O ludowym dyskursie anty- feministycznym

15.08.10, 17:23
...czyli paragraf 22

pkt1
Feministki nie potrafią się zgodzić w byle dupereli! Baby się
zawsze żrą, to po co się mają pchać do polityki?
Zawsze ze sobą trzymacie i zawsze sobie potakujecie, siostry -
feministyczne kółko różańcowe do polityki się nie przebije.

pkt 2
Nie ma szklanego sufitu dla kobiet w naukach ścisłych - jest jedna
Polka, ktora zdobyla nagrodę.
Fakt, ze jedyna Polka zdobyla miedzynarodową nagrodę świadczy o
tym, że kobiety nie sprawdzają się w naukach ścisłych.

pkt3
Kobiety w polityce są. Jest na przykład Radziszewska, parytet jest
niepotrzebny
Kobiety w polityce być nie powinny. Najlepszym przykladem jest
Radziszewska. Parytet jest niepotrzebny.
    • triss_merigold6 Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 15.08.10, 17:27
      Dlaczego ludowy dyskurs miałby być spójny? Ruch feministyczny (o ile
      jeszcze można mówić o ruchu, zamiast o falach i trendach) też nie
      jest spójny. Ostatnio poczytałam sobie badinter, która ładnie
      wypunktowała niekonsekwencje i pułapki załozeń feminizmu II i III
      fali we Francji.
      • bene_gesserit Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 15.08.10, 18:01
        triss_merigold6 napisała:

        > Dlaczego ludowy dyskurs miałby być spójny?

        A czy ja twierdze, ze mialby? Po prostu zabawne jest, ilu trolli i
        etatowych krytykow forum ssie wlasne stopy.

        Imho polski feminizm rozni sie znacznie od feminizmu europejskiego,
        nie mowiac juz o amerykanskim.
        • triss_merigold6 Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 15.08.10, 18:33
          Widać lubią taką nużącą w swoim powtarzalnym masochiźmie rozrywkę.

          Różni się owszem. Na tyle na ile śledzę publicystykę,
          blogi, "Zadrę", teksty Graff etc. to polskim feminizm jest zamknięty
          w akademickiej enklawie i mocno przeintelektualizowany. Daje opis
          rzeczywistości, ale nie potrafi odpowiedzieć na pytanie DLACZEGO?
          Rzetelnie przeczytałam obie (słabe zresztą) książki Graff. Graff
          opisuje sytuację kobiet w Polsce w ciągu ostatnich 20 lat, zmiany i
          uprawomocnienie pewnego języka etc. ale nie próbuje odpowiedzieć na
          pytanie "dlaczego kobiety en masse się
          zgodziły/podporządkowały/słabo protestowały". Głupie są? Wygodne?
          Przemęczone? Inna przyczyna?
          Poza tym tzw. polski feminizm wkurza mnie bardzo afirmacją
          siostrzeństwa.
          • bene_gesserit Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 15.08.10, 18:54
            triss_merigold6 napisała:

            > Różni się owszem. Na tyle na ile śledzę publicystykę,
            > blogi, "Zadrę", teksty Graff etc. to polskim feminizm jest
            zamknięty
            > w akademickiej enklawie i mocno przeintelektualizowany.

            To bzdura, imho.
            Oczywiscie - sa nauki gender i srodowisko wokol studiow gender, ale
            co z tego? I czy ich istnienie wyklucza dzialalnosc na niwie? Od
            dwoch czy trzech lat na Manifach bywaja dzialaczki zwiazkowe,
            feministki od lat pomagaja - i zawsze sie angazuja w sprawy takie,
            jak Alicji Tysiac, Anety Krawczyk czy tej dziewczynki, ktorej nie
            dawali zrobic aborcji i nasylali na nia ksiedza itd. Feministki
            prowadzą fundację MaMa, robia szkolenia Wendo dla dziewczynek w
            calej szkole, prowadza szkolenia i udzielaja porad prawnych i
            roznych innych kobietom w calym kraju, wydają książki, organizują
            wystawy, pokazy filmow, otwarte panele, dyskusje, konferencje, na
            piec tysięcy sposobow ulatwiaja aborcję chcącym ją dokonac, animują
            Polki do dzialalnosci politycznej i przedsiębiorczości... te
            wszystkie dzialania to ulamek tego, co feministki ROBIĄ dla kobiet -
            a dla ciebie to jest 'akademicka enklawa' i
            przeintelektualizowanie?

            > Rzetelnie przeczytałam obie (słabe zresztą) książki Graff.

            A na czym polega ich slabosc?

            Daje opis
            > rzeczywistości, ale nie potrafi odpowiedzieć na pytanie DLACZEGO?
            > pytanie "dlaczego kobiety en masse się
            > zgodziły/podporządkowały/słabo protestowały". Głupie są? Wygodne?
            > Przemęczone? Inna przyczyna?

            A po co? W historii to sie lubi prawica grzebac, co z odpowiedzi na
            te dosc naiwne pytania mialoby wyniknac dla nas teraz?

            > Poza tym tzw. polski feminizm wkurza mnie bardzo afirmacją
            > siostrzeństwa.

            No, to akurat jest twoj indywidualny problem, powiedzialabym.
            • triss_merigold6 Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 15.08.10, 19:09
              Książki, pokazy filmów, panele, konferencje są hm.. oględnie mówiąc
              hermetyczne w przekazie i ich targetem nie jest Zofia ze wsi, z
              trójka dzieci, mężem dorabiającym sezonowo, klientka MOPS tylko
              panie ze środowiska wielkomiejskiego i inteligenckiego, studiujące
              singielki, bo pracująca zawodowo matka dzieciom ma to przeważnie w
              dupie.

              Praca na niwie, owszem, starają się zmienić świadomość społeczną -
              jak każdy ruch. W skali kraju nie ma to dużego zasięgu.
              Ze względu na upał - zjechanie książek Graff innym razem. BTW
              właśnie Graff w "Świat bez kobiet" obszernie odwoływała się do
              sytuacji kobiet w XX-leciu międzywojennym i do bólu męczyła Boya
              Żeleńskiego.
              To nie jest dla mnie problem. Nie odczuwam po prostu wspólnoty
              interesów z wieloma ludźmi - z żyjącymi z zasiłków, zaangażowanymi
              religijnie, wielodzietnymi kurami domowymi, ubezpieczonymi w KRUS,
              singlami etc. z setek powodów. I moich sympatii/antypatii nie
              determinuje płeć.
              • bene_gesserit Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 15.08.10, 19:12
                triss_merigold6 napisała:

                > Książki, pokazy filmów, panele, konferencje są hm.. oględnie
                mówiąc
                > hermetyczne w przekazie i ich targetem nie jest Zofia ze wsi, z
                > trójka dzieci, mężem dorabiającym sezonowo, klientka MOPS tylko
                > panie ze środowiska wielkomiejskiego i inteligenckiego,
                studiujące
                > singielki, bo pracująca zawodowo matka dzieciom ma to przeważnie
                w
                > dupie.

                Tak, i to wina feministek jest, oczywiscie.

                > Praca na niwie, owszem, starają się zmienić świadomość społeczną -

                > jak każdy ruch. W skali kraju nie ma to dużego zasięgu.

                Bedzie mialo wiekszy, jesli sie przyłączysz. Przyłączysz sie, czy
                bedziesz krytykowac z boku?

                > To nie jest dla mnie problem. Nie odczuwam po prostu wspólnoty
                > interesów z wieloma ludźmi - z żyjącymi z zasiłków,
                zaangażowanymi
                > religijnie, wielodzietnymi kurami domowymi, ubezpieczonymi w
                KRUS,
                > singlami etc. z setek powodów. I moich sympatii/antypatii nie
                > determinuje płeć.

                Siostrzenstwo nie jest obowiązkowe.
                • triss_merigold6 Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 15.08.10, 19:24
                  Otwartym tekstem powiem, że zniechęcają mnie (przynajmniej te topowo
                  medialne) formą przekazu, treścią mniej albo zgadzam się wybiórczo z
                  niektórymi tezami.
                  Nie mam zamiaru się przyłączać, należy docenić, że nadal
                  kupuję "Zadrę" ergo wspieram finansowo coś kompletnie niszowego.
                  Krytykować mam prawo, to wolny kraj.
                  Siostrzeństwo polega też na używaniu notorycznie wielkich
                  kwantyfikatorów "my kobiety" vs "oni mężczyźni". I "my kobiety"
                  powinnyśmy się wspierać. Dla mnie to byt abstrakcyjny.
                  • bene_gesserit Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 15.08.10, 19:43
                    > Nie mam zamiaru się przyłączać, należy docenić, że nadal
                    > kupuję "Zadrę" ergo wspieram finansowo coś kompletnie niszowego.
                    > Krytykować mam prawo, to wolny kraj.

                    O, to super, ze robisz polskiemu feminizmowi laske. Tyle ze dla
                    feminizmu i Polek twoje osiem zlotych raz na kwartal to malo, bez
                    obrazy. Krytykowac oczywiscie mozesz, ale nie bardzo rozumiem, skad
                    ten ton pretensji? A moze wyzszosci? Trudno mi to nazwac. Noi
                    troche glupio krytykowac, ze dzialan feministycznych jest niewiele
                    w skali kraju, jesli jedyny twoj wysilek to kupowanie i
                    czytanie 'Zadry', a potem kręcenie noskiem, ze niszowa i
                    przeintelektualizowana. Jesli istotnie by ci to przeszkadzalo, to
                    bys sie przylaczyla, a jesli nie chce ci sie ruszyc palcem, to skąd
                    ten irytujący (i niezgodny z prawdą) ton w ocenie mrowczej pracy
                    tysięcy osob?
                    • pazdzioszek2010 Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 15.08.10, 19:48
                      > O, to super, ze robisz polskiemu feminizmowi laske

                      Bene! No wiesz co!?
              • pazdzioszek2010 Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 15.08.10, 19:13
                > właśnie Graff w "Świat bez kobiet" obszernie odwoływała się do
                > sytuacji kobiet w XX-leciu międzywojennym i do bólu męczyła Boya
                > Żeleńskiego.

                Widocznie ma odchylenia prawicowe. ;)
            • mali_kali Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 18.08.10, 16:22
              > A po co? W historii to sie lubi prawica grzebac, co z odpowiedzi na
              > te dosc naiwne pytania mialoby wyniknac dla nas teraz?

              Historia to sie nazywa inaczej doswiadczenie. Ludzie zazwyczaj ucza
              sie na popelnianych bledach.
              Gdyby odpowiedzi na te naiwne pytania dalyby informacje o
              popelnionych bledach, to moznaby sie czegos nauczyc. Wydaje mi sie
              logiczne.

              Czy tez moze lepiej porzucic doswiadczenia z wczoraj i kazdy dzien
              zaczynac od niczego? Od nowa sie uczyc, ze gorace parzy?
              • bene_gesserit Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 18.08.10, 16:42
                A mozesz opisac, jak historia moglaby konkretnie pomoc feminizmowi
                i kobietom w Polsce? Tzn jaka konkretnie naukę i z czego moglybysmy
                z tego wyciągnać?
                • mali_kali Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 18.08.10, 17:48
                  Czy ja jestem jakims historykiem? Jedynie pisze, ze historia potrafi
                  byc uzyteczna.
                  Co zaprzecza Twojej tezie zacytowanej przeze mnie uprzednio, ze z
                  historii nic nie moze wyniknac.
                  • bene_gesserit Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 18.08.10, 17:51
                    Zaprzeczaloby, gdybys potrafila podac konkretne przyklady, czego
                    nie jestes w stanie zrobic, jak sie okazuje. NOi tyle bylo warte
                    twoje czepianie sie :(
                    • mali_kali Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 19.08.10, 14:13
                      Konkretny przyklad wykorzystania historii? Prosze bardzo.
                      Kiedys, bedac malym brzdacem, poparzylo mnie gorace zelazko. Teraz
                      juz go nie dotykam od spodu, lecz tylko od gory.

                      Prosze bardzo: o to konkretny przyklad wykorzystania historii.

                      Aaa... Tobie chodzilo o przyklad dotyczacy srodowiska
                      feministycznego? No popatrze, to znaczy, ze sie powtarzasz i nie
                      przeczytalas mojego poprzedniego wpisu. Piszesz co przyjdzie do glowy
                      niezaleznie do tego, jak sie wypowiadaja inni.

                      Docen moj takt i dobre wychowanie: nie wysle Cie teraz do szkoly, nie
                      kaze Ci zdawac matury, ani uczyc sie w gimanzjum. Nie napisze takze,
                      ze najpierw trzeba popracowac nad soba, zanim sie zacznie wypowiadac
                      na forum publicznym. Przy czym wiem, ze tego typu przesmiewcze teksty
                      wielokrotnie rzucalas roznym innym forumowiczom.
                      • bene_gesserit Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 19.08.10, 14:51
                        Fantastiko - jeden cienki akapit na temat, dwa kolejne - poswiecone
                        wlasnej szlachetnosci i taktowi. A moja babacia mawiala 'prawdziwej
                        siły nie trzeba pokazywać' ;)
                        mali_kali napisał:

                        > Konkretny przyklad wykorzystania historii? Prosze bardzo.
                        > Kiedys, bedac malym brzdacem, poparzylo mnie gorace zelazko.
                        Teraz
                        > juz go nie dotykam od spodu, lecz tylko od gory.
                        >
                        > Prosze bardzo: o to konkretny przyklad wykorzystania historii.

                        A teraz skup sie, rozwin wątek i wroć do miejsca, w ktorym pisalam
                        o historii, a konkretnie tutaj:

                        Daje opis
                        > rzeczywistości, ale nie potrafi odpowiedzieć na pytanie DLACZEGO?
                        > pytanie "dlaczego kobiety en masse się
                        > zgodziły/podporządkowały/słabo protestowały". Głupie są? Wygodne?
                        > Przemęczone? Inna przyczyna?

                        A po co? W historii to sie lubi prawica grzebac, co z odpowiedzi na
                        te dosc naiwne pytania mialoby wyniknac dla nas teraz?


                        Podejrzewam, ze w swojej taktownej i pelnej szacunku dla bliznich
                        zapalczywosci umknal ci kontekst moich znakow zapytania. Teraz
                        odesle cie do kącika z poleceniem, abys to sobie wszystko -
                        zwlaszcza kontekst - przemyslal.
                        • easz Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 19.08.10, 15:12

                          Hłe hłe, chyba do człowieka nie dociera jak bardzo rzuca się w oczy, że musiał od Ciebie oberwać pod innym nikiem:)
          • falka32 Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 22.08.10, 01:59
            Daje opis
            > rzeczywistości, ale nie potrafi odpowiedzieć na pytanie DLACZEGO?
            > Rzetelnie przeczytałam obie (słabe zresztą) książki Graff. Graff
            > opisuje sytuację kobiet w Polsce w ciągu ostatnich 20 lat, zmiany i
            > uprawomocnienie pewnego języka etc. ale nie próbuje odpowiedzieć na
            > pytanie "dlaczego kobiety en masse się
            > zgodziły/podporządkowały/słabo protestowały". Głupie są? Wygodne?
            > Przemęczone? Inna przyczyna?

            Triss, ja ci powiem, czemu tak jest. Tak jest dlatego, że w tym
            przeintelektualizowanym środowisku odpowiedź na te pytania jest znana i tak
            oczywista, jak odpowiedź na pytanie, dlaczego zachodzi słońce. To są wieki
            prania mózgu, a początki tkwią w socjobiologii - tylko tyle, albo aż tyle. Z
            punktu widzenia ludzi, siedzących w psychologii społecznej (a to są genderowcy)
            to są oczywiste mechanizmy i nie ma się co w nich doszukiwać kolejnego dna. W
            każdym razie celem działania środowisk feministycznych na dzień dzisiejszy nie
            jest znalezienie odpowiedzi na to odpowiedziane pytanie, tylko praca nad
            usuwaniem efektów tego prania mózgu. Błędem może być co najwyżej założenie, że
            wszyscy to wiedzą :), co bywa problemem środowisk akademickich.
    • mijo81 [...] 15.08.10, 17:28
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • pazdzioszek2010 Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 15.08.10, 18:10
      > pkt3
      > Kobiety w polityce są. Jest na przykład Radziszewska, parytet jest
      > niepotrzebny
      > Kobiety w polityce być nie powinny. Najlepszym przykladem jest
      > Radziszewska. Parytet jest niepotrzebny.

      No dobrze, ale gdzie w tym punkcie jest sprzeczność czy niespójność? Bo nie widzę. :(
    • winniepooh Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 15.08.10, 19:41
      w polsce żaden feminizm oprócz ludowego nie ma racji bytu, bo nie wytrzymuje konkurencji z:
      a) katolicyzmem
      b) biedą

      ruchy PROrównościowe potrzebują żyznej ziemi żeby się rozwijać, na ugorze nie dadzą plonów.
      polsce niezbędny jest ruch ANTYklerykalny i ANTYneoliberalny, dopiero kiedy chwasty zostaną wyrwane można pomyśleć o nawożeniu ziemi i sadzeniu pomidorów.
      • bene_gesserit Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 15.08.10, 20:06
        Imho to myslenie jak najbardziej szkodliwe. Po pierwsze - widzialam
        z bliska, jak w wawskiej KP traktuje sie kobiety (przynies-wynies-
        zalatw-napraw, podczas kiedy panowie siedzieli w kolku i
        dyskutowali o Waznych Sprawach z Waznymi Goścmi), po drugie -
        czekac to sobie mozemy do usmiechnietej smierci, po trzecie tego
        typu stanowisko podwaza wartosc pracy feministycznej, ktora sie
        odbyla - i wciaz odbywa - od 20 lat.
        • winniepooh Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 15.08.10, 20:16
          Po piąte Bene,
          zachęcam do czytania ze zrozumieniem
      • pazdzioszek2010 Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 15.08.10, 20:22
        > polsce niezbędny jest ruch ANTYneoliberalny

        Ruch antyliberalny w kraju, w którym właśnie podniesiono podatki? Dobre. :) I co ten ruch miałby właściwie robić?
        • winniepooh Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 15.08.10, 20:27
          pazdzioszek2010 napisał:

          > > polsce niezbędny jest ruch ANTYneoliberalny
          >
          > Ruch antyliberalny

          neo

          neoliberalny

          q*va jak z wami dyskutować jak wy czytac nie umiecie


          w kraju, w którym właśnie podniesiono podatki? Dobre. :) I c
          > o ten ruch miałby właściwie robić?
          >
          • pazdzioszek2010 Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 15.08.10, 20:35
            > neoliberalny
            >
            > q*va jak z wami dyskutować jak wy czytac nie umiecie

            Ruch "antyneoliberalny" oznacza walkę z liberalizmem gospodarczym, jak rozumiem, dlatego świadomie (potrafię czytać wbrew pozorom) napisałem o ruchu antyliberalnym. Zresztą nieważne, zaraz się wywiąże dyskusja na tematy ekonomiczne, a ja się znam na ekonomii tyle, co na motoryzacji - tzn. czasem używam, ale nie wiem jak działa i broń Boże nie zaglądam do środka. ;)
            • winniepooh Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 15.08.10, 23:05
              nie tylko nie potrafisz czytać, ale też nie odróżniasz liberalizmu od
              neoliberalizmu
              • pazdzioszek2010 Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 16.08.10, 06:27
                > nie tylko nie potrafisz czytać, ale też nie odróżniasz liberalizmu od
                > neoliberalizmu

                Ale walka i z jednym, i drugim oznacza, jak sądzę, to samo - wcielanie w życie lewicowych recept, na których koniec końców wszyscy wychodzą jak Zabłocki na mydle. To znaczy oznacza walkę z wolnością gospodarczą. Może się mylę? To mnie oświeć: na czym miałby ten ruch antyneoliberalny polegać?

                Czemu po prostu nie możesz mi wyjaśnić, tylko prawisz złośliwości?
                • winniepooh Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 16.08.10, 11:44
                  zapytam inaczej: jaką wg ciebie wolnością gospodarczą dysponuje np. taki absolwent ekonomii, który na starcie ma do spłacenia kredyt studencki, bo miał pecha być synem/córką nauczyciela i pielęgniarki, a nie np. badylarzy (?)
                  • pazdzioszek2010 Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 16.08.10, 12:37
                    > zapytam inaczej: jaką wg ciebie wolnością gospodarczą dysponuje np. taki absolw
                    > ent ekonomii, który na starcie ma do spłacenia kredyt studencki, bo miał pecha
                    > być synem/córką nauczyciela i pielęgniarki, a nie np. badylarzy (?)

                    Obawiam się, że nie jestem najlepszym adresatem tych rewelacji, ponieważ po pierwsze pochodzę z rodziny nauczycielskiej, po drugie miałem kredyt studencki na starcie, i to w dodatku nie przysługiwał mi, jak absolwentowi ekonomii, roku spokoju, bo rzuciłem studia i musiałem spłacać od razu. Na domiar złego wynajmuję mieszkanie w dość drogim pod tym względem mieście. Jakoś mimo to się utrzymuję sam i nikt mi nie pomaga.

                    Więc? Czym miałby się zajmować ten ruch antyneoliberalny? :)
                    • winniepooh Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 16.08.10, 21:13
                      pazdzioszek2010 napisał:

                      > > zapytam inaczej: jaką wg ciebie wolnością gospodarczą dysponuje
                      np. taki
                      > absolw
                      > > ent ekonomii, który na starcie ma do spłacenia kredyt studencki,
                      bo miał
                      > pecha
                      > > być synem/córką nauczyciela i pielęgniarki, a nie np. badylarzy
                      (?)
                      >
                      > Obawiam się, że nie jestem najlepszym adresatem tych rewelacji,
                      ponieważ po pie
                      > rwsze pochodzę z rodziny nauczycielskiej, po drugie miałem kredyt
                      studencki na
                      > starcie, i to w dodatku nie przysługiwał mi, jak absolwentowi
                      ekonomii, roku sp
                      > okoju, bo rzuciłem studia i musiałem spłacać od razu. Na domiar
                      złego wynajmuję
                      > mieszkanie w dość drogim pod tym względem mieście. Jakoś mimo to
                      się utrzymuję
                      > sam i nikt mi nie pomaga.

                      to jest wolność gospodarcza?


                      >
                      > Więc? Czym miałby się zajmować ten ruch antyneoliberalny? :)
                      >
                      • pazdzioszek2010 Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 17.08.10, 08:24
                        > to jest wolność gospodarcza?

                        Nie, to są właśnie te rzekome ograniczenia, których miałem dokładnie tyle, co Twój abstrakcyjny absolwent. Natomiast jednak wydaje mi się, że większym ograniczeniem niż kredyt studencki (jakieś 3 stówy miesięcznie) są: podatek dochodowy, VAT, ZUS i tak dalej (w moim przypadku jest to gdzieś połowa zarobków). I coś czuję, że Twój "antyneoliberalny ruch" życzyłby sobie, żebym oddawał państwu jeszcze więcej, celem na przykład wspomożenia biednych absolwentów ekonomii, ale może się mylę.
                        • puszysta_gimnazjalistka Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 17.08.10, 14:16
                          Jednym z najznamienitszych przedstawicieli ruchu antyneoliberalnego był
                          Robin Hood. To właśnie on jako pierwszy ukuł hasło: "Zabrać bogatym i
                          dać biednym" :)

                          Będę musiał skrobnąć o tym hasło w Wikipedii.
                        • winniepooh Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 17.08.10, 15:24
                          poczytaj sobie coś o liberalizmie i neolibelalizmie
                          choćby tu
                          www.racjonalista.pl/kk.php/s,5931
                          bo intuicja wodzi cie na manowce


                          zus, pit, cit, vat, akcyza, pcc... nie odbierają wolności gospodarczej, tylko są instrumentami sterowania tą wolnością.
                          jaki interes miałoby społeństwo w doprowadzeniu do upadku pod ciężarem fizkalizmu twojego mikroprzedsiębiorstwa?
                          albo w ograniczeniu konsumpcji twojej rodziny, czy odebraniu nadwyżki przeznaczonej na inwestycję?

                          ty serio myślisz, że neoliberalna ideologia reprezentuje leszcza prowadzącego mikroprzedsiębiorstwo?
                          • puszysta_gimnazjalistka Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 17.08.10, 15:37
                            > zus, pit, cit, vat, akcyza, pcc... nie odbierają wolności
                            > gospodarczej, tylko są
                            > instrumentami sterowania tą wolnością.

                            To prawdziwa perełka.

                            Kajdanki, których używa policjant nie odbierają wolności, są tylko
                            instrumentem sterowania tą wolnością :)
                            • winniepooh Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 17.08.10, 15:50
                              puszysta_gimnazjalistka napisał:

                              > > zus, pit, cit, vat, akcyza, pcc... nie odbierają wolności
                              > > gospodarczej, tylko są
                              > > instrumentami sterowania tą wolnością.
                              >
                              > To prawdziwa perełka.
                              >
                              > Kajdanki, których używa policjant nie odbierają wolności, są tylko
                              > instrumentem sterowania tą wolnością :)


                              twoja bzdurna analogia przypadkiem okazała się trafna.
                              o pozbawieniu wolności w pełnym tego słowa znaczeniu decyduje sąd.
                              kajdanki, kaftany bezpieczeństwa, itp. ustrojstwa ograniczają swobodę ruchu.
                              • puszysta_gimnazjalistka Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 17.08.10, 16:03
                                Nie istnieje pojęcia sterowania wolnością, wolność można jedynie
                                ograniczać, w zależności od tego co się chce osiągnąć dać jej komuś
                                mniej lub więcej.
                                Nazywanie zakucia kogoś w kajdanki ograniczeniem swobody ruchu, jest
                                porównywalne z nazwaniem gwałtu stosunkiem seksualnym z
                                nierównomierną dystrybucją przyjemności. Nie brzmi najgorzej, ale
                                pewnie nikt nie chciałby tego doświadczyć.
            • corgan1 Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 15.08.10, 23:19
              > Ruch "antyneoliberalny" oznacza walkę z liberalizmem gospodarczym,
              > jak rozumiem, dlatego świadomie (potrafię czytać wbrew
              > pozorom) napisałem o ruchu antyliberalnym.

              W liberalnej czy nawet neoliberalnej gospodarce póki co działa hasło "kto nie rabotajet ten nie kuszajet". To działa lepiej lub gorzej.

              W antyneoliberalnej gospodarce chodzi o to, że pewne grupy są bardziej pokrzywdzone przez inne więc im się więcej należy. Skoro wiadomo że mężczyźni są oprawcami i motorami systemu a kobiety ofiarami systemu więc wiadomo kto dostanie więcej a kto mniej.

              Dlatego m.in. kobiety będą dostawały więcej pensji, bo mają większe potrzeby, kobiety-emerytki będą miały większe emerytury bo dłużej żyją, samotne matki będą dostawały większe pensje bo faceci to świnie i muszą za to zapłacić że je zostawili no i jest jeszcze cała rzesza nieodpłatnej pracy domowej która też musi być opłacona a przecież jest podobno warta 200mld PLN więc tę kasę cza skądś wytrzasnąć.
      • sabinac-0 Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 15.08.10, 20:35
        winniepooh napisała:

        > w polsce żaden feminizm oprócz ludowego nie ma racji bytu, bo nie wytrzymuje ko
        > nkurencji z:
        > a) katolicyzmem
        > b) biedą
        >
        Mysle, ze wlasnie kobietom zmagajacym sie z bieda i z ciasna kosciolkowa (bo juz
        nawet nie katolicka) obyczajowoscia, feminizm moze sie najbardziej przysluzyc.

        • winniepooh Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 15.08.10, 23:09
          na odwrót

          kobiety zmagające się z biedą i katatolicką zaściankowością to
          feministki praktyczne i to one oddają przysługę swoim siostrom-
          teoretyczkom; Graffom, Środom i innym bezużytecznym Szczukom
          • sabinac-0 Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 16.08.10, 00:27
            winniepooh napisała:

            > kobiety zmagające się z biedą i katatolicką zaściankowością to
            > feministki praktyczne i to one oddają przysługę swoim siostrom-
            > teoretyczkom; Graffom, Środom i innym bezużytecznym Szczukom

            Te, ktore zyja w biedzie i ciasnocie, potrzebuja owych "teoretyczek" bo dzieki
            nim moga dowiedziec sie, ze maja prawo oczekiwac od zycia czegos wiecej niz
            pijane wesele a potem smutny los poswietliwej zono-matki.

            Niestety, jak sama zauwazylas, wszelkie feministyczne pisma sa niszowe i nie
            mozna dostac ich w kiosku.
            Oferta lektury dla przecietnej kobiety z prowincji wciaz jeszcze ogranicza sie
            do pozycji przeznaczanych dla niej przez mezczyzn, czyli glownie tabloidow i
            parafialnych gazetek.
            • winniepooh Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 16.08.10, 11:34

              > Te, ktore zyja w biedzie i ciasnocie, potrzebuja owych "teoretyczek"

              to jest absurd tego rzędu, że nawet nie wiem jak go skomentować

              żona pijaka, która nie ma na chleb dla dzieci bo stary przepija wszystko co zarobi na budowie potrzebuje wg ciebie teorii feminizmu..

              wg mnie to ona potrzebuje przede wszystkim: zaspokojenia podstawowych potrzeb bytowych, porady prawnej, adwokata z urzędu, rozwodu, alimentów, przytomnie płatnej pracy, czyli jednym słowem opieki socjalnej. noale ty wiesz lepiej...
              • sabinac-0 Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 16.08.10, 12:56
                winniepooh napisała:

                > to jest absurd tego rzędu, że nawet nie wiem jak go skomentować
                >
                Ze wiejski lekarz potrzebuje nauk teoretykow i klinicystow to wg
                ciebie tez absurd?
                I ze tokarz potrzebuje instrukcji inzyniera to kolejny absurd?

                > żona pijaka, która nie ma na chleb dla dzieci bo stary przepija
                wszystko co zar
                > obi na budowie potrzebuje wg ciebie teorii feminizmu..
                >
                Owszem, jako przeciwwagi dla rad sasiadek i ksiedza ze "dobra zona
                powinna trwac przy mezu i miec nadzieje ze sie zmieni" lub
                ze "lepszy pijany maz i ojciec niz zaden".

                > wg mnie to ona potrzebuje przede wszystkim: zaspokojenia
                podstawowych potrzeb b
                > ytowych, porady prawnej, adwokata z urzędu, rozwodu, alimentów,
                przytomnie płat
                > nej pracy, czyli jednym słowem opieki socjalnej. noale ty wiesz
                lepiej...

                Dlaczego od razu "opieki socjalnej"?
                Nie rozumiem, dlaczego biedniejsze i gorzej wyksztalcone kobiety
                traktujesz jak bezbronne, glupie dzieci, ktore trzeba brac w opieke.

                Przeciez to sa dorosle osoby, ktore potrafia i pomyslec, i zarobic,
                i zalatwic rozne sprawy z alimentami i rozwodem wlacznie.
                Co je hamuje, to wstyd i lek przed odrzuceniem przez srodowisko.
                Czego im brakuje, to informacji oraz poczucia, ze taki problem nie
                jest wstydem, ze nie one jedne go maja, i ze walczac o siebie nie sa
                ani grzeszne, ani zle.
                • triss_merigold6 Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 16.08.10, 13:14
                  Otóż nie potrafią. Często są z takich środowisk w których z
                  pokolenia na pokolenie powielany jest niski poziom kompetencji
                  społecznych, zerowe wykształcenie oraz brak nawyku i potrzeby pracy
                  zawodowej.
                  • sabinac-0 Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 16.08.10, 14:41
                    Potrafic to potrafia - malo ktora z nas bylaby w stanie wydeptac
                    tyle swiadczen co one na "chorego" pijacego meza.

                    Pracowac tez potrafia bo niejedna z nich de facto utrzymuje rodzine.

                    Problem tkwi w mentalnosci, w przekazywanym od pokolen przekonaniu,
                    ze jedyne, co sie liczy dla kobiety jest znalezienie i utrzymanie
                    przy sobie meza, nawet jesli cena za to "szczescie" jest bieda i
                    poniewierka.

                    Brakuje przykladow, ze mozna zyc inaczej, ze malzenstwo i
                    macierzynstwo jest wyborem a nie powinnoscia, ze znoszenie razow nie
                    jest cnota, ze rozwod nie jest hanba, ze utrzymywanie rodziny nie
                    jest wstydliwa tajemnica, ze myslenie o sobie nie jest egoizmem.
              • triss_merigold6 Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 16.08.10, 13:00
                Krótko mówiąc potrzebuje systemowej i trwającej dłuższy czas pomocy.
                Teoria feminizmu jest jej doskonale zbędna, byt określa świadomość i
                poziom potrzeb.
                W zasadzie to IMO w takich przypadkach, w znacznie większym stopniu
                taką pomocą powinny być objęte dzieci, a nie dorosłe kobiety. One i
                tak zwykle mają syndrom wyuczonej bezradności.
                • chief_inspector_toschi ta straszna teoria 16.08.10, 13:49
                  typowy przykład "straw man argument".

                  rysujesz karykaturalny obraz feminizmu sprowadzonego do
                  akademickiego getta i hermetycznej teorii, by następnie tryumfalnie
                  ogłosic, że książki, panele, konferencje nie zaradzą problemom
                  bytowym kobiet. aha.

                  tylko, że:

                  - chodzi o pośrednie oddziaływanie teorii; o nazywanie problemów,
                  które logicznie poprzedza jakąkolwiek interwencję w sferze
                  świadomości i w sferze praktyki. potrzeby i prawa nie są niczym
                  obiektywnym i jednoznacznym, sam fakt, że podane przykłady są
                  defniniowane jako problemy, cześciowo zawdzięczamy "teorii
                  feminizmu";

                  - samo słowo "teoria" oznacza różne rzeczy, zależnie od stopnia
                  abstrakcji / zbliżenia do empirii

                  - przykłady działalności feministycznej obejmują całe spektrum od
                  najbardziej abstrakcyjnej teorii do najbardziej doraźnej praktyki
                  (pomoc prawna, psychologiczna, warsztaty, itepe).

                  - podmiotem działan _systemowych_, o których mówisz, musi byc w
                  dużej mierze państwo, a więc kluczowe jest oddziaływanie na proces
                  polityczny i legislacyjny, na sferę politycznej i publicznej
                  retoryki, co również - bardzo mi przykro - oznacza odwoływanie się
                  do "teorii", chocby teorii średniego i krótkiego zasięgu
                  uzasadniających określone postulaty.


                • winniepooh Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 16.08.10, 21:10
                  triss_merigold6 napisała:

                  > w znacznie większym stopniu
                  > taką pomocą powinny być objęte dzieci, a nie dorosłe kobiety. One
                  i
                  > tak zwykle mają syndrom wyuczonej bezradności.

                  dziecka hutrem do bidula a baby zagazować
              • policjawkrainieczarow Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 16.08.10, 17:04
                tak, ale ta zona pijaka najpierw musi wiedziec, ze ta pomoc gdzies jest
                ize ona ma do tego wszystkiego prawo, a malz pijak moze ja od lat
                regularnie do tego stopnia wbijac w poczucie winy i beznadziei, ze
                nawet, gdyby ta pomoc przedefilowala jej przed domem, to ona by
                pomyslala, ze dla niej juz za pozno/jej juz nikt nie moze pomoc etc.
                Dlatego teoria tez jest potrzebna. Najlepiej w szkolach, urzedach, u
                ginegologow i tak dalej.
                • winniepooh Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 16.08.10, 21:24
                  policjawkrainieczarow napisała:

                  > tak, ale ta zona pijaka najpierw musi wiedziec, ze ta pomoc gdzies
                  jest
                  > ize ona ma do tego wszystkiego prawo, a malz pijak moze ja od lat
                  > regularnie do tego stopnia wbijac w poczucie winy i beznadziei, ze
                  > nawet, gdyby ta pomoc przedefilowala jej przed domem, to ona by
                  > pomyslala, ze dla niej juz za pozno/jej juz nikt nie moze pomoc
                  etc.


                  jak jej przed domem przedefiluje parada miłości to się przyłączy

                  > Dlatego teoria tez jest potrzebna. Najlepiej w szkolach, urzedach,
                  u
                  > ginegologow i tak dalej.

                  ja myśle, ze zycie jest prostsze -
                  jak tej babinie dasz stówe to ona ją weźmie, a jak będziesz nawijać
                  o jej prawach nie będzie cie słuchać nawet przez 5 minut.
              • takisobienik Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 17.08.10, 08:35
                > żona pijaka, która nie ma na chleb dla dzieci bo stary przepija wszystko co
                zarobi na budowie potrzebuje wg ciebie teorii feminizmu..

                Tak - żeby wziąć rozwód.

                • triss_merigold6 Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 17.08.10, 09:24
                  Jasssne. Gdzie wy żyjecie? Mnóstwo takich par żyje bez żadnego
                  ślubu, są związki trwalsze, są przygodne, ludzie mają stada dzieci z
                  różnymi partnerami etc. Nie w chęci i możliwości rozwodu problem.
                  • easz Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 17.08.10, 09:31
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Jasssne.

                    Ok, a czy Twoim zdaniem feminizm to jakiś zbytek, w ogóle jest (jeszcze) potrzebny itp?
                    • triss_merigold6 Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 17.08.10, 09:36
                      Dlaczego zbytek? To jeden z wielu ruchów społecznych
                      współkształtujących świadomość społeczną, wpływających na kształt
                      prawa. Tylko nie można go traktować jako uniwersalnej recepty na
                      wszystko, zwłaszcza, że nie jest i nie może być jednorodny. Ja mam
                      do feminizmu stosunek bardzo wybiórczy, z wieloma tezami/teoriami
                      się nie zgadzam. Cofkę mam przy Dworkin ale nie przy Badinter, tak
                      na przykład.
                • winniepooh Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 17.08.10, 15:34
                  takisobienik napisała:

                  > Tak - żeby wziąć rozwód.

                  deczji o rozwodzie/separacji najbardziej sprzyja możliwość faktycznego pozbycia się chwsta z domu + egzekucja alimentów
    • vargtimmen Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 15.08.10, 23:49
      bene_gesserit napisała:

      > ...czyli paragraf 22
      >
      > pkt1
      > Feministki nie potrafią się zgodzić w byle dupereli! Baby się
      > zawsze żrą, to po co się mają pchać do polityki?
      > Zawsze ze sobą trzymacie i zawsze sobie potakujecie, siostry -
      > feministyczne kółko różańcowe do polityki się nie przebije.
      >

      Nie ma sprzeczności, obydwa stwierdzenia wskazują na koncentrację na relacjach
      personalnych, zamiast na problemach; tyle, że identyfikacja przyjaciel / wróg
      zależy od sytuacji; inaczej jest w sytuacji sporu kolektywnego z przeciwnikiem
      zewnętrznym, a inaczej w relacjach intra-grupowych.



      > pkt 2
      > Nie ma szklanego sufitu dla kobiet w naukach ścisłych - jest jedna
      > Polka, ktora zdobyla nagrodę.

      Chodzi o Nagrodę Nobli?

      To, faktycznie, w naukach ścisłych ona-Polka wypadła lepiej niż oni-Polacy.


      > Fakt, ze jedyna Polka zdobyla miedzynarodową nagrodę świadczy o
      > tym, że kobiety nie sprawdzają się w naukach ścisłych.

      Stwierdzenie dotyczy raczej kobiet-noblistek, niż Polek-noblistek, ale to detal.

      Wyraźnej sprzeczności brak. "Szklany sufit" to symbol bariery sztywnej, jak
      widać po M-C (S), czegoś takiego nie ma. A skoro nie ma szklanego sufitu, to
      odsetek kobiet-noblistek coś mówi o skuteczności kobiet w badaniach na poziomie
      odkryć noblowskich. Problem o tyle zabawny, że nobliści mają zwykle bardzo
      mocne, wewnątrzsterowne osobowości, których byle szkło by nie zatrzymało.

      > pkt3
      > Kobiety w polityce są. Jest na przykład Radziszewska, parytet jest
      > niepotrzebny

      > Kobiety w polityce być nie powinny. Najlepszym przykladem jest
      > Radziszewska. Parytet jest niepotrzebny.
      >

      To drugie to dla mnie nowość. Chyba wymyślona z trudem na potrzebę tego wątku,
      żeby były trzy przykłady.
      • maly_zlosliwiec Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 17.08.10, 05:58
        Jak już dyskutujemy o szklanym suficie i noblistkach to polecam pewną książkę. " Nobel prize women in science" S. McGrayne.
        Książka traktuje o tych, które dostały Nobla oraz o tych, którym pomimo odkryć tej nagrody nie przyznano.

        Bardzo ciekawa lektura.
        Czasami chodzę na wykłady wybitnych uczonych. Jest mnóstwo fenomenalnych kobiet które się udzielają. Na wydziałach matematyki i informatyki jest tyle samo studentów i wykładowców obydwu płci. Chyba za długo przebywam za granicą.
        • shlomo12 Programy polityczno-poprawne 17.08.10, 06:24
          Dzięki programom "polityczno poprawnosciowym" uczelnie anerykanskie są
          zmuszane do zatrudniania żenskich miernot na stanowiska wykładowcow.
          Proporcje noblistów mężczyn do kobiet w naukach scisłych jest jak 200:1
          Z poważniem
          Andrzej Leonard Przedworski MD PhD
          Polska/USA
          • maly_zlosliwiec Re: Programy polityczno-poprawne 17.08.10, 06:41
            Poznałam kilka tych miernot. Dostały posady nie znając nawet dobrze angielskiego. Czy sądzisz że to poprawność ? Wtedy przynajmniej postaraliby się o miernoty ze znakomitym angielskim.

            Mając świetnie wykształconą żonę nadal sądzisz że do niczego się nie nadajemy ? Nie będę się biła z Tobą o prawdę. Znam kobitki, do których dzwonią miesiącami firmy typu Google i błagają żeby taka miernota raczyła popracować. Znam takie, którym dawano domy i samochody żeby tylko zechciały wykładać na uniwersytecie.
            Znam staruszkę której dano do dyspozycji rzeczy o których Ci się nie śni. Widocznie coś Cię omineło.
            Ja nie byłabym tak odważna żeby stawiać Twoje teorie.
            Spokojnie. Już się raczej nie pojawię w dalszej dyskusji.
            • shlomo12 Re: Programy polityczno-poprawne 17.08.10, 07:23
              Wykładowczyni-kobieta nie znająca języka angielskiego? Ha, ha, ha,ha.
              Czy to jest przykład na obiektywizm procedur podpisywania kontraktow
              wykadowcow? Prawda jest taka, że federalne programy "rownosciowe"
              wymuszają na uczelniach pewną liczbę kontraktow dla inwalidów ,
              mniejszosci etnicznych oraz kobiet. Idealanym kandydatem byłaby ślepa
              murzynka nie mówiąca po angielsku.
              • sabinac-0 Re: Programy polityczno-poprawne 17.08.10, 11:26
                Czyzby ktos cie wykolegowal?
                Moze, co gorsza, kobieta i moze jeszcze na dodatek Czarna, ze teraz tak sie
                pultasz ze "taka przyjeli a nie mnie, takiego zdolniache z tytulami, musi jakis
                szwindel w tym jest"?


    • easz Re: O ludowym dyskursie anty- feministycznym 16.08.10, 00:33

      Ahaha, zajebiste, Bene.
      Ale co Ci m.in. Triss popsztykała, to poczytam później. Tylko
      dlaczego feministka, kiedy to nie feministki tak brzęczą..?
    • shlomo12 Jakie szklane sufity da kobiet? 16.08.10, 17:35
      Na politechnikach jedynym szkanym sufitrm dla kobiet jest koniecznosc
      zdania egzaminów z przedmiotów scisłych. Dla większosci kobiet jest to
      bariera nie do przebycia. Kobiety nie garną się na kierunki inzynierskie
      poniewaz są mniej uzdolnione i leniwsze od mężczyzn. O wiele łatwiejsza
      jest ucieczka w feministyczną demagogię.
      • sabinac-0 Re: Jakie szklane sufity da kobiet? 17.08.10, 11:28
        Ozeniles sie, rzecz jasna, z mniej uzdolniona i leniwsza.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja