Szkoda szkół dla dziewcząt

25.06.10, 14:09
lepiej za tą kasę nowy kościół wybudować.

"zwróćcie uwagę, że po ukończeniu szkoły nie będziecie się już nigdy stykały z większością tej wiedzy, którą obecnie zdobywacie na lekcjach. Natomiast wszystkie, albo prawie wszystkie założycie w przyszłości własne rodziny. (...) Kobieta jest naturalną opiekunką dziecka, mężczyzna - opiekunem kobiety. Mężczyzna ma pomagać kobiecie zachowywać równowagę, bo kobieta często ujawnia niekontrolowane reakcje. Mężczyźnie dana jest władza, dzięki której może on kierować kobietą według własnej woli. Kobiety są więc istotami mało inteligentnymi, słabymi i niezdolnymi do podejmowania racjonalnych decyzji. Mężczyzna będzie pracował zawodowo na utrzymanie rodziny, a kobieta będzie zajmowała się domem i wychowywać dzieci". (Stanisław Sławiński, Dojrzewanie do miłości, Warszawa 1999)
To jest fragment podręcznika do wychowania w rodzinie, zatwierdzonego przez MEN. Przecież to się w pale nie mieści, mamy XXI wiek.
szkola.wp.pl/kat,121278,title,Niewychowanie-do-zycia-w-rodzinie,wid,12398226,wiadomosc.html
    • manekineko Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 25.06.10, 14:34
      A więc nadal takie podręczniki są stosowane? Rzuciłam niedawno artykuł M. Środy o niewychowaniu w rodzinie, który był napisany 10 lat temu. Czyli jednak aktualny?

      Okej, rozumiem, autor uważa, że baby som gupie, bo tak... ale dlaczego jego prywatny pogląd znalazł się w zatwierdzonym przez MEN podręczniku?;/

      • swojski_fr_1 [...] 25.06.10, 14:43
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • manekineko Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 25.06.10, 14:52
          No pewnie, pewnie, a dzielni mężczyźni z taką wielką ochotą pracują, że aż piszą na forach sąsiadujących- "dlaczego mamy utrzymywać rodzinę?!" oraz schodzą na zawały. Sądzę więc, że tym facetom też byłoby dobrze w domu. Zajmowaliby się swoimi 4 lietrami, pili piwo.
          No ale rozumiem, że są jednak tacy mężczyźni (grupa nacisku), co polubiła hasło "arbeit macht Frei" i szkodzą tej całej, zniewolonej męskiej reszcie.
          • swojski_fr_1 Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 25.06.10, 15:20
            no wlasnie w ksiazce ktora tak kytykujecie jest mowa o tym, ze facet
            ma byc odpowiedzialny, ma sobie nie robic jaj. Pracowac i dbac, byc
            fair i szanowac.

            Zobacz na 'celebrytow' ... kazdy ma jakies hobby: albo motocykle,
            albo konie, tudziez jacht... gdzie sam czysci, utrzymuje w gotowsci,
            itp.

            Na palcach jednej reki szukac celebrytki rzucajacej sie w wir
            mlodzienczych czy doroslych hobby. Brandolina probowala ... poprzez
            adopcje dzieci... ale przesadzila chyba byla... no i to tylko
            potwierzda moja teze, ze hobby kobiety to ona sama ewentualnie jej
            dzieci.

            manekineko napisała:

            > No pewnie, pewnie, a dzielni mężczyźni z taką wielką ochotą
            pracują, że aż pisz
            > ą na forach sąsiadujących- "dlaczego mamy utrzymywać rodzinę?!"
            oraz schodzą na
            > zawały. Sądzę więc, że tym facetom też byłoby dobrze w domu.
            Zajmowaliby się s
            > woimi 4 lietrami, pili piwo.
            > No ale rozumiem, że są jednak tacy mężczyźni (grupa nacisku), co
            polubiła hasło
            > "arbeit macht Frei" i szkodzą tej całej, zniewolonej męskiej
            reszcie.
            • six_a Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 25.06.10, 16:00
              ale dlaczego akurat osobiste polerowanie lakieru na własnym ferrari ma świadczyć
              o odpowiedzialności, a wychowywanie dzieci to już nie?

              poza tym, jacy celebryci, takie hobby. jak wyciągniesz z wora wajdę czy kulczyk,
              to i przyzwoitego hobby się doszukasz.
              • swojski_fr_1 Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 25.06.10, 16:08
                kulczyk nie jest celebrytka.
                wajda tez nie.

                obie by umarly gdybys im to w twarz powiedziala.

                Kobiety chcace robic cos cennego sam cenie.

                six_a napisała:

                > ale dlaczego akurat osobiste polerowanie lakieru na własnym
                ferrari ma świadczy
                > ć
                > o odpowiedzialności, a wychowywanie dzieci to już nie?
                >
                > poza tym, jacy celebryci, takie hobby. jak wyciągniesz z wora
                wajdę czy kulczyk
                > ,
                > to i przyzwoitego hobby się doszukasz.
                >
                >
                • six_a Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 25.06.10, 16:18
                  > obie by umarly gdybys im to w twarz powiedziala.
                  tak, od tego się umiera, zapomniałam. a jaka jest definicja celebryty, bo może
                  ja się nie znam. wydaje mi się, że każdy kto bywa, daje się fotografować i
                  pozwala na swój temat pisać mniej lub bardziej kłamliwe historyjki, jest
                  celebrytą, czy nie?
              • kochanic.a.francuza Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 27.06.10, 14:18
                Dzisiaj wyjatkowo popieram sixe.
                > ale dlaczego akurat osobiste polerowanie lakieru na własnym
                ferrari ma świadczy
                > ć
                > o odpowiedzialności, a wychowywanie dzieci to już nie?
                >
                > poza tym, jacy celebryci, takie hobby. jak wyciągniesz z wora
                wajdę czy kulczyk
                > ,
                > to i przyzwoitego hobby się doszukasz.
                >
                >
        • bubster Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 25.06.10, 15:17
          byłam w domu, nudziło mi się
          cholera, znowu mi wyszło że nie jestem kobietą!
          • bene_gesserit Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 25.06.10, 15:22
            Jest pewien typ mezczyzn, ktorzy uwazaja, ze kobietom lepiej jest w
            domu i bez dyskusji.

            Ich problem polega na tym, ze nie rozumieja, iz taki poglad
            swiadczy o nich, nie o kobietach. I to nie najlepiej.
            • swojski_fr_1 Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 25.06.10, 15:28
              sa tacy, ktorzy uwazaja ze nie ma co na sile wyrzucac kobiety do
              arbeita, obkpiewajac je epitetami poziomem z kurnika.

              free choice my baby, a jak widac na zalaczonym obrazku celebrytek,
              to gdy jest kasa, kobiecie odechciewa sie nie tylko pracowac, ale i
              myslec ( Doda, Gorniak, itp ).



              bene_gesserit napisała:

              > Jest pewien typ mezczyzn, ktorzy uwazaja, ze kobietom lepiej jest
              w
              > domu i bez dyskusji.
              >
              > Ich problem polega na tym, ze nie rozumieja, iz taki poglad
              > swiadczy o nich, nie o kobietach. I to nie najlepiej.
              >
              >
              • mex1 Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 13.07.10, 15:32
                swojski_fr_1 napisał:
                >
                > free choice my baby, a jak widac na zalaczonym obrazku celebrytek,
                > to gdy jest kasa, kobiecie odechciewa sie nie tylko pracowac, ale i
                > myslec ( Doda, Gorniak, itp ).

                Dokładnie taki sam proces ogłupienia można zaobserwować wśród mężczyzn
                celebrytów. Weźmy takiego Majdana( a propos Dody) czy Michał Wiśniewski.
                • bene_gesserit Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 13.07.10, 15:50
                  Nie wspominajac o tym, ze mnostwu celebrytek slawa i forsa nie
                  przewrocila w glowie, wiec na litosc boska, o czym my w ogole
                  rozmawiamy.
            • bubster Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 26.06.10, 14:45
              I jeszcze na poparcie swych tez przytaczają piosenkarki, które niby nie pracują.
              A nagrywanie płyt i koncerty to już nie praca?
              Praca tylko w fabryce, biurze lub przy szorowaniu garów, hehe :-)

              Gdybym nagle wygrała w totka (co jest niemożliwe chociażby dlatego, że nie gram
              :-) to pewnie odeszłabym z pracy ale... poszłabym do innej, do której teraz nie
              mam wstępu - ot, kupiłabym sobie małą spółkę do zarządzania :-) z pozycji
              udziałowca. Może po kilkunastu latach miałabym holding? A prace domowe - hm... w
              moich kilku domach miałabym kilka pomocy domowych, aż tak uważam je za
              pasjonujące :-)
            • easz Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 28.06.10, 13:20
              bene_gesserit napisała:

              > Jest pewien typ mezczyzn, ktorzy uwazaja, ze kobietom lepiej jest w
              > domu i bez dyskusji.

              Jest taki typ typów, którzy uważają nie wiedzieć dlaczego, że wiedzą lepiej od kobiet czego kobiety chcą, co jest dla nich dobre itp.

              > Ich problem polega na tym, ze nie rozumieja, iz taki poglad
              > swiadczy o nich, nie o kobietach. I to nie najlepiej.

              Ich problem polega na tym, że w ogóle niewiele rozumieją, niestety. Często niestety niestety dla kobiet.
    • bene_gesserit Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 25.06.10, 14:53
      Stanisław Sławiński
      • swojski_fr_1 Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 25.06.10, 15:23
        bolesnie chlopak dojrzewal... pewnie gdy chcial co wyrwac to juz
        bylo dla niego za pozno... szkoda mi tego pana... teraz widocznie
        chce nadrobic, pare sie na to pewnie zlapie ;-))

        no ale to seksizm w czystej postaci: czapkowac komus tylko dlatego,
        ze jest reprezentantem wyidealizowanej fikcyjnie plci.

        bene_gesserit napisała:

        > Stanisław Sławiński
        >
    • bubster Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 25.06.10, 15:19
      Dziewczyny, po prostu trzeba własne córki na to uczulać, innym rodzicom
      córek też mówić, żeby zwracali na to uwagę.
      A właściwie nie tylko corkom, synom też.
      Jeżeli takie podręczniki będą wzbudzały zbiorowy rechot w klasie, to
      nawet MEN pójdzie po rozum do głowy.
      • bene_gesserit Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 25.06.10, 15:21
        Nie sadze. Jak bowiem wynika ze zlinkowanej powyzej notki o autorze
        tych wypocin, jest on obecnie czlonkiem Rady Eudkacji Narodowej
        przy Ministerstwie Edukacji.
        • gruszkasia Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 25.06.10, 16:15
          Ma ważną posadę w zasadzie jest z niej nieusuwalny, a to znaczy że
          ma poparcie Po-PISu. A wśród ludu - paździoszka,swojskiego,
          bimbalimby, zyziazyzia i ku...na-mickey. Nie dopuszczą do
          bolszewickiej rewolucji, bez zacietrzewienia.
          • gruszkasia Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 25.06.10, 16:16
            k.u.r.w.i.n.a - mickey
          • swojski_fr_1 Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 25.06.10, 16:28
            uwazaj, bo dla Ciebie to ja jestem Pan Swojski, i jak o mnie
            myslisz, to wstan.

            a powiedzcie mi, skoro tak swietne sa rzady lewicy to dlaczego
            wszystko trzeba reformowac i bez ustanku walczyc z wygenerowanym
            przez lewakow - zacofaniem ???

            Banki, drogi, ekonomia, technologie, budownictwo, wyzsze
            szkolnictwo, znajomosc jezykow obcych, - wszedzie porazka !!! Polska
            potrzebuje ludzi majacych rozeznanie w tym, co sie dzieje.

            jaka alternatywa? Napieralski ??
            ten pajac cieszacy sie z 13% ?? Toz to za PRL-u procentowo wiecej
            bylo kakao w wyrobie czekoladopodobnym.

            Swiat nie jest idealny, a zycia powinni uczyc rodzice a nie
            podworko, czy podreczniki. Podreczniki moga byc pomoca, ale nie sa
            wyznacznikiem.

            gruszkasia napisał:

            > Ma ważną posadę w zasadzie jest z niej nieusuwalny, a to znaczy że
            > ma poparcie Po-PISu. A wśród ludu - paździoszka,swojskiego,
            > bimbalimby, zyziazyzia i ku...na-mickey. Nie dopuszczą do
            > bolszewickiej rewolucji, bez zacietrzewienia.
    • gladys_g Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 26.06.10, 13:16
      Właśnie ujawniłam niekontrolowaną reakcję. Czy to już naprawdę trzeba na wojnę z
      systemem iść?

      Pamiętam dokładnie takie teksty z zajęć o XIX wieku hen hen w Ameryce - o
      mężczyźnie będącym opiekunem kobiety, o wrodzonej niskiej inteligencji kobiet itp.
      • bene_gesserit Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 26.06.10, 13:35
        Ja uwazam, ze takie poglady moze miec kazdy - jego swiete prawo.
        Ale, do pana wafla, dlaczego one sie znajduja w podrecznikach a
        wlasciciel tej obskuranckiej wizji - w ciele doradczym ministerstwa
        edukacji?

        Pozostaje ufac, ze niebawem przejdzie na zasluzona emeryture, a
        podreczniki trafia do lamusa.
        • gladys_g Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 26.06.10, 17:34
          pobieżnie sprawdziłam i wygląda na to, że nakład tych dzieł został wyczerpany,
          co na nasze znaczy, że raczej nie są wznawiane czyli akurat z tego podręcznika
          dzieci się nie uczą.
        • easz Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 28.06.10, 13:17
          bene_gesserit napisała:

          > Ja uwazam, ze takie poglady moze miec kazdy - jego swiete prawo.
          > Ale, do pana wafla, dlaczego one sie znajduja w podrecznikach a
          > wlasciciel tej obskuranckiej wizji - w ciele doradczym ministerstwa
          > edukacji?

          Widać taka procedura, jak z Episkopatem-ciałem doradczym - pamiętasz? Wiesz już skąd takie podręczniki itp? Wiesz już czyją decyzję, tfu podpowiedź, tfu radę weźmie pod uwagę Radzia? A dlaczego ocenzurowano cipki??
          No to co się tak bulwersujesz? Nie zapominaj gdzie jesteś. W dodatku nie ma to jak baba, która zna swoje miejsce, babskie, no.

          > Pozostaje ufac, ze niebawem przejdzie na zasluzona emeryture, a
          > podreczniki trafia do lamusa.

          Tak, tak jak tamte sprzed dekady, które się niczym nie różnią od tego. A tymczasem kolejne pokolenie, i kolejne...
    • pazdzioszek2010 W czym problem? 26.06.10, 18:53
      W czym problem? W Biblii Duch Święty (piórem św. Pawła) napisał chyba jasno:

      "Żony niechaj będą poddane swym mężom jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus Głową Kościoła" (Ef 5,22)

      Nie można przecież w ramach dwóch najważniejszych przedmiotów w szkole nauczać czegoś zgoła innego, szczególnie w dobie zalecanych przez UE tzw. ścieżek edukacyjnych.
      • sabinac-0 Re: W czym problem? 26.06.10, 19:08
        Duch Swiety w Biblii pisal rowniez "Niewolnicy, badzcie posluszni swym panom"
        oraz "Wszelka wladza pochodzi od Boga".

        Druga sprawa - Biblii mozna nauczac na lekcji religii ale nie na lekcji
        biologii, historii czy wychowania seksualnego.
        • pazdzioszek2010 Re: W czym problem? 26.06.10, 19:15
          > Druga sprawa - Biblii mozna nauczac na lekcji religii ale nie na lekcji
          > biologii, historii czy wychowania seksualnego.

          A czy pomyślałaś choć przez chwile, jak by to wpłynęło na spójność programową!? Na biologii się dowiadujesz, że życie na Ziemi ma kilka miliardów lat, a potem na religii, że sama Ziemia liczy sobie kilka tysięcy. Nie można tak młodzieży kołować w głowach. Program musi być spójny (zgodnie z dyrektywami UE) oraz oparty na religii katolickiej (zgodnie z dyrektywami Kościoła).
          • sabinac-0 Re: W czym problem? 27.06.10, 11:39
            pazdzioszek2010 napisał:

            > Na biologii się dowiadujesz, że życie na Ziemi ma kilka miliardów lat, a potem
            > na religii, że sama Ziemia liczy sobie kilka tysięcy. Nie można tak młodzieży
            > kołować w głowach.

            Zamierzasz propagowac uczenie dzieci ze Slonce krazy wokol Ziemi, ludzkosc
            pochodzi od Adama i Ewy i moze jeszcze ze epileptycy to nosiciele zlego ducha i
            nalezy ich unikac?
            Rozumiem ze jak kazdy rasowy troll lubisz prowokowac, ale zdziebko
            przekombinowales tym razem.
            :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

            Program musi być spójny (zgodnie z dyrektywami UE) oraz opar
            > ty na religii katolickiej (zgodnie z dyrektywami Kościoła).
            >
            Dlaczego akurat religii katolickiej?
            Przeciez nie wszyscy sa katolikami. Co z protestantami, swiadkami Jehowy,
            prawoslawnymi, muzulmanami, czcicielami Kriszny i ateistami?
            • berta-live Re: W czym problem? 27.06.10, 11:50
              > Przeciez nie wszyscy sa katolikami. Co z protestantami, swiadkami Jehowy,
              > prawoslawnymi, muzulmanami, czcicielami Kriszny i ateistami?

              Na stos. Wszakże wszyscy wiedzą, że jedynie chrześcijaństwo w odmianie
              katolickiej jest jedynie słuszną i jedynie prawdziwą religią. Reszta to wytwór
              szatana. Sam Lucyfer we własnej osobie wymyślił inne wierzenia. A ateizm był
              zwieńczeniem jego dzieła.
              • pazdzioszek2010 Re: W czym problem? 27.06.10, 12:30
                > Sam Lucyfer we własnej osobie wymyślił inne wierzenia. A ateizm był
                > zwieńczeniem jego dzieła.

                To średnio mu to wyszło chyba, ateiści bowiem mają gdzieś również jego. :)
                • berta-live Re: W czym problem? 27.06.10, 14:35
                  Największym dziełem szatana jest przekonanie ludzi, że nie istnieje.
                  • pazdzioszek2010 Re: W czym problem? 27.06.10, 14:40
                    > Największym dziełem szatana jest przekonanie ludzi, że nie istnieje.

                    Chyba że tak. :) Nie znałem tego powiedzonka.
            • pazdzioszek2010 Re: W czym problem? 27.06.10, 13:05
              > Slonce krazy wokol Ziemi

              Cóż Ci poradzę, że tak to wygląda?. ;)

              > Rozumiem ze jak kazdy rasowy troll lubisz prowokowac, ale zdziebko
              > przekombinowales tym razem.

              Ironizowanie to jeszcze nie prowokacja. Po prostu nie mam siły po raz dziesiąty pisać, że zadaniem szkoły powinno być przekazywanie podstawowej wiedzy i umiejętności, a nie wychowanie, indoktrynacja religijna, przygotowywanie do życia w rodzinie, narzucanie jednolitych strojów i cholera wie co jeszcze.

              Prawda jest taka, że dzisiejsza szkoła zajmuje się wszystkim, tylko nie tym co trzeba. Winę za to, według mnie, ponosi w dużej mierze Unia Europejska, która doprowadziła biurokratyczne formalności w szkole do granic absurdu, oraz Kościół, któremu widocznie bardzo zależy na dziewiczych umysłach. Dlatego właśnie naśmiewam się z uczenia w szkole religii oraz ze "ścieżek programowych". Do tego stopnia mnie to oburza, że nie potrafię pisać o tym na poważnie.

              Gdyby szkoła zajęła się może wreszcie - ot tak, dla odmiany - matematyką, polszczyzną i tak dalej, wszyscy byliby zdrowsi, szczególnie że akurat z wiarą w rozmaite nadnaturalne byty i zjawiska Polacy problemów nie mają, gorzej jest natomiast z wysławianiem się oraz z logicznym myśleniem, nie mówiąc już o podstawach wiedzy z zakresu nauk przyrodniczych czy historycznych.

              Oto, co myślę naprawdę w kwestii polskiego szkodnictwa… szkolnictwa, przepraszam najmocniej.
              • tricolour Mylisz sie... 27.06.10, 13:55
                ... szkoła nie jest od nauczania. Szkoła jest od tępienia ogonów, a od
                nauczania jest własna pracowitość, dyscyplina, standardy domowe i coś,
                czego nawet nie ma w języku polskim, a w obcym brzmi "foresight".

                Szkoła jest narzędziem, środowiskiem, które sprzyja zdobywaniu wiedzy, a
                nie organizacją tłoczącą wiedzę do tępych głów, do których i tak wiedza
                nie wlezie. Wiedza sama wchodzi tym, co tego chcą.
              • berta-live Re: W czym problem? 27.06.10, 14:33
                Oj Paździoszku, Paździoszku, nie wiedziałeś, że dla kościoła dziewiczy umysł
                stanowi większą wartość niż dziewicza wagina? I w zasadzie nie tylko dla
                kościoła. Dla każdej grupy trzymającej kapitał i władzę. Inteligentami nie da
                się rządzić.
                • pazdzioszek2010 Re: W czym problem? 27.06.10, 15:04
                  > Oj Paździoszku, Paździoszku, nie wiedziałeś, że dla kościoła dziewiczy umysł
                  > stanowi większą wartość niż dziewicza wagina? I w zasadzie nie tylko dla
                  > kościoła. Dla każdej grupy trzymającej kapitał i władzę. Inteligentami nie da
                  > się rządzić.

                  Ależ ja wiem o tym doskonale, dlatego właśnie konsekwentnie od bardzo dawna sprzeciwiam się - choć, niestety, jedynie pisemnie, bo tylko tak umiem - wpuszczaniu do szkół przedstawicieli i działaczy wszelkich organizacji religijnych, politycznych, społecznych, pozarządowych i tak dalej. Żadnych wyjątków, według mnie, nie powinno się czynić.

                  Sam przeżyłem skrajnie nachalną dwudniową indoktrynację prounijną w czasach licealnych, jak również gniew i szykany (ściślej - usiłowania szykan, daremne) śmiesznego faceta w sukience - tylko dlatego, że jako osoba pełnoletnia wypisałem się z przedmiotu, którego ten nauczał.

                  Wiem skądinąd, że niezdrowe zainteresowanie młodzieżą szkolną przejawiały również korporacja Danone (chodziło o promowanie jakichś jogurcików) oraz Młodzież Wszechpolska (krzewienie postawy narodowej). I wiele innych, jak sądzę.

                  Zresztą przytoczmy może klasyczną już obserwację w tej materii, ogłoszoną przez o. Tadeusza Rydzyka CSsR: "Młodzież jest kochana, można ją formować jak plastelinę".

                  Aha, żeby było symetrycznie: ideologowie lewicowi również ujawniają tego typu zapędy, na przykład w Szwecji. W Polsce zresztą również zawodowi homoseksualiści chcieli uczyć na lekcjach tolerancji (Zupełnie, jakby się można było tego nauczyć przy szkolnym pulpicie albo pod tablicą. Ciekawe, czy przewidywali kartkówki, odpowiedzi ustne i klasyfikację.)
                  • berta-live Re: W czym problem? 27.06.10, 16:20
                    Ale szkolnictwo jest publiczne i sponsorowane przez państwo. Nawet w krajach,
                    gdzie nie jest publiczne to i tak znajduje się pod nadzorem państwa. W związku z
                    tym nic dziwnego, że państwo miesza się do niego i wykorzystuje do własnych
                    celów. Żeby edukacja była uczciwa musiałaby się znajdowac pod nadzorem jakiejś
                    niezależnej organizacji. A takich, obawiam się, nie ma.

                    Cieżko mi sobie wyobrazić, żeby którakolwiek z wymienionych w tym artykule
                    książek stała się kiedykolwiek lekturą szkolną na etapie nauczania początkowego:
                    www.racjonalista.pl/kk.php/s,7310
                    • pazdzioszek2010 Re: W czym problem? 27.06.10, 17:29
                      > Cieżko mi sobie wyobrazić, żeby którakolwiek z wymienionych w tym artykule
                      > książek stała się kiedykolwiek lekturą szkolną na etapie nauczania początkowego

                      "Już liczę" oraz "Umiem czytać i pisać" - oto jedyne do przyjęcia lektury
                      szkolne na etapie nauczania początkowego. "Młody sceptyk"!? 6-letni feminista!?
                      Nie ma czegoś takiego. Nie róbmy z dzieci newtonów-miniaturek czy małych
                      działaczy społecznych. Kilkuletnie dziecko nie może być sceptykiem ani
                      feministą, tak samo jak nie może być - za Richardem Dawkinsem to piszę -
                      katolikiem, muzułmaninem, marksistą, monetarystą, ateistą, agnostykiem ani
                      laickim humanistą.

                      Inna sprawa, że Dawkins sam się podniecał jakimś letnim obozem, na którym dzieci
                      uczą się racjonalizmu. Dla mnie osobiście jest to nie do przyjęcia. Przy całej
                      mojej sympatii i szacunku dla Dawkinsa muszę stwierdzić, że lubi on jednak
                      przesadzać.

                      O Agnosiewiczu natomiast się wolę nie wypowiadać ze strachu przed koszem. ;)
                      Powiem tylko tyle, że facet chyba jednak zbyt poważnie potraktował niewyznawanie
                      religii.

                      Nie, ja jednak pozwolę sobie pozostać przy poglądzie, że szkoła to rozwiązywanie
                      zadań i pisanie wypracowań. Kwestie światopoglądowe niech sobie każdy roztrząsa
                      we własnym zakresie, pedagodzy są tu najzupełniej zbędni.
                      • berta-live Re: W czym problem? 27.06.10, 18:28
                        Nie jestem jakąś naiwną idealistką, żeby wierzyć że czegoś takiego jak
                        racjonalizm, logika czy sceptycyzm jest nauczalne. To są zdolności a nie
                        umiejętności i żadna szkoła nie pomoże. Natomiast nie zaszkodzi nawet 6-latkowi
                        jak się go będzie nakłaniać do zadawania pytań i myślenia, że może coś jest nie
                        takie jak mu się wydaje.

                        A co do nauki pisania i czytania, to umiejętność czytania to nie tylko składanie
                        literek w wyraz. To również rozumienie treści. A doszukiwanie się tego co autor
                        miał na myśli samo w sobie stanowi niezłe pole do manipulacji i nadużyć.
                        • pazdzioszek2010 Re: W czym problem? 27.06.10, 19:55
                          > Natomiast nie zaszkodzi nawet 6-latkowi
                          > jak się go będzie nakłaniać do zadawania pytań i myślenia, że może coś jest nie
                          > takie jak mu się wydaje.

                          Zapewne nie zaszkodzi, pytanie, czy w ogóle coś da. Jest to co prawda pytanie do psychologów rozwojowych, ja się nie znam, ale zdaje się, że myślenie krytyczne wykształca się późno, później niż abstrakcyjne czy analityczne. (Może mylić się mogę.)

                          Nie ulega natomiast wątpliwości chyba, że agitka w stylu Agnosiewicza jednak wykracza nieco poza niewinne "zachęcanie do myślenia". Prawdę mówiąc całe to środowisko ze swoimi pochodami, zorganizowanymi strukturami, entuzjastyczną działalnością i zaangażowaną publicystyką działa mi trochę na nerwy. Wolałbym, żeby wszelkie kwestie światopoglądowe były w Polsce manifestowane nieco skromniej. Oczywiście prym wiodą tutaj katolicy, ale zawodowi ateiści naprawdę są momentami nie lepsi.
                          • berta-live Re: W czym problem? 27.06.10, 21:25
                            Książki polecane przez Agnosiewicza są przeznaczone dla 10-latków nie dla 6. A w
                            4kl podstawówki to już wypadałoby umieć samodzielnie myśleć, stawiać pytania i
                            krytycznie oceniać otaczający świat.

                            Ale z drugiej strony jak sobie przypomnę zestaw lektur i czytanek z czasów kiedy
                            sama chodziłam do kl 1-3, to to była totalna socjalistyczna indoktrynacja. Na
                            religii też jest pranie mózgu a religia jest od zerówki. Czy faktycznie
                            dzieciaki w tym wieku cokolwiek z tego łapią czy też to łapanie było pobożnym
                            życzeniem ówczesnych notabli, to trudno mi powiedzieć. Jakoś nie zauważyłam żeby
                            społeczeństwo było szczególnie prokomunistyczne i proradzieckie, więc
                            najwyraźniej sama szkoła niewiele może. Natomiast prokościelnie to to nasze
                            społeczeństwo jak najbardziej jest.
                            • pazdzioszek2010 Re: W czym problem? 27.06.10, 22:07
                              > Jakoś nie zauważyłam żeby
                              > społeczeństwo było szczególnie prokomunistyczne i proradzieckie, więc
                              > najwyraźniej sama szkoła niewiele może.

                              To prawda. Ja zresztą mam świadomość, że prawdopodobnie przesadzam, ale bardzo mnie bezczelne pretensje tych czy owych do kształtowania cudzych dzieci uwierają. Oczywiście to, czy indoktrynacja jest skuteczna, czy nie, nie powinno mieć wpływu na jej ocenę pod kątem moralnym.

                              PS Inna sprawa, że według mnie, jako że jestem całkiem zagorzałym antykomunistą, Polacy mogliby być jeszcze mniej prokomunistyczni i proradzieccy. ;)

                              > Natomiast prokościelnie to to nasze
                              > społeczeństwo jak najbardziej jest.

                              Stąd wniosek, że zapewne większy wpływ od szkoły ma dom i szeroko pojęte społeczeństwo.

                              PS A tak w ogóle, to nie wiadomo, czy księżom istotnie zależy na indoktrynacji, czy po prostu na szkolnych etatach. Możliwe, że ich motywacje są bardziej przyziemne, niż nam się wydaje.
      • six_a Re: W czym problem? 26.06.10, 20:12
        gupie lektury wewpływajo na całe życie, dlatego biblię należy omijać podobnie
        jak pana tadeusza i insze niemające nic z realu nudziarstwa.
        • pazdzioszek2010 Re: W czym problem? 26.06.10, 21:03
          > gupie lektury wewpływajo na całe życie, dlatego biblię należy omijać podobnie
          > jak pana tadeusza i insze niemające nic z realu nudziarstwa.

          Ja nigdy nie czytałem Biblii, dopiero niedawno, gdy szedłem z kolegą, jacyś wolontariusze wręczyli nam po darmowym egzemplarzyku na ulicy wprost z ogromnego pudła (ja nie żartuję!). I tak stałem się szczęśliwym posiadaczem Pisma Świętego. Kolega ze swojego przydziału zrobił taki oto użytek, że - jak na filmach - wypatroszył środek, uzyskując w ten sposób tajną skrytkę, ja zaś, z braku lepszego pomysłu, zacząłem tę książeczkę przeglądać… i prawie padłem. Naprawdę dotychczas nie zdawałem sobie sprawy, że to jest pisane aż takim bełkotem!
          • karolana Re: W czym problem? 27.06.10, 19:01
            pazdzioszek2010 napisał:
            > Ja nigdy nie czytałem Biblii, dopiero niedawno, (...) Naprawdę
            > dotychczas nie zdawałem sobie sprawy, że to jest pisane aż takim bełkotem!

            Ej, no nie dramatyzujmy. Biblia pisana była ciut dawnawo, nie ma więc co
            przykładać współczesnego formatu literackiego. A i myślenia jednak wymaga żeby
            się przez formę przedrzeć do treści, która, w zasadzie, jest niczego sobie.
      • karolana Re: W czym problem? 27.06.10, 18:54
        pazdzioszek2010 napisał:

        > W czym problem? W Biblii Duch Święty (piórem św. Pawła) napisał chyba jasno:
        >
        > "Żony niechaj będą poddane swym mężom jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i C
        > hrystus Głową Kościoła" (Ef 5,22)
        >

        Tja, a dlaczego w takim razie uznawał kobiety - apostołki, np. Junię?
        "Pozdrówcie Andronika i Junię, moich krewnych i współwięźniów, którzy
        należą do grona wybitnych apostołów
        , którzy jeszcze przede mną należeli do
        Chrystusa" Rz 16,7

        Ja rozumiem, że KK robi ludziom wodę z mózgu stosując wybiórczo wersety, ale
        jeśli ktoś się powołuje na Biblię, to jego psim obowiązkiem jest czytanie CAŁEJ,
        a nie wybranych fragmentów.
        • pazdzioszek2010 Re: W czym problem? 27.06.10, 19:14
          > Ja rozumiem, że KK robi ludziom wodę z mózgu stosując wybiórczo wersety, ale
          > jeśli ktoś się powołuje na Biblię, to jego psim obowiązkiem jest czytanie CAŁEJ,
          > a nie wybranych fragmentów.

          W ogóle nic mi nie wiadomo, żebym miał jakieś "psie obowiązki", szczególnie w kwestii cytowania Biblii. Poza tym owa Biblia jest pełna sprzeczności, więc skąd niby mam wiedzieć, który fragment akurat jest prawdziwy, a który fałszywy? Decyduję po omacku, zupełnie jak teologowie.

          Swoją drogą Biblię napisał rzekomo sam Pan Bóg we własnej osobie. Jak to jest, że facet stworzył góry, lasy, łąki, rzeki, zwierzęta i ludzi, a nie był w stanie opracować w miarę choćby spójnej książki? Zabawne…
          • karolana Re: W czym problem? 28.06.10, 18:35
            Doczytawszy o Twoim sarkazmie nie odnosiłam "psiego obowiązku" do Ciebie, lecz
            do tych, którzy powołują się (a robią to wcale nierzadko) na ten werset, który
            przytoczyłeś (marzenie mizogina wprost!) ignorując kompletnie wersety całkowicie
            sprzeczne z bezpośrednią, literalną interpretacją tego cytowanego.
            A jeśli chodzi o spójność założeń - Biblia jest natchniona Duchem Świętym, ale
            spisana omylną ręką człowieka ;) W dodatku tłumaczona niezliczoną ilość razy
            przez kolejne omylne istoty ludzkie, więc co się dziwić, że wychodzą bzdury ;)
            • pazdzioszek2010 Re: W czym problem? 28.06.10, 19:56
              > Doczytawszy o Twoim sarkazmie nie odnosiłam "psiego obowiązku" do Ciebie, lecz
              > do tych, którzy powołują się (a robią to wcale nierzadko) na ten werset, który
              > przytoczyłeś (marzenie mizogina wprost!)

              OK. Wybaczam Ci w takim razie. ;)

              > A jeśli chodzi o spójność założeń - Biblia jest natchniona Duchem Świętym, ale
              > spisana omylną ręką człowieka ;)

              O to! to! Właśnie - "natchniona Duchem Świętym", sam bym tego lepiej nie ujął. :)

              Dodajmy dla porządku, że ten człowiek z omylną ręką wyposażony jest ponadto w wolną wolę. Chodzi o to, że wszystko, co dobre (góry, rzeki, zachody słońca, poranki, piątki w szkole, dostatek jedzenia itp.), jest zasługą Pana Boga, wszystko zaś, co złe (Holocaust, wojny, gwałty, morderstwa) - winą tej nieszczęsnej wolnej woli. :( Aha, jeśli coś jest złe, a nijak nie da się podciągnąć pod efekt "wolnej woli", wówczas zowiemy to, proszę sobie wyobrazić, tajemnicą. :)

              I co Ty na to?
              • karolana Re: W czym problem? 28.06.10, 22:00
                pazdzioszek2010 napisał:

                > I co Ty na to?

                A ja na to, że z wiarą się nie dyskutuje, bo albo wierzysz, albo nie. Tego nie
                można racjonalnie wyjaśnić.
                I ja na to jeszcze, że jeśli wiara w takiego czy innego boga, taką czy inną
                boginię sprawia, że ludzie będą dobrzy dla siebie, jestem za.
                Ale jeśli wiara rodzi niechęć w porywach do nienawiści - jestem zdecydowanie
                przeciw.
                Sam system (mówię o chrześcijaństwie) jest OK - wiesz, kochaj Boga i bliźniego.
                To nie może być złe.
                Ale jak powiedział Jose Antonio Primo de Rivera, twórca hiszpańskiej falangi -
                idea jest dobra, ale później zabierają się do jej realizacji niewłaściwi ludzi i
                wypaczają ją. A efekty znamy, prawda?
                • pazdzioszek2010 Re: W czym problem? 28.06.10, 22:24
                  > A ja na to, że z wiarą się nie dyskutuje, bo albo wierzysz, albo nie.

                  Czy ja wiem? Jeśli ktoś stawia jakieś tezy, to musi się liczyć z tym, że mogą one być później dyskutowane albo że ktoś je poda w wątpliwość. Nie widzę powodu, żeby dla wierzeń religijnych czynić jakiś wyjątek. Jeśli tak, to ja mogę cały swój światopogląd również nazwać religią i nikt mi nie będzie mógł nic powiedzieć.

                  > I ja na to jeszcze, że jeśli wiara w takiego czy innego boga, taką czy inną
                  > boginię sprawia, że ludzie będą dobrzy dla siebie, jestem za.

                  Ale nie mamy tego problemu, ponieważ nic nie wskazuje na to, żeby religijność miała jakiś większy z tym związek, pomijając już fakt, że etyka i moralność są starsze niż wszystkie współcześnie wyznawane religie.

                  > Ale jak powiedział Jose Antonio Primo de Rivera, twórca hiszpańskiej falangi -
                  > idea jest dobra, ale później zabierają się do jej realizacji niewłaściwi ludzi
                  > i wypaczają ją.

                  No, tylko że jeśli jakieś idee są aż tak podatne na wypaczenia, to raczej nie można ich nazwać dobrymi. Rzetelną wiedzę czerpiemy z eksperymentów rzeczywistych, a nie myślowych.

                  Związek Sowiecki, tragiczna konsekwencja "dobrych" idei, tylko nieco wypaczonych, pochłonął miliony istnień, nie mówiąc już o tym, że stanowił katastrofę gospodarczą, ekologiczną, społeczną, moralną i intelektualną. Eksperyment ten trwał 70 lat (w dodatku był powtarzany w kilku innych miejscach), a mimo to wielu ludzi do dzisiaj nie potrafi z niego wyciągnąć rozsądnych wniosków - nie żartuję!
                  • karolana Re: W czym problem? 28.06.10, 22:37
                    pazdzioszek2010 napisał:
                    > Czy ja wiem? Jeśli ktoś stawia jakieś tezy, to musi się liczyć z tym, że mogą o
                    > ne być później dyskutowane albo że ktoś je poda w wątpliwość. Nie widzę powodu,
                    > żeby dla wierzeń religijnych czynić jakiś wyjątek. Jeśli tak, to ja mogę cały
                    > swój światopogląd również nazwać religią i nikt mi nie będzie mógł nic powiedzieć.

                    No cóż, masz prawo stworzyć własną religię :) Od kiedy dowiedziałam się o tym,
                    że powstał Międzynarodowy Kościół Rycerzy Jedi, nic mnie już nie zaskoczy :)

                    >Eksperyment ten trwał
                    > 70 lat (w dodatku był powtarzany w kilku innych miejscach), a mimo to wielu lu
                    > dzi do dzisiaj nie potrafi z niego wyciągnąć rozsądnych wniosków - nie żartuję!

                    No wiem, bo ludzie som gupi ogulnie ;)
                    • pazdzioszek2010 Re: W czym problem? 28.06.10, 22:56
                      > No cóż, masz prawo stworzyć własną religię :)

                      Tylko że musiałbym mieć jeszcze jakąś lukę w życiu, którą mogłaby zastąpić jedynie religia. Jak na razie niczego takiego u siebie nie stwierdzam. :)

                      Aha, nie mam aż tak wrogiego stosunku do religii, jak mogłoby wynikać z tego, co piszę. Raczej staram się akceptować (nie tylko tolerować!) ludzi wraz z ich przekonaniami, o ile te nie są rzecz jasna jakoś szczególnie szkodliwe czy niebezpieczne.

                      Pozdrawiam i do usłyszenia!

                      • karolana Re: W czym problem? 28.06.10, 23:16
                        pazdzioszek2010 napisał:
                        > Aha, nie mam aż tak wrogiego stosunku do religii, jak mogłoby wynikać z tego, c
                        > o piszę. Raczej staram się akceptować (nie tylko tolerować!) ludzi wraz z ich p
                        > rzekonaniami, o ile te nie są rzecz jasna jakoś szczególnie szkodliwe czy niebe
                        > zpieczne.

                        A to całkiem jak ja ;)

                        > Pozdrawiam i do usłyszenia!
                        Wzajemnie, dobranoc.
    • kochanic.a.francuza Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 27.06.10, 15:11
      A takiej edukacji to by nie mozna bylo zasadzic jesli nie u Obroncy
      Praw obywatelskich(sorry zapomnialam poprawnego tytulu), to moze w
      Strassburgu. Jesli potrafie chetnie pomoge w czymkolwiek, bo mnie
      krew zalewa na takie teksty.
    • karolana Re: Szkoda szkół dla dziewcząt 27.06.10, 18:40
      ŁOT DE FAK??????
      Sorry, ale to jedyne, co przychodzi mi do głowy...
      I jeszcze cytat z "Dnia świra":
      Dżizus (itd.)!!!!!
    • gotlama aż trudno uwierzyć 27.06.10, 21:51
      że to ten sam autor.
      adonai.pl/malzenstwo/?id=97
Inne wątki na temat:
Pełna wersja