winniepooh
20.08.10, 17:55
dzisiaj nagłównej znowu.....wiadomo kto
i "nowe" rewelacje tnij.org/hzzc
lapidarnie rzecz ujmując:
głąby z policji po miesiącu łażenia po lecie dotarły do wniosku, że dziewczynie mogło przytrafić się coś nie w ponurych chaszczach a na otwartej przestrzeni tuż pod domem śmiała hipoteza!
przecież od dawna wiadomo że wilk napadł na czerwonego kaprurka w lesie.
w kryminałach pokazują, że detektywi zaczynają od prześwietlenia domu i rodziny, bo statystyki mówią ze tak będzie najefektywniej. podpieram się fikcją z braku dostępu do lepszych źródeł. w każdym razie w epopei o Iwonie uderzyło mnie, że w każdym odcinku podkreśla się, iż tajemnicze zniknęcie nie ma nic wspólnego z domem i najbliższymi. tak jakby było oczywistością, że rodzina jest po za wszelkim podejrzeniem
dotychczas zakładałam, że policyjni geniusze w toku śledztwa wykluczli rodzinę z kręgu podejrzanych. dowiedziawszy się jednak, że zajmowali się cały czas lasem zwątpiłam czy w ogóle testowali tę hipotezę.
konkludując:
jak wyjaśnić stawianie rodziny a priori poza wszelkim podejrzeniem?
jak mają się do tego katolicki kult rodziny i prawo stawiające wspólnotę plemienną ponad dobrem jednostki?
czy możliwe, że amerykańska, brytyjska, czy szwedzka policja rozumowałaby inaczej ?