uli
14.04.04, 17:09
chciałam poruszyć alternatywny dla aborcji temat, a mianowicie niż
demograficzny.
moim zdaniem to jest prawdziwy problem. skoro aborcja jest nielegalna, skoro
nie ma żadnych dopłat do antykoncepcji - to dlaczego z roku na rok nasza
liczebność gwałtownie spada?
istnieje hipoteza, że za 200 lat nas (polaków) nie będzie - czyli tylko za 8
pokoleń. będziemy wtedy stanowić grupę etniczną o takiej liczebności jak np.
teraz cyganie. taki stan rzeczy nie wynika ani z polityki aborcyjnej, ani z
feminizmu, ani z chrześcijańskich wartości, tylko z żałosnej sytuacji
polaków, zwłaszcza w wieku prokreacyjnym.
ja, jako młoda, wykształcona polka (mówię to w imieniu wiekszości moich
znajomych, czyli tegorocznych absolwentów) nie widzę tu szans na prokreację -
nie czuję się ani bezpiecznie (bezprawie, grupy młodych ludzi z bejzbolami
pod moim domem itp) do tego dochodzi niepewność sytuacji finansowej,
niepewność jutra.
i to nie jest wybór: teraz robię karierę, a jak mi sie znudzi, to
macierzyństwo. to jest przymus ekonomiczny. dla mojego pokolenia dziecko to
jest luksus.
podejrzewam, że gdy będziemy już mieć warunki i dom w jakiejś przyzwoitej
dzielnicy - może już być nieco za późno na dzieci...
chciałam zwrócić tym samym uwagę, że rozmowy o aborcji są tylko jedną stroną
medalu. pozostaje jeszcze ta druga - to nie jest czas na dzieci.