Feministki jak zwykle wszystkiemu winne

14.09.10, 08:41
Faceci dobrze sprawdzają się w roli ojców, jeżeli im się na to pozwoli. A to m.in feministki są winne temu, że ojcowie nie angażują się w wychowanie dzieci. - mówi Jacek Pulikowski w rozmowie o konserwatywnym ojcostwie
wyborcza.pl/odpowiedzialni/1,109089,4714515.html
    • takisobienik Re: Feministki jak zwykle wszystkiemu winne 14.09.10, 08:43
      Ach, feministki! To one są jedną z przyczyn, dla których mamy teraz kryzys ojcostwa. Podkreślam: jedną z przyczyn, nie jedyną. To one, domagając się dla siebie takich samych praw, jakie mają mężczyźni, z jednej strony składają hołd męskości i dają dowód, jak bardzo mężczyźni im imponują. A z drugiej - podkopują męskość. Żądając równości, sprawiają, że mężczyźni wolą unikać odpowiedzialności. Na przykład związanej z wychowywaniem dzieci.

      Nie rozumiem tego rozumowania. Może ktoś wyjaśni?
      • easz Re: Feministki jak zwykle wszystkiemu winne 14.09.10, 09:15

        Widzisz, chodzi zapewne o to, że feministki to kastratki. Kastrują facetów i potem taki musi mieć pozwolenie, żeby być ojcem dla swojego dziecka. Tak samo jak i mężczyzną.

        Ja bym wolała mieć ojca tak jak matkę. Cały czas i jako partnera z matką.
        • bene_gesserit Re: Feministki jak zwykle wszystkiemu winne 14.09.10, 13:20
          easz napisała:

          >
          > Widzisz, chodzi zapewne o to, że feministki to kastratki. Kastrują facetów i po
          > tem taki musi mieć pozwolenie, żeby być ojcem dla swojego dziecka.

          Tak tak - z tekstu jeszcze wynika, ze chodzi o stara dobra zazdrosc o penisa potraktowana symbolicznie. Baby po prostu chcialby byc facetami.
        • takisobienik Re: Feministki jak zwykle wszystkiemu winne 16.09.10, 09:24
          Ale to jest naprawdę niesamowite. Ileś razy feministki dyskutują o tym, żeby ojców włączać do opieki nad dziećmi, po czym Gazeta.pl odgrzewa stary kotlet, gdzie gość mówi o tym, że niemowlęciem ma zajmować się matka, a ojciec ma wkroczyć później (w domyśle: jak dziecko nie robi kupy w pieluchę i można z nim rozmawiać). Do tego zwyczajowe wywody, jak to matki umieją niby rozróżniać 125 rodzajów płaczu niemowlęcia i tym podobne. Dziwię się, że nie proponuje postrzyżyn jako rytuału inicjacyjnego :]
          • easz Re: Feministki jak zwykle wszystkiemu winne 16.09.10, 17:59

            takisobienik napisała:

            > Ale to jest naprawdę niesamowite. Ileś razy feministki dyskutują o tym, żeby oj
            > ców włączać do opieki nad dziećmi, po czym Gazeta.pl odgrzewa stary kotlet, gdz
            > ie gość mówi o tym, że niemowlęciem ma zajmować się matka, a ojciec ma wkroczyć
            > później (w domyśle: jak dziecko nie robi kupy w pieluchę i można z nim rozmawi
            > ać). Do tego zwyczajowe wywody, jak to matki umieją niby rozróżniać 125 rodzajó
            > w płaczu niemowlęcia i tym podobne. Dziwię się, że nie proponuje postrzyżyn jak
            > o rytuału inicjacyjnego :]

            No, i to jest zacne. A potem nie wiedzieć skąd pretensje, że np. matki częściej dostają w sądach opiekę nad dzieckiem po rozwodzie i takie tam inne krzywdzenia biednych mężczyzn.
            • takisobienik Re: Feministki jak zwykle wszystkiemu winne 17.09.10, 11:04
              Mnie to naprawdę przeraża, bo ten gość jest zapraszany z żoną przy okazji różnych kursów przedmałżeńskich itp. i wykładają razem, jak powinno wyglądać małżeństwo. Ba, wykłada nawet na uczelni.

              Jacek Pulikowski to przede wszystkim mąż i ojciec trójki dzieci. Poza tym dr inżynier, wykładowca na Politechnice Poznańskiej oraz wykładowca Studium Rodziny przy Wydziale Teologicznym UAM w Poznaniu.
              Od około trzydziestu lat czynnie zaangażowany w działalność Duszpasterstwa Rodzin. Razem z żoną Jadwigą służą swoją wiedzą i doświadczeniem wielu małżeństwom w kryzysie i przygotowują młodych do założenia rodziny, prowadzą kursy przedmałżeńskie.
              Pan Jacek znany jest z tego, że potrafi przekazać swą wiedzę w bardzo przystępny i humorystyczny sposób.


              Napisał/li też kilkanaście książek "z tematyki miłość, płciowość, małżeństwo, rodzina". Nie czytałam żadnej z nich, ale na podstawie wywiadu sądzę, że przekazują one stereotypy.

              Rozumiem ideę, że przychodzi małżeństwo i opowiada o tym, jak sobie radzi z problemami, ale jeśli ktoś rości sobie prawo do doradzania innym, to powinien być jednak do tego przygotowany merytorycznie. Z całym szacunkiem, ale autorstwo prac typu „Rama przestrzenna o siatce prostokątnej z węzłami sztywnymi na podłożu sprężystym” czy „Obciążenia niezachowawcze konstrukcji cięgnowych” nie uprawnia do psychologizowania.

              Jestem niestety w stanie wyobrazić sobie scenę, kiedy to narzeczeni po kursie u Pulikowskich biorą ślub, po czym mąż mówi do żony "Żono, zaraz robimy dziecko, będziesz zajmowała się domem i dzieckiem, a ja będę utrzymywał naszą katolicką rodzinę, dopóki nasz potomek nie pójdzie do szkoły" :]

              Proponowany przez Pulikowskiego podział opieki jest wygodny - ale wyłącznie dla ojca. Matka ma się zajmować dzieckiem 24 h przez ileś czasu, po czym, jak już dziecko jest na tyle duże, że nie idzie spać przed powrotem tatusia z pracy, to tenże zaczyna się nim łaskawie zajmować. Smutne to.
              • bene_gesserit Re: Feministki jak zwykle wszystkiemu winne 17.09.10, 11:30
                > Proponowany przez Pulikowskiego podział opieki jest wygodny - ale wyłącznie dla
                > ojca. Matka ma się zajmować dzieckiem 24 h przez ileś czasu, po czym, jak już
                > dziecko jest na tyle duże, że nie idzie spać przed powrotem tatusia z pracy, to
                > tenże zaczyna się nim łaskawie zajmować. Smutne to.

                On nie tylko jest wygodny, ale spycha matke w przyszlosci na niska pozycję. U dorastajacych i doroslych dzieci ojciec ma pozycję 'opiekuna i przewodnika', wiez intelektualną i pozycję przywodcy. Mama to ta osoba w rodzinie, ktora zajmuje sie kuchnia, sprzataniem i przyszywa guziki oraz potakuje przewodnikowi, bo w malzenstwie nie powinno byc partnerstwa, a solidarnosc ma polegac na tym, ze matka odwali zmienianie pieluch i wstawanie w nocy, poczym z lagodnym usmiechem odsunie sie w cien i zajmie tym, czym zajmowac sie 'przewodnikowi' nie godzi.

                Imho zeby zobaczyc w tym idealny uklad trzeba cierpiec na megalomanię, ewentualnie megalomanią podszytą kompleksami i lękiem. Swoją droga: cala ta konstrukcja zbudowana jest na nader latwym do podwazenia argumencie, jakoby ojciec nie byl w stanie rozpoznac rodzaju placzu dziecka tak dobrze jak matka. No - jesli czeka na to, az bedzie mialo osiem lat, zeby 'nawiazac wiez', to istotnie, placzu nie rozpozna, bo niby jak.

                To wszystko jest tak zalosne, ze zal serce sciska. Pewnie, ze smutne to - ale jeszcze bardziej dziwi, co kieruje kobietami, ktore w taki uklad swiadomie wchodza albo go kupuja jak swoj.
                • takisobienik Re: Feministki jak zwykle wszystkiemu winne 17.09.10, 12:23
                  > w malzenstwie nie powinno byc partnerstwa, a solidarnosc ma polegac na tym, ze ma
                  > tka odwali zmienianie pieluch i wstawanie w nocy, po czym z lagodnym usmiechem o
                  > dsunie sie w cien i zajmie tym, czym zajmowac sie 'przewodnikowi' nie godzi.

                  No i tutaj objawia się przecież ten wyjątkowy geniusz kobiecy, o którym się trąbi w kazaniach.
      • six_a Re: Feministki jak zwykle wszystkiemu winne 16.09.10, 22:53
        eee, czyli facet, który chce słuchać 125 rodzajów płaczu i zmieniać pieluchy, dla odmiany składa hołd kobiecie, a jednocześnie kopie pod nią dołek?
        stek bzdur z cebulką.
        • takisobienik Re: Feministki jak zwykle wszystkiemu winne 17.09.10, 11:07
          six_a napisała:
          > eee, czyli facet, który chce słuchać 125 rodzajów płaczu i zmieniać pieluchy, d
          > la odmiany składa hołd kobiecie, a jednocześnie kopie pod nią dołek?

          Tak, on wtedy składa hołd, bo się poświęca. Przecież to dziecko takie małe, i płacze, i nie wiadomo, o co mu chodzi...
          A zarazem kopie dołek, bo ona wtedy wychodzi z domu i się - tfu! - samorealizuje. A jak wiadomo, kobieta powinna się samorealizować w domu właśnie.
      • swojski_fr_1 Re: Feministki jak zwykle wszystkiemu winne 17.09.10, 11:22
        wczuwajac sie w co ten facet chce powiedziec:

        nie jestesmy gotowi na zwiazek w takim chorym trojkacie: z kobieto-mezczyzna, zaleznie od interesu partnerki. Jestesmy czesto heteroseksualni, a w zwiazakch z feministkami zwiazek emocjonalny (prawdopodobnie) przypomina uklad gejowski, gdzie jedna z osob ma byc bardziej meska, inna mniej meska... i co jakis czas dochodzi do klotni na tle definicji meskosci w wydaniu kobiecym i meskim oraz rozczarowan, jaka ta gra niesie.

        Wyobrazmy sobie, ze faceci gromadnie niewiescieja, chca zostac w domach, w wiekszosci przypadkow szukaja partnerki wedlug jej majatku i statusu wedlug zasady: maz prezes, to i czas sie znajdzie na kochankow: hydraulika, listonosza i uczynnego sasiada vs. zona prezes, to i bedzie czas na jej byle zazdoszczace jej wszystkiego kolezanki. W koncu jest wiagra, wiec nic sie nie wyda ;-)

        Heteroseksulany facet bedzie tesknil za kobieca kobieta. I kazdy nawet wpolhomoseksualny zwiazek bedzie mu uwieral w jego meskosc.




        takisobienik napisała:

        > Ach, feministki! To one są jedną z przyczyn, dla których mamy teraz kryzys
        > ojcostwa. Podkreślam: jedną z przyczyn, nie jedyną. To one, domagając się dla s
        > iebie takich samych praw, jakie mają mężczyźni, z jednej strony składają hołd m
        > ęskości i dają dowód, jak bardzo mężczyźni im imponują. A z drugiej - podkopują
        > męskość. Żądając równości, sprawiają, że mężczyźni wolą unikać odpowiedzialnoś
        > ci. Na przykład związanej z wychowywaniem dzieci.

        >
        > Nie rozumiem tego rozumowania. Może ktoś wyjaśni?
    • frog1 Re: Feministki jak zwykle wszystkiemu winne 14.09.10, 11:40
      To w ramach ciekawostki polecam jeszcze lekturę listów opublikowanych w rubryce o wychowaniu w Gościu Niedzielnym ;)
      goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&art=1274356091&dzi=1207826152&katg=
      • frog1 Re: Feministki jak zwykle wszystkiemu winne 14.09.10, 11:42
        W skrócie: Albo się babo przede mną ukorzysz, albo pie... tę zabawę w dom i idę na ryby :)
      • bene_gesserit Re: Feministki jak zwykle wszystkiemu winne 14.09.10, 13:27
        Każda dominacja jest zła, ale dominacja kobiety jest podwójnie zła, stawia porządek duchowy domu na głowie.

        *
        Wtedy znalazłam propozycję modlitwy różańcowej za dzieci. Doszłam do przekonania, że to jest właśnie najlepsze, co mogę dla naszych dzieci zrobić.

        *
        Tylko rodzina, w której mąż jest głową i żona to akceptuje w swoim sercu i wobec dzieci oraz w której mąż kocha swoją żonę – ma moc, aby dobrze wychować dzieci i dać im siłę do przeciwstawienia się siłom zła w świecie. Nawet, jeśli mąż nie jest idealny (a żaden nie jest), żona dobrze zrobi, gdy zastosuje się do tych rad, gdyż w ten sposób pomaga mu dojrzeć i wziąć odpowiedzialność za rodzinę.
        • easz Re: Feministki jak zwykle wszystkiemu winne 14.09.10, 13:43

          To ciekawe wielce, bo jak kiedyś Środa takie cuś w Szwecji, czy gdzieś, chyba jako PRdRSKiMka skrytykowała, to mało jej nie spalili na stosie, ha.
        • frog1 Re: Feministki jak zwykle wszystkiemu winne 14.09.10, 14:55
          Kobieta pisze o modlitwie, to akurat nic dziwnego w czasopiśmie religijnym.
          Natomiast wywody tych facetów są seksistowskie w podobnym stylu jak wywiad powyżej i do tego pokrętne. Np. autor listu nr3 skarży się ,że żona chce wszystko robić sama i go lekceważy (czytelnik myśli: no, jest problem), a z drugiej strony oczekuje, że ta kobieta (rozumiem, że dorosła i w pełni poczytalna) będzie mu "poddana" i zaakceptuje go jako "głowę rodziny"- to o co w końcu chodzi? Chore jakieś.
          • shlomo12 A gdzie milosc w malzenstwie? 14.09.10, 16:06
            Jak jest malzenstwa milosc, tam nie ma miejsca na feministyczna rywalizacje i wrogosc.
            Malzonkowie ktorzy sie kkochaja , robia wszystko aby sie wzajemnie uszczesliwic. Tak jest w miom malzenstwie z Asia. Ideologia feministyczna to trucizna w kazdej sytuacji.
          • winniepooh Re: Feministki jak zwykle wszystkiemu winne 14.09.10, 17:29
            >oczekuje, że ta kobieta (rozumiem, że dorosła i w pełni poczytalna) będzie m
            > u "poddana" i zaakceptuje go jako "głowę rodziny"- to o co w końcu chodzi? Chor
            > e jakieś.


            relacja ojciec-nieletnia córka
            pragnienie lolitki w kucykach, kusej spódniczce i białych podkolanówkach
            40+ letniej kobiety za nic w świecie nie da się przebrać za coś takiego, ale można mieć przynajmniej jej psychiczną - emocjonalną, intelektualną lolitkowatość. ta jest constans, wystarczy babe odpowiednio urobic.

            tabu kazirodztwa pod przykrywką.

        • sabinac-0 Re: Feministki jak zwykle wszystkiemu winne 16.09.10, 22:25
          Z ostatniego fragmentu wynika, ze faceci plodzac dzieci sa szczeniakami i dopiero madra zona "pomaga im dojrzec".
          Moim skromnym to ten autor obraza mezczyzn.
    • six_a Re: Feministki jak zwykle wszystkiemu winne 16.09.10, 22:50
      jak sobie przypominam dzieciństwo, to w życiu nie miałam takich dylematów, że do takiego wieku to chcę matki, od takiego ojca, co za bzdura. oboje rodzice są ważni na każdym etapie.
      ale może ten pan w ogóle nie mówi o córkach?
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Feministki jak zwykle wszystkiemu winne 17.09.10, 11:14
      I jeszcze to kobiety są winne wojnom, bo to one zazwyczaj rodzą żołnierzy...
Pełna wersja