Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?)

27.04.10, 16:19
Tak mi przykro, że kandyduje tyle mężczyzn i ani jedna kobieta. W sumie mało
jest kobiet nadających się na stanowisko. (to znaczy wcale nie uważam, żeby
wszyscy męscy kandydaci się nadawali) Mnie przychodzi do głowy tylko Danuta
Hubner i Róża Grafin von Thun und Hohenstein. Niefortunne nazwisko, ale liczy
się osoba :) Ale kto jeszcze? Julka Pitera? Kluzik- Rostowska? Magdalena
Środa? Ewa Kopacz? Joanna Senyszyn? Jolanta Fedak? Ewa Kierzkowska? Manuela
Gretkowska? Proszę o inne propozycje i nie ograniczajmy się tylko do świata
polityki.
    • zezem_prosto_w_oczy Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 27.04.10, 16:57
      Prof. Jadwiga Staniszkis
    • berta-live Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 27.04.10, 17:09
      Zyta Gilowska. Aż się dziwię, że nie kandyduje. Gronkiewicz-Waltz swojego czasu
      się przymierzała.
      • easz Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 27.04.10, 23:39
        berta-live napisała:

        > Gronkiewicz-Waltz swojego czasu się przymierzała.

        Nawet więcej, startowała w wyborach prezydenckich. Dostała pewnie
        jakieś 2-3%, nie pamiętam dokładnie.
        Ja się już wypowiadałam w kwestii, ale teraz to już nieaktualne.

        Zostanie pewnie 4-5 kandydatów, ale i tak - lista, brak kobiet i w
        ogóle w ogóle, jeśli chodzi o cały ten całokształt sytuacyjny - mnie
        się już totalnie odechciało w tej chwili.
        A przecież programy i tak są nieważne. Jeszcze teraz, jak taka
        oprawa
        .

        Mam wprawdzie upatrzoną jedną ew. kandydatkę, regionalnie, ale na
        razie nazwisko zostawię sobie i poobserwuję ją jeszcze. Może
        następnym razem? :)
        Bo może teraz to by nawet było szkoda fundacji, w której tak
        aktywnie działa, a chyba niestara stażem jest.
    • clarissa3 Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 27.04.10, 20:07
      mnie sie ta z Wyborczej podobala... nie pamietam teraz nazwiska ... co
      w 'aferze Rywina' zeznawala.

      Na Srode tez bym glosowala.
      • akwanauta Wańdzia Rapaczynski? Czy Hela Łuczywo? 28.04.10, 01:24
        clarissa3 napisała:

        > mnie sie ta z Wyborczej podobala... nie pamietam teraz
        > nazwiska ... co w 'aferze Rywina' zeznawala.

        Wanda co prawda nie z samej GW, ale wyżej. Zresztą obie chyba już na
        ciężko zapracowanej emeryturze.

        Tak na marginesie - czy zauważacie taki fenomen, że wiele rozwódek
        dumnie nosi nazwisko byłego tyrana?

        > Na Srode tez bym glosowala.

        Wybory w niedzielę. Na Środę nie zdążycie zebrać podpisów.

        Tak, wiem - żart dość nieskomplikowany. No to co?
      • corgan1 Środa wtopiła wybory do europarlamentu 28.04.10, 01:38
        Myślisz że ma szansę w następnych wyborach czy znowu wejdzie do polityki tylnymi
        drzwiami?
    • black-emissary Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 27.04.10, 20:09
      Mężczyzn nadających się na to stanowisko też boleśnie brakuje.
      Po 10 kwietnia nie ma już niestety z nami jedynej kobiety, na którą bym chętnie
      głos w wyborach prezydenckich oddała.
      Teraz to może ewentualnie Kopacz, z entuzjazmem nieco wyższym niż na Komorowskiego.
    • angazetka Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 27.04.10, 21:28
      Trzy kobiety, które mogłyby startować, zginęły 10 kwietnia. Poza tym
      może Zyta? Nie głosowałabym na nią, ale sądzę, że miałaby szanse na
      niezły wynik.
    • muszek0 Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 28.04.10, 13:13
      Prezydentka? A co to za określenie? Nie kalecz języka.
      • angazetka Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 28.04.10, 15:10
        Studentka czy lekarka też kaleczą język?
        • stephen_s Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 28.04.10, 15:57
          To może np. wprowadźmy kobiecy odpowiednik stopni wojskowych? "Kapitanka",
          "majorka" itd...

          Trochę umiaru z tym feministycznym "odzyskiwaniem języka"...
          • easz Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 28.04.10, 18:05
            stephen_s napisał:

            > To może np. wprowadźmy kobiecy odpowiednik stopni wojskowych? "Kapitanka", "majorka" itd...

            Mnie się tam podoba 'kapitanja', 'majorra', 'prezydja' :)
            Trochę więcej luzu;)

            > Trochę umiaru z tym feministycznym "odzyskiwaniem języka"...
        • black-emissary Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 28.04.10, 17:56
          sjp.pwn.pl/lista.php?co=Studentka
          sjp.pwn.pl/lista.php?co=lekarka
          sjp.pwn.pl/lista.php?co=Prezydentka
          • angazetka Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 28.04.10, 18:56
            No i?
            Mój ulubiony przykład: w 1890 r. Bolesław Prus użył w liście słowa
            studentka i w przypisie objaśniał, co ono znaczy, bo było
            wówczas neologizmem. Dziś to słowo jest absolutnie normalne. Kwestia
            czasu i zmiany rzeczywistości.
            • black-emissary Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 28.04.10, 23:49
              No i to, że na chwilę obecną prezydentka język kaleczy. I brzmi
              absolutnie koszmarnie. A bez studentki język nic by nie stracił.
              • angazetka Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 28.04.10, 23:52
                Dla ciebie brzmi, dla mnie nie. I jak niby inaczej mówić na studenta
                płci żeńskiej?
                • bene_gesserit Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 29.04.10, 00:25
                  Proponuje: 'student plci zenskiej' (w odroznieniu od studenta
                  normalnego, czyli mezczyzny). Ew. 'pani student' - funkcjonalne,
                  wygodne i wogle kul.
                  Nie przejmuj sie, pani forumowicz blaki od dawien dawna forsuje
                  zdanie, ze wszystkim powinno sie podobac to samo, co jemu. Jej. ;)
                  • black-emissary Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 29.04.10, 11:34
                    bene_gesserit napisała:
                    > Nie przejmuj sie, pani forumowicz blaki od dawien dawna forsuje
                    > zdanie, ze wszystkim powinno sie podobac to samo, co jemu. Jej. ;)

                • black-emissary Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 29.04.10, 11:35
                  angazetka napisała:
                  > I jak niby inaczej mówić na studenta płci żeńskiej?

                  Po prostu student?
                  Śmieszna jest nieco ta schizofrenia - nie oceniać po płci, ale jednak ją
                  podkreślać. A może to jednak nie jest schizofrenia...
                  • easz Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 29.04.10, 11:44
                    black-emissary napisała:

                    > angazetka napisała:
                    > > I jak niby inaczej mówić na studenta płci żeńskiej?
                    >
                    > Po prostu student?
                    > Śmieszna jest nieco ta schizofrenia - nie oceniać po płci, ale jednak ją
                    > podkreślać. A może to jednak nie jest schizofrenia...

                    No niestety, ale tu sama już przesadzasz, ze studentem-studentką. Ale rozumiem, że łatwo w drugą stronę przeginać, tylko żeby. No bo dlaczego i po co niby.
                    • black-emissary Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 29.04.10, 13:10
                      Przegięciem jest dla mnie prezydenta.
                      Jak wiesz wychodzę z założenia, że płeć nie ma znaczenia. A jeżeli nie ma to nie
                      ma potrzeby jej podkreślać słownictwem.
                      Rozumiem jednak, że z feministycznego punktu widzenia płeć znaczenie ma.

                      PS. Uwielbiam Twoją składnię :).
                      • easz Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 29.04.10, 13:29
                        black-emissary napisała:

                        > Przegięciem jest dla mnie prezydenta.

                        Kwestia potrzeby, czasu itp. Kwestia naturalna całkiem, że tak powiem:)
                        Pisałam kiedyś pracę semestralną na ten temat, aczkolwiek nie z aż takim zacięciem feministycznym, choć troszkę już tak:) Ech...
                        I składnię miałam wtedy inną, ale myślę, że przy obecnej tylko garnek nie załapie o co chodzi;)'

                        > Jak wiesz wychodzę z założenia, że płeć nie ma znaczenia. A jeżeli nie ma to nie
                        > ma potrzeby jej podkreślać słownictwem.
                        > Rozumiem jednak, że z feministycznego punktu widzenia płeć znaczenie ma.
                        >
                        > PS. Uwielbiam Twoją składnię :)

                        Aha, a płeć nie ma znaczenia, dlatego ja osobiście jestem za tym, żeby na Kwaśniewskiego, Kaczyńskiego, Wałęsę i Clintona, Billa, mówić - prezydentka :)
                        A Ty i tak jesteś dla mnie informatyczką.
                        • black-emissary Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 29.04.10, 13:34
                          easz napisała:
                          > A Ty i tak jesteś dla mnie informatyczką.

                          Nie, ja dla Ciebie jestem garnkiem.
                          Dzięki.
                          • easz Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 29.04.10, 13:48
                            black-emissary napisała:

                            > easz napisała:
                            > > A Ty i tak jesteś dla mnie informatyczką.
                            >
                            > Nie, ja dla Ciebie jestem garnkiem.
                            > Dzięki.

                            Nie ma za co, będę się upierała - informatyczką. I kiedy skrótami, to skrótami, a jak nie, to nie.
                            A ja kim dla Cię, skoro non stop mnie nie możesz zrozumieć? Pewnie ja garnek, któy nawet składnię ma nie taką.
                            • black-emissary Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 29.04.10, 14:41
                              easz napisała:
                              > Nie ma za co, będę się upierała - informatyczką.

                              Wybacz, ale uważam to za lekko niesmaczne i kończę temat.

                              > A ja kim dla Cię

                              Człowiekiem. Po prostu człowiekiem.
                              • easz Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 29.04.10, 14:57
                                black-emissary napisała:

                                > Wybacz, ale uważam to za lekko niesmaczne i kończę temat.
                                >
                                > > A ja kim dla Cię
                                >
                                > Człowiekiem. Po prostu człowiekiem.

                                Jedno drugiemu nie przeczy, informatyczka - człowiekowi. Dlaczego z garnkiem nie uznasz, że mnie źle zrozumiałaś, na wyrost a z innymi rzeczami tak?
                                Ech, dobra, jak chcesz, ale całkiem niepotrzebnie, naprawdę.
                    • swojski_fr_1 Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 29.04.10, 13:23

                      premier - premierka
                      weterynarz - weterynarka
                      wodzirej - wodzirejka
                      babulej - babulejka

                      :)
              • bene_gesserit Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 29.04.10, 00:23
                black-emissary napisała:

                > No i to, że na chwilę obecną

                Rozkoszna strazniczko poprawnosci słowniczej - polecam twojej
                laskawej uwadze:
                poradnia.pwn.pl/lista.php?id=7294
                poradnia.pwn.pl/lista.php?id=7444

                Poza tym: mloda jestes, dozyjesz niejednej zmiany w slowniku. Czuj
                sie ostrzezona ;)
                • black-emissary Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 29.04.10, 11:33
                  • bene_gesserit Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 29.04.10, 13:27
                    Licze na to, ze nie bedziesz juz kaleczyc jezyka, a tym bardziej
                    wypowiadac sie nt kaleczenia jezyka, kaleczac jezyk. Trzymam
                    kciuki, oby ci sie udalo!
                    • black-emissary Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 29.04.10, 13:33
                      • bene_gesserit Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 29.04.10, 14:49
                        Dobrze ci idzie! Tak trzymac.
                        • black-emissary Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 29.04.10, 14:59


                          Jak dziecku lizaka...
                          • swojski_fr_1 a dlaczego zadna z madrych Pan nie kandyduje ? 30.04.10, 10:25
                            bo ja baaardzo chcialbym na jakas kobiete wreszcie zaglosowac...
        • muszek0 Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 28.04.10, 22:01
          > Studentka czy lekarka też kaleczą język?

          Oczywiście, że nie. Podobnie jak nie kaleczą języka:

          bednarz - bednarka
          spawacz - spawarka
          tokarz - tokarka
          • angazetka Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 28.04.10, 22:39
            A w czym problem? Homonimów w polszczyźnie nie mamy?
            • bene_gesserit Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 29.04.10, 00:27
              Mamy, ale muszek dopiero teraz je odkryl. Lepiej pozno, niz wcale,
              conie.
    • 0ffka na prezydentkę to tylko Ziuta Kiełbasa 28.04.10, 23:01
      ewentualnie pani minstra ewa kopacz
      • dcio Re: na prezydentkę to tylko Ziuta Kiełbasa 29.04.10, 00:44
        he he, spawarka, tokarka, koparka to moze byc i prezydentka.

        Ja bymsie cieszyl jakby srodowiska lewicowe wystawily pania Sensyszyn, w koncu
        to profesorka ze wrazliwoscia spoleczna (slonia w skladzie porcelany ;)
    • swojski_fr_1 To Jolanta K. nie kandyduje ??? 29.04.10, 10:24
      juz na innym watku podnosze ten temat:

      a gdzie sie podzialy parytetowe 22 kandydatki na prezydentke ?

      czemu Dunin i jej podobne chca komus na sile wciskac parytetowo
      jakies nieznane baby zza kolnierza w stosunkach fifty-fifty, jak w
      wolnych
      wyborach nie ma ani jednej kandydatki - kobiety ???

      gdzie ten rozkrzyczany babski jarmark samych-dobrych-rad - Srody,
      Dunin, czy Kwasniewskiej ???

      przeciez w Polsce mieszka wiecej niz 100 000 bab, wiec podpisy nawet
      niefalszowane latwo by sie powinny znalezc ;-)

      nie wstyd wam polskie pseudo feministki utrwalanie tradycyjnych
      pogladow, ze kobieta jedynie w ujadaniu jest dobra, najlepiej w
      papilotach z balkonowego okna do chlopa spokojnie pijacego piwo w
      osiedlowym barze ?

      bo tak wlasnie wygladacie.
      ruszyc dupska, zglosic kandydatke lub parytetowo kilka:
      blondi, rudi i brunetti i wtedy jazgotac, ze

      1. MACIE REALNY PROGRAM
      2. KANDYDATKE X Y Z
      3. ROZUM i POPARCIE wsrod innych kobiet

      Bez tego, drogie panie Dunin, smrody, czy Kwasniewskie moga sobie
      bobra czochrac gminnymi radami.

      Historycznie - jedynie PO wystawilo kandydatke - kobiete, Pania
      Gronkiewicz-Walz.
      Ktos cos jednak robi, a nie tylko bezplodnie jazgocze

      ;-)

      japaa napisała:

      > Tak mi przykro, że kandyduje tyle mężczyzn i ani jedna kobieta. W
      sumie mało
      > jest kobiet nadających się na stanowisko. (to znaczy wcale nie
      uważam, żeby
      > wszyscy męscy kandydaci się nadawali) Mnie przychodzi do głowy
      tylko Danuta
      > Hubner i Róża Grafin von Thun und Hohenstein. Niefortunne
      nazwisko, ale liczy
      > się osoba :) Ale kto jeszcze? Julka Pitera? Kluzik- Rostowska?
      Magdalena
      > Środa? Ewa Kopacz? Joanna Senyszyn? Jolanta Fedak? Ewa
      Kierzkowska? Manuela
      > Gretkowska? Proszę o inne propozycje i nie ograniczajmy się tylko
      do świata
      > polityki.

    • krwawymsciciel Róża Thun prezydentką = kpina 30.04.10, 13:30
      • magnusg Re: Róża Thun prezydentką = kpina 30.04.10, 18:07
        Widzialem ja w niemieckiej TV przy okazji uroczystosci zalobnej w Wawie.Po dwoch
        zdaniach wypowiedzianych w ledwo zrozumialym niemieckim moderator jej
        podziekowal i juz nigdy wiecej sie nie pojawila.Na szczescie zastapiono ja n.p.
        Januszem Reiterem, ktory potrafil sie wyslowic i madrze mowil.
        • ding_yun Re: Róża Thun prezydentką = kpina 30.04.10, 18:51
          Ja chciałabym, żeby startowała jakaś kobieta również dlatego, że
          jestem bardzo ciekawa, jak zostałaby poprowadzona jej kampania
          wyborcza. Właściwie jedyną chyba jak dotąd dużą kobiecą kampanią była
          ta Hanny Gronkiewicz Waltz. Byłam wtedy jeszcze dość mała, więc słabo
          ją pamiętam, ale bardzo dobrze opisała ją Agnieszka Graff w "Świecie
          bez kobiet". Ciekawa jestem, czy obecnie kandydatka starałaby się
          podkreślić swoją płeć, czy raczej skupiłaby się na konkretach.
          Denerwuje mnie strasznie to mówienie, że kobiety powinny być w
          polityce "bo to wprowadziłoby nieco delikatności/empatii/ducha
          współpracy" do tego świata. Kobiety jeszcze na dobre nie wyzwoliły
          się z jednego stereotypu - że nie nadają się w ogóle do rządzenie - a
          już się wkłada je w inny - że mają rządzić "po kobiecemu".
          • bebe.lapin Re: Róża Thun prezydentką = kpina 03.05.10, 11:41
            nawet gdyby sama nie chciala podkreslac specjalnie kwestii plci, to na pewno
            zostalaby do tego w jakis sposob "zmuszona" przez oponentow, dziennikarzy itp.

            pytanie tylko, w jaki sposob by sie to odbylo i z jakim rezultatem.
            • easz Re: Róża Thun prezydentką = kpina 03.05.10, 16:56
              bebe.lapin napisała:

              > nawet gdyby sama nie chciala podkreslac specjalnie kwestii plci,
              to na pewno
              > zostalaby do tego w jakis sposob "zmuszona" przez oponentow,
              dziennikarzy itp.

              Też tak sądzę, tzn. że kwestia by wypłynęła, ze strony przeciwnej,
              czy mediów, bo sama na tym ujechać to by dzisiaj chciała chyba
              jedynie kandydatka pokroju 'posłanko hojarsko ja jestem' - na płci.

              Sensowna kandydatka by imo zignorowała takie akcje podjazdowe,
              kompletnie, nawet nie powinna tego zauważyć, ani nijak się odnosić,
              tłumaczyć w stylu, że to się nie liczy, tylko kompetencje itp, wręcz
              przepraszać, że jest akurat tak się składa - kobietą i wtedy myślę,
              że by się gęby najszybciej pozamykały. Zachować zimną krew;)

              Z drugiej strony, kiedy sobie przypominam różne przygody posłanki
              Muchy, to nie wiem, czy by tak łatwo przepuszczono, zwłaszcza
              młodej, ładnej kobiecie - bo to by było, że kandydatka bez
              doświadczenia a medialna np, że może Kwas odchudzony opalony w
              spódnicy itp. W ogóle - ładne znaczy bez kompetencji i okładka, w
              środku pusto, ale tym razem parodoksalnie inaczej by było wg mnie,
              niż było w przypadku odpicowanych panów, kiedy się podkreślało
              publicznie ich niby atuty zewnętrzne - w przypadku kobiety mogłoby
              być na minus.
              W ogóle ciężka sprawa, bo z Olejniczakiem znów było/by było jak z
              Muchą...
              A jakby laska była brzydka, to znów problem, że brzydka, niekobieca -
              jak ostatnio o żonie Komorowskiego już padło.
              Oj.

              > pytanie tylko, w jaki sposob by sie to odbylo i z jakim rezultatem.

              Ale jest wobec tego jeszcze jedna kwestia - kwestia sprawy kobiecej.
              Jak położyć nacisk na równouprawnienie i przeciwdziałanie
              dyskryminacji kobiet choćby a przy tym się schować ze swoją płcią
              żeńska na drugim, trzecim planie?
    • rychu_taxi_drajwer Prezydentka 30.04.10, 18:52
      czy to ma coś z denaturatem?
    • rozczochrany_jelonek Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 01.05.10, 12:18
      Mi nie jest przykro i bak kobiet wśród kandydatów mi nie przeszkadza, ponieważ
      nie stosuję podwójnych standardów w ocenie .
    • pochodnia_nerona Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 03.05.10, 11:58
      Dla mnie nie ma znaczenia, kto - czy mężczyzna, czy kobieta, będzie głową
      państwa, ale na chwilę obecną nie widzę takiego kandydata/-tki.
      Powiem dosadniej: widzę wciąż te same mordy i słabo mi z tego powodu.
      • fantasticlupus Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 03.05.10, 13:51

        no, sa kraje ktore importuja kandydatow na prezydenta - wlasnie dla
        odswiezenia coponiektorym zestawu gab - z krajow o mniejszym
        znaczeniu.

        Stad mamy np. prezydenta Francji o wegierskim pochodzeniu (
        smiesznie wygladaly obchody zakonczenia wojny, gdzie Francuska armia
        defiladowala przed wegierskim preziem, jego wloska malzonka, a wsrod
        glownych gosci byla kanclerz Niemiec )... w USA jest to nieznany
        nikomu Pan o sniadej buzi...

        Mysle, ze w takiej polsce tez mezczyzna sniadolicy mialby wieksze
        szanse niz wasaty Polak... np. potomek Winetou, tybetanski chlopak,
        czy nawet przystojny Afganczyk.

        Wszak liczy sie glownie wyglad, nieprawdaz drogie panie ?
        ;-)

        pochodnia_nerona napisała:

        > Dla mnie nie ma znaczenia, kto - czy mężczyzna, czy kobieta,
        będzie głową
        > państwa, ale na chwilę obecną nie widzę takiego kandydata/-tki.
        > Powiem dosadniej: widzę wciąż te same mordy i słabo mi z tego
        powodu.
        • manekineko Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 03.05.10, 14:52
          Jakby się liczył, nie zostałby wybrany Lech Kaczyński na prezydenta.
          I tak, widzę mrugnięcie.

          > Wszak liczy sie glownie wyglad, nieprawdaz drogie panie ?
          > ;-)
          • fantasticlupus Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 03.05.10, 14:58
            jakby babcia miala kolka, to by byla autobusem.

            och, wygral minimalnie, nie zastanawia cie jednak fakt, iz taki
            naprzyklad pan Tyminski tez mial zatrwazajaco wysokie poparcie w
            kraju Polactwa ?

            Otoz wlasnie dla Polakow liczy sie wyglad... i kasa.
            Stad smierdzace prywatne szkoly w warszawie, Tyminski czy Rydzyk
            maja grupe swoich sponsorow


            manekineko napisała:

            > Jakby się liczył, nie zostałby wybrany Lech Kaczyński na
            prezydenta.
            > I tak, widzę mrugnięcie.
            >
            > > Wszak liczy sie glownie wyglad, nieprawdaz drogie panie ?
            > > ;-)
            • pochodnia_nerona Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 03.05.10, 20:26
              To, że Tymiński miał poparcie, wynikało z po pierwsze z tego, że Polska, po
              rządach komunistycznych, nie była krajem świadomych wyborców. Ludziom można było
              wmówić wszystko, teraz już to nie przejdzie. A co do ładnej i świeżej gęby, to
              patrz Liwiusz Ilasz i jego sromotna klęska. Nie wystarczy być i z "Hameryki"
              przyjechać, żeby ludzie na kolanach przyjęli. Już nie te czasy, panie.
              Po drugie - tak tylko się zgrywasz, czy naprawdę nie zrozumiałeś mojego
              przekazu? Te same mordy, to znaczy zatęchły światek polityki, gdzie wciąż
              wybiera się "mniejsze zło", gdzie dokładnie te same osoby występują w różnych
              barwach i odsłonach (kandydat na to, tamto i sramto), gdzie może i zdolnych i
              lepiej myślących ludzi nie dopuszcza się do głosu, a może, widząc gówno, same
              nie pchają się doń? Tak, czy owak, mam dość tego stanu rzeczy i nie widzę wśród
              współczesnych polskich polityków nikogo, kogo mogłabym szanować i komu
              zaufałabym na tyle, żeby z pełnym przekonaniem oddać na niego głos.
              • fantasticlupus Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 04.05.10, 17:14
                - pan Tyminski nie mial poparcia na wsiach, ale
                wsrod 'intieligencji'.. zostawmy temat, czasem faktycznie podrzuce z
                siarka barana ;-)

                - przebarwianie sie jest fenomenem polskiej sceny politycznej,
                ciekawy proces przeszla PRL-owska PZPR zmieniajac swoja nazwe
                najpierw na sdpr a nastepnie SLD. Wladze w partii dalej sprawuja
                piewcy gospodarki planowej,

                - chyba dopiero kleci sie jakas nowa jakosc w polityce, co prawda
                frycowe nadal placimy za braki jakosciowe tych, ktorzy maja w tym
                interes, zeby kandydowac.

                - Tak, nasmiewam sie z feministek, ze nie maja jaj by forsowac
                kandydatki na prezydenta z programem dla Polski, ze to pan Palikot
                musi zglaszac projekt rozwiazan alimentacyjnych i nikt ze srodowisk
                kobiecych nie unowoczesnia rozwiazan funkcjonowania spoleczenstwa.


                w zadnej koroporacji nie ma takze 100% swiatlych kadr, sa frakcje,
                plotkarze/rki, podpierdalacze/ki, karierowicze/czki.


                ja naprawde mam zal, ze wsrod kandydatow nie ma ani jednej
                kobiety... to mi przyolmina taki kawal, jak goral modlil sie
                pieknie, ale bezskutecznie o wygrana w totka. Po smierci Bog mu
                zadal tylko jedno pytanie: dlaczego zes nie pucil choc jednego
                zakladu ?




                pochodnia_nerona napisała:

                > To, że Tymiński miał poparcie, wynikało z po pierwsze z tego, że
                Polska, po
                > rządach komunistycznych, nie była krajem świadomych wyborców.
                Ludziom można był
                > o
                > wmówić wszystko, teraz już to nie przejdzie. A co do ładnej i
                świeżej gęby, to
                > patrz Liwiusz Ilasz i jego sromotna klęska. Nie wystarczy być i
                z "Hameryki"
                > przyjechać, żeby ludzie na kolanach przyjęli. Już nie te czasy,
                panie.
                > Po drugie - tak tylko się zgrywasz, czy naprawdę nie zrozumiałeś
                mojego
                > przekazu? Te same mordy, to znaczy zatęchły światek polityki,
                gdzie wciąż
                > wybiera się "mniejsze zło", gdzie dokładnie te same osoby
                występują w różnych
                > barwach i odsłonach (kandydat na to, tamto i sramto), gdzie może i
                zdolnych i
                > lepiej myślących ludzi nie dopuszcza się do głosu, a może, widząc
                gówno, same
                > nie pchają się doń? Tak, czy owak, mam dość tego stanu rzeczy i
                nie widzę wśród
                > współczesnych polskich polityków nikogo, kogo mogłabym szanować i
                komu
                > zaufałabym na tyle, żeby z pełnym przekonaniem oddać na niego głos.
                • pochodnia_nerona Re: Kandydatka na prezydenta (prezydentkę?) 04.05.10, 19:52
                  A co to ma wspólnego z moim postem? I do kogo te wywody, hę? Pisać, żeby
                  pokazać, jakim się jest mądrym? Chyba nie wyszło.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja