Feminizm na wioskach

18.03.10, 23:58
Skoro jestem na tym forum, to zapytam czołowe postopisarki, jak zapatrują się
na następujące zagadnienie. Mój facet pracuje z jedną taką, która mieszka na
wsi, urabia się po łokcie i chwyta 10 srok za ogon, bo pazerna, ma córkę,
jeszcze wieku szkolnym i zapowiedziała, że córka owa skończy najwyżej szkołę
średnią, najlepiej jakieś technikum, żeby jakiś tam zawód był, a potem do
roboty (oczywiście, w gospodarstwie, coraz większym, bo skupują obsesyjnie
ziemię).
W związku z czym mam następujące pytanie: co mogą polskie feministki
zaproponować, żeby jednak ta córka miała wybór? Marnie widzę szanse takich
dziewcząt, nawet, jeżeli mają inne zdanie na temat swojej przyszłości.
    • sabinac-0 Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 00:30
      pochodnia_nerona napisała:

      > Mój facet pracuje z jedną taką, która mieszka na
      > wsi, urabia się po łokcie i chwyta 10 srok za ogon, bo pazerna

      Czemu od razu "pazerna"?
      Moze po prostu pracowita?

      > ma córkę,
      > jeszcze wieku szkolnym i zapowiedziała, że córka owa skończy najwyżej szkołę
      > średnią, najlepiej jakieś technikum, żeby jakiś tam zawód był, a potem do
      > roboty (oczywiście, w gospodarstwie, coraz większym, bo skupują obsesyjnie
      > ziemię).

      Mowic mozna rozne rzeczy a przyszlosc, zwlaszcza w przypadku dzieci, dopiero
      czas pokaze.

      > W związku z czym
      > mam następujące pytanie: co mogą polskie feministki
      > zaproponować, żeby jednak ta córka miała wybór?
      > Marnie widzę szanse takich
      > dziewcząt, nawet, jeżeli mają inne zdanie na temat swojej
      > przyszłości.

      Jesli dziewczyny maja wlasne zdanie na temat swej przyszlosci to nie jest zle,
      predzej czy pozniej dopna swego.

      Gorzej, ze czesto sa zbyt zahukane i oglupiale, by miec wlasne zdanie na
      jakikolwiek temat - wtedy ja tez marnie widze ich szanse. Zwlaszcza, ze na sile
      uszczesliwic sie nikogo nie da.
      • grand_bleu hmm 19.03.10, 10:28
        Twój komentarz jest interesujący, ale ... Pochodnia zadała konkretne
        pytanie: co mogą polskie feministki zaproponować, żeby jednak ta
        córka miała wybór? Na to pytanie odpowiedzi zabrakło. Szkoda.
        • joella.r po pierwsze, ta córka jednak MA wybór 19.03.10, 10:46
          nie jest niewolnicą, między innymi dzięki femnistkom
          będzie się chciała uczyć, to stanie okoniem i jakoś sobie poradzi
          po drugie, czy to nie ty jesteś absolutnie przeciwko wszelkiej inetrwencji w świętą rodzinę polską?
          • grand_bleu Re: po pierwsze, ta córka jednak MA wybór 19.03.10, 11:31
            joella.r napisała:

            > nie jest niewolnicą, między innymi dzięki femnistkom

            No właśnie ... tego nie jestem pewna - czy feminizm kobiety
            wyzwala, czy zniewala? :)

            > będzie się chciała uczyć, to stanie okoniem i jakoś sobie poradzi

            Jak każdy młody człowiek.


            > po drugie, czy to nie ty jesteś absolutnie przeciwko wszelkiej
            inetrwencji w świętą rodzinę polską?

            Jestem przeciwna wtrącaniu się państwa (obcych ludzi) w życie
            rodziny, poza sytuacjami, kiedy łamane jest prawo. Wtrącanie się, to
            nie to samo co propozycja, a tego dotyczyło pytanie p_n.
            • joella.r muisz mieć masę czasu, sądząc po skali aktywności 19.03.10, 11:49
              i rozstrząsaniu nieistniejących problemów
              dziewczyna sobie poradzi tak czy tak, to nie jest sprawa dla feministek, one swoje zrobiły w tej sprawie sto albo więcej lat temu
              nie ma tu łamania prawa, jest kwestia stosunków w rodzinie
              ktoś cię zmusza do feminizmu, czujesz się zniewolona? policja myśli cię ściga? ktoś każe ci robić coś, czego nie chcesz?

              • grand_bleu Twój post jest nie na temat 19.03.10, 11:53

                EOT
                • joella.r jest na temat 19.03.10, 12:07
                  ale bardzo chętnie EOT
            • sabinac-0 Re: po pierwsze, ta córka jednak MA wybór 19.03.10, 12:19
              grand_bleu napisała:

              > No właśnie ... tego nie jestem pewna - czy feminizm kobiety
              > wyzwala, czy zniewala? :)
              >
              Nie wiedzialas?
              Oczywiscie ze zniewala, najwieksza wolnoscia jest wydanie corki za maz ledwo
              dojrzeje, najlepiej za takiego z morgami. ;)

              > > będzie się chciała uczyć, to stanie okoniem i jakoś sobie poradzi
              >
              > Jak każdy młody człowiek.
              >
              Dzieki feministkom pojecie "mlody czlowiek" juz nie odnosi sie, jak jeszcze
              kilkadziesiat lat temu, wylacznie do mlodziezy meskiej.

              > Jestem przeciwna wtrącaniu się państwa (obcych ludzi) w życie
              > rodziny, poza sytuacjami, kiedy łamane jest prawo. Wtrącanie się, to
              > nie to samo co propozycja, a tego dotyczyło pytanie p_n.
              >

              Mloda, wolna, pelnoletnia osoba z zawodem ma az nadto mozliwosci uniezaleznienia
              sie - tyle, ze czasem nie chce lub sie boi z nich korzystac.
              Jakich propozycji oczekujesz? Ze feministki beda, niczym Jehowici, chodzic od
              domu do domu namawiajac dziewczeta do buntu? A moze beda wieszac plakaty
              wielkosci bloku "Dziewczyno, nie daj sie zahukac!"?
              To by sie dzialo na forum... a ty, jak sadze, krzyczalabys najglosniej.
              • grand_bleu Re: po pierwsze, ta córka jednak MA wybór 19.03.10, 13:39
                sabinac-0 napisała:

                > grand_bleu napisała:
                >
                > > No właśnie ... tego nie jestem pewna - czy feminizm kobiety
                > > wyzwala, czy zniewala? :)
                > >
                > Nie wiedzialas?
                > Oczywiscie ze zniewala,

                Baczność! spocznij! do szeregu wróć! ... niczego nie trzeba się
                domyślać, wystarczy poczytać FF ;)))


                > najwieksza wolnoscia jest wydanie corki za maz ledwo dojrzeje,
                najlepiej za takiego z morgami. ;)

                Jeśli ma wybór i takiego dokona, nic mi do tego.



                > Mloda, wolna, pelnoletnia osoba z zawodem ma az nadto mozliwosci
                uniezaleznienia sie - tyle, ze czasem nie chce lub sie boi z nich
                korzystac.
                >
                > Jakich propozycji oczekujesz?

                Juz żadnych, właśnie odpowiedziałaś na moje pytanie - w Polsce,
                tylko od kobiety zależy czy będzie osoba wolną i niezależną. Nikt,
                bez jej zgody, nie ma nad nią żadnej władzy. Opowieści o straszliwym
                patriarchacie można włożyć do lamusa.
                • sabinac-0 Re: po pierwsze, ta córka jednak MA wybór 19.03.10, 14:03
                  Byc moze podrocze sie troce pozniej.
                  Na razie pora karmienia minela.
                  • vargtimmen Re: po pierwsze, ta córka jednak MA wybór 19.03.10, 23:32
                    sabinac-0 napisała:

                    > Byc moze podrocze sie troce pozniej.
                    > Na razie pora karmienia minela.

                    Czyli poczułaś się syta? ;)
      • marouder.eu Alez ty sie lapidarna zrobilas, Sabino:( 19.03.10, 22:01
        No, no:/

        Moj mlodszy brat, Janko, zakochal sie wlasnie w takiej dziewczynie ze wsi,
        ktorej rodzice przeznaczyli "bycie fryzjerko":))
        Odkladali juz pieniadz na lokal i wyposazenie...
        Wybrala inaczej, skonczyla dobre studia na UW. Mimo to a moze dlatego tez,
        mamcia z tatkiem nadal dla niej nie laskawi. Nie laskawi tez dla jej meza,
        ktorego obwiniajo za deprawancje pociechi!

        Dobrym dzieckiem, jest za to jej brat, podoficer Strazy Granicznej.
        Mamcia w kazdym z powyzszych dziel byla, ze tak powiem Spirytusem Mowensem:)
    • six_a Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 10:41
      jedna pani jednemu panu opowiadała, a ja opowiem wam.

      skąd w ogóle wiadomo, że tej dziewczynie nie odpowiadają perspektywy mamusi i że
      to jest jakiś problem w ogóle?
      • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 13:33
        "Zapodałam" temat, a tu od razu jakieś jątrzenie.
        Po pierwsze: mamusia jest pazerna, bo to wiem z tego, że choć pada na twarz, to
        ima się tysiąca różnych zajęć, które przynoszą DOCHÓD - oto święte słowo. Poza
        tym to, co czasem powie o niej mój chłop, nawet nie ukierunkowując mnie w ten
        czy inny sposób na takie jej widzenie, pozwala wnioskować, że pani tej
        szczególnie zależy na pomnożeniu majątku, choć ma spory, a zdrowie podupada od
        ciągłej harówy. Nie ma też czasu na inne zajęcia, które przynoszą relaks, nie
        wypoczywa (bo po co, koszty). Podejrzewam, że pani ta pójdzie do grobu co
        prawda, bogata, ale jednak za wcześnie.
        Po drugie: pani ta wyraża się o swoich dzieciach tak, jakby one nie miały prawa
        głosu, własnego zdania, jest u nich po prostu: matka i tatko kazali, to ja robię.
        I to mnie martwi i w tym właśnie widzę problem dla feministek: docieranie do
        tych konserwatywnych i zamkniętych społeczeństw, pokazywanie dróg
        alternatywnych. Owszem, jeżeli chcesz, możesz zostać i pracować w gospodarstwie,
        ale możesz też iść na studia, jeżeli chcesz.
        Tu chodzi o danie alternatywy.
        Co, w takim razie, pytam, zrobiły feministki w tej sprawie?
        • bene_gesserit Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 14:07
          Nie bardzo rozumiem, czemu feministki mialby cokolwiek robic w tej
          sprawie. Jakbys tak wyjasnila, czemu mialyby, to byloby latwiej.
          • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 14:10
            Czemu? A zdawało mi się, że to oczywiste - feministki powinny być wszędzie tam,
            gdzie kobieta nie ma wyboru, by jej ten wybór ułatwić. Wszędzie tam, gdzie coś
            musi robić, choć czasem niekoniecznie chce.
            Pojedź na wieś, bene, zobacz, jak wygląda życie kobiet.
            • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 14:19
              Dodam, co JA widzę (i o czym wiem) na wioskach, które czasem odwiedzam podczas
              wędrówek:
              - panowie piją piwo pod miejscowym sklepem
              - panie w wieku 20 lat zazwyczaj mają już dziecko, potem snują się z wózkami po
              miejscowej drodze, nie ukończywszy w zasadzie żadnej dobrej szkoły
              - młodzi faceci w polu, albo już tez pod sklepem

              "Porządniejsze" rodziny przysposabiają kolejne pokolenia do przejęcia schedy,
              czy się to komuś widzi, czy nie. Kobieta pracuje w gospodarstwie i w domu, do
              tego niańczy dzieci. W wieku 40, 50 lat jest już dość zniszczona pracą. A jeśli
              nie pracuje - alkoholem, niestety. Oczywiście, są wsie i wsie, ale umówmy się,
              że nie ma tam wyboru, jak w miastach, budowa świetlicy to droga przez mękę
              (również biurokratyczna), a rozrywek intelektualnych brak.
            • bene_gesserit Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 14:20
              pochodnia_nerona napisała:

              > Czemu? A zdawało mi się, że to oczywiste - feministki powinny być
              wszędzie tam,
              > gdzie kobieta nie ma wyboru, by jej ten wybór ułatwić. Wszędzie
              tam, gdzie coś
              > musi robić, choć czasem niekoniecznie chce.

              Problem polega na tym, ze feministek jest malo.
              Problem polega rowniez na tym, ze malo jest rowniez funduszy. I
              jeszcze jest kolejny problem, ktory polega na tym, ze znakomita
              czesc roboty feministycznej jest robiona oddolnie, na zasadzie
              wolontariatu, w swoim wolnym czasie czyli po pracy/studiach, czesto
              za swoje wlasne, prywatne pieniadze.
              Sa, owszem, organizacje feministyczne z funduszami glownie z UE,
              ale one tez robia, co moga - co nie oznacza, ze sa w stanie dotrzec
              do akurat tej twojej znajomej.

              Rownie dobrze moglaby sie o to zapytac siebie, albo rzadu, albo
              odnosnego ministerstwa ewentualnie rodziny tej dziewczyny, sasiadow
              albo ksiedza z jej parafii. Pytalas, czy do glowy przyszly ci
              jedynie obojetne na niedole tej dziewczyny feministki?

              > Pojedź na wieś, bene, zobacz, jak wygląda życie kobiet.

              A, dziekuje za pomysl, doskonale sie orientuje w realiach.
              • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 14:54
                Funduszy mało, a te, które są, wydane zostają na Dni Cipki i inne arcyważne dla
                kobiet z całego kraju zabawy pań z dużego miasta :-)
                • bene_gesserit Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:22
                  Fundusze sa zbierane przez nie, wiec maja prawo decydowac, na co je
                  wydaja, dotacje sa celowe, wiec nie da sie przesunac kosztow z
                  projektu na projekt. Nie mowiac juz o tym, ze kazdy ma prawo
                  decydowac o tym, czym sie zajmuje i co jest dla niego wazniejsze.

                  Nikt ci nie broni jezdzic z projektorem po wsiach i bawic sie w
                  dobra pania z miasta, co to dziewczynom w glowach naprostuje. Nikt
                  ci nie broni przeznaczac swoje prywatne pieniadze/czas na projekty,
                  zwiazane ze wsia i zasilanie fundacji na rzecz wsi dzialajacych.
                  Nie rozumiem tylko jednego: czemu sie w zwiazku z tym czepiasz
                  feministek akurat.
          • pavvka Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:43
            bene_gesserit napisała:

            > Nie bardzo rozumiem, czemu feministki mialby cokolwiek robic w tej
            > sprawie. Jakbys tak wyjasnila, czemu mialyby, to byloby latwiej.

            Jak powszechnie wiadomo, podstawowym zadaniem feminizmu jest walka z
            kobiecą pazernością.
            • bene_gesserit Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:53
              Zesz, kurteczka, trzeba bylo mi tak pare lat temu powiedziec, nie
              strzepilabym jezyka na prozno. :(
        • six_a Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 14:21
          jątrzenie? dżizas, najpierw jad, potem gałąź jako krzyż, a teraz jątrzenie,
          które zaczyna się, gdzie? no chyba już tu: "zapytam czołowe postopisarki".


          > Po drugie: pani ta wyraża się o swoich dzieciach tak, jakby one nie miały
          prawa głosu, własnego zdania
          no cóż, każdy się uczy na własnych błędach, taka jest life rule no. 1. dzieci
          pouciekają z tych zaskarbionych ciężką pracą hektarów do miasta i tyle z tego
          będzie.

          co zaś do tematu, znasz tę panią i jej córkę z opowieści "swojego chłopa". nie
          za mało danych, by robić z tego problem nastolatek ze wsi, które nie mają wyboru?
          moim zdaniem mają wybór i znają alternatywy, wszystko co w tej sprawie było do
          zrobienia, już zostało zrobione albo jest robione, niekoniecznie przez same
          feministki.
          dla odmiany, był niedawno artykuł o działaczkach na wsiach. i jak słowo daję, że
          nie wyglądały jakoś ograniczone w swych prawach i nieświadome dróg.
          • easz Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 14:33
            six_a napisała:

            > i znają alternatywy, wszystko co w tej sprawie było do
            > zrobienia, już zostało zrobione albo jest robione, niekoniecznie przez same feministki.
            > dla odmiany, był niedawno artykuł o działaczkach na wsiach. i jak słowo daję, że nie wyglądały jakoś ograniczone w swych prawach i nieświadome dróg.

            No właśnie - feministyczna/feministyczna inicjatywa oddolna, czyli nie jest tak, że nikt nic nie robi. Każdy orze tak i tam gdzie może a dodatkowo, już chyba nie ma osób, które by o feminizmie nie słyszały i że można - jeszcze widzą to w krzywym zwierciadle często, ale jednak już wiedzą i/że dobrze dzwoni.

            A jeszcze zwłaszcza że tacy rodzice jak tu forumowiczka opisuje, to nie tylko na wsiach dziewiętnastowiecznych patriarchalnych się zdarzają, nie takie jest kryterium podziału.

            W związku z tą gałęzią itd, to mi się teraz przypomniało, jak to kiedyś wyleciała z forum WO gałązka z naszą rozmową z Pochodnią na temat innej książeczki dla dzieci - nie o cipce a o kupie, która też się bardzo forumowiczce nie podobała. Bene też w tej wymianie zdań uczestniczyła.
            • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 14:52
              Tak, książka o kupie, moim zdaniem, zbędna, bo o kupie każdy się w domu
              dowiaduje tyle, ile trzeba :-D
              • kocia_noga Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:00
                pochodnia_nerona napisała:

                > Tak, książka o kupie, moim zdaniem, zbędna, bo o kupie każdy się w
                domu
                > dowiaduje tyle, ile trzeba :-D

                dla niektorych jednak nie zbedna.Chlopcy w pewnym wieku maluja
                wszedzie penisy, a ludzie w pewnym wieku bardzo interesuja sie kupa -
                to podobny rodzaj zainteresowania, mocno podszyty emocja.
                • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:06
                  To zależy jeszcze od tego, JAK pisze się o tej kupie. W tej książeczce, moim
                  zdaniem, kiepsko i niesmacznie ;-)
                • bene_gesserit Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:23
                  Nie radze rozpetycwc tematu, bo pochodnia podchodzi do niego
                  ultraemocjonalnie. Ostrzegam.
                  • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:41
                    Chyba mnie z kimś mylisz ;-)
                    To Ty chciałaś obalać kupowe tabu, którego ja nie dostrzegam nigdzie ;-)
                    • bene_gesserit Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:43
                      Ale to ty zrobilas sobie synaturkę z kupą :)))
                      • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 22:25
                        Hm, o ile pamiętam jej treść, brzmiała mniej więcej tak: mam mentalność
                        wiktoriańską, bo nie lubię książki o kupie. Nie wierzycie? Spytajcie
                        bene_gesserit, źródło mądrości wszelakiej :-)
                        Wiem, bene, chciałaś zobaczyć to "źródło" ponownie :-) Voila :-)
                        • kocia_noga Re: Feminizm na wioskach 20.03.10, 07:56
                          pochodnia_nerona napisała:

                          > Hm, o ile pamiętam jej treść, brzmiała mniej więcej tak: mam
                          mentalność
                          > wiktoriańską, bo nie lubię książki o kupie.
                          co do wiktyoriańszczyzny się nie wypowiadam, ale napisałaś,że tobie
                          książki o kupie nie są potrzebne, a to wg ciebie oznacza,że nie są
                          potrzebne w ogóle.
        • sabinac-0 Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 14:29
          pochodnia_nerona napisała:

          > "Zapodałam" temat, a tu od razu jakieś jątrzenie.

          Jakie?

          > Po pierwsze: mamusia jest pazerna, bo to wiem z tego, że choć pada na twarz, to
          > ima się tysiąca różnych zajęć, które przynoszą DOCHÓD - oto święte słowo. Poza
          > tym to, co czasem powie o niej mój chłop, nawet nie ukierunkowując mnie w ten
          > czy inny sposób na takie jej widzenie, pozwala wnioskować, że pani tej
          > szczególnie zależy na pomnożeniu majątku, choć ma spory, a zdrowie podupada od
          > ciągłej harówy. Nie ma też czasu na inne zajęcia, które przynoszą relaks, nie
          > wypoczywa (bo po co, koszty). Podejrzewam, że pani ta pójdzie do grobu co
          > prawda, bogata, ale jednak za wcześnie.

          Gdyby pracowala malo za to duzo czasu i kasy przeznaczala na rozrywki, zostalaby
          nazwana "leniwa" i "rozrzutna".
          Jak nie wykrecisz, d... z tylu.

          > Po drugie: pani ta wyraża się o swoich dzieciach tak, jakby one nie miały prawa
          > głosu, własnego zdania, jest u nich po prostu: matka i tatko kazali, to ja robi
          > ę.

          To sie nazywa "wartosci rodzinne".

          > I to mnie martwi i w tym właśnie widzę problem dla feministek: docieranie do
          > tych konserwatywnych i zamkniętych społeczeństw, pokazywanie dróg
          > alternatywnych. Owszem, jeżeli chcesz, możesz zostać i pracować w gospodarstwie
          > ,
          > ale możesz też iść na studia, jeżeli chcesz.
          > Tu chodzi o danie alternatywy.

          To nie jest problem tylko dziewczat, ale ogolnie mlodziezy z tradycyjnych
          rodzin. Chlopcom tez wyznacza sie miejsce bez pytania ich o zdanie.

          > Co, w takim razie, pytam, zrobiły feministki w tej sprawie?

          Zapewne mialabys satysfakcje dochodzac do wniosku, ze nic i chetnie strzelilabys
          mowke ze "te feministki to filozofuja w miescie a na wies nie pojda", ale musze
          cie zmartwic.
          Moja dzialalnosc na wsi trwala 10 lat.

          Uwazam, ze prawdziwym problemem wiekszosci wiejskich dziewczat nie jest ten
          poruszony przez ciebie, lecz pchanie ich do oltarza ledwo dostana dowod a czesto
          duzo wczesniej, zwykle za pomoca przedwczesnej ciazy, dobrze zaplanowanej przez
          przedsiebiorcza mamuske-streczycielke w celu zlapania upatrzonego jelonka
          (czesto dobranego "podlug morgow").
          Jak kiedys bedziesz przejezdzac przez jakas polska wies i trafisz na orszak
          slubny, przyjrzyj sie - zazwyczaj "szczesliwa panna mloda" to 17 lat plus brzuch
          na 7 miesiecy.
          To jest prawdziwe blokowanie przyszlosci.

          Powiesz "dziewczyna moze wybrac". Niestety, jesli komus wpaja sie od kolyski, ze
          slub i urodzenie dziecka to najwieksze szczescie a "staropanienstwo" to
          najwieksza tragedia i wstyd dla rodziny, to ta osoba mozliwosci wyboru ma mocno
          ograniczone.

          Srodki masowego przekazu tu nie pomagaja. Wiejskie dziewczyny felietonow nie
          czytuja a wszystkie telenowele obracaja sie wokol romansowo-slubno-porodowego
          szczescia.

          Walczyc z tym ciezko, trafia sie na mur zarowno ze strony ksiezy i miejscowej
          spolecznosci, jak i samych, od dziecinstwa sniacych o bialej sukni, dziewczat.
          • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 14:51
            Pisząc "jątrzenie", miałam na myśli przepychanki słowne, jakie się pojawiły. A
            pani na pewno nie zostałaby nazwana rozrzutną, gdyby pojechała z dziećmi gdzieś
            do miasta raz na miesiąc.
            A co do problemu: zarówno ten, o którym ja piszę, jak i przedstawione przez
            Ciebie wypychanie dziewcząt do ołtarza to dwie strony tej samej sprawy - braku
            życiowego wyboru.
            Twój post uważam za konkretny, jako, że piszesz, że działałaś 10 lat na wsi,
            orientujesz się więc, jak trudne to środowisko.
            Tak sobie pomyślałam, że może, zamiast wydawać pieniądze na Dni Cipki i związane
            z nim gadżety, warto byłoby pojeździć po wsiach i np. wyświetlić jakiś zgrabny
            film o kobietach, które pokonały przeszkody i wyrwały się tam, gdzie chciały?
            Często te wiejskie panny nie zdają sobie sprawy, że można inaczej. Że można,
            nawet zachowując gospodarstwo (dzierżawiąc je komuś), wykształcić się w mieście,
            zakosztować możliwości dawanych przez świat, zrobić, na co ma się ochotę, a
            potem, jeżeli taka wola, wrócić i np. wejść w ekologiczne uprawy (to tylko
            przykład).
            Kto, jak nie feministki, ma tego dokonać? Ksiądz z ambony na pewno nie, matka -
            nie, ojciec - też nie, więc...?
            Może taka praca "u podstaw" jest priorytetem, a nie wspólne obchodzenie święta,
            które niewiele zmieni, a za to wiele kosztuje?
            • bene_gesserit Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 14:58
              To swietny pomysl, o ile wierzysz, ze film wyswietlony ludnosci
              zmieni ich zycie. Nie widze przeszkod, zebys sie w to nie
              zaangazowala. W ogole mnostwo ludzi ma swietne pomysly dotyczace
              tego, co powinny robic feministki, problem polega na tym, ze kiedy
              objawiaja swoj genialny pomysl dzialaczkom one mowia spokojnie -
              ok, to jak, zajmiesz sie tym? Zamiast same zakasac rekawy i
              zrezygnowac z jeszcze jednej czesci swojego zycia na rzecz
              dzialalnosci spolecznej.

              Ew. mozesz sie udac na Dni Cipki albo do dziewczyn, ktore je
              organizowaly i pogadac z nimi, jakos przekonac, co wazniejsze i
              dlaczego.
              • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:01
                Niestety, nie udam się, bo dla mnie za daleko, a na bilet mnie nie stać, mam w
                portfelu 50 zł. A w działalność na wsi jestem zaangażowana ale w inny sposób i
                nie mnie to poruszać. Ale zrozumiałam - wielkomiejskie dziewczyny wolą inaczej
                pracować, bo to łatwiejsze.
                • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:05
                  Pisząc o filmie, dawałam tylko jakiś pomysł. To mogą być tygodniowe wykłady,
                  włączające uczestniczki w konkursy. Przecież zawsze można spróbować pozyskać
                  pieniądze z UE na konkretny projekt, nie wierzę, żeby wśród działaczek nie
                  znalazły się osoby lepiej w tym zorientowane. Przecież jesteście pełnymi
                  pomysłów, wykształconymi kobietami, prawda?
                  Polski feminizm jawi mi się jako zamknięty krąg pań z dużego miasta, których nie
                  za bardzo interesuje to, co dzieje się poza nim, więc nie mają potrzeby działania.
                  • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:07
                    Miało być: cotygodniowe wykłady.
                  • easz Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:14

                    Szczerze mówiąc, to jak zaczęłam czytać ten wątek i potem któryś Twój jeszcze post przeczytałam, to sobie pomyślałąm - oho, kolejna pani z pretensjami, co sama nic nic. Potem się zastanowiłam - a może nie? chce sprawdzić feministki, ale sama ma na pewno jakiś fajny pomysł i zaraz go zdradzi, musi tylko paść najpierw kilka kompromitujących odpowiedzi ze strony bezradnych przeintelektualizowanych feministek wielkomiejskich...

                    A Ty co? - film?!
                    Myślałam, że jakiś program wielowarstwowy, system szkoleń, współpraca z urzędami pracy, z parafialnymi świetlicami społecznymi - no nie wiem.
                    Z filmami to feministki jeżdżą po miasteczkach i wsiach już dawno - tylko czasem trzeba je zaprosić najpierw do siebie też, są bardzo chętne.

                    I nie jest mój post podyktowany poczuciem wyższości, nie jest ironiczny itp. Autentycznie mówię.
                    • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:26
                      Widać nie doczytałaś moich kolejnych postów, w których napisałam, że może
                      wykłady, albo coś, co wymyślicie. I, jak widać, potraficie wymyślić, skoro sama
                      napisałaś, jakie te metody mogą być. A skoro Ty sama już wiesz, jak iść, to
                      więcej feministek może więcej :-)
                      A więc? Do działa!
                      • sabinac-0 Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:44
                        pochodnia_nerona napisała:

                        > może
                        > wykłady,

                        Wiekszosc wiejskich kobiet ledwo skonczyla 8 klas, ostatnia ksiazke (jesli
                        wogole jakas) przeczytaly majac okolo 14 lat, jest w stanie skupic uwage na
                        jednym temacie najwyzej na 15-20 minut i maja trudnosci ze zrozumieniem zdan
                        zlozonych.
                        Jak wyobrazasz sobie ich udzial w wykladach?

                        Lepiej cos w formie zartu, zabawy.
                        Cos jak Manifa i Dni Cipki.
                        • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 22:27
                          Pojadę zjadliwością: skoro jesteś mądrą i oświeconą kobieta, to zdajesz sobie
                          sprawę z tego, ze formę i poziom wykładów dostosowuje się do odbiorcy?
                          • sabinac-0 Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 22:29
                            Przyszlas tu po to, by sie wyzywac i pokazywac zjadliwosc czy rozmawiac o problemie?
                            • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 22:41
                              To nie ja zaczęłam się wyzłośliwiać, sabino. Bacz na siebie.
                              A jaka jest Twoja odpowiedź na pytanie?
                              • sabinac-0 Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 22:56
                                "Jazda zjadliwoscia" to nie jest pytanie.

                                Widze, ze rozmowa zaczyna przybierac zly obrot, bo zaczynasz schodzic z tematu
                                by robic personalne przytyki.

                                Koncze zatem.
                                Jak zwyklam zegnac trolliczki: "dobranoc, kwiecie rozany, odwroc sie czym chcesz
                                do sciany". :)
                                • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 22:58
                                  To nie ja zaczęłam. Dobrej nocki i tak życzę, bo dobrze życzę wszystkim :-)
                                • marouder.eu A za co na mnie sie obrazilas? 19.03.10, 23:01
                                  Kwiecie fiolkowy?
                                  Ze nie chcesz mi odpowiadac?
                                  jakies wytyczne?:)
                      • easz Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 23:59

                        Powtarzam - Twoja wieś nie jest jedyna, najpierw się może zorientuj
                        co już się dzieje i robi, i kto, feministki, czy inne kobiety, które
                        do feminizmu się zaczęły przkonywać - dzięki feministkom, a dopiero
                        potem mów, bo tak, to wychodzi, że jednak nie wiesz co mówisz -
                        chcesz pouczać? Ehehe.
                  • easz Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:18
                    pochodnia_nerona napisała:

                    > Polski feminizm jawi mi się jako zamknięty krąg pań z dużego miasta, których nie
                    > za bardzo interesuje to, co dzieje się poza nim, więc nie mają potrzeby działania.

                    Mylisz się, aczkolwiek rozumiem, bo np. WO o tym, o takich dziewczynach nie piszą raczej. Trzeba info samej szukać.

                    Poza tym nie ma obowiązku działania społecznego itp, także feministki nie są do tego zobowiązane żadnym przepisem.
                    Feminizm jako taki to światopogląd, nie społecznikowskie działanie na rzecz kobiet -> to, to efekt, ale nie muszą razem występować przecież.
                    • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:30
                      Nie ma obowiązku, ale jeżeli feministki chcą coś zdziałać dla kobiet, to chyba
                      musi być to społeczne działanie? :-)
                      Tymczasem zmykam, bo idę na imieniny :-)
                  • bene_gesserit Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:25
                    pochodnia_nerona napisała:

                    > Pisząc o filmie, dawałam tylko jakiś pomysł. To mogą być
                    tygodniowe wykłady,
                    > włączające uczestniczki w konkursy. Przecież zawsze można
                    spróbować pozyskać
                    > pieniądze z UE na konkretny projekt, nie wierzę,

                    Swietny pomysl, zajmiesz sie tym?

                    www.oska.org.pl/pl/organizacje/index/88,88.html
                    • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:29
                      Ja nie deklaruję się jako feministka z ambicjami ;-)
                      Mam inne zadania, a czasu nie rozciągnę. Inne sprawy, o dużym znaczeniu, ale w
                      innej dziedzinie :-) Dlatego wolę to pozostawić dziewczynom, które wiedzą jak,
                      skąd pozyskać pieniądze i nudzą się.
                      • bene_gesserit Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:35
                        O, widzisz pochodnia: ja akurat mam inne zadania, a czasu nie
                        rozciągnę. Inne sprawy, o przeogromnym znaczeniu, ale w innej
                        dziedzinie. Dlatego wolę to pozostawić dziewczynom, które wiedzą
                        jak, skąd pozyskać pieniądze i nudzą się.
                        • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:40
                          Osoba deklarująca się jako feministka niejako z biegu ma za zadanie sprawiać, by
                          innym kobietom żyło się lepiej.
                          Tym bardziej aktywistka.
                          Ja mam inne zadania SPOŁECZNE, czyli zobowiązania wobec ludzi, które robię w
                          ramach wolontariatu. W związku z czym nie mnie udzielać wykładów. Do tego tez
                          trzeba się nadawać. A tyle dziewczyn tutaj tak mądrze pisze, więc bazę
                          intelektualną już mamy :-)
                          Pozdrawiam
                          • bene_gesserit Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:47
                            pochodnia_nerona napisała:

                            > Osoba deklarująca się jako feministka niejako z biegu ma za
                            zadanie sprawiać, b
                            > y
                            > innym kobietom żyło się lepiej.

                            Alez ja sprawiam.
                            I min dlatego mam uczulenie na tego typu aroganckie, imho,
                            wystapienia. Zwlaszcza pokazywanie paluszkiem, ze to to jest
                            smieszne, a musicie sie zajac tym, bo JA uwazam, ze powinnyscie.
                            Widzisz problem, to sie nim zajmij, albo zainteresuj nim istniejaca
                            organizacje. Proste.

                            > Ja mam inne zadania SPOŁECZNE, czyli zobowiązania wobec ludzi,
                            które robię w
                            > ramach wolontariatu. W związku z czym nie mnie udzielać wykładów.

                            No nie wiem, nie wiem - na wyklady na forum znalazlas miedzy swoimi
                            SPOLECZNYMI zobowiazaniami troche czasu. Wiesz - dwie godzinki tu,
                            dwie tam i juz wiejskie dziewczeta wiodlyby sielski zywot w miescie.

                            Do tego tez
                            > trzeba się nadawać. A tyle dziewczyn tutaj tak mądrze pisze, więc
                            bazę
                            > intelektualną już mamy :-)

                            Wy?
                            • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 22:46
                              Aroganckie? Żartujesz chyba. Poruszyłam problem, który jakoś się nie pojawia, a
                              to Wy tutaj prezentujecie arogancję do kwadratu! Poczynając od kąśliwych uwag
                              sabiny odnośnie właściwości tematu.
                              Swoje zadania wypełniam w stosownym czasie, więc o to się nie martw. Jest czas
                              na wszystko, ale na nic wiecej. Ty też siedzisz czasem na forum, a nikt Ci tego
                              nie wypomina. Poza tym to nie ja określam siebie mianem feministki, a Wy tu
                              obecne i to do Was byo pytanie, co z tym fantem zrobić. Na razie widać niewiele
                              poza Manifami i chwytliwymi akcjami w mediach.
                              • bene_gesserit Re: Feminizm na wioskach 20.03.10, 01:24
                                Po pierwsze - ja moge jedynie odpowiadac za swoje slowa, a nie
                                sabiny, czy czyjekolwiek.
                                Po drugie - samo postawienie tematu jest aroganckie - zajmujecie
                                sie duperelami, ja - osoba z odpowiedzialna praca mowie wam -
                                zajmijcie sie czyms waznym i potrzebnym, zaraz was oswiece
                                . Tak
                                to mniej-wiecej brzmi. Nie mowiac juz o uwagach, ze a to 'sie
                                nudzimy', a to ze paniusie z miasta nic o wsi nie wiedza itd.

                                Mam wrazenie, ze tego nie widzisz, calej tej podskornej i jakby
                                mimochodem dononywanej proby okazania swojej rzekomej wyzszosci.
                                Ale to niestety, widza inni. Stad zapewne sceptyczne podejscie do
                                problemu w twoim jego ujęciu. Tak czy siak ta dyskusja nie
                                doprowadzi do niczego, chociaz tak dobrze zyczysz wszystkim :)
                              • kocia_noga Re: Feminizm na wioskach 20.03.10, 08:01
                                pochodnia_nerona napisała:

                                > Aroganckie? Żartujesz chyba. Poruszyłam problem, który jakoś się
                                nie pojawia, a
                                > to Wy tutaj prezentujecie arogancję do kwadratu! Poczynając od
                                kąśliwych uwag
                                > sabiny odnośnie właściwości tematu.
                                > Swoje zadania wypełniam w stosownym czasie, więc o to się nie
                                martw. Jest czas
                                > na wszystko, ale na nic wiecej. Ty też siedzisz czasem na forum, a
                                nikt Ci tego
                                > nie wypomina. Poza tym to nie ja określam siebie mianem
                                feministki, a Wy tu
                                > obecne i to do Was byo pytanie, co z tym fantem zrobić. Na razie
                                widać niewiele
                                > poza Manifami i chwytliwymi akcjami w mediach.

                                Przecież otrzymałaś od Bene wykaz organizacji feministycznych
                                działających na wsi i uprzejmą wskazówkę,że możesz dowiedzieć się u
                                źródła, czym się zajmują, a skoro leży ci na sercu zmiana rodzin
                                wiejskich, to zawsze możesz im podsunąć swój pomysł.
                                To co napisałaś teraz, z tym, co już wcześniej ci wyszukano i
                                podetknięto pod same oczy nie wskazuje na dobrą wolę.
                                • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 21.03.10, 13:17
                                  Owszem, wykaz był, ale co owe organizacje faktycznie robią i gdzie - tego nie
                                  bardzo wiadomo. Nie każda wieś i nie każdy obszar kraju działa tak samo. Poza
                                  tym Koła Gospodyń trudno nazwać de facto organizacjami feministycznymi. To
                                  raczej z Waszej strony pysznienie się tym, że kobiety na wsi coś robią, ale mam
                                  wrażenie, że wcale Was nie obchodzi, co i jak. Że już o chęci pomocy czy
                                  włączenia się w to nie wspomnę.
                                  • kocia_noga Re: Feminizm na wioskach 21.03.10, 13:34
                                    pochodnia_nerona napisała:

                                    Posłuchaj: co jakiś czas regularnie nawiedza nas na forum ktoś kto
                                    zmyśla jakiś problem, zarzuca nam,że go nierozwiązujemy by na koniec
                                    napoisać coś obmierzłego pod naszym adresem.
                                    1)Problem który cię nurtuje nie ma nic wspólnego z feminizmem
                                    2)Nie wiadomo w ogóle czy jest problemem dla rzekomej ofiary
                                    3)dostałaś mnóstwo konkretnych informacji dot. organizacji kobiecych
                                    4) potraktowano cię uprzejmiej niz na to zasłużyłaś
                                    5)nadal przebywasz tu na forum i nadal coś nam zarzucasz, coraz
                                    bardziej absurdalnie
                                    6) spływaj tam skąd wypełzłaś
                                    • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 21.03.10, 13:56
                                      Ad:
                                      1. Problemu nie zmyślam, tylko ty go nie dostrzegam, liczyłam na to, że
                                      dziewczyny tu piszące powiedzą: no, fakt, jest problem, ale współpracujemy z
                                      gminami/chcemy nawiązać współpracę, pozyskać pieniądze na jakąś formę edukacji
                                      2. Problem ma WIELE wspólnego z feminizmem, jako że dotyczy nierównych szans
                                      kobiet na wsi i braku wyboru, ale rozumiem, że jeżeli nie uznasz go za taki, to
                                      już nie jest feministyczny
                                      3. Nie dostałam mnóstwa konkretnych rad - dostałam listę organizacji, ale do
                                      tych organizacji może dotrzeć przede wszystkim ktoś, kto jest z nimi związany i
                                      ma parcie na działanie feministyczne, na edukację społeczeństwa, więc liczyłam
                                      na Was
                                      4. Wolne żarty, potraktowano mnie jak kogoś, kto raczy zakłócać święty spokój
                                      Jedynych Prawdziwych Feministek swymi niestosownymi uwagami, które nie mają nic
                                      wspólnego z Jedyną Słuszną Linią Pojmowania Feminizmu na forum
                                      5. Nadal przebywam tu, bo nikt mi nie zabroni, w końcu jest to forum otwarte. A
                                      zarzucam Wam hermetyczność i tak naprawdę brak zainteresowania problemami
                                      życiowymi innych, np. mieszkanek wsi. jedyne, co im proponuje niejaka sabina, to
                                      Dni Cipki jako wspólne cieszenie się własną seksualnością, kiedy, jak sądzę, nie
                                      to jest ich głównym problemem
                                      6. W związku z czym nie zamierzam spływać, zmiatać, czy zjeżdżać, bo tak Tobie
                                      się podoba, lecz jeżeli uznam to za stosowne.
                                      • kocia_noga Re: Feminizm na wioskach 21.03.10, 14:00
                                        pochodnia_nerona napisała:

                                        > Ad:
                                        > 1. Problemu nie zmyślam,

                                        rozmawiałaś z tą dziewczyną ?

                                        > 2. Problem ma WIELE wspólnego z feminizmem,

                                        czy ta dziewczyna jest traktowana w swojej rodzinie gorzej ze
                                        względu na płeć?
                                        • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 21.03.10, 14:14
                                          Czy feministka nie widzi, że brak perspektyw jest istotnym czynnikiem
                                          dyskryminacyjnym?
                                          • kocia_noga Re: Feminizm na wioskach 21.03.10, 15:56
                                            pochodnia_nerona napisała:

                                            > Czy feministka nie widzi, że brak perspektyw jest istotnym
                                            czynnikiem
                                            > dyskryminacyjnym?
                                            Pytałam już, czy w tej rodzinie chłopcy mają lepiej i czy osoba
                                            którą chcesz uszczęśliwić wie o tym.
                                            Feministka widzi,że niezbyt się orientujesz w temacie oraz widzi że
                                            przyszłaś tu żeby się upewnić i się upewniłaś. Dziwuje się,że
                                            jeszcze tu siedzisz, tak jakbyś nie upewniła się dostatecznie, ale
                                            co mi tam, upewniaj się ile zechcesz, ile ci potrzeba.
                                  • easz Re: Feminizm na wioskach 21.03.10, 17:47
                                    Zbiorczo -

                                    pochodnia_nerona napisała:

                                    > Nie każda wieś i nie każdy obszar kraju działa tak samo.

                                    No, ale my mamy wszystko wiedzieć - co gdzie jak i jakie potrzeby i
                                    tam działać, jak nas tutaj jest pięć, czy sześć feministek, z
                                    różnych zakątków świata, jak pisałam.

                                    > Poza
                                    > tym Koła Gospodyń trudno nazwać de facto organizacjami
                                    feministycznymi. To raczej z Waszej strony pysznienie się tym, że
                                    kobiety na wsi coś robią

                                    Nie, my się po prostu cieszymy, kiedy kobiety coś dla siebie
                                    robią i im to wychodzi. Był tutaj wątek na ff o sołtyskach,
                                    linkowany z WO artykuł, odszukaj sobie. One do feminizmu zapytane o,
                                    podeszły jak pies do jeża. A my, feministki się normalnie
                                    cieszyłyśmy jak głupie, że one takie dzielne, aktywne i twórcze.
                                    Dziwne, jak mamę kocham. Jakieś chyba jesteśmy rzeczywiście
                                    nienormalne, no nie.
                                    A może tylko autentyczne i na naszą miarę a nie czepialskie?

                                    > ale mam wrażenie, że wcale Was nie obchodzi, co i jak. Że już o
                                    chęci pomocy czy włączenia się w to nie wspomnę.

                                    I w koło macieju to samo. Jakie 'wy'? Myślisz, że kim jesteśmy?
                                    Ty nie rozumiesz tego pojęcia/rozumiesz błędnie - feminizm - i
                                    naskakujesz, ale nawet to nie tłumaczy takiego zachowania:( Nie wiem
                                    tylko dlaczego, skąd Ci się to wzięło? Oświecisz może?

                                    > A tak naprawdę, to co robicie dla kobiet ze wsi? Nic? Tak
                                    myślałam ;-)

                                    Skoro przyszłaś z takim przekonaniem i nie pytasz, tylko atakujesz z
                                    gotowymi odpowiedziami-pretensjami z sufitu, no to co zrobić.
                                    Pomyliłaś też adres, czy w ogóle adresata, nie wiem z kim? - z
                                    organizacją, rządem? powtarzam, ale nie słuchasz.

                                    Dlaczego bym miała coś robić dla kobiet na wsi, ja osobiście? Ja nie
                                    jestem ze wsi i o wsi nic nie wiem, mam swoje życie, tu. Samej by mi
                                    się przydała pomoc, tu gdzie jestem, bo nie znam ani jednej więcej
                                    feministki stąd i perspektyw mam jak na lekarstwo.
                                    Słyszę, że jesteś zorientowana - co dla mnie zrobisz? No bo dlaczego
                                    jeszcze nic dla mnie nie zrobiłaś?? tak aktywna, chwaląca się tym na
                                    lewo i prawo kobieta? To ja mam prawo żądać pomocy i działania od
                                    Ciebie:)

                                    A zresztą, ja bym z Pochodnią współpracować raczej nie umiała:( Też
                                    potwierdzasz moje obawy, uprzedzenia itp, niestety.
                                    • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 21.03.10, 21:11
                                      Wchodząc tutaj, chciałam zapytać, co jako feministki, które tak prężnie
                                      działają, dziewczyny tutaj piszące mogłyby zaproponować w temacie
                                      równouprawnienia na wsi. Wyboru. To poletko, którym jakoś wciąż działaczki
                                      feministyczne słabo się zajmują. Ale chyba nie bardzo chcecie się tym zająć,
                                      sama piszesz, że nic nie wiesz, masz swoje sprawy. Ale może znasz inne takie
                                      osoby? Kogoś, kto ma możliwość i chęć zajęcia się taką sprawą? Samo podanie (jak
                                      zrobiła bene) organizacji niczego nie zmieni. Te Koła Gospodyń są ok, ale one
                                      juz sięsame zorganizowały. A ile jest takich wsi, gdzie nic sięnie dzieje. Może
                                      dyskusja, która mogłaby wyniknąc wokół tego, wreszcie by coś zmieniła?
                                      A ja swoją działalnością się nie chwalę (nie napisałam, co robię, bo nie uważam
                                      tego za konieczne), ale skoro bene zapytała, dlaczego nie ja, to jej
                                      odpowiedziałam. Tobie raczej nie pomogę, bo to nie moja działka ;-)
                                      • easz Re: Feminizm na wioskach 21.03.10, 21:36

                                        A ja nadal jestem sama i nie widzę perspektyw:(
                                        To kto mi pomoże?
                                        • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 21.03.10, 21:41
                                          A w czym? Bo jak w znalezieniu pracy, to ja nie ;-)
                          • sabinac-0 Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:47
                            pochodnia_nerona napisała:

                            > Ja mam inne zadania SPOŁECZNE

                            Te imieniny, znaczy sie?

                            • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 22:22
                              Oto i słynna ukryta agresja kobiet, przejawiająca się złośliwością bez powodu
                              ;-) Innymi słowy - typowa siostrzana miłość feministyczna.
                              A Ty na imprezy w ogóle nie chodzisz, mimo zajęć?
                              • sabinac-0 Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 22:32
                                pochodnia_nerona napisała:

                                > Oto i słynna ukryta agresja kobiet, przejawiająca się złośliwością bez powodu
                                > ;-) Innymi słowy - typowa siostrzana miłość feministyczna.

                                Bez komentarza.

                                > A Ty na imprezy w ogóle nie chodzisz, mimo zajęć?

                                No, cos tak jakby.
                          • easz Re: Feminizm na wioskach 20.03.10, 00:04

                            pochodnia_nerona napisała:

                            > Osoba deklarująca się jako feministka niejako z biegu ma za
                            zadanie sprawiać, by innym kobietom żyło się lepiej.

                            Co takiego? A dlaczego??

                            > Tym bardziej aktywistka.

                            No, to tak, jak sama nazwa wskazuje.

                            > Ja mam inne zadania SPOŁECZNE, czyli zobowiązania wobec ludzi,
                            które robię w ramach wolontariatu.

                            Ależ dlaczego zakładasz, że tylko Ty? No weź.

                            > W związku z czym nie mnie udzielać wykładów. Do tego tez
                            > trzeba się nadawać. A tyle dziewczyn tutaj tak mądrze pisze, więc
                            bazę intelektualną już mamy :-)

                            Dobra dobra. Nadawać, no właśnie. Ty pytasz o coś, czy jednak
                            wszystkie odpowiedzi dobrze znasz, po swojemu?
                            • kocia_noga Re: Feminizm na wioskach 20.03.10, 08:03
                              easz napisała:

                              > > W związku z czym nie mnie udzielać wykładów. Do tego tez
                              > > trzeba się nadawać. A tyle dziewczyn tutaj tak mądrze pisze,
                              więc
                              > bazę intelektualną już mamy :-)
                              >
                              > Dobra dobra. Nadawać, no właśnie. Ty pytasz o coś, czy jednak
                              > wszystkie odpowiedzi dobrze znasz, po swojemu?
                              >

                              z akcentem na 'po swojemu' :( niestety.
                • mateuszwierzbicki Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:08
                  w wielu wioskach Podkarpackiego i Rzeszowszczyźnie do dziś rodzice
                  zmuszają swoje dorosłe córki do chodzenia na co dzień w beretach z
                  antenką, kufajkach i gumofilcach. Niestety problem ten niewiele
                  obchodzi forumowe feministki!
                  • joella.r w niektórych wsiach zmuszają dziewczyny 19.03.10, 15:23
                    do przebierania się za króliczki Playboya!
                    czasem zdarza się przejeżdżać przez taką wieś, zgroza!
                    • bene_gesserit Re: w niektórych wsiach zmuszają dziewczyny 19.03.10, 15:26
                      Co prawda, to prawda.
                      A feministek z nozyczkami, obcinajacymi te rozowe uszka, na wsi nie
                      uswiadczysz :(
                      • mateuszwierzbicki Re: w niektórych wsiach zmuszają dziewczyny 19.03.10, 22:46
                        ano, niczym Jagna wywiezione, czego nie popieram :)
            • sabinac-0 Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:38
              pochodnia_nerona napisała:

              > A
              > pani na pewno nie zostałaby nazwana rozrzutną, gdyby pojechała z dziećmi gdzieś
              > do miasta raz na miesiąc.

              A jesli raz na dwa tygodnie? Raz na tydzien? A jesli do Paryza? Na Hawaje?
              Jakie sa kryteria "dobrej kobiety" i kto je ustala?

              > Tak sobie pomyślałam, że może, zamiast wydawać pieniądze na Dni Cipki i związan
              > e
              > z nim gadżety, warto byłoby pojeździć po wsiach i np. wyświetlić jakiś zgrabny
              > film o kobietach, które pokonały przeszkody i wyrwały się tam, gdzie chciały?

              Gdzie proponujesz je wyswietlac - w salce katechetycznej? W remizie? W swietlicy
              Urzedu Gminy?

              Poza tym co pomoze kolejny film o kopciuszku ktory osiagnal sukces - takie
              opowiesci ogladaja codzien w telewizji, tyle ze nijak nie wiaza ich ze swoim zyciem.

              O wiele lepszy efekt daja te wlasnie dni cipki i manify. Pierwsze pomagaja
              przelamac wstyd, drugie - pozwalaja zobaczyc, ze kobiety maja swoje zdanie i
              moga je glosno wyrazac, niekoniecznie grzecznie.

              Migawki z manif nieraz byly omawiane w czasie spotkan pod mleczarnia - czasem ze
              smiechem, czasem "moj tesc mowi ze to same stare panny som ale ja mysle one to i
              czasem dobrze prawia". W ten sposob Manify staly sie forma trafienia feminizmu
              pod strzechy i czesto zalazkiem niezaleznego myslenia kobiet.
              Dni cipki moga dac podobny skutek, jako ze wiekszosc wiejskich kobiet jest
              seksualnie rozbudzona, czesto rozmawiaja miedzy soba o tych sprawach dobrze sie
              przy tym bawiac. Jesli w telewizji lub gazecie zobacza, ze inne kobiety chca sie
              cieszyc wlasnym cialem i otwarcie o tym mowia, w dodatku w lekkiej i zabawnej
              formie, krytyczniej przyjma koscielne kazania i przynudzania dziadkow.

              > Często te wiejskie panny nie zdają sobie sprawy, że można inaczej. Że można,
              > nawet zachowując gospodarstwo (dzierżawiąc je komuś), wykształcić się w mieście
              > ,
              > zakosztować możliwości dawanych przez świat, zrobić, na co ma się ochotę, a
              > potem, jeżeli taka wola, wrócić i np. wejść w ekologiczne uprawy (to tylko
              > przykład).

              Dziewczyna ze wsi nie moze wyjechac, uzyc mlodosci i wrocic.
              Albo podporzadkuje sie rodzicom czyli wyjdzie za maz, urodzi dzieci i zostanie
              na gospodarce, albo buntuje sie i odchodzi, palac mosty i tracac nieodwolalnie
              prawo do udzialu w majatku rodzicow.
              Latwo powiedziec "wyjechac i studiowac" - a z czego zyc w czasie studiow?
              Dlatego, nawet znajac swoje mozliwosci, malo dziewczat sie buntuje.
              Gdyby kobieta miala szanse na godna prace i place umozliwiajaca przezycie bez
              niczyjej pomocy, "buntowniczek" byloby wiecej.

              Ekologiczne uprawy i takie tam w wiekszosci sa dzielem ludzi wychowanych w
              miescie, ktorzy przyszli na wies z wlasnego wyboru. Mlodziez ze wsi, jesli raz
              wyjedzie do miasta, juz raczej na wies nie wraca.

              • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:50
                Sabino, chyba jednak się nie zrozumiałyśmy. Czepiasz się słówek (miesiąc, czy 2
                tygodnie) - pani owa nie ma w ogóle ochoty jeździć ze swoimi dziećmi do miasta,
                bo wydatki, bo po co. Ale to szczegół, nie znaczący za wiele w tej dyskusji!
                A Dni Cipki, Manify czy inne takie na wsiach zbywane są śmiechem, czasem
                rechotem. Jak mają zmienić mentalność takiej typowej wiejskiej rodziny? Kobiety
                wiejskie może i miedzy sobą gadają o "kaśkach", ale masz chyba
                nieco...optymistyczne? bajkowe? podejście do sprawy "cieszenia się własnym
                ciałem" na wsi :-D Tym kobietom potrzebna jest pomoc, a potem zabawa.
                Gdzie wykłady, gdzie wyświetlać? Są świetlice, każda wieś dramatycznie walczy o
                takie miejsce, uwierz mi. I walczy, żeby to nie było martwe miejsce. Gdyby jakaś
                organizacja kobieca zwróciła się z propozycją takich zajęć, z pewnością chętnie
                by to przyjęto, tym ludziom się nudzi, chcą coś poznać!
                I piszesz, że trudno się utrzymać, że nie ma godnej płacy - TAK, nie neguję
                tego! Ale, żeby dobrze zarabiać, trzeba się dobrze wykształcić, co znaczy, że
                trzeba skończyć dobrą szkołę, niekoniecznie studia, ale coś, co da dobry zawód.
                Na wsi nie ma takich.
                Ekologiczne uprawy - ależ ja piszę o tych, co to WRACAJĄ na wieś, tych, co to
                pożyli po miastowemu, ale już wolą odpocząć sobie w na cichej wsi.
                Dobra, zmywam się, bo imieniny czekają.
                • sabinac-0 Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 16:12
                  Odnioslam wrazenie, ze wyobrazenie o polskiej wsi czerpiesz z seriali typu
                  "Ranczo" i "Zlotopolscy" - jest tepa, przasna wiocha i jest "pani we dworze",
                  ktora chodzi w szalu z kagankiem oswiaty a wszyscy jej czapkuja i chlona jej
                  slowa niczym proroctwo.

                  Zapewniam cie - wiejskie kobiety nie maja wyksztalcenia ani oglady, czesto nie
                  maja mozliwosci ani czasu ale potrafia i pomyslec, i cieszyc sie seksem.
                  • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 22:42
                    Ale nie o cieszeniu się seksem ów wątek traktuje, bo to nie to jest największym
                    problemem wiejskich kobiet.
                • berta-live Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 16:20
                  Mieszkanie w mieście też nie gwarantuje, że od razu będzie się miało do
                  czynienia z wielką kulturą, nauką i światowością. Przeciętny mieszczuch zna
                  miasto z perspektywy swojego osiedla, z którego podobnie jak i mieszkaniec wsi,
                  nosa nie wychyla. A jak już to tylko po to, żeby do centrum handlowego pojechać
                  albo do knajpy pójść. Ale tylko wtedy, kiedy takowych nie ma na osiedlu, a
                  najczęściej są. A miejskie blokowisko niczym się od wsi nie rożni. Może poza
                  tym, że zamiast zieleni jest beton i ludzie się nie znają.

                  I nie prawdą jest, że do zarabiania pieniędzy nauka jest potrzebna. Studia nie
                  są warunkiem ani koniecznym ani wystarczającym, żeby osiągnąć sukces. A jak jest
                  się sprytnym i ma głowę do interesów, to nawet dobrego fachu w ręku mieć nie
                  trzeba. Wszystko zależy od tego czy ktoś chce mieć czy być.
                  • bene_gesserit Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 22:15
                    Mieszkanie w miescie niczego nie gwarantuje.
                    W moim miescie mieszkaja ludzie, ktorzy nigdy nie jechali tramwajem
                    czy autobusem, nie mowiac juz o pojsciu do kina czy nawet kawiarni.
                    Ich zycie, bezrobotnych w trzecim albo ktorymstam pokoleniu,
                    przebiega bowiem w zamknietym obszarze ich dzielnicy. Czesto sa
                    funkcjonalnymi analfabetami, bo nie lubia chodzic do szkoly,
                    zreszta nikt sie tym, co robia w dziecinstwie nie przejmuje. Itd
                    itd.

                    A studia i praca w miescie moga byc dla kogos z, powiedzmy,
                    popegeerowskich terenow zwiazane z mozliwoscia spolecznego awansu,
                    ale do tego trzeba nie tylko determinacji, ale i twardego tylka,
                    duzej dozy szczescia, umiejetnosci - i intelektualnych, i
                    spolecznych.
                  • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 22:28
                    berta-live napisała:
                    > I nie prawdą jest, że do zarabiania pieniędzy nauka jest potrzebna. Studia nie
                    > są warunkiem ani koniecznym ani wystarczającym, żeby osiągnąć sukces. A jak jes
                    > t
                    > się sprytnym i ma głowę do interesów, to nawet dobrego fachu w ręku mieć nie
                    > trzeba. Wszystko zależy od tego czy ktoś chce mieć czy być.

                    A ja wcześniej napisałam:

                    Ale, żeby dobrze zarabiać, trzeba się dobrze wykształcić, co znaczy, że
                    trzeba skończyć dobrą szkołę, niekoniecznie studia, ale coś, co da dobry zawód.
                    Na wsi nie ma takich.

                    Proszę czytać do końca, zanim odpowiesz.
                    • sabinac-0 Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 22:40
                      Jesli myslisz, ze wies to bida z nyndza, grubo sie mylisz.
                      Wlasciciele gospodarstw (policz nie tylko zyski z upraw, ale rowniez zwolnienie
                      z podatkow, tani KRUS zamiast drogiego ZUSu, dotacje unijne itp) naprawde biedni
                      nie sa, choc laza jak murzyki pogorzelce i nawet przy suto zastawionym stole
                      jecza o "zdychaniu z glodu".

                      Niejeden gostek z mojej wsi co na blokadach Leppera biadolil do kamery ze
                      "chcialby aby jego dzieci choc raz drugie sniadanbie do szkoly dostaly" w tym
                      samym czasie kupowal nowy samochod - za gotowke, chlop polski glodujacy rat nie
                      uznaje.

                      Ot, mentalnosc taka.
                      • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 22:57
                        Przecież ja piszę o tej babie, że bogata i pazerna. Ale córce wyboru nie daje.
                        Wolnego wyboru nie ma. Musi być rolniczką, i basta. Mam nadzieję, że się
                        zbuntuje. Ale może nie? A ile jest takich, co się w ogóle nie buntują? Rodzą
                        dziecko w wieku 19 lat, snują się potem z wózkami po wiosce, albo harują w polu,
                        jak już od piersi odstawią.
                        A można inaczej, niekoniecznie tak..
                        I kto powinien byc za tym, no kto, jak nie feministki?
                        • kocia_noga Re: Feminizm na wioskach 20.03.10, 08:13
                          pochodnia_nerona napisała:

                          > Przecież ja piszę o tej babie, że bogata i pazerna. Ale córce
                          wyboru nie daje.
                          > Wolnego wyboru nie ma. Musi być rolniczką, i basta. Mam nadzieję,
                          że się
                          > zbuntuje. Ale może nie? A ile jest takich, co się w ogóle nie
                          buntują? Rodzą
                          > dziecko w wieku 19 lat, snują się potem z wózkami po wiosce, albo
                          harują w polu
                          > ,
                          > jak już od piersi odstawią.
                          > A można inaczej, niekoniecznie tak..
                          > I kto powinien byc za tym, no kto, jak nie feministki?

                          Zajmuje sie tym już b ardzo pilnie konserwa i prawica pod wodzą
                          kościoła.Dba o silną rodzinę i o tradycyjne miejsce kobiety w niej.
                          Ty zaś zajmujesz się ustawianiem nas do bicia.
                • maitresse.d.un.francais Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 17:00
                  Pochodnio, gdybyś nie była nazwała mnie trollem, dostałabyś maila, ale jestem
                  pamiętliwa.
                  • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 22:23
                    Kochanico, coś dla Ciebie :-)

                    forum.gazeta.pl/forum/w,16,108963075,108963075,Metreso_nie_uwazam_Cie_za_trolla_.html
                    :-) Forgive me :-)
                    • maitresse.d.un.francais Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 22:51
                      pochodnia_nerona napisała:

                      > Kochanico, coś dla Ciebie :-)
                      >
                      > forum.gazeta.pl/forum/w,16,108963075,108963075,Metreso_nie_uwazam_Cie_za_trolla_.html
                      > :-) Forgive me :-)

                      A to co innego.

                      Płodzę maila.
                • easz Re: Feminizm na wioskach 20.03.10, 00:14

                  Masz postawę roszczeniową:)
                  ...a nie, to nie jest zabawne ani śmieszne.

                  Chyba rzeczywiście się nie z-rozumiemy. Jak zaczęłaś, tak jest i
                  leci, ale łatwiej zwalić na feministki.


                  pochodnia_nerona napisała:

                  > Aroganckie? Żartujesz chyba. Poruszyłam problem

                  Nie chodzi o poruszony problem, że to zrobiłaś - ale jak to
                  zrobiłaś, o, to już bardzo, o to chodzi, rozumiesz?

                  > Poza tym to nie ja określam siebie mianem feministki, a Wy tu
                  > obecne i to do Was byo pytanie, co z tym fantem zrobić.

                  To jest forum, na portalu gazety, imo głównie towarzyskie,
                  uczestnicy porozrzucani gdzie się da, również poza Polską. Chyba
                  jesteś słabo zorientowana jednak.
                  Mniemam tylko, że gdybyś tak wystartowałą na Feminotece np. - wy,
                  drogie panie, a co wy właściwie robicie, drogie leniwe plotkary
                  forumowe, żeby poprawić los prawdziwych polskich kobiet na wsi,
                  takich jak ja, która tyle robi - to by Cię potraktowano jeszcze
                  lepiej;)

                  > Na razie widać niewiele poza Manifami i chwytliwymi akcjami w
                  mediach.

                  Promocja, edukacja, informacja, rozpowszechnianie i pod strzechy,
                  coby więcej było nas i wiary ludzi - to nazywasz niczym??
              • easz Re: Feminizm na wioskach 20.03.10, 00:02

                sabinac-0 napisała:

                > Latwo powiedziec "wyjechac i studiowac" - a z czego zyc w czasie
                studiow? Dlatego, nawet znajac swoje mozliwosci, malo dziewczat sie
                buntuje. Gdyby kobieta miala szanse na godna prace i place
                umozliwiajaca przezycie bez
                > niczyjej pomocy, "buntowniczek" byloby wiecej.

                O to to. Czyli nie zawsze chodzi o działanie tu i teraz - sprawdza
                się długofalowe działanie odgórne, czy z innego miejsca, ale jak
                kamień rzucony w wodę, od którego rozejdą się kręgi i dotrą do
                najdalszych zakątków;) - niebezpośrednie działania, które przynoszą
                rezultaty na większą skalę - stąd pomysł parytetów przecież, na
                przykład.

                Oprócz odgórnych starań nie mniej ważne są te oddolne, ale nie tylko
                społecznikowsko, także zaczynanie od siebie po prostu - bycie,
                zwyczajnie BYCIE feministką, czyli styl życia wg idei, nie
                trzeba zaraz walczyć, działać a najlepiej to się rozerwać i dostać
                za to w nagrodę hłehłe w dupę na koniec, od takiej Pochodni np.
                Jedna plus jedna plus jeden itd. Czy TO nie byłoby cudowne i jakże
                skuteczne? Zacząć od siebie, proste, no nie.
    • berta-live Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 15:33
      Jak ktoś tam się chce uczyć to nic go nie powstrzyma. Podobnie jak ktoś się
      zaprze, że uczyć się nie będzie to też żadna siła go do tej nauki nie zmusi.

      Dzieci wcale nie są takie grzeczne i bezwolne jakby się niektórym wydawało. Też
      mają swój charakter i zdolności do postawienia na swoim jak im na czymś naprawdę
      zależy. Więc jak córka tej kobiety zechce studiować to to zrobi. A jak okaże
      się, że mentalność odziedziczyła po matce, to nawet jakby zarządzono obowiązkowe
      studiowanie i brali ludzi z łapanek, to nic nie pomoże.
    • winniepooh Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 17:43
      biorac pod uwage polskie realia matka calkiem dobrze kombinuje
      • marouder.eu Co bedzie skutkiem jej kompinacyj? 19.03.10, 22:32
        Miejscowa Doda?
        Zreszta Doda jest miejscowa. Pochodzi z Ciechanowa:)
    • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 22:39
      Chciałam w tym poście podsumować pewne moje spostrzeżenia.
      Po pierwsze: chciałam poruszyć sytuację kobiet i dziewcząt na wsi, ich dość
      paskudną sytuację. Brak wyboru, czy to zawodu, czy to pomysłu na życie,
      powielanie schematów, w których ugrzęzły ich matki.
      Chciałam dowiedzieć się co też mogłyby zrobić z tym feministki. W końcu, to one
      widzą szczególnie wyraźnie niesprawiedliwość społeczną i one angażują się w
      pomysły mające zmienić co nieco w sprawach tych zaniedbań. Mają doświadczenie w
      organizacji Manif, Dni Cipek, demonstracji i szkoleń, więc, teoretycznie,
      powinno być to dla nich fajne wyzwanie.
      Niestety, otrzymałam: odkręcanie kota ogonem (a czemu ty sama nie), sarkazm,
      atakowanie mniej lub bardziej wyraźne (choćby sabina i imieniny), a wyszło na
      to, że panie feministki mają te sprawy w głębokim poważaniu. Tylko easz może coś
      próbowała wykrzesać w innym, co prawda, celu, ale mniej więcej opisała, jak
      ewentualnie mogłaby taka pomoc wyglądać.
      Drogie panie. Obserwuję to forum od pewnego czasu i naprawdę, żal mi tego, że
      stawiacie kobiety w tak złym świetle, bowiem stanowicie wyjątkowo przykry
      przykład feministek. Raczej: towarzystwo wzajemnej adoracji, przekonane o
      własnej nieomylności, toczące jałowe dysputy bez celu, tylko na wybrane tematy.
      Cierpicie przy tym na syndrom oblężonej twierdzy. Innych traktujecie z ledwo
      maskowaną (a czasem wcale) nieżyczliwością, zamiast normalnie i rzeczowo
      odpowiedzieć na pytania.
      W rezultacie skupiłyście się na mnie, zamiast na problemie, który poruszyłam.
      • mateuszwierzbicki Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 22:49
        na tym forum to standard, jakby chciały przyprawic gębę złą feminizmowi. Może to
        agentki Stowarzyszenia Mizogynów? ;)
        • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 22:57
          No już sama to podejrzewam ;-)
      • winniepooh Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 22:50
        dlaczego właściwie jakieś abstrakcyjne feministki miałyby coś z tym
        zrobić?
        wskaż może chociaż konkretną organizację.

        ja np. nigdzie nie działam, w zasadzie jestem na tzw. emigracji
        wewnętrznej, natomiast życie na wsi znam z filmów.
        w ogóle nie czuję się adresatką twoich żali.

        swoją ścieżką, ludzie ze wsi mają reprezentację w sejmie każdej
        kadencji, nazwya się PSL i to jest właściwy organ do zajęcia się
        problemem.
        • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 19.03.10, 22:54
          Tak, najlepiej szukać innych, nawet, kiedy feminizm= walka o równość kobiet.
          Wtedy, jak widać, sięga się po PSL-e i inne takie.

          winniepooh napisała:
          > ja np. nigdzie nie działam, w zasadzie jestem na tzw. emigracji
          > wewnętrznej, natomiast życie na wsi znam z filmów.
          > w ogóle nie czuję się adresatką twoich żali.

          Hehehe, no i o to chodzi. "Co nie o mnie, to mnie nie obchodzi"?
          Gratuluję podejścia do zagadnienia nierówności.
          • easz Re: Feminizm na wioskach 20.03.10, 00:23

            pochodnia_nerona napisała:

            > Tak, najlepiej szukać innych, nawet, kiedy feminizm= walka o
            równość kobiet. Wtedy, jak widać, sięga się po PSL-e i inne takie.

            A Ty to jak? siostro;) Pierwsza siostro.

            > Drogie panie. Obserwuję to forum od pewnego czasu i naprawdę, żal
            mi tego, że stawiacie kobiety w tak złym świetle, bowiem stanowicie
            wyjątkowo przykry przykład feministek. Raczej: towarzystwo wzajemnej
            adoracji, przekonane o własnej nieomylności, toczące jałowe dysputy
            bez celu, tylko na wybrane tematy.

            Drogie panie, no uff, czekałam na to.

            Przepraszam, myślałaś może że tu się jakaś rewolucja odbywa?? O.
            Widzisz, problem w tym, że pokazałaś się tak, że utwierdziłaś mnie
            jako feministkę w przekonaniu (myślałam, że to uprzedzenie, ale
            widzę że niestety niekoniecznie jeszcze) o braku dobrej woli w
            narodzie, w niefeministkach/tach, które by tylko chciały, żeby coś
            za nie zrobić a za parę słów na temat, niezbyt miłych, gotowe są
            wyjechać ze zwykłą przetypową staromodną gadką. Nierozumiejące i bez
            nawet odrobiny chęci zrozumienia.
            Współpraca? ech.

            Myślę, że rzeczywiście ten wątek mógł się inaczej potoczyć. Jak
            myślisz - jak? Jeśli przemyślisz, to możesz spróbować założyć go
            jeszcze raz... jeśli wiesz, co mam na myśli;)
            To tak, jako moje podsumowanie.
            • bene_gesserit Re: Feminizm na wioskach 20.03.10, 01:33
              Ja stoje nad tym papierkiem juz trzy godziny, a nikt go nie
              podniosl. Wlasciwie trzeci dzien tak wychodze i stoje, palcem nawet
              pokazuje, smietnik jest o, tam - piec metrow dalej, ale nikt nie
              zauwazy, nikt sie nie schyli, tylko ja sie dobrem wspolnym
              przejelam!

              Mowie: wezcie to, podniescie, czysciej bedzie, ktos nasmiecil, ale
              mozna sprzatnac, nie taki znowu wielki wysilek! Ile ja sie
              napracowalam, zeby ktos go podniosl, ile ja sie tu nastalam, a
              ciagle nic! Polacy tacy sa po prostu, nikomu nic sie nie chce,
              tylko mi jednej sie chce. Jeszcze postoje, i palec wyciagne, moze w
              druga strone sie obroce, to sie ktos znajdzie porzadny.... typowo
              polskie to jest! Leniwce! O koniec swojego nosa dbaja tylko, ale
              zeby sie samemu zajac czyms dla innych, jak ja, to nie!
              • easz Re: Feminizm na wioskach 20.03.10, 01:43

                No ale wiesz, na tym nie koniec. Bo jednemu się nie podoba i
                pretensje ma, że się nie chcesz niby to zajmować. A inny pretensje
                ma kiedy właśnie chcesz, kiedy chcesz choć pomóc, żeby ktoś inny
                zechciał pomóc i pomógł sam sobie. Np. ręce precz od polskich
                rodzin, od polskich kobiet itp. Tak tak. A wszystkiemu winne są
                feministki, szczególnie to już chyba te z ff, czyli my. Wszystkiemu.
                Gradobicie i koklusz - coś mi to przypomina...
                • kocia_noga Re: Feminizm na wioskach 20.03.10, 08:20
                  to nawet nie ten przykład z papierkiem, tylko wymyślanie absurdów
                  zeby dojść do podsumowania z którym się tu przyszło(wspartego
                  Kochanicą).
                  • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 21.03.10, 13:22
                    Pogadałyście sobie między sobą i git ;-)
                    A tak naprawdę, to co robicie dla kobiet ze wsi? Nic? Tak myślałam ;-)
                    W końcu to nie ja deklaruję się jako feministka, dlatego to do Was kierowałam
                    zagadnienie związane z nierówną sytuacją kobiet na wsi. Tylko, że jakoś nie może
                    to do Was dotrzeć. Zawsze można za to odkręcić kota ogonem, zapytać a CO TY,
                    podczas, kiedy to nie ja zajmuję się krzewieniem idei feminizmu w narodzie.
                    Ale przynajmniej zorientowałam się, że są ludzie, którzy myślą o Was podobnie,
                    dali mi znać ;-)
                    • bene_gesserit Re: Feminizm na wioskach 21.03.10, 18:44
                      A co ty robisz dla polepszenia klimatu? Dla biednych dzieci w
                      Afryce? Dla porozumienia polsko-rosyskiego? Edukacji ekologiczne
                      ciemnych? Dla jakosci debaty publicznej? Itd itd.

                      Naprawde, osoby deklarujace sie jako feministki nie musza ochoczo
                      salutowac i ze lzami radosci i entuzjazmu rzucac sie do rozwiazania
                      problemu, tylko dlatego, ze ktos im go - powiedzmy - przestawil.
                      NIe musimy tez przed toba udowadniac, ze robimy cokolwiek,
                      tlumaczyc sie czy mamy czas, energie i ochote. Wez sobie kup
                      chomika i jego sprobuj pomusztrowac, pani kapral :)
                      • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 21.03.10, 21:03
                        A skąd wiesz, że nic?
                        A poza tym - do kogo mam się zwrócić, jak nie do feministek, jeżeli chodzi o
                        problem braku wyboru kobiet? Czy to nie Wy deklarujecie się jako te, które
                        walczą o równouprawnienie? Tutaj nie ma równouprawnienia, wolnego wyboru. Wieś
                        jest pod tym względem zacofana, macie spore pole do popisu. I tyle.
                        Chomika nie kupię, bo by mi go szkoda było, gdyby go kot zamęczył i zeżarł ;-)
                        • bene_gesserit Re: Feminizm na wioskach 21.03.10, 22:35
                          pochodnia_nerona napisała:

                          > A skąd wiesz, że nic?
                          > A poza tym - do kogo mam się zwrócić, jak nie do feministek,
                          jeżeli chodzi o
                          > problem braku wyboru kobiet? Czy to nie Wy deklarujecie się jako
                          te, które
                          > walczą o równouprawnienie?

                          Czy to my deklarujemy sie jako te, ktorych doba ma 48 godzin, nie
                          maja zycia prywatnego, karier, domow, dzialania na innych frontach,
                          maja za to nieograniczone sily i chęci?

                          Z twojej tu pisaniny wynika, ze wlasciwie
                          1 musimy sie zajac tym, co ktos zyczliwy twojego pokroju nam
                          wskaze,
                          2 ze sie, cytuje, nudzimy,
                          3 i ze sie deklarujemy jako preznie dzialajace.

                          1 - nie, nie musimy i nie musimy sie z tego tlumaczyc
                          2 - nie, nie nudzimy sie - ja przynajmniej ani troche
                          3 - niektore z nas, o ile wiem, dzialaja - ale to tym bardziej
                          wyklucza wziecie na barki dodatkowego ciezaru i zobowiazan. Podobno
                          ty jestes zajeta Czymś Bardzo Waznym, wiec uruchom wyobraznie. eot,
                          bo ile mozna.
          • kocia_noga Re: Feminizm na wioskach 20.03.10, 08:15
            pochodnia_nerona napisała:

            > Tak, najlepiej szukać innych, nawet, kiedy feminizm= walka o
            równość kobiet.
            > Wtedy, jak widać, sięga się po PSL-e i inne takie.

            własnie czepiasz się innych, w coraz bardziej neiwybrednej formie.
            A w twoim przykładzie nie widać żadnej nierówności kobiet.
      • bene_gesserit Re: Feminizm na wioskach 20.03.10, 01:28
        > Drogie panie. Obserwuję to forum od pewnego czasu i naprawdę, żal
        mi tego, że
        > stawiacie kobiety w tak złym świetle, bowiem stanowicie wyjątkowo
        przykry
        > przykład feministek. Raczej: towarzystwo wzajemnej adoracji,
        przekonane o
        > własnej nieomylności, toczące jałowe dysputy bez celu, tylko na
        wybrane tematy.
        > Cierpicie przy tym na syndrom oblężonej twierdzy. Innych
        traktujecie z ledwo
        > maskowaną (a czasem wcale) nieżyczliwością, zamiast normalnie i
        rzeczowo
        > odpowiedzieć na pytania.
        > W rezultacie skupiłyście się na mnie, zamiast na problemie, który
        poruszyłam.

        Moglas od tego zaczac, nie byloby tego calego strzepienia
        klawiatury, a tobie by uzylo, droga zyczliwa wszystkim :)
      • kocia_noga Re: Feminizm na wioskach 20.03.10, 08:09
        pochodnia_nerona napisała:

        > Drogie panie. Obserwuję to forum od pewnego czasu i
        naprawdę, żal mi tego, że
        > stawiacie kobiety w tak złym świetle, bowiem stanowicie wyjątkowo
        przykry
        > przykład feministek.

        Od tego mogłaś zacząć, byłoby jasno i uczciwie.
        Bene i inne osoby nie musiałyby zadawać sobie trudu wyszukania w
        sieci odpowiedzi na twoje pytania, czysto dekoracyjne.
        No ale przeprosiłaś przy okazji Kochanicę, dobre i to.
        • pochodnia_nerona Re: Feminizm na wioskach 21.03.10, 13:19
          Bardzo mi miło, że zadałyście sobie tyle trudu ;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja