janbugaj2
23.03.10, 20:05
Uprzedzam, ze traktuje temat serio i nie pisze tutaj dla jaj.
Przecietna feministka ma malo udane zycie seksualne. Dlaczego? Bo poziom
atrakcji seksualnej zalezy od polaryzacji cech meskich i kobiecych. Feministki
oczywiscie jesli sa heteroseksualne wybieraja mezczyzn o malo meskich cechach.
Przy tym same sa czesto dosyc meskie. Stereotypowa tleniona blondyneczka i
koles z silowni tak naprawde maja wiecej radochy w lozku i przezywaja o wiele
silniejsze emocje niz wzorowa (wg feministek) para w ktorej zgodnie zmywaja
naczynia a potem wspolnie decyduja ze za 15 minut pojda do lozka. On jest
wrazliwy i niesmialy, ona tak samo jak on, z tym ze on czesciej jeszcze niepewny.
Druga sprawa, kim sa feministki? Moim skromnym zdaniem meskosc i kobiecosc to
po prostu zbiory pewnych cech. Jesli na wykresie pokazac natezenie
poszczegolnych cech w spoleczenstwie to dla kazdej z nich bedzie to taki
dzwonek (krzywa Gaussa - czesto spotykany rozklad w naturze). No i moim
zdaniem feministki to nic innego jak kobiety ktore znajduja sie calkiem z
brzegu tego rozkladu i sa po prostu malo kobiece. I nie ma w tym nic zlego tak
samo jak w kobiecych facetach.
Ale jest jeden problem, otoz feministki probuja narzucic reszcie kobiet swoj
punkt widzenia i przekonac je do tego ze powinny byc mniej kobiece. Kobieta
otoczona dziecmi w kuchni to obrazek przed ktorym prawdziwa true-hardcorowa
femina sie skrzywi i bedzie wolala go zastapic obrazem krwiozerczej
bizneswoman w czerwonym mercedesie. Ale wiekszosci kobiet odpowiada tamta
rola! Nie zrozumcie mnie zle - dobrze, ze kobiety wywalczyly PRAWO do robienia
roznych rzeczy, jesli tylko chca. Ale ja odrozniam PRAWO do wykonywania
czegos, a WMAWIANIE ludziom, ze jedna droga a nie inna jest sluszna.
Najczesciej w Polsce stosowane jest wysmiewanie. Ogolnie to bardzo skuteczna
metoda w kazdej demokracji, ale w naszej (stosunkowo malo indywidualistycznej)
kulturze to wyjatkowo silny bodziec negatywny.