2,5 tysiąca z ponad 111 tysięcy

21.04.10, 07:44
Czyli jakieś marne 2 procent - to odsetek ojców, którzy skorzystali z tacierzyńskiego w pierwszym kwartale tego roku. Pisze o tym Rzepa w tekście pod znamiennym tytułem "Tata woli pracę od pieluch". No bo przecież dla Rzepy zajmowanie się dzieckiem to nie jest praca :] To taki mały przyczynek do twierdzenia, jakoby tradycjonaliści wielce doceniali zajmowanie się dziećmi i domem. A biedni tatusiowie się skarżą, bo „Pięknie brzmi hasło urlop ojcowski, ale po powrocie do pracy dowiedziałem się, że nie należy mi się premia miesięczna” - może w końcu dotrze do niektórych, że usadzanie kobiet w domu z dzieckiem niekoniecznie jest jedynym słusznym rozwiązaniem.
    • easz Re: 2,5 tysiąca z ponad 111 tysięcy 21.04.10, 10:48

      Bo oni zacytowali zdaje się jakiegoś profesora od socjologii, Gazeta też tak to ujęła gdzieś tu.
      A tradycjonaliści tak zwani, tradycyjnie są zaangażowani w pożałobne ćwierkania polityczne, które również są ważniejszą pracą, niż zmienianie pieluch-pff.

      Szkoda z tymi urlopami. Ale luz, wszak wiadomo, że ktoś musi i tak to zrobić, więc jak nie on, to ona zrobi na pewno.

      A poważnie, to mam nadzieję, że przynajmniej ci, co zastanawiali się nad tym urlopem i ktoś/coś im pokrzyżowało plany, powinni teraz zmienić swoje podejście do oceniania i pracy kobiet takiej, czy innej, i do oceny ich sytuacji na rynku pracy. Na własnej skórze się mogli przekonać jak to jest, o ile w ogóle spróbowali być tatą oczywiście, bo takiej statystyki chyba nie załączono?
      Tylko mogliby jeszcze tę wiedzę jakoś konstruktywnie wykorzystać.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: 2,5 tysiąca z ponad 111 tysięcy 21.04.10, 10:55

      > Czyli jakieś marne 2 procent - to odsetek ojców, którzy skorzystali z tacierzyń
      > skiego w pierwszym kwartale tego roku.


      Mój wniosek z tej statystyki jest taki że mężczyźni są autentycznie
      dyskryminowani na rynku pracy i boją się brać ten urlop, ze względu na straty
      finansowe/zawodowe jakie mogą z tego powodu ponieść.
      Piszę jak najbardziej poważnie.
      • easz Re: 2,5 tysiąca z ponad 111 tysięcy 21.04.10, 11:21

        Ciepło ciepło. I w związku z tym..?
        • edw-ina Re: 2,5 tysiąca z ponad 111 tysięcy 21.04.10, 11:44
          Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to zwykle chodzi o pieniądze. Przypuszczam, że w rodzinach, w których kobieta otrzymuje znacznie wyższą pensję od mężczyzny i to ona utrzymuje dom, urlop "tacierzyński" (dla mnie to jakaś nowomowa, nie podoba mi się) jest bardziej opłacalny dla mężczyzny. Jeśli tylko nie jest wychowany w przekonaniu, że mężczyzna zaczyna się zajmować potomstwem od chwili, gdy trzeba takowe nauczyć jeździć na rowerze.
          Innymi słowy - podstawa to równouprawnienie zawodowe płci, a co za tym idzie równa pensja.
          • kontodopisanianaforum Re: 2,5 tysiąca z ponad 111 tysięcy 21.04.10, 11:48
            Ale tu nie chodzi o dłuższą rezygnację z pracy zawodowej na rzecz zajmowania się
            dzieckiem, jak to jest w przypadku wychowawczego. Tu chodzi o tydzień
            pełnopłatnego urlopu.
            • edw-ina Re: 2,5 tysiąca z ponad 111 tysięcy 21.04.10, 11:53
              A z drugiej strony, czy policzono ojców, którzy wzięli po prostu urlop, nie
              koniecznie "tacierzyński"?
              We wszystkich firmach, w których pracowałam mężczyźni brali urlopy na okres
              porodu i kolejnych tygodni po nim ( w zależności od możliwości tydzień lub dwa).
              Nie znam nawet jednego, który takowego urlopu nie wziął.
              • easz Re: 2,5 tysiąca z ponad 111 tysięcy 21.04.10, 23:36
                edw-ina napisała:

                > A z drugiej strony, czy policzono ojców, którzy wzięli po prostu
                urlop, nie koniecznie "tacierzyński"?
                > We wszystkich firmach, w których pracowałam mężczyźni brali urlopy
                na okres porodu i kolejnych tygodni po nim ( w zależności od
                możliwości tydzień lub dwa).
                > Nie znam nawet jednego, który takowego urlopu nie wziął.

                Hm, czy dobrze rozumiem, że nie wzięli tygodnia tego nowego
                wynalzaku specjalnie dla nich powołanego do wzięcia na okoliczność
                zostania ojcem, a pobrali dodatkowe zwykłe urlopy wypoczynkowe? Hm.
                • edw-ina Re: 2,5 tysiąca z ponad 111 tysięcy 22.04.10, 08:26
                  Akurat ludzie, o których pisałam brali urlopy wypoczynkowe, bez
                  wątpienia. Choćby dlatego, że mówię o sytuacji sprzed roku- dwóch
                  lat. Trudno jest mi ocenić, czy teraz wzięliby "tacierzyński". Z
                  drugiej strony myślę, że to zależy też od matek dzieci. Jeśli one
                  mają oddać kawałek swojego urlopu, to przypuszczam, że często same
                  tego nie chcą. Sama matką nie jestem, więc się nie znam, ale po
                  kilku koleżankach widziałam, że choćby dzień bez dziecka to dla nich
                  rodzaj kary.
                  • edw-ina Re: 2,5 tysiąca z ponad 111 tysięcy 22.04.10, 11:54
                    Właśnie się dowiedziałam, że jedyny facet w mojej obecnej firmie, który niedawno
                    został ojcem, wziął urlop "tacierzyński". A do niego dwa tygodnie urlopu
                    wypoczynkowego. Ale rozumiem, że to ten jeden z 2,5 tys.
                • black-emissary Re: 2,5 tysiąca z ponad 111 tysięcy 26.04.10, 12:07
                  easz napisała:
                  > Hm, czy dobrze rozumiem, że nie wzięli tygodnia tego nowego
                  > wynalzaku specjalnie dla nich powołanego do wzięcia na okoliczność
                  > zostania ojcem, a pobrali dodatkowe zwykłe urlopy wypoczynkowe? Hm.

                  Jeżeli za branie tego dodatkowego urlopu tną premię, a za branie wypoczynkowego
                  po porodzie - nie to może być to dla niektórych sensowne rozwiązanie.
              • rychu_taxi_drajwer Re: 2,5 tysiąca z ponad 111 tysięcy 30.04.10, 18:44
                U mnie szef wziął teraz miesiąc urlopu i... codziennie jest w pracy. Pewnie ma
                tam niezły kociokwik w domu - zlot matki i teściowej, żona w szoku popołogowym.
                Nic dziwnego że nie chce tej żenady firmować.
                • sabinac-0 Re: 2,5 tysiąca z ponad 111 tysięcy 02.05.10, 16:02
                  rychu_taxi_drajwer napisał:

                  > U mnie szef wziął teraz miesiąc urlopu i... codziennie jest w pracy. Pewnie ma
                  > tam niezły kociokwik w domu - zlot matki i teściowej, żona w szoku popołogowym.
                  > Nic dziwnego że nie chce tej żenady firmować.

                  Jak trzeba zone wesprzec czy pomoc przy dziecku to "zenada" i czmych do biura,
                  jak ewentualny rozwod, bedzie "kochajacy tatus" i krokodyle lzy w sadzie.
                  • corgan1 faceci kochają dzieci niekoniecznie z ich matkami 02.05.10, 18:01
                    i teściowymi.

                    To babom wydaje się że miłość do dzieci to transakcja wiązana czyli kochając
                    dzieci faceci muszą kochać również je wraz z matkami czyli znosić wszystkie ich
                    p..dolce które przyjdą im do głowy.
                    • sabinac-0 Re: faceci kochają dzieci niekoniecznie z ich mat 02.05.10, 19:33
                      "Babom" czy twojej babie?
    • vargtimmen I? 21.04.10, 12:42

      A niechże ci młodzi rodzice robią, co chcą.

      Są możliwości urlopu ojcowskiego - świetnie. Resztą niech się zajmą ludzie w
      swoich rodzinach, a obcym ludziom od tego wara.
      • kontodopisanianaforum Re: I? 21.04.10, 12:57
        Te twoje poglądy na temat tego, kto co i gdzie powinien robić, to już są
        powszechnie znane i naprawdę nie musisz ich multiplikować. Poza tym takie
        artykuły to tylko miód na twoje serce, więc możesz iść się cieszyć.
        • vargtimmen Re: I? 21.04.10, 13:05
          kontodopisanianaforum napisała:

          > Te twoje poglądy na temat tego, kto co i gdzie powinien robić, to już są
          > powszechnie znane i naprawdę nie musisz ich multiplikować. Poza tym takie
          > artykuły to tylko miód na twoje serce, więc możesz iść się cieszyć.
          >

          Mnie jest naprawdę obojętne, czy matka w jakiejś obcej rodzinie idzie na urlop
          macierzyński, czy ojciec na ojcowski. Ważne, by mogli swobodnie wybrać, co
          wyklucza prawny przymus "parytetów urlopowych".

          Sytuacja opisana w gazecie jest, po prostu, normalna: przeciętnie rzecz ujmując,
          matki chętnie zajmują się niemowlętami i są do tego dobrze przygotowane przez
          Matkę Naturę, do tego, to nowe prawo, a, pomijając dobre po temu powody,
          utrwalony obyczaj jest inny.
          • kontodopisanianaforum Re: I? 21.04.10, 13:09
            > Mnie jest naprawdę obojętne, czy matka w jakiejś obcej rodzinie idzie na urlop
            macierzyński, czy ojciec na ojcowski.

            Macierzyński nie ma nic do ojcowskiego, poza tym, że matka możee dwa tygodnie
            przekazać ojcu.

            > matki chętnie zajmują się niemowlętami i są do tego dobrze przygotowane przez
            Matkę Naturę

            Tak tak, o genie sprzątania już wiemy - a teraz wiemy jeszcze, że jest gen
            odpowiedzialny za przewijanie pieluch...

            Utrwalony obyczaj to jeden z bardziej żenujących "argumentów".
            • vargtimmen Re: I? 21.04.10, 13:41
              kontodopisanianaforum napisała:

              > > Mnie jest naprawdę obojętne, czy matka w jakiejś obcej rodzinie idzie na
              > urlop
              > macierzyński, czy ojciec na ojcowski.
              >
              > Macierzyński nie ma nic do ojcowskiego, poza tym, że
              > matka możee dwa tygodnie przekazać ojcu.

              No widzisz, ja bym nawet całość pozwolił przekazać, za wyjątkiem okresu
              niezdolności do pracy z powodu połogu. Mam gest.

              >
              > > matki chętnie zajmują się niemowlętami i są do tego dobrze przygotowane p
              > rzez
              > Matkę Naturę
              >
              > Tak tak, o genie sprzątania już wiemy - a teraz wiemy jeszcze, że jest gen
              > odpowiedzialny za przewijanie pieluch...
              >

              No nie, tego na pewno nie ma, co jak co, ale opieka nad potomstwem na pewno nie
              jest genetycznie warunkowana ;)))


              > Utrwalony obyczaj to jeden z bardziej żenujących "argumentów".

              To nie był argument, to był element wyjaśnienia odsetka urlopów ojcowskich,
              odnotowanego przez Rzepę.
            • easz Re: I? 21.04.10, 15:07
              Kontodo, przecież my wiemy, że chodzi o wpływ jednostkowy na global, a więc jednostki całkiem odległej i obcej na nas. Jeśli mówimy i o prawie, i o kulturze w ogóle, zwyczajach pisanych i nie. O zmianach mentalnych.
              Spoko.
    • berta-live Re: 2,5 tysiąca z ponad 111 tysięcy 21.04.10, 14:57
      A ja i tak uważam, że to wszystko wynika z nieodpowiedzialności ludzkiej i ich
      braku zdolności do realnego oceniania swoich potrzeb i możliwości.

      Rozsądny człowiek, który rozważa rozmnożenie się to w pierwszej kolejności
      zadaje sobie pytanie po jaką cholerę mi to dziecko. I w zależności od odpowiedzi
      podejmuje dalsze kroki. I jak mu wyjdzie, że lubi dzieci i bardzo chce się kimś
      opiekować i jeszcze potwierdzi to chciejstwo poprzez konfrontację marzeń ze
      swoimi możliwościami psychofizycznymi i realnymi wymaganiami jakie rodzicom
      stawia dziecko, to podejrzewam, że nie będzie miał traumy nawet jak na 5lat
      zrezygnuje z pracy zawodowej albo w ogóle jej nie podejmie i urodzi 10 dzieci.
      Natomiast musi wcześniej pomyśleć o zabezpieczeniu finansowym i dla kogoś
      takiego związek z pracoholikiem, który brzydzi się pieluchami będzie całkiem
      satysfakcjonujący i bezkonfliktowy.

      Natomiast jak dla kogoś dziecko ma być wyznacznikiem pozycji społecznej,
      okazjonalna zabawką, albo zabezpieczeniem na przyszłość, ale w żadnym wypadku
      wymagającym podopiecznym, to życie trzeba sobie inaczej ułożyć. I albo samemu
      zabrać się do roboty i hajtnąć się z 'matką polką' albo 'ojcem polakiem', albo z
      kimś kto ma podobny pogląd i wspólnie zarabiać na opiekunki i gosposie, albo w
      ogóle iść w karierę i samodzielnie zarabiać na współmałżonka, dzieci i służbę.

      A ludzie mają to do siebie, że mimo, iż są pełnoletni to zachowują się jak
      dzieci, które chcą szczeniaka. I jak ten szczeniak już jest to przez pierwszy
      miesiąc jest szaleństwo, wszyscy chcą się nim opiekować, całe kieszonkowe idzie
      na jego zabawki, itp. A jeszcze miesiąc dobrze nie minie, jak szczeniak trafia
      pod 100% sponsoring mamy i opiekę babci. I nikomu nawet na głupi spacer się z
      nim iść nie chce. I niestety sporo osób nigdy z tego nie wyrasta.
    • corgan1 to odzwierciedla pozycję ojców w Polsce 22.04.10, 08:46
      "marne 2 procent" to chyba tyle ile ojców w sądach rodzinnych ubiegających się o
      opiekę nad dziećmi dostaje faktycznie te opiekę nad dziećmi, prawda?

      Poza tym - słyszałem ostatnio tekst że matka jest zawsze pewna, bo ojcostwo to
      dość abstrakcyjne pojęcie...

      > "Tata woli pracę od pieluch". No bo przecież dla Rzepy zajmowanie
      > się dzieckiem to nie jest praca

      Wstukaj sobie w guugla "mama wraca do pracy" i wyskoczy Ci mnóstwo linków
      bynajmniej nie o pieluchach karmieniu albo kolce. Może najpierw same zacznijcie
      traktować pracę w domu jak pracę...

      Chociaż... praca w domu to faktycznie nie praca. Obiboka płci żeńskiej i nieroba
      płci żeńskiej nie można wyrzucić z tej "pracy", nie można zwolnić, upomnieć,
      wystawić kiepskiego świadectwa pracy itp. Należy kupować te usługi które oferuje
      bez szybkiej zamiany na "lepszy model".

      btw - jaka jest żeńska forma od "nierób" i "obibok"?
      • berta-live Re: to odzwierciedla pozycję ojców w Polsce 22.04.10, 12:05
        > "marne 2 procent" to chyba tyle ile ojców w sądach rodzinnych ubiegających się
        > o
        > opiekę nad dziećmi dostaje faktycznie te opiekę nad dziećmi, prawda?

        A ja się pytam ilu ojców występuje o opiekę nad dzieckiem? I ilu występuje nad
        opiekę nad niemowlęciem, kilkulatkiem, dzieckiem chorym, albo niepełnosprawnym?
        Bo walczyć o opiekę nad dzieckiem w wieku szkolnym i starszym, które jest już
        odchowane i w miarę samodzielne, to nie sztuka. I podejrzewam, że właśnie
        dlatego tak niski jest odsetek wygranych spraw, bo trudno, żeby dziecko dostał
        ktoś, kto przez ostatnie kilka lat nawet palcem nie kiwnął a tego jak pielucha
        wygląda to nawet nie wie.
        • corgan1 Re: to odzwierciedla pozycję ojców w Polsce 26.04.10, 01:33
          > A ja się pytam ilu ojców występuje o opiekę nad dzieckiem?

          Odbiję piłeczkę i zapytam ilu ojców jest przez matki regularnie wciąganych w
          sprawy dziecka i nie polega to na dawaniu ojcu opieki nad dzieckiem za karę pod
          hasłem "skoro na cierpię to pocierp też i ty"? Np. ile kobiet pyta się ojców
          swoich nienarodzonych dzieci czy zgadzają się na skrobankę? Albo do kogo należy
          decyzja kiedy ona chce się wyskrobać a on chce tego dziecka?

          > I ilu występuje nad opiekę nad niemowlęciem, kilkulatkiem,
          > dzieckiem chorym, albo niepełnosprawnym?

          Chętnie dotrę do takich statystyk.

          > I podejrzewam, że właśnie dlatego tak niski jest odsetek wygranych
          > spraw, bo trudno, żeby dziecko dostał ktoś, kto przez ostatnie
          > kilka lat nawet palcem nie kiwnął a tego jak pielucha wygląda to
          > nawet nie wie.

          Ktoś kto nie kiwnął palcem w ogóle nie ubiega się o opiekę nad dzieckiem. Sęk w
          tym że ubiegają się o to wyłącznie faceci którym zależy na dzieciach i dziećmi
          się aktywnie zajmowali.

          Powód przegranych spraw o opiekę jest prosty - nasz poczciwy i sierjozny
          matriarchalizm który jest aktywny zwłaszcza w sądach a także uprzedzenia
          babskiej części społeczeństwa wobec facetów.
          • bene_gesserit Re: to odzwierciedla pozycję ojców w Polsce 26.04.10, 01:47
            > Odbiję piłeczkę i zapytam ilu ojców jest przez matki regularnie
            wciąganych w
            > sprawy dziecka

            Ha ha ha.
          • berta-live Re: to odzwierciedla pozycję ojców w Polsce 26.04.10, 05:54
            A czy przypadkiem ojcowie, którzy ubiegają się o prawo do opieki nad dzieckiem
            nie robią tego na złość żonie? I czy przypadkiem ci, którzy dostają takie prawo
            to nie są jakimiś mafiozami, którzy mają lepsze kontakty i bardziej zasobną
            kieszeń niż ich żony, które im się naraziły?

            Bo statystycznie, to mężczyźni nadal nie palą się do opieki nad potomstwem.
            Przynajmniej w zakresie obowiązków. Na pewno można dotrzeć do oficjalnych
            statystyk, ale wystarczy przejść się do dowolnej przychodni i zobaczyć ilu ojców
            z chorymi dziećmi przypada na ile matek. Ilu ojców koczuje w szpitalach przy
            łóżkach chorych dzieciach. Ilu ojców chadza na wywiadówki. Ilu odprowadza dzieci
            do szkoły, ilu wstaje w nocy do niemowlaków i ilu bierze zwolnienia lekarskie. A
            nawet na placach zabaw i w domach wczasowych ze świecą szukać ojców, którzy
            samodzielnie wybrali się gdzieś z dziećmi. A ojców zajmujących się
            niepełnosprawnymi dziećmi to na skalę polski to nie wiem czy chociaż jeden jest.

            Natomiast całkiem sporo jest takich, którzy nawet alimentów nie zamierzają
            płacić, albo są alkoholikami czy przemocowcami. I w takich wypadkach nic
            dziwnego, że kobiety występują o ograniczenie albo pozbawienie ich praw
            rodzicielskich.
            • black-emissary Re: to odzwierciedla pozycję ojców w Polsce 26.04.10, 12:14
              berta-live napisała:
              > A ojców zajmujących się niepełnosprawnymi dziećmi
              > to na skalę polski to nie wiem czy chociaż jeden jest.

              Co najmniej dwóch.
              • sabinac-0 Re: to odzwierciedla pozycję ojców w Polsce 01.05.10, 07:34
                black-emissary napisała:

                > Co najmniej dwóch.

                Niessssssamowite!!!

                A tak, dla uscislenia, to sa samotni ojcowie ktorych byle zony zostawily z
                uposledzonym dzieckiem i zalozyly nowa rodzine?
            • pyzz Re: to odzwierciedla pozycję ojców w Polsce 26.04.10, 14:59
              > A czy przypadkiem ojcowie, którzy ubiegają się o prawo do opieki nad dzieckiem
              > nie robią tego na złość żonie?
              Oczywiście! Tylko i wyłącznie! A w ogóle to sami pedofile!
            • corgan1 Re: to odzwierciedla pozycję ojców w Polsce 27.04.10, 00:37
              > A czy przypadkiem ojcowie, którzy ubiegają się o prawo do opieki
              > nad dzieckiem nie robią tego na złość żonie?

              Pewnie tak bo przecież w naszym kochanym matriarchacie dziecko jest własnością
              mamusi a nie tatusia, tatusiowanie jest pojeciem efemerycznym i abstrakcyjnym a
              tatuś jak za bardzo podskakuje to na złość jemu mamusia oskarża go o pedofilię i
              znęcanie bo to jest teraz takie modne i na czasie i zawsze można liczyć na
              życzliwość psycholożek z misją i sędzin.

              > A nawet na placach zabaw i w domach wczasowych ze świecą szukać
              > ojców, którzy samodzielnie wybrali się gdzieś z dziećmi.

              Widocznie obracasz się w patologicznym środowisku. U mnie na osiedlu (warszawski
              Służew) jest parę placów zabaw i widzę na nim mnóstwo ojców z dziećmi.

              > Bo statystycznie, to mężczyźni nadal nie palą się do opieki nad
              > potomstwem.

              Czyli statystycznie - pan Janek z Pruszkowa nie może się opiekować swoim synem,
              bo jego była żona utrudnia mu widzenie z synem a sąd jest po jej stronie, gdyż
              pani Zosi z Suwałk dostała w paszczę od byłego męża, pani Krysia z Kielc nie
              dostaje alimentów na dzieci a pani Janina ze Szczecina straciła kontakt z ojcem
              swoich dzieci.

              Tylko co statystyka obchodzi pana Janka z Pruszkowa który z ww. powodów nie może
              zajmować się z synem?

              > Natomiast całkiem sporo jest takich, którzy nawet alimentów nie
              > zamierzają płacić, albo są alkoholikami czy przemocowcami. I w
              > takich wypadkach nic dziwnego, że kobiety występują o ograniczenie
              > albo pozbawienie ich praw rodzicielskich.

              Za przeproszeniem - a g.. to ojców chcących zajmować się dziećmi powinno
              obchodzić. Może odpowiedzialność zbiorowa tkwi w Twoim neokomunistycznym
              światopoglądzie ale to wyłącznie Twój problem.
            • corgan1 Re: to odzwierciedla pozycję ojców w Polsce 27.04.10, 00:40
              > Na pewno można dotrzeć do oficjalnych statystyk, ale wystarczy
              > przejść się do dowolnej przychodni i zobaczyć ilu ojców
              > z chorymi dziećmi przypada na ile matek. Ilu ojców koczuje w
              > szpitalach przy łóżkach chorych dzieciach.

              U mnie w biurze faceci (w tym moi kierownicy) urywają się z pracy żeby pojechać
              z dzieckiem do szpitala na badania albo do przychodni.
    • black-emissary Re: 2,5 tysiąca z ponad 111 tysięcy 26.04.10, 12:15
      Kwestia czasu.
    • johnny-kalesony Dlaczego nie dziwi to mię? 26.04.10, 16:38
      Dlaczego nie dziwi to mię? No dlaczegóż?
      Po raz kolejny - nie wiedzieć już który - faworyzowana na siłę,
      polityczno-poprawna niedorzeczność doznaje oczywistej, dojmującej porażki w
      ŻYCIU REALNYM, w tzw. praniu. Upichcona w gabinecikach kapłanek wiary zwanej
      polityczną poprawnością głupota, zostaje odrzucona przez społeczeństwo, które
      złośliwie nie chce się poddać religijnym dogmatom, narzucanym wbrew wszystkiemu
      i wszystkim. A najbardziej - zdrowemu rozsądkowi.
      Jakież to musi być frustrujące ... :D


      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
      • sabinac-0 Re: Dlaczego nie dziwi to mię? 01.05.10, 07:43
        Fajnie sie czyta.
        Najpierw dwoch mizogynow biadoli jak to te wredne harpie sila wyrywaja dzieci z
        rak, rwacych sie do zmieniania pieluch i wycierania glutow, ojcow a zaraz potem
        ich kolega prycha, ze ojcowanie to sprzeczny z religia i natura wymysl
        "politpoprawnych kaplanek czegos tam", bo bozia i pleban powiedzieli, ze od
        pilnowania bachorow sa baby.

        "Boze moj, bozyczku", jak mawial swiety Hiacynt.
        • corgan1 Re: Dlaczego nie dziwi to mię? 02.05.10, 18:06
          > Fajnie sie czyta.
          > Najpierw dwoch mizogynow biadoli jak to te wredne harpie sila
          > wyrywaja dzieci z rak, rwacych sie do zmieniania pieluch i
          > wycierania glutow, ojcow a zaraz potem ich kolega prycha, ze
          > ojcowanie to sprzeczny z religia i natura wymysl "politpoprawnych
          > kaplanek czegos tam", bo bozia i pleban powiedzieli, ze od
          > pilnowania bachorow sa baby.

          Przyszło Ci kiedyś do głowy, że babskie hasło "oni wszyscy są tacy sami" albo
          "wszyscy wiedzą jacy są mężczyźni" to kolejny wasz idiotyzm? Że nie jesteśmy
          tacy sami i jedni uważają że "od pilnowania bachorów są baby" a jedni dostają
          szału jak nie mogą się zobaczyć z dzieckiem po rozwodzie ponieważ mizoandyrczna
          mamusia dostała p..dolca gdyz tatuś znalazł sobie nową partnerkę więc się mści
          na dziecku?
          • sabinac-0 Re: Dlaczego nie dziwi to mię? 02.05.10, 19:37
            corgan1 napisał:

            > Przyszło Ci kiedyś do głowy, że babskie hasło "oni wszyscy są tacy sami" albo
            > "wszyscy wiedzą jacy są mężczyźni" to kolejny wasz idiotyzm? Że nie jesteśmy
            > tacy sami

            Pare minut temu walnales ze "baby (w domysle "wszystkie") kaza kochac dzieci
            razem z tesciowymi i p..dolcami".

            Przyganial kociol garnkowi.
            > mizoandyrczna
            > mamusia dostała p..dolca gdyz tatuś znalazł sobie nową partnerkę więc się mści
            > na dziecku?

            Po pierwsze, gdyby byla "mizoandryczna" nie byloby rozwodu bo nie byloby slubu.

            Po drugie, poligamiczny tatus to naprawde dobry opiekun i przyklad dla dziecka?
Pełna wersja