manekineko
17.04.10, 23:13
Czyli pomieszanie i poplątanie wszystkiego ze wszystkim:
W kontekście Satrapi dużo mówi się o prawach kobiet w kulturze islamu. W końcu
nawet jak na europejskie warunki autorka komiksu jest wyjątkowo wyzwolona.
Nietrudno przypisać jej etykietkę feministki. A jednak rysowniczka mówi: "Nie
mogę być feministką ponieważ wybrałam bycie humanistką: świat nie dzieli się
na mężczyzn i kobiety. Dzieli się na głupich i nie."
Widząc, jak swoje prawa marnują kobiety w naszej kulturze, muszę się z nią
zgodzić. Walczymy o równouprawnienie i szacunek, a równocześnie same
kładziemy sobie kłody pod nogi. A właściwie nie my kobiety, tylko one - te
głupie, za przeproszeniem.
I dalej tak:
Oglądaliście kiedyś włoską telewizję? Każda kobieta występująca w
jakimkolwiek show ma biust ściśnięty w dwa baloniki, sukienkę z działu
dziecięcego albo strój kąpielowy i szpile do nieba. A do tego ten makijaż alla
Paperina. Jej rola w programie najczęściej sprowadza się do wywijania nóżkami,
kręcenia tyłeczkiem i uśmiechania się. Tańczą, machają, wyginają się, pokazują
się w krótkich przerwach.
I znów:
Narzekacie na szowinizm w polskich reklamach? Nie widzieliście włoskich.
Nieważne czy sprzedajesz garnki, opony czy drukarki, biust i włosy blond muszą
być, inaczej kampanię reklamową szlag trafi. O, chociażby zeszłoroczna
kampania reklamowa sieci telefonów komórkowych 3 - reklamowały je trzy zera.
Słowa oburzenia usłyszałam jedynie ze strony koleżanek cudzoziemek.
Jak kobiety z kultury islamu ubezwłasnowolnione przez religię i
prawo mają walczyć o równość, kiedy my Europejki (no dobra, Włoszki)
dajemy się manipulować, wykorzystywać i robić z siebie małpki z cyrku?
itd.
tekst
Tzn. ja wiem (chyba) o co chodziło autorce- tylko jakoś dla mnie miesza skutki
z przyczyną, nie zauważa wpływu socjalizacji i stawia innym kobietom jakiś
postulat wydumany: ich wina, że są takie reklamy, więc za karę nie powinno być
równouprawnienia. No we Włoszech jest kiepska sytuacja, ale całość notatki
jakoś mnie razi.
No i tak na marginesie: naprawdę autorka Persepolis tak myśli? Znaczy co? Jej
spojrzenie jest szersze niż tych dzielących feministek?