Obawa o stan dziecka

10.05.10, 01:24

Kolejna martwa kobieta, bo lekarz - jak sam twierdzi - kierował się
obawą o stan dziecka, które miała w brzuchu, obawą o jej stan już
nie za bardzo. To sprawa sprzed trzech lat chyba, więc może już ktoś
pisał o tym na forum. W każdym razie nic się jakoś nie zmienia, mimo
że ciężarne w takich sytuacjach wciąż umierają jak widać.

Link
    • berta-live Re: Obawa o stan dziecka 10.05.10, 05:30
      Jak w Abu Dabi. Podejrzewam jednak, że sprawa nigdy nie wyszłaby na światło
      dzienne a prokurator z biegłymi nigdy by się żadnych nieprawidłowości nie
      dopatrzyli, gdyby pan ordynator komuś się nie naraził, albo ktoś jeszcze
      bardziej wpływowy od niego nie dybał na jego stołek.
    • takisobienik a żeby nie stresować ciężarnej... 10.05.10, 08:58
      ...po USG z 29 tygodnia ciąży, gdy lekarz zauważył wady płodu polegające na
      niewykształceniu się jednej ręki i obu nóg, nie poinformował o tym kobiety.
      Powód? "Ponieważ aborcja była już niemożliwa"...
      tutaj
      więcej

      Debile po prostu. Szok przeżyty tuż po porodzie na pewno jej wcale nie
      zestresował...
    • tezas Nastepna Agata Lamczak? 10.05.10, 10:14
      A o ilu nigdy sie nie dowiemy?

      No coz, 'cywilizacja zycia' wymaga ofiar.
      ---------------------------------
      Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do
      Strasburga przeciwko mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie
      zapytała, czy ja i dziecko nie potrzebujemy pomocy"
    • policjawkrainieczarow Re: Obawa o stan dziecka 10.05.10, 14:51
      > Kolejna martwa kobieta, bo lekarz - jak sam twierdzi - kierował się
      > obawą o stan dziecka, które miała w brzuchu, obawą o jej stan już
      > nie za bardzo.

      sąd mając dostęp do akt jeszcze wyroku nie wydal, a Ty już wiesz dokladnie, jak
      bylo i o co się dokladnie martwił? na podstawie wyrwanego przez dziennikarzy z
      kontekstu zdania?
      • easz Re: Obawa o stan dziecka 10.05.10, 15:14
        policjawkrainieczarow napisała:

        > > Kolejna martwa kobieta, bo lekarz - jak sam twierdzi - kierował się obawą o stan dziecka, które miała w brzuchu, obawą o jej stan już
        > > nie za bardzo.
        >
        > sąd mając dostęp do akt jeszcze wyroku nie wydal, a Ty już wiesz dokladnie, jak bylo i o co się dokladnie martwił? na podstawie wyrwanego przez dziennikarzy z kontekstu zdania?

        Pisałam w oparciu o artykuł a myślałaś, że o co? Wystarczy, że będziesz to miała na względzie a krzywda Ci się nie stanie od mojej niby oceny i wyroku.
        Jak sądzę urodziłaś się wczoraj i to jest pierwsza taka historia, o której słyszysz? Aha.
        • policjawkrainieczarow Re: Obawa o stan dziecka 10.05.10, 16:47
          > Pisałam w oparciu o artykuł a myślałaś, że o co?

          co innego pisac, komentowac, a co innego ocenac i ferowac wyroki.
          > Wystarczy, że będziesz to miał
          > a na względzie a krzywda Ci się nie stanie od mojej niby oceny i wyro
          > ku
          .

          Mnie nie, bo to nie ja jestem postawiona przed sądem. Istnieje, nie bez
          przyczyny, coś taiego, jak domniemianie niewinności.

          > Jak sądzę urodziłaś się wczoraj i to jest pierwsza taka historia, o której słys
          > zysz? Aha.

          co innego napisac, że było i pewnie będzie wiele takich historii, a co innego
          wydac zaocznie wyrok na człowieka na podst. jednego zdania w gazecie, bo było
          wiele takich hitorii.
          • easz Re: Obawa o stan dziecka 10.05.10, 19:18

            Matko bosko, nie wydałam żadnego wyroku, gdzie? - jedynie się
            wkurwiłam, jak zwykle, jak zwykle na takie historie, nawet jeśli
            tylko domniemane, no w końcu ktoś z jakichś powodów domniemywa, nie?
            I z jakichś powodów jest sprawa w sądzie, a to jest wciąż rzadkość
            tak poza tym. Trupy dwa też są i w miarę opisane co sie działo. Ale
            to tylko artykuł, fakt.
            A Ty się czepiasz. Czep się gdzie indziej jeśli potrzebujesz.
            • policjawkrainieczarow Re: Obawa o stan dziecka 10.05.10, 19:40
              easz napisała:

              >
              > Matko bosko, nie wydałam żadnego wyroku, gdzie?

              a, tu:

              Kolejna martwa kobieta, bo lekarz - jak sam twierdzi - kierował się
              obawą o stan dziecka, które miała w brzuchu, obawą o jej stan już
              nie za bardzo
              .

              W artykule jest:

              Udało nam się ustalić, jak ordynator wyjaśniał w prokuraturze przebieg zdarzeń.
              Tłumaczył, że wstrzymanie się z operacją dyktowało mu doświadczenie i
              obawa o stan dziecka.

              trochę co innego, prawda? Nie jest wyjaśnione, co mu mówiło owo doświadczenie,
              nie wiesz, co by zrobił, gdyby ciąża nie byla aż tak zaawansowana - to konkretne
              dziecko żyło dwa miesiące! więc może wstrzymaj się z oceną.
              • tezas Re: Obawa o stan dziecka 10.05.10, 21:21
                No wlasnie. Kierowała nim "obawa o stan dziecka" a nie "obawa o stan kobiety".

                Ta konkretna kobieta zyla 4 dni po przyjeciu do szpitala.

                ---------------------------------
                Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
                mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
                potrzebujemy pomocy"
                • gazeta_mi_placi Re: Obawa o stan dziecka 10.05.10, 23:08
                  tezas napisała:

                  > No wlasnie. Kierowała nim "obawa o stan dziecka" a nie "obawa o stan kobiety".

                  Dopóki kobiety będą traktowane jak inkubator na płód dopóty tak będzie.
                  • bubster Re: Obawa o stan dziecka 11.05.10, 13:41
                    Racja.
              • easz Re: Obawa o stan dziecka 10.05.10, 21:27

                policjawkrainieczarow napisała:

                > a, tu:
                >
                > Kolejna martwa kobieta, bo lekarz - jak sam twierdzi - kierował się
                > obawą o stan dziecka, które miała w brzuchu, obawą o jej stan
                już nie za bardzo
                .

                Aha - jak sam twierdzi - nie twierdzi? nie jest tak w
                artykule napisane? Już nie za bardzo - co też to może
                znaczyć? - ocenę, wyrok. Nie wiedziałam, że aż tak to wylezie,
                przejrzałaś mnie.

                Cóż, o obawach względem matki wciąż ani słowa. Po tym czego
                ewidentnie brak, nawet teraz, już po fakcie - też można sobie
                wyrabiać ocenę imo, po stosunku do pacjentki ciężarnej oraz
                zawartości jej brzucha a deklaracja dotycząca doświadczenia nie ma
                tu nic do rzeczy. Z grubsza jest też opisane jak olano tę kobietę.
                Dosyć mam już czytania o takich historiach a i nasłuchałam się
                trochę. Może mam uczulenie, ale to nie Twoja sprawa.

                > W artykule jest:
                >
                > Udało nam się ustalić, jak ordynator wyjaśniał w prokuraturze
                przebieg zdarzeń. Tłumaczył, że wstrzymanie się z operacją dyktowało
                mu doświadczenie i obawa o stan dziecka.

                Ale jakie też nie wiesz. Tymczasem stoi i obawa o stan
                dziecka, o obawach względem stanu matki nic, zero. Pozwól, że ja
                będę podkreślała jednak po swojemu, bo ja głównie to widzę, kolejny
                kolejny raz.

                > trochę co innego, prawda? Nie jest wyjaśnione, co mu mówiło owo
                doświadczenie

                Niezupełnie. Jedno nie przeczy drugiemu a więc to, co napisałam nie
                jest nieuprawnione. Co po doświadczeniu jakimkolwiek, jeśli
                lekarz w pierwszeństwie kieruję uwagę na płód/dziecko a nie na
                oboje/kobietę? O tym mówię.
                Nie wyrokuję i nie oceniam
                kategorycznie, zresztą kim jestem niby, żeby to robić? Ale oceniać
                sobie po mojemu mogę i będę to robiła.
                I nadal uważam, że się czepiasz, więc.

                > nie wiesz, co by zrobił, gdyby ciąża nie byla aż tak zaawansowana -
                to konkretne dziecko żyło dwa miesiące! więc może wstrzymaj się z
                oceną.

                Co by było gdyby. Co ma do obaw o stan matki to, że dziecko
                żylo jeszcze dwa miesiące, zresztą w jakim stanie? Być może przez
                to, że wypięto się na matkę właśnie, jak już gdybamy.

                Nie. Napisałam to, co napisałam, bierz to jak chcesz. Ja uważam, że
                to jedynie moja indywidualna 'ocena' tego, co przeczytałam o tym
                zdarzeniu co najwyżej, ok, zdarzenia, niech będzie. Odczucie. Ale
                rzucasz się tak bardzo imo napradę niepotrzebnie. Cześć.
                • policjawkrainieczarow Re: Obawa o stan dziecka 10.05.10, 22:31
                  > I nadal uważam, że się czepiasz, więc.

                  pracowalam trochę w gazetach i mam swoej, uzasadnione zdanie na temat tego, na
                  ile wiarygodne jest takei stwierdzenie na lamach.

                  I, tak, będę się czepiać, bo któregoś dnia ty czy ja możemy miec do podjęcia
                  trudną decyzję, dziennikarz z naszego uzasadnienia wyjmie i opublikuje to, co mu
                  będzie pasowac do teorii, ktoś, komu ta teoria będzei pasować, założy odpowiedni
                  wąt, pokomentuje jak mu pasuje, nie ma szans się przed opinią publiczną
                  wybronić. Po prostu taki wont w takim momencie uważam za chwyt poniżej pasa,
                  niezależnie od tego, czego on dotyczy.
                  • easz Re: Obawa o stan dziecka 10.05.10, 23:20

                    Teoria teorią, a rzeczywistosć rzeczywistością. Jakoś do tej pory to
                    raczej nie dziennikarze zrobili krzywdę Agacie Lamczak, czy Alicji
                    Tysiąc.
                    Poza tym, jak już powiedziałam, niczego nie wyjęłam, bo mi tak
                    pasuje, artykuł jest dostępny. A to jest forum feminizm i uważam, że
                    jest na rzeczy.
                    Ale ok, niech Ci będzie. Zobaczymy. Prawdopodobnie skończy się i tak
                    tak jak z Agatą Lamczak - to nie jakiś konował fanatyk spieprzył
                    sprawę, nawet jeśli odmawiał jej środków przeciwbólowych do ostatka
                    argumentując, że bardziej dba o własną dupę, niż o dziecko, tylko
                    jej rodzina, organizacje kobiece, media i wszyscy inni wyjęli sobie
                    z kontekstu, bo im pasowało a przecież guzik wiedzą, nie są
                    specjalistami. Wiem gdzie żyję - na czarne się mówi białe, w
                    majestacie prawa też.
                    Owszem, gazety gonia za sensacją i dzięki za przypomnienie.
                    Ale czasem mam też wrażenie, że jak media nie pokażą, to już nie ma
                    żadnego bata, że to ostatnia deska ratunku. Jak np. ostatnio z
                    Gapikiem, choć wygląda, że i tak może to nic nie dać.
                    Rzeczywiście, lepiej nie przedobrzyć z tym.
                  • princess_yo_yo Re: Obawa o stan dziecka 11.05.10, 10:50
                    sensacyjne watki w gazetach to nic nowego, taka jest rzeczywistosc,
                    takie sa konsekwencje wolnosci slowa. jesli ktos sam sie przyznaje
                    czym sie kierowal podejmujac decyzje musi sie liczyc z roznymi
                    interpretacjami swojego postepowania zwlaszcza w swietle rezultatow
                    tychze. bardziej szkodliwa w tym kontekscie jest dziwaczna psychoza
                    ciazowo-aborcyjna panujaca w pl - ale jak ktos juz wyzej napisal
                    cywilizacja zycia wymaga ofiar, i jak wszystkie tego typu ideologie
                    na podstawie tych ofiar kiedys beda ferowane wyroki.
                    • policjawkrainieczarow Re: Obawa o stan dziecka 11.05.10, 14:26
                      jesli ktos sam sie przyznaje
                      > czym sie kierowal podejmujac decyzje

                      no wiec napisal, DOSWIADCZENIEM i dobrem dziecka. Moze doswiadczenie mowilo mu,
                      powiedzmy, że dziecko ma 80% szans na normalne zycie, a matka w najlepszym razie
                      30% na przezycie nastepnych 2 lat - nei sadze, zeby przy tego typu dylemacie
                      ktokolwiek byl - na szybkosci - podjac wlasciwa (bo taiej nie ma) decyzje (nie
                      mowie, ze tak bylo, ale nie wiadomo, co mu to doswiadczenie mowilo.
                      • princess_yo_yo Re: Obawa o stan dziecka 11.05.10, 14:43
                        ty tak na serio? w procenty sie chcesz bawic w takiej sytuacji?
                        takie decyzje w cywilizowanym swiecie podejmuje pacjent po
                        zapoznaniu sie z opcjami! rozumiem ze kierowanie sie dobrem pacjenta
                        to w pl przezytek, a moze dotyczy to tylko pacjentow ciezarnych? na
                        prawde chcialabys trafic kiedys na takiego lekarza?

                        rozumiem tez ze gdyby twoj adwokat w sadzie przyznal sie za ciebie
                        do winy bo masz tylko 20% szans na wygrana to tez by bylo wszystko w
                        porzadku, w koncu doswiadczony jest czy nie? a jak sie przyznasz to
                        posiedzisz krocej w wiezieniu.

                        • policjawkrainieczarow Re: Obawa o stan dziecka 11.05.10, 19:46
                          princess_yo_yo napisała:

                          > ty tak na serio? w procenty sie chcesz bawic w takiej sytuacji?

                          ja po prostu mowie, że nie masz ani ty ani nikt inny pojecia, co kryje się za
                          "doświadczeniem", ktore wspomniał doktor.
                          • easz Re: Obawa o stan dziecka 11.05.10, 20:12
                            policjawkrainieczarow napisała:

                            > ja po prostu mowie, że nie masz ani ty ani nikt inny pojecia, co
                            kryje się za "doświadczeniem", ktore wspomniał doktor.

                            Błędnie zakładasz gdzieś wyżej, że jeśli lekarz obliczył szansę na
                            przeżycie matki na 30% a dziecka nienarodzonego na 80% (czy to w
                            ogóle możliwe, takie szafowanie, kiedy nigdy nic nie wiadomo do
                            końca w medycynie?), to powinien ze swego doświadczenia zająć się
                            bardziej, czy przede wszystkim dzieckiem. Nie, 30, nawt 15% nie
                            upoważnia lekarza do zaprzestania ratowania, przesunięcia pacjentki
                            na dalszy plan itp.

                            Poza tym - naprawdę nie dziwi Cię, nie wzbudza nic a nic, żadnych
                            nieprzyjemnych podejrzeń, skojarzeń to, że jest o doświadczeniu, ale
                            na tym nie kończy, tylko mówi jeszcze o obawach względem dziecka,
                            przy tym o obawach względem matki nie mówi ani słowa?
                            Lepiej niech to przemyśli planując linię obrony, tak czy siak.

                            Dobrze wiesz, że czeka się do ostatniej chwili - ze znieczuleniem, z
                            cięciem, ze wszystkim i jeszcze często w takiej atmosferze, że się
                            odechciewa.
                            A zasadniczo wiem o co Ci chodzi, o wstrzymanie się od ferowania
                            wyroków. No więc nie wyrokuję, ale jestem sceptycznie nastawiona,
                            bardzo.
                            • tezas Jak widac tzw. "cywilizacja zycia" prowadzi 11.05.10, 22:28
                              prosta droga do rozwazan od ilu % szansy warto ratowac zycie kobiety.

                              Wprost nic dodac, nic ujac.

                              ---------------------------------
                              Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
                              mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
                              potrzebujemy pomocy"
                            • policjawkrainieczarow Re: Obawa o stan dziecka 15.05.10, 14:13
                              > Błędnie zakładasz gdzieś wyżej, że jeśli lekarz obliczył szansę na
                              > przeżycie matki na 30% a dziecka nienarodzonego na 80% (czy to w
                              > ogóle możliwe, takie szafowanie, kiedy nigdy nic nie wiadomo do
                              > końca w medycynie?),

                              nie. ja niczego nie zalożylam oprócz faktu, że doświadczenie mówi mu coś, czego
                              my nie wiemy, obojętne, czy to szanse, czy fakt, że zazwyczaj (nie mówię, że tak
                              jest! ale może w jego karierze tak bylo) matki chcą żeby ratować dziecko alboco.
                              (niewykluczne, że również fakt, że gdyby się od razu zdecydowal na ratowanie
                              matki, kosztem dziecka, to by się z sądow nei wykaraskał przez najbliższe 20
                              lat). Podałam to jako z brzegu przykład, nie mający nic wspólnego ze stanem
                              faktycznym.

                              to powinien ze swego doświadczenia zająć się
                              > bardziej, czy przede wszystkim dzieckiem. Nie, 30, nawt 15% nie
                              > upoważnia lekarza do zaprzestania ratowania,

                              w medycynie się, czy Ci się to podoba, czy nie, wiele decyzji typu, np.
                              przeszczepy, czyli z gatunku "kogo ratować" opiera na szansach, (daje się z
                              wybranej grupy nie temu, kto najbardziej potrzebuje, tylko temu, u kogo jest
                              największa szansa, że się przyjmie).

                              przesunięcia pacjentki
                              > na dalszy plan itp.

                              kurcze, ja nie jestem jakąś prolajferką, nigdy nie byłam z tych, co uważają, że
                              kobieta powinna się poświęcać a człowiek zaczyna się w momencie poczęcia, moja
                              filozofia byla zawsze prosta jak drut: bardziej zaawansowany organizm cierpi
                              (jakbyco) bardziej, ergo: więcej współczucia we mnei budzi kurczaczek ze złamaną
                              nogą niż dwutygodniowy płód, ale więcej budzi siedmiomiesięczny płód niż kura na
                              rosół (chociaż, być może, nie doceniam kur).

                              Innymi słowy: ciąża siedmiomiesięczna to już nie dla każdego jest "pacjentka i
                              płód", to już jest dwójka pacjentów, zdolnych do życia i odczuwania.

                              Innymi słowy, decyzja w takim momencie jest mniej więcej tak trudna, jak przy
                              jakimś niezmiernie skomplikowanym porodzie,przy którym w zależności od podjętej
                              decyzji jest mikra szansa że matka i dziecko przeżyją, większa, że oboje umrą,
                              albo przeżyje tylko matka, albo tylko dziecko. Bardzo trudno byłoby w tej
                              sytuacji przyjąć (zwłaszcza w czyimś imieniu) założenie, że matka to pacjentka i
                              człowiek, a rodzące się dziecko to "jeszcze tylko płód".
                            • policjawkrainieczarow Re: Obawa o stan dziecka 15.05.10, 14:16
                              > Poza tym - naprawdę nie dziwi Cię, nie wzbudza nic a nic, żadnych
                              > nieprzyjemnych podejrzeń, skojarzeń to, że jest o doświadczeniu, ale
                              > na tym nie kończy, tylko mówi jeszcze o obawach względem dziecka,
                              > przy tym o obawach względem matki nie mówi ani słowa?

                              Naprawdę mnie nie dziwi. ALbowiem widziałam przeprowadzane na żywo wywiady, w
                              których człowiek nawijał przez dwadzieścia minut, a potem w TV jego wypowiedź
                              trwala 4 sekundy.
                              Innymi słowy, nie wiesz, co ten lekarz naprawdę powiedział oprócz tego.
                            • policjawkrainieczarow Re: Obawa o stan dziecka 15.05.10, 14:19
                              > A zasadniczo wiem o co Ci chodzi, o wstrzymanie się od ferowania
                              > wyroków. No więc nie wyrokuję, ale jestem sceptycznie nastawiona,
                              > bardzo.

                              żeby nie było, ja też jestem mimo wszystko sceptyczna. Ale zawsze mnie bawiła
                              rola advocatus diaboli. Chyba sobie źle karierę wybrałam.
                              (tak piszę w sposób pocięty, bo kac mnie tłucze).
              • paskudek1 Re: Obawa o stan dziecka 11.05.10, 12:24
                "Udało nam się ustalić, jak ordynator wyjaśniał w prokuraturze
                przebieg zdarzeń.
                Tłumaczył, że wstrzymanie się z operacją dyktowało mu doświadczenie
                i obawa o stan dziecka. "
                ależ oczywiście że doświadczenie dyktowało mu wstrzymanie operacji.
                sdoskonale wiedział z doświdczenia, że nawet jak pacjentka umrze to
                i tak g..no mu zrobią a jak zoperuje ciężarna i coś stanie się
                dziecku nienarodzonemu to go media i "obrońcy życia" zjedzą. No
                doświadczenie i tyle.
    • gazeta_mi_placi Re: Obawa o stan dziecka 10.05.10, 23:05
      Koszmar.
      Z drugiej strony po części rozumiem lekarza.
      W Polsce same kobiety dostają histerii gdy poronią w 8 tygodniu,a co dopiero w
      późniejszym terminie.
      Pewnie bał się,że jak dziecko nie przeżyje będzie mieć grube kłopoty ze strony
      matki/rodziców dziecka.
      • sabinac-0 Re: Obawa o stan dziecka 11.05.10, 17:56
        To prawda. Bylo kilka pozwow z tego powodu.
    • easz Re: Obawa o stan dziecka 14.05.10, 08:53

      Wczoraj było o tym u Jaworowicz, niestety widziałam tylko fragment. W studiu była poruszona rodzina dziewczyny, było też o innych, podobnych sprawach. Z tego, co załapałam, to tutaj jest jeszcze "lepiej" - lekarze olali i matkę, i dziecko, kompletnie. Dlaczego? Pewnie bez powodu, bo się nie chciało, albo coś równie fajnego. Fakt, że nie na forum feminizm pewnie, bo to taki zwykły, powszechny i dosyć nawet chyba częsty przypadek... :/
      • sabinac-0 Re: Obawa o stan dziecka 15.05.10, 20:34
        Czy wypowiedzial sie rowniez oskarzany lekarz czy tez byl to sad kapturowy przed
        kamera?
        • berta-live Re: Obawa o stan dziecka 15.05.10, 20:52
          Jaworowicz akurat ma to do siebie, że zawsze zaprasza obie strony konfliktu.
          • sabinac-0 Re: Obawa o stan dziecka 15.05.10, 23:27
            Programy Jaworowicz maja stala formule - zbiorowy jazgot z jednej strony, z
            drugiej ktos cos usiluje tlumaczyc ale jest zakrzyczany i nic nie slychac a sama
            redaktorka usiluje przekrzyczec wszystkich.
            • easz Re: Obawa o stan dziecka 15.05.10, 23:46

              Imo trafiają do niej ludzie, których już wszyscy, którzy powinni coś
              zrobić z racji funkcji olali równo i czasem po jej interwencji coś
              się przynajmniej wyjaśnia, ktoś dojdzie swoich praw. Jak napisałam,
              oglądałam tylko fragment.
              Sama wiesz, że to nie pierwsza i najgorsze, że nie ostatnia taka
              sprawa.
              • sabinac-0 Re: Obawa o stan dziecka 16.05.10, 00:14
                Medycyna sadowa nauczyla mnie, ze wydac osad mozna dopiero po DOKLADNYM
                zapoznaniu sie z faktami a wiec na pewno nie na podstawie artykulu w gazecie lub
                programu w telewizji.
                Czepianie sie pojedynczych slowek tez nie ma sensu.

                Medycyna wogole nauczyla mnie, ze chocby sie lekarz nie wiem jak staral, gdy
                cokolwiek pojdzie zle, zostanie nie tylko pozwany, ale tez publicznie osadzony
                winnym zanim zacznie sie jakikolwiek proces.

                Lud potrzebuje igrzysk...
                • easz Re: Obawa o stan dziecka 16.05.10, 00:41

                  Ta, a mnie doświadczenie nauczyło czego innego. Że można zdechnąć na
                  łóżku szpitalnym i pies z kulawa nogą się nie zainteresuje a potem
                  jeszcze pretensje.
                  Daj se spokój, ja już powiedziałam w tym temacie wszystko imo
                  wyraźnie. Dziwię się, że was nagle tak uczuliło na dobro lekarzy a
                  ciężarne w kraju prolife macie gdzieś do tzw. udowodnienia, które
                  jak wiemy tu prawie nigdy nie ma miejsca a jak ma, to tak jak w
                  przypadku Alicji Tysiąc - po trupach. Bo rodzina np. Lamczakowej
                  została olana.
                  O łamaniu praw ciężarnych było tu nie raz.

                  Najlepiej zamknąć forum feminizm, zresztą po co w ogóle feminizm. No
                  i rzecznik praw pacjenta rzecz jasna też do likwidacji. Wszyscy
                  wszystko wiedzą lepiej, łącznie z tym, co mam na myśli, co mówię, co
                  piszę i co wiem.
                  To pisałam ja, ludź, który potrzebuje igrzysk.
                  • policjawkrainieczarow Re: Obawa o stan dziecka 16.05.10, 01:07
                    > Dziwię się, że was nagle tak uczuliło na dobro lekarzy

                    kurna, nie dobro lekarzy, tylko osądzanie jednego lekarza na podstawie tego, co
                    zrobili inni lekarze.
                    • easz Re: Obawa o stan dziecka 16.05.10, 01:14
                      policjawkrainieczarow napisała:

                      > > Dziwię się, że was nagle tak uczuliło na dobro lekarzy
                      >
                      > kurna, nie dobro lekarzy, tylko osądzanie jednego lekarza na
                      podstawie tego, co zrobili inni lekarze.

                      Nie, tego na początku wcale nie było, tak postawionej sprawy. 'Znów'
                      to nie osądzanie jednego po tym, co zrobił drugi. Który zresztą sam
                      powiedział co i jak powiedział.
                      Poza tym, poczekam do następnej takiej sprawy, bo nie jest to
                      pierwszy taki link tutaj, ale jakoś pamiętam inne reakcje. Może
                      dlatego, że po przeciwnej stronie były prolajferskie oszołomy, że
                      tak powiem wrednie? I tyle, reszta - jak napisałam, bo ja temat już
                      skończyłam - przed Twoim poprzednim postem, o sceptycznym podejściu.
                      I tylko wolałabym, żeby czytać ze zrozumieniem, bo nie było o tym,
                      że dziennikarze nie robią krzywdy - skrzywdzić może każdy, tylko o
                      tym, że jakoś nikt się nie interesuje sprawą, dopóki się dziennikarz
                      jakiś nie zainteresuje a to chyba różnica.
                      Eote.
                    • tezas Zacytuje fragment artykulu poczatkowego 17.05.10, 17:07
                      "Decydująca okazała się opinia biegłych z Wrocławia, którzy uznali,
                      że "zasadniczym błędem w postępowaniu medycznym było zaniechanie
                      neurochirurgicznego operacyjnego leczenia krwiaka
                      ". Biegli co
                      prawda przyznali, że nie ma związku pomiędzy bezpośrednią przyczyną
                      śmierci kobiety a postępowaniem oskarżonych lekarzy, ale nie
                      mieli wątpliwości, że brak operacji zniweczył nawet te znikome
                      szanse na uratowanie życia matki i płodu
                      ."

                      I to jest podstawa do obwiniania lekarza. No, chyba ze ktos wierzy
                      iz dziennikarze tworza w ogole jakas matriksowa rzeczywistosc i
                      opinii bieglych nie ma.

                      A to ze nie jest to w Polsce pierwszy, ani zapewne nie ostatni
                      podobny przypadek, to juz inna historia.
                      ---------------------------------
                      Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do
                      Strasburga przeciwko mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie
                      zapytała, czy ja i dziecko nie potrzebujemy pomocy"
                      • sabinac-0 Re: Zacytuje fragment artykulu poczatkowego 17.05.10, 22:45
                        Nie zazdroszcze.
                        Pacjentka w 7 miesiacu ciazy z krwiakiem mozgu.
                        W takiej sytuacji nie ma dobrych rozwiazan.
                        Nie sadze, by ktokolwiek podjalby sie operacji, nawet ci sami biegli co wydali
                        opinie mieliby pewnie ciezkie wahania.

                        Gdyby sie podjeli operacji i w trakcie zabiegu pojawily sie komplikacje (ktorych
                        ryzyko bylo ogromne), tez znalezliby sie na lawie oskarzonych a zarzuty bylyby
                        jeszcze ciezsze - ze podjeli sie ryzykownego zabiegu w takich warunkach.

                        To jedna z tych sytuacji, gdy, chocbys najlepiej sie staral, i tak trafisz za
                        kratki otoczony wiekszym odium niz seryjny morderca.
                        • easz Re: Zacytuje fragment artykulu poczatkowego 17.05.10, 23:43

                          Aha. To wg tego, co tu mówisz i tak i tak by mieli przerypane a
                          przynajmniej byłaby szansa uratować kobitę. No i gdyby się udało...
                          Czy źle zrozumiałam?
                          I tak już spadam, pa.
                          • tezas No chyba nie sugeruje, 18.05.10, 00:08
                            No chyba nie sugeruje, ze sumienie lekarzy pozwala na kierowanie sie czymkolwiek
                            innym niz ratowanie zycia, np ochrona wlasnego tyla ;)?

                            ---------------------------------
                            Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
                            mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
                            potrzebujemy pomocy"
                          • sabinac-0 Re: Zacytuje fragment artykulu poczatkowego 18.05.10, 17:15
                            easz napisała:

                            >
                            > Aha. To wg tego, co tu mówisz i tak i tak by mieli przerypane a
                            > przynajmniej byłaby szansa uratować kobitę. No i gdyby się udało...
                            > Czy źle zrozumiałam?
                            > I tak już spadam, pa.
                            >

                            Zle zrozumialas.

                            Zapytalam dzisiaj znajomego neurochirurga (nie pracuje w Polsce wiec nie zna
                            sprawy), jak postepowalby z ciezarna w / miesiacu z peknietym tetniakiem mozgu.
                            Powiedzial, ze staralby sie poczekac, bo tetniak zwykle przestaje krwawic.
                            Zalecilby jej scisle lezenie i duze dawki sterydow, ktore maja dobroczynne
                            dzialanie dla matki - zmniejszaja obrzek mozgu poprawiajac jej stan i
                            zwiekszajac szanse powodzenia operacji, z drugiej strony pomagaja tez dziecku,
                            powodujac przyspieszone dojrzewanie pluc. Operowalby po kilku dniach lub
                            tygodniach, zaleznie od rozwoju sytuacji.
                            Przed zabiegiem kazalby pacjentce lub rodzinie podpisac, ze zdaje sobie sprawe z
                            duzego ryzyka operacji.

                            Zawsze istnieje ryzykio ponownego krwawienia i naglego pogorszenia stau - wtedy
                            operuje sie na cito, ale ryzyko takich szybkich operacji jest o wiele wieksze.

                            Jak widzisz, medycyna jest troche bardziej skomplikowana niz wynika to z
                            artykulow w gazecie a lekarz nie jest Bogiem by moc wszystko przewidziec.
                        • tezas Dobrym rozwiazaniem byla proba 18.05.10, 00:05
                          ratowania pacjentki. Ktora oczywiscie moglaby byc udana lub nie, ale
                          przynajmniej lekarze zrobiliby co w ich mocy.

                          ---------------------------------
                          Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
                          mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
                          potrzebujemy pomocy"
                  • sabinac-0 Re: Obawa o stan dziecka 17.05.10, 22:34
                    easz napisała:

                    > Ta, a mnie doświadczenie nauczyło czego innego. Że można zdechnąć na
                    > łóżku szpitalnym i pies z kulawa nogą się nie zainteresuje a potem
                    > jeszcze pretensje.
                    > Daj se spokój, ja już powiedziałam w tym temacie wszystko imo
                    > wyraźnie. Dziwię się, że was nagle tak uczuliło na dobro lekarzy a
                    > ciężarne w kraju prolife macie gdzieś do tzw. udowodnienia, które
                    > jak wiemy tu prawie nigdy nie ma miejsca a jak ma, to tak jak w
                    > przypadku Alicji Tysiąc - po trupach. Bo rodzina np. Lamczakowej
                    > została olana.
                    > O łamaniu praw ciężarnych było tu nie raz.

                    Skad ta retoryka "macie", "was"? Brakuje tylko "wicie, rozumicie" i zabrzmi znajomo.

                    Jezeli MNIE osobiscie oskarzasz o zaniedbywanbie "zdychajacych jak psy"
                    pacjentow czy lamanie praw ciezarnych - pozwij mnie do sadu ale z wyrokiem racz
                    zaczekac do rozprawy.
                    >
                    > Najlepiej zamknąć forum feminizm, zresztą po co w ogóle feminizm. No
                    > i rzecznik praw pacjenta rzecz jasna też do likwidacji. Wszyscy
                    > wszystko wiedzą lepiej, łącznie z tym, co mam na myśli, co mówię, co
                    > piszę i co wiem.
                    > To pisałam ja, ludź, który potrzebuje igrzysk.
                    >
                    Z tej czesci tyrady rozumiem tyle, ze ktos ci nadepnal na odcisk lub masz
                    weltschmerzen.
                    • easz Re: Obawa o stan dziecka 17.05.10, 23:40
                      sabinac-0 napisała:

                      A ja rozumiem z tego, co piszesz, że się strasznie uniosłaś honorem
                      za cały ród lekarzy i niestety też konowałów, tylko nie rozumiem
                      dlaczego oraz dlaczego bierzesz i personalnie, i w ogóle po całości?
                      Moje jest tylko moje, spoko i odczep się wreszcie.

                      Ciekawe przy tym, czy udałoby mi się wygrzebać z archiwum forum
                      Twoje deczko inne niż tutaj gadki dotyczące lekarzy, którzy mieli
                      klauzulę sumienia zamiast sumienia a sprawy były jeszcze 'przed'
                      albo w toku?
                      Nawet jeśli, to mi się nie chce, eot.
                      • sabinac-0 Re: Obawa o stan dziecka 18.05.10, 17:17
                        Napij sie wody, wypusc pare i przeczytaj moja odpowiedz jeszcze raz.
          • policjawkrainieczarow Re: Obawa o stan dziecka 16.05.10, 00:58
            berta-live napisała:

            > Jaworowicz akurat ma to do siebie, że zawsze zaprasza obie strony konfliktu.

            Ha!!!!!!!!!!!!

            Tak odpowiadając na to i od razu hurtem na ten (nie pamietam, czyj) post wyżej w
            tym wątku a propos dziennikarzy, którzy nie krzywdzą ludzi, jak lekarze: otóż,
            znam przypadki, w których dziennikarze (między innymi Jaworowicz) tak namotali
            opinią publiczną, manipulując faktami, że, owszem, skrzywdzili kogoś poważnie.
            jeśli jej program uważasz za osobę, która dąży do poznania i przedstawienia
            obiektywnej prawdy, to sobie pogugluj dyskusje o jej programach.
    • tezas Nieco OT, ale zblizone 18.05.10, 00:06
      W USA katolicki szpital wykonal aborcje 11-tygodniowego plodu dla ratowania
      zycia kobiety. Decyzja szpitala zostala natychmiast skrytykowana przez lokalnego
      biskupa, ktory oczywiscie oglosil ekskomunike.

      www.foxnews.com/us/2010/05/15/nun-phoenix-hospital-rebuked-allowing-abortion/
      ---------------------------------
      Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
      mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
      potrzebujemy pomocy"
      • easz Re: Nieco OT, ale zblizone 18.05.10, 01:12
        tezas napisała:

        > W USA katolicki szpital wykonal aborcje 11-tygodniowego plodu dla
        ratowania zycia kobiety. Decyzja szpitala zostala natychmiast
        skrytykowana przez lokalnego biskupa, ktory oczywiscie oglosil
        ekskomunike.

        Czyli zabroniliby zabiegu a to oznaczałoby wyrok, skazanie na śmierć
        z premedytacją, czy wiarę w cuda i narzucanie takowej innym?
        • langolier_maximus Re: Nieco OT, ale zblizone 27.05.10, 11:33
          Straszny ten artukul, biedna kobieta.Ale z wlasnego doswiadczenia wiem,ze z
          aborcja w przypadku zagrozenia zycia lub zdrowia matki czy wad
          plodu-udokumentowanych badaniami genetycznymi,nie ma problemu ze strony
          lekarzy.Mowie oczywiscie o placowkach specjalizujacych sie w patologii ciazy i
          plodu, gdzie maja to na codzien.
          Co ciekawe widzialam na takim oddziale ksiedza.Chyba wie co tam sie robi, bo
          takich placowek jest malo, np.w Warszawie dwie.
    • zyziozyzio Nowe zycie ma trwac, stare konczyc ę 18.05.10, 17:34
      Cywilizacja zachodnia ( rzymsko-chrzescijanska) zawsze starałasie zachowac
      życie dziecka. Po to stosowano cesarskie cięcie. Jest to słuszne.
      • policjawkrainieczarow Re: Nowe zycie ma trwac, stare konczyc ę 27.05.10, 13:39
        > Cywilizacja zachodnia ( rzymsko-chrzescijanska) zawsze starałasie zachowac
        > życie dziecka. Po to stosowano cesarskie cięcie. Jest to słuszne.

        Cześć troll. "Nazwa operacji – cięcie cesarskie – wiąże się jeszcze ze
        starożytnym Rzymem, gdzie prawo zakazywało pogrzebania ciężarnej kobiety bez
        wyciągnięcia z jej łona płodu. (...) W starożytnym Rzymie cesarskie cięcie
        wykonywano jedynie na zmarłych kobietach w ciąży i było to usankcjonowane prawem
        (lex regia Numy Pompiliusza)"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja