kobiety nie chcą faministek

27.09.10, 17:47
postepowy.salon24.pl/232956,feminizm-czyli-o-tym-jak-kobiety-dyskryminuja-sie-same
Feminizm, czyli o tym, jak kobiety dyskryminują się same

Kilka dni temu wpadło mi w ręce Metro (czy jak kto woli GW dla ubogich), ale ponieważ miałam o niebo ważniejsze sprawy na głowie, nie zagłębiałam się w lekturę darmowej gazetki, a jedynie rzuciłam okiem na pierwszą stronę. Było tam coś o pikiecie nawołującej do wprowadzenia parytetu dla kobiet (50:50, jeśli dobrze pamiętam). Zaraz przed oczyma stanęły mi panie Środa i Szczuka, jako największe bojowniczki o prawa kobiet. Jednym słowem - feministki pełną gębą.

No właśnie, feminizm... Z czym to się właściwie je? Ze wszystkich kobiet, jakie znam, feministki mogę policzyć na palcach jednej ręki i bynajmniej nie otaczam się przygłupimi kurami domowymi (bo przecież wg nowoczesnych kobiet, tylko takie osobniczki nie popierają Ruchu Na Rzecz Palenia Staników).

Ciekawe, prawda? Jak to się dzieje, że prąd, który ma na celu wyzwolenie kobiet z ucisku, uwolnienie ich od prześladowań i ratunek przed tymi strasznymi, szowinistycznymi, męskimi świniami, nie znajduje poklasku u kobiet? Ba, większość z nich nie chce nawet parytetów!

O tyle, o ile feminizm u swych początków miał sens, gdyż walczył z rzeczywistą dyskryminacją kobiet, tak teraz stracił rację bytu (przynajmniej w społeczeństwach szeroko pojętego Zachodu). Panie mogą pracować, uczyć się, głosować, uniezależniły się od mężczyzn, czego więc chcieć więcej? Owszem, przejawy dyskryminacji zdarzają się i dzisiaj, można jednak z tym walczyć, choćby na drodze prawnej.

Feminizm już od dawna nie sluży kobietom, mało tego, on z nimi walczy. Dlaczego? Odnoszę takie wrażenie, że jedynym celem tej ideologii jest zrobienie z pań panów, co od razu stawia kobiety w pozycji "tych gorszych". Wiele odmian feminizmu mówi wprost o tym, że między obiema płciami nie ma żadnych różnic, że kobiety i mężczyźni to właściwie to samo, tylko w innym opakowaniu. Ostatecznym celem nie jest jednak feminizacja mężczyzn, a maskulinizacja płci pięknej.

Tak, jak kiedyś jedyną słuszną drogą dla pań był ślub, najlepiej z bogatym osobnikiem o wysokiej pozycji społecznej, następnie urodzenie kilkorga dzieci i prowadzenie gospodarstwa domowego, tak teraz kobiety mają tylko pracować, wyśmiewać "dzieciate i mężate" koleżanki i osiągać niebywałe sukcesy (najlepiej depcząc po drodze cały tabun mężczyzn). Odnoszę wrażenie, że wolność wyboru odeszła na dalszy plan, że nie chodzi o to, zeby kobieta miała szansę pracować, rozwijać się, a nie tylko zajmować domem, jeśli tego nie chce. Każda musi teraz brać udział w wyścigu szczurów i nieważne czy jej się to podoba czy nie. A przecież równouprawnienie powinno po prostu umożliwać paniom dokonanie wyboru - chcesz być businesswoman? Ok, nie ma problemu. Nie marzysz o niczym innym jak o zaszyciu się w domowych pieleszach? Wspaniale! Masz do tego prawo.

Zresztą, jak wyglądają te wyzwolone kobiety? Spójrzmy chociażby na to, co się dzieje w Europie Zachodniej. Jeśli miarą wolności ma być liczba dokonanych w życiu aborcji, to ja nie wiem, czy taka swoboda mi odpowiada.

Tu zaczyna się już problem politycznej poprawności i lewicowego terroru. Nie wiem nawet, czy moja teza o braku dyskryminacji w dzisiejszych czasach była słuszna. Kobiety jednak nadal są dyskryminowane, z tymże już nie przez mężczyzn, a przez siebie same. Parytety to też nic innego dyskryminacja i pogwałcenie wolności obywatelskich? Dlaczego? Bo w ten oto sposób zmuszamy panie do udziału w życiu politycznym, na co one być może wcale nie mają ochoty. Nie wiem, jak miałoby to wyglądać w praktyce, tzn. co zrobią partie, jeśli nie będą miały chętnych na start w wyborach. Czy będą robić łapanki na przypadkowe kobiety idące ulicą?

Szczerze mówiąc, ja, jako kobieta, nie potrzebuję ani pani Środy ani pani Szczuki ani zatroskanego pana Napieralskiego do tego,ażeby ci walczyli o moje prawa. Ja sobie świetnie bez ich pomocy poradzę. Powiem wiecej, w moim przekonaniu ich działania mi szkodzą i nie sądzę aby wyszło z nich coś dobrego. Jedyną rzeczą, której mi tak naprawdę brakuje, jest święty spokój.

Naprawdę, kobietom nie są potrzebni inżynierowie społeczni, którzy każdego chcą uszczęśliwiać na siłę. Zaczynam również przekonywać się do tego, że demokracja liberalna (która ma tyle wspólnego z liberalizmem, co demokracja ludowa z rządami ludu) staje się jednym z najbardziej opresyjnych systemów w dziejach ludzkości. Wszystko musi być uregulowane odgórnie, bo jeśli nie ma na coś konkretnej ustawy, to albo tego nie ma albo ludzie po prostu sobie nie poradzą bez tego. Czy naprawdę ktoś myśli, że jak wpisze do konstytucji: 'Niechaj wszyscy ludzie w kraju będą szczęśliwi' to nagle tak się stanie?

Czy nie można by zostawić ludzi w spokoju i nie utrudniać im życia durnymi pomysłami?

Szary, zwykły człowiek, wbrew pozorom, nie jest wcale taki głupi, jak się to wydaje niektórym decydentom. Trzeba tylko dać mu szansę i odrobinę wolności, ale tej prawdziwej, nie ustawowej.

Polecam jeszcze komentarze pod wpisem:
postepowy.salon24.pl/232956,feminizm-czyli-o-tym-jak-kobiety-dyskryminuja-sie-same
    • bene_gesserit Re: kobiety nie chcą faministek 27.09.10, 18:41
      panie Środa i Szczuka, jako największ
      > e bojowniczki o prawa kobiet

      > się przygłupimi kurami domowymi (bo przecież wg nowoczesnych kobiet, tylko tak
      > ie osobniczki nie popierają Ruchu Na Rzecz Palenia Staników).

      > z ucisku, uwolnienie ich od prześladowań i ratunek przed tymi strasznymi, szow
      > inistycznymi, męskimi świniami

      > Feminizm już od dawna nie sluży kobietom, mało tego, on z nimi walczy. Dlaczego
      > ? Odnoszę takie wrażenie, że jedynym celem tej ideologii jest zrobienie z pań p
      > anów,

      > nie są potrzebni inżynierowie społeczni, którzy każdego chcą
      > uszczęśliwiać na siłę.

      itd itd itd - juz mi sie nawet nie chce. Klasyczny przyklad 'wymyslilam sobie cos nt feminizmu, wiec sie z tego wytlumaczcie' lamane przez 'stereotypy to prawda'. To ma byc punkt wyjscia do dyskusji? Nt czego wlasciwie - twojej kaszy pogladowej nt feminizmu?
    • joella.r kobiety nie chcą pierdół 27.09.10, 18:43
      przywleczonych z bezdennie głupiego psychiatryka24
    • berta-live Re: kobiety nie chcą faministek 27.09.10, 20:04
      To o czym piszesz, czyli możliwość kształcenia się, pracy zawodowej itp, to jest emancypacja, nie feminizm. Feminizm ciągle raczkuje.

      Emancypacja była ruchem, który miał wypchnąć kobiety z domów i wepchnąć do pracy w firmach, a wcześniej posłać je do szkół, żeby się zawodu nauczyły. A przy okazji wybić im z głów wielodzietność i chęć osobistego niańczenia dzieci. W zamian za to dostały prawa wyborcze i możliwość samostanowienia. Gospodarka XIX-wieczna nieco się zmieniła. PKB przestało być wyrabiane w gospodarstwach przydomowych, zaczęło w firmach zewnętrznych. I w związku z tym trzeba było lud płci obojga wywalić z domów i skłonić do zatrudnienia poza nim. Do tego służyła emancypacja.

      Natomiast feminizm to krok dalej. To ruch zmierzający do zmian w mentalności kobiet i mężczyzn, co ma zaowocować pełnym równouprawnieniem. Bo na dobrą sprawę życie współczesnych kobiet niewiele różni się od życia ich prababek. Pomijając technologiczne udogodnienia. Prababki pracowały w gospodarstwach albo manufakturkach przydomowych a współczesne kobiety w firmach. Prababki po pracy miały na głowie dom, współczesne kobiety też mają po pracy na głowie dom. Prababki opiekę nad dziećmi powierzały starszym dzieciom a współczesne powierzają instytucjom. Prababki będąc dziećmi przyuczały się do dorosłych obowiązków uczestnicząc w pracach swoich rodziców a współczesne kobiety chodzą do szkół. Głównym żywicielem dawnej rodziny był mężczyzna a współczesnej rodziny też jest mężczyzna (ewentualnie państwo w postaci zasiłków). W USA praca kobiet daje 1/3 domowego budżetu a mężczyzn 2/3. Odsetek kobiet, które się samorealizowały i robiły kariery jest dokładnie taki sam dawniej jak i dzisiaj, czyli praktycznie rzecz biorąc żaden. No to co tak naprawdę kobiety zyskały?

      A feminizm ma sprawić, że nie będzie podziału na role społeczne względem płci. Że kobieta nie będzie myślała kategoriami, że praca jest tylko po to, żeby dorobić sobie do kieszonkowego, wspomóc domowy budżet, zapewnić sobie zabezpieczenie na przyszłość i wszelki wypadek. Że pracodawca zatrudniając kobietę nie będzie jej przydzielał stanowiska na podstawie wizji, że ta zaraz zajdzie w ciążę i na dobre utknie w pieluchach i zwolnieniach lekarskich. A jak zatrudni mężczyznę to będzie w 100% pewien, że ten będzie w pełni dyspozycyjny i oddany firmie. Że kobieta, która zdecyduje się na robienie kariery zawodowej kosztem życia rodzinnego nie będzie postrzegana jako wyrodna matka i wybryk natury. Że budżet domowy będzie w połowie zasilany przez każdego z partnerów. Że na powracającą z pracy kobietę nie będzie czekał w domu drugi etat. Że nikt dziewczynkom nie będzie wybijał z głów pewnych zawodów pod pretekstem, że to nie dla bab, bo przecież i tak nie pogodzi tego z posiadaniem męża i dzieci. Itp. Feminizm naprawdę ma jeszcze dużo do zrobienia.
      • ritsuko Re: kobiety nie chcą faministek 28.09.10, 09:40
        berta-live napisała:
        > Natomiast feminizm to krok dalej. To ruch zmierzający do zmian w mentalności ko
        > biet i mężczyzn, co ma zaowocować pełnym równouprawnienie

        O ile z resztę jak najbardziej popieram, to tutaj niestety muszę się nie zgodzić. Feminizm, poza niektórymi odłamami, nie dąży wcale do pełnego równouprawnienia, lecz do równouprawnienia z jednej, kobiecej strony. Już kiedyś tu trafiłam na odp. "tym niech się zajmą maskulniści". Bardzo bym chciała, żeby kiedyś doszło do tego pełnego równouprawnienia, ale trzeba by wcześniej dostrzec problemy drugiej strony :)
        • easz Re: kobiety nie chcą faministek 28.09.10, 10:13
          ritsuko napisała:

          > Już kiedyś tu trafiłam na odp. "tym niech się zajmą maskulniści". Bardzo bym chciała, żeby kiedyś doszło do tego pełnego równouprawnienia, ale trzeba by wcześniej dostrzec problemy
          > drugiej strony :)

          Ja to rozumiem jako prowokację-motywację, żeby mężczyźni zaangażowali się bardziej, czy po prostu TEŻ na rzecz równouprawnienia, czy spraw swoich i spraw kobiet przy tym (lub odwrotnie;) a nie tylko psioczą, że mają źle, albo że baby okropne, nie mówiąc już o feministkach. Rób coś, dopiero wyskakuj z gębą, ewentualnie. Wtedy by się okazało, że to ani proste, ani przyjemne - zobaczyliby to wszystko z drugiej strony, ale nie kobiecej, tylko działającej, wołającej na puszczy i wiecznie obrywającej. Dlaczego robić coś za kogoś/robić ciągle coś samemu, dla nas samych, czy szerzej, przy okazji, czy wprost?

          Co więcej, mężczyźni w "rewolucji" feministycznej/równouprawnieniowej są niezbędni. Bez nich nigdy nie zajdzie zmiana pozytywna, konkretna, pełna, pożądana i na stałe. Już pomijam, że na kobiety, feministki wciąż patrzy się jak na dziwo jakie i ma w d.

          I jeszcze, na ludowo - tak jak kobita ociepla wizerunek partii np, tak chłop ociepla wizerunek feminizmu;) i to nie do końca głupi wredny żart.
          • ritsuko Re: kobiety nie chcą faministek 28.09.10, 11:00
            Myślę, że mężczyźni w walce o prawa mają jeden podstawowy problem. Jest grupka ludzi, głównie ojców, bo na tym polu jest największe umniejszanie roli mężczyzny, która walczy o swoje prawa. Ale wciąż jest to mała grupa, a co więcej inni mężczyźni się niekoniecznie z nimi identyfikują, albo nie widzą problemu.

            Easz, ja tylko zwróciłam uwagę, że nie można mówić o pełnym równouprawnieniu kobiet i mężczyzn jako celu feminizmu, jeśli feminizm nic nie robi z drugą stroną (bo jak słusznie zauważasz niech się mężczyźni i kobiety ich popierające zorganizują), bo jest to nadużycie.
            • takisobienik Re: kobiety nie chcą faministek 28.09.10, 11:19
              > głównie ojców, bo na tym polu jest największe umniejszanie roli mężczyzny

              Zawsze, jak widzę artykuł dotyczący rozwodów i przyznawania opieki nad dziećmi, wiem, że znajdę pod nim komentarze typu "sondy rodzinne som zdominowane przes wstretne baby kture oddajom nasze dzieci innym babom". Niestety, rzadko się rozczarowuję - głównie wtedy, gdy artykuł nie ma opcji komentowania. Niedawno natomiast linkowałam tutaj tekst, w którym katolicki specjalista inżynier od małżeństw dowodził, że to kobieta powinna się zajmować niemowlęciem. Jeśli takie małżeństwo, w którym kobieta zajmowała się domem i dziećmi 24h na dobę, a mąż siedział w pracy i na ów dom zarabiał, rozwodzi się, to komu niby ten sąd ma przyznać opiekę? Jeśli istotnie będzie funkcjonowało równouprawnienie i będzie równy podział obowiązków domowych, to statystyki powinny się wyrównać.
              • ritsuko Re: kobiety nie chcą faministek 28.09.10, 11:42
                A to jest normą? Zdziwiłabyś się, matki chętnie uzurpują sobie prawo do dziecka niezależnie od tego ile czasu z dzieckiem spędzały. A sądy owszem, są nastawione tak a nie inaczej, bo często zanim dojdzie do rozprawy, to matki ograniczają kontakt ojca z dzieckiem. I co? W sądzie mają argument, bo dziecko się przyzwyczaiło, niezależnie jaka matka jest.
                A czy znasz przypadki, gdzie dziwnym trafem to ojciec sprawował opiekę przez większość czasu (i do tego zarabiał!), a nie dostał pełnej opieki? Ja znam. Zresztą spytaj prawników od spraw rozwodowych, a nie szukaj na forach :)
                • bene_gesserit Re: kobiety nie chcą faministek 28.09.10, 12:10
                  ritsuko napisała:

                  > A to jest normą? Zdziwiłabyś się, matki chętnie uzurpują sobie prawo do dziecka
                  > niezależnie od tego ile czasu z dzieckiem spędzały. A sądy owszem, są nastawio
                  > ne tak a nie inaczej, bo często zanim dojdzie do rozprawy, to matki ograniczają
                  > kontakt ojca z dzieckiem.

                  Zamykaly je przed ojcem w innym pokoju i biedak nie mogl go znalezc, zeby sie z nim pobawic albo przewinąc?

                  > A czy znasz przypadki, gdzie dziwnym trafem to ojciec sprawował opiekę przez wi
                  > ększość czasu (i do tego zarabiał!), a nie dostał pełnej opieki? Ja znam. Zresz
                  > tą spytaj prawników od spraw rozwodowych, a nie szukaj na forach :)

                  A jak wygladaja statystyki sadowe w podobnych sprawach?
                  Tzn ilu ojcow podczas rozwodu wystepowalo o wylaczna albo rozszerzona (np sprawiedliwie dzielona) opieke nad dzieckiem i jej nie dostalo?
                  Bo z moich czytanek na forum wynika, ze wiele osob swoja wiedze na ten temat opiera na takim wlasnie przypadku (ze sprawowal, zarabial i nie dostal). Jednym.
                  • ritsuko Re: kobiety nie chcą faministek 28.09.10, 12:46
                    Ale odchodzimy od tego o co mi chodzi- o widzenie pełnego równouprawnienia jedynie po stronie kobiet. Tak nie można i podawanie takiego celu jest kłamstwem, chyba, że ktoś dąży np. do ifeminizmu.
                    Możemy tak przerzucać piłeczkę, ale po co? Mi to nie daje satysfakcji, ja po prostu nie uznaję niesprawiedliwości, niezależnie czy dotyka ona kogoś bez penisa czy z.
                    • bene_gesserit Re: kobiety nie chcą faministek 28.09.10, 20:32
                      ritsuko napisała:

                      > Ale odchodzimy od tego o co mi chodzi- o widzenie pełnego równouprawnienia jedy
                      > nie po stronie kobiet.

                      Ale kto tak widzi, nie rozumiem?
                      Imo trudno sie upominac o czyjes prawa w czyims imieniu, przy niklej aktywnosci albo totalnej biernosci samych pokrzywdzonych.

                      Inna sprawa, ze kiedy jedna strona 'odwiecznego/naturalnego/zgodnego z boskim porzadkiem' ukladu zmienia polozenie, to to drugie - czy chce, czy nie - rowniez musi sie przemiescic. Walka kobiet o rownouprawnienie w zwiazku przeklada sie bezposrednio na zwiekszenie roli ojca wewnatrz rodziny.

                      > Możemy tak przerzucać piłeczkę, ale po co? Mi to nie daje satysfakcji, ja po pr
                      > ostu nie uznaję niesprawiedliwości, niezależnie czy dotyka ona kogoś bez penisa
                      > czy z

                      To cudownie, ale na swiecie jest o wiele wiecej bolu, niz tylko bol mezczyzn z powodu tego, ze sa mezczyznami i kobiet z powodu bycia kobietami. Sa jeszcze ginace z glodu dzieci, chorzy ktorych nie stac na lecznie, wiec choruja i umieraja latami, niesamowite poklady nedzy, ginace gatunki zwierzat, wycinanie lasow w dorzeczu Amazonki, wyzysk klasy robotniczej, handel zywym towarem, miedzynarodowe siatki pedofili, zagrozenia zwiazane z brakiem poszanowania dla srodowiska naturalnego itd itd itd. To tez cie boli? I co to ma wspolnego z feminizmem, bo nie rozumiem? Nie ma przymusu nazywac sie feministka i nigdy nie bedzie, wiec o co cho wlasciwie?
                      • ritsuko Re: kobiety nie chcą faministek 29.09.10, 07:39
                        Dzizas, zauważyłam po prostu przekłamanie w wyjaśnianiu czym feminizm jest i tyle. Chcąc komuś wytłumaczyć o co chodzi, podaje błędną definicję i tyle.
            • berta-live Re: kobiety nie chcą faministek 28.09.10, 12:49
              Przypominam, że póki co to w parlamencie większość stanowią mężczyźni. Nie ma więc żadnej formalnej przeszkody uniemożliwiającej wprowadzenie stosownych zmian do kodeksu i przyznanie mężczyznom większych praw. Wystarczy złożyć wniosek i go przegłosować. Nawet prezydent jest mężczyzną, więc nie powinno być problemu z podpisaniem nowych ustaw.

              A co do sądów, to to wszystko są jakieś mocno zmanipulowane dane. Nikt nie publikuje odsetka ojców, którzy otrzymali prawo do opieki jak się o nią ubiegali. Bo jak się delikwent nie ubiegał i sprawa została załatwiona polubownie tak jak obu stronom jest wygodnie, to trudno mówić o tym, że ktoś został poszkodowany. Bo coś mi się wydaje, że te wszystkie sprawy z odebraniem komuś dziecka to zawsze jest jakaś zemsta za coś. I jeżeli nie mamy do czynienia z jakąś oczywistą patologią, np alkoholizmem jednej ze stron, to albo sąd powierza dziecko obojgu rodzicom po równo, albo jedna strona odpuszcza, albo dziecko dostaje ta strona, która ma "skuteczniejszego" adwokata. Sytuacji kiedy bogaty i wpływowy esk mąż odebrał żonie dzieci robiąc z niej publicznie ladacznicę, chorą psychicznie, alkoholiczkę itp też nie brakuje.
              • ritsuko Re: kobiety nie chcą faministek 28.09.10, 15:14
                Heloł! Czy ktoś tu umie czytać ze zrozumieniem? Chodzi mi o użycie sformułowania "To ruch zmierzający do zmian w mentalności kobiet i mężczyzn, co ma zaowocować pełnym równouprawnieniem.", bo to bullshit, o ile nagle feministki nie zaczną walczyć o wyrównanie po stronie mężczyzn. Więc zastąpienie tego zdania ""To ruch zmierzający do zmian w mentalności kobiet i mężczyzn, co ma zaowocować zrównaniem praw kobiet do praw mężczyzn." byłoby właściwsze niż wykłócanie się co sami zainteresowani mogą zrobić.
                • berta-live Re: kobiety nie chcą faministek 28.09.10, 15:23
                  A o co chodzi? To głównie mentalność jest winna temu, że jest jak jest. No i feminizm naprawdę jest ruchem walczącym o prawa kobiet a nie o prawa mężczyzn.
                  • ritsuko Re: kobiety nie chcą faministek 28.09.10, 16:02
                    To nie używaj słów "pełne równouprawnienie", bo ono nie jest zarezerwowane dla kobiet, rozumieć nie musisz :)
                    • berta-live Re: kobiety nie chcą faministek 28.09.10, 16:06
                      Jak tylko prawa kobiet będą takie jak mężczyzn, to już będzie pełne równouprawnienie. Wystarczy kobiece zrównać z męskimi, nie trzeba tego robić w drugą stronę.
                      • ritsuko Re: kobiety nie chcą faministek 28.09.10, 16:46
                        I to piękne podsumowanie dla szlachetnej idei feminizmu- zróbmy tak, żeby nam było dobrze, resztę miejmy w d... :). I nie dziwota, że niektóre kobiety parytetów nie popierają :)
                        • berta-live Re: kobiety nie chcą faministek 28.09.10, 18:46
                          Feminizm jest ruchem mającym na celu dbanie o interesy kobiet. O interesy całej ludzkości razem wziętej dba zgromadzenie Matki Teresy.
                        • bene_gesserit Re: kobiety nie chcą faministek 29.09.10, 12:16


                          W swojej ach jakze szlachetnej i przeobiektwynej trosce o prawa mezczyzn, ktorym tez należysię czepnelas sie berty zupelnie niepotrzebnie. Obie rozumiecie pojecie 'pelne rownouprawnienie' troche inaczej - i tyle. Wiec wyluzuj.
                        • six_a Re: kobiety nie chcą faministek 30.09.10, 19:16
                          >resztę miejmy w d... :)
                          ale ta reszta to jest co? bo mamy tu przykład ojców walczących o dzieci, a przecież ojcowie i matki mają takie same prawa do dzieci. nie jest to kwestia złego prawa, które należałoby zmienić. tu potrzeba więcej aktywnych ojców akurat, którzy wymuszą na sądach, by nie wydawały tendencyjnych wyroków, a nie inicjatyw feministek.

                          mamy też inne przykłady, gdzie feminizm jak najbardziej wspiera prawa ojców, np. do urlopu ojcowskiego.

                          feminizm chce zrównania praw kobiet z prawami mężczyzn, ale to nie znaczy, że prawa mężczyzn są jakąś stałą. potrzeby mogą się zmieniać, to i prawa się będą zmieniać. nie rozumiem tylko, dlaczego za to wszystko miałby odpowiadać hurtem akurat feminizm. jak się feminizm upora ze swoją działką, to może i inne będzie obrabiać, a na razie to jeszcze wiele do zrobienia.

                          no i te komentarze w rodzaju: rozumiem dlaczego feministki ciągle niezadowolone. na co to komu? chyba że dla przeciwstawienia tej samodzielnej i wypracowującej swoją pozycję i nigdy ale to nigdy nie stykającej się z dyskryminacją pani sukcesu z typową brodatą czy tam wąsatą feministką.
                          • rozczochrany_jelonek Re: kobiety nie chcą faministek 30.09.10, 19:53
                            > feminizm chce zrównania praw kobiet z prawami mężczyzn

                            feministki chcą odebrać kobietom prawo do aborcji ? :>
                            • six_a Re: kobiety nie chcą faministek 30.09.10, 23:04
                              nieno, chcą, żebyście w końcu coś urodzili, bo płodzić to każden umi.
                              • rozczochrany_jelonek Re: kobiety nie chcą faministek 01.10.10, 13:55
                                ale my mamy prawo rodzić, nie ma tutaj różnic w prawie :)
                                • six_a Re: kobiety nie chcą faministek 01.10.10, 19:50
                                  no, masz takie samo prawo rodzić, jak kobieta ma prawo do aborcji. tylko weź to wyegzekwuj jeszcze;)
            • easz Re: kobiety nie chcą faministek 29.09.10, 01:57

              Mam wrażenie, że się jednak nie do końca zrozumiałyśmy, ale to już trudno, może następnym razem.

              Ja widzę wiele młodych kobiet i młodych mężczyzn, którzy już inaczej sobie ustawiają wspólne życie, bez zbędnych słów, ew. jakaś pomoc jest im jeszcze potrzebna, choć raczej finansowa, niż filozoficzna;) To, o czym piszesz, to są już sprawy raczej tylko administracyjne niestety, bo te pokolenia są stracone w pewnym sensie. Ja to widzę pokoleniowo już w tej chwili, nie płciowo, więc chyba sporo się zmieniło. Prawnie też się zmienia, choć wciąż za mało, za wolno.

              I jest imo tak jak chyba Bene wcześniej napisała - jeśli jeden element zmieni położenie, to i drugi zmienia, nie da rady stać mu w tym samym miejscu, w bezruchu. A coś od siebie trzeba dać i tyle.
              Feministki robić za kogoś niczego nie muszą, ba! nawet są krytykowane bardzo czasem, bo się je o takie działania podejrzewa. Feministki nie muszą też nikogo prosić, namawiać, zapraszać - nie siedzą w wieży z kości słoniowej - ale często to robią - zapraszają, namawiają! Przecież feministki nikomu nie zagradzają do siebie i do działania drogi. Tylko przyjść/wyjść i robić.
              Kobietom było tak źle, to wyszły kiedyś na ulicę, same, prawda?
              • berta-live Re: kobiety nie chcą faministek 29.09.10, 02:30
                Czym innym są deklaracje i nawet szczere chęci a czym inny proza życia. W USA zrobiono kiedyś badania dotyczące podziału obowiązków w małżeństwach i zarobków małżonków. I wyszło, że mężowie dostarczają 2/3 domowego budżetu a żony 1/3. Natomiast mężowie wykonują 1/3 prac domowych a żony 2/3. Nawet tam, gdzie zakładano na początku, że wszystko będzie po równo. I ten fakt sprzyja coraz częstszemu zostawaniu żon w domach. Bo skoro po pracy i tak musi się zająć domem a z tej pracy kasy wiele nie ma, to części kobiet nie opłaca się w ogóle pracować. Zwłaszcza, że mężowie zwolnieni z reszty zajęć domowych mogą pracować jeszcze więcej i zarabiać tym samym też jeszcze więcej.
              • ritsuko Re: kobiety nie chcą faministek 29.09.10, 08:07
                Zmienia się oczywiście, gdyby nie było tych wszystkich zmian, to i tego wątku by nie było :). Coraz częściej pojawiają się te głosy, że już przecież wszystko ok, bo dla wielu grup młodych ludzi partnerstwo jest oczywistością.

                Co do naturalnych zmian to nie byłabym niestety taka pewna, już teraz powstają sytuacje problemowe będące efektem jakiegoś wewnętrznego konfliktu tradycyjnego podziału ról i właśnie tego prawdziwego partnerstwa- ile jest rodzin, gdzie pracują dwie osoby, a po pracy domem zajmuje się jedna? I to wbrew pozorom wina obu stron :). Bene pisze w poście wyżej o nierównym podziale, który obrazuje to bardzo dobrze. Nawet gdyby zarobki były te same podział pracy domowej mógłby pozostać ten sam. Tak jakby brakowało jakiegoś czynnika, bo nie wystarczy dać komuś jakąś możliwość, żeby umiał z niej właściwie korzystać
      • black-emissary Re: kobiety nie chcą faministek 01.10.10, 21:08
        berta-live napisała:
        > Odsetek kobiet, które się samorealizowały i robiły kariery jest dokładnie taki sam
        > dawniej jak i dzisiaj, czyli praktycznie rzecz biorąc żaden.

        Masz jakieś dane na poparcie tej tezy?
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: kobiety nie chcą faministek 27.09.10, 20:24
      [...]
      autor:
      Mariquita
      Niedoszły politolog, przyszły popiredytolog.
    • six_a Re: co to są te faministki? 27.09.10, 22:12
      niedoszły politolog, jeszcze bardziej niedoszły filolog, ale za to doszły pitupitulog.
      • masztubigos Każda kobieta ma sojusznika na swoim poziomie 27.09.10, 23:18
        Zły wilku! Nikt cię nie zmusza do korzystania z tego co wywalczą feministki. Póki co feministki nie mają zamiaru przymuszać do swoich rozwiązań takie rozgarnięte inaczej panie. Wg nich możesz do woli czcić patriarchalizm i pisać peany na temat "Jak to dobrze być kobietą w Polsce w XXI wieku". Kto wie, może będziesz mogła w nagrodę szorować zakrystię u proboszcza.
        Feminizm kochana moja nie jest przeznaczony dla ciebie, bo jakby to ująć, tu wymagane jest minimum kumania.
        Życzę ci z całego mego serduszka abyś nigdy w życiu nie musiała mieć do czynienia z tfuuu.. feministkami ani nie musiała się poddać ich nazistowskiej, zniewalającej jednostki polityce. Niechaj dla ciebie orędownikami twoich praw będą partie prawicowe i kościół - bo każda kobieta zasługuje na takiego sprzymierzeńca jakiego poziom sama reprezentuje.

        A nawiązując do wywodu wilka to mnie najbardziej spodobał się ustęp że w Polsce kobieta może drogą prawną dojść swoich praw. No comment.
        • swojski_fr_1 Re: Każda kobieta ma sojusznika na swoim poziomie 28.09.10, 13:10
          ale czy feministki wywalczyly wiecej, niz zdobycze techniki, takie jak elektrycznosc, kanalizacja i bierzaca woda w kazdym domu ?

          wiadomo, ze kazdy sukces ma wielu ojcow, a porazka zadnego, ale bez pie...!

          rownie gleboko w nosie, feministki miala Maria Curie-Sklodowska, no i zreszta do dzis nie ma jej w panteonie "wybitnych kobiet polskiego panteonu feminizmu", a uwierzcie - jej prace nad radioaktywnoscia, przyjazn z Einsteinem i bakcyl zaszczepiony swoim dzieciom mialy wiekszy wplyw na ksztalt wspolczesnego swiata niz piec na krzyz spalonych stanikow w jej czasach. Zapodawalem juz link do odpowiedniej stronki.

          A pani Kazia (Szczuka) odpadla nawet z 'Najslabszego Ogniwa", pomimo ze jako jedyna uczestniczka miala na kartce gotowe odpowiedzi od Dyrektora. Pomijam juz jej wpadke z polewania sie na wizji z niepelnosprawnej dziewczynki.

          • berta-live Re: Każda kobieta ma sojusznika na swoim poziomie 28.09.10, 15:34
            W czasach Marie Curie, nie było feminizmu. Była emancypacja z której Maria w 100% skorzystała i z której skorzystały jej córki i wnuczki. O feminizm zahaczyła całkiem przypadkowo. W głównej mierze dzięki temu, że miała szczęście urodzić się w bogatej rodzinie i wyjść za mąż za faceta ze swojego środowiska. Mogła zatem, tak jak wszystkie kobiety z jej warstwy społecznej powierzyć prowadzenie domu i opiekę nad dziećmi służbie a samej oddać się własnym zainteresowaniom. A, że w przeciwieństwie do współczesnych jej kobiet miała ambicję zdobywać wykształcenie i nonkonformizm pozwalający jej na łamanie schematów, to chwała jej za to. Równie dobrze mogła zostać panią domu i życie spędzić na herbatkach, grze w wista i pieczeniu ciasteczek na aukcje dobroczynne.
            • aardwolf_ge Re: Każda kobieta ma sojusznika na swoim poziomie 28.09.10, 15:41
              >> miała szczęście urodzić się w bogatej rodzinie

              Czyżby.
              • berta-live Re: Każda kobieta ma sojusznika na swoim poziomie 28.09.10, 16:08
                Chłopką pańszczyźnianą z tego co mi wiadomo, nie była. Już sam fakt, że rodzina zafundowała jej szkoły, świadczyło, że biedni nie byli. Za jej czasów darmowa była jedynie powszechna czteroklasówka.
                • aardwolf_ge Re: Każda kobieta ma sojusznika na swoim poziomie 28.09.10, 17:34
                  Tak tak, oczywiście.
                • gruszkasia Re: Każda kobieta ma sojusznika na swoim poziomie 28.09.10, 18:30
                  berta-live napisała:

                  > Chłopką pańszczyźnianą z tego co mi wiadomo, nie była. Już sam fakt, że rodzina
                  > zafundowała jej szkoły, świadczyło, że biedni nie byli. Za jej czasów darmowa
                  > była jedynie powszechna czteroklasówka.

                  Skłodowska miała bardzo feministyczne poglądy, niezwykle postępowe nie tylko jak na jej czasy. Przy tym była ateistką. Miała okres, kiedy interesowała się modnym mesmeryzmem, ale stwierdziwszy, że to rodzaj oszustwa, przestała sobie tym zajmować czas. Swoje córki wychowywała w świadomości feministycznej, choć ruchu o tej nazwie wtedy nie było. Jedna została naukowczynią, druga dziennikarką i to od niej najwięcej wiemy o światopoglądzie i postawie względem praw i pozycji kobiet MC-S. Jej siostra, Bronisława przyjechawszy do Polski zajęła się aktywną walką o prawa kobiet. Oczywiście poza wykonywaniem zawodu lekarki.
                  • swojski_fr_1 Re: Każda kobieta ma sojusznika na swoim poziomie 29.09.10, 11:04
                    zawiedziona kobieca milosc zdolna jest do wszystkiego. vide sklodowska, coco-chanel, itp.
                    jak juz nie mozna wierzyc w milosc, to nie wierzy sie w nic (to nie moj cytat).



                    gruszkasia napisał:

                    > berta-live napisała:
                    >
                    > > Chłopką pańszczyźnianą z tego co mi wiadomo, nie była. Już sam fakt, że r
                    > odzina
                    > > zafundowała jej szkoły, świadczyło, że biedni nie byli. Za jej czasów da
                    > rmowa
                    > > była jedynie powszechna czteroklasówka.
                    >
                    > Skłodowska miała bardzo feministyczne poglądy, niezwykle postępowe nie tylko j
                    > ak na jej czasy. Przy tym była ateistką. Miała okres, kiedy interesowała się mo
                    > dnym mesmeryzmem, ale stwierdziwszy, że to rodzaj oszustwa, przestała sobie tym
                    > zajmować czas. Swoje córki wychowywała w świadomości feministycznej, choć ruch
                    > u o tej nazwie wtedy nie było. Jedna została naukowczynią, druga dziennikarką i
                    > to od niej najwięcej wiemy o światopoglądzie i postawie względem praw i pozycj
                    > i kobiet MC-S. Jej siostra, Bronisława przyjechawszy do Polski zajęła się aktyw
                    > ną walką o prawa kobiet. Oczywiście poza wykonywaniem zawodu lekarki.
            • swojski_fr_1 Re: Każda kobieta ma sojusznika na swoim poziomie 29.09.10, 11:01
              berta, podkladaz sie pod noz swojskiego, i to dobrowolnie:

              1. poczatki ruchu feministycznego na terenach Polski - poczatek XIXw, ( za Wiki ), Maryska zyla na przelomie XIX i XXw.

              2. tak rozowo to ona nie miala, pochodzila ze zubozalej szlachty, choc o inteligenckich korzeniach, a z Polski do Paryza prysnela, jak jej warszawski ukochany stwierdzil ze jego zamozna rodzina nie zniesie tak ubogiej malzonki.

              3. Maryska miala deal ze swoja siostra: Maria pracowala i utrzymywala siostre w Paryzu. Siostra miala jej sie zrewanzowac, gdy bogato i dobrze wyjdzie za maz we Francji. Pierwotnie Maria miala to w pompce, ale gdy dostala czarna polewke od pana nadzianego, wqwila sie kobieta i skorzystala z tego, ze siostra dorwala bogatego gacha.

              4. Reszte (o sklodowskiej) sobie sama doczytaj, powiem Ci, ze warto. Moze tym Cie zainteresuje, ze ogolnie to kobiecina pecha miala do chlopow, jej Pierre (maz) zginal pod kolami tramwaju, a Paryz zbulwersowala romansem z zonatym i dzieciatym swoim asystentem, ktory zreszta porzucil dla niej zone i dzieci.


              Siostrzyce Sklodowskie trzymaly sztame razem. Rowne, jak dla mnie OBIE kobitki.






              berta-live napisała:

              > W czasach Marie Curie, nie było feminizmu.
              Feminizm w Polsce [edytuj]

              Feminizm jest w Polsce obecny od początku XIX wieku i jego rozwój historyczny znacznie odbiega od feminizmu zachodnioeuropejskiego i amerykańskiego, na skutek m.in. odizolowania PRL od światowego feminizmu. Historia polskiego feminizmu dzieli się na 7 tzw. "fal".
              • berta-live Re: Każda kobieta ma sojusznika na swoim poziomie 29.09.10, 14:24
                Dawniej feminizm był szerzej znany pod pojęciem emancypacja. A to mimo wszystko jednak co innego jest.

                I nie wierzyłabym tak bezkrytycznie biografiom znanych osób, bo mają to do siebie, że zazwyczaj są mocno podkoloryzowane. Zubożała szlachta to nie biedota, której nie byłoby stać na szkoły dla dzieci. One wbrew pozorom nie były aż takie drogie. Taki Karol Wojtyła pochodził z jeszcze biedniejszej rodziny a przedwojenne płatne gimnazjum skończył, jego brat też. A ojciec to jakiś przewodnik po dróżkach kalwaryjskich był, więc kokosów nie zarabiał. Nawet moi pradziadkowie, też niezbyt zamożni ludzie, którzy musieli siebie i kilkoro dzieci utrzymać z przydomowego gospodarstwa i jakiejś drobnej działalności politycznej ojca rodziny (więcej z tego miał satysfakcji niż pieniędzy) zafundowali swojej córce szkołę. To, że pannie ani w głowie edukacja była i po roku zrezygnowała a reszta sióstr nawet nie spróbowała, to inna sprawa. Ale chłopak, za którego za mąż wyszła szkoły pokończył i maturę zdał. A ten to już z całkiem biednej rodziny pochodził. Ceny przedwojennych szkół nie różniły się aż tak bardzo od cen XIX-wiecznych. Gorzej ze studiami, ale z maturą w ręku zawsze było łatwiej dorobić na boku.
                • masztubigos Re: Każda kobieta ma sojusznika na swoim poziomie 01.10.10, 14:25
                  Myślę że w tamtych czasach które opisujesz dziewczyny były skutecznie demotywowane do nauki. Nawet jak któraś miała możliwość kształcenia, otoczenie wmawiało że po co jej szkoła, liczy się dobre zamążpójście. Nie było po prostu dobrego klimatu do nauki dziewczyn. No ale za to jak któraś się uparła i wykształciła wysoko, to była 100 razy lepsza od faceta, bo na pewno jakość jej wiedzy była ogromna.
                  • berta-live Re: Każda kobieta ma sojusznika na swoim poziomie 01.10.10, 16:09
                    I tak naprawdę to niewiele się zmieniło. Dawniej panienki z dobrych domów były motywowane do zdobycia wykształcenia, ale na potrzeby życia towarzyskiego i rodzinnego. Chadzały na pensje, uczyły się języków, prowadzenia domu, itp. W gorszych domach był tylko doping do nauki prowadzenia domu, ewentualnie jakiegoś zawodu w stylu krawcowa. Nie było dopingu do rozwoju, samorealizacji czy robienia kariery. I teraz jest dokładnie tak samo.

                    Jak kończyłam podstawówkę i były rozmowy gdzie kto idzie dalej, to taką oczywistą oczywistością powtarzaną zarówno przez nauczycieli jak i rodziców, a potem i przez samą młodzież, było to, że chłopcy powinni iść do zawodówek i techników a dziewczynki do liceów. I faktycznie tak było, u mnie w licealnej klasie na 30 osób zaledwie 9 chłopaków było. Motywowano to tym, że chłopiec do liceum powinien iść tylko i wyłącznie wtedy ja ma świetne oceny. Bo to rokuje że potem pójdzie na jakieś studia. Natomiast jak nie uczy się dobrze i to, że będzie się kształcił dalej nie jest takie oczywiste, to powinien iść do technikum albo nawet do zawodówki, żeby jak najszybciej zdobyć jakiś zawód, który pozwoli mu na utrzymanie siebie i ewentualnej rodziny. Bo co potem taki biedak z samą maturą będzie robił. W biurze za 1tys PLN pracował? Nie uchodzi mężczyźnie. Natomiast w przypadku dziewczyn było odwrotnie. Jak tylko nie była jakimś kompletnym półgłówkiem i leniem ledwo z klasy do klasy przechodzącym to wszyscy ją do liceum wpychali. Że to lepsze towarzystwo tam jest, że jakiejś ogłady nabierze, że czegoś się nauczy, itp. A nawet jak nie będzie w stanie się dalej kształcić, to nic, zatrudni się w jakimś biurze. Lepsza taka praca niż fizyczna a od zarabiania pieniędzy i tak będzie miała męża. W końcu i tak utknie przy dzieciach i pieluchach. W klasie maturalnej była powtórka z rozrywki. Chłopcy to niech idą zdobywać porządny zawód a dziewczynkom byle jakie studia wystarczą. I mimo, że to było kilkanaście lat temu, nie sądzę, żeby wiele od tamtego czasu się zmieniło.
                    • kocia_noga Re: Każda kobieta ma sojusznika na swoim poziomie 01.10.10, 17:18
                      berta-live napisała:

                      > I tak naprawdę to niewiele się zmieniło.

                      Nauka była drogą sprawą, często cała rodzina się składała, żeby wyedukować chłopca, rzecz jasna, bo dziewczynka i tak wychodziła za mąż = przechodziła na własny i męża garnuszek, więc ani czasu, ani warunków, przy dużym ryzyku śmierci przy porodzie lub w połogu.
                      To warstwy biedniejsze.
                      Bogaci owszem, edukowali synów i córki, ale w Polsce była to nauka - dla chłopców polowania, szermierki, tańca, jęzka obcego oraz manier, a dla dziewcząt - szycia, haftowania, układania kwiatów, tańca itp.
                      Ekonomii, prawa, medycyny uczyli się Żydzi i mieszczanie, chłopskie dzieci szły na księży.
                      To tak najogólniej i zgrubsza.
                      Zmieniło się mnóstwo - nauka jest tania, wszystkie klasy i warstwy uczą się mniej więcej tego samego, poziom życia wzrósł, więc dziewcząt nie wypycha się za mąż, żeby jedna gęba ubyła, karierę można zrobić w róznych dziedzinach, istnieje antykoncepcja i jednostka może się utzrymać nawet z dzieckiem z własnej pracy, istnieje opieka socjalna.
                      Ale to od niedawna - cóż to jest sto lat, to chwilka w dziejach, a tyle już zmian.
      • dzikowy Re: co to są te faministki? 27.09.10, 23:21
        Czyli jak większość "wojujących". Argumenty o profesorach mnie nie przekonają, radiomaryjni też swoich mają.
      • pavvka Re: co to są te faministki? 28.09.10, 17:27
        Faministki to chyba takie co głodzą swoje rodziny. Nic dziwnego, że ich nie chcą.
    • easz ja chcę! 28.09.10, 00:06

      • takisobienik Ja też! 28.09.10, 10:24
        A pani salonowa lwica niedoinformowana co do tego, czym się zajmują, co robią i co mówią feministki, mogłaby nie twierdzić z moim imieniu, że ja nie chcę :]
    • bene_gesserit Re: kobiety nie chcą faministek 28.09.10, 12:12
      A tak w ogole to chcialam powiedziec, ze tego typu czytanki jak ta powyzsza i niedawno zlinkowany przez swojskiego 'odkrywczy i madry' artykul anonimowego maskulinisty to powinny wyladowac tam, gdzie ich miejsce - w jakiejs internetowej dziurze zapomnienia, a nie tutaj.
      • masztubigos Re: kobiety nie chcą faministek 28.09.10, 17:25
        Kurna, właśnie kończy mi się papier toaletowy. Szkoda że te czytanki są wirtualne. Ale zawsze mogę wydrukować i powiesić w WC. Może wyszło by drożej niż zwykły papier w rolce, ale za to wrażenia podczas korzystania z niego -bezcenne! :)))
      • mijo81 Re: kobiety nie chcą faministek 29.09.10, 14:57
        Artykuł artykułem, a wystarczy popatrzyć jakim szacunkiem darzą was inni, szczególnie same kobiety. Od razu widać jak jesteście im zbędne.
        • ritsuko Re: kobiety nie chcą faministek 29.09.10, 15:39
          I zly_wilk do nich dołączy, jak i wiele innych. To forum jest czystą żywą antyreklamą feminizmu :)
          • gruszkasia Re: kobiety nie chcą faministek 29.09.10, 16:03
            Tak, Ritsuko, ty, zły wilk, mijo,misiu, corgan, coppermind - cały świat nienawidzi feministek!
            I daje temu wyraz na tym forum.
            • ritsuko Re: kobiety nie chcą faministek 29.09.10, 16:33
              Nie, nie nienawidzę feministek. Ale jako kobieta nie poprę kogoś, kto nie okazuje mi minimum szacunku, choć podobno liczy się dla niego dobro kobiet, czyli także moje. Szacunku nie zdobędzie się samą wspólnotą jajników. Czy mam jaśniej to przekazać?
              • bene_gesserit Re: kobiety nie chcą faministek 29.09.10, 16:38
                Mysle, ze byloby nieglupie, gdybys jasniej napisala, o co ci chodzi. Tzn konkretnie, w czym sie ten brak minimum szacunku przejawia. I, jesli istotnie feministki sa zle, szkodliwe i nie maja minimum szacunku dla kobiet, co cie tu wlasciwie trzyma.
                • ritsuko Re: kobiety nie chcą faministek 29.09.10, 16:43
                  Dajmy na to wypowiedź masztubigos? Taki przykładzik. I nie ironizuj, feministki są wyjątkowo nieszkodliwe :). A co mnie trzyma? Forum jest miejscem ogólnodostępnym, lubię sobie czasem poznać inny punkt widzenia, podyskutować. Czyżbym nie miała prawa :(? Hmm może założę jakiś ruch walczący o te prawa? Przerost formy nad treścią :)
                  • masztubigos Re: kobiety nie chcą faministek 29.09.10, 17:23
                    Przyjrzyjmy się bliżej.
                    Otóż w Polsce feministki które dążą do nadania ELEMENTARNYCH praw kobietom są obrażane, zakrzykiwane i porównywane do nazistek.
                    Osoby mieszkające na Zachodzie, przyjeżdżając tu są zszokowane, że całe społeczeństwo nie jest oburzone takim traktowaniem kobiet u nas. Dziwią się że jest tylko garstka kobiet, które usiłują coś z tym zrobić. Nie mogą wyjść ze zdziwienia i niesmaku że dodatkowo jeszcze ta nieliczna grupa jest zakrzykiwana. No bo o wrogości innych kobiet już nie wspominając, bo to przekracza zdolność pojmowania osób z krajów normalnych.
                    Reasumując - to co w Polsce XXI wieku traktuje się jak skrajności, w krajach zachodnich były skrajnościami, ale 100 lat temu.

                    Zakumało towarzycho?
                    Biorąc pod uwagę wcześniejsze wpisy, wątpię w to.
                    • ritsuko Re: kobiety nie chcą faministek 29.09.10, 18:56
                      Ja Cię obrażałam czy tak z automatu już reagujesz? Raczej to drugie, a to nie wróży super kariery w walce o prawa kogokolwiek- potraktuj to jako dobrą radę.
                      Należę do tych osób (tak, osób, bez płci), które umieją się odnaleźć w życiu i zamiast paplać robią swoje (dzięki emancypantkom, to przyznajemy). Takich osób jest wiele i one też drążą tę skałę, wilk to wnioskując po wpisie ten sam typ. Doceń to zamiast naskakiwać. Wrogość? Przyjrzyj się proszę na spokojnie sobie.
                      Pozdrawiam mimo wszystko :)
                      • masztubigos Re: kobiety nie chcą faministek 29.09.10, 19:51
                        Powiedz mi z łaski swojej taką rzecz.
                        Co przeszkadza tobie nie korzystać z tego co feministki potem i znojem zdołają załatwić by żyło się kobietom feministkom lepiej. Nie mówię o innych kobietach niż feministki, zakładając że inne kobiety nie chcą zmian bo jest im dobrze w Polsce. Bo tak jest w rzeczywistości. Co tobie przeszkadza że feministki walczą o siebie? Jaki masz interes w tym żeby przeszkadzać tym bardziej świadomym kobietom, które chcą DLA SIEBIE lepiej? Co takiego feministki sprawiają że tracisz energię i czas na okazywanie im nienawiści? Czy one nakazują tobie cokolwiek, czy narzucają ci jedynie słuszny światopogląd? Czy one wchodzą na fora dla wielbicieli patriarchalizmu i okazują im pogardę? Czy przez feministki straciłaś cokolwiek? Widzisz różnicę między siłą kleru i rządu., a siłą feministek? Chyba jełop zauważy że to nierówna walka. To czego się boisz? Masz nam za złe że walczymy o siebie???
                        Słuchaj! Ja jestem zdania że działaczki organizacji feministycznych powinny odcinać się od takich Polek jak ty i duża część kobiet i zaznaczać że walczą o SIEBIE I SWOJE KOLEŻANKI, tylko i wyłącznie. Ja to nawet marzę o czymś takim, żeby się odciąć od tych kobiet czczących istniejący smrodek.
                        • ritsuko Re: kobiety nie chcą faministek 29.09.10, 21:00
                          Kobieto, zluzuj i przeczytaj raz jeszcze mój post wyżej. Przewrażliwiona jesteś czy co? I powtarzam, każdego dnia takie jak ja pracują na pozycję kobiet w społeczeństwie. Doceń TO!
                          • masztubigos Re: kobiety nie chcą faministek 29.09.10, 22:34
                            Spadaj na swojego bambusa i przestań pieprzyć głupoty.
                            Ja spadam... ale do moich książek.
                            • ritsuko Re: kobiety nie chcą faministek 30.09.10, 08:02
                              Ok, ale ja nie spadnę sobie na bambus, bo chcę Ci coś wytłumaczyć. Jeśli połowę z tego załapiesz, to uważam, że warto (to nas różni, prawda?).
                              Po pierwsze uważasz (i nie ukrywasz tego) takie jak ja czy wilk za idiotki, czy jak to ładnie ujęłaś "rozgarnięte inaczej", już pomijając inne ciepłe słowa. I tu popełniasz pierwszy błąd :). Jaka kobieta może doceniać dzieło emancypantek i nie widzieć sensu współczesnego feminizmu? Taka, która już sobie świetnie w świecie i roli radzi, wypracowuje pozycje, ma dobre wzorce, nie spotyka się z dyskryminacją, a jeżeli nawet, to wie doskonale jak sobie z nią radzić. Nie widzi różnicy pomiędzy sobą czy kolegą z pracy, w życiu prywatnym również. To jest kobieta, która jest odzwierciedleniem Twoich założeń. A Ty zamiast to ładnie wyjaśnić, względnie przyjąć to na klatę wolisz pokazać swoją wyższość i sprowadzić Panią do parteru. Da Ci to coś poza chwilową satysfakcją i kolejną kobietą, która na samo słowo "feminizm" będzie reagowała alergicznie? Jej i tak to wisi, bo sama sobie świetnie radzi, a Ty tracisz sojusznika. Zamiast kolejnej feministycznej pozycji, może jednak coś z logiki?
                              • takisobienik Re: kobiety nie chcą faministek 30.09.10, 09:16
                                > To jest kobieta, która jest odzwierciedleniem Twoich założeń.

                                Mam wrażenie, że jest dokładnie odwrotnie.
                                To właśnie takie kobiety jak opisałaś mogą gardłować przeciwko feminizmowi.
                                • ritsuko Re: kobiety nie chcą faministek 30.09.10, 09:33
                                  Ale czy to o gardłowanie chodzi czy o cel? Bo jeśli tylko o czcze gadanie to ja się nie dziwię, że feministki są wiecznie niezadowolone. Ja wśród takich kobiet szukałabym sojuszniczek, a nie wrogów.

                                  A gardłować może też zgoła inna grupa, wiesz, prawda?
                              • bene_gesserit Re: kobiety nie chcą faministek 30.09.10, 12:20
                                Ale wlasciwie, ritsuko - ty sie zgadzasz z tym tekstem, ktory zacytowal wilk, czy nie za bardzo?
                                • swojski_fr_1 Re: kobiety nie chcą faministek 30.09.10, 14:38
                                  jesli swojski moze sie wtracic miedzy wodke a zakaske, to chcialbym nadmienic, ze jest blad stylistyczno-literowo-ortograficzny i zamiast 'feministek' napisano 'faministek'.

                                  Nikt nie reaguje na te podla prowokacje ?
                                  • wildor Re: kobiety nie chcą faministek 30.09.10, 21:51
                                    Ja chciałam na początku zapytać o to, kim jest "faministka", ale się zlękłam potencjalnych krytycznych uwag o czepianiu się detali ;) Podejrzewasz tak jak i ja, że wcale nie chodzi o feministki, ale o - idąc tropem angielskiego "famine" - orędowniczki głodu lub coś w tym stylu??
                                    • six_a Re: kobiety nie chcą faministek 30.09.10, 23:06
                                      musztarda po herbacie ;)
                                      forum.gazeta.pl/forum/w,212,116944015,116985646,Re_co_to_sa_te_faministki_.html
                                      • swojski_fr_1 Re: kobiety nie chcą faministek 01.10.10, 08:02
                                        nie, po prostu do swojskiego ZAWSZE sie zajrzy, do pavvki niekoniecznie ;-)

                                        p.s. tak sobie prymitywnie chce dzis humorek, bo dolek

                                        six_a napisała:

                                        > musztarda po herbacie ;)
                                        > forum.gazeta.pl/forum/w,212,116944015,116985646,Re_co_to_sa_te_faministki_.html
                                    • takisobienik Re: kobiety nie chcą faministek 30.09.10, 23:19
                                      "Faministki" to są takie "famfatal feministki", ale krócej.
                                  • takisobienik Re: kobiety nie chcą faministek 30.09.10, 23:19
                                    Stylistyczny - na pewno nie. Co najwyżej literówka.
              • easz Re: kobiety nie chcą faministek 03.10.10, 02:51
                ritsuko napisała:

                > Nie, nie nienawidzę feministek. Ale jako kobieta nie poprę kogoś, kto nie okazu
                > je mi minimum szacunku, choć podobno liczy się dla niego dobro kobiet, czyli ta
                > kże moje. Szacunku nie zdobędzie się samą wspólnotą jajników. Czy mam jaśniej to przekazać?

                A ja myślałam ostatnio, że Ty jesteś już feministką?
                • kozak.damski Re: kobiety nie chcą faministek 03.10.10, 15:16
                  easz napisała:

                  > A ja myślałam ostatnio, że Ty jesteś już feministką?
                  >
                  >
                  Nie wiesz czy myślałaś?
    • benek231 Ona tez chciala cos madrego powiedziec :O) 01.10.10, 18:43
      na salonie 24. Tam - gdyby nie Sadurski - prawie sami tacy madrzy.

      Mnie tez wpadla w oko ta charakteryzacja. Pomyslalem mniej wiecej tak jak Sx_a:

      "niedoszły politolog, jeszcze bardziej niedoszły filolog, ale za to doszły pitupitulog."

      Dwa zdania - jakich wiele:

      "Zaczynam również przekonywać się do tego, że demokracja liberalna (która ma tyle wspólnego z liberalizmem, co demokracja ludowa z rządami ludu) staje się jednym z najbardziej opresyjnych systemów w dziejach ludzkości."


      *To ze niedoszly politolog widac wyraznie w powyzszym zdaniu. Pewnikiem sromotnie oblala te politologie.


      "Jeśli miarą wolności ma być liczba dokonanych w życiu aborcji, to ja nie wiem, czy taka swoboda mi odpowiada."


      *Niedoszly filolog wyziera z kolejnej opinii. Miara wolnosci jest w tym przypadku mozliwosc wyboru jako takiego a nie liczba dokonanych aborcji.


      Ogolnie, ze znow nawiaze do Six_y: plec pleciugo - byle dlugo.
    • shlomo12 Nikt nie chce feministek 02.10.10, 13:02
      Nikt nie chce feministek. Brzydkie to jak noc i spolecznie szkodliwe. Brrrrr
      • sabinac-0 Re: Nikt nie chce feministek 02.10.10, 15:56
        shlomo12 napisał:

        > Nikt nie chce feministek. Brzydkie to jak noc i spolecznie szkodliwe. Brrrrr

        Rozumiem, ze swojej zony, ktora nazywales "prawdziwa feministka" tez nie chcesz.
      • berta-live Re: Nikt nie chce feministek 02.10.10, 16:40
        Nagrzeszyłeś jakoś ostro? Przyznaj się co zmalowałeś, bo nie wierzę, że z własnej woli przesiadujesz na feministycznym forum. Słyszałam, że teraz księża w ramach pokuty nie każą odklepywać zdrowasiek, bo to jest mało resocjalizacyjne. Teraz każą wykonać jakieś zadanie i podejrzewam, że ty musisz napisać ileś tam postów na FF. Zastanawiam się co w takim razie musiałeś zmajstrować, skoro ta pokuta tak sroga jest.
Pełna wersja