coraz mniej kobiet inwestuje na giełdzie

11.12.10, 13:26
forsal.pl/artykuly/470326,coraz_mniej_kobiet_inwestuje_na_gieldzie.html
Badanie przygotowało Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (SII).

Zgodnie z nim, statystyczny polski inwestor to mężczyzna, tylko 10,8 proc. kobiet zadeklarowało, że lokuje pieniądze na giełdzie. Odsetek kobiet spada z roku na rok. W 2009 r. było ich 12,5 proc., a w 2008 r. 14,3 proc.

Spada także wiek przeciętnego inwestora. Ponad 40 proc. ma 26-35 lat (w ub. r. odsetek inwestorów w tym wieku wyniósł 37,8 proc., a dwa lata temu 35,9 proc.). Kolejne 23 proc. inwestorów ma poniżej 25 lat.

Zdaniem Michała Masłowskiego z SII dane te mogą świadczyć o dużym napływie nowych, młodych inwestorów na rynek. Do giełdy przyciągnęły ich prawdopodobnie trzy duże prywatyzacje, które miały miejsce w tym roku: PZU, Tauron i GPW. "One były ich początkiem kontaktu z giełdą" - powiedział Masłowski podczas konferencji prasowej.

Badania wykazały, podobnie jak wcześniej, że zdecydowana większość (ponad 67 proc.) inwestujących na giełdzie ma wyższe wykształcenie i mieszka w dużych miastach, liczących powyżej 500 tys. mieszkańców (42,1 proc.). "Ludzie z wyższym wykształceniem mają generalnie lepszą pracę i lepsze zarobki, co oznacza, że mają nadwyżki finansowe, które mogą lokować na giełdzie" - wyjaśnił Masłowski.

Przeciętny inwestor ma mniej pieniędzy niż przed rokiem. 38 proc. dysponuje kwotą od 10 tys. zł do 50 tys. zł (w 2009 r. - 34,9 proc.), 30,4 proc. nie ma nawet 10 tys. zł (w ub. r. - 28,3 proc.), tylko 3,9 proc. ma na koncie 100-500 tys. zł (w 2009 r. - 4,3 proc.).

------------------------------------------
Ciekaw jestem jak te statystyki wyglądają na innych giełdach?

Czyli można uznać że czynniki potrzebne do wejścia na giełdę to:
- wyższe wykształcenie co za tym idzie wyższe zarobki i większe nadwyżki które można inwestować
- jak wyższe wykształcenie to i wiedza nawet niekoniecznie ekonomiczna
- mieszkanie w większym mieście
- kilka tys. złotych oszczędności choć przecież można inwestować i więcej

Zgodzimy się że ww. bariery nie są niedostępne dla kobiet. tzw. młodych, dynamicznych, robiących karierę, wykształconych lepiej niż mężczyźni.

A jednak... mamy kolejny szklany sufit?

Co może jego przyczyną? Bo chyba nie że ksiądz proboszcz zabrania inwestować na giełdzie? Opresyjny patriarchat też chyba nie?
    • kocia_noga Re: coraz mniej kobiet inwestuje na giełdzie 11.12.10, 13:36
      Zgodzimy się że ww. bariery nie są niedostępne dla kobiet. tzw. młodych, dynamicznych, robiących karierę, wykształconych lepiej niż mężczyźni

      nie zgodzimy się.

      Ale, ale, ty chyba masz jakies swoje lepsze wytłumaczenie zjawiska, prawda?
      • corgan1 Re: coraz mniej kobiet inwestuje na giełdzie 11.12.10, 15:34
        > Ale, ale, ty chyba masz jakies swoje lepsze wytłumaczenie zjawiska, prawda?

        Może jak to się teraz mówią moi młodsi współpracownicy - "nie ogarniają tej kuwety"? Nie lubią ryzyka? Lubią bezpieczeństwo? Lubią "bezpieczne" zajęcia? Koncentrują się na na tym ile można stracić a nie na tym ile można zyskać? Tyle że to dość poważna wada nie tylko na giełdzie ale także w biznesie.
        • berta-live Re: coraz mniej kobiet inwestuje na giełdzie 11.12.10, 16:36
          Zorganizuj badania ankietowe, w których zadasz reprezentatywnej grupie kobiet pytanie dlaczego nie inwestują na giełdzie. W zasadzie to możesz je zlecić dowolnej firmie badającej opinię publiczną, z CBOSem i OBOPem na czele. Może uda ci się nawet zorganizować fundusze na to i nie będziesz musiał bulić z własnej kieszeni.
          • salwa_tore Re: coraz mniej kobiet inwestuje na giełdzie 25.01.11, 14:54
            mozna zadac pytanie, ale z doswiadczen osobistych wiem, ze kobiety czesciej inwestuja w ponizszych kuwetach:
            - 1 nieruchomosci
            - 2 edukacja/szkolenie/kursy doskonalace
            - 3 surowce

            aby nie bylo tak sztywnie-inwestycyjnie male dygresje do poszczegolnych kategorii:
            AD 1. wystarczy, ze facet ma swoja kwatere, to jego szanse na zainwestowanie uczuc gwaltownie rozna, modelowy przyklad - rodzinya Curus-Bachleda, w kilka pokoleni wstecz, w poprzek i po skosach ;-)
            AD 2. tu jest zastanawiajacy rozdzwiek pomiedzy iloscia kobiet udajacych sie na studia, a odsetkiem plci wsrod osob z wyzszym wyksztalceniem po prostu z niego korzystajacych
            AD 3. surowce, raczej metale i kamienie, majace takze przydatnosc w elektronice, choc niekoniecznie.



            berta-live napisała:

            > Zorganizuj badania ankietowe, w których zadasz reprezentatywnej grupie kobiet p
            > ytanie dlaczego nie inwestują na giełdzie. W zasadzie to możesz je zlecić dowol
            > nej firmie badającej opinię publiczną, z CBOSem i OBOPem na czele. Może uda ci
            > się nawet zorganizować fundusze na to i nie będziesz musiał bulić z własnej kie
            > szeni.
    • berta-live Re: coraz mniej kobiet inwestuje na giełdzie 11.12.10, 14:29
      Nie napisali z jakim skutkiem inwestują? Statystyki pokazują również, że mężczyźni są gorszymi inwestorami i częściej źle lokują i częściej tracą. Tak więc jak te 90% mężczyzn przerżnęło oszczędności życia na giełdzie to nie wiem czy jest się czym chwalić.
      • mijo81 Re: coraz mniej kobiet inwestuje na giełdzie 12.12.10, 20:08
        He he, śmieszna jesteś. Więcej mężczyzn przerżnęło na giełdzie i więcej mężczyzn dorobiło się na niej fortuny, ponieważ, co cię może zaboleć, mężczyźni są bardziej skłonni do ryzyka. A kto nie ryzykuje ten nie zyskuje i dlatego kobiety zawsze będą na szarym końcu.
        • strikemaster Re: coraz mniej kobiet inwestuje na giełdzie 15.12.10, 13:13
          > He he, śmieszna jesteś. Więcej mężczyzn przerżnęło na giełdzie i więcej mężczyz
          > n dorobiło się na niej fortuny,

          Bilans wychodzi na zero.
    • maly_zlosliwiec Re: coraz mniej kobiet inwestuje na giełdzie 11.12.10, 18:54
      To teraz się pochwal swoimi osiągnięciami na giełdzie.
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8803556,Samobojstwo_syna_oszusta_wszechczasow__W_druga_rocznice.html
    • evita_duarte Re: coraz mniej kobiet inwestuje na giełdzie 11.12.10, 20:33
      Inwestycje gieldowe oplacaja sie coraz mniej, wiec nic dziwnego, ze kobiety z nich rezygnuja. Nie dziwi mnie natomiast obnizajacy sie wiek inwestujacych mezczyzn. Jest taki typ, co sciga sie superszybkim samochodem ryzykujac zycie swoje i wszystkich wokol dla dreszczyka emocji. Jest tez typ co woli siedziec w cieplym biurze i poczuc ten dreszczyk ryzykujac wlasne bezpieczenstwo finansowe. Ten drug jakos mniej mi przeszkadza.
      • rozczochrany_jelonek Re: coraz mniej kobiet inwestuje na giełdzie 15.12.10, 15:43
        > Inwestycje gieldowe oplacaja sie coraz mniej, wiec nic dziwnego, ze kobiety z n
        > ich rezygnuja.

        kobieca 'obecność' wyznacznikiem opłacalności przedsięwzięcia ? i co jeszcze, może midas też był kobietą ? ;)
    • bene_gesserit Re: coraz mniej kobiet inwestuje na giełdzie 11.12.10, 21:26
      A tu wyniki innych badan:

      MEN and women invest differently, a growing body of research has found. And in at least one important respect, women may be better at it.
      (...)
      Male investors, as a group, appear to be overconfident, said John Ameriks, head of Vanguard Investment Counseling and Research and a co-author of the study. “There’s been a lot of academic research suggesting that men think they know what they’re doing, even when they really don’t know what they’re doing,” he said.

      Women, on the other hand, appear more likely to acknowledge when they don’t know something — like the direction of the stock market or of the price of a stock or a bond.

      Staying the course and minimizing costs — selling high and buying low, if you trade at all — are the classic characteristics of good long-term, buy-and-hold investors. But during the financial crisis, the Vanguard study showed, men were more likely than women to trade — and to do so at the wrong times.

      (...)
      Researchers have found that activating the nucleus accumbens — a brain region that is stimulated when you eat delicious food or look at an attractive person — can affect financial risk-taking. When young Stanford men were shown pictures of partially clothed men and women kissing, he said, that region of their brains was activated. And when they were then given financial tests, the men became more likely to “make high-risk gambles.”

      Women didn’t respond much to the same pictures, he said; it’s possible the researchers didn’t test enough women or that they haven’t found the right stimuli.

      Others studying the effects of hormones on financial behavior have found correlations between testosterone and risk-taking.

      Alexandra Bernasek, a professor of economics at Colorado State University, said that the weight of history — enormous gender disparities in earnings, wealth, power and social status — might explain many behavioral differences. It’s also possible, she said, that evolutionary psychology accounts for some of them. Before the dawn of history, aggressive risk-taking might have given men an advantage in finding mates, she said, while women might have become more risk-averse to protect their offspring.

      Science may eventually provide some answers. In the meantime, she said, it would be a mistake to “force women into riskier financial behavior” that may be inappropriate, both for them and for society at large.

      “Excessive risk-taking has gotten all of us into a lot of trouble,” she said. “That’s certainly one
      of the lessons of the financial crisis.”
    • zygfrytt [...] 12.12.10, 13:28
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • yidele Re: coraz mniej kobiet inwestuje na giełdzie 15.12.10, 05:05
      ...i slusznie. Widac oceniaja gielde za zbyt ryzykowna, wniosek z ktorym sie zgadzam.
    • strikemaster Re: coraz mniej kobiet inwestuje na giełdzie 15.12.10, 13:11
      Wychodzi na to, ze giełda to dziecinada. :)
      A tak powazniej, giełda to rodzaj hazardu, wyniki można osiągnąc interesując sie tym, kto którą spółkę ma zamiar przejąć, więc i gracze są dość charakterystyczni. A jak wygląda przekrój płciowy i wiekowy w zakładach ligowych?
    • menk.a Re: coraz mniej kobiet inwestuje na giełdzie 15.12.10, 14:48
      Tak. Na pewno coś je powstrzymuje, a przecież nie przyjdzie corganowi do głowy myśl, że może kobiety są mniej skłonne do ryzyka, wszak giełda to ryzyko.
      • corgan1 skoro kobiety nie lubią ryzyka... 15.12.10, 18:56
        to dlaczego namawia się je do zakładania własnego biznesu? Wszak biznes to głownie ryzyko. Pełnienie funkcji w kierownictwie i zarządzie firmy to także ryzyko, więc dlaczego z uporem się kobiety tam wpycha i narzeka że tak mało kobiet jest w zarządach firm? Bo w Polskich coś ok 10% - jak natrafię na szczegółowe dane to zapodam na forum.
        • berta-live Re: skoro kobiety nie lubią ryzyka... 15.12.10, 20:03
          Nie wiem czy lubią ryzyko czy nie, natomiast zdecydowanie mają mniejszą motywację do jego ponoszenia. Raz, dysponują mniejszą ilością oszczędności, więc nie bardzo mają czym ryzykować. A mało kto decyduje się ryzykować ostatnim groszem i tym, że z głodu umrze jak coś pójdzie nie tak. Dwa, częściej są odpowiedzialne za rodzinę i przede wszystkim za dzieci. Też rozsądek podpowiada, żeby raczej trzymać się tego co się ma, niż ryzykować bytem najbliższych. Trzy, nie ciąży na nich presja społeczna żeby za wszelką cenę osiągnęły sukces i zdobyły kapitał. Wystarczy, że wyjdą za mąż i urodzą dziecko. A człowiek to mało ambitne zwierzę i jak czegoś nie musi to woli spocząć na laurach i mieć święty spokój.
    • maly_zlosliwiec Re: coraz mniej kobiet inwestuje na giełdzie 15.12.10, 21:28
      I tak dowiedziałam się od rekinów finansiery wszystkiego.
      Kto by przypuszczał że Wall Street zawita w skromne progi FF ?
      To co panowie, który się pochwali ile stracił ?
      Bo zakładam trzeźwo że żaden nie pracuje w GS.
    • facet123 Re: coraz mniej kobiet inwestuje na giełdzie 16.12.10, 09:14
      > Co może jego przyczyną? Bo chyba nie że ksiądz proboszcz zabrania inwestować na giełdzie?

      Powodów jest kilka, ale ten najbardziej oczywisty jest taki, że w większości gospodarstw domowych to facet ma ostatnie słowo jeżeli chodzi o długowalowe plany finansowe i wększe wydatki. Czyli tak - patriarchat, pośrednio, jest powodem.
      Niby kobiety cześciej zarządzają domowym budżetem, ale to zarządzanie polega zwykle na płaceniu bieżących rachunków i kupowaniu środków do życia. Jak się kupuje samochód, nieruchomość, albo choćby telewior, to już facet podejmuje decyzję. To całe "zarządzanie budżetem" to poprostu kolejny obowiązek obok wychowywania dzieci i gotowania jaki spada zwykle na panie domu, a nie prawdziwa wolność w dysponowaniu finansami.
      Decyzja polegająca na zainwestowaniu oszczędności w akcje poprostu nie mieści się w tych ramach.
      Druga sprawa jest taka, że patriarchat wmawia kobietom, że wielkie finanse - giełdy i akcje - nie są dla nich.

      No i rzecz trecia - nobilitująca kobiety - to taka, że jak już jakaś wyzwolona i samodzielna kobieta miała by zainwestować w akcje, to jej (podobno statystycznie potwierdzony) brak skłonności do ryzyka może ją przed tym powstrzymać. Bądźmy szczerzy, gra na giełdzie dla tzw. drobnych inwestorów jest gorsza niż totolotek - gorsza, bo w totolotku przynajmniej mamy jasno określone i równo rozłożone prawdopodobieńswo. Zaś na giełdzie drobny inwestor jest mamiony pozorami kontroli nad tym co sie dzieje - może sobie analizować sprawozdania finansowe społek akcyjnych itd, ale tak naprawdę to duzi gracze i porozumienia pomiędzy nimi dyktują warunki i pozwalają naprawdę zarabiać.


      • corgan1 Re: coraz mniej kobiet inwestuje na giełdzie 21.12.10, 19:22
        > Powodów jest kilka, ale ten najbardziej oczywisty jest taki, że w większości
        > gospodarstw domowych to facet ma ostatnie słowo jeżeli chodzi o długowalowe plany
        > finansowe i wększe wydatki.

        Argument odpada, w wypadku singielek - one same zarządzają budżetem i same decydują co zrobić z pieniędzmi. Nie wiem jak w Twoim środowisku - wśród moich znajomych i rodziny to kobiety niestety mają decydujący wpływ na to na co i kiedy wydaje się wspólne zarobione pieniądze na zasadzie "co moje to moje a co twoje to jeszcze się zobaczy ale głównie moje".

        Ciekawe byłyby badania na nast. temat - czy mężczyźni wchodzący na giełdę byli w danym momencie singlami lub pozostawali w związku nieformalnym czy małżeńskim? Znam tylko 1 przypadek kiedy oboje małżonków ona i on zdecydowali się kupić akcje i jednostki w funduszach, znam 2 przypadki kiedy po ślubie decyzja o wejściu na giełdę była na absolutne nie ze strony jej i znam 3 przypadki kiedy facet postanowił wejść na giełdę zanim poznał jakąś kobietę, choć ona potem stawała się jego żoną to po ślubie on nadal pozostawał na giełdzie.

        Tyle że to za mało aby wyciągać jakieś ciekawe wnioski.

        > Druga sprawa jest taka, że patriarchat wmawia kobietom, że wielkie finanse - giełdy
        > i akcje - nie są dla nich.

        To akurat nieprawda, ale jeśli już to matriarchat wmawia facetom że jak mają żony/partnerki to całą kasę muszą wywalać tylko na nie a nie na jakieś giełdy i akcje i obligacje....

        > Bądź my szczerzy, gra na giełdzie dla tzw. drobnych inwestorów jest gorsza niż totolotek
        >- gorsza, bo w totolotku przynajmniej mamy jasno określone i równo rozłożone
        > prawdopodobieńswo.

        Tyle że jakoś faceci to ryzyko podejmują a kobiety raczej nie. Swoją drogą - ciekawe kto częściej gra w lotto - kobiety czy mężczyźni? :)

        > Jak się kupuje samochód, nieruchomość, albo choćby telewior, to już facet podejmuje
        > decyzję

        Nie wiem jak z samochodami - z mieszkaniem to akurat spudłowałeś.
        www.rp.pl/artykul/434275.html
        "- Pamiętajcie, że kobieta zwykle decyduje o kupnie mieszkania, ale nie wolno wam głośno o tym mówić, zwłaszcza przy jej mężu – taką żartobliwą wskazówkę usłyszeli polscy pośrednicy podczas szkolenia przygotowanego przez amerykańskich specjalistów na rynku nieruchomości.

        - To szczera prawda – zapewnia Jerzy Sobański, właściciel agencji nieruchomości Akces. - Jeśli małżeństwo szuka mieszkania, decyzję o transakcji zwykle podejmie płeć piękna."

        "Wśród singli kupujących pierwsze mieszkanie przeważają mężczyźni, ze względu na wyższe zarobki i tym samym lepszą dla banku gwarancję spłaty kredytu. Jednak gdy lokum zamierza kupić para lub małżeństwo, przeszukiwaniem ofert przeważnie zajmują się kobiety. "
        • kocia_noga Re: coraz mniej kobiet inwestuje na giełdzie 22.12.10, 11:23
          Jabym tu matriachatu ani patriarchatu nie mieszała; skłonnośc do zachowań bardziej ryzykownych jest wpisana w męską płeć i jest to jaknajbardziej yuzasadnione biologicznie.
          A użalanie się, że część społeczeństwa nie jest skłonna do wywalania forsy na giełdzie nie jest oznaką troski o czyjąkolwiek płeć.
        • facet123 Re: coraz mniej kobiet inwestuje na giełdzie 22.12.10, 18:11
          > > Druga sprawa jest taka, że patriarchat wmawia kobietom, że wielkie finans
          > e - giełdy
          > > i akcje - nie są dla nich.
          >
          > To akurat nieprawda, ale jeśli już to matriarchat wmawia facetom że jak mają żo
          > ny/partnerki to całą kasę muszą wywalać tylko na nie a nie na jakieś giełdy i a
          > kcje i obligacje....

          Nie wiem co to jest "matriarchat", ale to co opisałeś to brzmi ciągle jak patriarchat - "całą kasę muszą wywalać tylko na nie" - czyli je utrzymywać. A utrzymywanie swoich żon/partnerek (zamiast pozwolić im się samym utrzymywać) to właśnie model patriarchalny. Podobnie jak wpojone kobietom przekonanie, że faceci są po to żeby na nie zarabiać, a one za to będą doglądać domu, siebie i wychowywać dzieci - czysty patriarchat.

          > "- Pamiętajcie, że kobieta zwykle decyduje o kupnie mieszkania, ale nie wolno w
          > am głośno o tym mówić, zwłaszcza przy jej mężu – taką żartobliwą wskazówk

          No właśnie. "Żartobliwą wskazówkę". Faceci są ogólnie miej zdecydowani w kwestiach estetycznych, więc wisi im to jaki dokładnie rozkład będzie miało mieszkanie i co będzie za oknem. Liczy się metraż i zdolnośc kredytowa. Rola kobiety przypomina tutaj bardzie sekretarkę/asystentkę - ona przegląda oferty, wybiera i prezentuje swój wybór facetowi - a ten się zwykle zgadza, bo mu nie zależy. Tylko, że decyzja o tym jak duże mieszkanie kupić, na ile się zapożyczyć, jakie widełki cenowe wchodzą w grę - to już decydują faceci i to zwykle zanim zaczną się spotkania z pośrednikami.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja