Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz.

21.07.10, 19:51
Z prof. Majcherkiem polemizuje
prof. Fuszara i
Magdalena Sroda

Tekst Majcherka warto przeczytac, bo jest typowym naiwnym miksem
ludowego antyparytetyzmu, a sposoby reakcji obu jego polemistek tez
dosc typowe. Przyznam, ze mi jest blizszy ten, ktory zaprezentowala
Sroda (cos w rodzaju lekceważacego machniecia ręką), ale jesli
chcecie powtorki z rozrywki w swietnym stylu, to warto poleciec
Fuszarą.
    • wildor Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 21.07.10, 20:43
      Nic z tego nie rozumiem... "Liczniejsza reprezentacja kobiet miałaby
      doprowadzić do zmiany priorytetów polityki społecznej,
      przeorientowania jej na inne cele i wprowadzenia do niej nowych
      rozwiązań." Np. powszechniejszych żłobków. Kurczę, nie wiedziałam,
      że to naganne chcieć korzyści i lepszego życia dla siebie. Wzorową
      obywatelką Polką mogłabym być tylko aprobując istniejący porządek?
      Nie mogę.
      • black-emissary Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 21.07.10, 20:46
        Ależ przecież zostało to wyjątkowo jasno w tekście wytłumaczone:
        W demokracji walka o zapewnienie reprezentacji dla własnych poglądów jest
        naturalna, pod warunkiem że nie mają one żadnych formalnych preferencji, a tym
        bardziej administracyjnych gwarancji, takich jak urzędowo wyznaczone parytety.
        • wildor Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 21.07.10, 20:59
          Tak, tak. Muszę tylko wybierać spośród jednostek podsuniętych na
          liście wyborczej.
          • black-emissary Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 21.07.10, 21:27
            Jak każdy.
    • black-emissary Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 21.07.10, 20:45
      O posłach, którzy potulnie podnoszą rękę za liderem, mówi się "semafor". Nie prowadzi to jednak prof. Majcherka do wniosku o bezsensowności zasiadania mężczyzn w Sejmie.
      O bezsensowności zasiadania w Sejmie kobiet też nic nie pisał.

      Przeciwnicy parytetów nie zauważają oczywistego faktu, że jeśli na liście pierwsza kobieta znajduje się na 9. czy 14. miejscu (a to są przykłady z niektórych polskich list wyborczych) to szanse, aby właśnie kobieta została wybrana, są praktycznie równe zera. Zarzut o niedoskonałości demokracji można więc postawić obecnemu systemowi wyborczemu.
      Niestety nie widzę związku między pierwszym a drugim... :(

      Z jakich powodów mamy akceptować sytuację, że statystyczna mniejszość (mężczyźni) zajmuje 80 proc. miejsc w Sejmie i ponad 90 proc. w Senacie?
      Z jakich powodów mamy akceptować sytuację, że statystyczna mniejszość (wykształceni) zajmuje 99% miejsc w parlamencie?

      Generalnie obydwie panie nie raczyły się odnieść do argumentów pana krytyka, a jedynie puścić aluzje w stylu Majcherek jest gupi i powtórzyć te same starte argumenty, które pan Majcherek w swoim tekście odrzucił jako nieprzekonujące.
      • wildor Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 21.07.10, 21:06
        > Z jakich powodów mamy akceptować sytuację, że statystyczna
        mniejszość (wykształceni) zajmuje 99% miejsc w parlamencie?

        Sugerujesz, że zmiana z kobiety w mężczyznę jest równie prosta, co
        douczenie się i stanie się wykształconym?
        • black-emissary Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 21.07.10, 21:26
          A co to ma do rzeczy?
          • wildor Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 21.07.10, 21:42
            Nie widzisz związku?
            • black-emissary Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 21.07.10, 23:02
              Czy bym pytała, jakbym go widziała?
              • wildor Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 22.07.10, 21:26
                A szkoda.
      • gruszkasia Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 21.07.10, 23:02
        black-emissary napisała:

        > Z jakich powodów mamy akceptować sytuację, że statystyczna
        mniejszość (mężcz
        > yźni) zajmuje 80 proc. miejsc w Sejmie i ponad 90 proc. w Senacie?

        > Z jakich powodów mamy akceptować sytuację, że statystyczna
        mniejszość (wykształ
        > ceni) zajmuje 99% miejsc w parlamencie?




        Ostatni spis powszechny pokazał, że wśród osób z wyższym
        wykształceniem, zwłaszcza w młodszych rocznikach, większość stanowią
        kobiety.

        Wśród absolwentek/absolwentów szkół wyższych w roku 2007/08 aż 65
        proc. stanowiły kobiety. Wśród kończących prawo kobiety stanowią 55
        proc., w grupie nauk ekonomicznych i administracyjnych 70 proc., w
        grupie dziennikarstwo i informacja - 79 proc


        Ostatni spis powszechny pokazał, że wśród osób z wyższym
        wykształceniem, zwłaszcza w młodszych rocznikach, większość stanowią
        kobiety.

        Wśród absolwentek/absolwentów szkół wyższych w roku 2007/08 aż 65
        proc. stanowiły kobiety. Wśród kończących prawo kobiety stanowią 55
        proc., w grupie nauk ekonomicznych i administracyjnych 70 proc., w
        grupie dziennikarstwo i informacja - 79 proc


        Ostatni spis powszechny pokazał, że wśród osób z wyższym
        wykształceniem, zwłaszcza w młodszych rocznikach, większość stanowią
        kobiety.

        Wśród absolwentek/absolwentów szkół wyższych w roku 2007/08 aż 65
        proc. stanowiły kobiety. Wśród kończących prawo kobiety stanowią 55
        proc., w grupie nauk ekonomicznych i administracyjnych 70 proc., w
        grupie dziennikarstwo i informacja - 79 proc.

        "Ostatni spis powszechny pokazał, że wśród osób z wyższym
        wykształceniem, zwłaszcza w młodszych rocznikach, większośc stanowią
        kobiety.
        Wśród absolwentak/absolwentów szkół wyższych w roku 20007/08 aż 65
        proc.stanowiły kobiety. Wśród kończących prawo kobiety stanowią 55
        proc., w grupie nauk ekonomicznych i administracyjnych 70 proc.
        • black-emissary Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 22.07.10, 01:39
          ROTFL
          • gruszkasia Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 22.07.10, 09:53
            black-emissary napisała:

            > ROTFL

            Jak już się wytarzałaś, to przyznaj, że twój argument w istocie
            popiera sprawę parytetów.No, chyba że nie chcesz się przyznawać, to
            zrozumiałe, choć nie wzbudza szacunku.
            • black-emissary Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 22.07.10, 11:23
              1. Śmiech wywołała nie tyle forma co treść.
              2. Treść nijak ma się do tematu.
              3. Nie złapałaś ironii argumentu.
              4. Odniosłam się tutaj do zaprezentowanej przez profesora Majcherka wizji demokracji przedstawicielskiej.
      • autokrata.fetyszysta Parytetyzm - nowa religia ;-> 22.07.10, 00:08
        Cecha szczególna: zdumiewająco wysoki procent zaślepionych
        fanatyczek/fanatyków spośród ogółu wyznawców ;->
    • pazdzioszek2010 Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 21.07.10, 22:01
      Wyżej wymieniony Majcherek wykłada na uczelni, w której murach o obrzydliwym kolorycie miałem wątpliwą przyjemność ukrywać się przed armią w latach 2005-2008. Nie polecam tego przybytku: jest antyintelektualny, czego dowodem i doskonałą egzemplifikacją - przytoczony profesor.

      Aha, i nie sposób wysiedzieć na zajęciach, nie wychyliwszy uprzednio co najmniej dwóch butelczyn pewnego złocistego napoju.

      Może jeszcze na koniec zacytuję wiersz napisany przez mojego kolegę z grupy, którym z pełną powagą chwalił się w internecie (naprawdę warto przeczytać, szczególnie że zachowałem oryginalną interpunkcję):

         "Cóż z tego, że kochać ją mogę,
         gdy ktoś, staje na mej drodze,
         tak bardzo ją kocham, że gotów bym czekać,
         tak długo jak ona rozkaże, by w końcu doczekać,
         i jej uśmiechu skosztować,
         resztę życia z nią skonsumować.

         Zjeść je, pożreć, na chwałę Pana,
         tak widać miłość jest mi dana,
         i modle się, co dzień z cicha,
         By ona była wolna do licha!"

      Może jeszcze fragmencik innego wiersza tego samego autora:

         "Moje serce zamknięte w pudełku, czeka na Ciebie.
         Ty masz kluczyk, tylko ty możesz je otworzyć...
         Tylko Ty, wiesz jak ono bije.
         Ty doświadczyłaś jego bicia i ciepła...

         Masz już kawałek tego serduszka.
         Resztę w zamkniętym pudełku,
         ofiaruje Ci w prezencie."

      I ja w czymś takim przeżyłem trzy lata, z takimi oto podmiotami lirycznymi! Dlatego właśnie dzisiaj każdy, kto zadaje mi pytanie w stylu: "dlaczego nie skończyłeś studiów?", ryzykuje przyjęciem klapsa na głupie ryło!

    • rozczochrany_jelonek Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 22.07.10, 01:13
      zamiast zajmować się parytetami, niech lepiej feministki znajdą 10 szczegółów,
      którymi różnią się te obrazki ;D

      img683.imageshack.us/img683/3776/maxsr.jpg
      • pazdzioszek2010 Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 22.07.10, 10:55
        > zamiast zajmować się parytetami, niech lepiej feministki znajdą 10 szczegółów,
        > którymi różnią się te obrazki ;D


        Aż 10? :/ Ja widzę tylko jedną różnicę: na drugim obrazku jest jakiś łysy gość z wąsami.
    • no_ale_o_co_chodzi Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 27.07.10, 12:21
      W NBA grają przeważnie wysocy murzyni (sorry - afroamerykanie). Moim
      zdaniem w ramach parytetu na początek w każdej drużynie powinna
      występować jedna niska, biała kobieta (najlepiej kochająca inaczej).
      • bene_gesserit Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 27.07.10, 13:08
        To w takim razie powodzenia w wykorzystaniu demokratycznych
        mechanizmow do zmiany tego faktu. Trzymam kciuki.
    • facet123 Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 27.07.10, 13:55
      Praktycznie w ogóle nie spotykam się z racjonalną argumentacją wyjaśniającą
      powody stosowania parytetów. Z tego co głoszą krytycy parytetów ale często z
      typowych argumentów za parytetmi jakie się słyszy w mediach wynika, że mało kto
      rozumie istotę problemu oraz założenie przyjęte do jego rozwiązania.
      W zasadzie nie ma co się dziwić. Mówimy tutaj o o skomplikowanych sprawach
      społecznych i subtelnościach etycznych - o czymś o wiele za trudnym jak na
      poziom tzw "debaty publicznej" w której politycy zabiegają o głosy, a ludzie
      dostają możliwość wyboru pomiędzy różnymi uproszczeniami rzeczywistości.
      Zwłaszcza konserwatyści przodują w tych uproszczeniach i demagogii.

      Wyjaśnienie idei parytetów jest zawarte np w książce "Etyka Praktyczna" P.
      Singera. W skrócie chodzi o to aby zaakceptować (a nie walczyć lub wypierać)
      fakt, że parytety mogą prowadzić do tymczasowego (i prawdopodobnie niewielkiego)
      obniżenia poziomu prac wykonywanych na statystycznym stanowisku objętym
      parytetem. Kiedy kilkadziesiąt lat temu w USA rezerwowano miejsca dla
      czarnoskórych studentów na wyższych uczelniach oznaczało to, że na studia
      medyczne i prawnicze dostanie się część czarnoskórych kandydatów z mniejszą
      liczbą punktów niż próg jakiemu podlegali biali kandydaci. Dla typowego
      przeciwnika parytetów ten fakt już w zasadzie kończy dysksusje i jest
      ostatecznym argumentem potwierdzającym jak szkodliwą dyskryminacją są parytety.
      Z drugiej strony nie ma co się wypierać, że ze ścisłego, matematycznego, punktu
      widzenia taki rodzaj parytetu faktycznie obniża średni poziom studenta i w jakiś
      tam sposób może wpłynąć na ciut mniejszą jakość przyszłych lekarzy i prawników
      jacy opuszczą uczelnię (ich poziom jakoś może się przełożyć na poziom egzaminów
      końcowych itd).
      Pytanie jaki się pojawia jest takie: Czy społeczeństwo powinno ponosić cenę tego
      obniżenia poziomu w imię wyrównywania szans? Tak postawionego pytania nie
      słyszałem w polskich dyskusjach o parytecie. Prawdopodobnie gdyby rozważania o
      parytetach sprowadzić to właśnie tej, o wiele bardziej zasadniczej, kwestii to
      rozmowa miała by jakiś poziom. Niestety, tak jak pisałem, przeciwnikom parytetów
      raczej zależy na obśmiewaniu niż na merytorycznej dyskusji.

      Jeżeli ktoś twierdzi, że społeczeństwo nie powinno ponosić tych (niewielkich, w
      ogóle nie wiadomo czy zauważalnych) efektów ubocznych parytetów w imię
      wyrównywania szans i długofalowego leczenia społeczeństwa to jak osoba taka
      zapatruje się na o wiele bardziej drastyczne przykłady ponoszenia przez
      społeczeństwo kosztów wyrównywania szans, np: policja i prawo "wyrównuje szanse"
      pomiędzy zwykłymi ludźmi a przestępcami (którzy bez tego dominowali by ludzi
      uczciwych), prawo pracy wyrównuje szanse pomiędzy pracownikiem, a pracodawcą,
      publiczne ubezpieczenia zdrowotne wyrównuje szanse pomiędzy chorymi, a zdrowymi
      (bez tego mało kogo było by stać na leczenie np. raka) itd.
      Inaczej mówiąc jeżeli kogoś razi idea parytetów to znaczy, że skłania się ku
      poglądom J. Kowin-Mikke, które jakkolwiek mogą być spójne, to fakty pokazują, że
      są niezgodne z rzeczywistością - nikomu nie udało się wdrożyć
      anarchistyczno-liberalno-totalitarnej wizji wspólnoty jaką lansuje rzeczony pan.
      A jak nawet komuś się udało, to ludzie ryzykują życiem żeby tylko z niej uciec,
      więc jasne jest, że nie o to chodzi.

      Jeżeli natomiast kogoś razi, że jako osoba nie chroniona przez parytet (np.
      biali w czasach parytetów w USA, albo mężczyźni na stanowiskach jaki miały by
      być objęte parytetem w Polsce) będzie mu trudniej realizować swoje cele,
      ponieważ część miejsc będzie zarezerwowana dla chronionych grup, to należy
      uświadomić sobie, że różnego rodzaju warunki środowiskowe o wiele bardziej
      dyskryminują ludzi niż umiarkowane parytety (które mają je niwelować).
      Statystyczny biały kandydat na studia kilkadziesiąt lat temu w USA miał
      kilkukrotnie wyższy dochód na członka rodziny niż kandydat czarny, oraz cały
      rodowód białych, wykształconych i żyjących w dostatku przodków. Carnoskórzy
      kandydaci, nie dość, że byli biedni to jeszcze pozbawieni środowiska rodzinnego
      które pielegnowało by w nich aspiracje zawodowe. Byli poszkodowani z nie swojej
      winy (chyba, że ktoś zniża się to rozumowania, że czarni są sami sobie winni bo
      przez tysiące lat nie stworzyli dominującej cywilizacji na wzór zachodni).
      Inaczej mówiąc - pozostawienie sytuacji taka jak była i oddanie jej w ręce
      "mechanizmów popytu i podaży" było by o wiele bardziej krzywdzącą i szkodliwą
      społecznie dyskryminacją.
      • bene_gesserit Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 27.07.10, 14:32
        Powaznie kobiety jako kandydatki na politykow to 'obnizenie
        poziomu'? Powaznie jest z czego obnizac? Kryteria kandydatow na
        sprawujacych wladze byly rzetelne i merytoryczne do tej pory? itd
        itd itd

        A jesli chodzi o argumenty, to one tu galopowaly calymi tabunami,
        do znudzenia, w te i nazad.
        • facet123 Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 27.07.10, 14:48
          > Powaznie kobiety jako kandydatki na politykow to 'obnizenie
          > poziomu'?

          Oczywiście, odnosiłem się, że parytetów na egzaminach wstępnych na studia - tam
          parytet ingeruje w obiektywne umiejętności weryfikowane egzaminem. W polityce i
          tak nie ma mowy o żadnej jakości. Tutaj zamiast "jakość" miarą którą się obniża
          (jeżeli w ogóle) jest "reprezentacja". Ale w zasadzie tutaj parytet ingeruje w
          jeszcze mniejszy sposób niż przy egzaminach i jeszcze trudniej było by znaleźć
          argumenty przeciw.

          > A jesli chodzi o argumenty, to one tu galopowaly calymi tabunami,
          > do znudzenia, w te i nazad.

          To miło, ale w mediach się ich nie słyszy, a jeśli już to nikt ich nie słucha i
          nie rozumie. Tutaj też zresztą padały pewnie tylko ze strony oświeconej mniejszości.
          • bene_gesserit Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 27.07.10, 17:27
            > To miło, ale w mediach się ich nie słyszy, a jeśli już to nikt
            ich nie słucha i
            > nie rozumie. Tutaj też zresztą padały pewnie tylko ze strony
            oświeconej mniejsz
            > ości.

            Chbya zartujesz?
            Z polskich dziennikow czasopism czytam na bieżaco GW, Dziennik,
            Polityke, Newsweeka, Przekroj - w kazdym byla dyskusja nt
            parytetow. Dyskusja, a nie potakiwanie.
            Nie dalej niz w zeszlym tygodniu GW wydrkowala (antyparytetowy)
            wtorny i nudny artykul prof Majcherka, a potem odpowiedzi Srody i
            Fuszary. A komentarze pod artykulami sa rozne - jednak od poczatku
            dyskusji o parytetach (ktora zaczela sie na przed Kongresem) coraz
            wiecej internautow zaczyna rozumiec, w czym rzecz. I wlasnie o to
            chodzi.
      • no_ale_o_co_chodzi Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 27.07.10, 19:22
        Po co tyle tej "delikatnej demagogii". Czy nie wystarczy, że wszelkie parytety
        są nieuczciwe i niesprawiedliwe. Jeżeli ktoś bardziej się nadaje na dane
        stanowisko lub lepiej zdał egzamin a przyjmuje się osobę gorszą z tego powodu,
        że ma inny kolor skóry, płeć lub wyznanie. To jest chore i niczemu dobremu nie
        służy.
        • majaa Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 30.07.10, 17:03
          Otóż to, idea parytetów jest zwyczajnie chora. Dobrze, że chociaż
          tytułów nie przyznaje się na zasadzie parytetu, nie chciałabym być
          leczona przez lekarza, który dostał dyplom na takiej zasadzie.
          A wracając do polityki, dlaczego tak stosunkowo niewiele kobiet
          interesuje się polityką, i dlaczego jakaś pani Iksińska ma otrzymać
          mandat zamiast pana Igrekowskiego tylko dlatego, że nosi spódnicę?
          Niech pani Iksińska stanie w szranki z panem Igrekowskim i przekona
          wyborców, że to właśnie ona jest właściwszą osobą. Jeśli o mnie
          chodzi, to chciałabym, żeby wreszcie rządziła kompetencja,
          rzetelność i uczciwość, a jakiej one będą płci, to już doprawdy
          drugorzędna sprawa.
          • nova34 Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 30.07.10, 23:33
            Słusznie. To że ktoś nosi spódnicę nie może być argumentem w
            politycznej debacie. Wystarczy przeczytać wywiad z jedną posłanką na
            sejm RP: zachodniopomorskie.platforma.org/index.php?
            option=com_content&view=article&id=1462:2010-07-27-11-52-
            37&catid=81:polityka-polska&Itemid=198
            Umysłowa porażka...
            • wildor Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 31.07.10, 12:18
              Posłanka Zaremba, ona? W kwestii parytetów i podejścia "co kobiety
              powinny i w jaki sposób" gada tak samo, jak jej koleżanka po fachu,
              też z Zachodniopomorskiego PO, M. Kochan. Dobrane, a jakże... Ja
              swojego wyboru na jedną z nich do dziś żałuję. Ale jestem optymistką
              i nie wierzę, że przy mocniejszej reprezentacji kobiet bylibyśmy
              skazani na same miałkie osobowości.
              • nova34 Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 31.07.10, 13:18
                Masz rację. Nie wątpię, że w większej masie trafiłyby się prawdziwe
                perełki jak np. śp. Grażyna Gęsicka, którą Kaczyński szykował na
                przyszłego premiera - naprawdę bardzo mądra kobieta. Poza tym
                (wracając do wywiadu) nie tylko kobiety mogą się charakteryzować
                politycznym matołectwem - oto przykład co prawda nie polityka tylko
                dziennikarza:
                rapidshare.com/files/410170741/0_mazowiecki_do_mazurka__dzieje_sie_tak_wiele_dobrego___rzeczpospolita___2010.pdf
                Przebija 10X panią posłankę :)
                /najpierw Free user, a następnie Download/
                • bene_gesserit Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 31.07.10, 13:48
                  nie tylko kobiety mogą się charakteryzować
                  > politycznym matołectwem

                  To trudne do uwierzenia.
                  • nova34 Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 31.07.10, 21:12
                    Chyba dość typowe w wielu środowiskach, że to raczej panowie interesują
                    się polityką. Podobnie o opiece nad dziećmi więcej do powiedzenia mają
                    zazwyczaj kobiety.
        • bene_gesserit Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 30.07.10, 21:48
          No pewnie.
          Lepiej w ogole nie dopuszczac kogos do egzaminu tylko dlatego, ze
          ma niedopowiednią plec, wyznanie czy kolor skory. Nie mowiac juz o
          tym, ze obecny system wyszukiwania i ustanawiania kandydatow do
          list wyborczych sprawdza we wszechstronny sposob ich kompetencje, i
          to zarowno jesli chodzi o kompetencje 'miękkie' i 'twarde'. Czego
          chciec więcej?
          • nova34 Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 30.07.10, 23:26
            Ogarnij się. Kolor skóry, płeć czy wyznanie nie powinny mieć żadnego
            znaczenia. Liczy się wiedza, umiejętność itp. Jeśli na egzaminie 100%
            miejsc zdobędą biali mężczyźni, chrześcijanie to należy ich przyjąć.
            Czy to takie trudne do zrozumienia? Co to ma wspólnego z
            niedopuszczaniem? Jakim niedopuszczaniem? Akurat niedawno były egzaminy
            na studia wyższe - nie sądzę by gdziekolwiek był zapis, że nie
            dopuszczają do egzaminu (konkursu) kogoś ze względu na płeć, rasę,
            wyznawany świiatopogląd...
            • bene_gesserit Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 31.07.10, 01:29
              Święte słowa. Tak jak w tej chwili, kolor skory, plec czy co tam
              nie ma znaczenia, kandydaci na politykow dobierani sa wylacznie wg
              klucza merytorycznego, dlatego wlasnie Polska rozkwita, a caly
              swiat zazdrosci nam madrosci, przenikliwosci, wyksztalcenia i
              kompetencji naszych politykow. Dlatego uwazam, ze taki stan rzeczy
              nalezy utrzymac, gdyz jest idealny. Jestem zadowolona, ze w
              parlamencie jest i tak za duzo kobiet, zadne parytety nie sa mi
              potrzebne, w dodatku parytety są dyskryminujące dla mężczyzn. Noi
              co moze byc lepsze od perfekcji?
              • nova34 Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 31.07.10, 21:08
                Parytety są dyskryminujące dla WSZYSTKICH.
      • kirkunia Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 27.07.10, 19:22
        Au! Gdyby parytety miały JESZCZE BARDZIEJ obniżyć poziom prac naszego parlamentu
        to byłoby straszne! Ale to chyba niemożliwe...
        • mijo81 Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 31.07.10, 00:15
          Możliwe, kilka takich Kęp i totalne dno
    • benek231 No i wyszedl Majcherek na tepaka :O) 31.07.10, 19:16
      a zapowiadal mi sie nieco lepiej...
      • pazdzioszek2010 Re: No i wyszedl Majcherek na tepaka :O) 31.07.10, 20:01
        > a zapowiadal mi sie nieco lepiej...

        Doprawdy!? Przecież już po fryzurce widać, że facet ma nielichy bałagan na strychu.

        Chyba że tak Cię urzekł swoimi słynnymi już refleksjami w kwestii rzekomej
        wyższości wykształcenia humanistycznego nad technicznym… owymi
        refleksjami, jakoby zgodnymi nawet ze światowym trendem, dzielił się ze
        społeczeństwem na łamach Gazety Wyborczej jakiś czas temu.

        Ciekawe nawiasem mówiąc, czy swoich studentów z Akade… przepraszam
        najmocniej… Uniwersytetu (rzecz jasna) Pedagogicznego również uważa ten
        niepospolity profesor za nadzieję polskiej inteligencji - wówczas zalecałbym
        wizytę w krakowskim Kobierzynie, celem porobienia koniecznych reperacji
        nadszarpniętych więzów łączących osobę zainteresowaną z rzeczywistością.
    • muszek0 Re: Dwa razy o parytetach. Jeszcz raz. 03.08.10, 05:21
      Zwolennicy parytetu zapomnieli o jednej ważnej rzeczy i już spieszę
      przypomnieć. Mianowicie o parytecie głosów wyborczych. Skoro w
      Polsce jest statystycznie więcej kobiet w wieku kiedy ma sie prawo
      wyborcze, oczywistym jest, że należałoby pewnej grupie kobiet to
      prawo ograniczyć. Zgodnie z zasadą demokratycznej ideii
      obywatelskiej musi zostać zachowana parytetowa równość. Tego o nas
      wymaga współczesna, nowoczesna demokracja oparta na równości.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja