po co slub?

25.08.10, 18:46
tak sie zastanawiam, bo duzo moich kolezanek bierze slub, zeby "miec
to juz za soba", wedlug nich to kolejny krok w... no wlasnie w czym?
jedna stwierdzila, ze ma juz to za soba i teraz moze sie zajac
kariera (jakby wczesniej nie mogla). nie wiem, czy slub pomaga w
karierze?

powiem szczerze, ze nie spodziewalabym sie po tych karierowiczkach
decyzji o slubie,przeciez praca wazniejsza...
czyzby jednak wygral konformizm i "co ludzie powiedza", bo "to juz
czas?" malzenstwo z rozsadku???
sama nie wiem...jakie macie zdanie na w/w kwestie?
    • wildor Re: po co slub? 25.08.10, 18:53
      Może wygrały przyczyny ekonomiczne.
    • policjawkrainieczarow Re: po co slub? 25.08.10, 18:59
      > powiem szczerze, ze nie spodziewalabym sie po tych karierowiczkach
      > decyzji o slubie,przeciez praca wazniejsza...

      nie lubisz ich, co?


      > jedna stwierdzila, ze ma juz to za soba i teraz moze sie zajac
      > kariera (jakby wczesniej nie mogla). nie wiem, czy slub pomaga w
      > karierze?
      > czyzby jednak wygral konformizm i "co ludzie powiedza", bo "to juz
      > czas?" malzenstwo z rozsadku???

      a co, nie zauwazylas? znasz kogos, kto zostalby prezydentem bez pierwszej damy i
      najlepiej przynajmniej dwojki slicznych coreczek, zeby podkreslic, ze rodzina
      jest dla niego najwazniejsza (zaraz za zabawami w wojsko i obiadem, ofkos)?
    • pazdzioszek2010 Re: po co slub? 25.08.10, 19:01
      > duzo moich kolezanek bierze slub, zeby "miec to juz za soba"

      Fajne masz koleżanki. :)
      • annataylor Re: po co slub? 25.08.10, 19:07
        > Fajne masz koleżanki. :)

        no wlasnie sie zastanawiam, co w tym fajnego :P
        nie mam nic do karierowiczek, ale slub "zeby tylko miec to juz za soba"
        dziwny mi sie wydaje. bez sensu jakos...
        • mijo81 Re: po co slub? 25.08.10, 22:01
          Czemu im zazdrościsz? Nikt ci ślubu nie zaproponował?
          • annataylor Re: po co slub? 26.08.10, 13:26
            tu nie chodzi o zadna zazdrosc czy brak propozycji slubu, bo slub mam
            juz zaplanowany :)
            chodzi mi o motywacje tych dziewczyn - czyz slubu nie bierze sie z
            milosci?
            moze jestem idealistka...
            • ritsuko Re: po co slub? 26.08.10, 14:36
              Wiesz, może z boku to się tylko tak wydaje? Jak się nas pytają czemu
              bierzemy ślub to z uśmiechem odpowiadamy, że dla wspólnego rozliczania
              podatków ;). No i, że właściwie nic to w naszym życiu nie zmieni, poza
              uporządkowaniem pewnych spraw, zarówno kościelnych jak i urzędowych. Co
              nie zmienia faktu, że się kochamy, tyle, że tak samo będę go kochać i
              przed, i po :). A no i już di end rodzicielskiej pomocy ;)
            • wildor Re: po co slub? 29.08.10, 21:38
              To nie rozumiem. Sama masz ślub zaplanowany i zamiast samą siebie
              zapytać "po co >mi< ślub?", roztrząsasz, po co ślub innym kobietom?
              • annataylor Re: po co slub? 04.09.10, 20:39
                to ze mam zaplanowany slub, nie oznacza, ze go wezme...
                nie chce tu dyskutowac o wadach i zaletach malzenstwa/konkubinatu. lecz interesuje mnie motywacja
                kobiet, ktora umownie nazwalam "zeby miec to juz za soba" - tej kwestii nie moge zrozumiec, pierwszy
                raz spotkalam sie z takim powodem brania slubu, ale jak pisalam wczesniej, jestem idealistka i wierze w
                milosc...
                • ritsuko Re: po co slub? 05.09.10, 22:54
                  annataylor napisała:

                  > to ze mam zaplanowany slub, nie oznacza, ze go wezme...
                  O kierki, to po kiego go planujesz? Powiedz to lepiej panu z którym go planujesz :/
    • majaa Re: po co slub? 25.08.10, 19:44
      Skoro to karierowiczki, jak piszesz, to może traktują ślub jak
      obowiązek, kolejne zadanie do wykonania - zupełnie jak w pracy. W
      takiej sytuacji nie dziwi stwierdzenie, że chcą mieć to już za sobą
      i przejść do następnych etapów "kariery";)
    • ritsuko Pytanie powinno brzmieć "Po co im ślub?" 26.08.10, 11:29
      bo jednak jest sporo osób, dla których ślub ma zupełnie inny wymiar czy
      to religijny, czy większe prawa, czy symboliczne złączenie się. Z
      jednej strony widzę, że jest sporo głosów, które wspierają partnerstwo
      i ustalenie praw dla związków homoseksualnych, a z drugiej widzę wiele
      głosów deprecjonujących małżeństwo. Nie docenia się tego, co się ma :)?
      Bo dla mnie takie kwestie jak możliwość niewykłócania się w szpitalu,
      dziedziczenie i parę innych kwestii są całkiem istotne pomijając inne
      motywacje.
    • jolcia84 Re: po co slub? 26.08.10, 12:25
      Jestem wielka przeciwniczka slubow, ale z moich obserwacji wynika,
      ze dla wielu kobiet slub jest najwazniejszy! nie liczy sie milosc,
      zakochanie:( smiesza mnie wielkie, pompatyczne wesela,na ktore
      rodzice biora kredyty;/ porazka! Moje kolezanki...po studiach baly
      sie wrocic do domow bez meza, wiec braly pod uwage kazdego, kto sie
      nawinal...takie czasy...
    • bebe.lapin Re: po co slub? 26.08.10, 12:52
      w polskich warunkach albo slub, albo nie istniejecie jako para prowadzaca
      wspolne zycie i gospodarstwo, wiec czasem trzba, nawet jesli osobiscie nie
      odczuwa sie wielkiej potrzeby posiadania papieru.
      • ritsuko Re: po co slub? 26.08.10, 12:57
        Ok, to wytłumacz mi: po co oficjalna adopcja przez jednego z partnerów
        dziecka drugiego? Przecież tyle osób żyje bez przysposabiania,
        wystarczy wspólne życie i miłość, nie? :)
        • bene_gesserit Re: po co slub? 27.08.10, 18:19
          Chodzi o bezpieczenstwo dziecka - jesli jest niepelnoletnie, ma ograniczone
          prawa. Przyklad nietrafiony.
          • ritsuko Re: po co slub? 28.08.10, 13:28
            Bardzo trafiony IMO. Bo biorąc ślub bierzemy odpowiedzialność za drugą, obcą z
            punktu widzenia biologii osobę, przysposabiamy ją sobie (i jednocześnie sami
            jesteśmy przysposabiani). Niestety chyba nie każdy ma świadomość konsekwencji
            takiej decyzji- ile problemów można uniknąć :)
            • bene_gesserit Re: po co slub? 31.08.10, 18:01
              problem w tym, ze ta osoba ma pelnie praw obywatelskich i ponosi
              odpowiedzialnosc sama za siebie. dziecko jest jej pozbawione - nie moze
              samostanowic o sobie, nie moze do pewnego wieku ponosic odpoweidzialnosci karnej
              za siebie, nie moze glosowac itd itd.

              powaznie nie czaisz roznicy?
              • ritsuko Re: po co slub? 31.08.10, 21:36
                A zdajesz sobie sprawę, że adopcja ma prawne konsekwencje także po 18
                r. ż.? Jasne, że dziecko nie ma pełni praw w przeciwieństwie do
                małżonka, ale zależność istnieje. Bzdurą jest myślenie, że małżeństwo
                nic nie zmienia, bo zmienia dużo (no chyba, że się podpisze intercyzę
                to mniej :]).
                A i bardzo mnie rozbawiłaś- to rodzic głosuje za dziecko :D??
                • easz Re: po co slub? 31.08.10, 22:51

                  No ale dziecko to jednak jest wyjątkowa 'sprawa' i nie da się tej
                  sprawy porównać z nikim i z niczym.
                  • ritsuko Re: po co slub? 01.09.10, 10:46
                    Tyle, że nie każdy decyduje się na adopcje dziecka partnera, prawda?
                    A już na pewno rzadziej na pełną. Więc nie jest tak jak piszecie
                    radośnie, że to inna sytuacja. O co chodzi z tym małżeństwem, może
                    mnie ktoś oświeci? Bo jeszcze nie tak dawno temu małżeństwa były
                    swego rodzaju umową handlową, niosącą pewne korzyści dla obu stron-
                    małżeństwo z miłości nie było takie znowu oczywiste, zwłaszcza w
                    wyższych sferach. Czemu się od tego pierwotnego sensu odchodzi? Bo ja
                    widzę to w ten sposób. Mam wspaniałego Narzeczonego, decyzja o
                    podjęciu wspólnego życia była wcześniej niż fakt zawarcia małżeństwa,
                    a sam ślub jest w pewnym sensie taką umową. Czymś co wiąże nas
                    prawnie- nie będę już dla Pani na poczcie, Pana w urzędzie, Pani w
                    przychodni, Pana w banku obcą osobą dla niego ja i on dla mnie.
                    Zmieni to coś między nami tak realnie, na poziomie uczuciowym?
                    Śmieszy mnie jak widzę walki co jest lepsze- konkubinat czy
                    małżeństwo, bo wiem, że każdy będzie bronił swego. Ale nie na darmo
                    osoby homoseksualne walczą o prawa do legalizacji ich związków na
                    poziomie prawnym.
                    I może się mylę, ale choć rodzaj miłości jest inny, to małżeństwo i
                    adopcja mają jeden ważny, wspólny aspekt. Sprawiasz, że obca osoba
                    staje się osobą bliską. Oficjalnie, niezależnie od wcześniejszych
                    relacji.
                    • easz Re: po co slub? 01.09.10, 11:45

                      Nie wiesz o co chodzi? To ja Cię oświecę, ale po mojemu;) Imo chodzi o to, żeby mieć ciastko i zjeść ciastko:) Być zakontraktowanym, ale jednocześnie nie, mieć gwarancje jakieś, prawa i obowiązki zapisane, ale jakby ...dużo swobodniej. I druga strona żeby też tak miała - ruchome, drgające mirażem święto. Niektórzy by się tak lepiej czuli psychicznie, np. ja tak chyba mam:)
                      • ritsuko Re: po co slub? 02.09.10, 15:15
                        I to jest całkiem sensowne i przede wszystkim szczere wyjaśnienie :)
                • bene_gesserit Re: po co slub? 02.09.10, 16:07
                  ritsuko napisała:


                  > A i bardzo mnie rozbawiłaś- to rodzic głosuje za dziecko :D??


                  Rechot to zdrowie, zwlaszcza bez powodu :)
        • sabinac-0 Re: po co slub? 28.08.10, 13:50
          Chodzi o sprawy prawne jak np. formalne decyzje o nauce czy
          leczeniu, rowniez opieka nad dzieckiem w razie smierci partnera
          bedacego naturalnym rodzicem - bez przysposobienia np. dziadkowie
          moga wg swego widzimisie calkowicie pozbawic ojczyma lub macoche
          kontaktu z pasierbem a sama wiez emocjonalna raczej zadnego sadu nie
          przekona.
          • ritsuko Re: po co slub? 28.08.10, 15:57
            Dokładnie- i taką samą formalnością jest ślub. Bo inaczej w teorii osoba nam
            bliska jest osobą zupełnie obcą
      • pyzz Re: po co slub? 11.09.10, 15:31
        > w polskich warunkach albo slub, albo nie istniejecie jako para prowadzaca
        > wspolne zycie i gospodarstwo,
        Prawdę mówiąc, to guzik prawda. Nie mam ślubu, mieszkam z ukochaną i jakoś nie mam z tym żadnych problemów.
        • easz Re: po co slub? 12.09.10, 15:56
          pyzz napisał:

          > > w polskich warunkach albo slub, albo nie istniejecie jako para prowadzaca
          > > wspolne zycie i gospodarstwo,
          > Prawdę mówiąc, to guzik prawda. Nie mam ślubu, mieszkam z ukochaną i jakoś nie
          > mam z tym żadnych problemów.

          To znaczy, że nie ma żadnych lab i udogodnień z tytułu pozostawania w uświęconym związku małżeńskim..?
          • pyzz Re: po co slub? 12.09.10, 18:39
            > To znaczy, że nie ma żadnych lab i udogodnień z tytułu pozostawania w uświęcony
            > m związku małżeńskim..?
            Nie, to tego NIE znaczy. Napisałem co to znaczy. To znaczy, że nieprawda, że "w polskich warunkach albo slub, albo nie istniejecie jako para prowadzaca wspolne zycie i gospodarstwo"
    • easz Re: po co slub? 26.08.10, 22:43

      Może podchodzą do tego jak do etapu na swojej drodze, w życiu - coś
      jak to, że dla niektórych takim etapem są np. studia. Muszą być i
      nawet przez chwilę nie wezmą pod uwagę, że coś może pójść nie tak,
      coś pokrzyżuje ich plany i co wtedy? Kroczek za krokiem. 'Naturalna'
      kolej rzeczy, wpisana w kod dna;)
      ...ale żadnego planu be.

      Prawdą jest natomisat, że niektórzy pobierają się, bo mogą wtedy
      dostać kredyt na korzystniejszych warunkach, niż solo.
      Długodystansowo, to ponoć jest to wystarczająco korzystne, aby
      zapłacić za to choćby taką właśnie cenę;)
      Aczkolwiek nie ma się z czego śmiać, jeśli oten powód chodzi.
      • ding_yun Re: po co slub? 27.08.10, 12:51
        Może po prostu się kochają, chcą być razem i dochodzą do wniosku, że nie ma po
        co odwlekać momentu ślubu w nieskończoność? To dość normalna decyzja IMHO. W
        karierze ślub ani nie pomaga, ani nie przeszkadza, ale mając męża/żonę podejmuje
        się już inaczej pewne decyzje zawodowe, np o przeprowadzce do innego miasta, czy
        rocznym kontrakcie za granicą.
      • bene_gesserit Re: po co slub? 27.08.10, 18:20
        pewnie chodzi o rytual przejscia. wiele mlodych mezatek co drugie zdanie zaczyna
        od 'moj mąz'. o doroslosc chodzi, to moze ja niektorym sankcjonuje bardziej niz
        matura.
        • easz Re: po co slub? 27.08.10, 23:10

          Hm, właśnie czytam taki lajcik i jest o kastowości w pewnym
          społeczeństwie oraz prawach naturalnych. Hm, może to coś jak to -
          kasty i stary ład, wszystko na swoim miejscu, dążenie/ciążenie ku
          temu, celowi?

          Ale wierzę w miłość itd, jak napisała wyżej forumowiczka.
          A wiem, że ludzie się kierują różnymi rzeczami, więc to był tylko
          przykład jak ew. może być.
    • bene_gesserit Re: po co slub? 02.09.10, 16:09
      W najnowszej Polityce raport o tym, czemu Polacy coraz niechetniej sie chajtają.
    • berta-live Re: po co slub? 06.09.10, 00:51
      Są pewne niepisane normy społeczne. Takie, o których się głośno nie mówi,
      których przestrzeganie nie jest oficjalnie wymaganie ale o których wszyscy
      wiedzą. I nawet jak nie grożą żadne sankcje za ich nieprzestrzeganie i być może
      nikt na to nawet nie zwróci uwagi, to większość osób i tak dąży do tego, żeby
      nie być odmieńcem. Każdy chce jakoś dorównać do średniej krajowej. A ta mówi, że
      po osiągnięciu pewnego wieku to trzeba mieć partnera, wyjść za mąż/ożenić się,
      skończyć edukację, iść do pracy, urodzić dziecko, urodzić drugie dziecko, kupić
      sobie mieszkanie, kupić samochód, mieć internet, komórkę, awansować, itp. I
      osoby, które z jakichkolwiek powodów odstają od tych norm mogą czuć się
      niekomfortowo i często mają nawet ku temu powody bo są postrzegane jako mniejsi
      lub więksi ekscentrycy albo nieudacznicy życiowi. I część osób faktycznie dla
      świętego spokoju zaczyna żyć jak "bóg przykazał" i zalicza kolejne etapy w
      życiu, żeby mieć to już za sobą. A inni robią to dlatego, że tak jest łatwiej.
      Po co kombinować skoro można przez życie przejść utartymi ścieżkami.
    • facet123 Re: po co slub? 06.09.10, 16:02
      Wbrew pozorom ślub ma jednak praktyczne znaczenie jeżeli planuje się wspólną przyszłość. Niby wszystko da się załatwić prawnie bez ślubu - dziedziczenie, kwestie finansowe itd, ale prawda jest taka, że mało które pary spisują takie szczegółowe umowy i przejmują się sprawami takimi jak np. dziedziczenie.
      Jeśli w gre wchodzi dziecko to brak ślubu może być dodatkowym utrudnieniem w różnych okolicznościach. Niby to wszystko jest do obejścia, ale wg mnie łatwiej poprostu wziąć ślub jeżeli oczywiście planuje sie z kimś wspólną przyszłość.
      I żeby nie było wątpliwości - ślub w Polsce kosztuje około 70zł (opłata administracyjna w USC) i jeśli mi ktoś opowiada, że "nie stać go na ślub" albo poprostu nie chce wydawać kasy to jest to jakieś nieporozumienie. Podobno średnie wydatki ślubne w polsce (kraju jednak niezbyt bogatym) to jakieś kilkadziesiąt tysięcy złotych - tylko, że to nie są wydatki na ślub, ale jakieś żałosne rytuały i imprezy okołoślubne i jeżeli ktoś sobie bez nich slubu nie wyobraża to jest to smutne.
    • psyche_alo Re: po co slub? 11.09.10, 12:51
      jeśli biorą ślub "żeby mieć to już za sobą" to gratuluję... nic bardziej głupszego!
    • shlomo12 dla mezczyzny slub to samobojstwo. 11.09.10, 17:36
      Wiekszosc wspolczesnych kobiet szlaja sie od 14 roku zycia . Po co zenic sie z rozpustnicami, krore uwazaja przykazanie "nie cudzoloz" za nonsens. Taka baba na 100% zajdzie w ciaze z innym mezczyzna i bedze sie starala ci wmowic , ze to twoje. Najlepiej pomieszkac z rozpustnymi feminami kilka miesiecy a potem wykopac i wybrac nowa kobite - mlodsza i ladniejsza. Zawsze meij seks z nimi w prezerwatywie a bedziezs sie smiac z proby szantazu,gdy baba bedzie cie chciala wrobic w jej ciaze, zrobisz po prostu test
      dna . Feminy spedza starosc na karierze biurwy za 2 tysiace zlotych, w wynajmowanym pokoiku, w towarzystwie kota.
    • znana.jako.ggigus slub to oznaka, ze to na serio 12.09.10, 15:58
      ulatwia czasem zycie, pozwolenie na pobyt, prace, a poza tym, o matko, zawsze sie mozna rozwiesc, jak nie pasuje.
      • easz Re: slub to oznaka, ze to na serio 12.09.10, 17:26
        A bez ślubu, to oznaka, że na niby i dla zabawy, nie na serio??
        • znana.jako.ggigus Re: slub to oznaka, ze to na serio 12.09.10, 17:43
          slub jest legalizacja, wiec jest znakiem, ze to na serio.
          Jestem mezatka, wyszlam za maz i z milosci i dla ulatwien, jakie nioslo ze soba dla mnie malzenstwo. (Mieszkam na granica).
          Nie demonizuje ani slubu, ani wolnych zwiazkow, zawsze mozna sie rozwiesc.
          Nie rozumiem tylko, czemu kobiety maja problem w powiedzeniu partnerowi . tak, slub jest dla mnie wazny i koniec.
          Bo jesli sie kogos kocha, to pojscie do urzedu i powiedzenie tak nie jest specjalnym wysilkiem, tak uwazam.
          no i jesli kogos kocham, to spelniam jego zachcianki, ktore w niczym nie zmieniaja mege zycia. Mozna nie zmieniac nazwiska, zawrzec intercyze, nie nosic obraczek.
          Mozna brac slub, jak sie chce.

          • easz Re: slub to oznaka, ze to na serio 12.09.10, 18:39

            Masz rację, TY, GIGUS.
            • znana.jako.ggigus ??? 12.09.10, 18:46
              a co takiego złego wg Ciebie w ślubie?
              Zawsze mówię, że jest łatwym czynem, mówi się tylko tak. Więc jak się kogoś kocha, to i powiedzenie tak nie powinno sprawić problemu. Otoczk melodramatyczną - na całe życie - pomijam.
              • easz Re: ??? 12.09.10, 19:15
                Jeny, no właśnie mówię, że Ty tak uważasz.
                Ja nie, nie muszę.
                Sporo jednak ludzi żyje ze sobą nawet i całe życie bez ślubu i nie powiedziałabym, że nie na serio, tylko tyle.
                • znana.jako.ggigus Re: ??? 12.09.10, 19:20
                  przecież Cię do niczego nie zmuszam, wymieniam przyczyny obiektywne - że może ułatwić życie, że można brać ślub bez zobowiązań zewnętrznych (obrczka, nazwisko), że jako legalizacja, formalizacja jest oznaką zamiarów serio (bo ślub oznacza konsekwencje prawne), że składa się z powiedzenia tak (nie licząc przygotowania dokumentów).
                  To nie są moje fanaberie, a obiektywne fakty dotyczące ślubu.
                  Jak i to, że nie ma ślubu demonizować (To może być tylko ojciec mych dzieci, jak powiedziała dramatycznie pewna moja koleżanka - bo zawsze można się rozwieść.).
                  I to by było na tyle.

                  nie widzę problemu w braniu ślubu, jak się ludzie mają ku sobie, czemu nie?
                  • easz jeny, Gigus, ale tu nie o tym 12.09.10, 19:55

                    Co Cię tak ponosi? Czy ja mówię, że ślub zły i żenią się tylko lale? Nie.
                    Nie wiem, ja mam takie odczucia, że wolałabym nie, ale dlaczego mam rezygnować z pewnych udogodnień/obowiązków, skoro bym żyła jak zaślubiona? To są b. subtelne różnice, trudno tak wyjaśnić. Zresztą chyba w poście do Ritsuko to ujęłam jak mogłam najsensowniej.
                    Taki myk w głowie.
                    Ale i tak tylko w teorii, więc.
                    • znana.jako.ggigus Re: jeny, Gigus, ale tu nie o tym 12.09.10, 23:09
                      nie ponosi mnie, po prostu albo piszesz z agrumentami, albo piszesz na zasadzie tak, ty masz racje czy jakos tak i wtedy nie rozumiem.
                      cala dyskusje czytalam, zawsze mozesz swoja wypowiedz skopiowac i wkleic, jesli wydaje ci sie szczegolnie cenna:))
                      wiesz, jestem malo romantyczna i mnie slub jako taki ani ziebi, ani grzeje, ale nie rozumiem szumu wokol slubu.
                      • easz Re: jeny, Gigus, ale tu nie o tym 13.09.10, 00:44

                        Nie pisałam, że mam rację, tylko że ja tak uważam i jestem w stanie zrozumieć osoby, które uważają podobnie, co nie znaczy, że kompletnie nie pojmuję innych opcji i na stos z nimi.

                        Argumenty? Owszem, ale nie zawsze to dobra droga, no i nie zawsze je mam;) i co z tego? Co, kurcze, nie mogę powiedzieć co myślę, bo argumentów nie mam? Pff, moja droga, pff.
                        • znana.jako.ggigus czyli piszesz ale o niczym 13.09.10, 19:13
                          tyz piknie:)
                          • easz dzięks, Pisząca.o.czymś 13.09.10, 19:34

          • gruszkasia Re: slub to oznaka, ze to na serio 13.09.10, 10:33
            znana.jako.ggigus napisała:

            > Nie rozumiem tylko, czemu kobiety maja problem w powiedzeniu partnerowi . tak,
            > slub jest dla mnie wazny i koniec.
            a ja nie rozumiem jak można nie rozumieć. Mitologia patriarchalna zapodaje że to wyłącznie kobiety dążą do małżeństwa i że oczywiście jest to złe, śmieszne, pożałowania godne itp.
            Jak tu ktos napisał, patriarchat rzuca się na oczy.
    • misiu-1 Spytaj pederastów. Oni wiedzą. /nt 12.09.10, 16:00

    • pyzz Re: po co slub? 13.09.10, 14:32
      Śmiem twierdzić, że dla większości kobiet ślub ma stanowić (podświadomie) zabezpieczenie finansowe, głównie na czas połogu. Kobiety, które chcą ślubu nawet mówią o "stabilizacji finansowej", "znaku, że to na serio" (choć dla mnie to takie samo wymuszanie dowodów miłości, jak żądanie seksu, jako dowodu miłości), a odmowy i niechęci ze strony mężczyzn traktują jako "wpędzanie w lata", "zostawianie sobie furtki dla młodszej" itd.
      W polskiej kulturze jakoś się utarło, że obowiązkiem męża jest zarobić na rodzinę i nawet do dziś rozpatruje się pracę zarobkową kobiety, jako tylko jej prawo, ale już nie obowiązek. Zwłaszcza w okresie pierwszych lat życia dziecka normą jest zwolnienie kobiet ze wszelkich obowiązków zawodowych. A ślub jest głównie chyba gwarancją utrzymania dla kobiety w tym czasie.
      Krótko mówiąc ślub jest dla kobiety (aktywnej zawodowo, czy nie) atrakcyjny, ponieważ stanowi zabezpieczenie finansowe. Sprowadza jej pracę zarobkową z pozycji czegoś, co musi robić, by przeżyć do roli czegoś, co może robić, dla samorealizacji. A utrzymanie przez partnera zmienia z sytuacji w której on ma obowiązek pokryć część kosztów utrzymania dziecka na poziomie podstawowym a wszytko ponadto to tylko jego dobra wola, do sytuacji, w której ona ma prawo do połowy jego zarobków (w uproszczeniu).
      • gruszkasia Re: po co slub? 13.09.10, 15:53
        To też prawda, ale nie tak do końca, bo kobiety nie wychodzą za mąż już w wieku 18-19 lat, tylko wtedy gdy jakoś się ustabilizują finansowo albo zdobędą konkretny zawód. Ale gwarancji nigdy za wiele.
        • swojski_fr_1 Re: po co slub? 13.09.10, 16:58
          ja nie znam zadnego faceta, ktory bralby ktoras za zone bedac w wieku 18-19 lat, zas takie, ktore w tym wieku wychodza za maz, jakos mi sie zdawalo kilka razy poznac ;-))

          No i jakze czesto zaslubiny bez wesela to jakos takos druga liga, na gieldzie kobiecych ploteczek ;-))

          Mysle jednak sobie, ze i tak na tym swiecie panuje deficyt facetow z prawdziwego zdarzenia, ze predzej, czy pozniej nieuczciwe zamazpojscie wychodzi kobitkom bokiem... i albo sie biora za siebie by tego zucha zatrzymac, albo leca na pysk w emocjonalna przepasc, z oslona finansowa, czy tez bez niej.




          gruszkasia napisał:

          > To też prawda, ale nie tak do końca, bo kobiety nie wychodzą za mąż już w wieku
          > 18-19 lat, tylko wtedy gdy jakoś się ustabilizują finansowo albo zdobędą konkr
          > etny zawód. Ale gwarancji nigdy za wiele.
      • easz Re: po co slub? 13.09.10, 18:22
        pyzz napisał:

        > Śmiem twierdzić, że dla większości kobiet ślub ma stanowić (podświadomie) zabez
        > pieczenie finansowe, głównie na czas połogu. Kobiety, które chcą ślubu nawet mó
        > wią o "stabilizacji finansowej", "znaku, że to na serio" (choć dla mnie to taki
        > e samo wymuszanie dowodów miłości, jak żądanie seksu, jako dowodu miłości), a o
        > dmowy i niechęci ze strony mężczyzn traktują jako "wpędzanie w lata", "zostawia
        > nie sobie furtki dla młodszej" itd.
        > W polskiej kulturze jakoś się utarło, że obowiązkiem męża jest zarobić na rodzi
        > nę i nawet do dziś rozpatruje się pracę zarobkową kobiety, jako tylko jej prawo
        > , ale już nie obowiązek. Zwłaszcza w okresie pierwszych lat życia dziecka normą
        > jest zwolnienie kobiet ze wszelkich obowiązków zawodowych.

        Ej, no już tak nie przesadzaj. Gdzie Ty mieszkasz? Tu gdzie ja jest obowiązek, bo by się nie wyżyło z jednej pensji, jak nic. Mieszkam w Polsce:)

        Ale tak sobie pomyślałam, może to jest już jakiś cholerny atawizm?? Bo pewne takie odczucie jest, kiedy się pomyśli o możliwości pojawienia się dziecka. Męzczyźni tak nie mają? - że jak się ma pojawić dzieciak, to nagle czują, że muszą zapieprzać bardziej?

        > A ślub jest głównie chyba gwarancją utrzymania dla kobiety w tym czasie.

        A co to za gwarancja? W dzisiejszych czasach. Poza tym to nie tylko prawa, ale i obowiązki, z których niektóre mogą nie być kobiecie w smak, tak samo jak niektóre mężczyźnie.

        > Krótko mówiąc ślub jest dla kobiety (aktywnej zawodowo, czy nie) atrakcyjny, po
        > nieważ stanowi zabezpieczenie finansowe. Sprowadza jej pracę zarobkową z pozycj
        > i czegoś, co musi robić, by przeżyć do roli czegoś, co może robić, dla samoreal
        > izacji. A utrzymanie przez partnera zmienia z sytuacji w której on ma obowiązek
        > pokryć część kosztów utrzymania dziecka na poziomie podstawowym a wszytko pona
        > dto to tylko jego dobra wola, do sytuacji, w której ona ma prawo do połowy jego
        > zarobków (w uproszczeniu).

        W dużym uproszczeniu, takim gdzieś na XVIII-XIX wiek i arystokrację. Zawsze miałeś większy kontakt z rzeczywistością jednak. Co jest?
    • shlomo12 ateistki na slub nie zasluguja 13.09.10, 16:42
      Ateistki , ktora sobie robi jaja z przykazanie "nie cudzoloz", wychodza za maz tylko po to aby ukrasc mezczyznie mieszkanie i uwiklac meza w niebiologiczne ojcowstwo.
      • swojski_fr_1 Re: ateistki na slub nie zasluguja 13.09.10, 17:40
        chopie, ale za to jak fajnie taka spotkac, gdy ona ma juz tego swojego mezusia, mieszkanko i auteczko, ale nudzi sie jak skunks w tej swojej emocjonalnej nibylandii !!

        najlepiej z taka sie spiknac na delegacji/szkoleniu/firmowym zakrapianym oplatku/ spotkaniu klasowym po latach/pod pretekstem naprawienia kablowki/internetu, itp. Sam miod, a to ze jest zamezna z silnym podtekstem "ustawienia sie", daje gwarancje beztroskiego i naprawde ostrego romansu.

        Im bogatszy mezus, tym w lepszych hotelach bedzie ci fundowac fajne figle, jesli rzecz jasna potrafisz dogodzic.

        wystarczy poogladac Jamses'a Bond'a, by wykminic proste jak drut prawa fizyki. Oto jeden z moich ulubionych cytatow :

        - obawiam sie zlotko, ze nie jestes w moim typie.

        - co, za inteligentna??

        -nie, nie jestes zamezna.


        -----------------------------------------------------------------------------------------------------------


        Ateistki , ktora sobie robi jaja z przykazanie "nie cudzoloz", wychodza za maz
        > tylko po to aby ukrasc mezczyznie mieszkanie i uwiklac meza w niebiologiczne
        > ojcowstwo.
    • marmoladowe.ciasteczko Re: po co slub? 27.09.10, 15:25
      Przeczytałam wszystkie wcześniejsze odpowiedzi w tym temacie i zastanawiam się skąd w ludziach tyle zgorzknienia. Po co ślub? Jak ktoś pyta, to raczej trudno będzie mu to wyjaśnić. Dla mnie - zakładam, że ślub bierze się z osobą wybraną i ukochaną - jest to jak kupowanie w wakacje książek o Sherlocku Holmesie i odkładanie ich na półkę, żeby przeczytać w listopadowy wieczór, z kubkiem herbaty w ręku. Dla wielu ludzi - podkreślam wielu, nie wszystkich - ważna jest w życiu "magia", pewne rytuały. Oczywiście zaznaczam, NIE POCHWALAM brania ślubu TYLKO dla owej magii, ale jeżeli dwie osoby żyją razem, jest im dobrze i tego chcą - to "po co pytać po co"?.
      Wiele rzeczy w życiu robi się tak naprawdę tylko dlatego, że uważamy, że jest to fajne. Chociażby na Boże Narodzenie jem pierniczki i karpia, i patrzę jak śnieg pada. Ktoś inny poleci na Hawaje. Szanuję jego wybór, ale sama nie wyobrażam sobie tego, ponieważ nie chciałabym zrezygnować z przyjemności, jaką daje mi tradycyjne spędzanie Świąt - marzę o nich już od września :)
      W wielu mniej lub bardziej życiowych kwestiach człowiek dokonuje wyboru pomiędzy "tradycyjnym" a "nowoczesnym". Ważne, żeby ten wybór mieć, bo dla każdego coś innego jest ważne.
      Jeśli ktoś marzy o ślubie z karetą, suknią bezą i dwudniową imprezą - jego pieniądze, jego przyjemność.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja