bene_gesserit
06.06.10, 11:34
Matylda Witkowska z Polska The Times
opisala historię niepokornej parafianki:
"Dziwka!" - powiedział do swojej parafianki ksiądz Henryk
Eliasz, proboszcz łódzkiej parafii św. Józefa na Rudzie.
"Ja z księdzem nie spałam" - odparła pani Barbara. "Chyba musiałbym
być ślepy, żeby to z panią zrobić" - odparował proboszcz. Pyskówkę
słyszała rodzina i drugi ksiądz. Parafianka złożyła sprawę do sądu.
Do gorszącej wymiany zdań doszło w Dniu Matki w kacelarii parafii
św. Józefa Oblubieńca NMP przy ul. Farnej w Łodzi. Poszło o
dzienniczek do bierzmowania, w którym córka pani Barbary zbierała
podpisy, że co tydzień chodzi na mszę świętą. Zdaniem proboszcza i
katechety, gimnazjalistka mogła podrobić podpisy. Dziewczyna z
rodzicami stawiła się w kancelarii, by potwierdzić oryginalność
podpisów. Wtedy ksiądz zaproponował badanie u grafologa. To
rozsierdziło rodziców i doszło do gwałtownej wymiany zdań.
- Od progu powiedział do mnie "zamknij się, dziwko". Jak tak mógł -
irytuje się łodzianka.
Ks. Henryk Eliasz, krajowy duszpasterz dawców szpiku, przyznaje, że
użył słowa "dziwka". - Powiedziała, że jestem złodziejem i nie
jestem godny nosić sutanny. Nie wytrzymałem. Ale przeprosiłem -
dodaje i zapewnia, że używając słowa "dziwka", nie miał na myśli
złego prowadzenia się parafianki. Na dowód pokazuje "Inny Słownik
Języka Polskiego" PWN.
- Słowo "dziwka" oznacza zarówno prostytutkę lub kobietę prowadzącą
swobodne życie seksualne, ale też kobietę, której postępowanie
uważa się za oburzające. Ja użyłem w tym drugim znaczeniu. Ale
jeśli zrozumiała to w znaczeniu pierwszym, to sama sobie wystawiła
świadectwo - dodaje.
Zgadzam sie ze specjalistami cytowanymi w tekscie - sprawa sadowa w
tej sprawie jest beznadziejnym pomyslem i lepiej byloby skorzystac
z mediatora - dokladnie z powodow, ktore wymieniają. Ale skojarzylo
mi sie to (moze dziwnie) ze sprawą Gapika - tam kobiety ulegaly
autorytetowi stanowiska i milczaly, czesciowo sparalizowane
wstydem, nawet i przez lata. Tu kobieta sie postawila, urok pozycji
spolecznej ksiedza nie zadzialal.