Górniczki

26.02.10, 13:04
Kobiety będą mogły
fedrować:


- Zgłoszenia pań rozpatrzymy na takich samych zasadach jak
mężczyzn. Pytanie, czy znajdą się chętne do ciężkiej i
niebezpiecznej pracy na dole - mówią spółki węglowe. Bo na Śląsku
mało kto wierzy, że mimo zmiany przepisów kobiety zaczną masowo
zgłaszać się na kopalnie.(...)

Ale choć podobne deklaracje płyną z innych spółek węglowych i
kopalń, to na Śląsku mało kto wierzy, że kobiety zaczną masowo
zgłaszać się do fedrowania węgla. - To tak ciężka i wyczerpująca
praca, że często nawet zdrowi mężczyźni nie są w stanie jej
podołać. Odchodzą po dwóch, trzech miesiącach fedrowania i chcą
zapomnieć o kopalni - mówi Bogusław Ziętek, szef Sierpnia '80,
jednego z największych związków zawodowych w górnictwie.

Ale nawet on nie wyklucza, że mogłaby znaleźć się zdeterminowana
kandydatka. Tym bardziej że kobiety już dziś pracują w kopalniach
na wybranych stanowiskach. Są geolożkami, lekarkami czy
inżynierami. Tak jak Edyta Urbaniec z Jastrzębskiej Spółki
Węglowej, która niedawno awansowała na stanowisko sztygara
zmianowego. Pani Edyta trzy razy w tygodniu zjeżdża na dół, gdzie
nadzoruje przebudowę chodników, a pozostałe dwa dni pracuje w
biurze (codziennych zjazdów zabraniają jej właśnie konwencje, które
podpisaliśmy w 1935 roku). - Prawo nie powinno nam zabraniać pracy
na dole kopalń, bo sama spotkałam kobiety, które byłyby gotowe
spróbować. Ale na pewno nie na stanowiskach ściśle robotniczych.
Fizyczny wysiłek jest pod ziemią zbyt duży, a kobiet nikt nie
mógłby tam traktować ulgowo. Ale inne stanowiska powinny być dla
nas szeroko dostępne - mówi pani Edyta, która jest jedną z 11
kobiet w JSW, które regularnie zjeżdżają pod ziemię.

Członkinie Związku Zawodowego Kobiet w Górnictwie w kopalni
Rydułtowy-Anna przekonują, że kobiety mogłyby pracować przy
obsłudze taśmociągu, prowadzić magazyny z narzędziami pod ziemią,
być metaniarzami, czyli górnikami, którzy mierzą poziom metanu w
chodnikach.
    • vargtimmen Re: Górniczki 26.02.10, 13:45
      Jestem za. Prawo nie powinno zabraniać kobietom pracy w kopalniach.

      Ale, niestety, od razu napotykam niespójność:

      bene_gesserit napisała:

      > "- Prawo nie powinno nam zabraniać pracy
      > na dole kopalń, bo sama spotkałam kobiety, które byłyby gotowe
      > spróbować. Ale na pewno nie na stanowiskach ściśle robotniczych."

      A niby czemu, gdyby jakieś kobiety same chciały i sobie z tym radziły? Bo tak,
      to wbrew tytułowi artykułu, z fedrowania jednak nici.
      • sabinac-0 Re: Górniczki 26.02.10, 17:41
        W kopalniach na Ukrainie juz od dawna pracuja kobiety - na stanowiskach
        robotniczych wlasnie.
        • bene_gesserit Re: Górniczki 26.02.10, 20:02
          W USA i Kanadzie rowniez.
          W USA zaczely w latach 80tych i bardzo szybko wybuchla z tego
          powodu wielka sprawa o molestowanie w miejscu pracy - to byl
          zreszta pierwszty zbiorowy pozew w takiej sprawie. Gorniczki ją
          wygraly i wiele musialo sie zmienic, ale moga teraz pracowac bez
          przeszkod tego typu. Na stanowiskach robotniczych.
        • vargtimmen Re: Górniczki 26.02.10, 20:44
          sabinac-0 napisała:

          > W kopalniach na Ukrainie juz od dawna pracuja kobiety - na stanowiskach
          > robotniczych wlasnie.

          No właśnie, chcą, to niech pracują, jak każdy. Byle się tylko nie okazało, że
          możliwość zatrudnienia dla wszystkich ma być taka sama, ale wymagania - inne.
      • hummer Jestem przeciw. 26.02.10, 19:02
        vargtimmen napisał:

        > Jestem za. Prawo nie powinno zabraniać kobietom pracy w kopalniach.

        Przed zejściem na szychtę będą miały robione testy ciążowe?

        Życie płodu od chwili poczęcia do naturalnej śmierci jest chronione.

        Trudno uznać śmierć płodu kilometr pod ziemią za naturalną. A takie przypadki będą się zdarzać.
        • dzikowy Re: Jestem przeciw. 26.02.10, 19:45
          > Trudno uznać śmierć płodu kilometr pod ziemią za naturalną.

          Łatwo. Ronienie na polu w środku żniw było naturalne.
        • bene_gesserit Re: Jestem przeciw. 26.02.10, 20:04
          ...a poronienia w pierwszym trymestrze to zupelna normalka, nawet
          jesli pracuje sie za biurkiem i to na ziemi, a nie pod.
          • hummer Re: Jestem przeciw. 26.02.10, 20:49
            bene_gesserit napisała:

            > ...a poronienia w pierwszym trymestrze to zupelna normalka, nawet
            > jesli pracuje sie za biurkiem i to na ziemi, a nie pod.

            ale to było na powierzchni.

            A kilometr pod ziemią praca biurowa, czy żniwa :)

            Nic nie mam przeciwko temu. Ale są ludzie, którzy się powołują na prawo naturalne.
            Czekam na ich opinie.
            • bene_gesserit Re: Jestem przeciw. 26.02.10, 21:05
              hummer, nie załamuj mnie, chcesz paśc nasze utuczone trolle?
              Litosci.
              • hummer Re: Jestem przeciw. 26.02.10, 21:09
                bene_gesserit napisała:

                > hummer, nie załamuj mnie, chcesz paśc nasze utuczone trolle?
                > Litosci.

                Wiem, że taka śmierć płodu - kilometr pod ziemią nie jest naturalną.
                Jednocześnie Założyciel wątku, mówi czemu nie.

                Staram się dojść do tego, co miał na myśli.
                • easz Re: Jestem przeciw. 26.02.10, 21:56
                  hummer napisał:

                  > bene_gesserit napisała:
                  >
                  > > hummer, nie załamuj mnie, chcesz paśc nasze utuczone trolle?
                  > > Litosci.
                  >
                  > Wiem, że taka śmierć płodu - kilometr pod ziemią nie jest
                  naturalną. Jednocześnie Założyciel wątku, mówi czemu nie.
                  >
                  > Staram się dojść do tego, co miał na myśli.

                  Znaczy się ironizujesz, czy serio mówisz to, co mówisz?

                  Przypomnę sprawy z Biedronek - poronienia, bo się pchało palety, bo
                  szefostwo kazali. A prawo prawem. Szkoda, bo skoro gdzie ndziej
                  można, to dlaczego u nas nie?
                • sabinac-0 Re: Jestem przeciw. 26.02.10, 22:24
                  Ciekawe, ze poronienie u pracownicy zakladow chemicznych lub pracowwni
                  rentgenowskiej jest uznane za jak najbardziej naturalne.
                  O co chodzi z tymi hipotetycznymi ciazami gorniczek?
                  Stawiam, ze na roznice w zarobkach i prestizu miedzy gornikiem a robotnikiem z
                  zakladow chemicznych.
                  • dzikowy Re: Jestem przeciw. 26.02.10, 22:59
                    Zawsze po wypowiedziach, że kobieta w ciąży powinna możliwie dużo leżeć, nie
                    pracować, nie męczyć się, nie schylać, nie prostować, nie wstawać, nie siadać i
                    w ogóle "nie", w imię dobra "nienarodzonego dzieciątka", przychodzi mi na myśl
                    scena z Aliens, w której do uwięzionej przez ksenomorfy kobiety podchodzi
                    Ripley, a tamta ocyka się i prosi - dobij mnie. :P
                  • bene_gesserit Re: Jestem przeciw. 27.02.10, 00:39
                    Chodzi o to, ze to Śląsk. A jak Śląsk Śląskiem, baby nie fedrowaly.
                    Baby siedzialy w domu, gotowaly, sprzątaly i dzieci rodzily. Kropka.
                    • hummer Otóż to :) 27.02.10, 09:17
                      bene_gesserit napisała:

                      > Chodzi o to, ze to Śląsk. A jak Śląsk Śląskiem, baby nie fedrowaly.
                      > Baby siedzialy w domu, gotowaly, sprzątaly i dzieci rodzily. Kropka.

                      Zresztą tam był matriarchat :)
                      • kocia_noga Re: Otóż to :) 27.02.10, 10:32
                        hummer napisał:

                        > bene_gesserit napisała:
                        >
                        > > Chodzi o to, ze to Śląsk. A jak Śląsk Śląskiem, baby nie
                        fedrowaly.
                        > > Baby siedzialy w domu, gotowaly, sprzątaly i dzieci rodzily.
                        Kropka.
                        >
                        > Zresztą tam był matriarchat :)
                        >
                        >
                        oj, był! Żony rządziły wypłatą, jesli ją obejrzały na oczy.W
                        Czadzie, Somalii i emiratach jest b. podobny rodzj matriarchatu - w
                        domu rządzi matka najstarszego syna i może dowolnie poczynać sobie z
                        jego żoną/ami i reszą bab.
                        • hummer Re: Otóż to :) 27.02.10, 10:47
                          kocia_noga napisała:

                          > > bene_gesserit napisała:
                          > >
                          > > > Chodzi o to, ze to Śląsk. A jak Śląsk Śląskiem, baby nie
                          > fedrowaly.
                          > > > Baby siedzialy w domu, gotowaly, sprzątaly i dzieci rodzily.
                          > Kropka.
                          > >
                          > > Zresztą tam był matriarchat :)
                          > >
                          > >
                          > oj, był! Żony rządziły wypłatą, jesli ją obejrzały na oczy.

                          Zwyczajem na Śląsku jest to, że na konto kobiet wpływa wynagrodzenie. Z którego cześć idzie na płukanie gardła chłopów fedrujących.

                          Śląsk to Śląsk tam istotnie było inaczej
                          archiwum.polityka.pl/art/modliszka-wkoronkach,357645.html
                          Po założeniu własnej rodziny Górnoślązak dostawał się pod but żony, a ta miała doń taki sam stosunek jak matka. Ślązaczka wchodziła w związek w pełni uposażona, z własnym kapitałem, który w świetle pruskiego prawa i obyczaju nie podlegał wspólnocie majątkowej. Jej mąż brał ślub jako ubogi partner, zdany całkowicie na łaskawość żony, która przejmowała całkowitą kontrolę nad rodzinną kasą. Ślązak nie miał nawet prawa do wynagrodzenia za własną pracę, obowiązany był wszystko oddać żonie. Aż do lat 60. ubiegłego stulecia (!) w dni wypłat pod bramami śląskich kopalń i hut gromadziły się tabuny żon. Kiedy tylko zabrzmiała syrena obwieszczająca koniec szychty, rzucały się na wychodzących mężów, konfiskując cały zarobek, po sprawdzeniu czy kwota zgadza się z loncetlą (niem. Lohnzettel – karta wypłaty). Te bardziej wyrozumiałe zostawiały w męskich kieszeniach kilka marek lub złotówek miesięcznego ryczałtu na piwo i papierosy.

                          archiwum.polityka.pl/art/wszystko-przez-ten-slask,353926.html
                          • bene_gesserit Re: Otóż to :) 27.02.10, 11:55
                            Artykul znany dobrze na tym forum, niestety zupelnie nieprawdziwy.
                            • grand_bleu Re: Otóż to :) 27.02.10, 12:07
                              bene_gesserit napisała:

                              > Artykul znany dobrze na tym forum, niestety zupelnie nieprawdziwy.

                              Gwoli ścisłości, artykuł jest prawdziwy, co najwyżej zawarte w nim
                              tezy mogą być nieprawdziwe.
                          • sabinac-0 Re: Otóż to :) 27.02.10, 12:52
                            O slynnym "matriarchacie" na Slasku pisalam juz przy okazji innego tematu.
                            Dosc powiedziec, ze zona, czy pracowala zawodowo, czy nie (nie wszystkie
                            Slazaczki zajmuja sie wylacznie domem), nie miala prawa do odpoczynku - w wolne
                            dni musiala obslugiwac odpoczywajacego meza i biesiadnikow, z ktorymi dzielil on
                            swoj wolny czas, jesli to maz biesiadowal u kogos, mogla wykorzystac ten czas
                            np. na mycie okien.
                            Pracujace zony gornikow preferowaly prace na nocna zmiane - by mogly po pracy
                            posprzatac i ugotowac i by maz nie mial pretensji o brak zony w domu,
                            nieporzadek lub zbyt "slaby" obiad.

                            Z tymi "rzadami kobiet" bylo zas tak, jak w starym slaskim dowcipie: wraca
                            Masztalski pijany do domu, w drzwiach spotyka tesciowa ktora zaczyna wrzeszczec
                            i go wyzywac. Masztalski chwiejnie staje przed nia i pyta "kto tu rzadzi?",
                            tesciowa na to "no pewnie ze ja i moja dzioucha!". Na to Masztalski: "zgadza
                            sie, rzadzicie, a tera rzadzcie dobrze bo wlasnie przepilem cala wyplate".
                            • kocia_noga Re: Otóż to :) 27.02.10, 21:33
                              sabinac-0 napisała:

                              > dni musiala obslugiwac odpoczywajacego meza i biesiadnikow, z
                              ktorymi dzielil o
                              > n
                              > swoj wolny czas, jesli to maz biesiadowal u kogos, mogla
                              wykorzystac ten czas
                              > np. na mycie okien.
                              > Pracujace zony gornikow preferowaly prace na nocna zmiane - by
                              mogly po pracy
                              > posprzatac i ugotowac i by maz nie mial pretensji o brak zony w
                              domu,
                              > nieporzadek lub zbyt "slaby" obiad.
                              >
                              > Z tymi "rzadami kobiet" bylo zas tak, jak w starym slaskim
                              dowcipie: wraca
                              > Masztalski pijany do domu, w drzwiach spotyka tesciowa ktora
                              zaczyna wrzeszczec
                              > i go wyzywac. Masztalski chwiejnie staje przed nia i pyta "kto tu
                              rzadzi?",
                              > tesciowa na to "no pewnie ze ja i moja dzioucha!". Na to
                              Masztalski: "zgadza
                              > sie, rzadzicie, a tera rzadzcie dobrze bo wlasnie przepilem cala
                              wyplate".

                              o alkoholizmie na śląsku możnaby dużo pisać, sprawa zbadana, były
                              publikacje - to stąd te "tabuny strasznych bab" odbierających
                              wypłatę.
                              Powinno się im postawić pomnik, bo dzięki nim ten region przetrwał.
                              Jeszcze w latach 90. jak kobieta zgłosiła męża do komisji d/s
                              przeciwdziałania alkoholizmowi miała całą wieś przeciwko sobie, ona
                              powinna sobie radzić, usługiwać mężowi, stać pod kopalnią po tę
                              wypłatę i kombinować,żeby wszyscy pzreżyli, ale zamach na świętą
                              pozycję męża stawiał ją poza nawiasem społeczności.
                              Słuchałam niegdyś opowieści faceta który próbował założyć punkt
                              odwykowy w dużej kopalni - opowiadał o obyczajach, rozpiciu załogi,
                              o różnych rzeczach które słabo się mieszczą w (mojej) głowie oraz o
                              tym, że jego życie tam było zagrożone.Lata 90.
                              • sabinac-0 Re: Otóż to :) 28.02.10, 13:13
                                Moja kolezanka w latach 90 wyszla za maz za chlopaka z tradycyjnej slaskiej
                                rodziny. Gdy nastepnego dnia po slubie ugotowala obiad, nalozyla sobie i mezowi
                                i usiadla do stolu, maz wstal oburzony i zaczal krzyczec ze jak moze, co sobie
                                mysli itp. Okazalo sie, ze w jego domu matka nakrywala do stolu i obslugiwala
                                meza, synow i ewentualnych gosci a sama jadla katem w kuchni to, co zostalo w
                                garnkach.
                                • bene_gesserit Re: Otóż to :) 28.02.10, 13:22
                                  O jezu.
                                  I jak to sie skonczylo?
                                  • sabinac-0 Re: Otóż to :) 28.02.10, 14:12
                                    bene_gesserit napisała:

                                    > O jezu.
                                    > I jak to sie skonczylo?

                                    Seria ostrych spiec z mezem, rozbiciem kilku talerzy, konfliktem z tesciami.
                                    Na szczescie krotko po slubie wyjechali do Niemiec a tam panuja inne zwyczaje
                                    wiec facet sie zreformowal.

                                    Najsmutniejszy byl widok tescia dziewczyny, gdy kilka lat temu zmarla tesciowa.
                                    Po jej smierci, jesli ktos nie przyniosl mu gotowego posilku, siedzial caly
                                    dzien glodny. Gdy ktos z rodziny przynosil mu i nakladal obiad, staruszek zjadal
                                    go i odstawial talerz jako gotowy do zabrania, nawet gdy byl sam w domu.
                                    Owdowialy, stary czlowiek nie umial odniesc talerza do kuchni i umyc.
                                    • kocia_noga Re: Otóż to :) 28.02.10, 16:32
                                      sabinac-0 napisała:

                                      Seria ostrych spiec z mezem, rozbiciem kilku talerzy, konfliktem z
                                      tesciami.
                                      > Na szczescie krotko po slubie wyjechali do Niemiec a tam panuja
                                      inne zwyczaje
                                      > wiec facet sie zreformowal.


                                      Gdyby siedzieli w Polsce, ona by się musiała zreformować. Nb moja
                                      teściowa tak właśnie robi - nakłada wszystkim góry żarcia na
                                      talerze, a sama je gdy wszyscy juz sa po posiłku, w kącie, chyłkiem,
                                      chyba z garów, nei wiem, bo bnardzo pilnuje żeby jej nikt przy tym
                                      nie zobaczył.
                                      No i naturalnie, gdy sa jakieś swieta i razem jesteśmy w kilka
                                      rodzin, po posiłku wzywa tonem kategorycznym jedną z kobiet do
                                      pomocy.
                                      • bene_gesserit Re: Otóż to :) 28.02.10, 16:46
                                        > No i naturalnie, gdy sa jakieś swieta i razem jesteśmy w kilka
                                        > rodzin, po posiłku wzywa tonem kategorycznym jedną z kobiet do
                                        > pomocy.

                                        A nie kusilo cie, zeby namowic po cichu małża i jeszcze ktoregos z
                                        mezczyzn, zeby oni zareagowali na wezwanie? :)
                                        • kocia_noga Re: Otóż to :) 02.03.10, 12:41
                                          bene_gesserit napisała:

                                          > > No i naturalnie, gdy sa jakieś swieta i razem jesteśmy w kilka
                                          > > rodzin, po posiłku wzywa tonem kategorycznym jedną z kobiet do
                                          > > pomocy.
                                          >
                                          > A nie kusilo cie, zeby namowic po cichu małża i jeszcze ktoregos z
                                          > mezczyzn, zeby oni zareagowali na wezwanie? :)
                                          >


                                          Ech, kusiło i faceci sami próbują różnych akcji, ale to nie z moją
                                          teściowa. Wszyscy wymiękają po pewnym czasie, najwyżej sobie ją
                                          obgadamy za plecyma :)
                                • hummer Re: Otóż to :) 28.02.10, 16:44
                                  Wyrazy współczucia dla koleżanki.
                                  U moich rodziców to nie do pomyślenia. Zresztą przeważnie gotuje tata. Ma ku
                                  temu smykałkę.
        • grand_bleu Re: Jestem przeciw. 26.02.10, 21:14
          hummer napisał:

          > Przed zejściem na szychtę będą miały robione testy ciążowe?
          >
          > Życie płodu od chwili poczęcia do naturalnej śmierci jest chronione.

          No właśnie to nie jest takie pewne, feministki twierdzą, że nie jest chronione.
          • vargtimmen Re: Jestem przeciw. 26.02.10, 21:22
            grand_bleu napisała:

            > hummer napisał:
            >
            > > Przed zejściem na szychtę będą miały robione testy ciążowe?
            > >
            > > Życie płodu od chwili poczęcia do naturalnej śmierci jest chronione.
            >
            > No właśnie to nie jest takie pewne, feministki twierdzą, że nie jest chronione.
            >

            Witaj wieczornie :)

            Wiedza o specjalnych prawach kobiet w ciąży, w tym zakazie kierowania ich do
            pracy w warunkach szkodliwych, to elementarz jest przecież.

            www.gazetapodatnika.pl/artykuly/jestes_w_ciazy_poznaj_swoje_prawa_i_przywileje_w_pracy-a_7162.htm
            A praca w kopalni, to prawie jak praca na jakim Ubocie, może źle wpływać na stan
            psychiczny ;)

            www.youtube.com/watch?v=bLrXRef3HVU
            &
            • grand_bleu Re: Jestem przeciw. 26.02.10, 22:00
              Witaj :)


              > Wiedza o specjalnych prawach kobiet w ciąży, w tym zakazie kierowania ich do
              > pracy w warunkach szkodliwych, to elementarz jest przecież.
              >
              > www.gazetapodatnika.pl/artykuly/jestes_w_ciazy_poznaj_swoje_prawa_i_przywileje_w_pracy-a_7162.htm

              Dzięki za tego linka.
              "Zaświadczenie lekarskie stwierdzające ciąże to także sygnał dla szefa, że Twój stosunek pracy od tego momentu podlega ochronie i że zyskujesz szczególne przywileje, z których możesz korzystać."
              Wygląda na to, że jednak jest chronione, a co najciekawsze te przywileje dla kobiet wywalczyły kiedyś feministki. Te prawdziwe;)


              > A praca w kopalni, to prawie jak praca na jakim Ubocie, może źle wpływać na stan
              > psychiczny ;)
              >
              > www.youtube.com/watch?v=bLrXRef3HVU

              :)

              BTW, zastanawiam się, czy gdyby kobieta miała wybór, to wolałaby mieć męża górnika, czy sama pracować w kopalni?
              &
              • vargtimmen Re: Jestem przeciw. 26.02.10, 22:26
                grand_bleu napisała:

                > Witaj :)
                >

                :)


                > Dzięki za tego linka.
                > "Zaświadczenie lekarskie stwierdzające ciąże to także sygnał dla szefa, że
                Twój stosunek pracy od tego
                > momentu podlega ochronie i że zyskujesz szczególne
                > przywileje, z których możesz korzystać."

                > Wygląda na to, że jednak jest chronione, a co
                > najciekawsze te przywileje dla kobiet wywalczyły
                > kiedyś feministki. Te prawdziwe;)


                Nie wiem, kto wywalczył ochronę ciąży i czy to była naprawdę walka. Nie jestem
                feministką, jeśli już, to męskim szowinistą i mam naturalny, nie wyuczony odruch
                szczególnej troski o kobiety w ciąży. To chyba naturalne...


                >
                > BTW, zastanawiam się, czy gdyby kobieta miała wybór,
                > to wolałaby mieć męża górnika, czy sama pracować w
                > kopalni?
                > &


                Wiesz, w polskim górnictwie i walce o pracę na dole może być drugie dno, które
                się nazywa dodatki do pensji za pracę w warunkach szkodliwych i przywileje
                górnicze, płacowe i emerytalne. O ile wiem, regułą było (nie wiem, czy tak jest
                dalej), że cała administracja zjeżdżała na dół raz w miesiącu, tylko po to, by
                uzyskać te przywileje.

                Nie sugeruję, że paniom na pewno o to chodzi, ale my ludzie jesteśmy tacy ułomni...

                Co do kobiet, to nie wiem, pewnie niektóre lubią prace w polskich kopalniach,
                gdzie jest naprawdę ciężko. Brudna skóra, płuca, gorąco, niebezpiecznie, bardzo
                wymagająca fizycznie praca. Tu są różnice między polskimi, przeeksploatowanymi
                kopalniami, a np. nowoczesnymi kopalniami odkrywkowymi.

                Wiem na pewno, co ja bym wolał: podjąć taką ciężką pracę, zamiast zrzucać ją na
                barki partnerki.
                • hummer KrK 26.02.10, 23:11
                  Ochrona płodu. Nie ciąży. Jak płód matkę zabije, to jest OK. Ważne by w drugą
                  stronę to nie zadziałało.

                  A U-bot. Mamusia miałaby niezły patent, jakby mogła tak do synka zadzwonić i w
                  ten sposób zatopić okręt.
              • kontodopisanianaforum Netykieta 27.02.10, 00:27
                Jeśli dyskusja przerodzi się w prywatną pogawędkę, kontynuuj ją poza forum.
                • vargtimmen Re: Netykieta 27.02.10, 00:31
                  kontodopisanianaforum napisała:

                  > [i]Jeśli dyskusja przerodzi się w prywatną pogawędkę, kontynuuj ją poza forum.[
                  > /i]

                  Rozmowa jest merytoryczna, na temat. Dotyczy specyfiki górnictwa i pracy kobiet
                  w nim. Twój post rozbija ciekawy wątek.
                • grand_bleu Re: Netykieta 27.02.10, 00:38
                  kontodopisanianaforum napisała:

                  > [i]Jeśli dyskusja przerodzi się w prywatną pogawędkę, kontynuuj ją
                  poza forum.[
                  > /i]

                  Wszystkie moje dyskusje na forum są prywatnymi pogawędkami. Ty
                  jesteś tu zawodowo?
                  • kontodopisanianaforum Re: Netykieta 27.02.10, 00:41
                    Skoro nie rozumiesz prostego zdania z netykiety, nie wycieraj sobie nią
                    twarzyczki przy byle okazji.
                    • grand_bleu Re: Netykieta 27.02.10, 00:45
                      kontodopisanianaforum napisała:

                      > Skoro nie rozumiesz prostego zdania z netykiety,

                      Ja rozumiem i dlatego kończę tę niezwązaną z tematem wątku
                      pogawędkę. Na priv nie zapraszam.
        • kocia_noga Re: Jestem przeciw. 26.02.10, 21:36
          hummer napisał:

          Życie płodu od chwili poczęcia do naturalnej śmierci jest chronione.
          >

          sorki, ale takie pierdy to się pisuje w preambułach -" my naród
          wolski jesteśmy piękni i mądrzy i kochamy się bardzo i wszystkiego
          najlepszego" albo "życie człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci
          cośtam" - nic nie znaczą tak naprawdę.
          Prawda leży w przepisach prawa oraz ich praktykowaniu.
          • bene_gesserit Re: Jestem przeciw. 26.02.10, 22:02
            > Prawda leży w przepisach prawa oraz ich praktykowaniu.

            A raczej w roznicy miedzy teorią prawa i praktyką spoleczna, czego
            nie sa w stanie zrozumiec ci, ktorzy chetnie cytuja fragment z
            konstytucji, traktujący o rownosci kobiet i mezczyzn.
            Och, po co parytety, kiedy wszyscy rowniśmy.
            Och, nie widze szklanego sufitu, pewnie dlatego, ze szklany.
            I pare jeszcze innych lekceważaych okrągłych och.
            • kocia_noga Re: Jestem przeciw. 27.02.10, 00:42
              brakuje mi brundleflaja ( jakoś tak) żeby dokończyć dyskusję
              o "prawach człowieka" i pzrepisach prawnych dotyczących konkretnych
              sytuacji.
              • bene_gesserit Re: Jestem przeciw. 27.02.10, 00:56
                Boj sie bogini, kobieto, napiszesz w zlej godzinie, blue zapieje,
                vargi sie odwróci i brundenflaj sie pojawi spod ziemi w oparach
                siarki! Tfu tfu!

                Taka postawa, jaka opisalam powyzej jest przetypowa dla i markowo
                odzianych niektorych przedstawicieli klasy sredniej. Syty glodnego
                nie tylko nie zrozumie, ale go po prostu nie zobaczy. Jak te
                antyparytetownice, ktore chyba spotkaly sie chyba w Lodzi, gdzie
                potrafily stwierdzic tylko, ze im jest dobrze, wiec parytetow nie
                potrzebują, bo im jest dobrze, wiec parytetow nie potrzebuja. To
                jest postawa, ktora sie sama przez siebie tlumaczy.

                A w razie watpliwosci - tak, zawsze mozna sie powolac na prawo,
                ktore przeciez jest, wiec o co chodzi.
                • grand_bleu Re: Jestem przeciw. 27.02.10, 11:36
                  bene_gesserit napisała:

                  > Boj sie bogini, kobieto, napiszesz w zlej godzinie, blue zapieje,
                  > vargi sie odwróci i brundenflaj sie pojawi spod ziemi w oparach
                  > siarki! Tfu tfu!

                  Czy obgadywanie ludzi to cecha wszystkich feministek, czy tylko
                  Twoja?


                  > Syty glodnego
                  > nie tylko nie zrozumie, ale go po prostu nie zobaczy. Jak te
                  > antyparytetownice, ktore chyba spotkaly sie chyba w Lodzi, gdzie
                  > potrafily stwierdzic tylko, ze im jest dobrze, wiec parytetow nie
                  > potrzebują, bo im jest dobrze, wiec parytetow nie potrzebuja.

                  Nie, "antyparytetownice", jak nazywasz kobiety niechętne parytetom,
                  powiedziały dużo więcej niż to, że jest im dobrze.


                  > A w razie watpliwosci - tak, zawsze mozna sie powolac na prawo,
                  > ktore przeciez jest, wiec o co chodzi.

                  Tak, bo prawo do tego właśnie służy.
                  • kontodopisanianaforum Re: Jestem przeciw. 27.02.10, 11:48
                    Świetnie, że piszesz o antyparytetach, wreszcie można się do tego odnieść, nie
                    ryzykując użalań na łamanie netykiety i skarg do moderacji :)

                    Parytety są nienowoczesne – na miejsce zasady, że w nowoczesnym
                    społeczeństwie różnice między ludźmi wynikają z ich świadomych wyborów i
                    preferencji, wprowadzają archaiczną regułę skompromitowaną już koncepcjach
                    rasowych, że różnice między ludźmi wynikają z ich cech biologicznych
                    - tę
                    akurat regułę to tutaj usilnie lansuje na forum twój serdeczny kolega. Ciekawe :)
                    • bene_gesserit Re: Jestem przeciw. 27.02.10, 11:57
                      Nie karm. Nie karm. Nie karm.
                      • kontodopisanianaforum Re: Jestem przeciw. 27.02.10, 12:46
                        No ale co mam zrobić, jak ktoś się tak pięknie podkłada.
                        Poza tym - ukrywanie, niby OK, ale ktoś postronny wchodzi tu i co widzi?
                        Dominujący zalew akwaryjny i około- na forum o czymś zupełnie innym? Nie wiem,
                        czy to dobrze, czy lepszy zalew, czy próba odparcia.
                        • bene_gesserit Re: Jestem przeciw. 27.02.10, 13:43
                          Karmic trolle do usmiechnietej smierci, zeby mityczny
                          postronny 'sobie nie pomyslal'? Tak ma wygladac to forum?

                          Zareczam - to miejsce przetrwalo tabuny trolli piec razy bardziej
                          wyrafinowanych od nich. Wystarczy ignorowac, i w koncu wymiękają.
                          Sęk w tym, ze to musi byc solidarne.
                          A ich glupoty, zla wola, przysrywanie, ignorancja i nadęte ego i
                          tak znikna w odmetach archiwum i nikt - tym bardziej postronni -
                          nie beda o nich pamiętać.
                    • grand_bleu Re: Jestem przeciw. 27.02.10, 12:05
                      kontodopisanianaforum napisała:

                      > Świetnie, że piszesz o antyparytetach, wreszcie można się do tego
                      odnieść, nie
                      > ryzykując użalań na łamanie netykiety i skarg do moderacji :)

                      Rozumiem, że kiedy człowiek idzie do sądu powołując się na prawo,
                      Ty, traktując to jako użalanie się i skargi, potępiasz takie
                      zachowanie.
                      Widzę tu ogromny brak konsekwencji - z jednej strony feministki
                      walczą o szacunek dla kobiet i równe prawo, z drugiej - same tego
                      prawa nie szanują. Tego, że nie szanują kobiet, które mają własne
                      (inne niż feministki) zdanie chyba nie muszę dodawać.


                      > Parytety są nienowoczesne – na miejsce zasady, że w nowoczesnym
                      > społeczeństwie różnice między ludźmi wynikają z ich świadomych
                      wyborów i
                      > preferencji, wprowadzają archaiczną regułę skompromitowaną już
                      koncepcjach
                      > rasowych, że różnice między ludźmi wynikają z ich cech
                      biologicznych
                      - tę
                      > akurat regułę to tutaj usilnie lansuje na forum twój serdeczny
                      kolega. Ciekawe
                      > :)

                      Nie lansuje, tylko zauważa. I ma rację, bo róznice biologiczne
                      istnieją. Ale różnice biologiczne, nie stoją w sprzeczności do
                      równości wobec prawa. Parytety łamia zasadę równości wobec prawa.
                    • vargtimmen Re: Jestem przeciw. 27.02.10, 12:52
                      kontodopisanianaforum napisała:

                      > Świetnie, że piszesz o antyparytetach, wreszcie można się do tego odnieść, nie
                      > ryzykując użalań na łamanie netykiety i skarg do moderacji :)
                      >
                      > Parytety są nienowoczesne – na miejsce zasady, że w nowoczesnym
                      > społeczeństwie różnice między ludźmi wynikają z ich świadomych wyborów i
                      > preferencji, wprowadzają archaiczną regułę skompromitowaną już koncepcjach
                      > rasowych, że różnice między ludźmi wynikają z ich cech biologicznych
                      - tę
                      > akurat regułę to tutaj usilnie lansuje na forum twój serdeczny kolega. Ciekawe
                      > :)


                      Są ewidentne różnice między ludźmi, równymi wobec prawa, wynikające z cech
                      wrodzonych. Przykładem jest zdolność do zajścia w ciążę.
                      • kontodopisanianaforum Nie wypełniono pola temat. 27.02.10, 13:36
                        > Są ewidentne różnice między ludźmi, równymi wobec prawa, wynikające z cech
                        wrodzonych. Przykładem jest zdolność do zajścia w ciążę.

                        w nowoczesnym społeczeństwie różnice między ludźmi wynikają z ich świadomych
                        wyborów i preferencji


                        No po prostu Komedia Lucka :)
                        Myślę, że powinieneś natychmiast zacząć protestować przeciwko tym okropnym
                        hasłom głoszonym przez przeciwniczki parytetów :)))
                        • vargtimmen Re: Nie wypełniono pola temat. 27.02.10, 13:43
                          kontodopisanianaforum napisała:

                          > No po prostu Komedia Lucka :)
                          > Myślę, że powinieneś natychmiast zacząć protestować przeciwko tym okropnym
                          > hasłom głoszonym przez przeciwniczki parytetów :)))


                          Ale dlaczego, skoro oni mają rację?

                          Parytety prowadzą do prawnej dyskryminacji ze względu na płeć.
                          • kocia_noga i widzisz konto? 27.02.10, 21:39

                            warto było podkarmiać?
                            Niestety, sama się do tego przyczyniłam, ale dałam szansę, bo
                            uważam,że nie można z góry zakładać, że ktoś kto wygląda na trolla
                            zawsze się nim okaże.
                            Jednak teraz nie ma wątpliwości.
                            • vargtimmen Re: i widzisz konto? 28.02.10, 13:36
                              kocia_noga napisała:

                              >
                              > warto było podkarmiać?
                              > Niestety, sama się do tego przyczyniłam, ale dałam szansę, bo
                              > uważam,że nie można z góry zakładać, że ktoś kto wygląda na trolla
                              > zawsze się nim okaże.
                              > Jednak teraz nie ma wątpliwości.

                              Trochę mnie zaskoczyłaś, bo przecież już dawno wyjaśniałem szczegółowo, że
                              przepis, który każe odrzucić preferowanego z innych względów kandydata, ze
                              względu na jego płeć, jest dyskryminujący.

                              Przykładem - parytety dla kandydatów na studia (weterynarii) w Szwecji,
                              dyskryminujące kobiety.

                              Ale, skoro już zakwalifikowałaś mnie jako trolla, to mogę jeden jedyny raz
                              napisać coś sympatycznego. Mimo pewnej zgryźliwości (no i feministycznej
                              tożsamości), zupełnie nieźle się z Tobą rozmawia, czasami.

                              Pozdrawiam,
              • kocia_noga Re: Jestem przeciw. 27.02.10, 00:57
                www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53581,3764527.html
    • corgan1 pryznaję że to zwycięstwo feminizmu 28.02.10, 01:54
      Jak równy status to równy status.

      gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90443,6456130,Wypadki_w_kopalniach.html
      "W całym ubiegłym {2008) roku w kopalniach węgla kamiennego zginęło 24 górników,
      a 19 odniosło ciężkie obrażenia. Wszystkich wypadków było 2551."

      Przecież praca na kopalni to niebezpieczna praca i dlaczego na kopalniach mają
      ginąć tylko mężczyźni?
      • bene_gesserit Re: pryznaję że to zwycięstwo feminizmu 28.02.10, 13:24

        Tak, a ci co ida do pracy 'na' kopalni, nieswiadomi sa
        niebezpiecznstwa, ktore sie z tym wiaze, bo w zyciu nie slyszeli o
        ryzyku pracy gornika.
        • easz Re: pryznaję że to zwycięstwo feminizmu 28.02.10, 13:50
          bene_gesserit napisała:

          >
          > Tak, a ci co ida do pracy 'na' kopalni, nieswiadomi sa
          > niebezpiecznstwa, ktore sie z tym wiaze, bo w zyciu nie slyszeli o
          > ryzyku pracy gornika.

          Nie wiem jak tam jest, ale kiedyś słyszałam, że wyboru to za bardzo
          nie ma/nie było i ekonomicznie, i z powodu tradycji.
          Znaliśmy kiedyś w rodzinie faceta, który wyjechał od nas do pracy do
          kopalni, ale długo nie pociągnął i nie dziwię się, bo chuchro z
          niego było z wyglądu i za silny też nie był, podobnie psychicznie.

          Myślę, że to jest na całą Polskę, więc. Naprawdę jestem ciekawa
          reakcji facetów, tam, na dole.
    • pyzz Re: Górniczki 02.03.10, 10:28
      Dobry pomysł! Nareszcie kobiety, które walkę o równe pensje zaczynają od chęci
      równego wykonania pracy.
      Mam tylko nadzieję, że nie skończy się to tym, że po jakimś tąpnięciu, czy innej
      katastrofie górniczej ratownicy nie będą odkładać wszystkich znalezionych w
      gruzowisku męskich ofiar na bok, bo GDZIEŚ tu była jedna kobieta. I póki JEJ nie
      znajdziemy, nie ratujemy tych złych samców. ;)

      Ale jedno jest warte uwagi: Kobiet zjeżdżających pod ziemię jest "dość
      niewiele". W JSW, która zatrudnia 22 tys. osób jest... (werble proszę) jedenaście.
      Ale już zajmuje się nimi specjalny Związek Zawodowy Kobiet w Górnictwie! Znaczy
      się, najważniejsze kompetencje do bycia górniczkami (tj. legitymacje) kobiety
      niewątpliwie mają! Można nawet powiedzieć, że jeżeli jest ich 11 to nawet
      WSZYSTKIE mogą mieć specjalne funkcje w odpowiednim związku i nie wolno ich zwolnić!
      ;>
    • pyzz Re: Górniczki 02.03.10, 10:30
      Dobry pomysł! Nareszcie kobiety, które walkę o równe pensje zaczynają od chęci równego wykonania pracy.
      Mam tylko nadzieję, że nie skończy się to tym, że po jakimś tąpnięciu, czy innej katastrofie górniczej ratownicy nie będą odkładać wszystkich znalezionych w gruzowisku męskich ofiar na bok, bo GDZIEŚ tu była jedna kobieta. I póki JEJ nie znajdziemy, nie ratujemy tych złych samców. ;)

      Ale jedno jest warte uwagi: Kobiet zjeżdżających pod ziemię jest "dość niewiele". W JSW, która zatrudnia 22 tys. osób jest... (werble proszę) jedenaście.
      Ale już zajmuje się nimi specjalny Związek Zawodowy Kobiet w Górnictwie! Znaczy się, najważniejsze kompetencje do bycia górniczkami (tj. legitymacje) kobiety niewątpliwie mają! Można nawet powiedzieć, że jeżeli jest ich 11 to nawet WSZYSTKIE mogą mieć specjalne funkcje w odpowiednim związku i nie wolno ich zwolnić!
      ;>
Inne wątki na temat:
Pełna wersja