Dodaj do ulubionych

czy to już alkoholizm? zmęczenie małżeństwem

09.06.10, 10:12
Razem 10 lat, 5-letnie dziecko. Sprawy finansowe poukładane. I klops.
M. sądzi, że alkohol to świetna rozrywka. Pije a potem śpi. I oczekuje, że
będę zadowolona, że nie robi awantur... Bo przecież pracuje i odbiera dziecko
z przedszkola. Inne kobiety mają gorzej, więc on nie rozumie dlaczego ja się
denerwuję. Od jednej kłótni do drugiej. A do tego kochana "mamusia" synusia
broni. Bo przecież on wstaje o 6.30 i tak pięknie zajmuje się dzieckiem...
Tylko ja wredna nie daję mu spokoju. Powinnam go przykryć kocykiem i ugotować
pyszną kolacyjkę, jak wstanie późnym wieczorem to przecież będzie głodny.
No i jeszcze ma do mnie pretensje, że ja to ciągle coś wymyślam /tzn kursy,
szkolenia, studia podyplomowe i wyjazdy służbowe/ i dlatego on pije z żalu.
czy to już alkoholizm????????
I co z tym zrobić? Kłótnie nic nie dają. Tłumaczenie też nie. Groźby rozwodowe
też nie działają.
Jestem w kropce. I co dalej? Żadne wyjście nie jest łatwe
Obserwuj wątek
    • ania-0606 Re: czy to już alkoholizm? zmęczenie małżeństwem 10.06.10, 17:16
      Przerabiałam takie historie 2 razy dłużej i przy 2 dzieci choć nieco
      inaczej bo małżonek wolał upijać się poza domem /służbowe
      wyjścia,wyjazdy,mecze itp/ oraz teściowa w innej części miasta,ale
      zawsze moja wina.Scenariusz zawsze ten sam i z nikąd pomocy.Żadne
      prośby,groźby,realizacja stawianych sobie celów,informowanie
      teściów,spotkania z terapeutami,lektury aby zrozumieć sens takiego
      zycia we dwoje - nic nie dało bo byłam uzależniona ekonomicznie i
      nie miałam odwagi odejść.
      Po 20 latach małżeństwa zatrzymała go rozprawa rozwodowa/pierwsza/i
      zaczął wyhamowywać,teraz jest w miarę ok. ale ja juz nie jestem taka
      sama..... Radzę Ci ratuj się jak najszybciej i nie próbuj go
      naprawiać!!!
    • yidele Re: czy to już alkoholizm? zmęczenie małżeństwem 10.06.10, 23:16
      Masz sytuacje ktoras chcialas, tzn. Stabilny zwiazek, dziecko, finanse
      poukladane, etc. Nie dosc ze maz w alkohol ucieka ( bo fizycznie nie moze od
      ciebie uciec ) ty mu jeszcze chcesz to odebrac, pewnie aby biedaka do reszty
      udupic.

      Jesli nikomu nie szkodzi swoim zachowaniem, a widac ze nie szkodzi z twoich
      wlasnych slow, to czemu wymagasz aby cos zmienial?

      W kazdym dlugotrwalym zwiazku musi byc miejsce dla obydwu partnerow. Twoj maz
      tworzy sobie przestrzen w ktorej moze byc soba, w ktorej moze byc zrelaksowany -
      On akurat szuka tego w alkoholu. Ewidentnie wasza sielanka domowa nie dostarcza
      jemu tego co potrzebuje, bo jakiemu czlowiekowi to wystarczy na dluga mete?

      Myslalas moze ze to wlasnie twoje klotnie, twoja swadliwosc, ktore tworza ta
      atmosfere?

      Moja sugestia jest zostawic biedaka w spokoju, chyba ze naprawde nie wyobrazasz
      sobie zycia bez ciaglego nekania tego czlowieka ktory pracuje po to aby was
      utrzymac.
      • sabinac-0 Re: czy to już alkoholizm? zmęczenie małżeństwem 10.06.10, 23:49
        Za problemy malzenskie, alkoholizm, narkomanie, lenistwo mezczyzny, podobnie jak
        za jego zdrady i wizyty w burdello, wiiny jest kto? Zona oczywiscie!

        Jak moze byc taka nudna, klotliwa i swarliwa, jak moze domagac sie by byl
        trzezwy, pracowal czy (o zgrozo!) w domu pomagal?!

        Przeciez on ma sie relaksowac, ona - coz - baba nie czlowiek, niech zdechnie z
        wyczerpania, wezmie sobie facet nastepna.
        • marouder.eu Nie, Sbinco. Czasyma nikt nie jest winny! 12.06.10, 02:33
          Cos sie wypala. Czesto wiele elementow na raz. Przepraszam za osobiste wyznanie,
          ale podejrzewam, ze kazde z nas, niezaleznie od plci go kiedys doznalo.

          Otoz kilka lat temu latem, ze 30 st. C moja (wowczas) zona chciala sie ze mna
          kochac, nie bylem w nastroju, pot sie ze mnie lal i by uniemozliwic ten akt,
          udalem sie do swojego pokoju, gdzie wypilem dwa piwa:)
          • sabinac-0 Re: Nie, Sbinco. Czasyma nikt nie jest winny! 12.06.10, 11:13
            Jednym slowem zona, przez swoja natarczywosc, byla winna twemu pijanstwu i
            pewnie kacowi rowniez.
            Jesli juz nie jest twoja zona, to tez pewnie wylacznie jej wina - byc moze
            oprocz seksu w srodku lata zadala od ciebie innych niemozliwych rzeczy, np.
            mycia sie, scielenia lozka lub odnoszenia brudnych talerzy do zlewu.
            Ach, te baby.
            :DDD
            • marouder.eu Bardzo ciekawy sad, bardzo ciekawy:) 13.06.10, 00:33
              To ja po dwu piwach jestem alkoholikiem, niechec do seksu przy temperaturze
              nieco odmiennej od charakterystycznej dla strefy klimatu umiarkowanego, kiedy to
              czlowiek lepi sie, klei, 5 minut po prysznicu zaczyna cuchnac, moja wlasna,
              osobista niedomaga antyrownosciowa, a to, ze wyobrazasz sobie mnie tyle nad
              wyraz sugestywnie (dla siebie), co glupio, zadnym twoim mankamentem?

              Lubie gotowac, zmywam zaraz po jedzeniu, kapie sie, nie rozrzucam skarpetek i
              bielizny "po domu":)
              • hermina5 Re: Bardzo ciekawy sad, bardzo ciekawy:) 13.06.10, 12:50
                >5 minut po prysznicu zaczyna cuchnac

                Musisz jesc straszne świństwa z przewaga mięsa, byc bardzo
                odwodniony i miec bardzo zakwaszony organizm, bo tylko wtedy mozna
                cuchnąć w upał w 5 minut po prysznicu. Pot ZDROWO odzywiajacego
                się i pijacego odpowiednie ilosci wody człowieka NIE CUCHNIE, a juz
                na pewno nie w 5 minut po prysznicu. Cuchną dopiero bakterie
                rozkładające pot na skórze , wiec musi minąć co najmniej kilka
                godzin - kilkanaście godzin - twój stan nie jest normą .
                  • hermina5 Re: Nie:) 14.06.10, 11:38
                    >Latem po prostu tak to czuje

                    Skoro tak to czujesz, to znaczy, ze jest co czuć . ZDRWOY,
                    niezakwaszony człowiek w 5 minut po kąpieli przy 30 stopniach NIE
                    SMIERDZI.

                    >Panna z niekapiacych sie?

                    Wniosek z idiotycznych.
          • pazdzioszek2010 Re: Nie, Sbinco. Czasyma nikt nie jest winny! 12.06.10, 11:59
            > Otoz kilka lat temu latem, ze 30 st. C moja (wowczas) zona chciala sie ze mna
            > kochac, nie bylem w nastroju, pot sie ze mnie lal i by uniemozliwic ten akt,
            > udalem sie do swojego pokoju, gdzie wypilem dwa piwa:)

            Ja również przepraszam za wyznanie graniczące z ekshibicjonizmem, ale chyba jesteśmy, panie kolego, pod tym względem jednacy: też w upał pijam piwo, a na to to drugie nie wykazuję większej ochoty. :) Zresztą za moment właśnie wyjmę sobie z lodówki spotniałą butelczynę tego pysznego napoju. Moc jest z nami!!

            • marouder.eu Otoz to:) 13.06.10, 01:10
              Nadmienie moze jeszcze, ze nigdy nie bylem az takim, powiedzmy, egalitarysta,
              by zadac, aby Pani, ktora okolo mnie sie aktualnie znajduje, zawsze towarzyszyla
              mi w moich przyjemnosciach:)
          • aaaach Re: Nie, Sbinco. Czasyma nikt nie jest winny! 13.06.10, 08:06
            marouder.eu napisał:

            > Otoz kilka lat temu latem, ze 30 st. C moja (wowczas) zona chciala
            sie ze mna
            > kochac, nie bylem w nastroju, pot sie ze mnie lal i by
            uniemozliwic ten akt,
            > udalem sie do swojego pokoju, gdzie wypilem dwa piwa:)
            >

            A zatem w twoim małżeństwie nie rozmawiało się o seksie.Powiedzenie
            żonie że nie masz ochoty w tym momencie na seks było dla ciebie
            zadaniem zbyt trudnym, a z trudnym zadaniem poradziłeś sobie
            wypijając alkohol.
        • yidele Re: czy to już alkoholizm? zmęczenie małżeństwem 26.07.10, 11:59
          Troszke sabinac przesadzila. Toz trza pierwej czytac, potem komentowac.
          Skromna pani anatres.beauty twierdzi ze jedyna 'wada' meza jest alkohol. Ni o
          zdradach, ani o bordello, narkomanstwie, nierobstwie nie pisze. Wrecz
          przeciwnie, ewidentnie misio-pysio sumienny jest, tyle ze lubi wypic.

          I coz w tym zlego? kim ze jest antares, by mezowi definiowac patologie? szanowna
          nie pisala czy aby 'alkoholizm' to nie jest np. kila piw po ciezkim dniu pracy,
          kieliszek koniaku wieczorem lub setka - dwie w weekendowe wieczory.

          Smieszne jest to sabinacowe pienie, ale sam fakt ze sie doszukuje gamy patologi
          ze zdrada, narkomania, nierobstwem wlacznie gdy sama oskarzycielka mowi jedynie
          o alkoholu, wiele mowi o sabinacu.



          • wildor Re: czy to już alkoholizm? zmęczenie małżeństwem 26.07.10, 23:04
            Wcale nieśmieszne i nie, że "nic złego". O jedno "tylko samo picie"
            za dużo. Bzdura, że jak facet nie bije, nie robi ekscesów, tylko
            sobie w kąciku cichutko popija i śpi, to nikomu nie szkodzi. Sobie
            szkodzi, nadweręża swoje zdrowie, poza tym granica pomiędzy
            spokojnym upitym a upitą bestią jest bardziej krucha, niż się może
            wydawać - nie obejrzysz się, a już nieszkodliwy pijak zamieni się w
            krzywdziciela. Picie, bicie, narkomania, etc. to patologia. Tylko
            picie (regularne, częste, codzienne i ponad miarę) to też patologia.
            Jak facetowi potrzeba odstresowania, to niech się skupi na sporcie,
            lepiej na tym wyjdzie, jego żona i dziecko też. Polska jak długa i
            szeroka, usprawiedliwia się początki choroby alkoholowej
            gadaniem "to tylko lampka, tylko kilka piwek, to tylko setka",
            zamiast nazwać rzecz po imieniu, że alkoholizm to alkoholizm...
            • yidele Re: czy to już alkoholizm? zmęczenie małżeństwem 07.08.10, 10:59
              Bajki, szanowni forumowicze. Rozumuiem ze wraz z przodujaca feministka zapewne
              doradza wildo feministkom noszenie burki? czadoru? no bo przeciez jak
              zakwefione, to bezpieczniejsze od tych okropnych facetow ktorzy tylko wlasciwie
              chalaj, cpaja, bija i gwalca...

              Argument niezmiernie smieszny z ta 'bestia' no bo przeciez od stuleci to ten
              sam argument za noszeniem czadoru i odrzynaniem lechtaczek, labia minora - jak
              tych paskudnych rzeczy brak to kobieta i spokojniejsza jest i mniej
              rozwiazla.... od 'men, their rights and nothing more; women, their rights and
              nothing less' doszlismy do 'boj sie kochana, kazdy mezczyzna to dzika bestia'


              You've gone a looong way, baby

              • wildor Re: czy to już alkoholizm? zmęczenie małżeństwem 07.08.10, 16:57
                > Rozumuiem ze wraz z przodujaca feministka zapewne doradza wildo
                feministkom noszenie burki? czadoru?

                To źle rozumiesz. Albo raczej: wcale nie rozumiesz. Jedyne co
                doradzam to zacząć nazywać alkoholizm od początków alkoholizmem, a
                nie udawać, że "to tylko kieliszeczek". Żyjesz pod kloszem, że nie
                wiesz jak wygląda nieobliczalność w wydaniu pijaków?
                • yidele Re: czy to już alkoholizm? zmęczenie małżeństwem 11.08.10, 13:22
                  Wiem ze okreslanie konsumpcji dowolnej, jakiejkolwiek ilosci alkoholu
                  'pijactwem' lub 'alkoholizmem' to podle i nieodpowiedzialne stygmatyzowanie
                  normalnych ludzi.


                  Alkoholizm, jak rozumiem, jest choroba ktora przejawia sie, jak inne
                  uzaleznienia tym ze chory nie jest w stanie kontrolowac ilosci/frekwencji
                  spozycia i doprowadza sie przez to czesto do powaznego uszczerbku na zdrowiu. Z
                  zeznan autorki nic takiego nie wynika.

                  Co wieciej, straszenie 'nieobliczalnoscia' tez jest durne jak docent marcowy,
                  bo o niczym takim nie bylo mowy. Glupio jest spedzac swe zycie w obawie przed
                  tym co moze sie stac, bo moze sie stac naprawde wiele rzeczy. Rozumujac za twoim
                  przykladem, powinnismy skonfiskowac samochody, noze kuchenne i zabronic
                  budowania domow wyzszych niz 1 pietro, przeciez zdarzaja sie wypadki....
          • sabinac-0 Re: czy to już alkoholizm? zmęczenie małżeństwem 31.07.10, 16:30
            Chyba nie doczytalas, ze abstrahujac od osobistej sytuacji autorki watku podalam
            przyklady meskich "slabosci" ktore tzw. spoleczenstwo zwyklo bagatelizowac lub
            winic za nie kobiety.

            Nieumiarkowanie w piciu, o ktorym pisala autorka jest jedna z owych powszechnie
            wybaczanych slabostek, ale nie jedyna.
            • yidele Re: czy to już alkoholizm? ksenofobia kobieca 07.08.10, 10:48
              Pani antares b. mowila specysifcznie o swojej sprawie a nie prawila o tym co
              zwyklismy jako spoleczensto wybaczac. Tu zreszta nie ma co wybaczac, bo
              zgodnie z zeznaniami same pani a.b. maz sie z zadan wywiazuje. pani a.b nie
              mowila o ilosci spozywanego alkoholu, procentach czy zmianach osobowosci,
              gwaltownosci, etc. wiec nie sposob oceniac ani morfologi, patologii czy
              psychologii rzekomego 'alkoholozmu' pana b.

              Faktem jest ze sbinac po prostu zareagowala pierwej, teraz zas reflektuje.
              Obywatelko, nie pieprz bez sensu, j.w Mleczko....
              • sabinac-0 Re: czy to już alkoholizm? ksenofobia kobieca 07.08.10, 11:01
                Opowiesc na forum mozna potraktowac jako kanwe do plotek i zaczac obgadywac
                autora/ke owej opowiesci, mozna tez uznac to za punkt wyjscia do szerszej
                analizy przedstawionego problemu, przekraczajacej jednostkowy przypadek.

                Na tym miedzy innymi polega feminizm - ze sprawy poszczegolnych kobiet przestaje
                sie traktowac jako wesole lub smutne dykteryjki o Kasi, Basi czy Zosi a zaczyna
                omawiac w kontekscie ogolnym, spolecznym.

                Jesli chcesz porozmawiac o problemach spolecznych, ktorych jednym z przykladow
                jest historia internautki Antares, zapraszam do dyskusji.
                Jesli chcesz tylko powytrzasac sie nad sama internautka, nie kieruj tych postow
                do mnie.
                • yidele Re: czy to już alkoholizm? ksenofobia kobieca 11.08.10, 13:40
                  No widzisz, ja akurat nie klasyfikuje marudzenie antares do 'problemow
                  spolecznych' tylko nudy i braku satysfakcji w zwiazku malzenskim. Jesli tak, to
                  bol glowy, odciski od zbyt ciasnych butow czy fakt ze maz to nie popychadlo
                  urastaja nagle do rangi 'problemow spolecznych'.

                  Deklaracja iz 'personal is political' to jeszcze jeden przyklad odrzucenia
                  odpowiedzialnosci za wlasny byt ktora to postawe tak wiele 'feministek'
                  przyjmuje. Najlatwiej wszystko zrzucic na patriarchat, a juz szegolnie kwestie
                  wlasnego wyboru. Jest to typowe zachowanie nieodpowiedzalnego i rozwydrzonego
                  dziecka dla ktorego brak np. cukierkow urasta do rangi 'problemu spolecznego'.

                  Betty Friedan miala racje, wylozyla ja nader elokwentnie i naukowo. Nowoczenie
                  feministki tzw. 30-ciej fali nie potrafia, niestety, przyswoic sobie tej jednej,
                  kluczowej prawdy: Emancypacja to nie tylko wolnosc ale przed wszystkim
                  odpowiedzalnosc za wlasny byt, nie zas chowanie sie za spodnica, ze sie tak
                  wyraze, i krzywienie sie na ten patriarchat, co jest taki be i wogole winny
                  wszystkiego, nawet tego ze jak sie nosi stringi to trza brac laktacyt....
    • pazdzioszek2010 Re: czy to już alkoholizm? zmęczenie małżeństwem 12.06.10, 11:45
      > M. sądzi, że alkohol to świetna rozrywka. Pije a potem śpi.

      Szkoda, że już jesteście małżeństwem. Tak to można by Cię pocieszyć, że M. zmieni się po ślubie.

      Ech… jedno uzależnione od alkoholu, drugie od kariery, a w tle dziecko. Aha, w razie rozwodu dziecko i tak wybierze M., bo spędza z nim więcej czasu. I będzie tylko: "maaamaaa, ja chce do taatyyy", i płacz, płacz, płacz. Histeria. Tupanie nogami. A Ty będziesz tłumaczyć dziecku, że tatuś jest zły, bo pije alkohol, i śpi a mamusia jest dobra, bo robi studia podyplomowe. Ale dziecko wypnie się na Twoje studia podyplomowe, podobnie zresztą jak na kursy i szkolenia (nie mówiąc już o wyjazdach służbowych). I nie będziesz mogła nic na to poradzić. :)

      Pozdrawiam!
      • sabinac-0 Re: czy to już alkoholizm? zmęczenie małżeństwem 12.06.10, 12:44
        pazdzioszek2010 napisał:

        > Ech… jedno uzależnione od alkoholu, drugie od kariery, a w tle dziecko.

        Kobieta tyrajaca i uczaca sie by moc utrzymac dziecko i piwkujacego meza jest
        "uzalezniona od kariery" i wyrodna matka.

        > Aha, w razie rozwodu dziecko i tak wybierze M., bo spędza z nim więcej czasu.

        Wspaniale spedza czas z ojcem - tata spi nawalony a dziecko moze sie pustymi
        butelkami pobawic, uwazajac tylko by nie uszkodzic pelnej bo wtedy tatus bedzie
        "wychowywal" i to bynajmniej nie po szwedzku.
        :P
        > I
        > będzie tylko: "maaamaaa, ja chce do taatyyy", i płacz, płacz, płacz. Histeria.
        > Tupanie nogami. A Ty będziesz tłumaczyć dziecku, że tatuś jest zły, bo pije al
        > kohol, i śpi a mamusia jest dobra, bo robi studia podyplomowe. Ale dziecko wypn
        > ie się na Twoje studia podyplomowe, podobnie zresztą jak na kursy i szkolenia (
        > nie mówiąc już o wyjazdach służbowych). I nie będziesz mogła nic na to poradzić
        > . :)
        >
        Czy sugerujesz, ze autorka powinna dla dobra dziecka rzucic prace i studia i
        moze jeszcze zaczac pic (wszak, jak wspomniales, dziecina pijanego rodzica wrecz
        uwielbia a pracujacego nie znosi)?
        • pazdzioszek2010 Re: czy to już alkoholizm? zmęczenie małżeństwem 12.06.10, 14:02
          > Kobieta tyrajaca i uczaca sie by moc utrzymac dziecko i piwkujacego meza jest
          > "uzalezniona od kariery" i wyrodna matka.

          Po pierwsze, nie nazwałem nikogo wyrodną matką, chodziło mi jedynie o to, że dla 5-latka istotne jest spędzanie czasu z rodzicami, taki mały koleś naprawdę nie rozumie, że ktoś musi na niego zarabiać. Inna sprawa, że ostatecznie utrzymanie jednego dziecka nie jest chyba aż tak kosztowne?

          Po drugie, piwkujący, na ile zrozumiałem post osoby zainteresowanej, również pracuje ("Bo przecież pracuje i odbiera dziecko z przedszkola."), więc teza, że autorka wątku utrzymuje dziecko i męża, jest raczej odważna.

          Poza tym roztaczasz wizję niemal pijackiej meliny, podczas gdy chyba sytuacja jednak tak nie wygląda.
          • iluminacja256 Re: czy to już alkoholizm? zmęczenie małżeństwem 12.06.10, 15:11
            > chodziło mi jedynie o to, że dla 5-latka istotne jest spędzanie
            >czasu z rodzicami, taki mały koleś naprawdę nie rozumie, że ktoś
            >musi na niego zarabiać.

            Owszem, spędzanie czasu z RODZICAMI, a nei spędzanie czasu TYLKO z
            matką. Taki mały koleś nie rozumie rowneiż dlaczego tatuś po
            powrocie z pracy wlewa w siebie kilka piw czy drinów, smierdzi i
            idzie spac, zamiast spędzać z nim czas. Z dzieciństwa pamietam, ze
            odór, którego najbardziej nienawidziłam to alkoholowy oddech mojego
            ojca, który równeiz lubił sobie tak pospędzać czas, keidy matka
            pracowała na dwa etaty, zebysmy mieli mieszkanie ( oh, pardon,
            wyrodnie robiła karirę)
            • pazdzioszek2010 Re: czy to już alkoholizm? zmęczenie małżeństwem 12.06.10, 15:54
              > Taki mały koleś nie rozumie rowneiż dlaczego tatuś po
              > powrocie z pracy wlewa w siebie kilka piw czy drinów, smierdzi i
              > idzie spac, zamiast spędzać z nim czas

              No ja bym sobie darował taki tryb życia na jego miejscu, szczególnie gdybym miał małe dziecko, nawołuję tylko do pewnej rozwagi w wydawaniu sądów. Przedstawianie tej sytuacji jako meliny, w której jest tatuś alkoholik i mamusia w pocie czoła harująca na ich utrzymanie, na podstawie tego, co napisała autorka wątku, jest nieuprawnione.

              Przykro mi, oczywiście, że masz tak nieprzyjemne wspomnienia, pytanie tylko, czy w związku z tym nie odnosisz swojej sytuacji do tamtej, co - sama rozumiesz - niekoniecznie musi wpływać pozytywnie na stopień Twojego obiektywizmu.

              Mój pierwszy post był złośliwy i w ogóle nie powinienem był go napisać, byłem akurat czymś wzburzony. Prawda jest w każdym razie taka, że nic się nie da o tej sytuacji powiedzieć na podstawie słów autorki.
          • sabinac-0 Re: czy to już alkoholizm? zmęczenie małżeństwem 12.06.10, 16:32
            pazdzioszek2010 napisał:

            > Po pierwsze, nie nazwałem nikogo wyrodną matką,

            Nie, tylko "uzalezniona od kariery" bo smie sie doksztalcac.
            O doksztalcajacych sie kosztem czasu dla rodziny mezczyznach mowisz "ambitni".

            Upijajacego sie ojca najwyrazniej uwazasz za lepszego rodzica (tak by wynikalo z
            przedstawionej przez ciebie wizji dziecka wyrywajacego sie do ojca) niz
            studiujaca matke.

            > Inna sprawa, że ostatecznie utrzyman
            > ie jednego dziecka nie jest chyba aż tak kosztowne?
            >
            Widac ze jestes bezdzietny, ewentualnie walczysz w sadzie ze swoja ex by obnizyc
            alimenty argumentujac ze "200zl na dziecko wystarczy, przeciez je mniej niz
            dorosly" jak byly maz mojej kumpeli.

            > Po drugie, piwkujący, na ile zrozumiałem post osoby zainteresowanej, również pr
            > acuje ("Bo przecież pracuje i odbiera dziecko z przedszkola."), więc teza, że a
            > utorka wątku utrzymuje dziecko i męża, jest raczej odważna.
            >
            Czyli: jesli chlop pracuje to juz moze piwkowac i reszte miec gdzies, jak
            odbierze dziecko to juz zbytek laski.
            O cala reszte musi zadbac pracujaca zona a jesli jeszcze chce sie uczyc to
            "uzalezniona od kariery".

            > Poza tym roztaczasz wizję niemal pijackiej meliny, podczas gdy chyba sytuacja j
            > ednak tak nie wygląda.

            Mezulek co dzien chrapiacy nawalony na kanapie i czekajacy az zonusia przyjdzie
            z roboty i go obsluzy niby melina nie jest, ale wystarczy by miec dosc.
            • pazdzioszek2010 Re: czy to już alkoholizm? zmęczenie małżeństwem 12.06.10, 16:50
              > Nie, tylko "uzalezniona od kariery" bo smie sie doksztalcac.
              > O doksztalcajacych sie kosztem czasu dla rodziny mezczyznach mowisz "ambitni".

              Tak? A kiedy i gdzie konkretnie tak mawiam? :) Nie, nie. Pragnę Cię uspokoić, że to, co piszę o karierze, nie wynika bynajmniej z mojego rzekomego seksizmu, tylko raczej z krytycznego podejścia do wyścigu szczurów i korporacyjnego stylu życia.

              > Widac ze jestes bezdzietny, ewentualnie walczysz w sadzie ze swoja ex by obnizyc alimenty

              Bezdzietny. Ale mimo to nie sądzę, żeby rodzicami mogli być jedynie ludzie z 5-cyfrową pensją. Ja sam dorastałem w domu, gdzie jakichś wielkich nadmiarów nie było, a mimo to dzieciństwo miałem udane. Mama mi czytała książki, z ojcem bawiłem się klockami LEGO, chadzaliśmy na wycieczki, jeździliśmy na rowerach - było OK.

              > Mezulek co dzien chrapiacy nawalony na kanapie i czekajacy az zonusia przyjdzie
              > z roboty i go obsluzy niby melina nie jest, ale wystarczy by miec dosc.

              Nie wiem, czy co dzień, ale tak - wystarczy by mieć dość, zgadzam się.
              • sabinac-0 Re: czy to już alkoholizm? zmęczenie małżeństwem 12.06.10, 17:00
                pazdzioszek2010 napisał:

                > Bezdzietny. Ale mimo to nie sądzę, żeby rodzicami mogli być jedynie ludzie z 5-
                > cyfrową pensją.

                Znam wielu z 3-cyfrowa albo i z zerowa ktorzy sa rodzicami. Nie uwazam tego
                jednak za wzor do nasladowania.

                > Ja sam dorastałem w domu, gdzie jakichś wielkich nadmiarów nie
                > było, a mimo to dzieciństwo miałem udane. Mama mi czytała książki, z ojcem bawi
                > łem się klockami LEGO, chadzaliśmy na wycieczki, jeździliśmy na rowerach - było
                > OK.
                >
                LEGO za komuny mozna bylo kupic tylko w Pewexie za dolary. Teraz oczywiscie sa w
                sklepach, ale wiekszy zestaw potrafi kosztowac polowe pensji nauczyciela. Rowery
                tez nie sa za darmo a ceny ksiazek rzucaja o sciane.
                Najwyrazniej to dziecinstwo takie znow biedne nie bylo.

                >
                > Nie wiem, czy co dzień, ale tak - wystarczy by mieć dość, zgadzam się.
                Autorka pisze ze codziennie.
                • pazdzioszek2010 Re: czy to już alkoholizm? zmęczenie małżeństwem 12.06.10, 17:12
                  > Znam wielu z 3-cyfrowa albo i z zerowa ktorzy sa rodzicami. Nie uwazam tego
                  > jednak za wzor do nasladowania.

                  Wszyscy nie mogą być bogaci. Zresztą ci bogaci też wcale się nie chcą tak chętnie rozmnażać. ;)

                  > LEGO za komuny mozna bylo kupic tylko w Pewexie za dolary. Teraz oczywiscie sa w
                  > sklepach, ale wiekszy zestaw potrafi kosztowac polowe pensji nauczyciela. Rowery
                  > tez nie sa za darmo a ceny ksiazek rzucaja o sciane.
                  > Najwyrazniej to dziecinstwo takie znow biedne nie bylo.

                  Nie powiedziałem, że biedne, tylko że bez nadmiarów. Poza tym mówisz o komunie, a myślisz kategoriami dzisiejszymi. Otóż wówczas wszystko się miało po kimś. LEGO odziedziczyłem po kuzynach zza granicy; co do rowerów, to rodzice mieli jakieś składaki; książek było pod dostatkiem, cholera wie skąd. Wiem, że nikt specjalnie nowych rzeczy tak nie kupował jak dziś. I nikt niczego nie wyrzucał!

                  > Autorka pisze ze codziennie.

                  Nigdzie tego nie napisała explicite. :)

                  • sabinac-0 Re: czy to już alkoholizm? zmęczenie małżeństwem 12.06.10, 19:55
                    pazdzioszek2010 napisał:

                    > Nie powiedziałem, że biedne, tylko że bez nadmiarów.

                    Czytalam gdzies wyliczenie, ze aby 3-osobowa rodzina mogla zyc "bez nadmiarow"
                    ale i bez zadluzania sie, minimalny dochod wynosil okolo 1900zl. Artykul byl
                    sprzed kilku lat wiec teraz moze byc wyzsza.
                    Uwierz, dla niektorych oznacza to prace na 2 etatach.

                    Jesli zas jest sie na granicy plynnosci a mezulek wypija 3-4 piwka dziennie (to
                    daje wydatek okolo 300zl/miesiac), niestety - nie bedzie ani Lego, ani roweru.
                    • pazdzioszek2010 Re: czy to już alkoholizm? zmęczenie małżeństwem 12.06.10, 21:34
                      > Czytalam gdzies wyliczenie, ze aby 3-osobowa rodzina mogla zyc "bez nadmiarow"
                      > ale i bez zadluzania sie, minimalny dochod wynosil okolo 1900zl.

                      No coś koło tego pewnie. O ile się ma mieszkanie, rzecz jasna, a nie wynajmuje - w przeciwnym wypadku, w zależności od miasta, dochodzi 1000-2000 zł.

                      > Uwierz, dla niektorych oznacza to prace na 2 etatach.

                      Wierzę, bo kiedyś powoziłem paleciakiem w drukarni i zarabiałem ledwie 1200 na rękę. (Było to swoją drogą całkiem ciekawe doświadczenie, że tak powiem, socjologiczne). W każdym razie to raczej nie jest sytuacja naszej autorki, która jest osoba wykształconą, jeżdżącą służbowo, szkolącą się i tak dalej. Z opisu wynika, że nie pracuje raczej jako kasjerka czy szwaczka, nieprawdaż?

                      A mężuś - nawet zakładając, że wydaje na swój narkotyk 300 zł/mies - co najmniej połowę z magicznej sumy 1900zł zapewne dokłada.
                      • sabinac-0 Re: czy to już alkoholizm? zmęczenie małżeństwem 12.06.10, 23:08
                        pazdzioszek2010 napisał:

                        > W każdym razie to raczej nie jest sytuacja naszej autorki, która jest
                        > osoba wykształconą, jeżdżącą służbowo, szkolącą się i tak dalej. Z opisu wynik
                        > a, że nie pracuje raczej jako kasjerka czy szwaczka, nieprawdaż?
                        >
                        Wiekszosc wyksztalconych kobiet zarabia podobnie jak zecer w drukarni, w dodatku
                        wymaga sie od nich szkolen por grozba zwolnienia. Za szkolenia oczywiscie trzeba
                        placic z wlasnej kieszeni.

                        > A mężuś - nawet zakładając, że wydaje na swój narkotyk 300 zł/mies - co najmnie
                        > j połowę z magicznej sumy 1900zł zapewne dokłada.

                        Na wiadomosc ze jakas pracujaca zono-matka wydaje co miesiac 300zl na buty czy
                        perfumy zawsze podnosi sie chor oburzonych glosow ale nie daj boze wspomniec ze
                        faceta chlanie kosztuje - swietokradztwo nieomal. :P

                        W realu znalam wiele malzenstw, gdzie oboje zarabiali i zona ze swojej pensji
                        oplacala mieszkanie i rachunki oraz kupowala jedzenie i wszystko dla dzieci, maz
                        zas za swe zarobki "sie realizowal", kupujac np. sprzet do swego ulubionego
                        sportu czy hobby, elektroniczne gadzety lub bawiac sie z kolegami, oskarzajac
                        zone o "rozrzutnosc" jesli poprosila o dolozenie sie do domowych wydatkow i
                        wypominajac jej kazda kupiona pare rajstop.
                        • pazdzioszek2010 Re: czy to już alkoholizm? zmęczenie małżeństwem 12.06.10, 23:40
                          > Wiekszosc wyksztalconych kobiet zarabia podobnie jak zecer w drukarni, w dodatku
                          > wymaga sie od nich szkolen por grozba zwolnienia

                          Ciężko mi cokolwiek na ten temat powiedzieć, ponieważ nie znam z własnych doświadczeń (i raczej nigdy nie poznam) realiów pracy w dużych firmach czy korporacjach. Aczkolwiek z drugiej reki wiem, że nie są to małe pieniądze.

                          Aha, nie ma już zecerów w drukarniach, skład odbywa się komputerowo. :)

                          > W realu znalam wiele malzenstw, gdzie oboje zarabiali i zona ze swojej pensji
                          > oplacala mieszkanie i rachunki oraz kupowala jedzenie i wszystko dla dzieci, maz
                          > zas za swe zarobki "sie realizowal", kupujac np. sprzet do swego ulubionego
                          > sportu czy hobby, elektroniczne gadzety lub bawiac sie z kolegami, oskarzajac
                          > zone o "rozrzutnosc" jesli poprosila o dolozenie sie do domowych wydatkow i
                          > wypominajac jej kazda kupiona pare rajstop.

                          Cóż, tu akurat muszę przyznać, że wiele moich obserwacji potwierdza to, co piszesz. Niezwykle drażniące zjawisko!
                          • hermina5 Re: czy to już alkoholizm? zmęczenie małżeństwem 13.06.10, 09:58
                            > Ciężko mi cokolwiek na ten temat powiedzieć, ponieważ nie znam z
                            własnych doświ
                            > adczeń (i raczej nigdy nie poznam) realiów pracy w dużych firmach
                            czy korporacj
                            > ach. Aczkolwiek z drugiej reki wiem, że nie są to małe pieniądze

                            Skąd w ogóle przypuszczenie, z eona pracuje w dużej firmie lub
                            korporacji? Napisała to? Nie. Osoba wykształcona moze równei dobnrze
                            pracowąć za grosze w kuratorium, gdzie ciągle wymagaja od ciebie
                            doksztalcania i wyjazdów słuzbowych, a płacą grosze. De facto
                            wiekszosc nauczycielek młodego pokolenia jest wykształconych , robi
                            studia podyplomowe, a zarabiaja na rekę własnie 1300 zł . Ich
                            sytuacja jako operatora wozka widlowaego wynosiłaby na rekę 2400 ,
                            bo tyle przecietnie taki cżłowiek zarabia.
                            • antares.beauty Re: czy to już alkoholizm? zmęczenie małżeństwem 14.06.10, 12:26
                              Hmm,

                              postanowiłam, że M. pić przestanie. I nie pije nic od środy, wiem, to kilka dni
                              dopiero. On dalej problemu nie widzi. To znaczy twierdzi, że kontroluje
                              sytuację. Ja twierdzę, że gdybym przymykała oko, to w pewnym momencie byłaby
                              melina. I wolę, kiedy z dzieckiem bawi się trzeźwy tatuś, wolę z trzeźwym M.
                              gadać wieczorem itd.
                              Nie jestem jakimś wrogiem alkoholu, ale twierdzę, że jeden wystarczy, nie trzeba
                              od razu wykańczać całej butelki...

                              A, co z tego, że dziecko ma rower, rolki itd skoro 5-lenie i tak samo nie może
                              się bawić.

                              Tak czy inaczej, doszłam do wniosku, że trzeba nim wstrząsnąć. Bo bez tego
                              szybko zacznie spadać w dół. Może i to zajęłoby kilka lat, najpierw wykończy
                              rodzinę,potem straci pracę, a potem to już nic innego się nie liczy tylko
                              kolejna butelka.

                              I będę się czepiać. Bo odpowiadam za to co oswoję;-)

                              i nie zamierzam rezygnować z dodatkowych studiów, M. tez namawiam, żeby zaczął
                              coś nowego, niekoniecznie studia... Bo picie to nędzna rozrywka.

                              Taki niezgrabny ten mój post. Ale tyle myśli pęta się niepoukładanych;-0
                              • jo.hanna TY nie wiele mozesz postanawiac 31.07.10, 18:23
                                bo rzucac picie bedzie M. a nie ty. Ty jedynie mozesz go wspierac, gdy juz
                                wybierze sie do A.A. A co mozesz ty? Najpierw porozmawiac z jakas grupa wsparcia
                                z AA. Udziela ci wskazowek jak postepowac. A potem masz przed soba powazna
                                rozmowe z M., co moze zakonczyc sie porazka gdyz nie rozpoznaje (jeszcze)
                                problemu i ma grupe 'wsparcia', ktora nie pozwala mu ponosic konsekwencji.

                                Z tego co napisalas wynika, ze M. jest alkoholikiem. Im wczesniej sobie to
                                uswiadomi tym lepiej dla niego i dla rodziny.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka