pazdzioszek2010
19.05.10, 22:42
W modzie granica damsko-męska płynną jest. I nie mam tu bynajmniej na myśli wybiegów, pokazów, rewii czy czegoś takiego, bo tam to już powariowali drzewia temu. Mam na myśli, proszę Państwa, tak zwaną modę uliczną.
Otóż krakowski oddział mojego ulubionego e-portalu wymyślił fantastyczną akcję pod wdzięcznym tytułem modne miasto Kraków. Akcja polega na tym, że lata sobie praktyk… przepraszam najmocniej… początkujący dziennikarz po ulicach miasta, przydybia co paradniej ubrane indywidua, następnie - przepraszam za wyrażenie - cyka im focie, a na deser namawia do pretensjonalnych opisów swego ja (to znaczy ja tych ludzi, nie dziennikarza). Opisy mają się z grubsza tak (podaję przybliżony rozkład statystyczny):
- 90% respondentów zajmuje się obecnie "szukaniem siebie w sobie" lub "odnajdywaniem siebie"
- 75% "łamie konwenanse" ale jednocześnie "stara się mimo to być na bieżąco z modą" (!)
- 45% zaś ma "dosyć polskiego zaścianka, bo jest szary i nijaki"
Kwiat intelektu, do tego gustownie ubrany. :) No właśnie, wracając do ubioru. Otóż większa część przydybanych krakowian płci męskiej nosi się nieco… nie wiem, jak to powiedzieć… no, wyglądają jak gejowie (czy jak tam się to odmienia), a w każdym razie niekoniecznie męsko. Niekoniecznie męsko… na litość boską! fotki tych kolesiów powinny trafić na jakąś lekcję poglądową do szkół nauczających gender studies, żeby uczniakom przedstawić widomy dowód na to, że płeć jest - co i ja dziś przyznaję - płynna! Tak, proszę Państwa: płynna. Wiem, co mówię. Zresztą sami zobaczcie:
raz, dwa, trzy, cztery.
Zwracam szczególną uwagę na gustowne kozaczki przywdziane przez obiekt badawczy numer cztery. Na deser zaś zdjęcie nie do końca związane z tematem, ale nie mogłem się powstrzymać, zresztą sami zrozumiecie:
pięć.
Kolorowych snów! :)