Pan Nycz mówi językiem porozumienia

25.04.10, 12:57
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7810786,Nycz_o_smierci_pasazerow_TU_154__to_dar_ofiarny.html
Mam nadzieję,ze te słowa odnoszą się również do pani Jarugi, którą pewien
"funkcjonariusz Pana B." przyrównywał do betonu który trzeba traktować kwasem.
Niemniej pan Nycz od jakiegoś czasu naprawdę zaskakuje mnie głoszeniem
poglądów zgodnych z naukami chrześcijańskimi i tzw.poczuciem przyzwoitości.
Innym hierarchom KK jakoś z chrześcijaństwem ani z przyzwoitością aż tak "po
drodze" nie jest. (np. panu Suchowi z Przemyśla)
    • easz Re: Pan Nycz mówi językiem porozumienia 25.04.10, 16:15

      Nagle mu się odmieniło i aż tak by? Akurat.
      • ding_yun Re: Pan Nycz mówi językiem porozumienia 25.04.10, 17:37
        Przeczytałam i nie bardzo rozumiem, co widzicie w tym artykule aż tak
        pozytywnego? Moim zdaniem Nycz nie wygłosił tu za wielu nowych poglądów, raczej
        kilka gładkich frazesów. Nie ma czego się czepiać, ale i nie ma specjalnych
        powodów do zachwytu - chyba że coś przeoczyłam?
        • easz Re: Pan Nycz mówi językiem porozumienia 25.04.10, 17:38

          Ja nie przeczytałam, z góry nie uwierzyłam i tyle;)
          I widać, że słusznie chyba.
    • benek231 Taaa, wicie - rozumicie... 25.04.10, 17:35
      czyli jak nie kijem go to pala. Wciskali te meczenska smierc do momentu
      oficjalnej wypowiedzi Millera, gdy ten wykazal, ze to robione jest na sile, bo w
      meczenskiej smierci chodzilo zawsze o cos innego niz o sama smierc. Gdy wiec
      idea zostala osmieszona Nycz i tak musial postawic na swoim - robiac ponizszy
      szpagat.


      "Arcybiskup Nycz powiedział, że choć tragiczna śmierć nie jest równoznaczna z
      męczeństwem, to jednak śmierć wielu ofiar katastrofy 10 kwietnia nosiła znamiona
      daru ofiarnego."


      Bo jesli juz, ujmujac problem w kategoriach religijnych, cos nosic moglo
      "znamiona daru ofiarnego" to raczej ich zycie, a nie smierc. Ta ostatnia byla
      wylacznie przypadkiem, gdyz oni jednak nie wpadli byli na pomysl "ofiarowania sie".

      W sumie, w odroznieniu od swych kolegow, uzyl Nycz lagodnego jezyka ale
      dokladnie w tym samy celu: dla skrzykniecia wszystkich wokol wlasnego, jakze
      pokracznego, punktu widzenia.
      • corgan1 ciekawe czy Jaruga-Nowacka poszła do nieba? 26.04.10, 01:03
        > śmierć wielu ofiar katastrofy 10 kwietnia nosiła znamiona
        > daru ofiarnego.

        Czy panie Jaruga-Nowacka alb Szymanek-Deresz co by nie mówić - lewaczki i
        ateistki - też są tym darem? Czy ten "dar" to taka transakcja wiązana do której
        w pakiecie promocyjnym załapało się paru niewierzących?

        Ciekawe co się z nimi potem stało?
      • ludmila41 Re: Taaa, wicie - rozumicie... 28.04.10, 15:40
        ale pan nycz jest smieszny
    • facet123 Re: Pan Nycz mówi językiem porozumienia 28.04.10, 18:09
      Ja wszystko rozumiem i się zgadzam, ale nie uważam, żeby trzeba było tytułować
      "Pan" osoby które powszechnie tytułuje się zgodnie z wykonywanym zawodem. To
      takie trochę niepotrzebne drażnienie wg mnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja