sobą problemy.


                        Bzdura. O problemach pisała Bene.
                      • grand_bleu jeszcze jedno ... 14.02.10, 23:28
                        kontodopisanianaforum napisała:


                        > To nie ja tu fantazjuję

                        Pisząc "kolejną feministką, która fantazjuje (...)" nie miałam na
                        myśli Ciebie.
        • sikorka68 Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 13:39
          To taki fajny "podział". Ja nie trzymam się kurczowo: ja robię to, ty to. Mój
          mąż potrafi dużo, ale długo pracuje. Więc bardziej zależy mi na tym, żeby więcej
          był z dziećmi.
          Ale, jak ja z jakiegoś powodu nie mogę robić, potrafi wyręczyć i to mi wystarcza.
          Czego bym mu nie dała- to prasowania. U niego ponad połowa się nie prasuje.
        • ldmochowski Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 14:36
          To ja jestem jakiś dziwny....

          Pranie:
          K - 5%, M - 95%

          Gotowanie obiadu:
          K - 30%, M - 70%

          Codzienne zakupy:
          K 0 50%, M - 50% - chodzimy razem

          Płacenie rachunków:
          K - 50%, M - 50%

          Wyrzucanie śmieci:
          K - 0%, M - 100%

          Trzepanie dywanów:
          K - 0%, M - 0% nie mamy dywanów.

          Chyba powinienem się leczyć?
          • bene_gesserit Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 16:08
            I jeszcze kotki lubisz.
          • wladekbud Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 22.02.10, 12:30
            > To ja jestem jakiś dziwny....

            Nie, bo to zależy kto, dla kogo i z jakim zamierzonym wynikiem robi
            badania :)
            U nas to wygląda tak:
            Pranie:
            K - 99%, M - 1%

            Gotowanie obiadu:
            K - 10%, M - 90%

            Codzienne zakupy:
            K - 20%, M - 80%

            Płacenie rachunków:
            K - 0%, M - 100%

            Wyrzucanie śmieci:
            K - 20%, M - 80%

            Trzepanie dywanów (bardziej całe porządki, jak takie):
            K - 50%, M - 50%
    • berta-live Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 08.02.10, 17:28
      Suma powyższych procentów nie wynosi 100. A to znaczy, że jest ktoś jeszcze.
      Ktoś bardzo niedoceniany i mam wrażenie, że też ma płeć żeńską.
      • figgin1 Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 08.02.10, 17:56
        Pzostałe procenty, to ci, którzy zajmują się obrzydliwymi czynnościami na spółę
        z partnerem.
      • winniepooh Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 08.02.10, 18:08
        > Suma powyższych procentów nie wynosi 100. A to znaczy, że jest ktoś
        jeszcze.
        > Ktoś bardzo niedoceniany i mam wrażenie, że też ma płeć żeńską.

        córka, matka lub teściowa
        • easz Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 08.02.10, 19:26
          winniepooh napisała:

          > > Suma powyższych procentów nie wynosi 100. A to znaczy, że jest ktoś
          > jeszcze.
          > > Ktoś bardzo niedoceniany i mam wrażenie, że też ma płeć żeńską.
          >
          > córka, matka lub teściowa

          Lub tania siła robocza.
          • ms135pt Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 12:44
            albo... nikt tego nie robi
            jak u mnie dywany odkurzamy a nie trzepiemy
    • sabinac-0 Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 08.02.10, 17:35
      Najbardziej znamienny jest punkt "placenie rachunkow".
    • berta-live Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 08.02.10, 18:41
      Mam jeszcze jedno spostrzeżenie. Tak naprawdę to większe prawdopodobieństwo
      wykonania jakiejkolwiek czynności ma osoba, której niewykonanie danego zadania
      bardziej da się we znaki. Np ktoś komu bałagan przeszkadza, prędzej zabierze się
      za sprzątanie niż ktoś kto pedantem nie jest.

      A kobiety, z racji takiej a nie innej konstrukcji hormonalnej, mają większe
      szanse na zapadnięcie na jakieś nerwicowe przypadłości, chociażby na jakieś
      zaburzenia kompulsyjno obsesyjne. Zaburzenia te jak są bardzo nasilone, to
      oczywiście tak dają w kość, że wszyscy zauważają, że coś jest nie w porządku.
      Natomiast w lżejszej postaci są uważane za przydatną rodzinie cechę. A konflikty
      zaczynają się dopiero wtedy, kiedy delikwentka zamiast sama zaganiać, zaczyna do
      tego zmuszać resztę rodziny. Ewentualnie jak chory jest mąż i korzystając z
      przewagi np ekonomicznej albo fizycznej nad żoną, zmusza ją do jakiś rytualnych
      zachowań.

      Bo tak naprawdę z w/w listy to sens ma tylko regularne płacenie rachunków. Kto
      powiedział, że trzeba na obiad jeść ciepłe posiłki i to jeszcze podzielone na
      dwa dania? Kto powiedział, że w ogóle trzeba coś pichcić a nie można tego samego
      zjeść bez obróbki, np zamiast surówki z marchewki, można warzywo schrupać w
      całości. Kto powiedział, że trzeba myć gary zaraz po posiłku a nie np raz
      dziennie albo raz w tyg? Jak zacznie śmierdzieć albo skończy się ostatni czysty
      talerz to i chętny do mycia też się znajdzie. Kto powiedział, że zakupy trzeba
      robić codziennie, skoro jest coś takiego jak lodówka? I podobnie jest z
      wyrzucaniem śmieci i trzepaniem dywanów. Jak zaczną utrudniać życie to i
      znajdzie się ktoś, kto rozwiąże problem.
      • easz Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 08.02.10, 19:20
        berta-live napisała:

        > Mam jeszcze jedno spostrzeżenie. Tak naprawdę to większe
        prawdopodobieństwo
        > wykonania jakiejkolwiek czynności ma osoba, której niewykonanie
        danego zadania bardziej da się we znaki. Np ktoś komu bałagan
        przeszkadza, prędzej zabierze się
        > za sprzątanie niż ktoś kto pedantem nie jest.
        >
        > A kobiety, z racji takiej a nie innej konstrukcji hormonalnej,
        mają większe
        > szanse na zapadnięcie na jakieś nerwicowe przypadłości

        A taki mechanizm? - nie może być po prostu tak, że pan przychodzi do
        domu i zaczyna się wynajdowanie? tj. nie widzi tego, co zostało
        zrobione, ale za to zobaczy każdą najmniejszą, nawet/zwłaszcza
        wyimaginowaną plamkę, pajęczynkę, roztocze.
        Więc pani dwoi się i troi, choć gupia powinna już dawno skumać, że
        to psu na budę.
        • titta Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 15:28
          Pani powinna nie tyle "dawno skumac" co za pierwszym razem (na
          pierwsza uwage) wskazac gdzie jest szmata/mop/odkurzacz.
      • wen_yinlu Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 14.02.10, 13:53
        > Mam jeszcze jedno spostrzeżenie. Tak naprawdę to większe prawdopodobieństwo
        > wykonania jakiejkolwiek czynności ma osoba, której niewykonanie danego zadania
        > bardziej da się we znaki. Np ktoś komu bałagan przeszkadza, prędzej zabierze si
        > ę
        > za sprzątanie niż ktoś kto pedantem nie jest.

        I coś musi w tym być, skoro np moja mama i moja teściowa, żona kuzyna i parę
        koleżanek, wszystkie co do jednej pracujące na pełny etat jak tylko wchodzą do
        domu zaczynają latać z mopem, myć naczynia, przecierać blaty, zalewać kibel
        płynami... Nie mówiąc już o sobocie. Bardzo niezręcznie się czuję gdy zapraszam
        którąś do siebie, a ta znów - myje moje brudne naczynia, zagląda do uszu mojemu
        dziecku, wypytuje czy piorę codziennie, czy myję podłogę w kuchni codziennie. I
        zawsze słyszą nie, nie, nie, to mój dom, żal czas tracić na to obsesyjne
        doczyszczanie, wygładzanie zmarszczek na obrusie... Patrzą dziwnie jak rozwalam
        się na kanapie z książką i miską winogron i leżę tak sobie... leżę... te 2
        godziny. Zaniedbuję.

        Kręcą się i kręcą na tej karuzeli na własne życzenie. I oczywiście muszą "nie
        mieć czasu", być "takie ciągle zajęte". Nie raz próbowałam rozmawiać z teściową
        na ten temat, że to nie ma sensu, że szczególnie teraz kiedy ma czas dla siebie
        może zrobić z niego użytek, poleżeć, połazić, pospać, pomyśleć o pierdołach,
        zadbać o siebie i swoje dobre samopoczucie. Nie.
        Smutne - patrzę na młode kobiety w moim wieku, zasuwające w pracy, robiące w
        domu wszystko, włącznie z "obsługą" dzieci... no i cóż, mają to na własne
        życzenie. Narzekają ciągle, że takie zagonione.
        Da się inaczej i wiem to na własnym przykładzie, ale co się nasłucham od
        starszych kobiet... odechciewa się z nimi gadać.
        • kocia_noga Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 14.02.10, 16:03
          wen_yinlu napisała:


          > Smutne - patrzę na młode kobiety w moim wieku, zasuwające w pracy,
          robiące w
          > domu wszystko, włącznie z "obsługą" dzieci... no i cóż, mają to na
          własne
          > życzenie. Narzekają ciągle, że takie zagonione.
          > Da się inaczej i wiem to na własnym przykładzie, ale co się
          nasłucham od
          > starszych kobiet... odechciewa się z nimi gadać.

          Nie sądzę,że to całkowicie ich życzenie, w końcu przekaz jest nadal
          ten sam - kobieta dba o dom i dzieci. W czytankach szkolnych mama
          nie leży z książką na kanapie, tak samo w popularnych książkach,
          filmach, programach rozrywkowych.Żeby wyjść z tego, tzreba i
          pomyśleć, i odwagi i rezygnacji z pewnych profitów społecznych - w
          tym sensie rzeczywiście to ich życzenie.
    • vargtimmen To wygląda źle... 08.02.10, 19:33

      ... w przypadku kobiet pracujących zawodowo. To zestawienie sprzyja mojej tezie,
      wyrażonej w innym wątku, że kobiety mają szanse być szczęśliwsze w modelu
      rodziny z asymetrycznym podziałem obowiązków, w której główny ciężar utrzymania
      rodziny spoczywa na mężczyźnie.

      Argument wygląda tak:

      Widać z tych statystyk, że facetów bardzo trudno zagonić do prac domowych.
      Wredni są, paskudni, lenie i egoiści. Można ich, natomiast, poszczuć do
      zarabiania pieniędzy i kariery. Wystarczy wejść na ambicję (pamiętając wszelako
      o godziwym zapleczu emocjonalnym), a będą harować aż furczy. W ten sposób,
      kobiety, które i tak wykonują prace domowe, mogą podejść do pracy zawodowej
      bezstresowo lub wcale nie pracować. Skutek? Bardziej sprawiedliwy rozkład obciążeń.

      Natomiast, niezdrowa jest sytuacja, w której obydwoje pracują zawodowo, w
      porównywalnym wymiarze czasu i z podobnymi dochodami, a w domu jest tak, jak w
      w/w statystyce. Tyle tylko, że taka sytuacja jest skutkiem pewnych różnic natury
      kobiet i mężczyzn (choćby wspomnianej w tym wątku wyższej wrażliwości kobiet na
      bałagan czy płaczące z głodu dzieci) i (propagowanego przez feminizm) modelu
      kobiety pracującej.
      • berta-live Re: To wygląda źle... 08.02.10, 19:45
        Wg amerykańskich statystyk, to dochód rodziny składa się w 2/3 z zarobków męża a
        w 1/3 z zarobków żony. Natomiast 2/3 prac domowych wykonuje żona a 1/3 mąż.
        • vargtimmen Re: To wygląda źle... 08.02.10, 19:54
          berta-live napisała:

          > Wg amerykańskich statystyk, to dochód rodziny składa się w 2/3 z zarobków męża a
          > w 1/3 z zarobków żony. Natomiast 2/3 prac domowych wykonuje żona a 1/3 mąż.


          Naprawdę? Dzięki, właśnie o to mi chodzi.

          Na mój gust, taki przeciętny model jest bardzo rozsądny.
          • sabinac-0 Re: To wygląda źle... 08.02.10, 19:59
            vargtimmen napisał:

            > Naprawdę? Dzięki, właśnie o to mi chodzi.
            >
            > Na mój gust, taki przeciętny model jest bardzo rozsądny.
            >
            Zwlaszcza fakt, ze, poswiecajac pracy zawodowej podobna ilosc czasu, mezczyzni
            zarabiaja dwukrotnie wiecej a kobiety pracuja dwukrotnie wiecej?
            • vargtimmen Re: To wygląda źle... 08.02.10, 20:29
              sabinac-0 napisała:

              > Zwlaszcza fakt, ze, poswiecajac pracy zawodowej
              > podobna ilosc czasu, mezczyzni zarabiaja
              > dwukrotnie wiecej (...)

              Nie sądzę by tak było, zwłaszcza w USA.

              Na marginesie, czas pracy nie jest miarą wartości pracy, ważna jest użyteczność
              jej owoców dla innych i relacje zapotrzebowania na dane kompetencje/wytwory
              pracy do ich podaży.
              • sabinac-0 Re: To wygląda źle... 08.02.10, 20:42
                vargtimmen napisał:

                >
                > Na marginesie, czas pracy nie jest miarą wartości pracy, ważna jest użyteczność
                > jej owoców dla innych i relacje zapotrzebowania na dane kompetencje/wytwory
                > pracy do ich podaży.
                >
                Brakuje tylko starej spiewki, ze praca panow jest kompetentna i uzyteczna a
                pracujace panie to biurwy.
                • bene_gesserit Re: To wygląda źle... 08.02.10, 20:52
                  Zwlaszcza ze wiele zwrotek juz bylo.
                  I ta o 'naturalnej' sklonnosci kobiet do trywialnych prac domowych
                  i ta o tym, ze zle feministki przemoca gnają kobiety domowe do
                  pracy.j

                  O jezu, nie moge no. Osme: nie mów falszywego świadectwa,
                  chcialoby sie powiedziec :)
                  • kontodopisanianaforum Re: To wygląda źle... 08.02.10, 21:02
                    Jak to, Bene, nie masz tego genu odpowiedzialnego za fascynację sprzątaniem?
                    • bene_gesserit Re: To wygląda źle... 08.02.10, 21:20
                      Nie, jestem mutantką. W dodatku jako feministka nie przyjmuje do
                      wiadomosci Najnowszych Odkryc Amerykanskich Naukowców, ktorzy tenze
                      gen odkryli, potwierdzili ze dziedziczy sie go jedynie po kądzieli
                      i nazwali go J-23-Sciereczka.
                • vargtimmen Re: To wygląda źle... 09.02.10, 01:50
                  sabinac-0 napisała:

                  > vargtimmen napisał:
                  >
                  > >
                  > > Na marginesie, czas pracy nie jest miarą wartości
                  > > pracy, ważna jest użyteczność
                  > > jej owoców dla innych i relacje zapotrzebowania na
                  > > dane kompetencje/wytwory
                  > > pracy do ich podaży.
                  > >
                  > Brakuje tylko starej spiewki, ze praca panow jest
                  > kompetentna i uzyteczna a
                  > pracujace panie to biurwy.


                  Brakuje i będzie brakować, bo nie mam żadnych podstaw do takiego twierdzenia.

                  Zwracam jedynie uwagę, że każda umowa o pracę jest umową dobrowolną. Zakładam,
                  że pracodawcy to nie idioci i płacą za wykonaną pracę, a nie za płeć, w
                  przeciwnym wypadku traciliby na tym.
                  • eye-witness Re: To wygląda źle... 15.02.10, 18:44
                    Sorry, ale przecietna kobieta juz na starcie dostaje 20% mniej niz przecietny
                    facet, wiec.
                    • vargtimmen Re: To wygląda źle... 15.02.10, 20:06

                      Nie wiem, czy za tę samą pracę.

                      Oczywiście, jest tu jedna okoliczność, związana z płcią. Otóż, większość
                      pracodawców miała przygodę z panią w ciąży, na częstych i licznych zwolnieniach
                      i dlatego młode kobiety uważa za pracowników nader ryzykownych ekonomicznie.
                      Tyle tylko, że to wynika z doświadczenia typowego stanu rzeczy, a nie z
                      seksistowskich uprzedzeń.
                      • sabinac-0 Re: To wygląda źle... 15.02.10, 20:49
                        vargtimmen napisał:

                        > Oczywiście, jest tu jedna okoliczność, związana z płcią. Otóż, większość
                        > pracodawców miała przygodę z panią w ciąży, na częstych i licznych zwolnieniach
                        > i dlatego młode kobiety uważa za pracowników nader ryzykownych ekonomicznie.
                        > Tyle tylko, że to wynika z doświadczenia typowego stanu rzeczy, a nie z
                        > seksistowskich uprzedzeń.
                        >
                        Czy mnie wzrok myli, czy tez gorliwy "obronca zycia poczetego" sie odezwal?
                        • vargtimmen Re: To wygląda źle... 15.02.10, 21:01
                          sabinac-0 napisała:

                          > vargtimmen napisał:
                          >
                          > > Oczywiście, jest tu jedna okoliczność, związana z płcią. Otóż, większość
                          > > pracodawców miała przygodę z panią w ciąży, na częstych i licznych zwolni
                          > eniach
                          > > i dlatego młode kobiety uważa za pracowników nader ryzykownych ekonomiczn
                          > ie.
                          > > Tyle tylko, że to wynika z doświadczenia typowego stanu rzeczy, a nie z
                          > > seksistowskich uprzedzeń.
                          > >
                          > Czy mnie wzrok myli, czy tez gorliwy "obronca zycia poczetego" sie odezwal?



                          Podaję Ci zimne, nagie fakty. Zatrudnienie młodej kobiety wiąże się z poważnym
                          ryzykiem strat dla pracodawcy, a wyższe ryzyko = niższa płaca.
                        • kontodopisanianaforum Re: To wygląda źle... 15.02.10, 21:18
                          E, to po prostu woda na młyn jego poglądu, że kobieta ma się opiekować dzieckiem
                          i nie pracować zawodowo z powodu występowania laktacji u tejże :]
                          • vargtimmen Re: To wygląda źle... 15.02.10, 21:28
                            kontodopisanianaforum napisała:

                            > E, to po prostu woda na młyn jego poglądu, że kobieta ma się opiekować dzieckiem
                            > i nie pracować zawodowo z powodu występowania laktacji u tejże :]

                            Konto, skup się, tu się pisze nie o laktacji, tylko o zwolnieniach lekarskich w
                            czasie ciąży i wpływie tychże na wydajność pracownika płci żeńskiej.
                          • grand_bleu Re: To wygląda źle... 15.02.10, 21:34
                            kontodopisanianaforum napisała:

                            > E, to po prostu woda na młyn jego poglądu, że kobieta ma <cięcie>

                            VT nigdzie nie napisał, co kobieta ma robić, a zatem czytanie
                            dalszego ciągu Twojej wypowiedzi nie ma sensu.
                            • sabinac-0 Re: To wygląda źle... 16.02.10, 23:05
                              Idzcie sobie, kochani, poksiutac, moze nawet dzieci z tego beda (Varg
                              przypilnuje, by Blue przykladnie laktowala w domku), ku chwale Ojczyzny.

                              Nutri-troll wykupili a Trolli-vita za drogi wiec nie ma paszy.
                              • vargtimmen Re: To wygląda źle... 16.02.10, 23:12

                                Brzydko się chwytasz Sabina i tyle.
                                • sabinac-0 Re: To wygląda źle... 17.02.10, 00:21
                                  Brak paszy. Kropka.
                                  • vargtimmen Re: To wygląda źle... 17.02.10, 15:01

                                    Żenujące.
              • evita_duarte Re: To wygląda źle... 10.02.10, 04:54
                vargtimmen napisał:

                >
                > Nie sądzę by tak było, zwłaszcza w USA.


                LOL.
          • mex1 Re: To wygląda źle... 12.02.10, 20:55
            Vergtimmen, a może zrobimy eksperyment: dochód rodzinny niech składa się w 2/3 z
            zarobków żony, a w 1/3 z zarobków męża. A 2/3 prac domowych niech wykonują
            mężczyźni a 1/3 kobiety. A model rodziny to, moim zdaniem, w dużo mniejszym
            stopniu wynik kultury niż natury.
          • maugorzata2008 Re: To wygląda źle... 16.02.10, 13:25
            Uwaga! nie możesz tego porownywać do polskich warunków. USA ma wśród krajów
            zachodnich jeden z największych odsedków niepracujących kobiet i pewnie stąd
            różnica w zarobka wyliczona średnio na każdą kobietę i mężczyznę, a nie tylko na
            pracujących.
            Poza tym to każde małżeństwo z osobna powinno sobie ustalić, czy jako "wkład" w
            utrzymanie finansowe domu liczą zarobki, czy ilość przepracowanego czasu. Ja
            zarabiam więcej od męża, ale nigdy bym się nie zgodziła, że tylko dlatego musi w
            domu robić więcej chociaż pracujemy mnie więcej tyle samo (oboje na etacie).
          • okrent9 Re: To wygląda źle... 16.02.10, 18:12
            vargtimmen napisał:

            > berta-live napisała:
            >
            > > Wg amerykańskich statystyk, to dochód rodziny składa się w 2/3 z
            zarobków
            > męża a
            > > w 1/3 z zarobków żony. Natomiast 2/3 prac domowych wykonuje żona a 1/3

            > ż.
            >
            >
            > Naprawdę? Dzięki, właśnie o to mi chodzi.
            >
            > Na mój gust, taki przeciętny model jest bardzo rozsądny.
            >

            Tyle, że ja z racji życia w USA przez mniej więcej połowę ostatnich
            dziesięciu lat znam z "wizji lokalnej" ten model z innej strony. W USA
            rozpada się jeszcze wciąż więcej małżeństw niż w Polsce. Kobieta w
            sytuacji rozwodu jest zwykle w sytuacji finansowej bardzo nie do
            pozazdroszczenia. Często nie ma aktualnych kwalifikacji do wykonywania
            pracy zarobkowej, pójście na jakieś kursy w wieku hm, powiedzmy,
            dojrzałym, z wielu względów nie jest już tak łatwe ani opłacalne,
            zwłaszcza w sytuacji kiedy gospodarka oficjalnie się sypie i miejsc pracy
            jest znacznie mniej, pamięć już nie ta żeby ot tak po prostu coś powkuwać,
            dzieci amerykańskie nie są wychowywane do tego, żeby przygarniać mamusie
            albo tatusiów do siebie i "odwdzięczać się" za trud wychowania. Kobiety są
            nieraz w opłakanej sytuacji, znam takie przypadki także z opowieści
            znajomych i krewnych mojej partnerki. Parę lat temu pojawiła się w tv i
            czasopismach pewna specjalistka od finansów, Suze Orman, która za cel
            życiowy wybrała sobie ratowanie kobiet przed pomałżeńskimi skutkami
            tego "sprawiedliwego" modelu podziału obowiązków, i ilekroć natykam się na
            jej program myślę sobie, że cudownie by było, gdyby i w Polsce ktoś taki
            się znalazł i zaczął kobiety uświadamiać co do tego, jak mogą skończyć,
            jeśli nie będą oczekiwać gratyfikacji FINANSOWEJ za prace domowe i
            wychowywanie dzieci. Niestety z własnych obserwacji W POLSCE również wiem,
            w jakiej biedzie znajdują się kobiety w wieku średnim i starszym, które
            całe życie harowały (także zawodowo, tyle że za grosze), a które zostały w
            końcu opuszczone przez męża. "Taki przeciętny model" WCALE nie jest
            rozsądny. Pięćdziesięcioletni facet może jeszcze mieć dobrą pracę (w
            której może już też mieć wieloletnie doświadczenie), wciąż ma siły do
            pracy, jest pewny siebie, bo otrzaskany z prawami rządzącymi rynkiem
            pracy/korporacją dla której pracuje. Pięćdziesięcioletnia kobieta, która
            całe dorosłe życie zasuwała w domu, żeby oprać, nakarmić, itd., straciła
            dawno poczucie, że potrafiłaby na siebie zarobić, nie ma aktualnych
            kwalifikacji, a na dodatek ze znalezieniem pracy będzie miała raczej
            poważne trudności. Nawet jeśli pracowała też zawodowo na część etatu, to
            pieniędzy raczej nie odkładała na własne konto a używała ich "dla dobra
            rodziny", i pewnie jest wyczerpana fizycznie i po części emocjonalnie tą
            szarpaniną pomiędzy domem a pracą. I teraz mąż znajduje sobie młodszą, a
            ona co?
    • filosofa Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 08.02.10, 20:17
      > Z Przekroju - dane na podstawie badań 'Nieodplatna praca kobiet'
      > Anny Titkow i Danuty Duch-Krzysztofiak z PAN:
      >
      > Pranie:
      > K - 95%, M - 1%
      95+1=96
      > Gotowanie obiadu:
      > K - 90%, M - 3%
      90+3=93
      > Codzienne zakupy:
      > K 0 74%, M - 18%
      74+18=92
      > Płacenie rachunków:
      96
      > Wyrzucanie śmieci:
      > K - 44%, M - 29%
      73
      > Trzepanie dywanów:
      > K - 29%, M - 55%
      84

      Czyli w np. w przynajmniej od 4% do 27% domów pewne czynności porządkowe
      wykonują obojnaki lub służba płci nijakiej.
      O ile można nie mieć w domu dywanów, lub jadać obiady poza domem, to raczej nie
      wyobrażam sobie domu, w którym nie trzeba zajmować się wyrzucaniem śmieci.
      27% ludzi mieszka w hotelach? Ma służbę? Jest obojnakami?
      Nie wyrzuca śmieci?
      Prędzej bym zaakceptowała wyniki badań z których by wynikało, że łącznie np. 60%
      kobiet i 60% mężczyzn wyrzuca śmieci, bo to by co najwyżej oznaczało, że
      przynajmniej w 10% przypadków w domu śmieci wyrzucają zarówno kobiety jak i
      mężczyźni.
      • vargtimmen Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 08.02.10, 20:24

        W brakujących procentach mogą się mieścić:

        -pomoc domowa
        -starsze dzieci
        -współzamieszkujący krewni (przeważnie ktoś z rodziców)
      • bene_gesserit Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 08.02.10, 20:43
        Imho rozwiazanie nurtującej cię zagadki jest trywialne.
        Albo badani odpowiadali: robimy to na zmianę, obydwoje, albo
        'zajmują się tym glownie dzieci'. I/lub.
    • black-emissary Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 08.02.10, 21:10
      bene_gesserit napisała:
      > Pranie:
      > K - 95%, M - 1%

      Cholera... nie znam ani jednego faceta, który by sobie sam nie prał :/.
      • six_a Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 08.02.10, 22:06
        widocznie żonatych nie znasz. żonaci przeważnie nie piorą. za to trzepią. jak
        mają co.
        • wen_yinlu Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 14.02.10, 13:56
          Na szczęście tylko przeważnie :)
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 08.02.10, 21:12
      Ludzie, niezależnie od płci wykonują czynności które uważają za potrzebne i
      ważne. I robią to z własnego wyboru.
      • bene_gesserit Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 08.02.10, 21:21

        Jestem Pudel z Guadelupy.
        Nosze z kota piękne buty.
      • sabinac-0 Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 08.02.10, 21:24
        Jedni sa bogaci. Inni sa biedni.
        Jedni sa silni. Inni sa slabi.
        Jedni sa panami. Inni sa slugami.
        Jedni rzadza. Inni sa posluszni.
        Wszystko to z wlasnego wyboru oczywiscie.
        • kontodopisanianaforum Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 08.02.10, 21:29
          Nie tylko - często miesza się w to jakiegoś boga.
          • sabinac-0 Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 08.02.10, 21:30
            to tak dla pewnosci - zeby ci zza myslnika nie podskakiwali
    • kontodopisanianaforum Krytyczna analiza strategii "Polska 2030" 08.02.10, 21:37
      Pisze Irena Wóycicka, o pracy domowej i zawodowej też.
      PDF
      Polecam - niektórzy potwierdzą swoje obserwacje, inni zaczną ubolewać nad
      zaniedbywaniem tradycyj, ale a nuż może komuś się coś rozjaśni...
    • corgan1 Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 09.02.10, 01:37
      > Pranie:

      Pranie - wkładamy brudne lub nieświeże szamty do bębna, wsypujemy proszek i
      wciskamy guzik. No po prostu wieeeeeelce mi ciężka praca.

      btw - sam robię pranie i sam zmywam więc z góry uprzedzam że nie wmówisz mi o co
      chodzi.

      > Gotowanie obiadu:

      które dziś głownie polega na wywaleniu jakieś chińskiej mazi na miskę, wsadzenie
      do mikrofalówki i do tego zagotowanie makaronu. ew. zamówienia pizzy czy innego
      badziewia.

      > Trzepanie dywanów:

      Kto dziś trzepie dywany? mogę przysiąc że nie widziałem ludzi trzepiących dywany
      od kilku lat a mam trzepak pod oknem. To nie już nie czyści się dywanów
      odkurzaczami piorącymi?

      > Nawet pracujące zawodowo kobiety spędzają dwa razy więcej czasu na
      > pracach domowych niz ich partnerzy.

      Widocznie dlatego że faceci spędzają w pracy więcej czasu niż kobiety, mają o
      wiele więcej nadgodzin i robią częsciej na 2 etaty niż kobiety.

      Te procenty nie sumują się do 100%. Ktoś inny robi ww. czynności? Jakaś trzecia
      płeć?
      • ricemice Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 09.02.10, 08:31
        > > Pranie:
        > Pranie - wkładamy brudne lub nieświeże szamty do bębna, wsypujemy proszek i wciskamy guzik. No po prostu wieeeeeelce mi ciężka praca.

        no fajnie ale to akurat najprostsza czesc "prania" trzeba wyjac powiesic, ewentualnie rozprostowac , potem w końcu zdjac, posegregowac, uprasowac, poskladac i powkladac do szafek - kto to robi? chyba nie ty skoro o tym nie pamietasz. Nie pisze juz o kupowaniu proszków, plynow i calej tej zakupowej logistyce bo to jak rozumiem nie wchodzi w sklad twojego pojecia "pranie"

        > Gotowanie obiadu:
        > które dziś głownie polega na wywaleniu jakieś chińskiej mazi na miskę, wsadzenie do mikrofalówki i do tego zagotowanie makaronu. ew. zamówienia pizzy czy innego badziewia.

        jak ktos tak sie zywi to współczuje - to nie jest dobre nawet dla kawalerów :))) Nawet bedac studentka jadalam lepiej i smaczniej.
        No ale przeciez mozna "gotowac obiad" jeszcze latwiej - wystarczy przeciez chodzic codziennie do restauracji, nie wiem czemu na to jeszcze nie wpadles. Nawet naczyn po tym nie trzeba zmywac.

        > > Trzepanie dywanów
        to nie musi byc akurat trzepanie dywanow, moze byc zmywanie podłóg, lazienki, mycie okien, zmiana poscieli itp
        kwestia standartu zycia, mozna przeciez zyc w chlewie, mozna zarabiac i wynajac pomoc do sprzatania.

        sorry za tak dlugi post ale zawsze najbardziej irytuja mnie osoby ktorym sie wdaje ze spod nich to chyba krasnoludki wynosza.
        • senseiek Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 15:10

          > no fajnie ale to akurat najprostsza czesc "prania" trzeba wyjac powiesic, ewent
          > ualnie rozprostowac , potem w końcu zdjac, posegregowac, uprasowac, poskladac i
          > powkladac do szafek - kto to robi? chyba nie ty skoro o tym nie pamietasz.

          Segregowanie, prasowanie, skladanie, to wszystko WIDZIE MI SIE kobiet, ktore nie sa wymagane. Ja nawet nie mam zelazka do prasowanie.. ;)

          Zbieranie skarpetek (30 par), majtek (30 szt) wyglada u mnie, ze zrzucam je bezposrednio do worka, z ktorego sie pozniej je wybiera do ubrania. Zuzywaja sie 1 szt na dzien, i czekaja przez 30 dni w brudach, az sie wypelni po brzegi..

          > Nie
          > pisze juz o kupowaniu proszków, plynow i calej tej zakupowej logistyce bo to j
          > ak rozumiem nie wchodzi w sklad twojego pojecia "pranie"

          Piore praktycznie raz dziennie, a mimo tego, 5 kg proszku starcza na pol roku.. Wiec o jakiej ciezkiej logistyce Ty mowisz, o zakupach 2 razy na rok?!

          > jak ktos tak sie zywi to współczuje - to nie jest dobre nawet dla kawalerów :))
          > ) Nawet bedac studentka jadalam lepiej i smaczniej.
          > No ale przeciez mozna "gotowac obiad" jeszcze latwiej - wystarczy przeciez cho
          > dzic codziennie do restauracji, nie wiem czemu na to jeszcze nie wpadles. Nawet
          > naczyn po tym nie trzeba zmywac.

          Hehe. Ja na to wpadlem i dzieki temu oszczedzam mnostwo czasu i pieniedzy (jak sie idzie do hipermarketu to zawsze nakupi sie milion niepotrzebnych rzeczy, procz skladnikow na obiad)..
          • sabinac-0 Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 15:39
            senseiek napisał:


            > Segregowanie, prasowanie, skladanie, to wszystko WIDZIE MI SIE kobiet, ktore ni
            > e sa wymagane. Ja nawet nie mam zelazka do prasowanie.. ;)
            >
            > Zbieranie skarpetek (30 par), majtek (30 szt) wyglada u mnie, ze zrzucam je bez
            > posrednio do worka, z ktorego sie pozniej je wybiera do ubrania. Zuzywaja sie 1
            > szt na dzien, i czekaja przez 30 dni w brudach, az sie wypelni po brzegi..
            >
            A teraz wyobraz sobie, ze w ten sposob zbierasz brudy i pierzesz dla
            kilkuosobowej rodziny.


            > Hehe. Ja na to wpadlem i dzieki temu oszczedzam mnostwo czasu i pieniedzy (jak
            > sie idzie do hipermarketu to zawsze nakupi sie milion niepotrzebnych rzeczy, pr
            > ocz skladnikow na obiad)..

            A teraz policz koszt jedzenia w restauracji 3 razy na dzien dla kilku osob
            (piszesz, ze WOGOLE nie kupujesz produktow spozywczych). Podejrzewam, ze zakupy
            i gotowanie wyjda kilkakrotnie taniej nawet wliczajac zakupowe zachcianki.
            • bene_gesserit Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 16:14
              Prawda, nawet jesli ta 'restauracją' jest fakdonald. Nie mowiac juz
              o tym, ze czeste jedzenie na miescie rujnuje nie tylko portfel, ale
              i żołądek.
              • senseiek Nigdy bym nie nazwal McDonald'sa restauracja.. 15.02.10, 19:05
                > Prawda, nawet jesli ta 'restauracją' jest fakdonald. Nie mowiac juz
                > o tym, ze czeste jedzenie na miescie rujnuje nie tylko portfel, ale
                > i żołądek.

                Nigdy bym nie nazwal McDonald'sa restauracja. Dla mnie on istnieje tylko jako przekaska po imprezie na miescie w srodku nocy gdy alternatywa sa tylko kebaby.. Nie pojmuje jak mozna chodzic tam jesc normalny obiad.. Przeciez oni nie maja nic w ofercie, co mogloby uchodzic za obiad..
                • sabinac-0 Re: Nigdy bym nie nazwal McDonald'sa restauracja. 15.02.10, 20:47
                  Zgadzam sie. U Wierzynka lepiej.
                  • senseiek Re: Nigdy bym nie nazwal McDonald'sa restauracja. 15.02.10, 21:00
                    > Zgadzam sie. U Wierzynka lepiej.

                    U nich to bym umarl z glodu :D
                    W eleganckich restauracjach serwuja takie malenkie porcje, ze musialbym ze 3 dania glowne zamowic, zebym przezyl do nastepnego dnia ;)
                    www.wierzynek.com.pl/pl/wierzynek/dania-glowne.html
                    • sabinac-0 Re: Nigdy bym nie nazwal McDonald'sa restauracja. 15.02.10, 21:42
                      To jest problem restauracji - albo dobre, ale malo i drogo, albo duzo i tanio
                      ale bele co.

            • senseiek Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 18:27

              > A teraz policz koszt jedzenia w restauracji 3 razy na dzien dla kilku osob
              > (piszesz, ze WOGOLE nie kupujesz produktow spozywczych). Podejrzewam, ze zakupy
              > i gotowanie wyjda kilkakrotnie taniej nawet wliczajac zakupowe zachcianki.

              Liczylem nascie razy, i zawsze na gotowaniu domowym wychodze jak Zablocki na mydle. W restauracji wydaje 15-20 zl/dzien, raz na jakis czas drozszy "niedzielny". Nie jem ani sniadan ani kolacji.
              • eye-witness Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 18:50
                Nie jesz sniadan ani kolacji, ale za to jesz codziennie w restauracji. Chetnie
                dowiem sie jak wygladasz, podejrzewam, ze tu i owdzie masz za duzo;-)
                Najwaznieszym posilkiem jest sniadanie, ktorego pewnie ty nie jesz z lenistwa.
                • senseiek Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 19:33
                  > Nie jesz sniadan ani kolacji, ale za to jesz codziennie w restauracji. Chetnie
                  > dowiem sie jak wygladasz, podejrzewam, ze tu i owdzie masz za duzo;-)

                  Musisz mi uwierzyc na slowo, ale wygladam zajebiscie.. :) Wszyscy moi znajomi, sasiedzi wygladaja jak jakies pulchne ponczusie, co mnie doprowadza do szoku jak widze kolejnego znajomego ktory sie spasl po 30-tce..

                  Wg kalkulatora BMI kobieta.wp.pl/kat,26231,pos,5,kalkulatorbmi.html
                  mam 25,7 ale on nie uwzglednia tego, czy ma sie nadwage w postaci tluszczu czy miesni.. ;)

                  Jestem mistrzem karate, robie codziennie mnostwo cwiczen- minimum 300 pompek, 100 brzuszkow, kopniecia mae keage, mawashi geri jodan, ushiro mawashi keage, oi tsuki z ciezarkami itd. Wszystko spisuje na tablicy (zmazywane gabka nastepnego dnia, a dane do kalendarza, w zeszlym roku zrobilem w sumie 150 tysiecy pompek). I doslownie nie pojde spac jak norma pompek nie jest wykonana. Zrobienie jednej zajmuje 1 sekunde, wiec robic 300 dziennie to jest po prostu poswiecic 5 minut na cwiczenia..

                  Mysle tez o zrobieniu specjalistycznego portalu/programu w ktorym ludzie sami by spisywali swoje cwiczenia. Z rozbudowanym systemem informowania o tym czy sie obija, statystykami graficznymi, cyfrowymi tych danych. Kazdego dnia mogli by sobie zrobic fotke, a pozniej program skompilowal by go do filmu, zeby mozna bylo zobaczyc wyniki cwiczen w czasie tygodni/miesiecy/lat i mozna by go wysylac znajomym zeby zobaczyli metamorfoze.

                  Gdybym chodzil do restauracji, i oprocz tego jeszcze jadl sniadanie i kolacje, jakim cudem mialbym wazyc mniej anizeli jak jem tylko obiad? Wyjasnisz mi to? Bo logicznie matematycznie rozumujac jak sie do 1 dodaje 1 to jest 2, a jak jeszcze 1 to jest 3.. Jakim cudem 3 ma byc mniejsze od 1? ;)
                  Musialbym wtedy jadac obiad co 2 dni i jeszcze zostawiac w polowie niezjedzony, zeby suma sumarum wychodzilo mniej..

                  > Najwaznieszym posilkiem jest sniadanie, ktorego pewnie ty nie jesz z lenistwa.

                  Teraz budze sie ok. 11-12, kapiel 30 minut, i ide zjesc obiad. Mozesz nazywac to tez sniadaniem, bo jem go godzine po obudzeniu.. :)

                  Nie, nie z lenistwa. Jedzenie chleba, ziemniakow powoduje tycie. Lubie chinskie, wietnamskie, orientalne zarcie, wiec tylko ryz. Poza tym jak ma sie w lodowce jedynie piwo, coca-cole i wodke i do niego soczki, zeby robic drinki, to nie mam jak podjadac w trakcie dnia.. :)
                  A przyznam sie, ze bardzo korci.. Jakbym napychal lodowke jedzeniem, to bym nie dal rady sie powstrzymac, zeby nie biegac do niej i podjadac co chwie cosik..

                  Nie pojmuje tez tego stwierdzenia, ze najwazniejszym posilkiem jest sniadanie.. A najczesciej slysze je wlasnie z ust z ludzi ktorym przydala by sie bieznia i codziennie 10 km do wybiegniecia przez pare tygodni, zeby wygladali jak ludzie..
                  • kontodopisanianaforum Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 19:38
                    > Gdybym chodzil do restauracji, i oprocz tego jeszcze jadl sniadanie i kolacje,
                    jakim cudem mialbym wazyc mniej anizeli jak jem tylko obiad?

                    Może takim wcaleniecudem, że organizm dokarmiany regularnie nie nastawia się na
                    magazynowanie pokarmu.
                    Mistrz karate to twój zawód?
                    • senseiek Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 19:48
                      > Może takim wcaleniecudem, że organizm dokarmiany regularnie nie nastawia się na
                      > magazynowanie pokarmu.

                      Organizm jest niczym butelka z dziura w denku- wlewasz wode (jedzenie), i jak wlewa (zjada) sie wiecej anizeli wyplywa (spala), to w koncu dojdzie do przelania, z kolei gdy dolewamy zbyt malo, to zostanie pusta.
                      Jesli w moim przypadku nie tyje, ani nie chudne, to bilans wychodzi na 0. Gdybym z tygodnia na tydzien wazyl wiecej to oczywiscie musialbym robic wiecej cwiczen, zeby skompensowac te dodatkowe kalorie sniadaniowo-kolacyjne..

                      > Mistrz karate to twój zawód?

                      W tej chwili zajmuje sie tylko inwestycjami gieldowymi..

                      Ale jestem tez programista komputerowym i stron WWW (PHP/MySQL). Mam pare portali internetowych ktore przynosza regularny zysk (bez potrzeby robienia cokolwiek przy nich, dlatego nie musze "chodzic do pracy").
                  • okrent9 Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 16.02.10, 18:42
                    senseiek napisał:

                    "Jedzenie chleba, ziemniakow powoduje tycie."

                    Wybiórcza ta twoja wiedza na temat racjonalnego żywienia. Zarówno
                    ziemniaki jak i pieczywo z pełnego przemiału zawierają wiele cennych
                    witamin i minerałów. Nikt ci się nie każe żywić WYŁĄCZNIE ziemniakami i
                    chlebem przecież. Jedzenie WYŁĄCZNIE ryżu też wcale nie oznacza, że żywisz
                    się zdrowo. Odnoszę wrażenie, że jesteś niewiele po dwudziestce (o ile w
                    ogóle przekroczyłeś dwudziestkę), i jak dotąd twoje ciało jedzie na
                    własnej energii i na twoim dobrym o sobie mniemaniu, ale za parę lat
                    przekonasz się, że to nie wystarczy.

                    Nawiasem mówiąc, jeśli codziennie uprawiasz dość intensywnie sport, to
                    JAKIM CUDEM obiad za 15 złotych jako twój jedyny posiłek dnia pokrywa samo
                    zapotrzebowanie kaloryczne, nie mówiąc już o właściwych proporcjach białka
                    do węglowodanów, i nie mówiąc już o wspomnianych wyżej witaminach i
                    minerałach?

                    Śniadanie (czy też raczej pierwszy posiłek dnia; sama jadam czasem ok.
                    17.00...) jest ważne ponieważ odpowiednio skomponowane ustawia metabolizm
                    na resztę dnia. Nie wiesz o tym, mistrzu? I nie wiesz o tym, że mięśniom
                    należy po wysiłkowym treningu pozwolić trochę odpocząć? Ani nie słyszałeś
                    o plateau, które wystąpi jeśli przez dłuższy czas będziesz angażował w
                    dokładnie ten sam sposób te same grupy mięśni? defeats the purpose...
              • sabinac-0 Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 20:59
                senseiek napisał:

                > Liczylem nascie razy, i zawsze na gotowaniu domowym wychodze jak Zablocki na my
                > dle. W restauracji wydaje 15-20 zl/dzien, raz na jakis czas drozszy "niedzielny
                > ". Nie jem ani sniadan ani kolacji.

                Zatem, bedac sam, na obiady wydajesz okolo 600zl miesiecznie.

                Policzmy na 5 osob - wychodzi ok 80-100zl na dzien, czyli 2400-3000zl
                miesiecznie na same obiady.
                Dorosli ze sniadan i kolacji moga zrezygnowac, dzieci raczej nie, zatem na troje
                dzieci doliczmy koszt barowych sniadan i kolacji (5-10zl), co daje dodatkowo
                300-600zl. Razem na jedzenie wydasz jakies 2700-3600zl miesiecznie. Oprocz tego
                musisz kupic pare artykulow do domu, np. kawe, herbate, inne drobiazgi, np.
                szampana do swietowania wieczorow z zona.

                Przecietna kilkuosobowa rodzina, gotujac w domu, wydaje na jedzenie okolo
                500-1000zl miesiecznie.

                Gdy swego czasu dopadla mnie bieda, wydawalam na miesieczne wyzywienie dla
                trzech osob 200zl miesiecznie, oczywiscie gotujac w domu. Chodzilismy troche
                glodni, ale jakos dalismy rade.
    • a1ma Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 09.02.10, 10:08
      Śmieci też kobiety częściej??
      Koniec świata.
    • pyzz Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 09.02.10, 11:15
      > I jeszcze cytat:
      > Nawet pracujące zawodowo kobiety spędzają dwa razy więcej czasu na
      > pracach domowych niz ich partnerzy.
      Obecni tu feminiści obojga płci używają argumentu "a jak żona pracuje" sądząc,
      że jak już pracuje zawodowo, to pracuje i zarabia tyle samo, co mąż. Tymczasem
      to zwyczajnie nieprawda. Była na ten temat już dyskusja a propos jakiś badań
      przeprowadzanych przez jedną z instytucji europejskich. Wprawdzie tam też
      wyszło, że w domach pracują więcej kobiety, ale jak się doliczyło średni czas
      pracy zarobkowej, to już wychodziło, że SUMARYCZNY czas pracy (domowej i
      zarobkowej) jest praktycznie równy (jeżeli mówimy o wartościach średnich, o czym
      także należy pamiętać.
      Poza tym nie zapominajmy, że w polsce na przynajmniej CAŁY etat pracuje tylko
      ok. 40% kobiet w wieku produkcyjnym. Zatem WIĘKSZOŚĆ kobiet jest de facto
      utrzymywana przez mężów, więc określenie
      > 'Nieodplatna praca kobiet'
      Jest nadużyciem. Ta praca jest opłacana w postaci utrzymania i wspólnoty majątkowej.
      Wreszcie, już sam tytuł nadań wskazuje na to (podobnie, jak inne aktywności
      autorki, na co ktoś już zwracał uwagę), że prawdopodobnie wnioski są po prostu
      stronnicze.
    • demodee Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 09.02.10, 11:19
      Ale o co chodzi, o czym jest ten artykuł? Jaka „nieodpłatna praca”?
      Czy to jest o kobietach, które pracują jako „panie dochodzące”,
      gotują obiady, piorą i sprzątają po domach i właściciele tych domów
      im nie płacą? Pewnie zdarzają się takie przypadki, ale żeby od razu
      artykuł o tym pisać? Ale dlaczego te kobiety dalej to robią, to są
      jakieś idiotki? Ja na ich miejscu bym poszła raz posprzątać i
      ugotować, jakby mi nie zapłacili, to drugi raz tam nie poszła, to
      proste chyba!
    • kontodopisanianaforum Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 12.02.10, 03:39
      Polka wciąż ma znacznie gorszą sytuację na rynku pracy niż przeciętna
      Europejka. Znacznie częściej jest bezrobotna i trudniej jej łączyć pracę z
      wychowywaniem dzieci. Na dodatek pensje Polek są o prawie jedną szóstą mniejsze
      niż zarobki mężczyzn - wynika z najnowszego raportu Komisji Europejskiej o
      równości kobiet a mężczyzn, do którego dotarł "Dziennik Gazeta Prawna".


      To "dotarł" mnie rozbawiło, jakby to był jakiś supertajny dokument.

      Reszta
      tu
      • bene_gesserit Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 12.02.10, 12:09
        Noale przyszlosc nas czeka swietlana. Rzad ma stawiac nowe zlobki i
        przedszkola, rowniez na wsiach.

        Co ciekawe, wydaje sie, ze jest to tylez podyktowane troska o
        niedole kobiet, co checia wyrownania szans dzieciakom na starcie.

        Ciekawe, jak to wyjdzie i czy rzeczywiscie placowki w biednych
        gminach nie beda gorsze od panstwowych z gmin bogatych.
    • black-emissary Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 12.02.10, 11:01
      bene_gesserit napisała:
      > Nawet pracujące zawodowo kobiety spędzają dwa razy więcej czasu na
      > pracach domowych niz ich partnerzy.

      No to proste pytanie: dlaczego one się na to godzą?
      • sabinac-0 Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 12.02.10, 11:03
        black-emissary napisała:

        > No to proste pytanie: dlaczego one się na to godzą?

        No wlasnie - dlaczego?
        • black-emissary Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 12.02.10, 21:17
          sabinac-0 napisała:
          > No wlasnie - dlaczego?

          No to ja się właśnie pytam. Jeżeli im to pasuje to żaden problem. A jeżeli nie
          to... dlaczego?
          • wen_yinlu Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 14.02.10, 14:12
            Bo:
            1. Co teściowa/mama/ciotki/sąsiadki odwiedzające powiedzą (wiesz... moja mama
            bardzo lubi porządek, nie chcę żeby zrzędziła godzinami)
            2. Nie może być bałaganu! (pytam: dlaczego?) Bo to niehigieniczne! (wiele kobiet
            ma niezrozumiałą obsesję na punkcie higieny)
            3. Bo mąż i tak tego nie zrobi, a mi to przeszkadza.
            4. Bo mąż zrobi to źle więc i tak będę go musiała poprawić. (dlaczego - musiała?
            brak odpowiedzi)
            5. Bo ja nie mogę żyć w takim chaosie! :)
            6. No przecież to naturalne, że tym się zajmuje kobieta, to dziwne że tego nie
            wiesz.
            7. Ja nie mogę tak nic nie robić! (moje ulubione)
            8. Jak ty się na życiu nie znasz dziewczyno (to już mistrzostwo).
            9. Lubię jak jest tak ładnie, czysto, pachnąco i świeżo.

            Ani razu, autentycznie ani razu żadna ze znajomych mi kobiet nie powiedziała "bo
            mąż będzie zły" ani niczego w tym stylu.
            Na pewno jest wiele innych wytłumaczeń, ale te są akurat z mojego podwórka.
            No niech ktoś coś jeszcze doda :)
            • easz Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 14.02.10, 16:36
              wen_yinlu napisała:

              > Ani razu, autentycznie ani razu żadna ze znajomych mi kobiet nie
              powiedziała "bo mąż będzie zły" ani niczego w tym stylu.
              > Na pewno jest wiele innych wytłumaczeń, ale te są akurat z mojego
              podwórka.
              > No niech ktoś coś jeszcze doda :)

              Bo mąż będzie zły jak najbardziej się zdarza/ło? - sama o tym pisałam,
              chyba w tym wątku to było?

              A jeśli chodzi o to całe nadpucowywanie - to jest dosyć dobre, jeśli
              chodzi o niewypadanie z rytmu. Czasem wystarczy dwa razy se odpuścić
              regularność a potem nie wiadomo kiedy robi się z tego kilka tygodni
              pobieżnego przecierania kurzu i później rzeczywiście jest co szorować i
              nad czym płakać;)

              Ok, też wiem o takich kobietach, znałam też z podwórka jednego takiego
              mężczyznę, ze ścierą się nie rozstawał, w ogródku nawet zamiatał kilka
              razy dziennie, z tym że na niego już nikt ze zdziwieniem nie patrzył,
              ludzie się przyzwyczaili, że to on wszystko robi i tak nadgorliwie; miał
              żonę alkoholiczkę, chyba też o to chodziło. A sama nadgorliwość to była
              wtedy w ogóle norma, teraz bywa różnie jednak.

              Ja tam czyścioszką nie jestem zupełnie i niebrzydliwa niby, ale jak idę do
              jednej kumpeli, która ma we krwi czyściochostwo, wiem, tylko jej ostatnio
              zwisło to jakoś, to się trochę brzydzę chodzić w samych rajstopach. No i
              jak koty wszędzie skaczą rozsiewając sierść po talerzach, to też fajne to
              nie jest. Ale lepsze rzeczy widziałm, więc;)
              Kiedy do niej przychodzę, to nieodmiennie zauważam, że jest coraz gorzej,
              bo ona się mną nie przejmuje - wie jaki mam stosunek, nawet to, że
              niektóre rzeczy mi przeszkadzają, ale i tak potrafię to olać. Kiedy
              przychodzi ktoś inny - staje na rzęsach i sprząta co się da, tak zrywnie -
              bo wie, że to obciach w oczach tych ludzi, po prostu. A jeszcze jak
              przychodzi koleżanka, która ma radar w oczach, jak to ona mówi, to...

              Dlaczego? - to jest wpojone, wyniesione z domu. Co z tym robić dalej, to
              nie mam pojęcia. Wychowywać chłopców i dziewczynki podobnie w tej kwestii,
              że nie ma, że sprzątanie jest przypisane jednej płci i oczywiście, że nie
              o to chodzi w sprzątaniu, żeby się w tym ścigać i zarzynać. Tylko kto to
              ma zrobić?
              • sabinac-0 Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 14.02.10, 17:30

                > Dlaczego? - to jest wpojone, wyniesione z domu. Co z tym robić dalej, to
                > nie mam pojęcia. Wychowywać chłopców i dziewczynki podobnie w tej kwestii,
                > że nie ma, że sprzątanie jest przypisane jednej płci i oczywiście, że nie
                > o to chodzi w sprzątaniu, żeby się w tym ścigać i zarzynać. Tylko kto to
                > ma zrobić?
                >
                Ty, ja, inne matki oraz nasi mezowie i partnerzy
                • wen_yinlu Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 16:51
                  Przypomniała mi się ostatnio reakcja teścia na okropny bałagan w gabinecie
                  mojego męża - spojrzał najpierw na chaos w pokoju, potem na swoją żonę a moją
                  teściową i powiedział: "no ładnie naszego syna wychowałaś, taki bałaganiarz".

                  Bardzo mi się nieprzyjemnie zrobiło, bo tak, oczywiście, to wyłącznie kobiety
                  wychowują dzieci i tylko one są winne gdy ktoś zauważy w potomku jakieś "braki".
                  Poza tym jakby nie można było wprost: "synu, pedantem to ty nie jesteś" czy coś
                  w tym stylu, jak już teść miał ochotę pomarudzić. Ech... Nie, najlepiej pojechać
                  po żonie tak, żeby poczuła się winna (teściowa zresztą pewnie tak się poczuła,
                  taka już jest).
                  • sabinac-0 Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 18:24
                    Byl taki kawal:
                    Co to sa niekorzystne cechy dziedziczne? - Sa to cechy odziedziczone po
                    wspolmalzonku. :)

                    Na powaznie masz racje, za wszeklie problemy z dziecmi zwyklo sie winic matke a
                    ojciec, niczym w bajce o Kopciuszku, niewiniatko.

                  • black-emissary Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 19.02.10, 18:21
                    wen_yinlu napisała:
                    > "no ładnie naszego syna wychowałaś, taki bałaganiarz".

                    Przecież to iście feministyczny komentarz!
                    Oburzać to by się można było, gdyby powiedział, że Ciebie mama źle wychowała i po mężu nie sprzątasz.
            • okrent9 Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 16.02.10, 18:49
              wen_yinlu napisała:

              Ani razu, autentycznie ani razu żadna ze znajomych mi kobiet nie
              powiedziała "b
              > o
              > mąż będzie zły"

              A ja to słyszałam o sąsiadce. Sąsiadka powiedziała sąsiadce, że jak do
              wieczora, do czasu powrotu z pracy nie będzie miała wysprzątanego domu na
              błysk, to mąż będzie zły. I chyba to prawda, bo jak mi się zdarzyło kiedyś
              odwiedzić właśnie tę sąsiadkę z mężem co to będzie zły, kobieta od razu w
              mojej obecności podniosła z podłogi WŁOS, który rzekomo spadł mi z głowy.
    • kontodopisanianaforum Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 12.02.10, 18:33
      Ostatnio trafiłam na taką perełkę:

      Pod dyktando feministek (Nasz Dziennik, 4 lutego 2010)

      Z Konradem Szymańskim, posłem do Parlamentu Europejskiego (Europejscy
      Konserwatyści i Reformatorzy), rozmawia Marta Ziarnik

      Komisja Praw Kobiet ogłosiła ostateczną wersję sprawozdania na temat
      równouprawnienia kobiet w Unii Europejskiej. Czego - oprócz legalizacji aborcji
      we wszystkich krajach członkowskich - domagają się członkowie komisji?

      - Mamy tam całą gamę takich "życzeń", które w większości nie mają żadnego sensu
      i nie przynoszą jakiejkolwiek poprawy sytuacji kobiet w życiu, natomiast są
      próbą markowania takiej działalności. Mamy w związku z tym postulat utworzenia
      specjalnej karty praw kobiet oraz uruchomienia kampanii społecznych - w
      szczególności dotyczących zmiany postrzegania ról kobiety w rodzinie. W
      dokumencie odnajdujemy także postulat stworzenia kolejnego urzędu monitorującego
      prawa kobiet w Unii Europejskiej, a także wprowadzenia na poziomie europejskim
      tzw. urlopu tacierzyńskiego dla ojców. Wszystkie te propozycje nie mają
      większego sensu z punktu widzenia i prawnego, i politycznego.
      Dlatego też
      będziemy głosować przeciwko temu sprawozdaniu. Jest to tak naprawdę sztuczna
      dyskusja. W UE i w Europie mamy bardzo wiele instrumentów chroniących prawa
      człowieka - w równym stopniu kobiet i mężczyzn - dlatego dublowanie i tworzenie
      jakiegoś specjalnego dokumentu stwarzałoby fałszywe przekonanie, że kobiety
      powinny cieszyć się innymi prawami niż mężczyźni. Jest to dość absurdalny
      kierunek rozważań Komisji Praw Kobiet.


      Może gdyby się pan
      Sz.
      zastanowił, to doszedłby do wniosku, że te propozycje mają jednak sens.
      • black-emissary Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 12.02.10, 21:19
        kontodopisanianaforum napisała:
        > Może gdyby się pan Sz. zastanowił, to doszedłby do wniosku,
        > że te propozycje mają jednak sens.

        Tylko przy założeniu, że należy ludzi prawnie wychowywać.
        • kontodopisanianaforum Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 12.02.10, 21:50
          Postulujesz zlikwidowanie kodeksów prawa takiego i owakiego, czy w ogóle
          instytucji państwa?
          • bene_gesserit Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 12.02.10, 22:08

            Wiesz, czarny to kolor anarchistów ;)
          • black-emissary Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 12.02.10, 22:13
            To niby do mnie?
          • metall Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 14:46
            Na moje oko, to on postuluje niewprowadzanie do kodeksów prawa faszystowskiego i
            instytucji faszystowskiego państwa w ogóle.

            I tu się z nim zgadzam.
      • bene_gesserit Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 12.02.10, 22:00
        Kolejny polityk, ktory nie potrafi sie zastanowic, czemu jest tak
        zle, skoro jest niby tak dobrze.
    • grand_bleu Nieodpłatna? 13.02.10, 11:04
      bene_gesserit napisała:

      > Z Przekroju - dane na podstawie badań 'Nieodplatna praca kobiet'
      > Anny Titkow i Danuty Duch-Krzysztofiak z PAN:
      >
      > Pranie:
      > K - 95%, M - 1%
      >
      > Gotowanie obiadu:
      > K - 90%, M - 3%
      >
      > Codzienne zakupy:
      > K 0 74%, M - 18%
      > Płacenie rachunków:
      > K - 65%, M - 31%
      >
      > Wyrzucanie śmieci:
      > K - 44%, M - 29%
      >
      > Trzepanie dywanów:
      > K - 29%, M - 55%
      >


      Dlaczego nieodpłatna? Ja - pani, która zajmuje się sprzątniem domu -
      płacę.

      A odnośnie płci, mam pytanie, czy Ty do robienia porządków w domu
      zatrudniasz mężczyznę, czy kobietę? ... a do kopania ogrodu?
      • kontodopisanianaforum Re: Nieodpłatna? 13.02.10, 12:34
        Oj oj, zaraz znowu będzie, że nie czegoś nie rozumiesz - np. co na forum robi
        wątek o paniach do sprzątania...
    • panismok Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 14.02.10, 11:48
      Jeden wniosek ogólny i dwa bardziej z własnego doświadczenia.

      Ogólny - podział obowiązków domowych (zwłaszcza gdy oboje partnerów pracuje
      zawodowo) zwykle odzwierciedla "układ sił" w związku. Jeśli jest równowaga i
      dobra komunikacja, nie powinno być problemu z ustaleniem, kto i co robi, oraz z
      dotrzymywaniem tych ustaleń.

      Zatem, jeśli komuś podział obowiązków nie odpowiada, to:
      a) druga strona ma przewagę i tego kogoś wykorzystuje;
      b) oboje chcą dobrze, ale mają problem z komunikacją;
      c) strona "ciężej pracująca" robi to, bo CHCE.

      Znam takie kobiety (facetów z tej serii jeszcze nie spotkałam), które zaraz po
      przyjściu do domu poświęcają około 2-3 godzin na sprzątanie, gotowanie,
      prasowanie itp. Nie mają dzieci, ale lubią mieć "wyszorowane na błysk". Nikt im
      nie każe, ich mężom nie zależy na "błysku" ani dwudaniowym obiedzie, mogliby
      pizzę zjeść.

      A panie mogłyby w czasie poświęconym na np. codzienne odkurzanie poczytać
      książkę - ale czytanie ich nie interesuje. Nie grają na kompie, nie robią zdjęć,
      nie malują, nie chodzą na fitness, dżudo, czy gdzie tam jeszcze można chodzić.

      Właśnie w tym problem - cóż by zrobiły z tymi 2 godzinami? Czymś trzeba dzień
      wypełnić, więc sprzątają. I są to kobiety wykształcone, inteligentne, pewnie w
      jakiejś dziedzinie utalentowane, bo któż jest bez talentów - ale nie mają
      pomysłu... Na podsuwanie pomysłów reagują uprzejmym "dobrze, może przyjdę",
      "zastanowię się", a potem i tak wybierają mycie garów.

      Panowie w tej samej sytuacji śpią, oglądają mecz, siadają do kompa, uprawiają
      seks. A przede wszystkim się NIE PRZEJMUJĄ, czego warto się od nich nauczyć.

      Nam częściej brakuje dystansu;-) /subiektywne spostrzeżenie oczywiście/.

      • sabinac-0 Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 14.02.10, 12:14
        Mozna stad wysnuc wniosek, ze jesli zona lubi miec czysty dom a jej mezowi nie
        przeszkadza balagan i rozwlocza wszystko gdzie sie da, to znaczy ze zona, by
        czuc sie dobrze we wlasnym domu, albo musi zasuwac cala dobe sprzatajac po
        ukochanym, albo isc na terapie by polubic balagan.
        Tak samo - jesli zona lubi dobre, domowe jedzenie a jej maz moglby jesc nawet ze
        smietnika, moze ona albo godzinami stac przy kuchni, albo kosztem wlasnego
        zdrowia jesc kupione swinstwa.

        Za to w odwrotnej sytuacji - jesli maz lubi porzadek, uwaza sie za naturalne ze
        zona bedzie sprzatac, nawet jesli sama moglaby spokojnie zyc na wysypisku, jesli
        zas maz przepada za domowa kuchnia uwaza sie, przynoszenie przez zone hot-dogow
        spokojnie moznaby umiescic w pozwie rozwodowym.

        Stad prosta droga do stwierdzenia, ze to upodobania i zwyczaje meza maja
        decydowac o upodobaniach i zwyczajach zony (i reszty rodziny przy okazji).

        Przeciez istnieje rowniez opcja posrednia - ze maz sie troche poswieci dla
        dobrego samopoczucia zony przestanie swinic i pomoze przy sprzataniu i
        gotowaniu, nawet jesli jemu samemu balagan i smietnikowe zarcie nie robia roznicy.
        W koncu tyle kobiet, z natury balaganiar i milosniczek fast-food, sprzata i
        gotuje bo tego oczekuja od nich bliscy.
        • berta-live Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 14.02.10, 23:27
          > Przeciez istnieje rowniez opcja posrednia - ze maz sie troche poswieci dla
          > dobrego samopoczucia zony przestanie swinic i pomoze przy sprzataniu i
          > gotowaniu, nawet jesli jemu samemu balagan i smietnikowe zarcie nie robia rozni
          > cy.

          Z tym, że z tego typu kompromisy to są sytuacje, kiedy owca jest martwa a wilk
          głodny. Po prostu związki, gdzie partnerzy różnią się w istotnych dla siebie
          kwestiach są z góry skazane na porażkę. I jeśli mają możliwość rozstać się to
          jest OK, natomiast kiedy jedna strona jest na tyle niesamodzielna i uzależniona
          od drugiej, że o odejściu nie ma mowy, to jest katastrofa.
          • sabinac-0 Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 15:48
            Nie uwazam, ze sklonienie, kochajacego jakby nie bylo, partnera do zmiany
            zwyczajow lub poczynienia pewnych ustepstw, jest czyms niemozliwym.
            • alfalfa Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 16:07
              sabinac-0 napisała:

              > Nie uwazam, ze sklonienie, kochajacego jakby nie bylo, partnera do
              zmiany
              > zwyczajow lub poczynienia pewnych ustepstw, jest czyms niemozliwym.

              Niech Ci będzie - przekonaj mnie, że należy nauczyć męża prac
              domowych a nie żonę wysłać na terapię (Twój post powyżej).
              A.
              • sabinac-0 Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 16:27
                alfalfa napisał:

                >
                > Niech Ci będzie - przekonaj mnie, że należy nauczyć męża prac
                > domowych a nie żonę wysłać na terapię (Twój post powyżej).
                > A.

                Taniej wyjdzie. Psychoanalitykow jest malo i licza sobie jak za zboze :)
                • alfalfa Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 16:35
                  sabinac-0 napisała:
                  > Taniej wyjdzie. Psychoanalitykow jest malo i licza sobie jak za
                  zboze :)

                  To Twój argument? A, to przepraszam...
                  A.
                  • sabinac-0 Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 16:41
                    alfalfa napisał:


                    > To Twój argument? A, to przepraszam...
                    > A.

                    Alez prosze, wcale sie nie gniewam.
        • panismok Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 18:45
          Jeśli żona lubi mieć czysty dom, mężowi zależy na żonie i mają dobrą komunikację - to się dogadają i podzielą tak, żeby nikt nie czuł się pokrzywdzony.

          Przecież pisałam, że równowaga i wzajemna pomoc jest jedną z możliwych opcji. Nie wszyscy dążą do wykorzystywania innych.

          Przesada - stanie "godzinami" przy kuchni czy codzienne gruntowne sprzątanie, gdy nie jest to konieczne - też jest jedną z opcji. I zauważam w otoczeniu osoby, które wybierają takie zajęcia, mając czas i pieniądze na inne.

          Co ma zrobić mniej "uporządkowany" partner, jeśli trafi mu/jej się pedant czy pedantka? Też na siłę pedantem zostać?
          hę...?

          > Za to w odwrotnej sytuacji - jesli maz lubi porzadek, uwaza sie za naturalne ze
          > zona bedzie sprzatac, nawet jesli sama moglaby spokojnie zyc na wysypisku,

          Nie uważam tego za naturalne i nigdzie tak nie napisałam. Jeśli mąż lubi porządek - niech zostanie liderem i prowodyrem w sprzątaniu. ;-) a kochająca żona do niego dołączy...

          Jestem z natury wielbicielką twórczego chaosu. Mój mąż podobnie. Ale - o dziwo - w domu mamy względny porządek, nie żywimy się pizzą i chodzimy w czystych, a czasem nawet uprasowanych ciuchach ;-P
          I każde z nas mając pół godziny czasu weźmie do ręki książkę, a nie odkurzacz...
          • sabinac-0 Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 21:48
            panismok napisała:

            > Przesada - stanie "godzinami" przy kuchni czy codzienne gruntowne sprzątanie, g
            > dy nie jest to konieczne - też jest jedną z opcji. I zauważam w otoczeniu osoby
            > , które wybierają takie zajęcia, mając czas i pieniądze na inne.

            Ale moze to lubia...
            W sumie - dlaczego np. silownia jest lepsza niz sprzatanie? Tu i tam cwiczysz i
            spalasz kalorie, przy tym silownia kosztuje majatek.
            >
            > Co ma zrobić mniej "uporządkowany" partner, jeśli trafi mu/jej się pedant czy p
            > edantka? Też na siłę pedantem zostać?
            > hę...?

            Nie swinic i proponowac inne sposoby spedzania czasu.
            >

            > Jestem z natury wielbicielką twórczego chaosu. Mój mąż podobnie. Ale - o dziwo
            > - w domu mamy względny porządek, nie żywimy się pizzą i chodzimy w czystych, a
            > czasem nawet uprasowanych ciuchach ;-P
            > I każde z nas mając pół godziny czasu weźmie do ręki książkę, a nie odkurzacz..
            > .
            Czyli nie jestescie zadnymi "wielbicielami tworczego chaosu" tylko zwyklymi
            smiertelnikami, takimi, co sprzataja ale bez przesady.
            • panismok Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 16.02.10, 06:55
              > Ale moze to lubia...
              > W sumie - dlaczego np. silownia jest lepsza niz sprzatanie? Tu i tam cwiczysz i
              > spalasz kalorie, przy tym silownia kosztuje majatek.

              Właśnie to napisałam w swoim pierwszym poście - że niektóre to lubią. Ale potem
              wyskakują w takiej statystyce jako "udręczone ofiary patriarchatu", którymi de
              facto nie są.

              Nie wykluczam, że ktoś może traktować prace domowe jako ulubione hobby - chociaż
              trudno mi się "wczuć" w ten sposób myślenia ;-)
              • sabinac-0 Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 16.02.10, 23:17
                panismok napisała:

                >
                > Nie wykluczam, że ktoś może traktować prace domowe jako ulubione hobby - chocia
                > ż
                > trudno mi się "wczuć" w ten sposób myślenia ;-)

                Kwoczenie w domu ma swoje uroki, ale uczynienie z niego jedynego sposobu na
                zycie juz duzo mniej.
                Wiekszosc znanych mi kobiet, dla ktorych kwoczenie bylo jedyna racja bytu
                popijala po katach lub brala antydepresanty.

    • mao111 Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 14.02.10, 12:20
      Zawsze bawią mnie te kobiety, które płaczą, że muszą wynosić śmieci, zmywać
      naczynia itd. Niech tego nie robią. Jak się wysypie z kosza, zlewozmywaka, a
      facet przylepi się do podłogi to może sobie coś uświadomi i weźmie się za
      robotę. Mało kto lubi żyć w brudzie.
      • bene_gesserit Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 14.02.10, 13:59
        mao111 napisał:

        > Zawsze bawią mnie te kobiety, które płaczą, że muszą wynosić
        śmieci, zmywać
        > naczynia itd. Niech tego nie robią. Jak się wysypie z kosza,
        zlewozmywaka, a
        > facet przylepi się do podłogi to może sobie coś uświadomi i
        weźmie się za
        > robotę. Mało kto lubi żyć w brudzie.

        ...A w miedzyczasie dziecko sie udusi, bo jest uczulone na kurz i
        wrazliwe na mikroby i plesnie. Ha ha ha :(
        • panismok Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 18:46
          Można tę akcję przeprowadzić przed pojawieniem się dziecka.;-)
      • grand_bleu Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 14.02.10, 16:15
        mao111 napisał:

        > Zawsze bawią mnie te kobiety, które płaczą, że muszą wynosić
        śmieci, zmywać
        > naczynia itd. Niech tego nie robią.

        Zgadzam się. Nie ma przymusu. Można wynająć panią/pana do
        sprzatania.
    • grand_bleu Re: hmm... 14.02.10, 23:39
      vargtimmen napisał:


      > Uważam, że atak, niczym nie podparty zresztą, więc na oślep, w tej
      gałązce przeprowadziła Bene_Gesserit.

      oj tam, od razu atak ;)
      lekki cios poniżej pasa, nie pierwszy w jej wykonaniu ...

      forum.gazeta.pl/forum/w,212,106842443,106842808,Re_Pamietacie_zale_ze_nie_zatrudnia_przez_plec_.html
      • vargtimmen Re: hmm... 14.02.10, 23:58

        grand_bleu napisała:

        > vargtimmen napisał:
        >
        >
        > > Uważam, że atak, niczym nie podparty zresztą, więc na oślep, w tej
        > gałązce przeprowadziła Bene_Gesserit.
        >
        > oj tam, od razu atak ;)
        > lekki cios poniżej pasa, nie pierwszy w jej wykonaniu ...
        >

        <link>

        Pozostaje mi tylko wznieść oczy ku niebu ;)))

    • kontodopisanianaforum Re: hmm... 14.02.10, 23:45
      > Bleu przeprowadziła jedynie logiczną analizę tamtej wypowiedzi.

      :)))
    • ksjp Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 15.02.10, 13:03
      no i co z tego wynika....
    • tangerka to chyba już przeszłość 15.02.10, 14:05
      bo obecnie w wielu znanych mi rodzinach obowiązki domowe wykonuje ten, kto ma po
      prostu więcej czasu i nikt się nie ogląda na to, czy gotowanie, pranie,
      odkurzanie itp. to kobieca czynność czy nie, już w domu moich rodziców nie było
      takiego podziału i ojciec częściej gotował niż matka z tej prostej przyczyny, że
      jako nauczyciel szybciej wracał do domu i częściej w nim bywał niż matka -
      lekarka pracująca na dyżurach w szpitalu. I jakoś nikt się nie dziwił, nie
      buntował, nie roztrząsał czy to aby właściwe ... W mojej własnej rodzinie nigdy
      nie było dyskusji, że obowiązki domowe są WSPÓLNE i chyba nawet nie spotkałam
      faceta, który by to kwestionował, gdzie się tacy jeszcze uchowali? Naturalnie,
      bywały różne okresy, w czasach, kiedy ja siedziałam w domu odchowując małe
      dzieci wiecej z tych obowiązków wykonywałam ja, ale tylko dlatego, ze miałam po
      prostu więcej czasu i możliwości a druga a małż pracował o rana do nocy aby na
      nas zarobić, więc taki podział był dość oczywisty ... Ale nawet wtedy nigdy się
      nie odżegnywał od zrobienia obiadu czy posprzątania jeżeli ja z jakichś względów
      tego nie zrobiłam, więc dla mnie wydaje się to dziwne, że w dzisiejszych czasach
      kobiety w ogóle wchodzą w związki z facetami, którzy mają jakieś obiekcje w tym
      zakresie.
      • okrent9 Re: to chyba już przeszłość 16.02.10, 19:00
        Czy ja mogę raz coś tak nie a propos? Męża nie mam i raczej nigdy mieć nie
        będę, ale nie trawię tego tak ostatnio popularnego w necie (w "realu"
        jeszcze się z tym nie spotkałam) nazywania męża małżem. Czy tylko mnie to
        słowo kojarzy się z czymś oślizłym, mikrym, ewentualnie po zabiegach
        nadającym się do skonsumowania, i raczej bezmózgim?
        • kontodopisanianaforum Re: to chyba już przeszłość (OT) 16.02.10, 19:18
          Nie tylko Tobie.
          Ale jak coś po zabiegach nadaje się do skonsumowania, to hmmm... ;)
          Mnie drażni również stosowanie skrótu "TŻ".
          • okrent9 Re: to chyba już przeszłość (OT) 16.02.10, 22:10
            kontodopisanianaforum napisała:

            Mnie drażni również stosowanie skrótu "TŻ".

            A z tym się jeszcze nie spotkałam i nie potrafię go rozszyfrować?
            • kocia_noga Re: to chyba już przeszłość (OT) 16.02.10, 22:58
              okrent9 napisała:

              > kontodopisanianaforum napisała:
              >
              > Mnie drażni również stosowanie skrótu "TŻ".
              >
              > A z tym się jeszcze nie spotkałam i nie potrafię go rozszyfrować?


              Towarzysz życia.
              Małż jest mi obojętny, ale małżon bardzo mnie kiedyś śmieszył a i
              teraz kojarzy mi się rozweselająco.
              • easz Re: to chyba już przeszłość (OT) 17.02.10, 00:44
                kocia_noga napisała:

                > Towarzysz życia.
                > Małż jest mi obojętny, ale małżon bardzo mnie kiedyś śmieszył a i
                > teraz kojarzy mi się rozweselająco.

                Ja myślałam, że małżon, to mał--żon, czyli już parka, jedno ciało
                dwie głowy, albo coś w ten deseń:)
Pełna wersja