ding_yun
22.03.10, 14:12
Niby wiele zmieniło się w postrzeganiu ról kobiet i mężczyzn, niby wiele mitów
zostało obalonych, ale jednak ciągle te wszystkie zmiany nie trafiają do końca
do tych, do których powinny IMHO trafiać najbardziej - do młodych ludzi,
którzy właśnie zakładają rodziny lub mają to w planach, zaczynają normalną
pracę i dorosłe życie. Poglądy takich właśnie ludzi będą się przekładały na to
jak realnie w Polsce będzie wyglądał feminizm stosowany, feminizm w praktyce,
kim będzie kobieta w społeczeństwie. A obawiam się, że wygląda to niezbyt
różowo. Takie wnioski nasunęła mi moja wczorajsza dyskusja ze znajomymi,
dwudziestokilkuletnimi facetami, którzy za parę lat założą w większości własne
rodziny. Ich poglądy na rolę kobiety i mężczyzny w związku są tak głęboko
zakorzenione w mentalności, że nie dopuszczają nawet możliwości, że może być
inaczej. Dyskusja nasza dotyczyła podziału ról w bardzo konkretnej sytuacji -
jesteście w związku, na świecie pojawia się wasze dziecko. Jak dzielicie się z
partnerką obowiązkami? Odpowiedzi:
-nooo... ja zarabiam, a ona opiekuje się w domu dzieckiem
-okej, ile czasu z nim siedzi?
-nie wiem, tyle co po porodzie, jak jest małe i trzeba je karmić piersią. rok?
może pół roku? ale to takie minimum.
- a kto ustala to minimum?
-takie jest, dziecku potrzebna jest matka.
-a jak widzisz rolę ojca przez te pół roku?
-staram się pomagać. Przyjmuję do wiadomości, że niektóre rzeczy będę musiał
robić częściej, np zakupy. Może nawet będę musiał wszystkie zakupy robić sam,
akceptuję to. (łaskawca!)
-no i co jeszcze, poza zakupami?
-jak ona będzie gdzieś chciała wyjść z dzieckiem, np w sobotę, to z nim mogę
zostać od czasu do czasu. Nie jest przecież niewolnicą. (ludzki pan)
-a w ciągu tygodnia? jak się nim zajmujesz?
-w ciągu tygodnia? jakoś tam staram się pomóc,ale jestem przecież w pracy.
-a wieczorem? jak wracasz?
-jestem zmęczony przecież
-ona też jest zmęczona. też była cały dzień w pracy.
-... (Oczy szeroko otwarte ze zdumienia, jakby obuchem w łeb dostali)
Kurtyna
Wszystkie cytaty autentyczne, wszyscy faceci wykształceni, z dużych miast,
niektórzy po stażach za granicą np w Anglii, gdzie sytuacja wygląda zupełnie
inaczej niż u nas. I nadal są jak biała kartka, nie chodzi o to, że nie
zgadzają się z jakimiś poglądami feministycznymi, oni po prostu nigdy się z
nimi nie zetknęli, nigdy nie przyszło im do głowy choćby tak banalna
refleksja, że kobieta w domu też pracuje.
Wiem, że wątek jest niemerytoryczny i nic nie wnosi. Musiałam się podzielić
swoim zdumieniem, tyle. Zastanawiam się, co jeszcze można zrobić, żeby do
takich ludzi trafić.