"feministyczne" książki dla dzieci

01.04.10, 15:01
Czy możecie polecić książki dla dzieci, szczególnie tzw. książki dla
dziewczynek (w różnym wieku), które wychodzą poza schemat typu "księżniczka
czeka na księcia, która ją uratuje"? Wiem z własnego doświadczenia, jak
czytane w dzieciństwie bajki kształtują późniejsze oczekiwania wobec życia i
wolałabym, żeby moja córka w przyszłości umiała i chciała "uratować się" sama.
(choć nie mam złudzeń - za jakiś czas czeka nas faza różowej księżniczki ;)
    • berta-live Re: "feministyczne" książki dla dzieci 01.04.10, 15:06
      Większość książek Astrid Lindgren wychodzi poza te stereotypy.

      Poza tym w serii edukacyjnych książeczek, z których pochodzą takie bestsellery
      jak "O kupie" czy "Wielka księga cipek", jest też książka "O feminizmie" i "O
      przemocy". Podobno warto je dzieciakowi sprezentować.
    • bene_gesserit Re: "feministyczne" książki dla dzieci 01.04.10, 15:26

      Nie wiem, co jest zlego w fazie rozowej ksiezniczki.

      Poza tym - polecam wydana kilkadziesiat lat temu przez Naszą
      Księgarnię chyba urczy "Mały pokoj z ksiazkami" oraz moja
      ulubiona "Wielką Gilly" (ale to 8+). Polecam tez wszystko, co
      napisal dla dzieci Roald Dahl (dla dzieci, bo dla doroslych tez
      wydwal, ale swinskawe), Lindgren, Jansson (nie tylko Muminki),
      Nesbith - chociazby. W ogole wiele z tego, co sie wydawalo w PRLu
      bylo swietne, nie tylko merytorycznie, ale i estetycznie
      (ilustracje Szancera, Grabińskiego, Butenki, Gabryś, przecudne,
      wlasciwie opracowane malarsko ksiazki z ilustracjami Wilkonia i
      wielu innych, ktorych nazwisk nie pamietam, a ktorym plastikowi
      graficy od Disneja mogliby buty czyścić). Na twoim miejscu
      pogrzebalabym w antykwariatach - wiele ksiazek mialo twarde
      okladki, wiec mogly przetrwac do dzis w dobrym stanie, a sa wsrod
      nich perelki - ja, pamietam, najbardziej kochalam basnie z calego
      swiata, ktorych w PRLu wydawalo sie mnostwo - od innuickich przez
      lapońskie po afrykanskie. Do wyboru, do wypęku. Trafisz i
      na "Pożyczalskich" i na Misia Paddingtona.

      W ciemno mozesz kupowac ksiazki dla dzieci, wydawane przez Dwie
      Siostry - wlasnie wznowili np urocza ksiazeczke 'Cukiernia pod
      Pierożkiem Z Wisniami', maja tez inne genialne rzeczy - np 'Malutką
      Czarownicę', 'Gałkę od łóżka', "Babcię na jabloni' i dla zupelnych
      maluchow - 'Pana Maluśkiewicza'. Warto to wszystko kupic, ufajac,
      ze dziecko dorosnie do tego typu wartosciowych, pobudzajacych
      wyobraznie i budujacych wiedzę o swiecie ksiazek.

      A - zajrzyj jeszcze tutaj. :)
      • berta-live Re: "feministyczne" książki dla dzieci 01.04.10, 15:39
        Ja bym do tego dodała jeszcze książki Małgorzaty Musierowicz. Jej bohaterki też
        nie były różowymi pannami.
        • bene_gesserit Re: "feministyczne" książki dla dzieci 01.04.10, 15:43
          Brr, nigdy w zyciu.
          Musierowicz to piewczyni patriarchatu, patriarchalna tuba i
          samozlo :)
          Oczywiscie - ma swietne pioro i sluch jezykowy, jej ksiazkom nie
          sposob odmowic wielkiego wdzięku, natomiast ideolo - to koszmar.
          • berta-live Re: "feministyczne" książki dla dzieci 01.04.10, 17:01
            Przesadzasz. Co prawda bohaterki marzą o wyjściu za mąż i żyją w patriarchalnym
            świecie, ale to dlatego, że autorka dość dobrze opisuje otaczającą ją
            rzeczywistość i mentalność żyjącej w niej ludzi. Nie mniej jednak jej bohaterki
            wcale takie antyfeministyczne nie są i świetnie sobie radzą w życiu. A już na
            pewno nie są zdominowanymi i uległymi kurami domowymi.
            • bene_gesserit Re: "feministyczne" książki dla dzieci 01.04.10, 21:42
              Oczywiscie, ze nie przesadzam. 'Świętą' poznanskiego cyklu jest
              Mila Borejko, ktora z pękającym wrzodem obsluguje nastoletnie corki
              i zaczytujacego sie w lacinskich woluminach męża. Kiedy Mila trafia
              do szpitala, bezradny wobec realu ojciec zastanawia sie calkiem
              serio, czy najstarsze corki nie powinny rzucic szkoly na jakis
              czas, zeby zajac sie domem. Calosc domowych obowiazkow przerzuca na
              dziewczynki, samemu nie kiwajac palcem - jedyny jego domowy wysilek
              to sarkastyczne i bardzo nieuprzejme komentowanie ich wysilkow. Itd
              itd itd, moglabym o tym napisac bardzo duzo.

              Przeczytaj se na swiezo i zrewiduj :)
              • berta-live Re: "feministyczne" książki dla dzieci 01.04.10, 21:51
                Ale bohaterkami są córki państwa Borejko a nie ich rodzice. Młodsze pokolenie
                niekoniecznie powiela te wzorce. Jakby współcześnie ktoś chciał napisać książkę
                dla młodzieży, której akcja dzieje się we współczesnej rzeczywistości to też nie
                mógłby pójść w jakąś totalną abstrakcję i poprawność polityczną w opisywaniu
                relacji rodzinnych. Zwłaszcza jakby chciał, żeby czytelnik identyfikował się z
                bohaterami i ich problemami. Ale jeszcze nie oznacza to, że książka nie byłaby
                feministyczna.
                • easz Re: "feministyczne" książki dla dzieci 01.04.10, 22:12

                  A czytałaś cały cykl? Dzieci powielają, mimo wszystko zawsze jednak
                  wracają pod jabłoń;) bo książka jest rodzinna, 'tradycjonalistyczna'
                  i pozytywna do bólu, bo tak ma być.
                  Ja lubię Gabę chyba najbardziej, kiedyś Kłamczuchę a w ogóle to te
                  starsze tomy, tak do Noelki? Ostatnia, Sprężyna, też ok, choć... już
                  jej nie pamiętam;)
                  A knig Dunin, które miały niby polemizować(?) z MM nie da się imo
                  czytać:/
                  • berta-live Re: "feministyczne" książki dla dzieci 01.04.10, 22:18
                    Ja nie czytałam jej wszystkich książek. Tylko kilka najstarszych i to jeszcze
                    jak w podstawówce byłam. I nie odebrałam ich jako antyfeministyczne. I jak widać
                    ani trochę nie zrobiły ze mnie piewczyni tradycyjnych wartości rodzinnych. ;D
                • ding_yun Re: "feministyczne" książki dla dzieci 01.04.10, 22:20
                  berta-live napisała:

                  > Ale bohaterkami są córki państwa Borejko a nie ich rodzice. Młodsze
                  pokolenie
                  > niekoniecznie powiela te wzorce. Jakby współcześnie ktoś chciał
                  napisać książkę
                  > dla młodzieży, której akcja dzieje się we współczesnej
                  rzeczywistości to też ni
                  > e
                  > mógłby pójść w jakąś totalną abstrakcję i poprawność polityczną w
                  opisywaniu
                  > relacji rodzinnych. Zwłaszcza jakby chciał, żeby czytelnik
                  identyfikował się z
                  > bohaterami i ich problemami. Ale jeszcze nie oznacza to, że książka
                  nie byłaby
                  > feministyczna.

                  Dwa słowa wyjaśnienia w kwestii książek Musierowcz, które znam dość
                  dobrze. Obie macie poniekąd rację. Godne polecenia jest mniej więcej
                  pierwsze sześć części cyklu Jeżycjada (Do Brulionu Bebe B. włącznie),
                  czyli ta część dziejąca się w PRLu. Bohaterkami są rzeczywiście
                  młode, dynamiczne dziewczyny, które wmykają się stereotypom mdłych
                  księżniczek. Generalnie wartości rodzinne promowane są od początku,
                  ale w rozsądny sposób. Piewczynią patriarchatu Musierowcz stała się
                  później, ta część Jeżycjady, która dzieje się już po 89 wysławia pod
                  niebiosa ideał Matki Polki. Poza tym polecam zajrzeć na tego bloga:
                  poczytajmi.blox.pl/html
                  • bene_gesserit Re: "feministyczne" książki dla dzieci 02.04.10, 00:40
                    Nieprawda, zgodzic sie nie moge - nie ma tam rozsadnych granic,
                    zwlaszcza w Kwiecie, kiedy Mila trafia do szpitala, ale i pozniej
                    tez.
                • bene_gesserit Re: "feministyczne" książki dla dzieci 02.04.10, 00:38
                  berta-live napisała:

                  > Ale bohaterkami są córki państwa Borejko a nie ich rodzice.
                  Młodsze pokolenie
                  > niekoniecznie powiela te wzorce. Jakby współcześnie ktoś chciał
                  napisać książkę
                  > dla młodzieży, której akcja dzieje się we współczesnej
                  rzeczywistości to też ni
                  > e
                  > mógłby pójść w jakąś totalną abstrakcję i poprawność polityczną w
                  opisywaniu
                  > relacji rodzinnych.

                  Alez powiela az furczy, chociaz nie pracuje chalupniczo dla
                  spoldzielni Swit. Poczytaj sobie. Ew. skorzystaj z brykow na forum
                  fani MM :)

                  Acha - po tym, jak Dunin w nieodzalowanym Ex Librisie poswiecila
                  dluugi artykul krytycznej analizie ksiazki MM, ta w kolejnym swoim
                  tomiku - to chyba byla Nutria i Nerwus, ale glowy nie dam - w akcje
                  bardzo na sile wplotla karykaturalna postac feministki fizycznie
                  przypominajaca Dunin i pozwolila bohaterce ja zmiazdzyc moralnie i
                  intelektualnie (rozmowa odbywala sie w pociagu i miala sie nijak do
                  fabuly).

                  Poczytaj sobie tez nowsze rzeczy - np tyrade ojca Borejko do
                  ciezarnej corki o tym, ze w porzadnych domach nie mowi sie o
                  tych rzeczach
                  i ze tym sie roznia dobrzy ludzie od tych godnych
                  pogardy. Itd itd itd - dulszczyzna az trzeszczy. Poczytaj, a potem
                  pogadamy, eot.
                  • berta-live Re: "feministyczne" książki dla dzieci 02.04.10, 00:47
                    Ja nowszych nie czytałam, zakończyłam lekturę na 'Opium w rosole'. Potem
                    skończyłam podstawówkę i mnie przestało ciągnąć do tego typu lektur. Mówię tylko
                    o tych częściach, które znam i one akurat nie zrobiły na mnie wrażenia
                    niefeministycznych. Bohaterki było wyjątkowo zaradnymi życiowo i samodzielnymi
                    nastolatkami.
                    • bene_gesserit Re: "feministyczne" książki dla dzieci 02.04.10, 01:06
                      Tak, i nie umieja usmazyc morszczuka, kiedy mamusia maloco z tej
                      harowki nie umarla i zostawila je same na gospodarstwie :)

                      Dziewczeta, ktore wymysla Musierowicz sa na ogol bardzo
                      sympatyczne, a swiatek - cieplutki. Kiedy ksiazki skupiaja sie na
                      perypetach dziewcząt - milosciach, ciuszkach i tym podobnych
                      rozterkach, wszystko jest ok. Ale przyglądnij się spolecznemu tlu
                      albo ukladowi rodzinnemu: np zli sa w jej powiesciach nowobogaccy
                      albo w ogole bogaci, zycia duchowego nie maja, ksiazek nie czytaja
                      i mowia prostackim językiem oraz czesto tez sa brzydcy (b-cia
                      Lisieccy o wodnistych oczach np). Ci, ktorzy nie dbaja o pieniadze,
                      za za to wysmakowanymi intelektualistami, czytajacymi Plutarcha w
                      oryginale - nie wydaje ci ten podzial ździebko płytki, jesli nie
                      powiedziec - prymitywny? Jak napisala easz - swiat tam jest bardzo
                      dokladnie okreslony, autorka wyraznie promuje pewne postawy a inne
                      napawaja ja odraza, akurat feminizm ja brzydzi, a gloryfikuje
                      poswiecenie zycia, a co najmniej zdrowia dla rodziny.

                      Plus - jej ostatnie dzielka, te juz z nowej rzeczywistosci,
                      zupelnie sie tejze nie trzymaja. Polecam forum MM dowolny watek
                      krytyczny, moze ci sie oczy otworzą, eot
                      • berta-live Re: "feministyczne" książki dla dzieci 02.04.10, 01:21
                        Nie zapominajmy, że to są książki dla dzieci. I jeszcze pisane w czasach kiedy
                        promowało się takie a nie inne wartości i jeszcze cenzura była. Dlatego ten
                        świat jest czarno-biały i wiadomo kto jest dobry a kto zły. Dlatego nie ma tam
                        zarysowanej jakiejś głębi psychologicznej żadnej z postaci. One wszystkie są
                        proste i przewidywalne. Wszystko jest sielankowe i dobrze się kończy. I jeszcze
                        na dodatek nikt nie goni za pieniędzmi, bo w czasach kiedy powstały pierwsze
                        książki z tej serii, finansowa zaradność była źle widziana. Nie krytykuje się
                        tam wprost systemu ani niczego innego. Można pomyśleć, że nie ma jak życie za
                        komuny.

                        Tylko, że to wszystko to jakieś tło wydarzeń jest. I w gruncie rzeczy mocno
                        zakamuflowane, bo będąc młodym czytelnikiem nie zwraca się na to uwagi. Zwraca
                        się natomiast na przygody jakie bohaterowie przeżywają, co robią, co mówią, jak
                        sobie radzą z przeciwnościami losu. A autorce wątku chodziło właśnie o książki,
                        których bohaterki są samodzielnymi i zaradnymi życiowo dziewczynami, które biorą
                        los we własne ręce i nie czekają biernie na księcia z bajki, który ich wybawi z
                        tarapatów.

                        Na tej zasadzie to wszystkie książki z dawnych lat można by skrytykować. Nawet
                        Astrid Lindgren. Jej świat też jest strasznie przesłodzony a bohaterowie żyją w
                        tradycyjnych patriarchalnych rodzinach. I dzieci zachowują się zgodnie ze swoją
                        płcią. Przynajmniej te z Bullerbyn, bo Pipi to inna bajka. ;)
                        • bene_gesserit Re: "feministyczne" książki dla dzieci 02.04.10, 01:33

                          Ale skad, przeciez ona pisze do dzis.
                          W dodatku jakosciowo to te jej ksiazki z lat 80. sa o wiele lepsze
                          niz to, co pisze dzis. Co nie zmiemia faktu, ze te fajne, madre
                          ksiazki, pelne ciekawych postaci dulszczyzną byly podszyte, a ty
                          tego nie widzialas, bo nie mialas feministycznej swiadomosci. Ja to
                          odkrylam dopiero w LO, na ten przyklad. Tzn zalapalam sie na
                          pierwsze wydania Jezycjady, ale zrozumialam pulapki tego swiata
                          dopiero panienką będąc.

                          A Astrid jest ultrafeministyczna, zwlaszcza gdzieniegdzie. Wszystko
                          ci się myla, berti. Poczytaj, potem pisz, bo ten.
                          • berta-live Re: "feministyczne" książki dla dzieci 02.04.10, 01:57
                            No przecież przyznałam, że nie czytałam wszystkich powieści Musierowicz.
                            Czytałam tylko Jeżycjadę do "Opium w rosole" i to jeszcze w głębokiej
                            podstawówce będąc. Dlatego wszystko co o tych książkach mogę powiedzieć, mówię z
                            punktu widzenie młodej nastolatki. W ogóle mi nie utkwiło w pamięci, żeby tam
                            była jakaś promocja wartości rodzinnych czy coś w tym rodzaju. Jedyne co mi
                            utkwiło, to to, że bohaterki to dobrze radzące sobie w życiu panny.

                            A co do Lindgren to w "Dzieciach z Bullerbyn" jest scena kiedy chłopcy i
                            dziewczynki toczą wojnę na śnieżki. Jedni i drudzy budują sobie jakieś okopy ze
                            śniegu i się obrzucają tymi śnieżkami. No i oczywiście wojnę wygrywają chłopcy,
                            bo jak to autorka opisuje, że jak to chłopcy są sprytniejsi więc szybko
                            obmyślają plan jak tu je zajść od tyłu. I w ogóle ci chłopcy to tacy wojowniczy
                            są i sprawiają kłopoty. A dziewczynki to są spokojne i dobrze się uczą. Tak jak
                            mówiłam, Pipi była wyjątkiem, ale i ona żyła wśród dorosłych, którzy nie
                            wychodzili poza swoje stereotypowe role. Mało kobieca była Ronja, jej matka też
                            była silną kobietą, ale hersztem bandy był ojciec Ronji i to on miał decydujące
                            zdanie. Więcej jej książek nie przeczytałam.
                            • bene_gesserit Re: "feministyczne" książki dla dzieci 02.04.10, 12:33
                              'Dzieci' w ogole nie pamietam, ale "Ronje' to wez sobie przeczytaj,
                              bo tej jej ojciec to sa cieple kluski.
                            • figgin1 Re: "feministyczne" książki dla dzieci 02.04.10, 18:55
                              To, co opisujesz w Dzieciach z Bullerbyn to wyrwany z kontekstu epizod. Bardzo
                              często chłopcy rywalizowali z dziewczynkami i rozkład sił był mniej więcej
                              zrównoważony. Nie pamiętacie sytuacji ze "skrzynią mędrców"? Ze specjalnym
                              językiem chłopców i dziewczynek? Ja to pamiętam dość dobrze, książeczkę
                              przeczytałam wielokrotnie, rechocząc na głos. W ogóle Astrid pisze swietne książki.
                          • easz Re: "feministyczne" książki dla dzieci 02.04.10, 11:15
                            bene_gesserit napisała:

                            > Co nie zmiemia faktu, ze te fajne, madre
                            > ksiazki, pelne ciekawych postaci dulszczyzną byly podszyte, a ty
                            > tego nie widzialas, bo nie mialas feministycznej swiadomosci. Ja to
                            > odkrylam dopiero w LO, na ten przyklad. Tzn zalapalam sie na
                            > pierwsze wydania Jezycjady, ale zrozumialam pulapki tego swiata
                            > dopiero panienką będąc.

                            To ja jeszcze później. A pozostał senstyment z lat dziecięcych młodzieńczych. No i jak coś takie sympatyczne i pozytywne, optymistyczne jest, to jak nie odetchnąć z tym czasem i nie polubić?
                            To takie trochę jak telenowela teraz;)
                            I nie jest prawdą, że dla dziewcząt, małolatów - teraz to głównie bym powiedziała dorośli czytają, owszem, wyrośli na MM, ale zostawiając samo to z boku, imo interesująco by było przeanalizować ten fakt, dorosłej adresatki.
                            • bene_gesserit Re: "feministyczne" książki dla dzieci 02.04.10, 12:35
                              Bo to sa bardzo dobre ksiazki (przynajmniej te do 'Opium'
                              wlacznie). Z tym ze 'feministycznymi' w zyciu bym ich nie nazwala,
                              a i sama autorka obrazilaby sie za takie okreslenie.
                  • easz Re: "feministyczne" książki dla dzieci 02.04.10, 11:23
                    bene_gesserit napisała:

                    > Acha - po tym, jak Dunin w nieodzalowanym Ex Librisie poswiecila
                    > dluugi artykul krytycznej analizie ksiazki MM, ta w kolejnym swoim
                    > tomiku - to chyba byla Nutria i Nerwus, ale glowy nie dam - w akcje
                    > bardzo na sile wplotla karykaturalna postac feministki fizycznie
                    > przypominajaca Dunin i pozwolila bohaterce ja zmiazdzyc moralnie i
                    > intelektualnie (rozmowa odbywala sie w pociagu i miala sie nijak do
                    > fabuly).

                    Gdzieś niedawno o tym czytałam, ale za skarby nie pamiętam tego z książki, chyba w ogóle tego nie skojarzyłam - może jeszcze nie miałam femiświadomości;) W każdym razie, mnie zniechęciło do MM to, że knigi zaczęły być coraz bardziej powtarzalne, przewidywalne i jednak tendencyjne nachalnie wręcz, tak ogólnie. To, że niefeministyczne w wyrazie to rybka, bo same bohaterki są ok, aż szkoda, że tak feministycznie zaniedbane/zmarnowane.

                    Wiązałam duże nadzieje z Tygrysem, ale chyba też została zmarnowana i się już nie doczekam.

                    > Poczytaj sobie tez nowsze rzeczy - np tyrade ojca Borejko do
                    > ciezarnej corki o tym, ze w porzadnych domach nie mowi sie o
                    > tych rzeczach
                    i ze tym sie roznia dobrzy ludzie od tych godnych
                    > pogardy. Itd itd itd - dulszczyzna az trzeszczy. Poczytaj, a potem
                    > pogadamy, eot.

                    Kiedyś wydawał mi się super(!) teraz - brr, głównie z powodu modelu rodziny jednak. Gaba i Ida mają już inne domy. Z Pyziakiem byłoby imo jak z tatą Borejką, paradoksalnie.
        • figgin1 Re: "feministyczne" książki dla dzieci 02.04.10, 18:47
          Musierowicz? Przeca to strażniczka patriarchatu. Z jej książek można się
          dowiedzieć, ze nie ma nic gorszego, niż matka robiąca karierę a feministki to
          już w ogóle samo zło, że najlepszy model rodziny to wielodzietna z matka w roli
          kury domowej i tak dalej...
      • kocia_noga Re: "feministyczne" książki dla dzieci 01.04.10, 15:40
        Pan Maluśkiewicz i wieloryb? Cip cip wielorybku? To nie dla całkiem
        malutkich, conajmniej 6-7 lat.
        A poza tym - skąd twoja orientacja w temacie? To ja mam wnuki, a się
        nieorientuję w nowościach.
        • bene_gesserit Re: "feministyczne" książki dla dzieci 01.04.10, 15:47


          Po pierwsze - czytalam w dziecinstwie nalogowo i namietnie co tylko
          wpadlo w rece, podbierajac lektury starszej siostrze i z polki
          rodzicow (kiedys nawet, kiedy mi odmowiono wypozyczenia w
          bibliotece 'Zabic drozda', bo 'bylam za mala na takie rzeczy'
          wzielam go i wynioslam pod sweterkiem, bo sie wkurzylam). Ulubione
          ksiazki czytalam wielokrotnie, wiec je dobrze kojarze. Poza tym mam
          genialnych siostrzencow i - ekhem - sama z checia costam podczytam
          w imie starych czasow. Dhala odkrylam dopiero jako dorosla osoba i
          z przyjemnoscia rzucilam sie na wszystko, co moglam dostac. Itd.
          • kocia_noga Re: "feministyczne" książki dla dzieci 01.04.10, 19:38
            Eno, to wiem, ja też przepadałam za literaturą, ale ostatnie nowości
            to z okresu kiedy moje dzieci były małe, no może parę pozycji
            później doszło, a ty masz wiedzę o aktualnościach z tej
            półki.Podczytujesz siostzreńcom , znaczy.
            • easz Re: "feministyczne" książki dla dzieci 01.04.10, 20:55
              kocia_noga napisała:

              > to z okresu kiedy moje dzieci były małe, no może parę pozycji
              > później doszło, a ty masz wiedzę o aktualnościach z tej
              > półki.Podczytujesz siostzreńcom , znaczy.

              A ja się zaczęłam właśnie martwić, bo córka przyjaciółki, której
              czasem coś sprezentuję, jakoś tak wcale nie wykazuje zainteresowania
              książkami.
            • bene_gesserit Re: "feministyczne" książki dla dzieci 01.04.10, 21:44
              Kiedy Dwie Siostry wydaja starosci.
              Z nowosci to podczytalam Harego Pottera (bleh), serie Koszmarnego
              Karolka (soł soł) i komiks o Marzi (swietny).
              • easz Re: "feministyczne" książki dla dzieci 01.04.10, 22:06
                bene_gesserit napisała:

                > Kiedy Dwie Siostry wydaja starosci.

                Wiem, tylko że starości niezakurzone;)

                > Z nowosci to podczytalam Harego Pottera (bleh), serie Koszmarnego
                > Karolka (soł soł) i komiks o Marzi (swietny).

                O, Marzi, tak! A HP lubię:) te tomy późniejsze, poważniejsze, od 3.
                Jeszcze mi się przypomniała Linnea - są już dwie książeczki.
                No i Pszczółka Maja:) aczkolwiek książka trochę straszna, zupełnie
                imo inna niż animowanka tv.
              • easz Re: "feministyczne" książki dla dzieci 02.04.10, 19:21
                bene_gesserit napisała:

                > Kiedy Dwie Siostry wydaja starosci.

                Teraz zobaczyłam, że to nie było do mnie;) Ale Dwie Siostry mam na
                krótkiej liście i tak.
          • winniepooh Re: "feministyczne" książki dla dzieci 02.04.10, 19:10
            po przeczytaniu powyższych wypowiedzi cieszę się, że cały ten shiit
            został mi oszczędzony.

            Sherlock Holmes rulez :D
      • easz Re: "feministyczne" książki dla dzieci 01.04.10, 20:47

        O, też lubię Wielką Gilly! A na Dwie Siostry mam już od jakiegoś
        czasu chrapkę:) Tzn. te kniżki a wcześniejsze wydania.
    • easz Re: "feministyczne" książki dla dzieci 01.04.10, 20:43

      Jedna z moich ulubionych książek, nawet jeszcze teraz, to Ronja,
      córka zbójnika
      Astrid Lindgren - polecam i tak jak dziewczyny,
      inne jej książki również, jak najbardziej.

      Malutką czarownicę także, choć ja bym niekoniecznie ją
      feministyczną nazwała;)
      Ostatnio bardzo lubię cykl o Mamie Mu, która jest za to
      hiperultrasuperfeministyczna:)

      Poza tym - dla młodszego dziecka cykl z Hanią Humorek, dla trochę
      starszego Cornelię Funke - przede wszystkim Anyżową warownię
      (bohaterka marzy o tym, żeby zostać rycerką:) i atramentową trylogię
      oraz Wyspę Nim Wendy Orr (był też film, z Jodie Foster).
      Dla wyrośniętej poważnej i raczej dziewczyny książki Jacqueline
      Wilson, osobiście czytałam tylko Dziecko ze śmietnika - niech Cię
      czasem tytuł nie zniechęca! - ale sądzę, że i inne rzeczy są ok.

      Jeśli coś jeszcze mi się przypomni, to napiszę. Tymczasem polecam i
      życzę wielu wrażeń:)
    • figgin1 Re: "feministyczne" książki dla dzieci 02.04.10, 18:44
      Proszę bardzo :) Alicja w krainie dziwów, cała seria o Dorotce z krainy Oz,
      "Najbłękitniejsze oczy na świecie", autora na razie nie pomnę, Opowieści z
      Narni, uwaga, mają bardzo silne chrześcijańskie przesłanie, jak przypomnę sobie
      więcej to dopiszę. Jeśli chcesz włączyć filmy to polecam anime Miyazakiego.
      • easz Re: "feministyczne" książki dla dzieci 02.04.10, 19:24
        figgin1 napisała:

        > Proszę bardzo :) Alicja w krainie dziwów

        O to to. Nie przypuszczałam nawet, że tam jest taka kobietoważna
        symbolika, dopóki nie przeczytałam o tym w Kobiecie do zjedzenia
        Atwood. Nie wiem, czy to premedytacja była ze strony autora,
        ale wyszło niesamowicie, robi wrażenie do dziś. Te wszystkie etapy i
        ścieżki życia i wyboru dla kobiety...

        > Jeśli chcesz włączyć filmy to polecam anime Miyazakiego.

        Oj tak, ja też:)
        • hermina5 Re: "feministyczne" książki dla dzieci 03.04.10, 17:04
          NIGDY nie nazwałabym Alicji w krainie Czarów ksiazką dla dzieci.

          Alicja była dla mnie tak dziwna, z e nie do przejscia, nawet na
          etapie , kiedy namietnie czytałam "Potop" czyli mialam około 10 lat.
          Moim zdaniem Alicja staje sie zrozumiała dopiero około 15 roku zycia
          i to nie dla wszystkich.

          • berta-live Re: "feministyczne" książki dla dzieci 03.04.10, 17:16
            W końcu czego się można spodziewać po twórczości pedofila ze schizofrenią.
            • hermina5 Re: "feministyczne" książki dla dzieci 04.04.10, 09:19
              Nie wiem w ogole co to ma do rzeczy.
              • berta-live Re: "feministyczne" książki dla dzieci 04.04.10, 10:02
                Autor Alicji był podejrzewany o takie przypadłości. Co do schizofrenii to nie
                jestem pewna, ale z tą pedofilią to podobno prawda.
                • easz Re: "feministyczne" książki dla dzieci 04.04.10, 15:55

                  berta-live napisała:

                  > Autor Alicji był podejrzewany o takie przypadłości. Co do
                  schizofrenii to nie jestem pewna, ale z tą pedofilią to podobno
                  prawda.

                  To iteratura piękna, sztuka - jaki jest sens utożsamiać autora z
                  dziełem? To dwie różne sprawki.
          • figgin1 Re: "feministyczne" książki dla dzieci 07.04.10, 20:13
            hermina5 napisała:

            > NIGDY nie nazwałabym Alicji w krainie Czarów ksiazką dla dzieci.
            >
            > Alicja była dla mnie tak dziwna, z e nie do przejscia, nawet na
            > etapie , kiedy namietnie czytałam "Potop" czyli mialam około 10 lat.
            > Moim zdaniem Alicja staje sie zrozumiała dopiero około 15 roku zycia
            > i to nie dla wszystkich.
            >

            No proszę, a ja przeczytałam w dzieciństwie i byłam zachwycona!
    • winniepooh Kubuś Puchatek 02.04.10, 18:56

      • kocia_noga Re: Kubuś Puchatek 02.04.10, 19:03
        Kubuś to Winnie, jaknajbardziej kobieta ;)
        • easz Re: Kubuś Puchatek 02.04.10, 19:19
          kocia_noga napisała:

          > Kubuś to Winnie, jaknajbardziej kobieta ;)

          Fredzia Phi-Phi to się kiedyś przetłumaczyło komuś;)
          A propos Winnie, to jest też taka książeczka - Winnie the Witch, po
          polsku Wiedźma Winifreda, dla najmłodszych - baaaardzo dowcipna
          książeczka, np. -> wiedźma b. lubiła czarny kolor i razu pewnego
          wszystko w domu sobie przemalowała na ten kolor a że miała czarnego
          kota, to zaczęła na nim przysiadać po fotelach i kanapach, więc z
          mniłości do zwierza przemalowała wreszcie chałupę na bajecznie
          kolorowo:) B. feministyczne:)
        • bene_gesserit Re: Kubuś Puchatek 02.04.10, 20:18
          Kobieta o Bardzo Małym Rozumku, khe khe.
    • berta-live Re: "feministyczne" książki dla dzieci 02.04.10, 21:00
      Kompletnie zapomniałam o fantastyce. Tam to już nie brakuje bohaterek
      feministek. Są i wojowniczki i władczynie i kapłanki i maginie i cokolwiek by
      kto nie chciał. I wszystkie są silne, niezależne i ani myślą zakładać rodzinę i
      zdawać się na łaskę i niełaskę facetów. Światy fantasy są zazwyczaj bardzo
      równoprawne, bo tam gdzie panuje magia przewaga fizyczna się nie liczy.
      • murderdoll Re: "feministyczne" książki dla dzieci 03.04.10, 16:18
        Dołączam do grona polecających książki Astrid Lindgren - jako dziecko je
        uwielbiałam. Warta przeczytania jest jeszcze "Madika z Czerwcowego Wzgórza", o
        innej młodej łobuzicy, i "Karlson z Dachu", o chłopcu, do którego pokoju
        regularnie wlatuje mały, gruby człowieczek i ściąga na niego różne kłopoty.
        Świetna jest też "Seria Niefortunnych Zdarzeń", choć dla starszych dzieci,
        ponieważ ocieka czarnym humorem. Dobra też dla dorosłych. Nie pamiętam, czy
        można nazwać ją szczególnie feministyczną, ale jedną z głównych bohaterek jest
        dziewczynka-wynalazczyni :)
    • rozczochrany_jelonek Re: "feministyczne" książki dla dzieci 04.04.10, 12:53
      Pamiętaj że wybierając dla dziecka jedynie słuszne ideologicznie pozycje wyrządzasz mu krzywdę , zabijając w nim umiejętność samodzielnego myślenia, pozbawiasz możliwości formułowania przez dziecko trudnych dla niego pytań wynikających wprost z konfrontacji kilku różnych postaw :)
      Nie ma nic gorszego niż feministka fanatyczka (patrz niektóre forumowiczki) ;)
      • meheha Re: "feministyczne" książki dla dzieci 06.04.10, 11:42
        Nie jestem feministką fanatyczką, po prostu za moich czasów niewiele było (no
        były, ale nie u mnie w domu) książek, w których można było znaleźć postaci
        silnych, samodzielnych kobiet. Czytałam Musierowicz, Montgomery i spędziłam
        sporo czasu na fantazjowaniu o Gilbercie, któremu urodzę gromadkę dzieci :)
        Motyw tradycyjnej roli kobiety jest z kolei powszechny w baśniach chyba
        wszystkich kultur, które też z przyjemnością zamierzam Młodej czytać.
    • grand_bleu Polecam 04.04.10, 16:30
      opowieść o małej feministce, która po śmierci samotnie wychowującego
      ją ojca, podjęła pracę i mimo, iż sama była w trudnym położeniu,
      nie zapominała o dyskryminowanych mniejszościach...
      czyli "Małą księżniczkę" rzecz jasna :)

      • meheha Re: Polecam 06.04.10, 11:26
        No tak, tylko ostatecznie tę młodą feministkę i tak ratuje starszy, bogaty
        mężczyzna :))))))
        (jedna z moich ulubionych książek z dzieciństwa)
        • grand_bleu Re: Polecam 07.04.10, 12:45
          meheha napisała:

          > No tak, tylko ostatecznie tę młodą feministkę i tak ratuje
          starszy, bogaty
          > mężczyzna :))))))

          No tak, ale zauważ, że gdyby nie osobiste cechy Sary, to ten
          mężczyzna nie zwróciłby na nią uwagi ...
          IMHO, opowieść o "Małej Ksiezniczce" obala marksowską tezę , że "byt
          kształtuje świadomość" :)


          > (jedna z moich ulubionych książek z dzieciństwa)

          moja również, wylałam nad nią morze łez ;)))
        • bene_gesserit Re: Polecam 07.04.10, 13:47
          Eee tam. Uratowaly ja pieniadze tatusia, Burnett nie miala zludzen
          co do wiktorianskiego realu. Mi - nawet jako dziecku - koniec
          wydawal sie bajkowo doklejony.
          • easz Re: Polecam 07.04.10, 14:04

            Jakoś tak mi się tu skojarzyła książka Winterson, w której bohaterka odkrywa w którymś momencie, że jej przyszywana matka całe dzieciństwo, czy też młodość oszukiwała ją, jeśli chodzi o zakończenie zdaje się Jane Eyre...
    • bri Re: "feministyczne" książki dla dzieci 06.04.10, 13:13
      Ja podczytuję tego bloga i on bardzo mi pomaga w dobobrze książek
      dla córeczki:

      zaczytani.blox.pl/html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja