Uczucia kobiety nic nie znaczą

18.03.10, 01:37
www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090209/POLICE/92405647
To tylko przykład. Takich nalotów policji na gabinety, w których kobieta leży
być może w krępującej pozycji, przygotowana fizycznie i psychicznie do zabiegu
jest wiele w naszym kraju. A tu wpadają po chamsku policjanci i aresztują
lekarza, jakby był co najmniej groźnym szefem ogólnopolskiej mafii. Uczucia
kobiety są tu deptane. Szkoda, że policji nie ma wtedy kiedy kogoś napadają,
okradają lub gwałcą. Za to na zgłoszenie o usuwaniu ciąży pojawiają się
natychmiast.
    • benek231 Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniajac :O) 18.03.10, 02:21
      ze w tym nowym prawie antyaborcyjnym chodzi im o stworzenie klimatu przyjaznego
      zycu, z nie o zamykanie lekarzy. Oczywiscie juz wtedy wiedzialem ze klamia
      biskupi jak psy, a jest jedynie kwestia czasu kiedy dokreca srube.
      I to jest wlasnie jeden z tych ekumenicznych przypadkow.

      Co do prywatnosci kobiety, uczuc, i tak dalej - daj spokoj, dziewczyno. Oni
      kobiety na stosach palili
      • mlot_na_mlotow Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 18.03.10, 02:59
        Co do prywatnosci kobiety, uczuc, i tak dalej - daj spokoj, dziewczyno. Oni
        > kobiety na stosach palili


        Wiesz, każdy wie, kim są czarni, ale tekst o paleniu na stosach zabrzmiał co najmniej populistycznie (podobnie jak samo jego wytłuszczanie). Inkwizycja skończyła się ostatecznie ponad 200 lat temu. Przez ten czas KK dosyć się zmienił. To, co robili przed wiekami jest argumentem cokolwiek wyświechtanym i raczej mało tłumaczy obecne zachowania klech.
        • benek231 Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 18.03.10, 03:33
          mlot_na_mlotow napisał:

          > Co do prywatnosci kobiety, uczuc, i tak dalej - daj spokoj, dziewczyno. Oni
          kobiety na stosach palili

          >
          > Wiesz, każdy wie, kim są czarni, ale tekst o paleniu na stosach zabrzmiał co
          najmniej populistycznie (podobnie jak samo jego wytłuszczanie). Inkwizycja
          skończyła się ostatecznie ponad 200 lat temu. Przez ten czas KK dosyć się
          zmienił. To, co robili przed wiekami jest argumentem cokolwiek wyświechtanym i
          raczej mało tłumaczy obecne zachowania klech.

          *No rzeczywiscie, teraz na stosach kobiet nie pala. Atmosfera nie ta. Bo na
          pytanie czy oni sie zmienili sa roznorodne opinie, wybraz sobie. A Ty,
          przepraszam, za etatowego obronce tych zlodziei teraz robisz? ;)

          Jak oni przejmuja sie uczuciami kobiet najlepiej widac po uporczywym naginani
          ich do tradycyjnych rol. Albo po podejsciu do in vitro, ktore takze zakazaliby,
          gdyby tylko mogli. Podobnie z dalszym dokreceniem sruby antyaborcyjnej. Nie
          zauwayles przypadkiem, ze oni osiagaja ciagle te same cele, tyle ze z uzyciem
          innych srodkow. Palnie na stosach teraz nie jest trendy, kolego.
          • grand_bleu Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 18.03.10, 09:56
            "klechy", "złodzieje" - człowieku opamiętaj się i zacznij
            posługiwać cywilizowanym językiem.

            benek231 napisał:

            >
        • edw-ina Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 18.03.10, 12:39
          W sensie prawny święte oficjum zlikwidował dopiero JPII, przekształcając
          niepopularną nazwę w "kongregację ds. wiary", a nasz obecny papa jej przewodził.
          • benek231 Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 18.03.10, 16:05
            edw-ina napisała:

            > W sensie prawny święte oficjum zlikwidował dopiero JPII, przekształcając
            niepopularną nazwę w "kongregację ds. wiary", a nasz obecny papa jej przewodził.
            >
            >
            *Sluchaj, kiedys eliminowali z obiegu te wszystkie Mądre, mordujac je na
            wszelkie mozliwe sposoby, a aktualnie eliminuja nieposlusznych lekarzy poprzez
            wzadzanie ich do wiezienia. Ten sam cel osiagany jest w nieco inny sposob.
            Jednak nie dlatego, ze oni tacy wielkoduszni sie zrobili. Fanatyk religijny jest
            ponadczasowy i przy sprzyjajacych okolicznosciach aktualni biskupi takze
            zorganizowaliby festyny z tancami wokol stosow. Bo cel ciagle ten sam.
            • edw-ina Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 18.03.10, 17:31
              Słuchaj Bruno, nie jest istotne, czy na stosach palili akurat
              kobiety, bo jakby na to nie patrzeć Jan Hus czy Giordano Bruno
              raczej macicy nie mieli. Ważne jest to, że niepodzielna władza,
              niezależnie z jakich pobudek by wynikała, zawsze rodzi nadużycia.
              • benek231 Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 18.03.10, 18:46
                edw-ina napisała:

                > Słuchaj Bruno, nie jest istotne, czy na stosach palili akurat
                > kobiety, bo jakby na to nie patrzeć Jan Hus czy Giordano Bruno
                > raczej macicy nie mieli.

                *Etam, zaraz Bruno. Na imie mi Benek - nie krepuj sie :O)

                Ponadto fakt palenia kobiet jest jednak istotny, jako ze mowimy w tym watk o
                uczuciach kobiet, i delikatnosci w sposobach ich traktowania.

                Ważne jest to, że niepodzielna władza, niezależnie z jakich pobudek by wynikała,
                zawsze rodzi nadużycia.

                *Fakt :O)
                • edw-ina Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 18.03.10, 19:15
                  sorki za imię, pewnie ten giordano mi po głowie chodził ;)
                  a wracając do tematu - poza kwestiami czystko ekonomicznymi oraz
                  sytuacjami ze sfery patologii społecznej, nie widzę jakiegoś
                  przytłaczjącego nie liczenia się z kobietami ani z ich uczuciami.
                  Być może się mylę, mam szczęście lub jestem na tyle pyskata, że płeć
                  mniej ładna jest zmuszona (ewentualnie chce) się ze mną liczyć. Znam
                  kilku szowinistów starej daty przekonanych o swej wyższości nad
                  osobnikami napędzanymi progesteronem i estrogenem, ale mam wrażenie,
                  że to gatunek na wymarciu Kolejna grupa to nieopierzeni
                  młodzieniaszkowie, którzy brak charakteru i osobowiści próbują
                  nadrobić buńczucznymi przytykami, ale tacy zwykle uciekają z
                  podkulonym ogonem, kiedy trafią na osobę potrafiącą zrobić użytek z
                  mięśnia ukrytego pod czaszką.
                  A KK? wiesz, usilne próby utrzymania status quo sprzed 500 lat i tak
                  są skazane na porażkę, bo naród raz oświecony niechętnie ponownie
                  zakłada jarzmo. Więc nie ma o co rwać włosów z głowy
                  • sabinac-0 Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 19.03.10, 01:08
                    edw-ina napisała:

                    > nie widzę jakiegoś
                    > przytłaczjącego nie liczenia się z kobietami ani z ich uczuciami.

                    Stare przyslowie pszczol mowi: punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.

                    > Być może się mylę, mam szczęście lub jestem na tyle pyskata, że płeć
                    > mniej ładna jest zmuszona (ewentualnie chce) się ze mną liczyć. Znam
                    > kilku szowinistów starej daty przekonanych o swej wyższości nad
                    > osobnikami napędzanymi progesteronem i estrogenem, ale mam wrażenie,
                    > że to gatunek na wymarciu Kolejna grupa to nieopierzeni
                    > młodzieniaszkowie, którzy brak charakteru i osobowiści próbują
                    > nadrobić buńczucznymi przytykami, ale tacy zwykle uciekają z
                    > podkulonym ogonem, kiedy trafią na osobę potrafiącą zrobić użytek z
                    > mięśnia ukrytego pod czaszką.

                    Kolejna grupa to pracodawcy, placacy mniej niz koledze z sasiedniego biurka,
                    wypytujacy o "plany prokreacyjne" albo podsuwajacy umowy na pol roku, nawet po
                    latach pracy - tak na wypadek ewentualnej ciazy, by sie dalo szybko wywalic.

                    Kolejna grupa to urzednicy Pana Boga, krazacy po parlamencie i szpitalach,
                    chcacy decydowac o Twoim zyciu nawet jesli nie odwiedzasz ich przybytkow,
                    piszacy plugastwa o kobietach takich jak Ty na lamach gazet.

                    Kolejna grupa to politycy, uchwalajacy prawo ktore Ciebie dotyczy bez pytania
                    Cie o zdanie.

                    Kolejna grupa to ci mili panowie, dumni, ze potrafia "wlasnej babie" przylozyc.
                    Zwykle bezkarni, moga dalej napawac sie swa wladza w swym malym swiatku.

                    Kolejna grupa to szefowie wkladajacy lape gdzie ich nie prosza, weseli
                    podszczypujacy wujkowie, koledzy i nauczyciele, rowniez - prozaiczni brutalni
                    gwalciciele. Weseli, bo bezkarni - w razie wpadki powiedza ze "sama chciala" i
                    nawet sedzia to kupi.

                    Mozesz ludzic sie, ze "miesien pod czacha" Ci pomoze - milych iluzji, niestety
                    to oni maja wladze a nie Ty - rozmiary i sprawnosc Twego mozgu nie na wiele sie
                    zdadza.

                    > Więc nie ma o co rwać włosów z głowy

                    Gratuluje dobrego samopoczucia.
                    • edw-ina Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 19.03.10, 08:04
                      Sabina - akurat o patologiach pisałam i nie twierdzę, że mamy
                      godzinę do raju, ale widzę olbrzymią zmianę nawet porównując AD 2010
                      a np. AD 2002.
                      Np. pracuję w firmie, gdzie grubo ponad połowę najwyższych stanowisk
                      piastują kobiety (od razu napiszę, że nie jestem przedszkolanką,
                      tylko pracuję w dużym koncernie medialnym). Nikt nikogo nie pyta o
                      plany prokreacyjne, a kilka kobiet, które mają dzieci w wieku
                      przedszkolnym i wychowują je samotnie mają tak ustalone godziny
                      pracy, by wychodzić najpóźniej o 16.
                      Zgadzam się odośnie praw ustalanych odgórnie przez błądzących po
                      korytarzach sejmowych samców. Nawet mój własny mąż mówi, że głupi
                      facet, który chce uczyć kobietę jak być matką. Ale jest też druga
                      strona medalu - weźmy np. in vitro, o które toczą się takie spory.
                      Nie wątpię, że jest olbrzymia grupa ludzi, dla których taki zabieg
                      to masowe morderstwo z premedytacją, ale ja sama lecząc się nie
                      zetknęłam się choćby z jedną negatywną reakcją. Przeciwnie.
                      Większość osób będących wtajemniczonymi w temat bardzo mi pomagała,
                      łącznie z wysłaniem na przymusowy urlop, bym mogła się zrelaksować
                      przed zabiegiem.
                      Tyle, że wiesz, ja na prawdę zdaję sobie sprawę, że jestem w niezłej
                      sytuacji. W dodatku znam co nieco prawo i nie obawiam się użyć go w
                      swojej obronie. Dlatego zgadzam się - punkt widzenia zależy od
                      punktu siedzenia. Tyle, że takich jak ja jest teraz coraz więcej,
                      dlatego liczę, że grono będzie się powiększało.
                      A na koniec mały wtręt - jeden z pracowników mego męża powiedział
                      (na ostro zakrapianej imprezie) do kobitki zatrudnionej w tej samej
                      firmie coś w stylu "cipcio". Reakcja mojego męża - delikwent za
                      drzwi, a następnego dnia rozmowa w stylu: pani Aniu, ma pani pełne
                      prawo złożyć doniesienie o molestowaniu w pracy. Mogę być świadkiem.
                      (po przeprosinach rzeczonej ani przeszło, więc mąż porozmawiał z
                      pracownikiem i stwierdził, że jeżeli mu nie miną tego typu zagrywki
                      to chociaż przynosi firmie duże pieniądze otrzyma zwolnienie
                      dyscyplinarne). ;)
                      • sabinac-0 Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 19.03.10, 12:02
                        Znowu: punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.

                        W przypadku polskich kobiet granica miedzy godnoscia i ponizeniem ustala sie na
                        poziome chyba cos kolo 2500-3000zl miesiecznie.

                        1. Nie Masz takich dochodow?
                        Nie Ty decydujesz o swoim zyciu.
                        Jestes zla zona, bo zaharowana w pracy i w domu nie masz ani czasu dla rodziny,
                        ani ochoty na seks.
                        Jesli maz pije lub Cie bije, musisz to wytrzymac - chyba, ze chcesz tulac sie z
                        dziecmi po schroniskach lub mieszkac katem u krewnych i patrzec, jak maz trwoni
                        dorobek Twojego zycia.
                        Jesli nie mozesz miec dzieci, najwyzej chlipiesz patrzac na wozeczki - nie masz
                        mozliwosci leczenia, na adopcje tez Ci nie zezwola.
                        Masz dzieci? Musisz wybierac miedzy byciem zla matka lub zla pracownica.
                        Zazwyczaj i to, i to.
                        Zaszlas w niechciana ciaze? Obcy ludzie decyduja o Twoim losie, oceniaja Twoje
                        zycie i krytykuja Twoje decyzje. Kazdy, kto chce moze napluc. Ty mozesz najwyzej
                        blagac o litosc.

                        Masz takie dochody?
                        Super. Cieszysz sie wolnym wyborem i nie odczuwasz dyskryminacji.
                        Mozesz byc dobra zona, bo jesli padasz ze zmeczenia stac cie na sprzataczke i na
                        wypoczynek z rodzina.
                        Maz Cie bije? Zaden problem, odchodzisz. Stac Cie na wynajem lub kupno
                        mieszkania dla siebie i dzieci oraz na adwokata, wiec nie musisz godzic sie na razy.
                        Nie mozesz miec dzieci? Stac Cie na in vitro a w osrodku adopcyjnym przyjma Cie
                        z otwartymi ramionami, wiec zaznasz macierzynstwa.
                        Masz dzieci? Jestes dobra matka i dobrym pracownikiem, bo stac Cie na
                        przedszkole lub opiekunke wiec dzieci sa dopilnowane a Ty dyspozycyjna.
                        Zaszlas w niechciana ciaze? Stac Cie zarowno na zabieg w prywatnym gabinecie jak
                        i na urodzenie i wychowanie nieplanowanego dziecka, wiec mozesz dokonac wolnego
                        wyboru.

                        Oczywiscie bedac w sytuacji nr 2 zapominasz o tym, ze istnieja kobiety w
                        sytuacji nr 1 i radosnie glosisz, ze zadnej dyskryminacji nie ma i ze te
                        feministki to ponuraczki co to wymyslaja problemy.
                        • edw-ina Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 19.03.10, 12:15
                          Sabina, bardzo cię proszę nie rzucaj się na mnie z nożem. Nigdy nie mówiłam, że
                          "te feministki to cos tam", przeciwnie, w całym swoim dorosłym i świadomym życiu
                          popieram na wszelkie możliwe sposoby prawa kobiet do samostanowienie i godnego
                          życia. Ale nie będę udawała, że żyjemy w średniowieczu i jest tak fatalnie, że
                          tylko się pochlastać. Nie jest super, ale z roku na rok sytuacja się polepsza.
                          Nie od razu Kraków zbudowano.
                          • sabinac-0 Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 19.03.10, 12:34
                            Uznajesz zatem, ze kobiety maja przestac dazyc do zmiany sytuacji, spuscic glowe
                            i myslec "jeszcze troszeczke mna beda poniewierac, ale powolutku, powolutku cos
                            sie zmieni, moze juz nie dla mnie, ale chociaz dla moich corek i wnuczek".

                            Oczywiscie z wyjatkiem kobiet majacych dochody powyzej "granicy godnosci" i sa w
                            sytuacji nr 2 - ich problem nie dotyczy, wiec moga radzic mniej zamoznym
                            kolezankom, by z braku chleba kupily ciastka.

                          • easz Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 19.03.10, 12:41
                            edw-ina napisała:

                            > Nie od razu Kraków zbudowano.

                            No właśnie, sam się nie zbudował, tylko zbudowano, czyli ktoś go zbudował.
                          • bene_gesserit Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 19.03.10, 12:42
                            To prawda, ja sama tez widze zmiany. Nie tak dynamiczne, jakbym
                            sobie zyczyla, ale jednak.
                            Z tym, ze sama napisalas, ze jestes uprzywilejowana: zamozna,
                            wyksztalcona, z dobra praca w dobrym miejscu i z mezem, ktory
                            dzieli twoje przekonania. Gorzej z tymi, ktore nie maja albo
                            jednego, albo i drugiego, albo w ogole nic z tego, co masz ty - one
                            nie maja nic do powiedzenia, kiedy kolega z pracy je nazwie o wiele
                            gorzej, niz cipciu, albo kiedy sie je zwolni z roboty za to,
                            ze chocby pomyslaly o zalozeniu zwiazkow zawodowych itd id. Wiec to
                            odtrabienie sukcesu to mocno przedwczesne.
                          • sabinac-0 Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 19.03.10, 12:51
                            edw-ina napisała:

                            > Sabina, bardzo cię proszę nie rzucaj się na mnie z nożem.

                            Alez skadzeby!
                            Mam tylko zapalki i zamierzam zedrzec z Ciebie stanik by byl podpalka do grilla :)

                            Nigdy nie mówiłam, że
                            > "te feministki to cos tam", przeciwnie, w całym swoim dorosłym i świadomym życi
                            > u
                            > popieram na wszelkie możliwe sposoby prawa kobiet do samostanowienie i godnego
                            > życia.

                            Zauwazylam ze czesto kobiety, gdy same osiagna sukces zaczynaja odmawiac innym
                            kobietom prawa do kariery.

                            Tak jak HGW - bedac dyrektorka banku i kandydatka na prezydentke slodko
                            ciuckala, ze kobiety powinny okielznac swoje ambicje i "realizowac sie w rodzinie".

                            Ty tez - gdy doszlas do stanowiska, zamoznosci i godnosci, odtrabiasz "koniec
                            walki" i z parnasu radzisz innym, by sobie spokojnie czekaly - tatka latka.

                            To tez jest spadek po patriarchalizmie.
                            • edw-ina Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 19.03.10, 13:09
                              Proszę nie nadinterpretować moich słów. Niczego nie "odtrąbiam", w żadnym
                              miejscu nie twierdzę, że jest cacuś glancuś, ani nikomu niczego nie odmawiam. Po
                              prostu widzę zmiany, co nie oznacza, że nie widzę kobiet, które nie są w równie
                              komfortowej sytuacji jak ja. Czy ja na prawdę piszę tak niezrozumiale?
                              • kocia_noga Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 19.03.10, 13:17
                                edw-ina napisała:

                                > Proszę nie nadinterpretować moich słów. Niczego nie "odtrąbiam", w
                                żadnym
                                > miejscu nie twierdzę, że jest cacuś glancuś, ani nikomu niczego
                                nie odmawiam. P
                                > o
                                > prostu widzę zmiany, co nie oznacza, że nie widzę kobiet, które
                                nie są w równie
                                > komfortowej sytuacji jak ja. Czy ja na prawdę piszę tak
                                niezrozumiale?

                                Myslę,że piszesz zrozumiale, ale jako nowa dostajesz
                                frycowe/wpisowe ;)
                                • edw-ina Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 19.03.10, 13:23
                                  W porządku, ale szare komórki pracują mi w wystarczająco zaawansowanym trybie,
                                  aby widzieć coś więcej niż czubek nosa, więc nie widzę powodu tego "frycowego".
                              • sabinac-0 Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 19.03.10, 14:38
                                edw-ina napisała:


                                > prostu widzę zmiany, co nie oznacza, że nie widzę kobiet, które nie są w równie
                                > komfortowej sytuacji jak ja.

                                No wlasnie ten punkt wypowiedzi budzi moje watpliwosci.
                                • bene_gesserit Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 19.03.10, 14:59
                                  Nie bardzo rozumiem, dlaczego.
                                  Sytuacja zmienia sie w klasie serdniej, podejrzewam ze to edwina
                                  chciala powiedziec. Bo sie zmienia.
                                • edw-ina Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 19.03.10, 15:00
                                  no właśnie,szukanie dziur w całym, co niestety jest częstą cechą osób skrajnie zaangażowanych, budzi niechęć sympatyków. I dzięki temu zamiast zdobywać poparcie, zraża się do siebie ludzi, którzy mogliby pomóc sprawie. Tak jak ty to robisz w tej chwili.
                                  Czy mam zmienić stanowisko pracy, firmę, zażądać by mąż mnie regularnie tłukł po pysku, aby móc mówić o tym, co widzę w około?
                                  Sabina, wymierz ostrze swej krytyki w osoby, w które faktycznie powinno ono zostać wymierzone. A nie miej wątpliwości odnośnie mojej komfortowej sytuacji, która widocznie wywołuje mi bielmo na oczach, bo patrzę na sytuację z nieco innego kąta widzenia.
                                  • bene_gesserit Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 19.03.10, 15:28
                                    edw-ina napisała:

                                    > no właśnie,szukanie dziur w całym, co niestety jest częstą cechą
                                    osób skrajnie
                                    > zaangażowanych, budzi niechęć sympatyków.

                                    Przyznam, ze tego nie rozumiem.
                                    W ktorym 'calym'?
                                    • edw-ina Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 19.03.10, 15:50
                                      Chodziło mi o to, że Sabina oskarża mnie o sprawy, od których jestem daleka.
                                      Stąd stwierdzenie szukanie dziury w całym.
                                      A zauważyłam, że osoby bardzo silnie zaangażowane w coś (obojętnie czym to
                                      będzie, od potrzeby elektryfikacji wsi po dyskusje nt. tego, czy duch święty
                                      został zesłany przez ojca i syna czy tylko ojca)często odrzucają ludzi
                                      sympatyzujących z ich ideami, lecz nie rzucających swego życia na stos w imię
                                      tychże.
                                      • bene_gesserit Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 19.03.10, 15:52
                                        No to wyszlo uprzedzenie z sabiny, ale i moze z ciebie ;)
                                        1:1. Witamy, tu nie jest tak okropnie :))
                                  • sabinac-0 Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 19.03.10, 16:01
                                    edw-ina napisała:

                                    > no właśnie,szukanie dziur w całym, co niestety jest częstą cechą osób skrajnie
                                    > zaangażowanych,

                                    Jesli Ty twierdzisz, ze cos jest biale i blyszczy a ja mowie, ze jest czarne (a
                                    przynajmniej, ze ma niezbyt ladne, czarne plamy), najlepiej dorobic mi gebe
                                    "skrajnie zaangazowanej" i "szukajacej dziury w calym".

                                    Z roznych punktow widzenia rozny widok, po co od razu oskarzac o fanatyzm?
                                    > I dzięki temu zamiast zdobywać popar
                                    > cie, zraża się do siebie ludzi, którzy mogliby pomóc sprawie. Tak jak ty to rob
                                    > isz w tej chwili.

                                    Ja nie szukam poparcia, nie robie agitek ani nie mam zadnej "sprawy". Ja tylko
                                    opisuje rzeczywistosc.
                                    Mam koloryzowac, bo ktos moglby sie skrzywic?

                                    Ty mozesz robic to samo, rozumiem, ze masz inna sytuacje i w zwiazku z tym inny
                                    punkt widzenia, nie obrazam sie za to ani na Ciebie, ani tym bardziej na
                                    rzeczywistosc.

                                    Polecam Ci wiersz Norwida "Nerwy".
                      • masztubigos Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 20.03.10, 18:24
                        No pięknie, modelowe, godne samej Skandynawii, rozwiązanie problemu. Tylko że tu
                        nie Szwecja, a polska. Jak znam życie to rzeczona pani Ania któregoś dnia
                        przechodząc koło pokoju pana "cipciowego", może podsłyszeć jego rozmowę z kolegą
                        typu: "I wyobraź sobie, że ta s...a poskarżyła się staremu, a ten mi zagroził że
                        mnie wyleje. Już ja tej k....e pokażę jeszcze, niech sobie nie myśli." Polsce
                        mężczyźni tacy są, nie popuszczą że taka pani Ania lub inne kobiety nad nimi
                        górują. No i co? Pani Ania będzie za każdym razem biegać do szefa, co tylko
                        usłyszy brzydkiego? Świadków nie będzie miała.
                        A ocena stopnia dyskryminacjo kobiet w polsce na podstawie własnego, wąskiego
                        wykroju doświadczeń to niezbyt miarodajna rzecz, edw-ina.
                  • benek231 Re: Pamietam jak klechy załgiwali sie, zapewniaja 19.03.10, 05:35
                    edw-ina napisała:

                    nie widzę jakiegoś przytłaczjącego nie liczenia się z kobietami ani z ich uczuciami.


                    *Do niedawna matki poswiecaly znaczenie wiecej swego czasu ksztaltowaiu
                    wrazliwosci dziewczynek, a nie chlopcow. To dziewczynka byla uczona wyprzedzania
                    jezyka mysla - by komus nie sprawic przykrosci. To dziewczynke matka uczyla
                    wspolodczuwania z druga osoba i bycia komunikatywna.

                    Chlopcy pozostawieni byli najczesciej ojcom, i stad brala sie nasza
                    niefrasobliwosc. My szlismy przez zycie podbijajac oczy i nabijajac guzy - nie
                    przejmujac sie tym gdyz najczesciej nieswiadomie. Tak bylismy ksztaltowani.

                    Ale to sie zmienia - wierz mi. Coraz czesciej napotkasz teraz wrazliwego i
                    czulego mezczyzna, zwlaszcza wsrod mlodych. Jeszcze daleko do stanu jakiego
                    pragnelabys doswiadczyc, ale moze dozyjesz.

                    Jak na razie stanowczo nagminnymi sa ciagle zjawiska opisane przez Sabine
                    (obok), a wiec cieszmy sie ostroznie. :O)
    • easz Re: Uczucia kobiety nic nie znaczą 18.03.10, 08:39

      Ok, czyli nawet jeśli pominąć kwestię podziemia aborcyjnego i korzyści dla lekarzy stąd płynące, to czy jeszcze się ktoś dziwi, że jest strach i/lub chęć umycia rąk od problemów, ew. dla świętego spokoju, zasadne, czy nie - zasłanianie się tzw. klauzulą sumienia? w takiej atmosferze?

      Może nawet można mówić o mafii? - z tych 3 tysiaków na pewno starcza na opłacenie niewtrącania się postronnych dziubusiów i niedonoszenie:/
    • winniepooh Re: Uczucia kobiety nic nie znaczą 18.03.10, 09:38
      Pacjentka przygotowywana do zabiegu potwierdziła, że miało dojść
      do aborcji.
      Za usunięcie płodu miała zapłacić 1500 z


      pacjentka podstawiona przez konkurencję
      wystawili dziadka, bo psuł rynek zaniżając ceny; 1,5k to jak za darmo
    • rychu_taxi_drajwer Re: Uczucia kobiety nic nie znaczą 18.03.10, 09:40

      Mamy Cię!
    • figgin1 Re: Uczucia kobiety nic nie znaczą 18.03.10, 11:32
      Kurde, kto dzisiaj płaci półtorej patyka za nielegalną skrobankę jak za 300
      peelenów można legalnie kupić RU od kobiet na fali?
      • iluminacja256 Re: Uczucia kobiety nic nie znaczą 18.03.10, 12:34
        Kto ? Okokoło 70 % ze 100% dokonujacych aborcji.
    • bene_gesserit Re: Uczucia kobiety nic nie znaczą 18.03.10, 11:52
      Wedlug polskiego prawa ta kobieta popelniala przestepstwo, wiec
      trudno, zeby sie ktokolwiek liczyl z jej uczuciami. To sa zupelnie
      logiczne skutki ustawy antyaborcyjnej.
      • easz Re: Uczucia kobiety nic nie znaczą 18.03.10, 12:04

        Ona przestępstwo? Za które nie ma kary? Dziwne.
        Dobrze wiesz, że nie o to chodzi. Taka nagle uczciwość, jednostronna, ble, już w to wierzę.

        Tera to nawet cena może sobie wzrosnąć, skoro ryzyko robi się większe w taki sposób. I prawa rynku wpływu tu mieć nie będą - klientki zawsze będą, niezależnie od ceny, bo nie ma innej możliwości. Tańsze znaczy zwykle w jeszcze gorszych warunkach i bardziej niebezpieczne dla zdrowia.
        Jak nie, to starczy drut. I wszyscy dobrze o tym też wiedzą, i to jest może najgorsze.
        • bene_gesserit Re: Uczucia kobiety nic nie znaczą 18.03.10, 12:19
          ONa, przestepstwo, za ktore nie ma kary. Wlasnie tak.

          Imho skurczy sie biznes gabinetow, a wiecej kobiet bedzie kupowac
          pigulki w internecie, jak ktos to juz powyzej napisal.
          • easz Re: Uczucia kobiety nic nie znaczą 18.03.10, 12:26

            Co nie zmienia faktu, że nie jest tak, jak napisałaś powyżej, czym się niby donosiciele, policja, czy kto tam jeszcze kieruje. Dwa - pigułka nie na wszystko zaradzi, co np. ostatnio przy okazji becikowego wylazło tu i tam, z różnych powodów. No i nie każda taka mądra jak Figgin jest. I tak dalej, i tym podobne, i w ogóle. Najlepiej to upraszczać w czystej teorii, albo wg siebie, wtedy wszystko jest łatwe i łatwo dostępne, i oczywiste. Po co w ogóle ten tzw. kompromis aborcyjny - zakazać po całości, kobity se dadzą radę. Taki wniosek może być.
            • iluminacja256 Re: Uczucia kobiety nic nie znaczą 18.03.10, 12:37
              myslę, ze jedynie wtedy publicznie coś by sie w Polsce ruszyło,
              jakbysmy wszystkie na siebie złozyły doniesienia do prokuratury
    • bubster Re: Uczucia kobiety nic nie znaczą 19.03.10, 08:40
      Łatwiej "wykazać się" robiąc nalot na taki gabinet, niż na mafijna
      pralnię pieniędzy.
      • kocia_noga Re: Uczucia kobiety nic nie znaczą 19.03.10, 12:40
        A ja wczoraj widziałam w Panoramie reportaż- interwencję. Rodzina z
        10. dzieci, mieszkają na 20m kwadratowych, ojciec pracuje ale mało
        zarabia, matka chora na raka.Pomóżcie dobrzy ludzie!
        Ludzie doraźnie pomogli, ale ta rodzina będzie potrzebowała pomocy
        ciągłej. Ciekawa jestem opinii antychoicowców, co lubią
        argumentować,że trza było myśleć przed.
        • bene_gesserit Re: Uczucia kobiety nic nie znaczą 19.03.10, 13:21
          Rownie dobrze moznaby sie zastanawiac, czemu adopcja duchowa
          trwa tylko do momentu urodzenia dziecka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja