pytanie do feministek mężatek

21.08.10, 21:32
czy Wasi mężowie są feministami? czy wyobrażacie sobie życie z
mężczyzną, który uważa feminizm za chory wymysł a Was za dziwolągi?
Pytam bo jeszcze żadnego feministy nie spotkałam a przeciw
zamążpójściu za takowego nic bym nie miała, na innych nie mam jakoś
ochoty. Skąd się takich bierze???
    • gazeta_mi_placi Re: pytanie do feministek mężatek 21.08.10, 21:38
      Mój mąż jest u mnie pod pantoflem,więc zgadza się ze wszystkim co ja powiem zatem jestem feministą.
      • rave8 Re: pytanie do feministek mężatek 31.08.10, 21:09
        jednym słowem trzymasz gada na łańcuchu... ci... nie człowiek;) kazdy jest
        indywidualnością...nawet w związku
    • maly_zlosliwiec Re: pytanie do feministek mężatek 21.08.10, 21:54
      U mnie sytuacja jest " dziedziczna". Podejrzewam ze ojcowie ktorzy lubia swoje
      corki, robia wszystko zeby ich zycie bylo udane.

      Mialam fenomenalnego dziadka, ktory zorientowal sie ze corka jest wybitna.
      Wspieral ja bardzo. Sam majac trudne zycie, zrobil wszystko zeby ona sie nie
      zmarnowala. Mam podobnie z moim ojcem i mezem. Mam wrazenie ze tacy ludzie sami
      sie znajduja we wszechswiecie.
      • bajella Re: pytanie do feministek mężatek 21.08.10, 22:08
        no ja znajduję samych konserwatystów co to uważają, że po ślubie
        kobieta powinna przyjąć ICH nazwisko, dzieci oczywiście muszą mieć
        ICH nazwisko, no i syn oczywiście musi być. Nawet mi się z takimi
        dyskutować nie chce a co dopiero za mąż wychodzić....
        • maly_zlosliwiec Re: pytanie do feministek mężatek 21.08.10, 22:17
          Moja rada - nie szukać. Sam się "przypląta".
          Jeśli masz hobby albo studia - rób coś dla siebie i sama się rozwijaj. Nasz duże
          ambicjie - to je realizuj. Nie ma gorszej rzeczy we wszechświecie niż
          niespełniona kobieta.
          Poza tym facetów też się w jakiś sposób wychowuje.
          Miałam chyba gigantycznego farta w życiu bo wszyscy faceci wokól mnie gotują. Ze
          zdumieniem stwierdziłam że to nie jest oczywiste..
        • berta-live Re: pytanie do feministek mężatek 21.08.10, 22:25
          Domyślam się, że są w tych przekonaniach na tyle konsekwentni, że zarabiają co
          najmniej 10-krotność średniej krajowej?
          • maly_zlosliwiec Re: pytanie do feministek mężatek 21.08.10, 22:35
            Berta !
            Doskonałe są Twoje lapidarne stwierdzenia.
            Chyba masz nową wielbicielkę.
          • bajella Re: pytanie do feministek mężatek 21.08.10, 22:45
            ciekawe jest to,że oni wszyscy są konserwatywni tylko jeśli chodzi o
            nazwisko itp bzdety bo jeśli chodzi o to czy kobieta ma pracować to
            są bardzo nowocześni.A to podobno feministki chcą mieć
            równouprawnienie ale zachować przywileje.
            • maly_zlosliwiec Re: pytanie do feministek mężatek 21.08.10, 22:59
              Jest jeszcze jeden trik. Jeśli Jesteś piękną kobietą to faceci zrobią dla Ciebie
              prawie wszystko.
              Plus porada "niefeministki".
    • vargtimmen Jeśli można się wtrącić jako niefeministka nie.. 21.08.10, 22:54
      ...mężatka.

      Sprawa jest dosyć prosta. Najlepiej się związać z mężczyzną, którego się kocha i
      podziwia, a on to uczucie odwzajemnia.

      Ewentualnie z takim, w którym można wejść w korzystny układ biznesowy.

      Wiązanie się z facetem dlatego, że wierzy w feminizm, to będzie na ogół życiowy
      błąd. Przyczyna jest banalna - wygoda jest nudna i jałowa, zwłaszcza dla
      ambitniejszych osób.
      • facet123 Re: Jeśli można się wtrącić jako niefeministka ni 06.09.10, 15:08
        > Sprawa jest dosyć prosta. Najlepiej się związać z mężczyzną, którego się kocha
        > i podziwia, a on to uczucie odwzajemnia.

        Jeżeli kobieta nie akceptuje narzucania jej roli matki-żony-kucharki to nigdy nie będzie "kochała i podziwiała" typowego konserwatysty-seksisty, więc Twoja porada w pewnym sensie sprowadza się jednak do poszukiwania feministy - może takiego który sam o tym nie wie, że pasuje do tego słowa, ale jednak będzie traktował kobietę po partnersku.
    • pazdzioszek2010 Re: pytanie do feministek mężatek 21.08.10, 23:01
      > Pytam bo jeszcze żadnego feministy nie spotkałam a przeciw
      > zamążpójściu za takowego nic bym nie miała, na innych nie mam jakoś
      > ochoty. Skąd się takich bierze???

      Spróbuj w lokalnych klubach i świetlicach Krytyki Politycznej. Gwarantuję jednak, że prędzej czy później uciekniesz od tego swojego mężusia feministy na motorze z jakimś seksistowskim twardzielem.
      • bajella Re: pytanie do feministek mężatek 21.08.10, 23:08
        seksistowskiego twardziela to ja właśnie mam (i nawet ma motor!) i
        chętnie zamienię go na jakiegoś feministę
        • pazdzioszek2010 Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 09:30
          > seksistowskiego twardziela to ja właśnie mam (i nawet ma motor!) i
          > chętnie zamienię go na jakiegoś feministę

          Moja rada taka: czekaj sobie spokojnie aż kochaś zaliczy dzwona, gdy będzie leciał sam na sam z Panem Bogiem z dwiema pakami na budziku, a tu nagle - a to pech! - jakiś idiota w puszce postanowi skręcić w lewo. – Bo tak oto kończą z reguły chłopacy na moto. :>

          No. A potem sobie poszukasz mężczyzny z klucza politycznego, he! he! Tylko jak powiadam: miesiąc nie minie, a zaczniesz narzekać, że ciepłe kluchy i żadnych wrażeń nie zapewnia i że "to chyba nie to". :)

          • bajella Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 10:36
            dla mnie feminista to nie ciepłe kluchy tylko facet z jajami a bez
            kompleksów. No bo przyznasz, że trzeba mieć odwagę by przeciwstawić
            się temu całemu patriarchatowi tfu! w którym tkwimy od wieków i np
            nie mieć ciśnienia na przekazywanie swojego nazwiska swoim synom.
            • pazdzioszek2010 Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 11:21
              > No bo przyznasz, że trzeba mieć odwagę by przeciwstawić
              > się temu całemu patriarchatowi tfu! w którym tkwimy od wieków i np
              > nie mieć ciśnienia na przekazywanie swojego nazwiska swoim synom.

              Czy ja wiem? Sam, prawdę mówiąc, sprzeciwiam się tego typu konwenansom, za patriarchatem również nie przepadam – ale nigdy nie sądziłem, że do tego jest potrzebna odwaga, szczególnie że jakoś szczególnie odważny nie jestem, a już na pewno nie jestem - jak to się mówi - "facetem z jajami".

              Sprzeciwianie się społeczeństwu, głupawym tradycjom, sztywnym rolom płciowym, religii itd. wymaga nie tyle odwagi, ile raczej, jak sądzę, odrobiny niezależnego myślenia - ale to nie jest przecież to samo.
      • maly_zlosliwiec Re: pytanie do feministek mężatek 21.08.10, 23:25
        Też przez moment znałam takiego. Zwiewałam gdzie pieprz rośnie.
        Przekonałam się też że facet miał mnóstwo kompleksów.
        Dlatego niemożliwe było żebym w czymkolwiek była na takim samym poziomie.

        O byciu lepszym nawet nie wspominam bo to była katastrofa. Nawet w szachy nie
        mogłam z nim grać bo jak przegrywał to płakał (22-latek).
        • fedorczyk4 Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 00:06
          No proszę, a ja wyszłam za mąż za koserwatystę, a teraz mam w domu
          feministę:-)Fakt to było 25 lat pracy u podstaw, bo mało, że
          konserwatysta, to jeszcze francuski. Z typowej "starej" klasy
          średniej, co to wyznaje "równościowe" zasady. Mąż wykształcony, żona
          też, ale to on pracuje, a ona wychowuje, a jak odchowa to może sobie
          pracować, czemu nie. Decyzje podejmuje on, mają dwa konta bankowe,
          on swoje, a ona wspólne, małżeńskie, na ktore on przelewa sumy
          misięczne, a ona wszystko to co zarobi, przy czym oczywiście on ma
          dostęp do "małżeńskiego", a ona do jego konta nie.
          Do takiej rodziny weszłam. Popracowałam nad całością i teraz to ja
          mam od lat swoje zupełnie nie kieszonkowe konto indywidualne i
          dostęp do "męskiego" konta. Wspólne pomimo wspólnych dzieci, nie
          występuje. Zmuszałam do lektur, dyskutowałam, udowadniałam, jedyną
          koncesją z mojej strony było gotowanie. Widać mu na tej kuchni
          bardzo zależy, bo na wszystkie manify ze mną lata od lat!
          • maly_zlosliwiec Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 00:10
            Gratuluję !
            Mój przypadek był beznadziejny.
            Za to aktualny pacjent jest raczej bez wad.
            • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 00:49
              maly_zlosliwiec napisała:

              > Gratuluję !
              > Mój przypadek był beznadziejny.
              > Za to aktualny pacjent jest raczej bez wad.

              ...to znaczy, ze sie znacie krocej niz trzy lata ;)

              Nie jestem przekonana, ze idealnym partnerem dla feministki jest
              feminista. Tzn nie znam chyba nawet takiego zwiazku, chociaz troche
              feministek z facetami znam, wliczajac w to siebie. Wystarczy, zeby
              nie bylo zasadniczego konfliktu swiatopogladowego i zeby zmywal
              itd ;)

              Noi np u mnie w miescie to feministow jest tylu, ze opisano juz
              zjawisko swietszego-od-papiezycy-nibyto-feministy, ktory feminizmu
              uzywa w celu podrywania kobiet ze srodowiska.
              • maly_zlosliwiec Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 00:54
                Otoz znamy sie lat 15. Sadze ze jeszcze nie mielismy naprawde ciezkiej sytuacji
                zeby sie przekonac jaki jest partner. Narazie jest OK.
                Ja akceptuje jego fanaberie, on moje. Zobaczymy jak dlugo ).
              • easz Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 01:03
                bene_gesserit napisała:

                > Wystarczy, zeby nie bylo zasadniczego konfliktu swiatopogladowego
                i zeby zmywal itd ;)

                Nie gadaj, że byś z jakimś seksistą siedziała, bo nie uwierzę.
                Może feminizujący, to to?

                > Noi np u mnie w miescie to feministow jest tylu, ze opisano juz
                > zjawisko swietszego-od-papiezycy-nibyto-feministy, ktory feminizmu
                > uzywa w celu podrywania kobiet ze srodowiska.

                Cóż, kiepskie jak każda skrajność.

                Ale ale. Przecież tu na forum jest paru prawdziwych feministów -
                Mijo, Pyzz, Corgan.
                • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 01:19
                  Przeciez napisalam o braku konfliktu swiatopogladowego?

                  > Ale ale. Przecież tu na forum jest paru prawdziwych feministów -
                  > Mijo, Pyzz, Corgan.

                  ...Stanisław Anioł ostatnio sie reaktywował, na szczęście bez
                  Jadźki ;)
                  Moze oni - Prawdziwi Znawcy feminizmu sa tu wlasnie po to, zeby
                  podrywac, tylko robia to jakos tak subtelnie?
                  • easz Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 01:32
                    bene_gesserit napisała:

                    > Przeciez napisalam o braku konfliktu swiatopogladowego?
                    >
                    > > Ale ale. Przecież tu na forum jest paru prawdziwych feministów -
                    > > Mijo, Pyzz, Corgan.
                    >
                    > ...Stanisław Anioł ostatnio sie reaktywował, na szczęście bez
                    > Jadźki ;)

                    ?

                    > Moze oni - Prawdziwi Znawcy feminizmu sa tu wlasnie po to, zeby
                    > podrywac, tylko robia to jakos tak subtelnie?

                    Dziewica, poważny-oraz-zajęty i gej? Nie sądzę;)
                    Ale to są prawdziwi feminiści. Oni by Ci pozwolili robić w
                    wyższej matematyce i odsapnąć po porodzie, a nawet założyć portki,
                    jeśli Ty w zamian odrobiłabyś swoją pańszczyznę raz na tydzień na
                    froncie i na przodku. No i na aborcję by nie pozwolili, bo wszak oni
                    zachodzić nie mogą, ani rodzić, więc jakaś sprawiedliwość musi chyba
                    być, nie?
                    • rozczochrany_jelonek Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 11:04
                      Z ciekawości zapytam, czy Ty Easzu dysponujesz mężem ? :)
                      • sabinac-0 Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 18:09
                        Czyzby nasz jelonek szukal zony?
                        • rozczochrany_jelonek Re: pytanie do feministek mężatek 24.08.10, 21:09
                          wolne kobiety nie są w moim typie :)

                          Easz chyba nie chce utrwalać stereotypu o 'feministce beż męża' ;)
                          • sabinac-0 Re: pytanie do feministek mężatek 24.08.10, 22:51
                            rozczochrany_jelonek napisał:

                            > wolne kobiety nie są w moim typie :)
                            >
                            Nie jestem zaskoczona.
              • pavvka Re: pytanie do feministek mężatek 23.08.10, 16:19
                bene_gesserit napisała:

                > Nie jestem przekonana, ze idealnym partnerem dla feministki jest
                > feminista. Tzn nie znam chyba nawet takiego zwiazku, chociaz
                troche
                > feministek z facetami znam, wliczajac w to siebie.

                Jeśli weźmiemy tę szeroką definicję feminizmu, która przewija się na
                tym forum, że to wiara w równość płci i prawo do realizowania się
                bez oglądania się na stereotypy płciowe, czy jakoś tak - to nadal
                uznasz, że większość feministek ma partnerów niefeministów?
                • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 23.08.10, 16:45
                  Nadal, bo w mojej definicji feminizmu miesci sie jeszcze tozsamosc
                  feministyczna.
                  • pavvka Re: pytanie do feministek mężatek 24.08.10, 16:10
                    bene_gesserit napisała:

                    > Nadal, bo w mojej definicji feminizmu miesci sie jeszcze tozsamosc
                    > feministyczna

                    No dobrze, a gdybyśmy zamiast 'jest feministą' powiedzieli 'ma
                    poglądy feministyczne/ feminizujące'?
          • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 25.08.10, 15:39
            > Do takiej rodziny weszłam. Popracowałam nad całością i teraz to ja
            > mam od lat swoje zupełnie nie kieszonkowe konto indywidualne i
            > dostęp do "męskiego" konta.

            Podobno chodzilo o rownosc? A teraz Ty go zdominowalas...

            My mamy jedno, wspolne konto, do ktorego ma dostep kazdy.
      • karolana Re: pytanie do feministek mężatek 23.08.10, 21:19
        pazdzioszek2010 napisał:
        > Gwarantuję jednak, że prędzej czy później uciekniesz od tego swojego mężusia
        feministy na motor
        > ze z jakimś seksistowskim twardzielem.

        Oooo a to feminiści nie jeżdżą na motorach??? Mój mąż jeździ, do tego ma mega-
        "facecki" zawód (budowlaniec), do tego ma kilka "faceckich" zainteresowań, a
        przy tym sprząta, gotuje, pierze, zajmuje się dziećmi w wieku 0-18 jak zawodowa
        niańka, a do tego przyjął po ślubie moje nazwisko.
        Ideał mi się jakiś chromolony trafił :D
        • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 23.08.10, 23:16
          Zdaje sie, ze wbilas pazdziochowi noż w serce.
          • karolana Re: pytanie do feministek mężatek 24.08.10, 12:39
            esserit napisała:

            > Zdaje sie, ze wbilas pazdziochowi noż w serce.

            Cóż... jakoś mi nie jest przykro ;)
        • kocham_monike_32 Re: pytanie do feministek mężatek 23.08.10, 23:45
          Karmił piersią?
          • karolana Re: pytanie do feministek mężatek 24.08.10, 12:41
            kocham_monike_32 napisał:

            > Karmił piersią?

            Bardzo śmieszne. Karmienie piersią jest nieodzownym elementem opieki nad
            dzieckiem??? Dla Twojej informacji - nie każde dziecko jest karmione piersią. Są
            takie, które są karmione butelką, z różnych powodów - matka nie ma pokarmu, nie
            chce jej się karmić piersią, dziecko jest oddawane do adopcji, a matka adopcyjna
            raczej piersią nie karmi, itp. A butelkę facet chyba potrafi dziecku podać, czy
            to też tylko kobiety w genach mają?
          • a1ma Re: pytanie do feministek mężatek 24.08.10, 16:54
            kocham_monike_32 napisał:

            > Karmił piersią?

            Ale tylko te dzieci, które powstały z plemnika mamusi.
        • pazdzioszek2010 Re: pytanie do feministek mężatek 24.08.10, 12:45
          > Oooo a to feminiści nie jeżdżą na motorach??? Mój mąż jeździ, do tego ma mega-
          > "facecki" zawód (budowlaniec), do tego ma kilka "faceckich" zainteresowań, a
          > przy tym sprząta, gotuje, pierze, zajmuje się dziećmi w wieku 0-18 jak zawodowa
          > niańka, a do tego przyjął po ślubie moje nazwisko.
          > Ideał mi się jakiś chromolony trafił :D

          Jest on takim, rzekłbym, genderowym obojnakiem. :)

          > Oooo a to feminiści nie jeżdżą na motorach??? Mój mąż jeździ

          Tylko żeby dzwona albo gleby nie zaliczył przypadkiem na tym motorze, bo szkoda, żeby taki ideał ("chromolony" do tego, cokolwiek to znaczy) pojechał do szpitala bez sygnału, jeśli wiesz, co mam na myśli.
          • karolana Re: pytanie do feministek mężatek 24.08.10, 16:12
            pazdzioszek2010 napisał:
            > Jest on takim, rzekłbym, genderowym obojnakiem. :)

            Jak dla mnie jest normalnym mężczyzną, nie uważam żeby umiejętności podstawowe
            dla samodzielnego życia stały w sprzeczności z pracą zawodową, która jest
            stereotypowo postrzegana jako "męska". Nie uważam żeby umiejętność zaspokojenia
            WŁASNYCH (a przy okazji cudzych) podstawowych potrzeb życiowych jak zarobienie
            na swoje utrzymanie, przygotowanie sobie posiłku, upranie odzieży, uprzątnięcie
            miejsca zamieszkania czy opieka nad potomstwem były jakoś genetycznie przypisane
            do chromosomu X lub Y. Każda średnio inteligentna istota ludzka, bez względu na
            płeć, jest w stanie to zrobić. Pytanie tylko czy się owej istocie chce i czy
            jest przyzwyczajona do wykonywania tych czynności.
            Mój mąż sam twierdzi, że jest feministą, ponieważ ma równościowe poglądy.
            Dostrzega problemy, jakie mają kobiety na rynku pracy oraz problemy, jakie mają
            mężczyźni na polu np. opieki nad dziećmi.
            Jest za prawem do wyboru, za związkami jednopłciowymi. Nie musi potwierdzać
            swojej męskości w pozie macho, nie musi szukać sobie kogoś, nad kim będzie miał
            przewagę (zwłaszcza fizyczną) żeby sobie poprawić nastrój.
            Jak dla mnie to żadne mecyje, bo uważam taką postawę za NORMĘ.

            > Tylko żeby dzwona albo gleby nie zaliczył przypadkiem na tym motorze, bo szkoda
            > , żeby taki ideał ("chromolony" do tego, cokolwiek to znaczy) pojechał do szpit
            > ala bez sygnału, jeśli wiesz, co mam na myśli.

            Spokojna Twoja lokowana (czy jaka tam).
            Poza tym tak się składa, że większość wypadków z udziałem motocyklistów
            powodowana jest przez kierowców dwuśladów, którzy nie wiedzą do czego służą
            lusterka, zwłaszcza boczne.
            Poza tym to nie jest gó...arz, któremu tatuś kupił na 18-tkę ścigacza, tylko
            człowiek, który wie, na ile może sobie pozwolić.

            Miły mój Paździoszku, rozumiem, że ciężko Ci uwierzyć w to, że człowiek jeżdżący
            na motorze może być kimś innym, niż tępym, szowinistycznym, prymitywnym mięśniakiem.
            Widocznie niewielu znasz ludzi jeżdżących na motorach :P
            Mam to szczęście, że znam ich trochę. I są wśród nich oczywiście w/w indywidua,
            ale jest zaskakująco wiele zupełnie spokojnych ludzi, mężczyzn i kobiet, często
            na wysokich stanowiskach kierowniczych, w wieku 30+, o poglądach liberalnych i
            równościowych.
            I szczerze mówiąc lekko mnie wnerwia takie szufladkowanie motor=bezmóżdże=części
            zamienne.
            Pozdro.
            • pazdzioszek2010 Re: pytanie do feministek mężatek 25.08.10, 09:02
              Nie uważam żeby umiejętność zaspokojenia
              > WŁASNYCH (a przy okazji cudzych) podstawowych potrzeb życiowych jak zarobienie
              > na swoje utrzymanie, przygotowanie sobie posiłku, upranie odzieży, uprzątnięcie
              > miejsca zamieszkania czy opieka nad potomstwem były jakoś
              > genetycznie przypisane do chromosomu X lub Y.

              No dlatego właśnie napisałem "gender". Chyba jest Ci znany podział na płeć biologiczną i kulturową?

              > Poza tym tak się składa, że większość wypadków z udziałem motocyklistów
              > powodowana jest przez kierowców dwuśladów, którzy nie wiedzą do czego służą
              > lusterka, zwłaszcza boczne.

              Teoria mężusia albo innego motocyklisty "na stanowisku kierowniczym" mającego "poglądy równościowe i liberalne"? Tak się akurat składa, że właśnie jest inaczej. Polecam zresztą statystyki - mniej więcej w połowie strony jest tabela ze statystycznym rozkładem przyczyn wypadków.

              > I szczerze mówiąc lekko mnie wnerwia takie szufladkowanie motor=bezmóżdże=częśc
              > i zamienne.

              Twoja złość jest zrozumiała, ale pogląd nie bierze się z powietrza.

              • sabinac-0 Re: pytanie do feministek mężatek 25.08.10, 10:01
                Widze, ze koncentrujecie sie na rozwazaniach "czy facet ktory umie ugotowac zupe
                juz jest feminista?" lub "czy mozna byc feminista i jezdzic na motorze?".

                A ja zadam pytanie - co ma wspolnego zupa z kobiecoscia i motor z meskoscia?

                P.S. Trudno mi uwierzyc w teze, ze motocyklisci to uosobienia rozwagi a za
                ewentualne ich zejscia powinni bic sie w piersi kierowcy dwusladow. Jako
                kierowca dwusladu nieraz mam gesia skorke na widok fantazji motocyklistow
                robiacych sobie motocross na publicznej drodze.

                Na sadowce miewam czasem watpliwa przyjemnosc robic sekcje easy ridera, ktorego
                rodzina identyfikuje po tatuazach a organy zyciowe usluzni policjanci z drogowki
                dostarczaja w woreczku, wymieszane z trawa z pobocza. Prawie zawsze predkosc
                jest grubo ponad limit i nie ma winnego dwuslada.
                • pazdzioszek2010 Re: pytanie do feministek mężatek 25.08.10, 10:11
                  > A ja zadam pytanie - co ma wspolnego zupa z kobiecoscia i motor z meskoscia?

                  Nie wiem właśnie. Zaczęło się od mojego niewinnego żartu o "twardzielu na motorze", który ktoś tu chyba potraktował zbyt poważnie.

                  > Na sadowce miewam czasem watpliwa przyjemnosc robic sekcje easy ridera, ktorego
                  > rodzina identyfikuje po tatuazach a organy zyciowe usluzni policjanci z drogowki
                  > dostarczaja w woreczku, wymieszane z trawa z pobocza. Prawie zawsze predkosc
                  > jest grubo ponad limit i nie ma winnego dwuslada.

                  o_O Masz zdrowie! Ja bym po tego rodzaju zajęciach, przypuszczam, musiał wyjechać na dwa tygodnie na wieś do rodziny na wypoczynek - i nie wiem, czy bym doszedł do siebie. :/
                • karolana Re: pytanie do feministek mężatek 25.08.10, 11:01
                  sabinac-0 napisała:

                  > A ja zadam pytanie - co ma wspolnego zupa z kobiecoscia i motor z meskoscia?

                  No właśnie nic i o tym pisałam.

                  >
                  > P.S. Trudno mi uwierzyc w teze, ze motocyklisci to uosobienia rozwagi a za
                  > ewentualne ich zejscia powinni bic sie w piersi kierowcy dwusladow.

                  No wiem, kiedyś też w to nie wierzyłam.

                  > Jako kierowca dwusladu nieraz mam gesia skorke na widok fantazji motocyklistow
                  > robiacych sobie motocross na publicznej drodze.
                  >
                  Jako kierowca dwuśladu mam często do czynienia z bezmyślnością i dziwnymi
                  zagraniami innych kierowców dwuśladów - brak kierunkowskazów, zatrzymywanie się
                  na środku skrzyżowanie przy zielonym świetle, kompletne ignorowanie obecności
                  bocznych lusterek, a manewry typu skręcanie czy wyprzedzanie napawają mnie
                  niejednokrotnie przerażeniem.

                  > Na sadowce miewam czasem watpliwa przyjemnosc robic sekcje easy ridera, ktorego
                  > rodzina identyfikuje po tatuazach a organy zyciowe usluzni policjanci z drogowk
                  > i
                  > dostarczaja w woreczku, wymieszane z trawa z pobocza. Prawie zawsze predkosc
                  > jest grubo ponad limit i nie ma winnego dwuslada.

                  Różnica pomiędzy takim wypadkiem, a wypadkiem spowodowanym z takiego samego
                  powodu przez kierowcę samochodu jest taka, że w samochodzie ma się większe
                  szanse na przeżycie.
                  Idiota pozostanie idiotą, niezależnie od tego, czy jeździ ciężarówką czy hulajnogą.

                  Oczywiście można się ze mną nie zgadzać, ale dla mnie ten temat to gruby OT i
                  pragnęłabym go zakończyć :)
                  Pozdro.
                  • sabinac-0 Re: pytanie do feministek mężatek 25.08.10, 11:16
                    karolana napisała:

                    > Jako kierowca dwuśladu mam często do czynienia z bezmyślnością i dziwnymi
                    > zagraniami innych kierowców dwuśladów (...)
                    > Różnica pomiędzy takim wypadkiem, a wypadkiem spowodowanym z takiego samego
                    > powodu przez kierowcę samochodu jest taka, że w samochodzie ma się większe
                    > szanse na przeżycie.

                    W tym rzecz.

              • karolana Re: pytanie do feministek mężatek 25.08.10, 10:54
                pazdzioszek2010 napisał:
                > mniej więcej w połowie strony jest tabel
                > a ze statystycznym rozkładem przyczyn wypadków.

                Statystycznie koń i jeździec mają po 3 nogi.
                Nie będę się przerzucać argumentami, bo sens niewielki, a i nie o tym mowa w
                temacie.
                Ty sobie zostań przy swoich statystykach, ja przy swojej wiedzy.
                Pozdro.
        • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 24.08.10, 17:56
          Przyjal Twoje nazwisko? To znaczy, ze Ty jestes mezczyzna w rozumieniu
          prawa
          rzymskiego
          .

          Jezdzenia na motorze bardzo malo zmienia.
          • karolana Re: pytanie do feministek mężatek 24.08.10, 20:27
            mali_kali napisał:

            > Przyjal Twoje nazwisko? To znaczy, ze Ty jestes mezczyzna w rozumieniu
            > prawa
            > rzymskiego
            .

            Przepraszam, ale co to za argument? Dlaczego ma mnie interesować wykładnia prawa
            rzymskiego?
            >
            > Jezdzenia na motorze bardzo malo zmienia.

            Jak dla mnie jeżdżenie na motorze o niczym nie świadczy i o ile pamiętam to
            Paździoszek podał je jako wyznacznik "męskości".
            Poza tym znam wiele kobiet jeżdżących na motorach.
            • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 25.08.10, 11:00
              Bo to najbardziej klasyczna wykladnia.

              Inne definicje meskosci sa tworem ostatnich lat. Ponoc osoba
              metroseksualna tez jest mezczyzna. Hellou?
              • karolana Re: pytanie do feministek mężatek 25.08.10, 11:25
                mali_kali napisał:

                > Bo to najbardziej klasyczna wykladnia.

                Eeee jakoś dla mnie to żaden argument. Wg "klasyków" kobieta to nieudany
                mężczyzna. Też mam się tym kierować? Pfff.
                >
                > Inne definicje meskosci sa tworem ostatnich lat. Ponoc osoba
                > metroseksualna tez jest mezczyzna. Hellou?

                Hellou, że co? Że nie jest? A dla mnie jest, jeśli się mężczyzną czuje.

                Rozumiem, że wg pewnej grupy ludzi mężczyzna to człowiek w spodniach, z krótkimi
                włosami, kierujący się rozsądkiem, nie ujawniający uczuć, twardy, wymagający,
                ambitny, agresywny, którego celem życiowym jest spłodzenie syna aby przedłużyć
                ciągłość swojego (!) nazwiska, posadzenie drzewa i zbudowanie domu i takie tam
                bzdety.
                Na szczęście znaczna część ludzkości wyrosła z tego, jak dziecko z pieluchy.
                Polecam. Daje całkiem fajne poczucie wolności i "nicniemusienia".
                • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 25.08.10, 15:26
                  > > Bo to najbardziej klasyczna wykladnia.
                  >
                  > Eeee jakoś dla mnie to żaden argument.

                  A dla mnie rewelacje ostatnich lat, to zaden argument. Wg
                  nowoczesnych mezczyzna ma uzewnetrzniac uczucia jak kobieta i tracic
                  swoj racjonalny umysl. I tym tez sie mam kierowac?
                  Chyba tylko po to, zeby wiecej sprzedac. Kazda reklama jest
                  nakierowana na emocje, a nie racjonalnosc. Wlasnie tym sie mam
                  kierowac? Modami wywolywanymi przez specow od PR, ktorzy caly czas
                  dokonuja inzynierii spolecznej mowiac co jest modne, a co nie? Cos
                  sprzedajesz? A moze tylko dalas sie oszukac?

                  > Daje całkiem fajne poczucie wolności i "nicniemusienia"

                  I obojnactwa oraz braku odpowiedzialnosci. Teraz jeszcze napisz:
                  "Niech zyje urawnilowka!"

                  Wszyscy musimy byc tacy sami, a kobiety niczym sie nie roznia od
                  mezczyzn.
                  • karolana Re: pytanie do feministek mężatek 25.08.10, 18:41
                    mali_kali napisał:
                    > A dla mnie rewelacje ostatnich lat, to zaden argument. Wg
                    > nowoczesnych mezczyzna ma uzewnetrzniac uczucia jak kobieta i tracic
                    > swoj racjonalny umysl. I tym tez sie mam kierowac?
                    > Chyba tylko po to, zeby wiecej sprzedac. Kazda reklama jest
                    > nakierowana na emocje, a nie racjonalnosc. Wlasnie tym sie mam
                    > kierowac? Modami wywolywanymi przez specow od PR, ktorzy caly czas
                    > dokonuja inzynierii spolecznej mowiac co jest modne, a co nie? Cos
                    > sprzedajesz? A moze tylko dalas sie oszukac?

                    Jak dla mnie KAŻDY powinien kierować się przede wszystkim rozsądkiem. Płeć nie
                    ma tu nic do rzeczy, a kobiety potrafią dokładnie tak samo racjonalnie myśleć
                    jak mężczyźni. Egzaltowane panienki to raczej jakiś folklor i przypadłość
                    pewnych środowisk, często na użytek publiczki. Normalna kobieta twardo stoi na
                    ziemi, tylko nie musi, jak stereotypowy mężczyzna, ukrywać swoich emocji. A
                    emocje są ludzkie, a nie kobiece. Nie wiem co dla Ciebie jest modą - fakt, że
                    kobieta nie jest już definiowana przez mężczyznę (ojca, męża), że może sama o
                    sobie stanowić? Dla mnie to właśnie normalność i standard - jestem pełnym
                    człowiekiem sama w sobie i nie potrzebuję męskiego przewodnictwa.
                    Mam serdecznie w dupie co jest modne, bo moje życie należy do mnie i kieruję się
                    w nim własnymi wyborami.
                    I na szczęście żyję w czasach, kiedy mogę to robić, pomimo, że jestem kobietą.

                    > I obojnactwa oraz braku odpowiedzialnosci.

                    Wiesz co, mnie się wolność zawsze kojarzyła z odpowiedzialnością za własne
                    życie, wybory, etc.
                    Jeśli dla mężczyzny tak strasznie ważne jest to, by kobieta przyjęła jego
                    nazwisko, to taki mężczyzna ma ewidentne kompleksy.
                    Mój mąż nie musiał zmieniać nazwiska, nawet tego nie zaproponowałam. Po prostu
                    stwierdziłam, że ja swojego zmieniać nie zamierzam, bo już raz to zrobiłam i
                    zwyczajnie nie chce mi się przechodzić przez całą papierologię raz jeszcze. On
                    chciał się nazywać tak jak ja, więc zmienił nazwisko na moje. Nie widzę w tym
                    żadnego obojnactwa tylko świadomy wybór dwojga ludzi.
                    Zaś "nicniemusienie" to świadomość, że nie muszę się zamykać w szufladce z
                    napisem "kobiece" czy "męskie" i mogę podążać za własnymi predyspozycjami i
                    przekonaniami nie oglądając się na to, co ma ten temat do powiedzenia ojciec,
                    matka, sąsiadka spod 2, ksiądz z ambony czy interlokutor z internetu.

                    > Wszyscy musimy byc tacy sami, a kobiety niczym sie nie roznia od
                    > mezczyzn.

                    Na pewno kobiety nie różnią się od mężczyzn pragnieniem możliwości dokonywania
                    wyborów, samostanowienia, rozwoju, zarabiania pieniędzy i sprawowania władzy.

                    Mnie zastanawia dlaczego ktokolwiek ma problem z faktem, że jakiś facet zmienił
                    po ślubie nazwisko na nazwisko żony. Możesz mi powiedzieć, dlaczego Cię to tak
                    bulwersuje? Bo kompletnie tego nie rozumiem.
                    • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 25.08.10, 20:22
                      > Jak dla mnie KAŻDY powinien kierować się przede wszystkim
                      rozsądkiem.

                      Wspaniale. A teraz odstaw lusterko i rozejrzyj sie w okolo. Do kogo
                      jest kierowana literatura romantyczna? Kto lubi ogladac placzliwe
                      filmy? Na pewno znajdzie sie kilku mezczyzn, a jednak beda
                      zdecydowana mniejszoscia. Target filmu "Seks w wielkim miescie" to
                      kobiety. Produkty ckliwe i emocjonalne zawsze maja jako target
                      kobiety. Wiem, ze bedzie ciezko Cie przekonac. Aby Cie przekonac
                      nalezy wystawic zwykla kobiete, ktora opowie swoja hisotrie (jak w
                      Dove). Tymczasem tutaj trzeba uogolniac i syntetyzowac, bo meritum
                      dyskusji to nie Twoj maz, lecz ogol ludzi.

                      Jezeli twardo stoisz na ziemi, to nie jestes normalna kobieta.
                      Poczytaj o strategiach marketingowych. To wazne, poniewaz one
                      wynikaja z naszej kultury.

                      > Nie wiem co dla Ciebie jest modą

                      Dla mnie jest moda, ze w wiekszosci seriali (takze bajek
                      animowanych), reklam oraz ksiazek (inaczej mowiac w pop-kulturze)
                      mezczyzna jest prezentowany jako oferma i ciapek. Na pomoc przychodzi
                      para usmiechnietych kolezanek i go ratuja, a pozniej cieplo
                      przytulaja.

                      > Jeśli dla mężczyzny tak strasznie ważne jest to, by kobieta
                      przyjęła jego
                      > nazwisko, to taki mężczyzna ma ewidentne kompleksy.

                      Na pewno. Masz racje. Jeszcze dodam: kobieta, ktora nie chce przyjac
                      nazwiska meza ma ewidentne kompleksy.

                      > Na pewno kobiety nie różnią się od mężczyzn pragnieniem możliwości
                      dokonywania
                      > wyborów, samostanowienia, rozwoju, zarabiania pieniędzy i
                      sprawowania władzy.

                      Pragnienie to jedna rzecz, a realizacja to druga sprawa. Nie wiem,
                      czy kiedys bylas w duzej korporacji, gdzie szefuje zniewiescialy
                      facet lub kobieta? Badania jednoznacznie wykazuja, ze w takim
                      otoczeniu licza sie tzw. "soft skills". Odrzucajac nowo-mowe i
                      uzywajac jez. polskiego dowiadujemy sie, ze "soft skills" oznacza
                      manipulowanie innymi ludzmi, nie mowienie wprost tego co sie mysli,
                      kamuflowanie prawdziwych pragnien, tak aby "obiekt" zrealizowal co
                      chcesz nie bedac tego nawet swiadom. W tym wlasnie kobiety sa dobre.
                      Slyszalas kiedys o szyji co kreci glowa rodziny? No wlasnie stad sie
                      braly takie opowiesci.

                      > Mnie zastanawia dlaczego ktokolwiek ma problem z faktem, że jakiś
                      facet zmienił
                      > po ślubie nazwisko na nazwisko żony. Możesz mi powiedzieć, dlaczego
                      Cię to tak
                      > bulwersuje? Bo kompletnie tego nie rozumiem.

                      Bo to kwestia symbolu dominacji. Ty nie chcesz miec jego nazwiska.
                      OK. Zeby byla rownosc, to on wtedy tez nie powinien zmieniac swojego.
                      Tymczasem to Ty dominujesz i on przyjmuje Twoje nazwisko. Dostosowal
                      sie do Ciebie. To nie partnerstwo. Nie wnikam w faktyczne relacje w
                      Twoim zwiazku - Twoja sprawa. Pisze o symbolu dominacji. Nalezy do
                      Ciebie.
                      • karolana Re: pytanie do feministek mężatek 26.08.10, 09:18
                        Reasumując - żeby nie było dominacji w związku oboje powinni zachować swoje
                        nazwiska. No i gites! Jestem za! Cieszę się, że doszliśmy do porozumienia :)
                        Ale kiedy mąż (ówcześnie narzeczony) powiedział - chcę mieć Twoje nazwisko, nie
                        mogłam Mu zabronić, prawda?
                        Czym innym jest wg mnie świadome przyjęcie nazwiska małżonka/ki na zasadzie
                        "chcę", a czym innym ugięcie się przed ultimatum "masz mieć moje nazwisko, bo
                        taka jest tradycja!", tudzież "masz mieć moje nazwisko, bo tak i już!".
                        W pierwszym przypadku nie ma mowy o dominacji, bo jest wolna wola. A że symbol
                        taki jest... jak wszystko zależy od interpretacji.
                      • gruszkasia Re: pytanie do feministek mężatek 26.08.10, 13:51
                        mali_kali napisał:

                        Pisze o symbolu dominacji. Nalezy do
                        > Ciebie.

                        Czy dominacja jest zła? Czy jest właściwa mężczyznom? Czy jest zła i
                        właściwa mężczyznom, czy jest zła tylko gdy przejawia ją kobieta?
                        • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 01.09.10, 14:40
                          Podobno feministki daza do rownouprawnienia. Znasz takie slowo? Czy
                          implikuje one dominacje, czy partnerstwo?

                          Czasami myslisz, czy moze tylko nienawidzisz?
                          • gruszkasia Re: pytanie do feministek mężatek 01.09.10, 20:58
                            mali_kali napisał:

                            > Podobno feministki daza do rownouprawnienia. Znasz takie slowo?
                            Czy
                            > implikuje one dominacje, czy partnerstwo?
                            >
                            > Czasami myslisz, czy moze tylko nienawidzisz?


                            Gdzieś w moim tekście zobaczyłeś nienawiść, natomiast nie zauważyłeś
                            pytania.
                            Uważasz, że przyjęcie cudzego nazwiska jest symbolem bycia
                            zdominowaną. Tradycyjnie kobieta przyjmowała nazwisko męża, więc
                            według ciebie oznajmiała wszystkim, że teraz jej mąż dominuje nad
                            nią.Nadal nie wiem, czy uważasz dominację za zło, a tym samym
                            zwyczaj przyjmowania nazwiska męża za zło dokonywane na kobietach.
                            • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 02.09.10, 16:14
                              Dobrze. Napisze czarno na bialym, bo rozumiem, ze ciezko sie domyslic z moich pytan retorycznych.

                              Dominacja jest zaprzeczeniem partnerstwa. Dominacja jest zaprzeczen rownouprawnienia.
                              Dziewczyny, ktore tutaj sie wypowiadaja pisza o partnerstwie i rownouprawnieniu, a tymczasem
                              same daza do dominacji i opisuja jak to sobie mezow wychowywaly i jak musialy nad nimi pracowac.
                              Baaardzo liczne takie wypowiedzi. Pokazuje, ze nie maja nic wspolnego z rownouprawnieniem, o
                              ktore ponoc walcza. One walcza o dominacje, a nie partnerstwo.

                              Dominacja, w mojej ocenie, jest gorsza niz partnerstwo. Powoduje dysproporcje i uzaleznienie
                              jednego partnera od drugiego.
                              Czasami moze miec pozytywne efekty, ale wprowadzenie partnerstwa na pewno pomogloby
                              przyniesc jeszcze lepsze efekty. Wprowadzenie partnerstwa musi sie brac z dorastania obu
                              partnerow i rownania do wyzszego.

                              Nienawisc zauwazam, gdy podkreslasz, iz dominacja jest wlasciwa mezczyznom. Taka postawa
                              nazywa sie uprzedzenia.
                              • sabinac-0 Re: pytanie do feministek mężatek 04.09.10, 22:49
                                mali_kali napisał:


                                >
                                > Nienawisc zauwazam, gdy podkreslasz, iz dominacja jest wlasciwa mezczyznom. Tak
                                > a postawa
                                > nazywa sie uprzedzenia.

                                Mezczyzni wciaz podkreslaja ze ich dominacja jest "naturalna".
                                U kobiet mezczyzni uwazaja za "naturalna" biernosc i uleglosc, nie pytajac ich
                                o zdanie.
                              • gruszkasia Re: pytanie do feministek mężatek 06.09.10, 09:06
                                mali_kali napisał:


                                > Nienawisc zauwazam, gdy podkreslasz, iz dominacja jest wlasciwa mezczyznom. Tak
                                > a postawa
                                > nazywa sie uprzedzenia.

                                To ty napisałeś, że przejmowanie cudzego nazwiska jest objawem dominacji. To mężczyźni
                                narzucają zwyczajowo własne nazwisko żonom, więc to oni dominują, a dominacja jest zła.
                                Ja zadałam kilka pytań,m.in czy dominacja w związkach jest zła sama w sobie, czy też zależnie od
                                płci osoby dominującej, ale niedoczekałam się odpowiedzi, poza emocjonalnymi wstawkami
                                mającymi mi dokuczyć.
                                Moje pytania dotyczyły wyłącznie tej sprawy o którą pytałam.
                                • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 06.09.10, 10:42
                                  > To ty napisałeś, że przejmowanie cudzego nazwiska jest objawem dominacji

                                  OBJAWEM. Powtorzmy, glosno jeszcze raz: OBJAWEM. Dokladniej z moich wypowiedzi wynika: SYMBOLEM.
                                  Fakt dominacji nie jest wlasciwy mezczyznom. W zyciu spolecznym dominuja kobiety. Poprzez prawa dajace im przywileje.
                                  Dlatego wlasnie takie pisanie nazywa sie uprzedzeniem.

                                  > ale niedoczekałam się odpowiedzi

                                  Patrz jak to wygonie skupic sie na watku pobocznym. Wtedy na pewno nie bedziesz musiala stawic czola glownej wypowiedzi. Wtedy w ogole nie musisz czytac, co pisza inni. Bo po co?
                                  Moja wypowiedz z dnia 02.09.2010, godz. 16:14 zawiera odpowiedz:
                                  "Dominacja jest zaprzeczeniem partnerstwa. Dominacja jest zaprzeczen rownouprawnienia.
                                  Dziewczyny, ktore tutaj sie wypowiadaja pisza o partnerstwie i rownouprawnieniu, a tymczasem
                                  same daza do dominacji i opisuja jak to sobie mezow wychowywaly i jak musialy nad nimi pracowac.
                                  Baaardzo liczne takie wypowiedzi. Pokazuje, ze nie maja nic wspolnego z rownouprawnieniem, o
                                  ktore ponoc walcza. One walcza o dominacje, a nie partnerstwo.

                                  Dominacja, w mojej ocenie, jest gorsza niz partnerstwo. Powoduje dysproporcje i uzaleznienie
                                  jednego partnera od drugiego.
                                  Czasami moze miec pozytywne efekty, ale wprowadzenie partnerstwa na pewno pomogloby
                                  przyniesc jeszcze lepsze efekty. Wprowadzenie partnerstwa musi sie brac z dorastania obu
                                  partnerow i rownania do wyzszego. "

                                  Czy ten tekst zawiera ocene dominacji? Czy moze wytluscic? A moze po prostu skup sie na bledach ortograficznych i powroc do tematu nienawisci?
                                  • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 06.09.10, 11:12
                                    mali_kali napisał:

                                    > Fakt dominacji nie jest wlasciwy mezczyznom. W zyciu spolecznym dominuja kobiet
                                    > y. Poprzez prawa dajace im przywileje.

                                    A moglbys wymienic te prawa?

                                    > Patrz jak to wygonie skupic sie na watku pobocznym. Wtedy na pewno nie bedziesz
                                    > musiala stawic czola glownej wypowiedzi. Wtedy w ogole nie musisz czytac, co p
                                    > isza inni. Bo po co?

                                    Popatrz, jak sie wygodnie skupic na osobie interlokutorki, a nie tym, co pisze. Nawet nie smialabym snuc domyslow, co tez ci to zalatwia, chociaz pewnie sporo?

                                    Acha - cytowany przez ciebie twoj wlasny tekst zawiera jedynie twoje rzewne poglady na stan rzeczy. Zero obiektywnych faktow. Z czym tu dyskutowac?
                                    • takisobienik Re: pytanie do feministek mężatek 06.09.10, 11:38
                                      bene_gesserit napisała:
                                      >
                                      > A moglbys wymienic te prawa?

                                      Profetyczna wizja: odpowiedź w rodzaju "mężczyźni są dyskryminowani, bo sądy rodzinne przyznają matkom opiekę nad dziećmi w razie rozwodu, a kobiety decydują o tym, co rodzina je na obiad i które skarpetki można zaliczyć do kolorowych" :] Do tego insynuacje, jakobym była chamska oraz że pytanie nie było skierowane do mnie :D
                                    • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 06.09.10, 15:14
                                      > A moglbys wymienic te prawa?

                                      Sluze Pani. Rozumiem, ze u Szanownej Pani google nie dziala, wiec sobie zupelnie nie zdaje sprawy, jak wyglada jej otoczenie. Kilka detali:
                                      - istnienie urzedow na poziomie krajowym jak i UE czy ONZ dotyczacych praw kobiet, przy braku takich urzedow dotyczacych mezczyzn
                                      - pomimo krotszego zycia, dluzszy okres pracy
                                      - ochrona w czasie ciazy i urlopu wychowawczego nalezy sie tylko i wylacznie matce, a nie takze ojcowi
                                      - kobiet (nie tylko w ciazy) nie wolno zatrudniac przy pracach szczegolnie uciazliwych lub szkodliwych dla zdrowia, ale mezczyzn mozna
                                      - w przypadku kobiet wystepuja ograniczenia do wysilku fizycznego jakiego moze wymagac pracodawca, a mezczyzna ma obowiazek meczyc sie wiecej
                                      - wg roznych badan od 10 do nawet 30% dzieci nie sa dziecmi ich oficjalnych ojcow, w przypadku stwierdzenia nieprawdziwosci ojcostwa kobieta nie jest w zaden sposob karana, a w szczegolnosci nie zwraca pieniedzy mezczyznie (odwrocone alimenty)
                                      - matka moze zadac alimentow od ojca nawet jezeli nie chcial on dziecka i zostal zapewniony o zazywaniu antykoncepcji przez kobiete
                                      - gwalt jest przestepstem jezeli doszlo do stosunku i kobieta zeznaje, iz go nie chciala, nie ma zadnego sposobu udowdnienia, ze gdy byli sam na sam ona miala ochote, lub moze juz jej odeszla
                                      - aborcja wymaga zgody (czy tez nawet inicjatywy) matki, ale nie wymaga sie opinii ojca
                                      - wladza sadownicza jest opanowana przez kobiety (ok. 80% sedziow to kobiety) i jakby tego bylo malo nie ma zadnego ruchu politycznego nawolujacego do parytetow
                                      - istniej mnostwo kampanii spolecznych wskazujacych mezczyzn jako osobe agresywna w rodzinie - komentowany artykul swiadczy, iz nie jest to prawda absolutna
                                      - prowadzi sie tysiace kampanii spolecznych dotyczacych zdrowia kobiet (chociazby mammografia), a chorobami meskim malo kto sie interesuje,
                                      - postawy spoleczne serwowane w reklamach, serialach (takze animowanych dla dzieci) przedstawiajace mezczyzn jako "nierozsadne i nieporadne gluptaski" podczas gdy kobiety pomagaja im wychodzic ze stworzonych przez nich problemow. W tym samym momencie reklamy skierowane do mezczyzn podkreslaja kobieca urode, a nie ich defekty lub glupote.
                                      - oddzielne kategorie sportowe dla kobiet, zeby tez mogly sie zaprezentowac i zarobic pieniadze, bo nie jest tajemnica, ze wyniki kobiet znacznie odbiegaja od mezczyzn,

                                      To tak na rozgrzewke. Jezeli potrzebuje Szanowna Pani wiecej informacji to przy odrobinie wysilku znajdzie jeszcze wiecej samodzielnie. Oplaca sie czasami samemu popracowac i nie udawac, ze problemu nie ma.

                                      > Acha - cytowany przez ciebie twoj wlasny tekst zawiera jedynie twoje rzewne pog
                                      > lady na stan rzeczy. Zero obiektywnych faktow.

                                      No popatrz a gruszkasia zapytala:
                                      "Czy dominacja jest zła?"
                                      Wydaje Ci sie, ze to bylo pytanie o opinie, czy moze o badanie naukowe podparte statystyka? Jezeli o opinie, to ja tylko wyrazilem swoja opinie i nie twierdze, ze wyglaszam prawde absolutna.
                                      Uwazasz, ze badania naukowe sa w stanie odpowiedziec na pytanie co jest moralnie dobre lub zle?

                                      Jeszcze odpowiedz na jedno pytanie: Jedynie posty bedace badaniem naukowym z przywolaniem zrodel i tabelami statystycznymi stanowia podstawe do dyskusji? Cala reszta to rzewne poglady? Jezeli tak, to zauwaz, ze posty bene_gesserit ograniczaja sie do rzewnych wylewow, bez zadnych podstaw, i koncza sie wywyzszania sie jak ogromna wiedzie posiada bene_gesserti i jakie to ma wyksztalcenie (ciekawe, czy matura zrobiona?). Poproszona o zrodlo informacji bene_gesserit odpowiada: "nie bede robila wykladow" albo "idz sie doksztalc" albo "twoje informacje pochodza z google". Tym samym bene_gesserit jest zwolniona z udowadniania swoich hipotez. One juz zostaly udowodnione. Przez kogo? Gdzie? Nie wiadomo. Ziew, ziew. Ciagle to samo.
                                      • takisobienik bredzisz/ kłamiesz 06.09.10, 15:51
                                        > - ochrona w czasie ciazy i urlopu wychowawczego nalezy sie tylko i wylacznie matce, a nie takze ojcowi

                                        Jak ojciec będzie w ciąży, to będzie mu się należała ochrona.
                                        Ojcowi przysługuje urlop wychowawczy.
                                        Odnoszę się tylko do tego, bo reszty rozpoczętej od bredni nie chce mi się czytać.

                                        Urlop wychowawczy jest szczególnym okresem, w czasie którego zarówno matka jak i ojciec dziecka, będący pracownikami mają prawo do sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem. Można z niego skorzystać bezpośrednio po urlopie macierzyńskim lub później - nie dłużej niż do ukończenia przez dziecko 4 roku życia.
                                        Urlop wychowawczy przysługuje każdemu z rodziców lub prawnemu opiekunowi dziecka, którego ogólny staż pracy wynosi sześć miesięcy i który jest pracownikiem w rozumieniu kodeksu pracy, a zatem jest zatrudniony na podstawie umowy o pracę, powołania, wyboru, mianowania lub spółdzielczej umowy o pracę. Do okresu tego wlicza się wszystkie okresy zatrudnienia w ramach stosunku pracy oraz okresy zaliczane na podstawie odrębnych przepisów.
                                        W czasie urlopu pracownik podlega szczególnej ochronie, co oznacza, iż pracodawca nie może wypowiedzieć ani rozwiązać z nim umowy o pracę w okresie od dnia złożenia wniosku o udzielenie urlopu wychowawczego do dnia zakończenia tego urlopu. Rozwiązanie przez pracodawcę umowy w tym czasie jest dopuszczalne tylko w razie ogłoszenia upadłości lub likwidacji pracodawcy, a także gdy zachodzą przyczyny uzasadniające rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika. Są to: naruszenie przez pracownika podstawowych obowiązków pracowniczych, popełnienie przez pracownika w czasie trwania umowy o pracę przestępstwa, które uniemożliwia dalsze zatrudnianie go na zajmowanym stanowisku, jeżeli przestępstwo jest oczywiste lub zostało stwierdzone prawomocnym wyrokiem oraz zawiniona przez pracownika utrata uprawnień koniecznych do wykonywania pracy na zajmowanym stanowisku. Jeżeli wniosek o urlop został złożony po dokonaniu czynności zmierzającej do rozwiązania umowy o pracę - wypowiedzenia - urlopu udziela się do chwili rozwiązania umowy o pracę.
                                        • takisobienik Re: bredzisz/ kłamiesz PS 06.09.10, 15:53
                                          Miało być "ojcowi" - jako cytat błędnej formy.
                                      • takisobienik Re: pytanie do feministek mężatek 06.09.10, 15:54
                                        > > A moglbys wymienic te prawa?

                                        I ciekawe, kiedy odpowiesz na pytanie :D
                                        • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 06.09.10, 16:57
                                          No wlasnie odpowiedzialem. Oczywiscie bredze/klamie. Chcesz dyskutowac czy wystarczy napisac, ze druga strona bredzi/klamie nie popierajac swojego stanowiska niczym?

                                          Ja urlopie wychowawczym nie napisalem nawet jednego slowa. Chcesz zmienic temat, zeby odwrocic uwage od punktow wymienionych przeze mnie?

                                          Co od ochrony ojcow, to gdy moja partnerka jest w ciazy nie moze byc zwolniona. W celu rownouprawnienia ja takze nie powinienem byc zwalniany w tym okresie. Ja takze jestem istotny dla dziecka. Na kobietach swiat sie nie konczy.

                                          Tylko takie pytanie na marginesie: Strasznie Ci lyso, czy tylko troszeczke, ze Twoje proroctwa sie nie sprawdzily, a Ty nie potrafisz napisac nawet jednej rzeczy na temat (bo urlop wychowawczy to zupelny off-topic)?
                                          • sabinac-0 Re: pytanie do feministek mężatek 06.09.10, 17:10
                                            mali_kali napisał:

                                            > Ja urlopie wychowawczym nie napisalem nawet jednego slowa.

                                            Napisales.

                                            > Co od ochrony ojcow, to gdy moja partnerka jest w ciazy nie moze byc zwolniona.
                                            > W celu rownouprawnienia ja takze nie powinienem byc zwalniany w tym okresie.

                                            Jestes w ciazy?
                                          • takisobienik Re: pytanie do feministek mężatek 06.09.10, 21:47
                                            > Ja urlopie wychowawczym nie napisalem nawet jednego slowa

                                            Problemy z pamięcią? Polecam ten fragment:

                                            Re: pytanie do feministek mężatek
                                            mali_kali 06.09.10, 15:14 Odpowiedz
                                            > A moglbys wymienic te prawa?
                                            Sluze Pani. Rozumiem, ze u Szanownej Pani google nie dziala, wiec sobie zupelnie nie zdaje sprawy, jak wyglada jej otoczenie. Kilka detali:
                                            - istnienie urzedow na poziomie krajowym jak i UE czy ONZ dotyczacych praw kobiet, przy braku takich urzedow dotyczacych mezczyzn
                                            - pomimo krotszego zycia, dluzszy okres pracy
                                            - ochrona w czasie ciazy i urlopu wychowawczego nalezy sie tylko i wylacznie matce, a nie takze ojcowi
                                            • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 07.09.10, 16:15
                                              Rzeczywiscie. Literowka. Mialem na mysli macierzynski. Mozna tez sie bylo domyslic z kontekstu, bo przeciez to macierzysnki nastepuje bezposrednio po ciazy.

                                              Jak sie nie chce domyslac, to prosze bardzo. Wyjasnilem klarownie.
                                              • takisobienik Re: pytanie do feministek mężatek 07.09.10, 20:47
                                                Chyba raczej wyrazówka. Nie, nie można się było domyślić z kontekstu.

                                                Urlop macierzyński przysługujący matce nowonarodzonego dziecka ma służyć zarówno regeneracji matki jak i osobistej opiece nad dzieckiem.
                                                prawopracy.fr.pl/artykul.php?artnum=32
                                                Tydzień ojcowskiego to nie jest jedyny urlop, który może wziąć młody tata. Może też np. dogadać się z mamą dziecka i podzielić się z nią urlopem macierzyńskim. Bo kobieta po wykorzystaniu obowiązkowych 14 tygodni macierzyńskiego ma prawo zrezygnować z reszty urlopu na rzecz taty dziecka. Wtedy, rzecz jasna, mama musi wrócić do pracy. W wypadku jednego dziecka tata będzie miał 6 tygodni wolnego po mamie, jeśli kobieta nie wykorzystała części urlopu przed porodem.
                                                gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90439,8041600,Tacierzynski_jest_super.html
                                                Masz możliwości - lobbuj, żeby długość urlopów okołoporodowych była wyrównana, bo teraz jest 2:1 dla matek.
                                                • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 07.09.10, 21:27
                                                  > Masz możliwości - lobbuj, żeby długość urlopów okołoporodowych była wyrównana,
                                                  > bo teraz jest 2:1 dla matek.

                                                  On ma lobbowac, zabiegac, starac sie, naglasniac? Niby czemu. Jemu to powinny zalatwic feministki albo jakies inne kobiety.
                                                  • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 08.09.10, 11:29
                                                    Feministki? Chyba zartujesz. One tylko daza do zwiekszania przywilejow kobiet. Takie osoby nigdy nie beda lobbowaly za rownouprawnieniem.
                                                  • sabinac-0 Re: pytanie do feministek mężatek 08.09.10, 19:36
                                                    mali_kali napisał:

                                                    > Feministki? Chyba zartujesz. One tylko daza do zwiekszania przywilejow kobiet.
                                                    > Takie osoby nigdy nie beda lobbowaly za rownouprawnieniem.

                                                    Z czyims niezlomnym przekonaniem zadne rzeczowe argumenty nie wygraja.
                                                  • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 09.09.10, 10:25
                                                    > mali_kali napisał:
                                                    >
                                                    > > Feministki? Chyba zartujesz. One tylko daza do zwiekszania przywilejow ko
                                                    > biet.
                                                    > > Takie osoby nigdy nie beda lobbowaly za rownouprawnieniem.
                                                    >
                                                    > Z czyims niezlomnym przekonaniem zadne rzeczowe argumenty nie wygraja.

                                                    Walka o parytety to nie argument? Feministki walczac o parytety walcza o przywileje egzekwowane poprzez policje. Nieprawda?
                                                    Tworzenie urzedow sponosorowanych przez rzad, ktore maja glosic idee feministyczne, to nic?

                                                    A moze to niewygodne argumenty i dlatego chcesz je zupelnie pominac?
                                                  • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 09.09.10, 11:58
                                                    To fajnie miec rozne tezy, ale jesli nie potrafisz ich wiarygodnie uzasadnic, wykazac ze są logiczne, oprzec w obiektywizującej perspektywie lub udowodnic, ze sa oparte na faktach, w dyskusji sie ani troche nie liczą. Oprocz tego oczywiscie, ze swiadcza o tobie - i to zarowno ich tresc jak i fakt, ze wg ciebie czyjes 'bo tak' w dyskusji wystarczy

                                                    To jest, obawiam sie, przedszkole - zarowno intelektualne, jak i jesli chodzi o stosunki miedzyludzkie.
                                                  • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 09.09.10, 16:58
                                                    Po pierwsze to wlasnie Ty piszesz, ze moje tezy nie sa wiarygodnie uzsadnione. Ty piszesz, ze nie sa logiczne. I nic nie udawadniasz. Gdzie sa nielogiczne? Gdzie nie sa uzasdnione?
                                                    Ot tak w calosci. Dlaczego tak uwazasz? Nie podalas zadnego powodu.

                                                    Ja gdy pisze, ze Twoja wypowiedz jest watpliwa, to podaje dlaczego. Ty sie nie pofatygowalas czegos takiego napisac.

                                                    To teraz przeczytaj sobie swoje zdania o przedszkolu i wstydz sie.
                                                  • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 09.09.10, 20:26
                                                    mam udowadniac, ze twoje 'bo tak' nie ma udowodnienia?
                                                    roftl
                                                • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 08.09.10, 11:28
                                                  Lobbuj? Ale o co chodzi? Mialem wymienic przywileje i tylko o to chodzilo.
                                                  • takisobienik Re: pytanie do feministek mężatek 08.09.10, 12:20
                                                    mali_kali napisał:
                                                    > Lobbuj? Ale o co chodzi? Mialem wymienic przywileje i tylko o to chodzilo.

                                                    Oj oj, kłamczuszku...

                                                    > mali_kali napisał:
                                                    > > W zyciu spolecznym dominuja kobiety. Poprzez prawa dajace im przywileje.

                                                    bene_gesserit napisała:
                                                    > A moglbys wymienic te prawa?
                                                  • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 08.09.10, 14:44
                                                    > Oj oj, kłamczuszku...

                                                    Dyskusja sie toczy w postach, a nie w Twojej glowie. Ja pisze czarno-na-bialym. Co Tobie sie ubzduralo...? Ciekawe czy sama wiesz?
                                                  • takisobienik Re: pytanie do feministek mężatek 08.09.10, 15:14
                                                    > mali_kali napisał:
                                                    > > Mialem wymienic przywileje i tylko o to chodzilo

                                                    > > mali_kali napisał:
                                                    > > > W zyciu spolecznym dominuja kobiety. Poprzez prawa dajace im przywileje.
                                                    >
                                                    > bene_gesserit napisała:
                                                    > > A moglbys wymienic te prawa?
                                                  • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 08.09.10, 18:11
                                                    Jezeli dla Ciebie kodeks karny (np. gwalty) i kodeks pracy (np. ochrona kobiet przed praca w zawodach niebezpiecznych) nie sa prawami, to ja juz nie wiem co moze byc nazwane prawa. Nawet ustawy to nie sa prawa??? Dziwna jestes. Co w takim razie jest prawem wedlug Ciebie? Zaprezentuj, prosze, swoja odmiennosc i poglady, ktore powoduja, ze ustawy nie sa prawem (bardzo mnie to dziwi).
                                                  • takisobienik Re: pytanie do feministek mężatek 08.09.10, 18:19
                                                    Mnie bardzo dziwi, że nie umiesz czytać, nawet gdy coś jest wyboldowane.
                                                  • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 08.09.10, 18:58
                                                    Moze walnij wielkimi literami, a potem wybolduj i podkresl i zobaczymy?
                                                  • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 09.09.10, 10:27
                                                    Mnie tez bardzo dziwi, ze nie umiecie czytac. Podawalem juz prawa zawarte w ustawach takich Kodeks Karny, czy Kodeks Pracy. I co? Nic. Dalej domagac sie podania praw.
                                                    Ja tu sobie pisze, a Wy i tak nie czytacie.
                                                  • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 09.09.10, 12:01
                                                    Jesli o to chodzi, to jedyna osoba, ktora w tym watku cytowala KP byla takisobie.
                                                  • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 09.09.10, 17:10
                                                    Znaczy sie, ze mam Ci podac na zlotej tacy, ktory artykul Kodeksu Karnego dotyczy gwaltow? Nie umiesz znalezc? To naprawde nie jest fizyka kwantowa. A moze uwazasz, ze takiego prawa nie ma? Napisz, to wtedy wysle Ci na priva link.

                                                    Nie znasz ustawy tworzacej urzednikow ds. kobiecych? Znaczy sie zaprzeczasz ich istnieniu? Czy masz problemy z uzywaniem google. Takie urzedy sa panstwowe. Co to znaczy? Ze musza dzialac na podstawie ustawy. Prawda? To teraz wpisuj w google. Nie umiesz? Daj znac, to na priv wysle Ci informacje o podstawach prawnych dzialania takich pan jak Sroda, czy Jaruga.

                                                    Mam Ci podawac artykuly kodeksu pracy, ktore mowia o ochronie kobie w ciazy i po? Chyba dasz rade znalezc sama. Ojcom taka ochrona sie nie nalezy. Kwestionujesz istnienie takiego przepisu?
                                                    Mam wypisywac artykul KP, ktory mowi o zakazie dla kobiet wykonywania pracy szkodliwej dla zdrowia? Dasz rade znalezc sama. Uwazasz, ze takie prawo nie istnieje?
                                                    Mam odsylac Cie do ustawy budzetowej, ktora przewiduje kwoty na akcje zdrowotne dla kobiet, a dla mezczyzn nie? To sa sprawy podstawowe: umiejetnosc uzywania wyszukiwarki internetowej np. google lub bing. Dadza Ci rezultaty. Jak jeszcze nie wiesz, to na stronie sejmu tez jest wyszukiwarka aktow prawnych.
                                                    Prawo o alimentach tez znasz? Chyba musisz znac, zeby sie cokolwiek wypowiadac. Dobrze wiesz, ze mezczyzna wrobiony w dziecko musi je placic. Dobrze wiesz, ze mezczyzna zrobiony w bekarta takze nie otrzyma zadnych pieniedzy od niewiernej zony. To sa konkretne prawa.

                                                    Mam zasmiecac to forum tak jak takisobienik wklejajac obszerne fragmenty ustaw. Wystarczy, ze wiemy gdzie te prawa sie znajduja. Spam nie jest potrzebny. Nie bede trollowal tak jak takisobienik i robil kopiuj-wklej.
                                                    Jezeli uwazasz, ze ktorys z tych przepisow o ktorych pisalem nie istnieje, to daj tutaj znac, a na privie wysle Ci linki, zeby nie spamowac tutaj.
                                                  • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 09.09.10, 20:28
                                                    Znaczy sie, jesli o czyms piszesz, to tak - masz to wyluszczyc. Tak jest uczciwiej.
                                                    No chyba, ze zalezy ci na monologowaniu? Tylko jesli tak, to uwaga: twoj pawi ogon jest dosc mizerny.
                                                  • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 10.09.10, 14:44
                                                    1. Jeden z przykladow urzedow do spraw kobiet. Oczywiscie jest ich wiecej.
                                                    Protokół Fakultatywny do Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet, przyjęty przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych dnia 6 października 1999 r. (Dz.U. 2004 nr 248 poz. 2484)
                                                    Nie ma takich organizacji broniacych mezczyzn.
                                                    Umowy miedzynarodowe maja status wyzszy niz ustawy zgodnie z Konstytucja RP.
                                                    Pamietaj, ze panie Jaruga czy Sroda posiadaly range ministra. Funkcja ministra opisana jest w Konstytycji. Tekst Konstytucji znajdziesz na stronie Sejmu RP. Jezeli Konstytucja nie jest prawem, to juz nie wiem co nim jest. Obecna pani Radziszewska jest sekretarzem stanu, co oznacza najwyzsze stanowisko w administracji publicznej - podlega tylko ministrowi.TVN24
                                                    2. Krotszy okres pracy kobiet, a dluzszy mezczyzn.
                                                    Obwieszczenie Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 1 marca 2004 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (Dz.U. 2004 nr 39 poz. 353). Art. 24.
                                                    3. Ochrona kobiet zwiazana z byciem rodzicem.
                                                    Ustawa z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (Dz.U. 1974 nr 24 poz. 141). Art. 47.
                                                    Ojcom, ktorzy sa ustawowo odpowiedzialni za zapewnienie bytu dziecku (tzw. obowiazek alimentacyjny) taka sama ochrona nie przysluguje.
                                                    4. Ochrona kobiet przed pracami szkoldiwymi dla zdrowia.
                                                    W/w Kodeks pracy. Art. 176
                                                    5. Defnicja gwaltu w prawie.
                                                    Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny. (Dz.U. 1997 nr 88 poz. 553). Art. 197 i 199.
                                                    Nikt nie wie co sie dzialo w glowie kobiety. Jej odczucia sa zupelnie subiektywne - brak dowodow. Wszystko zalezy od jej interpretacji sytuacji. Przemoc nie jest konieczna.
                                                    Zawsze jedna strona moze twierdzic, ze jasno przedstawila sprawe o co chodzi, a druga moze twierdzic, ze to byl podstep, bo ona zrozumiala go inaczej. Gwalt to pojedyncze przestepstwo, w ktorym wystepuje najwiecej pomowien.
                                                    6. Brak kary za wprowadzenie do malzenstwa dziecka poczetego poza zwiazkiem. Tutaj trudno cokolwiek zacytowac, bo pisze o braku takiego przepisu. Faktem jest, ze jezeli moja zona poczela dziecko z innym, a ja dowiaduje sie o tym po kilku latach, to mam powazny problem. Zostalem oszukany przez zone, we wszystkich dokumentach jestem ojcem dziecka (co wiaze sie z obowiazkami) na podstawie ustawy z dnia 25 lutego 1964 r. Kodeks rodzinny i opiekuńczy (Dz.U. 1964 nr 9 poz. 59). art. 62 § 1.
                                                    Wyobraz sobie, ze wielu mezczyzn nie ma ochoty utrzymywac kontaktow z dzieckiem, ktore pojawilo sie z wieloletnio utrzymywanych klamstw. Takie oszustwo powinno byc karalne, a nie jest. Gdy natomiast mezczyzna stosuje podstepy w relacjach damsko-meskich, to zostaje ukarany.
                                                    7. Tak samo w przypadku gdy mezczyzna zostal zapewniony przez kobiete o zazywaniu antykoncepcji moze zostac ojcem. Kobieta moze zalozyc sprawe o ojcostwo i zadac alimentow (w/w Kodeks rodzinny, szczegolowe zasady w dziale III). Nie ma wyjatku, ze mezczyzna zostal ojcem podstepem. Tymczasem gdy mezczyzna zwodzi kobiete podstepem ponosi kare (patrz pkt 5).
                                                    8. Aborcja wymaga tylko dzialan matki. Opinia ojca nie jest potrzebna.
                                                    Ustawa z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. (Dz.U. 1993 nr 17 poz. 78). oraz Obwieszczenie Prezesa Trybunalu Konstytucyjnego (Dz.U. 1997 nr 157 poz. 1040). Art. 4a, ust. 4.
                                                    9. Kampanie dotyczaca dbanie o zdrowie kobiet, przy jednoczesnym braku takich adresowanych do mezczyzn.
                                                    Ministerstwo Zdrowia
                                                    Jezeli tego nie rozumiesz, to taka kampania jest finansowana z budzetu panstwa. Wydatki budzetu panstwa to odpowiednia ustawa. Prawo daje pieniadze i mozliwosc przeprowadzenia takiej kampanii wobec zdrowia kobiet. Ministerstwo nie moze palcem ruszyc, ot tak, bez zadnej podstawy prawnej.
                                                    10. Ten punkt dotyczy propozycji prawnych. Feministki zdaja parytetow we wladzy ustawodawczej, bo tam jest wiecej mezczyzn, pomimo braku jakichkolwiek ograniczen prawnych lub formalnych kandydowania kobiet. Jednoczesnie wystepuje przewaga kobiet we wladzy sadwoniczej jest widoczna golym okiem dla osob, ktore stawiaja sie przed sadami (ja uczeszczam do sadow pracy i ubezpieczen spolecznych). Oficjalnych statystyk nie ma, a przynajmniej ja nie znam. Zakladam, ze nie wystarczy Ci doswiadczenie praktyka. Zeby nie byc zatem goloslownym to spojrz na nominacje sedziowskie z dnia 20 maja 2010 roku. Rzeczpospolita. Na 49 osob powolanych 33 to kobiety. To oznacza ok. 70%.
                                                    Ta sama statystyka dotyczy prokuratorow. Tylko ich nominacje nawet nie sa publikowane. Na co sie powolac? Mozna uzyc wlasnego doswiadczenia: na Mokotowie sa 3 panie: Katarzyna Dobrzanska, Anna Wereszczynska, Agnieszka Surmaczynska-Kalinowska i jeden pan: Paweł Wierzcholowski. Znowu mamy wysoki procent 75%.
                                                    Dlaczego feministki nie daza do parytetow we wladzy sadowniczej? Boja sie utraty wladzy? Jednoczesnie zadaja tego samego od mezczyzn.
                                                  • easz Re: pytanie do feministek mężatek 13.09.10, 00:39

                                                    mali_kali napisał:
                                                    (...)

                                                    OJP! Ale dlaczego żeś pozbierał te graty z całego archiwum ff i je powtarzasz? Znów powtarzasz. A odpowiedzi tam czasem nie było przy okazji? Bo mi się wydaje, że były, po sto razy.
                                                  • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 13.09.10, 12:18
                                                    Ja tylko zostalem poproszony o ich wymienienie. Co tez uczynilem. Wcale do niczego nie wracam.
                                                    A jak odpowiedzi juz byly, to co? Mam znac wszystkie dyskusje na forum? Ja naprawde nie siedze na tym forum codziennie od kilku lat i nie czytam wszystkiego co zostalo kiedykolwiek napisane. Nie skopiowalem moich punktow od kogos innego.

                                                    Jezeli uwazacie, ze juz wszystko zostalo wyjasnione, to takze wy musicie teraz mi podac linki. Ja dotrzymalem slowa i podalem dokladne linki. W innym wypadku dyskusja nie jest uczciwa. Najpierw potrzebujecie podstaw prawnych, a pozniej odpowiedz: byly juz dyskutowane. To akurat mozna bylo rozpoznac wczesniej, zanim podalem konkretne artykulu ustaw. Gdzie te linki do istniejacych rozmow? I to do wszystkich moich punktow po kolei. Bez pomijania tych bardziej niewygodnych.
                                                  • easz Re: pytanie do feministek mężatek 13.09.10, 17:59

                                                    Było, ale myślę, że Ty też jakby.
                                                    Mnie się nie chce, sori, ale może jakaś nowa feministka na forum..? Jak nie, to jesteś zdany na siebie, ale dasz radę.
                                                  • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 14.09.10, 15:27
                                                    To sie robi idiotyczne. Jezeli ja napisze do bene, ze moze sobie znalezc sama, to dowiaduje sie, ze nie: musze podac dokladne informacje. Dobra, zgadzam sie. Wysylam dokladne informacje.

                                                    Kiedy ja chce dokladne informacje, to z kolei slysze, ze moge sobie znalezc samemu. Sa rowni i rowniejsi.
                                                  • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 14.09.10, 15:58
                                                    Ale ty ciagle nie kumasz, po kikunastu chyba dniach, co?

                                                    Poprosilam cie o wymienienie praw, ktore uzasadnia twoja teze, ze 'fakt dominacji nie jest wlasciwy mezczyznom', a 'w zyciu spolecznym dominuja kobiety' 'poprzez prawa dajace im przywileje'.

                                                    Tymczasem z twojej chaotycznej doprawdy wymienianki daloby by sie wyluskac pare niesprawiedliwosci wzgledem mezczyzn, ale nie o to mi chodzilo. Chodzilo mi o oprawa, ktore udowodnia, ze dominacji nie jest wlasciwy mezczyznom', a 'w zyciu spolecznym dominuja kobiety' 'poprzez prawa dajace im przywileje'. I jak dotad sie nie doczekalam.

                                                    Pewnie sie nie doczekam, co?
                                                  • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 16.09.10, 15:59
                                                    Te pare niesprawiedliwosci wynika z prawa. Ja te niesprawiedliwosci nazywam przywilejami (np. kobieta ma przywilej decydowania o aborcji bez zasiegania opinii ojca). W ten sposob kobieta zostaje ustawiona w pozycji dominujacej. Mezczyzna musi sie podporzadkowac decyzji kobiety. Zostalo to wymuszone przez prawo.

                                                    To ja sie pytam czego nie kumam? A moze czego Ty nie kumasz?
                                                    Nie kumasz, ze prawa ktore wymienilem daja przywileje kobietom? Nie kumasz, ze dominacja wynika z posiadania uprzywilejowanej pozycji? Nie kumasz dla przykladu, ze gdy Mobilking zrobil swoja promocje, to natychmiast odezwali sie urzednicy rzadowi na ten temat? Gdy tymczasem ogladam reklamy, gdzie mezczyzna to niezdara (ostatnio pewnego ketchupu), to... cisza. Zaden urzednik sie nie odzywa (tak a propos pkt 1 mojej wypowiedzi). Kumasz to, czy nie? Kumasz, ze w takiej sytuacji kobieta ma przywilej wstawiennictwa urzednikow i w zwiazku z tym takie wybryki jak Mobilking sa pojedyncze i bez wiekszych sukcesow, podczas gdy reklamy ketchupu wysmiewajace sie z glupoty mezczyzn sa akceptowane przez tych samych urzednikow ponoc od rownouprawnienia? Kumasz to?

                                                    I tak. To jest dominacja kobiet, jezeli mezczyzn przedstawia sie jako niezdary i zarozumialych debilow i nie powoduje to niczyich protestow. Nie mozna przy tym zastosowac takich samych sztuczek wobec kobiet.

                                                    To jest dominacja kobiet, gdy moze zdradzac bez konsekwencji, a gdy mezczyzna zdradza, to bedzie ukarany.
                                                    To jest dominacja kobiet, gdy sama decyduje o dziecku, bez udzialu ojca.
                                                    To jest dominacja kobiet, jezeli prawo uznaje, ze tylko jej ochrona jest niezbedna do utrzymania dziecka. Tymczasem ochrona ojca... Nie! Ojciec nie jest potrzebny.

                                                    I tak dalej. I tak dalej. Napisz mi czego nie kumasz, ze uwazasz, iz moje wypowiedzi nie odnosza sie do hipotezy dotyczacej dominacji kobiet dzieki przywilejom umieszczonym w prawie?
                                                  • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 16.09.10, 16:21
                                                    mali_kali napisał:

                                                    > Te pare niesprawiedliwosci wynika z prawa. Ja te niesprawiedliwosci nazywam prz
                                                    > ywilejami (np. kobieta ma przywilej decydowania o aborcji bez zasiegania opinii
                                                    > ojca). W ten sposob kobieta zostaje ustawiona w pozycji dominujacej. Mezczyzna
                                                    > musi sie podporzadkowac decyzji kobiety. Zostalo to wymuszone przez prawo.

                                                    Nie, zostalo to wymuszone przez to, ze nie lubi seksu w prezerwatywie i ze nie on zachodzi w ciaze. Mysmy tu sie na forum lata temu zastanawiali, jakby moglo wygladac zmuszenie nie chcacej dziecka kobiety do urodzenia i wyszlo na to, ze nalezaloby ja unieruchomic na 9 miesiecy i uspic jakimis nietoksycznymi dla plodu specyfikami (ktore pewnie nie isnieją). To ciekawa koncepcja, ale imho mocno naziolska w duchu. Tak bardzo, ze dziwi mnie, jesli ktos deklrauje sie jako jej zwolennik.

                                                    Reszta twoich wywodow tez nie dowodzi tego, o czego dowiedzenie cie prosilam, co specjalnie nie dziwi. Albo nie rozumiesz, albo udajesz ze nie rozumiesz - w kazdym razie jako dyskutant jestes zupelnie beuzyteczny, bez obrazy, wiec eot. No chyba, ze w koncu stapi na ciebie oswiecenie i bedziesz potrafil udowodnic to, w co wierzysz - wtedy mozemy pogadac. Dopiero wtedy.
                                                  • mali_kali Do bene gesserit 17.09.10, 14:43
                                                    Nadaje tytul, bo na tym poziomie to drzewko juz sie nie rowija i nie ilustruje dobrze, do ktorej wypowiedzi jest odpowiedz.

                                                    > Nie, zostalo to wymuszone przez to, ze nie lubi seksu w prezerwatywie i ze nie
                                                    > on zachodzi w ciaze.

                                                    ??? Ty naprawde nie wiesz, co to jest prawo? Prawo polega na przymusie fizycznym, z wykorzystaniem przemocy, do okreslonych dzialan. Lubienie seksu w prezerwatywie lub bez nie moze byc nigdy nazwane przymusem. Dzialania policji oraz urzedow panstwowych musza pochodzic z prawa. Z lubienia czegokolwiek nie.

                                                    > naziolska w duchu. Tak bardzo, ze dziwi mnie, jesli ktos deklrauje sie jako je
                                                    > j zwolennik.

                                                    Naziolska? Ze niby opinia ojca to ma cos wspolnego z NSDAP? Kto pisze o zmuszaniu kobiet do czegokolwiek? W tej chwili liczy sie tylko zdanie kobiety. Ja postuluje, ze takze musi miec znaczenie opinia mezczyzny. Gdy one sa sprzeczne moze rozstrzygac sad. Ale opinia ojca takze powinna miec znaczenie. W innym wypadku kobieta otrzymuje przywilej pozwalajacy jej dominowac w podejmowaniu decyzji dotyczacych obu stron.

                                                    > o specjalnie nie dziwi. Albo nie rozumiesz, albo udajesz ze nie rozumiesz - w k
                                                    > azdym razie jako dyskutant jestes zupelnie beuzyteczny, bez obrazy, wiec eot. N

                                                    To jezeli ktos Cie nie rozumie, to znaczy sie, ze to jego wina? Chyba zartujesz. Raczej to Twoj problem, ze nie potrafisz wytlumaczyc co masz na mysli. Szczegolnie, ze nawet zbytnio nie probowalas, wystarczylo napisac bzdura albo zadac jedno pytanie i powtarzac je w nieskonczonosc, zamiast wytlumaczyc dlaczego dana wypowiedz nie jest odpowiedzia na te wlasnie pytanie.
                                                  • karolana Re: pytanie do feministek mężatek 16.09.10, 16:27
                                                    mali_kali napisał:
                                                    > Nie kumasz dla przyklad
                                                    > u, ze gdy Mobilking zrobil swoja promocje, to natychmiast odezwali sie urzednic
                                                    > y rzadowi na ten temat? Gdy tymczasem ogladam reklamy, gdzie mezczyzna to niezd
                                                    > ara (ostatnio pewnego ketchupu), to... cisza. Zaden urzednik sie nie odzywa (ta
                                                    > k a propos pkt 1 mojej wypowiedzi).

                                                    Ja mam pytanie - a ile było protestów osób bezpośrednio zainteresowanych (mężczyzn znaczy) wobec reklamy ketchupu? Bo przeciwko reklamom Mobilkinga protestowały środowiska kobiece, prawda?
                                                    Co mężczyznom przeszkadza w zorganizowaniu się i pracy nad zmianą sytuacji?
                                                    Są organizacje praw ojców, działają, walczą o swoje prawa (trochę bezsensownie walczą przeciwko feministkom, ale to inna bajka). Co Ci przeszkadza w zorganizowaniu grupy mężczyzn, którzy będą walczyli przeciwko dyskryminacji mężczyzn na innych polach?
                                                    Czy może oczekujesz, że feministki zrobią to za Ciebie?
                                                  • mali_kali Do karolana 17.09.10, 14:51
                                                    Nadaje tytul, bo na tym poziomie to drzewko juz sie nie rowija i nie ilustruje dobrze, do ktorej wypowiedzi jest odpowiedz.

                                                    > Są organizacje praw ojców, działają, walczą o swoje prawa (trochę bezsensownie
                                                    > walczą przeciwko feministkom, ale to inna bajka). Co Ci przeszkadza w zorganizo
                                                    > waniu grupy mężczyzn, którzy będą walczyli przeciwko dyskryminacji mężczyzn na
                                                    > innych polach?
                                                    > Czy może oczekujesz, że feministki zrobią to za Ciebie?

                                                    Niczego nie oczekuje od feministek poza wycofaniem sie z zycia publicznego i zapewnienia wolnosci, zamiast nadawania przywilejow.
                                                    Jezeli bys przeczytala moja poprzednia wypowiedz uwaznie, to na pewno zwrocilabys uwage, ze chodzi o organizacje rzadowe, ktore maja interweniowac w tym zakresie. Rozni ministrowie i sekretarze stanu bronia ponoc rownouprawnienia, a reaguja tylko przy problemach kobiet.

                                                    Tacy ministrowie sa finansowani przez wszystkich. Organizacje praw ojcow sa finansowane tylko i wylacznie przez czlonkow. Ministrowie maja do dyspozycji akty administracyjne, ktore stanowia prawo na terenie RP. Organizacje praw ojca nie maja. Rozumiesz?

                                                    Gdyby w sprawach typu Mobilking lub inni tym podobni reagowala tylko Partia Kobiet (albo inna organizacja) prywatna, to nie ma problemu. Inicjatywa nalezy do czlonkow takiej organizacji. Minister/sekretarz stanu reprezentuje CALE spoleczenstwo. Rozumiesz?
                                                  • p6464 Re: Do karolana 03.10.10, 23:16
                                                    Znowu jesteś Z boku
                                                  • bajella wywiad z feministą-gdzieś są jeszcze tacy? 13.10.10, 20:31
                                                    polki.pl/viva_exclusive_artykul,10021100.html
                                                  • easz Re: pytanie do feministek mężatek 16.09.10, 18:36
                                                    mali_kali napisał:

                                                    > Te pare niesprawiedliwosci wynika z prawa. Ja te niesprawiedliwosci nazywam prz
                                                    > ywilejami (np. kobieta ma przywilej decydowania o aborcji bez zasiegania opinii
                                                    > ojca). W ten sposob kobieta zostaje ustawiona w pozycji dominujacej. Mezczyzna
                                                    > musi sie podporzadkowac decyzji kobiety. Zostalo to wymuszone przez prawo.

                                                    Nazywasz przywilejem to, że kobieta może zdecydować, żeby dokonano na niej abocji?? Pojebało Cię?
                                                  • mali_kali Do easz 17.09.10, 14:55
                                                    Kobieta jest uprzywilejowana w stosunku do mezczyzny. Kobieta nie moze zajsc w ciaze zupelnie bez udzialu mezczyzny. Zarowno matka, jak i ojciec powinni miec wplyw na decyzje o aborcji. Przywilej polega nie na tym, ze kobieta decyduje, lecz ze decyduje sama.
                                                  • p6464 Re: Do easz 17.09.10, 20:15
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,212,115585246,116602152,Re_Do_karolana.html
                                                  • easz Re: Do easz 18.09.10, 01:48
                                                    mali_kali napisał:

                                                    > Kobieta jest uprzywilejowana w stosunku do mezczyzny. Kobieta nie moze zajsc w
                                                    > ciaze zupelnie bez udzialu mezczyzny. Zarowno matka, jak i ojciec powinni miec
                                                    > wplyw na decyzje o aborcji. Przywilej polega nie na tym, ze kobieta decyduje, l
                                                    > ecz ze decyduje sama.

                                                    O męskim ciele jakoś kobieta nie decyduje, więc najpierw zajdź w ciążę, potem pogadamy. Póki co - bzdury opowiadasz.
                                                  • mali_kali Re: Do easz 18.09.10, 18:55
                                                    Czy ja pisze o decydowaniu o ciele kobiety? Ja pisze o decyzji o urodzeniu dziecka. Dziecko ma ZAWSZE dwoje rodzicow. Jezeli tylko jeden podejmuje decyzje, to posiada przywilej i pozycje dominujaca. Kobieta sama sobie nie zrobi dziecka i dlatego sama nie moze decydowac.
                                                  • easz Re: Do easz 19.09.10, 20:56
                                                    mali_kali napisał:

                                                    > Czy ja pisze o decydowaniu o ciele kobiety?

                                                    Tak! TAK! TAK! Kiedy wreszcie dotrze?!
                                                  • mali_kali Re: Do easz 20.09.10, 13:44
                                                    NIE! NIE! NIE! To decyzja o narodzinach dziecka. Kiedy wreszcie dotrze?!
                                                  • easz Re: Do easz 20.09.10, 19:10
                                                    mali_kali napisał:

                                                    > NIE! NIE! NIE! To decyzja o narodzinach dziecka. Kiedy wreszcie dotrze?!

                                                    Gadaj zdrów, ja wiem lepiej:) Zajdź, to pogadamy znów. Adieu.
                                                  • mali_kali Re: Do easz 21.09.10, 13:46
                                                    > Gadaj zdrów, ja wiem lepiej:) Zajdź, to pogadamy znów. Adieu.

                                                    Gadaj zdrowa, ja wiem lepiej :) Zostan ojcem, to pogadamy znowu. Adieu.

                                                    Uciekaj z podkulonym ogonem i to szybciutko!
                                                  • easz Re: Do easz 21.09.10, 16:53

                                                    mali_kali napisał:

                                                    > > Gadaj zdrów, ja wiem lepiej:) Zajdź, to pogadamy znów. Adieu.
                                                    >
                                                    > Gadaj zdrowa, ja wiem lepiej :) Zostan ojcem, to pogadamy znowu. Adieu.

                                                    Napradę uważasz, ze to inteligentna metoda, odbijanie piłeczki i papugowanie, ale za to bez sensu?

                                                    To nie jest niemożliwe, co napisałeś. Jeśli zdecyduję się z partnerką mieć dziecko, ona zajdzie, ja dam jajeczko, to czym się będzie różniła moja rola/funkcja od tatusia?
                                                    Ale Ty i tak g. możesz w kwestii macierzyństwa:) A także ciąży, porodu, a nawet macicy i oczywiście aborcji.

                                                    Uciekaj Mały z podkulonym ogonem i to szybciutko, a kysz! A gdybyś niedowidział - EOT.
                                                  • mali_kali Re: Do easz 22.09.10, 10:59
                                                    > Napradę uważasz, ze to inteligentna metoda, odbijanie piłeczki i papugowanie, a
                                                    > le za to bez sensu?

                                                    Naprawde uwazasz, ze to inteligentna metoda pisanie jakichs swoich wypocin i nie podpieranie sie zupelnie niczym? Teraz olsnie Cie bardzo waznym faktem: pisanie, ze ja uwazam, ze tak jest i bo wlasnie tak jest, to zaden argument.

                                                    > Ale Ty i tak g. możesz w kwestii macierzyństwa:)

                                                    No, popatrz! To teraz juz wszyscy wiemy jak wazny jest mezczyzna w rodzinie. I tak przeciez g. wie o dzieciach. Wy chcecie rownouprawnienia? Udzialu mezczyzny w rodzinie? Wychodzi na wierzch cala hipokryzja...

                                                    > Uciekaj Mały z podkulonym ogonem i to szybciutko, a kysz!

                                                    Przepraszam bardzo, ale ja nie napisalem EOT i nie deklarowalem zakonczenia tematu. To Ty napisalas, ze nie interesuje Cie co ma do napisania druga strona i odchodzisz stad. Ja nigdy tak nie zadeklarowalem, wiec nie moge i nie bede uciekal. Masz odwage cywilna przynac sie do bledu?

                                                    > A gdybyś niedowidział - EOT.

                                                    EOT??? Nie badz smieszna. Wracasz tutaj caly czas z wlasnej i nieprzymuszonej woli. Mozesz jeszcze kilka razy napisac "Adieu" i "EOT". Wazniejsze od deklaracji sa fakty. Tymczasem faktycznie wracasz i wracasz do tego tematu uzywajac Twojego slynnego juz na caly swiat argumentu:
                                                    "> Gadaj zdrów, ja wiem lepiej"

                                                    Pokazuje ta dyskusje moim kolegom maskulinistom i smiejemy sie do rozpuku jak rozpaczliwie probujecie sie wypowiadac nie potrafiac w zaden sposob odpowiedziec, poza pisaniem w stylu: "to bez sensu" i "nic nie rozumiesz" oraz "ja i tak wiem lepiej".
                                                  • easz Re: Do easz 22.09.10, 16:33

                                                    Masz zupełną rację. Ale szczęsliwie są też normalni, zwyczajni i fajni faceci, tu jak i w realu, żadni maskuliniści, seksiści, czy chamy. I ja wolę z nimi sensownie rozmawiać, bo coś z tego mamy, oni i ja, i jest to bardzo przyjemne i przyjemnie.
                                                    Pzdr.
                                                  • takisobienik Re: Do easz 20.09.10, 21:10
                                                    > Jezeli tylko jeden podejmuje decyzje, to posiada przywilej i pozycje dominujaca. Kobieta sama sobie nie zrobi dziecka i dlatego sama nie moze decydowac.

                                                    Mężczyzna ma pozycję dominującą, ponieważ to nie on zachodzi w ciążę, tym samym posiada przywilej rozmnażania się bez ponoszenia nakładów "fizjologicznych" (poza tymi przyjemnymi). Mężczyzna sam nie zajdzie w ciążę, nie będzie w niej przez 9 miesięcy, a potem nie będzie znosił trudów porodu ani ponosił innych konsekwencji zajścia, i dlatego sam nie może decydować.
                                                  • mali_kali Re: Do easz 21.09.10, 13:50
                                                    A gdzies przeczytalas, ze moim zdaniem mezczyzna powinien samemu decydowac?

                                                    Ja do tej pory pisalem o wspolnej decyzji, bez wykluczania ojcow. WSPOLNEJ i PARTNERSKIEJ. To wlasnie oznacza brak przywilejow.

                                                    > Mężczyzna ma pozycję dominującą, ponieważ to nie on zachodzi w ciążę,

                                                    To juz jest biologia, a nie prawo. Pozostaje zatem poza obiektem dyskusji. Dyskutujemy o przywilejach w prawie i pozycji dominujacej wynikajacej z przepisow prawnych.
                                                  • takisobienik Re: Do easz 21.09.10, 14:09
                                                    > Dyskutujemy o przywilejach w prawie i pozycji dominujacej wynikajacej z przepisow prawnych.

                                                    Dyskusja o niczym jest mało sensowna.
                                                  • mali_kali Re: Do easz 22.09.10, 10:45
                                                    No, i jeszcze zaneguj holocaust, bo moze byc niewygodny przy udowadanianiu kolejnej wydumanej tezy.
                                                  • rozczochrany_jelonek Re: Do easz 23.09.10, 01:52
                                                    a może Ty byś w końcu zaszła w ciążę , hmm ? :)
                                                  • mali_kali Re: Do easz 24.09.10, 11:51
                                                    Czy moge z Toba? Bo jak nie z Toba, to juz z nikim!
                                                  • takisobienik Re: pytanie do feministek mężatek 16.09.10, 20:23
                                                    > Nie kumasz dla przyklad
                                                    > u, ze gdy Mobilking zrobil swoja promocje, to natychmiast odezwali sie urzednic
                                                    > y rzadowi na ten temat? Gdy tymczasem ogladam reklamy, gdzie mezczyzna to niezd
                                                    > ara (ostatnio pewnego ketchupu), to... cisza. Zaden urzednik sie nie odzywa (ta
                                                    > k a propos pkt 1 mojej wypowiedzi). Kumasz to, czy nie?

                                                    Kumasz, że urzędnicy sami z siebie nie ruszyli tyłka?
                                                  • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 16.09.10, 21:16
                                                    Nikt sie nie odezwal.
                                                    Odezwal sie reklamodawca, ktory liczyl na protesty, ale ich nie dostal, wiec puscil reklame z 'ocenzurowano', ze niby, hehe, te glupie feministki sie oburzyly, spalily staniki przed Sejmem i wymusily cenzurę. Tymczasem feministki odrobily lekcje i nie daly sie nabrac na takie tanie chwyty. Odnosny urzad owszem, dostal stosowny protest podpisany przez nieliczna grupkę, ale dzialal wolno i ospale, nie w tempie odpowiadajacym reklamodawcy, wiec biedny musial zadzialac sam, zapewne byl na to przygotowany.

                                                    (Co nie zmienia faktu, ze Debilking zbankrutowal, he he he he. Historia z moralem)
                                                  • easz Re: pytanie do feministek mężatek 16.09.10, 22:18

                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    > Nikt sie nie odezwal.
                                                    > Odezwal sie reklamodawca, ktory liczyl na protesty, ale ich nie dostal, wiec pu
                                                    > scil reklame z 'ocenzurowano', ze niby, hehe, te glupie

                                                    Czyli jednak już nie tak łatwo się na feminizmie spaść. Cieszy mnie to.
                                                  • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 17.09.10, 14:57
                                                    > Kumasz, że urzędnicy sami z siebie nie ruszyli tyłka?

                                                    Kumasz, ze urzednicy posiadaja ustawowy obowiazek ruszania tylka?

                                                    Dobrowolne organizacje - nie. A tylko takie istnieja w przypadku mezczyzn.
                                                  • easz Re: pytanie do feministek mężatek 18.09.10, 01:46
                                                    mali_kali napisał:

                                                    > > Kumasz, że urzędnicy sami z siebie nie ruszyli tyłka?
                                                    >
                                                    > Kumasz, ze urzednicy posiadaja ustawowy obowiazek ruszania tylka?

                                                    Tylko że jak nie to co..?

                                                    > Dobrowolne organizacje - nie. A tylko takie istnieja w przypadku mezczyzn.

                                                    Nie no, a pełnonocnik do spraw równego traktowania..? A jeszcze pewnie jest ktoś, kto pamięta Pełnomocnika Rządu do spraw Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn.
                                                  • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 08.09.10, 12:57
                                                    mali_kali napisał:

                                                    > Lobbuj? Ale o co chodzi? Mialem wymienic przywileje i tylko o to chodzilo.

                                                    To wzruszające, ze robisz to, czego chca feministki i tylko o to chodzi :)
                                                    Problem w tym, ze zyjemy w panstwie z takim ustrojem, w ktorym nic sie samo nie robi. Jesli poprzestaniesz na 'wymienianiu przywilejow' na listach dyskusysjnych i innych formach lamentu ucisnionych, nie dokonasz zadnej zmiany. No chyba, ze nie o to chodzi :)
                                                  • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 08.09.10, 14:42
                                                    A Tobie o co chodzi piszac na forum? Chesz stworzyc jakas organizacje?
                                                  • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 08.09.10, 14:46
                                                    To milutkie, ze obesyjnie zajmujesz sie moja osoba na tym forum :)
                                                  • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 08.09.10, 18:08
                                                    Twoja osoba?
                                                    Zastanawiasz sie czy ja chce zmienic kraj piszac na forum. Cytat:
                                                    "Jesli poprzestaniesz na 'wymienianiu przywilejow' na listach dyskusysjnych i innych formach lamentu ucisnionych, nie dokonasz zadnej zmiany. No chyba, ze nie o to chodzi :) "
                                                    Wiec odpowiadam:
                                                    A po co Ty piszesz na tym forum?

                                                    Najpierw Ty sie zainteresowalas moimi motywami. Ja na to odpowiedzialem, ze jezeli chcesz poznac moje, to najpierw podaj swoje. Uczciwe, bo to Ty bylas ciekawa motywow.
                                                  • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 08.09.10, 18:57
                                                    > Najpierw Ty sie zainteresowalas moimi motywami. Ja na to odpowiedzialem, ze jez
                                                    > eli chcesz poznac moje, to najpierw podaj swoje. Uczciwe, bo to Ty bylas ciekaw
                                                    > a motywow.

                                                    Mam w nosie twoje motywy tak naprawdę.
                                                    Zauwazylam jednak, ze u maskulinistow albo osob aspirujących do ich nielicznego grona dosc charakterystycze jest uzalanie sie w necie i zero dzialania. Zdaje sie potwierdzasz tę opinię.
                                                  • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 09.09.10, 10:22
                                                    A Ty jestes konsekwentna na maxa. Raz sie tym interesujesz, teraz masz to w nosie...
                                                    Naprawde super prowadzic dyskusje z osoba, ktora nie wie sama co ja interesuje.
                                                  • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 09.09.10, 11:50
                                                    Boze, znowu o mnie. Twoja fiksacja zaczyna byc krępująca.
                                                  • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 09.09.10, 17:14
                                                    Nie odwracaj kota ogonem. To Ty pierwsza zaczelas sie zastanawiac nad moimi motywami pisania na forum. Gdybys nie zaczela sie interesowac mna, to ja bym nigdy nie chcial poznac przyczyn Twojego pisania na forum! Rozumiesz zwiazki przyczyna-skutek?

                                                    Ja napisalem: najpierw Ty. Na co odpowiedzialas: tak naprawde, to mnie to nie interesuje. Ja odpowiedzialem: jestes niekonsekwentna. Ty odpowiedzialas: co sie mna interesujesz.
                                                  • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 09.09.10, 20:29
                                                    Ale ja juz napisalam, ze twoje motywy mnie nie interesują. Po prostu zakwalifikowalam cie do dosc chakakterystycznej grupy :)
                                        • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 07.09.10, 18:30
                                          No wlasnie, ja tez czekam. Doczekamy sie, jak myslisz?
                                          • takisobienik Re: pytanie do feministek mężatek 07.09.10, 21:20
                                            Zawsze coś można bo ja wiem, o konstytucji?
                                            • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 07.09.10, 21:28
                                              'Dyskryminacji kobiet w Polsce nie ma, bo w konstytucji jest napisane, ze kobieta i mezczyzna sa rowni wobec prawa'?
                                              He he he
                                              • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 08.09.10, 11:39
                                                Na pewno w prawie wystepuje dyskryminacja mezczyzn. Przykladow podalem juz wiele w innych wypowiedziach.
                                                • takisobienik Re: pytanie do feministek mężatek 08.09.10, 12:23
                                                  mali_kali napisał:
                                                  > Na pewno w prawie wystepuje dyskryminacja mezczyzn. Przykladow podalem juz wiel
                                                  > e w innych wypowiedziach.

                                                  "Na pewno" to są śmierć i podatki. To, że uznajesz coś za pewne, jeszcze nic nie znaczy.
                                                  Nie podajesz nigdzie żadnych przykładów. Nie mam ochoty doszukiwać się ich w jakichś innych wypowiedziach.

                                                  > mali_kali napisał:
                                                  > > W zyciu spolecznym dominuja kobiety. Poprzez prawa dajace im przywileje.

                                                  bene_gesserit napisała:
                                                  > A moglbys wymienic te prawa?
                                                  • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 09.09.10, 17:18
                                                    To poczytaj posty, ktore wymieniam z sabinac-0. Tam sa konkretne prawa. I nie. Nie bede spamowal robiac kopiuj-wklej z oficjalnych tekstow ustaw. Wystarczy, ze podaje czego prawo dotyczy. Jezeli uwazasz, ze ktores z podanych praw nie istnieje, to daj znac i wysle link na privie.

                                                    Jak nie masz ochoty czytac postow moich i sabinac-0... To co tu jeszcze robisz? Na pewno mozesz pisac innym osobom, ze sa glupie i juz a ich argumenty nie istnieja, bo tak uwaza takisobienik. Do dziela!
                                                  • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 09.09.10, 20:31
                                                    Zaczynam sie bac. Czy to nie jest jakas niezdrowa obsesja?
                                                  • p6464 Re: pytanie do feministek mężatek 17.09.10, 21:21
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,933,113565371,113658283,Re_Do_mali_kali_.html
                                          • takisobienik Re: pytanie do feministek mężatek 08.09.10, 12:24
                                            Myślę, że nie:

                                            forum.gazeta.pl/forum/w,212,115585246,116259279,Re_pytanie_do_feministek_mezatek.html?wv.x=2
                                      • sabinac-0 Re: pytanie do feministek mężatek 06.09.10, 17:08
                                        mali_kali napisał:

                                        > - istnienie urzedow na poziomie krajowym jak i UE czy ONZ dotyczacych praw kobi
                                        > et, przy braku takich urzedow dotyczacych mezczyzn

                                        Urzedy te zostaly stworzone, poniewaz instytucje broniace praw czlowieka bronia tylko praw mezczyzn.

                                        P.S. Istnieje tez urzad ochrony praw dziecka - czy bedziesz protestowac, ze nie ma urzedu broniacego praw doroslych?

                                        > - pomimo krotszego zycia, dluzszy okres pracy

                                        Przymusowy krotszy okres pracy + dluzsze zycie = glodowa emerytura. Nie wiem czy jest czego zazdroscic.

                                        > - ochrona w czasie ciazy i urlopu wychowawczego nalezy sie tylko i wylacznie ma
                                        > tce, a nie takze ojcowi

                                        Mezczyzni nie maja ochrony w ciazy z wielu powodow, z ktorych pierwszym jest, ze mezczyzni nie zwykli zachodzic w ciaze. :)
                                        Urlop wychowawczy moze wziac ojciec dziecka.

                                        > - kobiet (nie tylko w ciazy) nie wolno zatrudniac przy pracach szczegolnie ucia
                                        > zliwych lub szkodliwych dla zdrowia, ale mezczyzn mozna

                                        Przypadkiem sa to najlepiej platne prace.
                                        Przy pracach szkodliwych i slabo platnych bardzo chetnie zatrudnia sie kobiety.

                                        > - wg roznych badan od 10 do nawet 30% dzieci nie sa dziecmi ich oficjalnych ojc
                                        > ow, w przypadku stwierdzenia nieprawdziwosci ojcostwa kobieta nie jest w zaden
                                        > sposob karana, a w szczegolnosci nie zwraca pieniedzy mezczyznie (odwrocone ali
                                        > menty)

                                        Od czasu wprowadzenia badan DNA problem przestal istniec - kazdy, kto ma watpliwosci co do swego ojcostwa moze takich badan zazadac.
                                        Dziwnym trafem najczesciej spotyka sie panow odmawiajacych badan o ktore wnioskuja matki dzieci.

                                        > - matka moze zadac alimentow od ojca nawet jezeli nie chcial on dziecka i zosta
                                        > l zapewniony o zazywaniu antykoncepcji przez kobiete

                                        Po fakcie niejeden mowi ze nie chcial i "zostal wrobiony", nawet ci, ktorzy sami kupowali ukochanej w prezencie paputki. :/
                                        KAZDY stosunek moze doprowadzic do zaplodnienia. Lepiej o tym pamietac niz sie zabawic a potem obudzic z reka w nocniku i komornikiem na koncie.


                                        > - gwalt jest przestepstem jezeli doszlo do stosunku i kobieta zeznaje, iz go ni
                                        > e chciala, nie ma zadnego sposobu udowdnienia, ze gdy byli sam na sam ona miala
                                        > ochote, lub moze juz jej odeszla

                                        To, co podajesz to warunki do wszczecia sledztwa.
                                        Oczywiscie wygodniej jest powiedziec o zgwalconej "dziwka co sama chciala". :P

                                        > - aborcja wymaga zgody (czy tez nawet inicjatywy) matki, ale nie wymaga sie opi
                                        > nii ojca

                                        Ciaza obciaza organizm kobiety a nie mezczyzny.
                                        Uwazasz ze mozna zmusic kogos do chodzenia 9 miesiecy w ciazy i ryzykowania zdrowia wbrew wlasnej woli?
                                        Uwazasz, ze mezczyzna powinien miec taka wladze nad kobieta?

                                        Dziwnym trafem nie spotkalam jeszcze prokreatora, ktory zobowiazalby sie do tego, ze wezmie i samotnie wychowa noworodka jesli kobieta ktora zaplodnil zdecyduje sie donosic niechciana ciaze.

                                        > - wladza sadownicza jest opanowana przez kobiety (ok. 80% sedziow to kobiety)

                                        Rowniez nauczycielstwo i medycyna, zwlaszcza specjalnosci wymagajace duzej wiedzy, oddanej pracy i dajace marny dochod.

                                        > - istniej mnostwo kampanii spolecznych wskazujacych mezczyzn jako osobe agresyw
                                        > na w rodzinie

                                        Niestety, 99% przemocy w rodzinie jest spowodowana "mentalnoscia macho" czyli przeswiadczeniem mezczyzn, ze kobieta nalezy do nich i powinna im byc posluszna.

                                        > - prowadzi sie tysiace kampanii spolecznych dotyczacych zdrowia kobiet (chociaz
                                        > by mammografia), a chorobami meskim malo kto sie interesuje

                                        Ciesz sie, ze nie gonia cie na tasmowe badanie przez odbyt pod rygorem wylotu z pracy.

                                        > reklamy skierowane do mezczyzn podkreslaja kobieca urode, a nie i
                                        > ch defekty lub glupote.

                                        Doprawdy?
                                        Nawet reklama z "zona zalezy ktora"?

                                        > - oddzielne kategorie sportowe dla kobiet, zeby tez mogly sie zaprezentowac i z
                                        > arobic pieniadze, bo nie jest tajemnica, ze wyniki kobiet znacznie odbiegaja od
                                        > mezczyzn,
                                        >
                                        I dlatego nalezy im zakazac sportu wyczynowego?
                                        >
                                        > Jeszcze odpowiedz na jedno pytanie: Jedynie posty bedace badaniem naukowym z pr
                                        > zywolaniem zrodel i tabelami statystycznymi stanowia podstawe do dyskusji? Cala
                                        > reszta to rzewne poglady?

                                        Jesli chce sie robic za wyrocznie, trzeba czyms sie poprzec. Wlasne niezachwiane przekonanie to ciut za malo.

                                        > Jezeli tak, to zauwaz, ze posty bene_gesserit (...)

                                        Co ja widze - koniec argumentow, zaczyna sie jazda po rozmowcach.
                                        • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 07.09.10, 16:13
                                          > Urzedy te zostaly stworzone, poniewaz instytucje broniace praw czlowieka bronia
                                          > tylko praw mezczyzn.

                                          Nieprawda. Na przyklad liczne kampanie przeciwko szariatowi, ktory kaze za cudzolustwo sa prowadzone przez organizacje broniace praw czlowieka. Takze i te urzedy poswiecaja swoj czas kobietom.

                                          > P.S. Istnieje tez urzad ochrony praw dziecka - czy bedziesz protestowac, ze nie
                                          > ma urzedu broniacego praw doroslych?

                                          A dlaczego tylko na tej idei krecic lody? Pozwol krecic lody tez maskulinistom. Poczytaj jakiekolwiek relacje z zebran tzw. "srodowisk feministycznych" z SLD (przewaznie z ta partia), to sie dowiesz, ze glowny punkt to utworzenie nowego urzedu, bo obecny nie wystarcza. Urzad ma sluzyc "wzmacnianiu swiadomosci", czyli propagandzie. Dlaczego panstwo ma placic za propagande feministyczne, o pardon! "wzmacnianinie swiadomosci feministycznej", a nie powinna placic za wzmacnianie swiadomosci maskulinistycznej? Nie rozumiem zupelnie dlaczego nie.

                                          > Przymusowy krotszy okres pracy + dluzsze zycie = glodowa emerytura. Nie wiem cz
                                          > y jest czego zazdroscic.

                                          Dla Ciebie licza sie pieniadze, a dla mnie czas wolny, gdy moge samemu dysponowac co robic, a nie stosowac sie do polecen klientow lub pracodawcy.

                                          > Mezczyzni nie maja ochrony w ciazy z wielu powodow, z ktorych pierwszym jest, z
                                          > e mezczyzni nie zwykli zachodzic w ciaze. :)

                                          Po pierwsze wytlumaczenie: wychowawczy to lietorowka. Mialem na mysli macierzynski. Mezczyzna ma ograniczone mozliwosci wziecia macierzynskiego i tym samym uzyskania ochrony.
                                          Dlaczego kobieta ma ochrone w trakcie ciazy i macierzynskiego? Po co jej te pieniadze i posada czekajaca na nia? Zeby zapewnic srodki do zycia dziecku? To wyobraz sobie, ze ojciec takze zapewnia srodki do zycia dziecku, a w zwiazku z tym ma takie samo prawo do ochrony jak matka.

                                          > Przypadkiem sa to najlepiej platne prace.

                                          Nie przypadkiem. Po prostu malo chetnych na te prace. I wcale nie sa najlepiej platne. Jako specjalistka od sprzedawania powietrza (czytaj reklama i marketing) dostaniesz wiecej niz za prace w hucie.

                                          > Od czasu wprowadzenia badan DNA problem przestal istniec - kazdy, kto ma watpli
                                          > wosci co do swego ojcostwa moze takich badan zazadac.

                                          Tu nie chodzi o ustalenie ojcostwa, lecz konsekwencje tego faktu. Jezeli ja ustale, ze sabinac-0 bedac moja zona poczela dziecko z innym mezczyzna, to co najwyzej moge sie rozwiesc z sabinac-0. Jej nie spotka zadnej kary za to jak mnie oszukala. Co ze straconymi latami mojego zycia? Co z sercem i srodkami materialnymi, ktore zainwestowalem w bekarta? Powinienem otrzymac rekompensate od sabinac-0. Jak mezczyzna zrobi kobiecie dziecko to placi. Jak kobieta wrobi mezczyzne w bekarta, to nic sie nie dzieje. Gdy mezczyzna gwalci kobiete, to kara. Gdy kobieta podstepem wprowadza bekarta, to nie ma problemu. Bardzo niesprawiedliwe.
                                          To, ze kazdy moze zechciec to tez nieprawda, bo taki test kosztuje ok. 4 tys. zlotych. Wielu mezczyzn nie ma pojeciu o istnieniu takiego testu. Poza tym w przewazajacej czesci mezczyzni ufaja swoim zonom. Statystycznie rzecz ujmujac ok jedna zona na dziewiec ich oszukuje. Przypominam, ze malzenstwo to kontrakt prawny. Za niedotrzymaniu kontraktow placi sie kary.

                                          > KAZDY stosunek moze doprowadzic do zaplodnienia. Lepiej o tym pamietac niz sie
                                          > zabawic a potem obudzic z reka w nocniku i komornikiem na koncie.

                                          Jak chcesz uzywac takiej retoryki, to ja jeszcze powiem, ze kazde wyjscie z domu moze doprowadzic do kradziezy. Lepiej o tym pamietac niz sie zabawic a potem obudzic z reka w nocniku i spladrowanym dobytkiem.
                                          Ufamy partnerkom, czy powstrzymujemy sie od seksu? Ufamy spoleczenstwu, czy budujemy warowne zamki?

                                          > To, co podajesz to warunki do wszczecia sledztwa.
                                          > Oczywiscie wygodniej jest powiedziec o zgwalconej "dziwka co sama chciala". :P

                                          Nie, kochana. Tu sie mylisz. Gwalt to przestepstwo, w zwiazku z ktorym wystepuje najwiecej pomowien. Warunki do wszczecia sledztwa? Zeznania jednej kobiety. Wystarczy, ze nawet kiedy on byl juz w srodku, to ona powiedziala: wiesz co? nie chce mi sie juz. On nie wytrzyma i dokonczy. Mamy gwalt.
                                          Jeszcze raz powtorze: nie ma zadnego obiektywnego sposobu stwierdzenia, czy ona chciala, czy moze nie. Ewentualna walka fizyczna to jedyny dowod obiektywny. Reszta siedzi w glowie kobiety - subiektywizm na maxa.

                                          > Dziwnym trafem nie spotkalam jeszcze prokreatora, ktory zobowiazalby sie do teg
                                          > o, ze wezmie i samotnie wychowa noworodka jesli kobieta ktora zaplodnil zdecydu
                                          > je sie donosic niechciana ciaze.

                                          I co z tego wynika? Ze takich ludzi spoktalas na swojej drodze zyciowej. Ja chcialbym zachowac swoje dziecko i samotnie wychowac. Oczywiscie otrzymujac cala ochrone, ktora przysluguje samotnym matkom. Dlaczego chcesz mnie pozbawic tej mozliwosci? Popadasz w stereotypy.

                                          > Rowniez nauczycielstwo i medycyna, zwlaszcza specjalnosci wymagajace duzej wied
                                          > zy, oddanej pracy i dajace marny dochod.

                                          Medycyna, to marny dochod? Przestan, bo pekne ze smiechu. Medycyna daje szanse na ogromne dochody. Tam czekaja wielkie pieniadze. Ale to tylko na marginesie.

                                          Ja nie pisze o byle zawodzie. Ja pisze o wladzy. Opinia sedziego, jakkolewiek bez sensu by byla i jakkolwiek wynikalaby tylko z czasowej mowy i poprawnosci politycznej, zostanie pozniej wyegzekwowana sila. Subiektywne zdanie pani sedziny zostanie wykonane przez palki i kajdanki. Czy rozumiesz roznice pomiedzy wladza, a zawodem, ktory daje dochod? Realna wladza nalezy wlasnie do sadow, ktore sa opanowane przez kobiety. Sedziowie niejednokrotnie decyduja o losach ludzkich, losach rodzin oraz przyszlosci firm. Nie jest to dobrowolne, lecz wymuszone przemoca.

                                          > Niestety, 99% przemocy w rodzinie jest spowodowana "mentalnoscia macho" czyli p
                                          > rzeswiadczeniem mezczyzn, ze kobieta nalezy do nich i powinna im byc posluszna.

                                          A artykul, ktory komentujesz do sie zupelnie nie liczy. Skadze! Lepiej zawezic swoje horyzonty myslowe i zamknac sie w klatce stereotypow.

                                          > Ciesz sie, ze nie gonia cie na tasmowe badanie przez odbyt pod rygorem wylotu z
                                          > pracy.

                                          Ty sie cieszysz, a mi tego brakuje. Ja sie martwie o zdrowie, a Ty sie martwisz, ze ktos Ci paluszek w pupe wlozy (chwilowa nieprzyjemnosc).

                                          > Doprawdy?
                                          > Nawet reklama z "zona zalezy ktora"?

                                          Ja moge podac tysiace przykladow przeciwnych. Reklamy, w ktorych mezczyzna jest macho, znikaja. Taki Mobilking (chyba tak sie nazywal) tez upadl.

                                          > I dlatego nalezy im zakazac sportu wyczynowego?

                                          Ja jestem za przyzwoleniem. Atakuje kazdy przymus i naduzywanie wladzy. Sport wyczynowy powinien byc dozwolony i na rownych warunkach dla wszystkich. Obecne przywileje kobiet nalezy zlikwidowac.

                                          > Jesli chce sie robic za wyrocznie, trzeba czyms sie poprzec. Wlasne niezachwian
                                          > e przekonanie to ciut za malo.

                                          Wyrocznie? Ze niby kto? JAAAA? Gdzie tak napisalem?
                                          Jezeli trzeba sie czym sie poprzec, to Ty tez sie czym poprzyj. Jak na razie nie zaoferowalas zadnej cyferki.
                                          Poza tym zauwaz, ze forum GW, to nie Science i nie bede tutaj pisal prac naukowych. Czego sie spodziewasz tutaj? Ze poswiece kilka dni na wyszukiwanie statystyk? Ze bede prowadzil wlasne badania, za wlasne pieniadze i nastepnie bede je publikowal tutaj?

                                          Jezeli tak uwazacie z bene i takisobienik, to jestescie po prostu smieszne. Te forum to swobodne wypowiedzi, a nie prace naukowe. Jak Ci sie nie podoba ta forma, to idz robic doktorat i dyskutuj z profesorami. Proste.

                                          > Co ja widze - koniec argumentow, zaczyna sie jazda po rozmowcach.

                                          I bardzo slusznie, bo jak sie przekonasz zamknalem usta bene_gesserit. Nie wymienilem takisobienik i juz otrzymalem wielce "merytoryczny" post o tresci: "bzdury/klamstwa".Bene tez odpowiada w ten desen. Ewentualnie: idz sie doksztalcic chlopczyku, co dopiero sugeruje, ze ona jest wyrocznia i posiada cala wiedze swiata. Ja sie nigdy nie postawilem jako taka wyrocznia.
                                          • takisobienik Re: pytanie do feministek mężatek 07.09.10, 20:53
                                            > Nieprawda. Na przyklad liczne kampanie przeciwko szariatowi, ktory kaze za cudz
                                            > olustwo sa prowadzone przez organizacje broniace praw czlowieka. Takze i te urz
                                            > edy poswiecaja swoj czas kobietom.

                                            Hmmm, może to dlatego, że kobiety są kamienowane za rzekome cudzołóstwo nawet wtedy, gdy ewidentnie wiadomo, że zostały zgwałcone?

                                            > Dlaczego kobieta ma ochrone w trakcie ciazy i macierzynskiego? Po co jej te pie
                                            > niadze i posada czekajaca na nia? Zeby zapewnic srodki do zycia dziecku? To wyo
                                            > braz sobie, ze ojciec takze zapewnia srodki do zycia dziecku, a w zwiazku z tym
                                            > ma takie samo prawo do ochrony jak matka.

                                            Ale jak ojciec nie zapewnia, zwiawszy w siną dal, to środki do życia jednakowoż nadal są potrzebne.

                                            Reszta tych swobodnych wypowiedzi - cóż...
                                            • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 08.09.10, 11:33
                                              Ewidentnie wiadomo? Znaczy sie bylas tam i to Ty zostalas zgwalcona?
                                              Pozwol, ze nie uwierze.

                                              > Ale jak ojciec nie zapewnia, zwiawszy w siną dal, to środki do życia jednakowoż
                                              > nadal są potrzebne.

                                              I co w zwiazku z tym? Niektorzy ojcowie zwiewaja, to prawda. I co z tego?
                                              Inni ojcowie nie zwiewaja. Powinni miec ochrone przed zwolnieniem i utrata miejsca pracy, tak samo jak kobiety. Inaczej mowimy o przywilejach zamiast o rownouprawnieniach.
                                              • sabinac-0 Re: pytanie do feministek mężatek 08.09.10, 20:26
                                                mali_kali napisał:

                                                > Ewidentnie wiadomo? Znaczy sie bylas tam i to Ty zostalas zgwalcona?
                                                > Pozwol, ze nie uwierze.
                                                >
                                                A jesli nawet odbyla pozamalzenski stosunek z wlasnej woli - wciaz uwazasz, ze to zasluguje na tortury i kare smierci?

                                                Wielu uwaza, ze obroncy praw czlowieka maja sie nie wtracac bo to tylko "lokalny koloryt", w przeciwienstwie do tortur i zabijania mezczyzn, np. mnichow w Tybecie,
                                                NB Tybetanek poddawanych przymusowym aborcjom i sterylizacjom tez nikt nie broni zbyt energicznie - czyzby znow "wewnetrzne sprawy kraju"?


                                                • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 09.09.10, 10:41
                                                  > A jesli nawet odbyla pozamalzenski stosunek z wlasnej woli - wciaz uwazasz, ze
                                                  > to zasluguje na tortury i kare smierci?

                                                  W tamtych krajach na tortury mozna zasluzyc, gdy okradniesz jedna rybe na targu. Jezeli tak, to cudzolustwo moze byc karane podobnie. W Europie za kradziez idziesz do wiezienia, czyli kara podobna bedzie odpowiednia w Europie.

                                                  Sprawa Tybetu natomiast to kwestia zupelnie polityczna. Z jednej strony zaspokoic lokalnych gazeciarzy, ktorzy uwazaja prawa czlowieka za nowa Biblie, po tym jak juz odrzucili religie. Z drugiej strony robic interesy z Chinami. W zaleznosci od tego co wazniejsze, to o to akurat sie beda upominac "niezalezne ogranizacje non-profit". Nikomu nie zalezy na Tybetanczykach. Wszystkim na profitach. Takze organizacjom non-profit, bo sa zakladane i sponosorowane przez duze korporacje (np. WWF to dzielo rodziny Rockefeller). Think-tanki partii demokratycznej w USA sa sponosorowane przez Georga Sorosa. Ja tu nie mowie o jakichs tajemnicach lub spiskach. To sa publicznie dostepne dane i Soros jest dumny z tego, ze kontroluje te organizacje. Tak samo Rockefeller przyznaje sie, ze ratuje planete z WWF, ale milczy, ze posiada akcje calego imperium naftowego (np. Chevron lub Exxon).
                                                  • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 09.09.10, 12:05
                                                    >
                                                    > W tamtych krajach na tortury mozna zasluzyc, gdy okradniesz jedna rybe na targu
                                                    > . Jezeli tak, to cudzolustwo moze byc karane podobnie.

                                                    Bzdura. I to z 'okradaniem ryby' (jestes mistrzem lapsusow jezykowych, prosimy o wiecej, biedna okradziona ryba) i to, czemu to kobiete sie oblewa kwasem albo kamienuje, a mezczyzna-cudzoloznik dostaje karę relatywnie symboliczną, o ile w ogole.
                                                  • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 09.09.10, 17:21
                                                    Jezeli pozwolisz, to wejde na Twoj poziom i napisze komentarz do Twojego postu:
                                                    Bzdura! Przytocz statystyki ile kobiet zostalo oblano kwasem, a ilu mezczyzn-cudzoloznikow dostaje kare symboliczna.

                                                    Uzasadnienie? A zapomnialem! Zszedlem do poziomu bene_gesserit, a zatem nie potrzebuje. Wystarczy napisac: Bzdura.
                                                  • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 09.09.10, 20:55
                                                    Polecam lekturę tych dwoch rzeczy:
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Honor_killing
                                                    www2.ohchr.org/english/issues/women/rapporteur/docs/15YearReviewofVAWMandate.pdf
                                                    a tu o tym, jak latwo uciec od wszelkiej odpowiedzialnosci sprawcom zbrodni na kobietach, za ktore karane są kobiety (ktore na przyklad 'pozwolily sie zgwalcic') - w Pakistanie, w innych krajach prawo i praktyka bywaja o wiele bardziej liberalne:
                                                    www.gendercide.org/case_honour.html
                                                  • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 10.09.10, 14:51
                                                    Brawo! Czyli przyznajesz, ze ogranizacje praw czlowieka interweniuja w sprawach kobiet! Ufff... A sabinac-0 twierdzila, ze one interweniuja tylko w przypadku mezczyzn.

                                                    Pomoglas mi udowodnic moj punkt i obalic argument sabinac-0 jakoby organizacje praw czlowieka skupialy sie tylko na mezczyznach. Dziekuje.
                                                  • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 14.09.10, 15:49
                                                    Obie z sabina, jak sadze, wolimy same odpowiadac za swoje slowa.

                                                    Wiec o ile przebrnales przez zlinkowane teksty i masz honor, powinienes odszczekac chamskie uwagi na moj temat.
                                                    Ze zejde na twoj poziom: doczekamy sie? Nie sądzę!
                                                    ;)
                                                  • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 16.09.10, 16:26
                                                    Chamskie uwagi? Ktore niby? Ze odpowiadasz bzdura i koniec? Przeciez tak odpowiedzialas.

                                                    Ze od innych wymagasz statystyk, a sama zadnych nie podajesz? Przeciez wlasnie tak zrobilas. Ja wyraznie poprosilem o liczbe kobiet, ktore zostaly oblane kwasem. Nie podalas tej statystyki nigdzie. Oblania kwasem nie wymyslilem ja, lecz Ty. Przejdz przez linki, to sie dowiesz.

                                                    Jakbys miala watpliwosci, to ten akurat watek zaczal sie od nastepujacej wypowiedzi:
                                                    "> Urzedy te zostaly stworzone, poniewaz instytucje broniace praw czlowieka bronia
                                                    > tylko praw mezczyzn.

                                                    Nieprawda. Na przyklad liczne kampanie przeciwko szariatowi, ktory kaze za cudzolustwo sa prowadzone przez organizacje broniace praw czlowieka. Takze i te urzedy poswiecaja swoj czas kobietom. "

                                                    I nie chodzilo tutaj o udawadnianie, ze kobiety sa lub nie sa atakowane w krajach uznajacych prawo koraniczne.

                                                    Nalezalo udowodnic, ze organizacje praw czlowieka zajmuja sie tylko prawa mezczyzn i to spowodowalo utworzenie oddzielnych organizacji obrony praw kobiet.

                                                    Tymczasem wszystkie udowodnilyscie cos wrecz przeciwnego. Ja to pociagnalem tylko dlatego, bo tak pieknie odpowiadalyscie, jak swiezutkie zealotki, ale zadna nie podala statystyk, ani zrodel (ktorych zawsze wymagacie od innych!!!). Jedynie Ty odeslalas do stron podajacych definicje morderstwa honorowego. Ale znowu bez zadnego to zwiazku z kwestionowana teza, jakoby organizacje praw czlowieka bronily tylko mezczyzn.
                                          • sabinac-0 Re: pytanie do feministek mężatek 08.09.10, 20:16
                                            mali_kali napisał:


                                            > Dla Ciebie licza sie pieniadze, a dla mnie czas wolny

                                            Punkt widzenia, jak zwykle, zalezy od punktu siedzenia.

                                            > Dlaczego kobieta ma ochrone w trakcie ciazy i macierzynskiego? Po co jej te pie
                                            > niadze i posada czekajaca na nia? Zeby zapewnic srodki do zycia dziecku?

                                            Zajarzyles! Brawo!

                                            To wyo
                                            > braz sobie, ze ojciec takze zapewnia srodki do zycia dziecku, a w zwiazku z tym
                                            > ma takie samo prawo do ochrony jak matka.

                                            Ojciec moze sie z rodzicielstwa wypisac na kazdym etapie (rowniez na etapie ciazy) i niejeden to robi.
                                            Kobiecie jest, powiedzmy, zdziebko z tym trudniej.

                                            Chociaz - mozna np. dawac ochrone mezom i partnerom ciezarnych i mlodych matek pod warunkiem notarialnej deklaracji ze zamierzaja sie potomkiem zajmowac lub przynajmniej na niego lozyc.
                                            Sprobuj zapodac ten projekt w gremiach.
                                            >
                                            > > Przypadkiem sa to najlepiej platne prace.
                                            >
                                            > Jako specjalistka od sprzedawania powietrza (czytaj reklama i marketing
                                            > ) dostaniesz wiecej niz za prace w hucie.
                                            >
                                            Ale gorniczka mialaby znacznie wyzsze zarobki i prestiz niz magazynierka w skladzie odpadow toksycznych.

                                            > Co z sercem i srodkami materialn
                                            > ymi, ktore zainwestowalem w bekarta?

                                            Znaczy, mezczyzni nie kochaja dzieci tylko zawarty w nich ICH material genetyczny?
                                            Osobowosc dziecka, jego milosc i przywiazanie, jego zaufanie i podziw dla ojca (w koncu ojcostwo nie jest rownowazne z plemnikiem) nagle przestaja sie liczyc gdy DNA nie pasuje - i wtedy nie ma juz kochanej istoty ludzkiej, jest "bekart" - smiec, zmarnowany czas i wysilek za ktory trzeba zadac zadoscuczynienia.

                                            > Gdy mezczyzna gwalci kobiete, to kara. Gdy k
                                            > obieta podstepem wprowadza bekarta, to nie ma problemu.

                                            Naprawde uwazasz ze urodzenie dziecka po zdradzie jest rownoznaczne z gwaltem?


                                            > Ufamy partnerkom, czy powstrzymujemy sie od seksu?

                                            Jak nie chcemy ojcostwa, zakladamy gumeczke. :)

                                            Ufamy spoleczenstwu, czy bud
                                            > ujemy warowne zamki?
                                            >
                                            Staramy sie nie mieszkac w dzielnicach ze zla slawa lub przenosimy sie na strzezone osiedle.

                                            > Nie, kochana.

                                            Nie jestem twoja "kochana" ani byc nie zamierzam.
                                            Zeby nie bylo niedomowien.

                                            > Jeszcze raz powtorze: nie ma zadnego obiektywnego sposobu stwierdzenia, czy ona
                                            > chciala, czy moze nie. Ewentualna walka fizyczna to jedyny dowod obiektywny. R
                                            > eszta siedzi w glowie kobiety - subiektywizm na maxa.
                                            >
                                            Co zatem postulujesz?
                                            - scigac tylko gwalty gdzie sa swuiadkowie?
                                            - scigac tylko gwalty, gdzie sa slady przemocy fizycznej (choc on zawsze moze powiedziec ze "chciala tylko jej sie odechcialo" lub ze "lubi ostry seks"),
                                            - skreslic gwalt z listy przestepstw a kazda kobiete zglaszajaca takowy aresztowac pod zarzutem oszustwa?

                                            > Ja chc
                                            > ialbym zachowac swoje dziecko i samotnie wychowac. Oczywiscie otrzymujac cala o
                                            > chrone, ktora przysluguje samotnym matkom. Dlaczego chcesz mnie pozbawic tej mo
                                            > zliwosci?

                                            Nie chce cie pozbawic. Wrecz przeciwnie.
                                            P.S. podaj jakis kontakt, jesli spotkam dziewczyne w ciazy ktora nie chce dziecka, skontaktuje ja z toba.
                                            >

                                            > Medycyna, to marny dochod? Przestan, bo pekne ze smiechu. Medycyna daje szanse
                                            > na ogromne dochody. Tam czekaja wielkie pieniadze.

                                            Tyle ze nie kazdy lekarz (a tym bardziej lekarka) ma te szanse. Miejsc na dochodowe specjalizacje jest 0-1 na wojewodztwo i zwykle sa zarezerwowane dla profesorskich synalkow.
                                            >
                                            > Ja nie pisze o byle zawodzie. Ja pisze o wladzy. Opinia sedziego zostanie pozniej
                                            > wyegzekwowana sila. Subiektywne zdanie pani sedziny
                                            > zostanie wykonane przez palki i kajdanki.

                                            A bufoniasty adwokat bioracy za jedna konsultacje pol jej miesiecznej pensji, na sali zwraca sie do niej "mila kolezanko" :)

                                            > A artykul, ktory komentujesz do sie zupelnie nie liczy. Skadze! Lepiej zawezic
                                            > swoje horyzonty myslowe i zamknac sie w klatce stereotypow.
                                            >
                                            Pisalam ze 99% a nie ze 100%. Owszem, spotyka sie nieliczne przypadki mezczyzn - ofiar przemocy kobiet.
                                            Czy to cos zmienia?


                                            > Ty sie cieszysz, a mi tego brakuje. Ja sie martwie o zdrowie, a Ty sie martwisz
                                            > , ze ktos Ci paluszek w pupe wlozy (chwilowa nieprzyjemnosc).

                                            Spoko, na szczescie nie pracuje w PL i moge, jak kazdy wolny czlowiek, sama decydowac kto, kiedy i w jakim celu wlozy palec lub narzedzie w moje nadobne wnetrze.
                                            >
                                            P.S. O badanie przez odbyt mozesz w kazdej chwili poprosic swego lekarza/ lekarke z POZ.

                                            > Poza tym zauwaz, ze forum GW, to nie Science i nie bede tutaj pisal prac naukow
                                            > ych.

                                            Zauwazylam :/
                                            • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 09.09.10, 11:48
                                              1. Pominelas zupelnie fakt krecenia lodow i robienia propagandy przez urzedy stworzone dla feministek. Jest to ewidentny przywilej udzielony tej grupie osob, kosztem reszty spoleczenstwa.

                                              2. > Punkt widzenia, jak zwykle, zalezy od punktu siedzenia.
                                              I co to znaczy? Ze zabraklo Ci argumentow? Faktem jest, ze prawo zapewnia mezczyznom dluzszy okres pracy przy krotszym okresie zycia. Daje to kobietom przywilej szanowania zdrowia i wiecej czasu bez pracy, gdy otrzymuja wynagrodzenie (emeryture). Nie da rady tego wymazac. Konkretny przywilej kobiet umocowany w prawie.

                                              3. > Chociaz - mozna np. dawac ochrone mezom i partnerom ciezarnych i mlodych matek
                                              > pod warunkiem notarialnej deklaracji ze zamierzaja sie potomkiem zajmowac lub p
                                              > rzynajmniej na niego lozyc.
                                              > Sprobuj zapodac ten projekt w gremiach.

                                              No to wlasnie teraz Ty zajarzylas jaki przywilej maja kobiety, a mezczyzni sa ich pozbawieni. Ja jestem za wolnoscia i zaufaniem w zyciu i dlatego przeciwny jakimkolwiek deklaracjom notarialnym. Jestes ojcem dziecka, to powinienes otrzymac ochrone w ciazy i w okresie urlopow macierzynskich/wychowawczych twojej zony. Inaczej mamy przywilej dla kobiet zapisany w prawie.
                                              Kobiety takze nie sa przywiazane do dziecka. Moga sie wypisac z macierzynstwa bez problemu. Gdzie jest jakas kwestia? Kobiety odchodza i zostawiaja dzieci mezom. Kobiety oddaja dzieci do adopcji. Jesli chca, to tez moga odejsc w kazdej chwili.

                                              4. > Ale gorniczka mialaby znacznie wyzsze zarobki i prestiz niz magazynierka w skla
                                              > dzie odpadow toksycznych.

                                              Wydaje mi sie, ze troche niedojrzale jest Twoje stanowisko. Pieniadze nie sa najwazniejsza. Zdrowia za to nie kupisz. Kobiety sa chronione przed wykonywaniem prac zwiazanych z zagrozeniem zdrowia. Ty natomiast przedkladasz zarobki nad zdrowie. I co z tych pieniedzy, gdy umierasz nie dozywajac nawet emerytury? To wlasnie los wielu mezczyzn.

                                              5. > Naprawde uwazasz ze urodzenie dziecka po zdradzie jest rownoznaczne z gwaltem?

                                              Uwazam, ze urodzenie dziecka obcego mezczyzny i przedstawienie go mezowi jako jego wlasne, jest rownoznaczne z wymuszeniem w relacjach seksualnych. Gwalt jest takze wymuszeniem w relacjach seksualnych.
                                              Samo urodzenie dziecka - nie. Bycie nieuczciwa wobec osoby, ktora Cie kocha - tak.

                                              6. Na temat zaufania. Bardzo mi przykro, ze wolisz sie otaczac policja i budowac ghetto. Ja wspieram spoleczenstwo wolne i otwarte. Spoleczenstwo, w ktorym ludzie moga sobie ufac i zyc spokojnie obok siebie. Pierwszy warunek takiego spoleczenstwa, to zadnych przywilejow gwarantowanych dla nikogo. W zwiazku z tym postulatem kobiety nie powinny oszukiwac partnerow, ze sa zabezpieczone, a pozniej egzekwowac prawnie obowiazku alimentacyjnego. Masz obowiazke mowic prawde zawsze i dopiero wtedy otrzymujesz prawa. Obecnie obowiazuje konstrukcja prawna, ze gdy ktos mnie wprowadzil w blad, to nie ponosze konsekwencji swoich czynow. Czas ja rozciagnac takze na prawo rodzinne, a nie tworzyc taka wysepke i luke w przepisach prawnych.

                                              7. Postuluje, ze kazdy stosunek pozamalzenski jest nielegalny i podlega karze. Zarowno mezczyzna, jak i kobieta zostana ukarani. W przypadku gwaltu oznacza, ze taki stosunek zostal wymuszony, a to juz w swietle obecnego kodeksu zwalnia od odpowiedzialnosci karnej. Jezeli ktos przystawi Ci pistolet do glowy i kaze bic osobe trzecia, to wcale nie zostaniesz ukarana. Prawda, ze banalne rozwiazanie? Nie mogloby byc nic prostszego.

                                              8. > Nie chce cie pozbawic. Wrecz przeciwnie.
                                              > P.S. podaj jakis kontakt, jesli spotkam dziewczyne w ciazy ktora nie chce dziec
                                              > ka, skontaktuje ja z toba.

                                              No wlasnie w tej chwili mnie pozbawiasz, bo moja opinia nie jest istotna przy podjemowaniu decyzji o aborcji.
                                              PS. Mi chodzi o kobiete, ktora nosi moje dziecko, a nie przypadkowego goscia. Nie chce decydowac za innych ludzi, lecz tylko za siebie.

                                              9. Temat sadow. I co z tego, ze w sadach panuje kumoterstwo? Na tym kumoterstwie w 80% zarabiaja kobiety, bo tyle stanowia ogolu sedziow. Fakt, ktorego nie podwazasz, to ze wladza sadownicza (jeden z trzech filarow kazdego panstwa) nalezy do kobiet. Ale im tego malo i chca teraz parytetow w legislatywie, bez utraty wplywow w sadownictwie. To przeciez zwiekszanie wladzy jednej strony, a nie rownouprawnienie.

                                              10. > Czy to cos zmienia?
                                              Bardzo duzo. Nie budujcie stereotypow. Tak samo szkodliwe sa stereotypy o Zydach, homoseksualistach i masonach. Kazdy z tych stereotypow jest szkodliwy.

                                              11. Dbalosc o zdrowie kobiet poprzez akcje sponosorowane w ustawie budzetowej (a zatem prawo) przy braku takich dla mezczyzn. Nic tutaj nie piszesz ciekawego poza faktem, ze mieszkasz poza PL. Co to zmienia w sytuacji kobiet i mezczyzn? Wobec kobiet sa rzadowe programy walki z rakiem piersi. Odbywaja sie regularne "dni walki z...". Kupuje sie autobusy-mammografy. To wszystko z publicznych pieniedzy (czyli znowu prawa i ustawy). O mezczyzn tak sie nie dba. Kampanie dotyczace zdrowia mezczyzn mozna policzyc na palcach jednej reki.

                                              12. Zauwazylas, ze to nie Science! Super! To dopiero wstep do dyskusji na forum. Nie jest to takze ogranizacja polityczna. Wypowiedzi na forum nie stanowia takze tematow dyskusji w korytarzach sejmowych. Piszemy tutaj sobie co myslimy i wymieniamy poglady. Tylko i wylacznie. Ja nie marze, aby zmienic swiat. Ta dyskusja udawadniam jak duzo przywilejow maja kobiety. I to przywilejow nadanych prawnie, bo kazde finansowanie od panstwa, to prawa i ustawy. Bo kodeks pracy i kodeks karny, to prawo i ustawy. Prostuje klamstwa jakie niektore srodowiska chcialyby przekazac jako prawde absolutna i poprawna politycznie.
                                              • sabinac-0 Re: pytanie do feministek mężatek 09.09.10, 23:12
                                                mali_kali napisał:

                                                > 1. Pominelas zupelnie fakt krecenia lodow i robienia propagandy przez urzedy st
                                                > worzone dla feministek. Jest to ewidentny przywilej udzielony tej grupie osob,
                                                > kosztem reszty spoleczenstwa.
                                                >
                                                Jesli juz mowa o tych straaaasznie prestizowych i dochodowych urzedach na ktore ponoc rujnuja sie nieszczesni "uczciwi" (bo rodzaju meskiego?) podatnicy:
                                                Najpierw byl Pelnomocnik d.s. Kobiet.
                                                Potem: Pelnomocnik d.s. Kobiet i Rodziny.
                                                Nastepnie: Pelnomocnik d.s. Rodziny i Kobiet.
                                                Obecnie mamy Pelnomocnika d.s. Rodziny.
                                                :)
                                                > 2. > Punkt widzenia, jak zwykle, zalezy od punktu siedzenia.
                                                > I co to znaczy? Ze zabraklo Ci argumentow? Faktem jest, ze prawo zapewnia mezcz
                                                > yznom dluzszy okres pracy przy krotszym okresie zycia. Daje to kobietom przywil
                                                > ej szanowania zdrowia i wiecej czasu bez pracy, gdy otrzymuja wynagrodzenie (em
                                                > eryture). Nie da rady tego wymazac. Konkretny przywilej kobiet umocowany w praw
                                                > ie.
                                                >
                                                Trudno dbac o zdrowie gdy nie ma sie ani na przyzwoite jedzenie, ani na leki.
                                                Z tym "czasem bez pracy" tez sprawa dyskusyjna - juz za komuny spiewano "szoruj babciu do kolejki" a dzis babcia jest chetnie zatrudniana na podwojny etat jako darmowa opiekunka.

                                                Nie wiem czy wiesz (pewnie nie, jako ze tutejsze trolliki uwazaja chromosom Y za wystarczajacy dowod madrosci i wiedza im zbedna), ale wiekszosc organizacji feministycznych postuluje zrownanie wieku emerytalnego mezczyzn i kobiet.
                                                Oczywiscie bardzo protestuja panowie - najpierw argumentujac, ze "jak mozna to robic pieknym paniom" a potem "kto nam bedzie dzieci pilnowal?!". :/


                                                > Jestes ojcem dziecka, to powinienes otrzym
                                                > ac ochrone w ciazy i w okresie urlopow macierzynskich/wychowawczych twojej zony

                                                Zalezy ktorej? :D

                                                > Kobiety odchodza i zostawiaja dzieci mez
                                                > om.

                                                Owszem. Masowo. :P
                                                >

                                                > Wydaje mi sie, ze troche niedojrzale jest Twoje stanowisko. Pieniadze nie sa na
                                                > jwazniejsza. Zdrowia za to nie kupisz. Kobiety sa chronione przed wykonywaniem
                                                > prac zwiazanych z zagrozeniem zdrowia.

                                                Nie zajarzyles.
                                                Praca np. w zakladach chemicznych jest tak samo lub bardziej szkodliwa dla zdrowia niz praca gornika, ale nie ma ani prestizu, ani przywilejow, ani rekompensaty za ryzyko - te ostatnie zarezerwowane sa dla "hanysow". Nie musze dodawac, ze "hanysek" nie dopuszcza do konfitur.
                                                >

                                                > Uwazam, ze urodzenie dziecka obcego mezczyzny i przedstawienie go mezowi jako j
                                                > ego wlasne, jest rownoznaczne z wymuszeniem w relacjach seksualnych.

                                                Nie komentuje.
                                                >
                                                > 6. Na temat zaufania. Bardzo mi przykro, ze wolisz sie otaczac policja i budowa
                                                > c ghetto. Ja wspieram spoleczenstwo wolne i otwarte. Spoleczenstwo, w ktorym lu
                                                > dzie moga sobie ufac i zyc spokojnie obok siebie.

                                                Ja tez wolalabym miejsce, gdzie lew i owieczka leza przytuleni do siebie:)

                                                Pierwszy warunek takiego spoleczenstwa, to zadnych przywilejow gwarantowanych dla nikogo. W zwiazku z tym postulatem kobiety nie powinny oszukiwac partnerow, ze sa zabezpieczone, a pozniej egzekwowac prawnie obowiazku alimentacyjnego.

                                                Pewnie: pogonic te baby, wybatozyc, pozamykac i zaraz bedzie raj na ziemi a ludzie beda zyli szczesliwie, bez wojen i przestepczosci.
                                                Wiadomo - co zle, to baby. :/

                                                > Masz obowiazke mowic prawde zawsze i dopiero wtedy otrzymujesz prawa.

                                                Powiedz to panom wracajacym pozno do domu i zmazujacym szminke mowiac ze "zebranie sie przedluzylo" :P

                                                > 7. Postuluje, ze kazdy stosunek pozamalzenski jest nielegalny i podlega karze.
                                                > Zarowno mezczyzna, jak i kobieta zostana ukarani.

                                                No tak, trzeba bedzie zalozyc specjalny korpus policji do sledzenia i scigania zborsuczonych par ioraz specow od kamieniowania cudzoloznic - wtedy zniknie bezrobocie i dopiero bedzie raj!

                                                Cos tam jeszcze naskrobales ale juz nie czytam. W sumie poprzekomarzalabym sie jeszcze troszke, ale robi sie pozno i pasza dla trolli mi sie konczy.
                                                Adieu.
                                  • sabinac-0 Re: pytanie do feministek mężatek 06.09.10, 13:59
                                    mali_kali napisał:

                                    > Fakt dominacji nie jest wlasciwy mezczyznom. W zyciu spolecznym dominuja kobiet
                                    > y. Poprzez prawa dajace im przywileje.

                                    Ta bajeczka o szyi krecacej glowa...

                                    Ponownie pozwole sobie zacytowac stary slaski dowcip o rzadach kobiet:
                                    Wraca Masztalski podpity do domu, w drzwiach zderza sie z tesciowa i zaczepnie pyta "No, kto tu, k...a, rzadzi?". Na to tesciowa "A pewnie ze ja i moja dzioucha". No to Masztalski: "Wiec rzadzta dobrze bo wlasnie przepilech cala wyplate".
                                    • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 06.09.10, 17:00
                                      > Ta bajeczka o szyi krecacej glowa...

                                      Patrz odpowiedz powyzej. Bajeczki i dowcipy moga byc Twoja specjalnoscia, ale istnieje takze rzeczywisty i namacalny swiat.
                                  • gruszkasia Re: pytanie do feministek mężatek 07.09.10, 08:49
                                    mali_kali napisał:

                                    A więc napisałeś, że dominacja jest zła i że jej symbolem jest narzucanie własnego nazwiska współmałżonkowi.
                          • takisobienik Re: pytanie do feministek mężatek 05.09.10, 07:50
                            Równouprawnienie oznacza równe prawa.
                            • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 06.09.10, 10:31
                              Na przyklad parytety? To tez rowne prawa?
                              • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 06.09.10, 11:08
                                Nieno, co ty. Rowne prawa to sa teraz, kiedy partie skladaja sie z poklepujacych sie po plecach kolesiow, ktorzy kobiety w polityce traktują jako paprotki.
                                • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 06.09.10, 15:18
                                  Sklad partii nie jest regulowany prawnie. Podaj jakis przepis prawny na poparcie tej tezy.
                                  Takie cos nie istnieje i na Tobie spoczywa obowiazek udowdnienia istnienie odpowiedniego artykulu w ustawie.

                                  Natomiast feministki chca przymusu i zeby policja egzekwowala okreslony X% kobiet.

                                  • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 07.09.10, 18:31
                                    mali_kali napisał:

                                    > Sklad partii nie jest regulowany prawnie. Podaj jakis przepis prawny na poparci
                                    > > Takie cos nie istnieje i na Tobie spoczywa obowiazek udowdnienia istnienie odpo
                                    > wiedniego artykulu w ustawie.

                                    W celó?
                                    Nie pisze, ze prawo dyskryminje kobiety, ale ze dyskryminuje nas praktyka. I temu ma zapobiegac prawo o parytetach. Teraz bedzie latwiej skumać?

                                    > Natomiast feministki chca przymusu i zeby policja egzekwowala okreslony X% kobi
                                    > et.

                                    Yhyyy. Ustawy uchwala sie w celu ich niełamania, a złamanie powoduje okreslone w ustawie konsekwencje.
                                    • mali_kali Re: pytanie do feministek mężatek 08.09.10, 11:37
                                      A nas dyskryminuje praktyka we wladzy sadowniczej. Wladza sadownicza to jeden z 3 filarow wladzy - wiedzialas o tym?
                                      Swobodne opinie sedziego sa pozniej wymuszane poprzez brutalne uzycie sily fizycznej.

                                      Jak chcesz rzeczywiscie rownouprawnienia, to walcz o parytety i w parlamencie i w sadzie. Jezeli skupisz sie na parlamencie, to coz... walczysz o coraz wieksze przywileje, a nie rownouprawnienie.
                    • rum99 Re: pytanie do feministek mężatek 06.01.11, 19:37
                      ten twoj maz to jakis przyglup....i juz przestan gdakac...krotko i na temat plissssssssss...
    • sabinac-0 Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 11:33
      bajella napisała:

      > czy Wasi mężowie są feministami?

      Tak.

      > czy wyobrażacie sobie życie z
      > mężczyzną, który uważa feminizm za chory wymysł a Was za dziwolągi?

      Nie.

      > Skąd się takich bierze???

      Z wielu przegadanych godzin. :)
    • gotlama Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 11:49
      Mój mąż uważa, że trzeba przestrzegać podstawowych zasad dobrego małżeństwa:
      - kobieta nie ma obowiązku dawania d.. na zawołanie
      - trzeba wysłuchać co żona ma "na wątrobie i mózgu" (polemika nie zawsze
      wskazana, czasem lepiej odczekać, tak jak to czyni mój mąż, bym sobie to
      przemyślała)
      Zaś ze strony żeńskiej te zasady wyglądają następująco:
      - żona ma wysłuchać, co mąż chce jej powiedzieć (niekoniecznie się zgadzając,
      można polemizować byle merytorycznie ;)
      - nie mylić męża z bankomatem
      -tak jak my mamy prawo mieć PMS-a, tak mąż ma prawo mieć stresa ;)

    • triss_merigold6 Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 11:57
      A jak zdefiniować feministę? - nie zwraca uwagi na zgrabne kobiety w
      mini? - nie śmieje się z seksistowskich dowcipów? - uważa, że
      wszystkie obowiązki powinny być idealnie równo podzielone? - głosuje
      na kobiety? - pamięta o antykoncepcji?
      • mijo81 Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 13:02
        Feminista to ten kto nie jest szowinistą ..... inaczej feministki
        byłyby singielkami.
        • bajella Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 13:50
          dokładnie tak, dla mnie feminista to nie-szowinista i nie oczekuję
          wcale, żeby biegał na manify, głosował na kobiety bo są kobietami i
          gotował obiadki bo tak wypada. Za to oczekuję, że nie będzie
          uważał,że kobieta nie ma nic do powiedzenia w kwestii nazwiska
          własnego dziecka bo od wieków tak jest, że nazwisko to w linii
          męskiej i kropka. No i potrafił pojąć np że mężczyźni są szefami
          kuchni niekoniecznie dlatego, że lepiej gotują.Ale do tego-jak to
          inny kolega już zauważył trzeba otwartego umysłu i tego szowinistom
          brakuje.
          • pazdzioszek2010 Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 14:37
            > dokładnie tak, dla mnie feminista to nie-szowinista i nie oczekuję
            > wcale, żeby biegał na manify, głosował na kobiety bo są kobietami i
            > gotował obiadki bo tak wypada.

            Aaa, takie buty. Myślałem, że Ci chodzi o takiego działaczyka, co to z flagą w pierwszym szeregu i hasłami na ustach. Bo jeśli przyjąć Twoją definicję, to i ja jestem feministą.
            • mijo81 Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 18:52
              Kur...., ja też jestem feministą !!!!
              Zaraz okaże się że większość chłopów to feminiści.
      • vargtimmen Re: pytanie do feministek mężatek 23.08.10, 00:00
        triss_merigold6 napisała:

        > A jak zdefiniować feministę?

        To facet, który zakochał się w feministce.

        - nie zwraca uwagi na zgrabne kobiety w mini?

        Hipokryta, gej, albo słuchowiec ;)

        - nie śmieje się z seksistowskich dowcipów?

        Już lepiej.

        > - uważa, że wszystkie obowiązki powinny być idealnie równo podzielone?

        Bingo! Ewentualnie, niskie zarobki usiłuje zastąpić tą ideologią.


        > głosuje na kobiety?

        Nie, to byłby seksizm.

        > - pamięta o antykoncepcji?

        Nie, to człowiek przewidujący.
    • winniepooh Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 18:06
      wszyscy zadeklarowani polscy feminiści jakich spotkałam (sztuk 3)
      byli w jakiś sposób poszkodowani przez społeczeństwo/naturę a
      kobiety uważali za jeszcze bardziej niedorobione stworzenia.

      wydaje mi się, że europejczycy mają feminizm lepiej zintegrowany z
      grupą poglądów liberalno-lewicowych i przyswojone nowoczesne
      schematy ról płciowych.

      dla polaka feminizm to sposób na wyrwanie laski.
      • pazdzioszek2010 Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 18:41
        > wydaje mi się, że europejczycy mają feminizm lepiej zintegrowany z
        > grupą poglądów liberalno-lewicowych i przyswojone nowoczesne
        > schematy ról płciowych.

        Podobno na Zachodzie powiedzenie o sobie "jestem feministą" jest równie naturalne, co powiedzenie o sobie "jestem demokratą". Ale ponieważ rzadko bywam, mogę się tu jedynie opierać na relacjach Magdaleny Środy.
        • vargtimmen Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 23:56
          pazdzioszek2010 napisał:

          > > wydaje mi się, że europejczycy mają feminizm lepiej zintegrowany z
          > > grupą poglądów liberalno-lewicowych i przyswojone nowoczesne
          > > schematy ról płciowych.
          >
          > Podobno na Zachodzie powiedzenie o sobie "jestem feministą" jest równie natural
          > ne, co powiedzenie o sobie "jestem demokratą".


          Z równie naturalnym mrugnięciem oka... ;)
      • bajella Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 20:16
        prawdziwy feminista ma założenia feminizmu wpojone w sposób tak
        naturalny - wychowanie?- że nawet do głowy mu nie przyjdzie, że jest
        feministą. A podryw na feminizm można rozpoznać np po tym że
        pseudofeminista nie prawi komplementów pt jakie masz piękne oczy ale
        często powtarza - Ty z Twoją inteligencją...taki spryciarz
        • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 20:35
          Ee tam.
          Mi sie wydaje, ze np idealnym przykladem tekstu podrywacza-
          'feministy' jest toto. Tzn znam goscia tylko z widzenia i nie
          mam pojecia - byc moze jest najprawdziwszym feministą, ale skądinad
          i spod napisow pod tekstem widac, jaki ta historia ma podrywowy
          potencjal. Boże, jaki on jest wrazliwy...
          • maly_zlosliwiec Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 20:51
            Ciężko się czyta takie zwierzenia, wiedząc że to prawda.
          • pazdzioszek2010 Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 21:10
            > Tzn znam goscia tylko z widzenia i nie
            > mam pojecia - byc moze jest najprawdziwszym feministą, ale skądinad
            > i spod napisow pod tekstem widac, jaki ta historia ma podrywowy
            > potencjal. Boże, jaki on jest wrazliwy...

            Ale jednak trzeba powiedzieć, że chwyta… historia. A Autor nawet niezgorszy. Może też jakimś ptysiem z kremem nie jest, ale jakby zgolił te żałosne wąsiki, to powiem Ci, że całkiem-całkiem. Do tego niezależny, i w kolektywie działa… hmm… czyli pełen sprzeczności - a cóż bardziej pociąga kobiety? :)
            • triss_merigold6 No coś Ty... 23.08.10, 09:08
              Niezależnie od wzruszających wyznań i wąsika, autor - sądząc po
              zdjęciu - ma na twarzy wypisane "jestem leszczem". Takie zero
              testosteronu. Sprawia wrażenie typa, który będzie długo ględził na
              temat teorii różnych używając bardzo naukowych określeń zamiast
              zabrać kobietę na kolację, a potem do domu.
              • pazdzioszek2010 Re: No coś Ty... 23.08.10, 09:43
                > Niezależnie od wzruszających wyznań i wąsika, autor - sądząc po
                > zdjęciu - ma na twarzy wypisane "jestem leszczem". Takie zero
                > testosteronu. Sprawia wrażenie typa, który będzie długo ględził na
                > temat teorii różnych używając bardzo naukowych określeń zamiast
                > zabrać kobietę na kolację, a potem do domu.

                Hmm… no może faktycznie taki trochę inteligencik, jeszcze te telewizorki… dobrze by go do Bodzia czy innego Andrzejka na siłkę zapisać (najlepiej od razu karnet wykupić po prostu i tyle) – to już niejednego, jak to mówisz, "leszcza" zrobiło mężczyznę co się zowie! Jak omawiany przyjmie w piątek dwie serie na klatę, to w sobotę wyciągnie kobietę i na kolację ze śniadaniem. :)
                • triss_merigold6 Re: No coś Ty... 23.08.10, 09:52
                  Nie zrozumiałeś. Na zdjęciu nie widać jaką facet ma sylwetkę i nie
                  ma to większego znaczenia, po prostu sprawia wrażenie ofiary losu.
                  Jako ofiara losu może być interesujący tylko dla kobiet o wybitnie
                  rozwiniętym instynkcie opiekuńczym. Strategia rwania "na ofiarę
                  losu" jest niezbyt skuteczna.
                  • pazdzioszek2010 Re: No coś Ty... 23.08.10, 10:09
                    > Nie zrozumiałeś. Na zdjęciu nie widać jaką facet ma sylwetkę i nie
                    > ma to większego znaczenia, po prostu sprawia wrażenie ofiary losu.

                    To Ty właśnie. Nie zrozumiałaś. :) Chodzi o to, że trenowanie na siłowni wpływa korzystnie również na siłę psychiczną - człowiek się zaczyna inaczej zachowywać. Aczkolwiek znam tę zasadę jedynie z drugiej ręki, bo sam nie ćwiczę. Siłownię mam opanowaną jedynie od strony lingwistycznej, he he. "Bez mety nie ma atlety" i tak dalej. Śmieszny mają żargon chłopacy. :)
                  • mali_kali Re: No coś Ty... 25.08.10, 15:36
                    > Jako ofiara losu może być interesujący tylko dla kobiet o wybitnie
                    > rozwiniętym instynkcie opiekuńczym. Strategia rwania "na ofiarę
                    > losu" jest niezbyt skuteczna.

                    Czyli bene_gesserit! Bo to ona podala goscia jako ideal.

                    A teraz poplaczmy razem i zobaczymy ile jeszcze chetnych do nawiazania
                    znajomosci sie znajdzie. Bene?
          • bajella Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 21:28
            Ee tam. To Ty mówisz o takim ambitniejszym podrywie a ja mówię o
            normalnych prościejszych chłopczykach co to o żadnym genderze w
            życiu nie słyszeli i do żadnego kolektywu nie należą. Tacy też
            jeszcze są. A nawet przede wszystkim tacy.
            • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 21:37
              Szukaj poza:
              * uczelniami technicznymi/absolwentami takich uczelni
              * srodowiskami konserwatywnymi i/lub prawicowymi
              * uczelniami, szkolącymi żołnierzy korporacji/absolwentami takich
              uczelni
              • boromir25 Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 23:36
                W zasadzie jestem z uczelni technicznej (politechnika,ale już ją rzuciłem), z
                rodziny konserwatywnej (najbliższa rodzina raczej nie, ale większość rodziny
                tak), byłem na takiej uczelni "korporacyjnej" , ale chyba jestem feministą tzn.
                nie lubię tego określenia, bo dla mnie taka ideologia (jak to nazwać ?) jest
                naturalna i zawsze taki byłem.

                P.S. zarejestrowałem się tylko po to żeby to napisać :)
                • bene_gesserit Re: pytanie do feministek mężatek 22.08.10, 23:50
                  Polibudę rzuciles, dom rodzinny to dla doroslego czlowieka to nie
                  jest srodowisko, a jeden czynnik z trzech to jak zaden ;)))
                  Poza tym jestes przedstawicielem pokolenia, ktore byc moze bedzie
                  jutrzenką nadziei ;)

                  > P.S. zarejestrowałem się tylko po to żeby to napisać :)

                  Jak jestes do wzięcia i do rzeczy, to aktywnosc w tym watku moze
                  zmienic twoje zycie ;)
                  • boromir25 Re: pytanie do feministek mężatek 24.08.10, 14:42
                    bene_gesserit napisała:

                    > Poza tym jestes przedstawicielem pokolenia, ktore byc moze bedzie
                    > jutrzenką nadziei ;)

                    To mi się podoba, ale jednak chyba marna szansa patrząc m.in. na moich znajomych
                    (znajomi to za dużo powiedziane) którzy jak twierdzą kobiety są cytuje: "do
                    dziabnięcia, trzeba pukać ile wlezie"

                    > Jak jestes do wzięcia i do rzeczy, to aktywnosc w tym watku moze
                    > zmienic twoje zycie ;)

                    Ok, spełniam te dwa warunki...chyba, bo tylko do tego pierwszego mam pewność :)


                    • pazdzioszek2010 Re: pytanie do feministek mężatek 24.08.10, 15:12
                      > > Jak jestes do wzięcia i do rzeczy, to aktywnosc w tym watku moze
                      > > zmienic twoje zycie ;)
                      >
                      > Ok, spełniam te dwa warunki...chyba, bo tylko do tego pierwszego mam pewność :)


                      Skoro jesteś taki do rzeczy, to czemu jesteś również do wzięcia? ;)
                      • boromir25 Re: pytanie do feministek mężatek 24.08.10, 15:24
                        dlatego napisałem chyba, bo tego nie byłem pewien ;)
                      • maly_zlosliwiec Re: pytanie do feministek mężatek 24.08.10, 15:40
                        Bo żaden facet nie ma na czole etykiety - chodzący skarb ?
                        • pazdzioszek2010 Re: pytanie do feministek mężatek 24.08.10, 17:51
                          > Bo żaden facet nie ma na czole etykiety - chodzący skarb ?

                          No ale to chyba macie jakieś sposoby na rozpoznawanie takich skarbów mimo braku etykiet?
                          • maly_zlosliwiec Re: pytanie do feministek mężatek 24.08.10, 17:57
                            Ja mam wyjątkowy talent. Innym współczuję jego braku. Najpierw się szuka
                            wspólnych tematów do rozmów i poznaje cudze hobby. A potem samo idzie......
                            • pazdzioszek2010 Re: pytanie do feministek mężatek 24.08.10, 19:12
                              > Najpierw się szuka
                              > wspólnych tematów do rozmów i poznaje cudze hobby. A potem samo idzie......

                              O! To może Ty mi wyjaśnisz rzecz, która mnie zastanawia od wieków: czemu kobiety tak dużą wagę przykładają do hobby, zainteresowań, pasji itp. "faceta" (jak to określają)? - zewsząd się słyszy: "kręcą mnie faceci z pasją", "lubię facetów mających ciekawe zainteresowania" i inne tej klasy.

                              No, to jak to jest? Czemu mężczyźni z pasją są tacy fascynujący i czemu w mężczyznach tak fascynuje kobiety pasja? :)
                              • maly_zlosliwiec Re: pytanie do feministek mężatek 24.08.10, 19:25
                                Proste. Jak on ma pasję to zrozumie też moja. Przynajmniej w moim wypadku.
                              • pavvka Re: pytanie do feministek mężatek 25.08.10, 14:07
                                pazdzioszek2010 napisał:

                                > O! To może Ty mi wyjaśnisz rzecz, która mnie zastanawia od wieków:
                                czemu kobiet
                                > y tak dużą wagę przykładają do hobby, zainteresowań, pasji
                                itp. "faceta" (jak t
                                > o określają)? - zewsząd się słyszy: "kręcą mnie faceci z
                                pasją", "lubię facetów
                                > mających ciekawe zainteresowania" i inne tej klasy.
                                >
                                > No, to jak to jest? Czemu mężczyźni z pasją są tacy fascynujący i
                                czemu w mężcz
                                > yznach tak fascynuje kobiety pasja? :)

                                Naprawdę widzisz coś takiego? Bo ja mam wrażenie, że częściej jest
                                odwrotnie. Prawdziwa pasja pochłania mnóstwo czasu, często też
                                pieniędzy, a kobiety w większości wolą mężczyzn, którzy spędzają
                                wolny czas z nimi, albo robią coś pożytecznego. Chyba, że kobieta
                                sama podziela pasję faceta.
                                • pazdzioszek2010 Re: pytanie do feministek mężatek 25.08.10, 15:07
                                  > Naprawdę widzisz coś takiego?

                                  Naprawdę.

                                  > Chyba, że kobieta sama podziela pasję faceta.

                                  No nie, takie coś to by jeszcze się dało zrozumieć. Ale właśnie bez podzielania… sam fakt oddawania się pasjom zwiększa atrakcyjność mężczyzny w oczach kobiety. A jak zainteresowań brak, to kobieta kręci nosem, potrząsa głową i w ogóle dziwnie się zachowuje, aż w końcu sobie znajomość odpuszcza. :)

                                  Tzn. nie żebym jakoś szczególnie ufał swoim obserwacjom, mogę się, rzecz jasna, grubo mylić, ale takie mam wrażenie.
                                • easz Re: pytanie do feministek mężatek 26.08.10, 23:44
                                  pavvka napisał:

                                  > pazdzioszek2010 napisał:
                                  >
                                  > > O! To może Ty mi wyjaśnisz rzecz, która mnie zastanawia od
                                  wieków: czemu kobiety tak dużą wagę przykładają do hobby,
                                  zainteresowań, pasji itp. "faceta" (jak t
                                  > > o określają)? - zewsząd się słyszy: "kręcą mnie faceci z
                                  > > pasją", "lubię facetów mających ciekawe zainteresowania" i inne
                                  tej klasy.
                                  > >
                                  > > No, to jak to jest? Czemu mężczyźni z pasją są tacy fascynujący
                                  i czemu w mężczyznach tak fascynuje kobiety pasja? :)
                                  >
                                  > Naprawdę widzisz coś takiego? Bo ja mam wrażenie, że częściej jest
                                  > odwrotnie. Prawdziwa pasja pochłania mnóstwo czasu, często też
                                  > pieniędzy, a kobiety w większości wolą mężczyzn, którzy spędzają
                                  > wolny czas z nimi, albo robią coś pożytecznego. Chyba, że kobieta
                                  > sama podziela pasję faceta.

                                  Nie wiem, czy Tobie, czy Paździoszkowi, ale spróbuję odpowiedzieć,
                                  bo coś sobie nie radzicie, chłopaki;) Nie czytacie między wierszami.
                                  Pasja - to zwykle oznacza, że chłopak ma po prostu i zwyczajnie mieć
                                  swoje zdanie, być go pewnym, pewnym siebie, umieć obronić
                                  stanowisko, mieć kręgosłup itp.

                                  Może to oznaczać również, że dziewczyna, która ma takie oczekiwania,
                                  w rzeczywistości oczekuje, że pasjonat będzie miał pasyjne podejście
                                  do życia, a zwłaszcza do życia z nią i do niej, więc pełne
                                  namiętności, radości, bez znieczulenia i bez hamulców:)

                                  Oczywiście, może też to oznaczać, że laska szuka gościa, który ma
                                  pasję, z której może być grubsza forsa, ale to nie moja kwestia na
                                  tym forum;)

                                  Może też być pasja=pasja i nic więcej;) I wtedy dobrze, kiedy
                                  partner/ka też ma pasję, albo dzielą tę samą, jak powiedziałeś.

                                  A Ty? Nie chciałbyś, żeby Twoja partnerka miała jakąś pasję, choć
                                  hobby?

                                  A może nie chciałbyś spędzać z nią więcej i coraz więcej czasu?

                                  Jeśli chodzi o robienie czegoś pożytecznego itp. - podziw? Poza tym -
                                  Ty chyba też nie chciałbyś być z kimś nudnym i nijakim?
                                  K i m - tyle różnic co podobieństw;)
        • easz Re: pytanie do feministek mężatek 23.08.10, 11:31
          bajella napisała:

          > prawdziwy feminista ma założenia feminizmu wpojone w sposób tak
          > naturalny

          Znaczy jest większym i prawdziwszym feministą ode mnie i w dodatku męskim mężczyzną? Łał.
        • a1ma Re: pytanie do feministek mężatek 23.08.10, 12:33
          bajella napisała:

          > prawdziwy feminista ma założenia feminizmu wpojone w sposób tak
          > naturalny - wychowanie?- że nawet do głowy mu nie przyjdzie, że jest
          > feministą.

          O, to właśnie tak ma mój mąż.
          Nie dzieli ludzi ze względu na płeć, nie dzieli zajęć na damskie i męskie.

          Natomiast zapytany, czy jest feministą - chyba by zaprzeczył. Muszę sprawdzić ;)
      • pavvka Re: pytanie do feministek mężatek 23.08.10, 16:22
        winniepooh napisała:

        > wszyscy zadeklarowani polscy feminiści jakich spotkałam (sztuk 3)
        > byli w jakiś sposób poszkodowani przez społeczeństwo/naturę a
        > kobiety uważali za jeszcze bardziej niedorobione stworzenia.

        Hm, ale w tym przypadku to, że sami określali siebie jako
        feministów, chyba nie oznaczało, że nimi byli. A IMO jest wielu
        facetów, którzy feministami są, chociaż sami się tak nie nazwą.
        • mijo81 Re: pytanie do feministek mężatek 25.08.10, 22:03
          A jak ktoś zachowuje się jak feminista ale gardzi feminizmem to czy
          jest feministą?
          • easz Re: pytanie do feministek mężatek 26.08.10, 22:35
            mijo81 napisał:

            > A jak ktoś zachowuje się jak feminista ale gardzi feminizmem to czy
            > jest feministą?

            A jak, skoro gardzisz feminizmem, możesz jednocześnie być feministą??
            Żałosne.
            • mijo81 Re: pytanie do feministek mężatek 28.08.10, 00:10
              easz napisała:

              > mijo81 napisał:
              >
              > > A jak ktoś zachowuje się jak feminista ale gardzi feminizmem to
              czy
              > > jest feministą?
              >
              > A jak, skoro gardzisz feminizmem, możesz jednocześnie być
              feministą??
              > Żałosne.
              >

              No właśnie, ja się pytam, kim się jest wtedy, np. być za parytetami
              a jednocześnie gardzić feminizmem ??? Jest się wtedy feministą ???
              • easz Re: pytanie do feministek mężatek 28.08.10, 00:34

                mijo81 napisał:

                No to ja się pytam - a można gardzić sobą?
                • mijo81 Re: pytanie do feministek mężatek 28.08.10, 00:58
                  No to jeszcze raz, jak się nie uważasz za feministę bo np. dla
                  ciebie ten ruch to banda oszołomów, ale chcesz równej płacy,
                  podziału obowiązków, parytetów itp. to co wtedy ???
                  • easz Re: pytanie do feministek mężatek 28.08.10, 01:08

                    He he.

                    forum.gazeta.pl/forum/w,212,115585246,115834717,Re_pytanie_do_feministek_mezatek.html?wv.x=2
                  • rozczochrany_jelonek Re: pytanie do feministek mężatek 28.08.10, 09:51
                    wtedy taki ktoś jest po prostu normalnym człowiekiem, nie feministą/ką :)
                    • mijo81 Re: pytanie do feministek mężatek 12.12.10, 22:53
                      Nie można jednoczesnie być normalnym i nie być feministą
    • a1ma Re: pytanie do feministek mężatek 23.08.10, 12:32
      Czy feministą?
      Trudno powiedzieć, zależy od definicji.
      Ale na pewno feminizm rozumie i szanuje, jest też przeciwnikiem dyskryminacji w
      jakiejkolwiek formie.
    • annataylor Re: pytanie do feministek mężatek 25.08.10, 18:37
      moj znajomy jest feminista, stoi po stronie kobiet
    • claudel6 Re: pytanie do feministek mężatek 26.08.10, 19:34
      moj partner jest feministą. w każdej kwestii dotyczącej kobiet stoi za nami.
      oczywiście nie bez znaczenia był tu mój wpływ, ale generalnie trafiłam na kogoś
      ze słusznymi pogladami :)
      • mijo81 Re: pytanie do feministek mężatek 28.08.10, 00:12
        Ciężko znależć feminstkę która uważa że jest partner nie jest
        feministą
        • dzikowy Re: pytanie do feministek mężatek 08.09.10, 13:18
          Szczególnie że feminizmów jest tyle, że pod jakąś definicję każdy się załapie. Od anarchisty przez socjalistę do eugenika. :)
          • mijo81 Re: pytanie do feministek mężatek 12.12.10, 20:25
            Pewnie jakbyś pogadał z feministakmi nie przedstawiając się jako dzikowy z forum, to zapewne niejedna z nich odnzalazłaby w tobie cechy feministyczne :)
            Mnie kiedyś "oskarżono" o feminizm i to tylko dlatego że powiedziałem iż kobiety mają w życiu trudniej niż mężczyźni.
    • annataylor Re: pytanie do feministek mężatek 04.09.10, 20:50
      maz kolezanki akceptuje jej feminizm
      • sabinac-0 Re: pytanie do feministek mężatek 04.09.10, 22:52
        Piszesz w tonie, jakby ow maz byl jakims bohaterem akceptujacym jakas mroczna
        rzeczywistosc... :D
    • facet123 Re: pytanie do feministek mężatek 06.09.10, 15:03
      Myślę, że mnie można zaklasyfikować jako feministę (zastrzegam, że żonatego).
      Skąd się takich bierze? Chyba ciezka sprawa bo jedna sprawa to to, że facet zaakceptuje, że traktuje swoją żonę po partnersku i wtedy zgodzi się z jej feministycznymi postulatami a zupełnie inna to to czy będzie w stanie ujawnić się z tym publicznie przed rodziną i znajomymi (w sensie nie upierać się przy zmianie nazwiska, nie rechotać się głupio podczas seksitowskich żarcików w męskim gronie itd). Chyba narazie to pierwsze musi wystarczyć...
      • sabinac-0 Re: pytanie do feministek mężatek 06.09.10, 22:12
        Czyli jednak obawa przed kpinkami kolegow...
        Coz, by byc feminista trzeba miec jaja.
        • mijo81 Re: pytanie do feministek mężatek 12.12.10, 20:27
          sabinac-0 napisała:

          > Czyli jednak obawa przed kpinkami kolegow...
          > Coz, by byc feminista trzeba miec jaja.

          Żeby być kobietą-seksistką to dopiero trzeba mieć jaja !!!!
          • sabinac-0 Re: pytanie do feministek mężatek 13.12.10, 13:57
            mijo81 napisał:

            > Żeby być kobietą-seksistką to dopiero trzeba mieć jaja !!!!

            Bylbys uprzejmy rozwinac?
      • dzikowy Re: pytanie do feministek mężatek 08.09.10, 21:46
        > nie rechotać się głupio podczas seksitowskich żarcików w męskim gronie
        > itd

        Ufff. Na szczęście ja rechoczę mądrze i to w każdym towarzystwie. Czy podrzucanie dowcipów "kastrujących" czyni ze mnie feministę? Bo z seksistowskich nie zrezygnuję, bez względu na płeć.
    • shlomo12 feminista to nie mezczyzna 09.09.10, 08:08
      Feminista to odrazajaca ciota, ktora daje sie bic kobiecie i pozwala jej byc na gorze w czasie
      stosunku
      • berta-live Re: feminista to nie mezczyzna 09.09.10, 18:09
        Naprawdę nie robicie tego na jeźdźca?
        • shlomo12 Re: feminista to nie mezczyzna 09.09.10, 18:19
          Mezczyzna w lozku musi dominowac. Jest to to zgodne a fizjologia i psychika kobiety oraz mezczyzny. Trzeba uczyc sie od lwow.
          • berta-live Re: feminista to nie mezczyzna 09.09.10, 18:20
            Nawet z viagrą nie dajesz rady?
            • shlomo12 Re: feminista to nie mezczyzna 09.09.10, 18:26
              Mam czworo dzieci w wieku od 2 do 8 lat. Obecnie pracujemy nad piatym. Viary w zyciu nie bralem - po co ?
              • berta-live Re: feminista to nie mezczyzna 09.09.10, 18:35
                I wszystkie spłodzone po misjonarsku? Żona Asia nigdy nie była na górze i nawet nie wie jak to jest?
                • shlomo12 Re: feminista to nie mezczyzna 09.09.10, 18:42
                  Wykazujesz niezdrowa ciekawosc jak kazdy niewyzyty feminista.
                • bene_gesserit Re: feminista to nie mezczyzna 09.09.10, 21:00
                  Berta, wez go nie bierz na powaznie - przeciez on pisal juz o tym, ze 'zona Asia' zrobila magisterke z biologii w wieku lat 21, a jego penis ma 40cm :)

                  Chociaz rewelacje szloma o koniecznosci meskiej symbolicznej dominacji w lozku sa ciekawe, węszę tu jakis kompleks, co zgrabnie wpasowuje sie w obraz calosci szloma.
                  • sabinac-0 Re: feminista to nie mezczyzna 09.09.10, 23:17
                    Jesli pokojarzyc to z tym, ze dzieci od roku niezmiennie maja od 2 do 8 lat i wciaz "pracuje nad piatym" - rzeczywiscie jakies komplechy wylaza.
                    • shlomo12 Re: feminista to nie mezczyzna 10.09.10, 12:00
                      Oj sabinac, jakze ty mnie zazdroscisz, biedna femino. A oto daty urodzenia moich dzieci, abys sie wreszcie mogla doliczyc prawdy:
                      Andrzejek 2008
                      Faustynka 2007
                      Zosia 2003
                      Weronka 2002
                      A jak u ciebie sabinac? Pozdrawiam
                      Andrzej Leonard Przedworski MD PhD
                      USA/Polska
                      • sabinac-0 Re: feminista to nie mezczyzna 10.09.10, 14:48
                        Zapamietaj dobrze te daty zebys sie nastepnym razem nie trzepnal, by potem nie wychodzilo ze twoj synek ma 2 lata trzeci rok z rzedu. :)

                        Nie wiem czego mialabym zazdroscic - opowiesci o 2-latku w domu (przezylam i zapewniam cie ze to gorsze niz wojna) czy poszukiwania prawdziwych lub urojonych zstepnych po forach internetowych?

                        U mnie o.k., dziecko rosnie.
                      • berta-live Re: feminista to nie mezczyzna 10.09.10, 15:30
                        Między Zosią a Faustynką aż 4lata różnicy?? Nie przystoi katolikowi.
                      • bene_gesserit Re: feminista to nie mezczyzna 14.09.10, 15:46
                        A twoj pierworodny, o ktorym nie wiesz gdzie mieszka i co robi (chyba, ze prawda jest, ze przebywa obecnie w wiezieniu)?
    • eastern-strix nie wyobrazam sobie! 10.09.10, 15:11
      na szczescie swietnie sie z przyszlym mezem dogaduje, moze dlatego,ze jest Norwegiem.
      • bajella Re: nie wyobrazam sobie! 08.12.10, 22:06
        O ja też takiego chcę! Norwega feministę. A brata ma??
        • nihil-istka a kto sie z feministka ozeni? 09.12.10, 10:59
          Na trzezwo to zaden mezczyzna sie z feministka nie ozeni. Chyba , ze pijany do nieprzytomnosci.
          • mijo81 Re: a kto sie z feministka ozeni? 12.12.10, 20:30
            To działa trochę inaczej, każdy mąż feministki z automatu staje się feministą. Myślisz, że jakaś feministka przyznalaby się że mężulek nie podziela jej poglądów. By ją koleżanki zarąbały !!! To byłby wstyd i hańba!!! Ostracyzm murowany.
            • sabinac-0 Re: a kto sie z feministka ozeni? 13.12.10, 13:58
              Widze, ze mijo znalazl wreszcie bratnia dusze i godnego siebie rozmowce.
              Zostawiam was, chlopcy, bawcie sie dobrze.
              • nihil-istka Baba chlop i chlop baba 13.12.10, 14:43
                Faministka to baba chlop.
                Feminist of chlop baba.
    • moronek3 Nie ma feministek mezatek 06.01.11, 20:33
      Nie ma feministek mezatek, bo nie bylo frajerow , ktorzy by je chcieli
      • bene_gesserit Re: Nie ma feministek mezatek 06.01.11, 21:35
        Tak tak - i ciagle sie dziwimy, ze nadal na naszym skromnym forum przesiadują frajerzy, ktorzy czytają i komentują nasze posty. Normalnie glupki jakies czy co.
        • moronek3 Re: Nie ma feministek mezatek 06.01.11, 23:24
          A ciebie kto chcial? Niewidomy i gluchy? he,he,he,he
Inne wątki na temat:
Pełna wersja