spadek demograficzny

14.04.04, 17:09
chciałam poruszyć alternatywny dla aborcji temat, a mianowicie niż
demograficzny.
moim zdaniem to jest prawdziwy problem. skoro aborcja jest nielegalna, skoro
nie ma żadnych dopłat do antykoncepcji - to dlaczego z roku na rok nasza
liczebność gwałtownie spada?
istnieje hipoteza, że za 200 lat nas (polaków) nie będzie - czyli tylko za 8
pokoleń. będziemy wtedy stanowić grupę etniczną o takiej liczebności jak np.
teraz cyganie. taki stan rzeczy nie wynika ani z polityki aborcyjnej, ani z
feminizmu, ani z chrześcijańskich wartości, tylko z żałosnej sytuacji
polaków, zwłaszcza w wieku prokreacyjnym.
ja, jako młoda, wykształcona polka (mówię to w imieniu wiekszości moich
znajomych, czyli tegorocznych absolwentów) nie widzę tu szans na prokreację -
nie czuję się ani bezpiecznie (bezprawie, grupy młodych ludzi z bejzbolami
pod moim domem itp) do tego dochodzi niepewność sytuacji finansowej,
niepewność jutra.
i to nie jest wybór: teraz robię karierę, a jak mi sie znudzi, to
macierzyństwo. to jest przymus ekonomiczny. dla mojego pokolenia dziecko to
jest luksus.
podejrzewam, że gdy będziemy już mieć warunki i dom w jakiejś przyzwoitej
dzielnicy - może już być nieco za późno na dzieci...
chciałam zwrócić tym samym uwagę, że rozmowy o aborcji są tylko jedną stroną
medalu. pozostaje jeszcze ta druga - to nie jest czas na dzieci.
    • Gość: klarysa Re: spadek demograficzny IP: 62.233.181.* 14.04.04, 17:22
      Masz swietą i bezapelacyjną rację. Sprawa wygląda też tak,ze płodnośc w Polsce
      podtrzymują tzw."wpadki",które zostają jednak zaakceptowane,( tutaj mamy
      najczęściej do czynienia z dziewczynami,które zachodzą w ciążę w liceum ,bądż
      na pierwszych latach studiów) ,bądź rodziny wielodzietne w małych
      miasteczkach.Ludzie z wielkich miast (szczególnie napływowi mieszkańcy) nie
      chcą dzieci ,bo chcą się dorobić,a dziecko temu przeszkadza.Krótko mówiąc,wyż
      demograficzny z lat 80-tych nie chce mieć dzieci do około 32 lat ,co widzę po
      swoich znajomych.Smutne,ale daje do myslenia...
    • Gość: Dosia Re: spadek demograficzny IP: 195.217.253.* 14.04.04, 17:30
      Z drugiej strony pareset lat temu warunki bytowania byly o wiele gorsze niz
      Twoje teraz :) A ludzie sie rodzili... Czasy byly mniej bezpieczne, a nizu
      demograficznego nie bylo...

      Oczywiscie, ze dla kazdej osoby z osobna argument ekonomiczny bedzie wazny, ale
      juz dla spoleczenstwa jako calosci traci on swoje znaczenie. Bo dla
      spoleczenstwa nieszczesciem jednak jest to, ze ginie. Ja tez nie mam jeszcze
      dzieci, bo a to to, a to tamto, a to jeszcze pare latek, ale czasem tak sobie
      mysle, ze przeciez kurcze trzeba cos po sobie zostawic na tym swiecie :) I
      dochodze do wniosku, ze nasze myslenie o tym, czy to wlasciwy moment czy nie,
      jest w gruncie rzeczy bardzo egoistyczne...
      • uli Re: spadek demograficzny 14.04.04, 17:37
        no tak, na pewno jest w tym trochę egoizmu - ale z drugiej strony chcemy, żeby
        naszym dzieciom było jak najlepiej, żeby jakoś weszły w życie, a nie tylko
        owsianka - teraz kupuje się danonki. to jest celowo przerysowany argument, ale
        tak chyba trochę jest - że czekamy na optymalny moment, zeby dziecko było
        szczęśliwe, żeby miało jak najlepiej - tylko, że dysproporcja między życiem
        widzianym w telewizorze a życiem widzianym przez okno rośnie. to jest
        niepokojące...
      • Gość: rusałka hehehe.....hEEEEE-hehehehehe...I co z tego? IP: *.one.pl 14.04.04, 20:36
        Powtarzam zadane już kiedyś przeze mnie pytanko: nawet, jeśli to prawda i za
        200 lat polaków będzie 1/5 tego co teraz, kto z nas, ba, nawet kto z naszych
        (hipotetycznych bądź rzeczywistych) dzieci tego doświadczy?!
        Czy to jest naprawdę wasz życiowy problem?

        Polaków reprodukują głównie małoniasteczkowe panny-wpadki po zawodówkach lub
        najwyżej liceum. Jest to reprodukcja prostactwa i ciemnoty. I to jest moim
        zdaniem wiekszy problem niż mniejszy tłok na świecie.
    • Gość: warszawiak Re: spadek demograficzny IP: *.aster.pl / *.acn.pl 14.04.04, 17:37
      Należy też zauważyć, że ciąża zniekształca często kobiecą sylwetkę, choć nie
      zawsze. Gdy kobieta jest już stara, ma powiedzmy 30 lat, to małżonkowi i tak
      wszystko jedno, bo znalazł sobie już coś na boku. Ale gdy młody chłopak, który
      nie dość , że musi zrezygnować z przyjemności życia i sypiać z jedną kobietą,
      widzi nagle, iż ze zgrabnej dziewczyny, jaką brał za żonę, robi się rozdęta
      bania - no, to już szczyt nieprzyzwoitości. Dlatego późniejsze porody nie są
      taką złą sprawą - młodzi żonkosie mają mniej powodów do smutku.
      • e_wok Popowiedź 14.04.04, 19:01
        Catherine Zeta Jones jest doskonalym przykladem obrzydliwej starej baby po
        dwoch porodach - tak tylko podpowiadam
        • lolyta Re: Popowiedź 15.04.04, 02:42
          Ale ona ma stosunkowo starego i (jak dla mnie) paskudnego meza. Ja bym sie za
          niego wziela tylko gdyby byl ostatnim samcem na planecie, a i tego nie jestem
          pewna.
    • nadszyszkownik.kilkujadek Jak wie kazdy prawnik od rozwodow... 14.04.04, 17:43
      ...im ludzie bogatsi, tym trudniej im sie rozstac z kasa. A czym innym jest
      rodzicielstwo, jak wyzbywaniem sie swych pieniedzy. Rozlozonym, oczywiscie, na
      raty. Rzeczy, ktore sa tak 'suuuper' i tak 'cool' trudno robic, gdy wokol kreca
      sie dzieciaki.

      Bezpieczenstwo socjalne okazuje sie miec tutaj niewielki wplyw. To znaczy - on
      istnieje, ale tak naprawde nie dziala to w taki prosty sposob. W szczegolnosci
      bezpieczenstwo socjalne Amerykanow (jesli juz mamy porownywac, porownam kraje
      uprzemyslowione) jest mniejsze niz np. Francuzow. A to Jankesi rozmnazaja sie
      bardziej dziarsko.

      Dysputowalby tez ta 'zalosna sytuacje' Polakow. Duza czesc tej zalosci jest w
      glowach, a nie w tzw. stanie faktycznym. W szczegolnosci, jak wyczytalem
      niedawno w gazecie, oczekiwana dlugosc zycia Polakow wzrosla przez ostatnie 10
      kilkanascie lat. Spadla tez smiertelnosc niemowlat, o ile pamietam, a ilosc
      zakazen AIDS utrzymuje sie na stalym, niskim poziomie. To podstawowe miarki
      tego, 'jak sie zyje'.

      Reasumujac: Polacy sie nie rozmnazaja, bo im sie nie chce. Bezpieczenstwo
      socjalne i gospodarczy dobrobyt tego nie odwroca. Jedyny ratunek - polubic
      imigrantow.
      • uli Re: Jak wie kazdy prawnik od rozwodow... 14.04.04, 17:51
        to pół prawdy. 40% absolwentów jest bez pracy. na śląsku jescze więcej. to nie
        jest w mojej głowie, to jest stan faktyczny. dzieci mają ci, którzy mają
        bogatych rodziców, albo ci, którzy wpadli.
        • nadszyszkownik.kilkujadek Faktycznie, to co napisalem to nie jest... 14.04.04, 18:02
          ...'cala prawda'. Ale, jak sadze, znaczna jej czesc. Ciekaw jestem, jak
          ksztaltuje sie 'dzietnosc' bezrobotnych i tych, ktorzy prace maja. Nie moge
          pozbyc sie wrazenia, ze utyskiwanie na zle warunki, brak stabilizacji itp. to
          przyklad racjonalizacji. A prawdziwa przyczyna jest taka, ze obowiazujace
          wzorce socjalne sa takie, ze dzieci miec nie wypada. A juz miec wiecej niz
          trojke - to juz skazanie samych siebie na ironiczne spojrzenia.
          Polacy (to uwaga na marginesie) sa zadziwiajaco stadni - zarowno Ci
          bogoojczyzniani, jak i ich oponenci.
      • e_wok Re: Jak wie kazdy prawnik od rozwodow... 14.04.04, 19:08
        O ile wiem, wsrod Amerykanow jest wiecej niz wsrod Europejczykow rodzin tzw.
        tradycyjnych, co wynika pewnie w sporym stopniu z tego, ze zarobki jednego z
        malzonkow wystarczaja na utrzymanie rodziny na przyzwoitym poziomie. Jest tez
        bardziej rozwinieta siec opieki nad dziecmi, nawet bardzo malymi (zlobki przy
        biurach z calodzienna obsluga niemowlaka), sa wieksze mozliwosci pracy w domu
        dla kobiet po porodach, on-line albo na niecaly etat. Nie ma problemu z tanimi
        opiekunkami do dzieci, bo caly latynoski swiat chce przyjechac do Stanow i
        robic cokolwiek. To nie sa sprawy bez znaczenia.
        • lolyta Ewok, jest akurat odwrotnie.... 15.04.04, 02:50
          zarobki jednego z malzonkow sa w stanie _jakos tam_ utrzymac rodzine, ale raczej
          jesli kobieta zostaje w domu to dlatego, ze przedszkola itp. sa w USA koszmarnie
          drogie. Niecaly etat w ogole czesto odpada, bo zadne przedszkole ani zlobek nie
          wezmie dziecka na pol etatu (no chyba, ze zaplacisz za caly, ale wtedy Twoje
          pojscie do pracy sie mija z celem z ekonomicznego punktu widzenia). Wbrew
          pozorom, Polska jest o wiele bardziej prprodinna niz USA.
        • Gość: Piter Re: Jak wie kazdy prawnik od rozwodow... IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 17.04.04, 03:36
          I właśnie "dzietność" wśród nielegalnych, ale i legalnych, lecz nie plasujących
          się wśród "dobrze sytuowanych" np. Latynosów, że o murzynach nie wspomnę, jest
          daleko wyższa niż wśród mających zapewnione "bezpieczeństwo socjalne"
          rozbestwionych dobrobytem Anglosasów...
          P.
    • Gość: BRvUngern-Sternber To problem ekonomiczny... IP: *.bg.am.lodz.pl 14.04.04, 17:49
      Skoro 1/3 spoleczenstwa jest bezrobotna z czego wynika ze 80% ludnosci styka
      sie z nedza wynikajaca z braku srodkow do zycia trudno mowic o planowaniu
      rodziny.Nie mozna tez wybielac feministek.To przeciez one rekami i nogami
      wspieraly rzad Millera tak szkodliwy dla kraju.To one tez wspieraly w imie
      szalonej ideologii wchodzenie do UE co odebralo nam szanse na nieskrepowany
      rozwoj gospodarczy bez skrepowania biurokratycznym absurdem gospodarki co
      widzimy teraz.To one zabraly zasilki rodzinne.Odebraly urlopy
      macierzynskie.Przedluzyly wiek emerytalny kobiet.Dzieki nim poslankami zostaly
      polanalfabetki itd.Dzialalnosc feministek jest ewidentnie przestepcza...
      • Gość: baf Re: To problem ekonomiczny... IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.04, 09:11
        Ty masz naprawdę jakiś wielki "feministyczny problem". Nie zdziwię się, jeśli
        niedługo przeczytam, że feministki są też winne powodziom i trzęsieniom ziemi...
        Przecie uważasz feministki w polsce za mało liczny margines, jak więc jest
        możliwe, że to one tak aktywnie zadziałały i sprowadziły na Polskę te wszystkie
        nieszczęścia? Rozumiem, że pośród wspierających SLD nie było ani niefeministek,
        ani tym bardziej mężczyzn? naprawdę nie widzisz tu jakiegoś absurdu?
        PS. Jestem feministką i ani razu nie zagłosowałam na SLD.
        • Gość: BRvUngern-Sternber Re: To problem ekonomiczny... IP: *.bg.am.lodz.pl 15.04.04, 17:18
          Moze troche logiki.Feministki wyplynely dzieki Millerowi bo sie z nim
          zwiazaly.Jarugo dostalo nawet stolek.Oczywiscie z logicznie z tego wynika ze z
          Millerem nie maja nic wspolnego...feministyczna logika...
          • Gość: Piter Re: To problem ekonomiczny... IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 17.04.04, 03:50
            Tutejsze "forumowe" feministki" to coś jak np. przysłowiowy
            europejski "kawiorowy socjalizm", propagowany prze dobrze sytuowanych dewiantów
            umysłowych. "Nasze Panie" też myślą, jak to odczytuję )a mogę oczywiście się
            mylić), iż kobiety, które chcą działać np. w polityce (w myśl feministycznej
            idei) są im podobnymi, dobrze wykształconymi osobami o ukształtowanym poglądzie
            na otaczające je życie i świat. Ale realia są takie, że zgodnie z badaniami
            socjalogicznymi, feministyczny elektorat "zaspokajają" Hojarskie, Begerowe i im
            podobne. Do tego samego doprowadzi sztandarowe hasło Jarugi, czyli
            sławetny "parytet". Na czołowe miejsca wcisną się "przebojowe", a nie ucziwe.
            I taki będzie koniec. Znów zatriumfuje "czerwone" - bezideowe, ale interesowne -
            zwłaszcza w zakesie obsadzenia dobrze płatnych stanowisk. Ot, wszystko, do
            czego dąży "feminizm instytucjonalny", dążący do zmian ustawowych, nie
            mentqlnych - szmal i władza! Ot, co! Jaruga, Nowicka (Wanda, ta od obrażania
            Papieża w Kairze niedoszła posłanka SLD) i inne towarzyszki-aktywistki.
            P.
            • Gość: BRvUngern-Sternber Jest to niezlomne prawo rewolucji... IP: *.man.lodz.pl / *.man.lodz.pl 19.04.04, 15:12
              Ideologiczny beton jest wykanczany przez sprytne cwaniactwo walczace tylko o
              stanowiska.Wprawdzie w krwawych rewolucjach wykanczali sie fizycznie ale
              przeciez jak widac rownie dobrze mozna zepchnac ,,ideolozki'' na boczny tor a
              stolki obsadzic samemu.Taki zepchniety nie jest w stanie nic poradzic...
    • Gość: miłka Re: spadek demograficzny IP: 5.2.* / *.chello.pl 14.04.04, 18:28
      Uli to nie jest kwestia marnych warunków materialnych, przeciwnie. Najwięcej
      dzieci rodzi się tam, gdzie bieda najwieksza. We wszystkich krajach
      rozwiniętych spada dzietność. To powtarza się wszędzie. W USA dzietność
      napedzają świeżo przybyli imigranci z biednych krajów. To oni mają dużo dzieci
      w pierwszym i drugim pokoleniu. Zasiedziałym stopniowo przechodzi ochota na
      dużą iliść dzieci wraz ze wzrostem statusu społecznego. Albo takie Indie.
      Obecnie rodzi się tam troszkę mniej dzieci dzięki większej samoświadomości
      kobiet, którą się tam nieśmiało propaguje.
      To proste, w krajach rozwiniętych kobiety mają większy wpływ na swoje życie,
      więcej mozliwości do wyboru, bardziej cenią sobie jakość życia swoich
      przyszłych dzieci niż ich ilość, bardziej też cenią siebie (starannie szukają
      partnera). Od nich właśnie zależy dzietność społeczeństwa. Nie chcą już i mogą
      nie być jedynie maszynkami do rodzenia.
    • Gość: ggigus bezdzietnosc kobiet wymuszona IP: *.dip.t-dialin.net 14.04.04, 18:31
      Wprawdzie nie pale sie do zajscia w ciaze, wiec bedzietnosc wymuszona to nie o
      mnie. Tyle tytulem wyjasnienia.
      Ale kiedy szukalam w Polsce pracy, podstawowym, pierwszym i najwazniejszym
      pytaniem moich ewent. pracowadowcow bylo - czy chce pani zalozyc rodzine? czy
      ma pani narzecznego? ba, meza? (wiem dobrze, ze takich pytan nie wolno zadawac,
      ale jak ktos chce dostac prace, to odpowie na kazde pytania, nawet najb.
      niedyskretne, bo na jego miejsce czekaja inni, bardziej wyluzowani i wygadani
      kandydaci i kandydatki).
      Weim ,ze to malo odkrywcze, co pisze, kazda sie z tym spotkala.
      Ale to od kobiet wymaga sie jakiegos cuodownego szpagatu - maja robic kariere,
      ktorej wymogiem jest nieposiadanie dzieci i maja jednak te dzieci rodzic, zeby
      tak wspanialy narod jak Polacy nie wyginal.

      A co do warunkow zycia - pare osob tu pisalo, ze za komuny warunki zycia nie
      byly dobre. Hm, moja mama kiedy zaczynala prace, dostala mieszkanie. Nawet dwa
      do wyboru. A ja zarabialam w pierwszej pracy 600 zl i tyle kosztowalo wynajecie
      mieszkania z piecami i wybuchajacym piecykiem gazowym, w ktorym mieszkalam z
      kolezanka ( i to tylko moja kolezanka byla oficjalnie mieszkanka; mieszkania
      dla dwoch osob byly za drogie).

      Zreszta procent osob w wieku do 29 lat, ktore mieszkania wlasnosciowe
      posiadaja, spada dramatycznie w ostatnich latach. A gdzies te urodzone dzieci
      jednak przechowac trzeba)

      Ponadto niz demograficzny wcale nie jest koniecznoscia. Np. Francja rozmnaza
      sie wspaniale, bo umozliwiono kobietom i kariere i dzieci. Siec zlobkow,
      przedszkoli, calodzienna szkola. Czyli da sie, ale nie ma co obwiniac
      feministek, ze narobily balaganu kobietom w glowie. Trzeba dac kobietom
      alternatywy zamiast wymagac cykl niewykonalnych szpagatow.

      A ta hipoteza za 200 zniknie narod lat to straszenie. Pare stron z podrecznika
      demografii wyjasnilo by sprawe. Hm, Polsce potrzebni beda dzieciaci cudzoziemcy
      i cudzoziemki. Chociaz jak uczy doswiadczenie innych krajow, cudzoziemcy szybko
      przejmuja inne wzory i tez nie chca sie tak wybujale rozmnazac.

      Potrzeba panstwa przyjaznego rodzinie. Problem w tym, ze demografia i myslenie
      o niej wykracza poza ramy jednej, dwu, nawet wiecej kampanii politycznej, wiec
      zadne polityk nie zaprzata sobie demografia slicznej glowki. Juz lepiej
      powiedziec, ze wszystkiemu winien feminizm. A demograficzne myslenie kosztuje
      nie tylko czas, ale i pieniadze.
      • tad9 Re: bezdzietnosc kobiet wymuszona 14.04.04, 18:47
        Gość portalu: ggigus napisał(a):

        Np. Francja rozmnaza
        > sie wspaniale, bo umozliwiono kobietom i kariere i dzieci. Siec zlobkow,
        > przedszkoli, calodzienna szkola. Czyli da sie, ale nie ma co obwiniac
        > feministek, ze narobily balaganu kobietom w glowie.

        Żaden bodajże kraj europejski nie rozmnaża się "wspaniale" (co do Francji -
        pytanie brzmi, jaki odsetek urodzeń "nabijają" mułzumanie). Wskaźniki Europy
        Zahodniej wyglądają tak:
        ilość dzieci na kobietę/świadczenia rodzinne (w procentach PKB)
        Hiszpania: 1,2/0,4
        Włochy: 1,2/0,9
        Portugalia: 1,5/1,2
        Holandia: 1,6/1,2
        Irlandia: 1,9/1,2
        Grecja: 1,3/2,1
        W. Brytania: 1,7/2,4
        Belgia: 1,6/2,6
        Austria: 1,3/2,9
        Francja: 1,8/3,0
        Niemcy: 1,3/3,0
        Luksemburg: 1,7/3,4
        Finlandia: 1,7/3,4
        Szwecja: 1,5/3,5
        Dania: 1,7/3,8
        Średnia w Europie: 1,4 (być może wliczony jest tu i wschód Europy - nie
        sprawdzałem)
        Wskaźniki dla innych kontynentów:
        Afryka: 5,2
        Azja: 2,7
        obie Ameryki: 2,5
        Australia i Oceania: 2,5
        Żródło: Nowe Państwo 4/346
        • ggigus Drogi Tadzie! 14.04.04, 19:01
          W ten prosty sposob swoja odpowiedzia, a raczej przytoczonymi danymi,
          zaprzeczyles swojej wypowiedzi.
          Cytowana przez Ciebie Francja ma wskaznik urodzenia 1,8. Polska zas 1,3, dla
          porownania zas Niemcy 1,4. Ale system socjalny (renty itp. Niemiec) pozwala
          Niemcom spac spokojnie, nam zas owszem nie.
          Do zachowania stalej liczby ludnosci potrzeba 2,1 dziecka na kobiete, a do
          wzrostu ludnosci potrzeba ok. 2,3 do 2,4 dziecka. Tyle demografia.
          Przytoczona przez Ciebie statystyka wskazuje, ze Francuzki ten ideal w
          porownaniu do innych Europejek bez trudu osiagaja.
          A dane co do Europy Srodkowo-Wschodniej sa szokujace, bo pare lat przemian
          gsop. zaoowocowalo drastycznym spadkiem urodzen. Co sie odbije za pare lat na
          rencistach i ich rentach.

          Oczywiscie trudno mi mowic, ile urodzin nabijaja muzulmanie (niech zyje rasizm,
          drogi Tadzie! Kazdy muzulmanin jest przez swa religie zlym czlowiekiem, co sie
          w Europie rozmnazac nie powninien, nieprawdaz?)
          Problem w tym, drogi Tadzie, ze Francja i np. rowniez w czolowce Belgia od lat
          slyna z klimatu przyjaznego rodzinie i maja powody do tej slawy - mianowicie
          rozwiniete struktury panstwowe(powtarzam - szkoly, zlobki i przedszkola), ktore
          umozliwiajakboeitem, ba calej rodzinie i kariere i dzieci
          Bo gdyby bylo inaczej, drogi Tadzie, we Francji dzieci rodziliby tylko te zle
          muzulmanki, a poniewaz tych zlych muzulmanek jeszcze nie jest az tak duzo, nie
          moglyby one urodzic tego 1,8 dziecka na glowe statystyczna. Przypominam o
          logice, krolowej nauk i serdecznie pozdrawiam
          • tad9 Re: Drogi Tadzie! 14.04.04, 19:54
            ggigus napisała:

            > W ten prosty sposob swoja odpowiedzia, a raczej przytoczonymi danymi,
            > zaprzeczyles swojej wypowiedzi.
            > Cytowana przez Ciebie Francja ma wskaznik urodzenia 1,8. Polska zas 1,3, dla
            > porownania zas Niemcy 1,4.

            Napisałem, że żaden bodajże kraj Europy nie rozmnaża się świetnie. Podtrzymuję
            to. Z tego, ze wskaźnik francuski jest wyższy od polskiego, nie wynika jeszcze,
            że jest "świetny". Prawda?
            • Gość: ggigus Re: Drogi Tadzie! IP: *.dip.t-dialin.net 14.04.04, 20:30
              1,8 a 2,1 (do utrzymania stalej liczby ludnosci) to jednak swietnie. Polska -
              1,2 dla porownania.
              Wg mnie owszem to wynika, drogi Tadzie.
              I przemysl swoj slepy rasizm, to do niczego nie prowadzi.
              serdeczne pozdrowienia
              • tad9 Re: Drogi Tadzie! 14.04.04, 21:26
                Gość portalu: ggigus napisał(a):

                > 1,8 a 2,1 (do utrzymania stalej liczby ludnosci) to jednak swietnie.

                Od 1,8 do 2,1 jednak trochę brakuje, a poza tym, 2,1 - jak sama piszesz -
                pozwala ZALEDWIE na utrzymanie stałej liczny ludności. Nazywasz 1,8 "świetnym
                wynikiem"? Proszę mnie nie rozśmieszać!

                >Polska -
                > 1,2 dla porownania.
                > Wg mnie owszem to wynika, drogi Tadzie.

                Wiem, że "według ciebie wynika".

                > I przemysl swoj slepy rasizm, to do niczego nie prowadzi.

                A cóż takiego rasistowskiego znajdujesz w mojej uwadze o mułzumanach? Rodziny
                mułzumańskie odznaczają się większą dzietnością od europejskich, i -by mieć
                dzieci - nie potrzebują pieniędzy z publicznej kasy (choć jak sądzę pieniędzmi
                tymi nie gardzą).



                > serdeczne pozdrowienia
                • Gość: baf Re: Drogi Tadzie! IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.04, 09:16
                  A co i ile już zrobiłeś, tadzie, żeby pomóc Polsce w uzyskaniu świetnego w
                  wyniku w "dzietności" i praktycznym poparciu swoich poglądów?
    • nom73 Re: spadek demograficzny 14.04.04, 20:54
      uli napisała:

      > i to nie jest wybór: teraz robię karierę, a jak mi sie znudzi, to
      > macierzyństwo. to jest przymus ekonomiczny. dla mojego pokolenia dziecko to
      > jest luksus.

      Co prawda nie mam dzieci, ale moja kolezanka z pracy powiedziala mi, ze
      utrzymanie dziecka kosztuje ich tyle co utrzymanie samochodu. Ja z mila chcecia
      pozbylbym sie samochodu na korzysc dziecka, no ale natura w tym wzgledzie
      wyraznie uposledzila mezczyzn... :(
      • e_wok Zrobilam obliczenia 14.04.04, 21:25
        Nie wiem, o jakim samochodzie mowa, ale mi utrzymanie dziecka wyszlo ok. 1.200
        zl miesiecznie, bez wakacji i czesciowo tylko z jedzeniem (obiady), ale z
        ubraniem i zajeciami dodatkowymi (tenis,angielski, tance, rozszerzony program
        szkolny)i opiekunką.
        • tad9 Re: Zrobilam obliczenia 14.04.04, 21:41
          e_wok napisała:

          > Nie wiem, o jakim samochodzie mowa, ale mi utrzymanie dziecka wyszlo ok.
          1.200

          A można wiedzieć ile (mniej więcej) kosztuje ten arystokratyczny pies, o którym
          marzysz, a którego rasa wyleciała mi z głowy? Nie chodzi mi o koszt utrzymania,
          tylko o cenę zakupu.
          • e_wok Re: Zrobilam obliczenia 14.04.04, 22:15
            Mniej wiecej tyle ile trojka dzieci urodzonych w slawnej ostatnio gminie (nazwa
            wyleciala mi z glowy), ktora wyplaca "nagrody" za kazdego noworodka.
            • tad9 Re: Zrobilam obliczenia 14.04.04, 22:31
              e_wok napisała:

              > Mniej wiecej tyle ile trojka dzieci urodzonych w slawnej ostatnio gminie >
              (nazwa wyleciala mi z glowy), ktora wyplaca "nagrody" za kazdego noworodka.

              Odpowiedź godna Sfinksa. Zapytam więc inaczej: ile płaci sławna ostatnio gmina
              za każdego noworodka?
            • Gość: Monika Re: Zrobilam obliczenia IP: *.chello.pl 14.04.04, 23:41
              A co to za pies ???
              • e_wok Re: Zrobilam obliczenia 17.04.04, 22:26
                Yorkshire terrier. Ale pewnie w koncu go nie bedzie :-((
                • tad9 Re: Zrobilam obliczenia 20.04.04, 18:59
                  e_wok napisała:

                  > Yorkshire terrier. Ale pewnie w koncu go nie bedzie :-(

                  No to w końcu wiemy, kto NAPRAWDĘ rządzi w u Ciebie w domu.
                  Patriarchat rules!!!
        • nom73 Re: Zrobilam obliczenia 15.04.04, 08:41
          e_wok napisała:

          > Nie wiem, o jakim samochodzie mowa, ale mi utrzymanie dziecka wyszlo ok.
          1.200
          > zl miesiecznie, bez wakacji i czesciowo tylko z jedzeniem (obiady), ale z
          > ubraniem i zajeciami dodatkowymi (tenis,angielski, tance, rozszerzony program
          > szkolny)i opiekunką.

          No to pozazdroscic tylko, ale czy Twoje dziecko ma jeszcze czas na zabawe, na
          dziecinstwo? Czy ono samo tak z wlasnej chceci chodzi na te zajecia dodatkowe
          czy to moze ambicje rodzicow?
          A samochod to prawie nowy, nizszej klasy, 500 - 600 zl na miesiac, wliczajac
          paliwo, ubezpieczenie i przeglady.
          • e_wok Re: Zrobilam obliczenia 17.04.04, 22:26
            Samo chodzi i to i tak za malo, zeby te jego energie gdzies bezpiecznie
            upuscic. Ostatnio cos wspomina, ze moze na karate bysmy go zapisali.
    • Gość: Monika Re: spadek demograficzny IP: *.chello.pl 14.04.04, 23:52
      Ja specjalnie nie widze problemu. Po co aż tyle ludzi skoro bezrobocie
      utrzymuje się na poziomie 20-30% ?

      Kiedyś były nadzieje związane z urzemysłowieniem kraju, dziś wiemy ze fabrykę
      moze obsługiwać 50 osób. Nie będzie już zakładów zatrudniajacych 5.000/10.000
      robotników.

      Kto utrzyma te miliony dla których nie znajdzie się nigdy praca ?
      Ktoś ma propozycje co z nimi zrobić ?
      • julla Re: spadek demograficzny 15.04.04, 22:39
        Gość portalu: Monika napisał(a):

        > Ja specjalnie nie widze problemu. Po co aż tyle ludzi skoro bezrobocie
        > utrzymuje się na poziomie 20-30% ?
        >
        > Kiedyś były nadzieje związane z urzemysłowieniem kraju, dziś wiemy ze fabrykę
        > moze obsługiwać 50 osób. Nie będzie już zakładów zatrudniajacych 5.000/10.000
        > robotników.
        >
        > Kto utrzyma te miliony dla których nie znajdzie się nigdy praca ?
        > Ktoś ma propozycje co z nimi zrobić ?

        ***
        Właściwie to podzielam Twoje zdanie.
        Mam nieodparte wrażenie, że w tej chwili ludzi jest chyba za dużo, brakuje
        pracy i czesto dóbr socjalnych; a ponieważ od 50 lat nie było żadnej wojny w
        Europie, więc włączają sie jakieś inne mechanizmy ograniczania populacji.
        Poza tym te 'przerażające' masy starszych ludzi nie będą przecież żyć wiecznie,
        biologia i czas rozwiążą ten problem... Przejdzie jakis "wyż" a potem,
        na logikę biorąc, ci z "niżu" nie bedą juz tak wielkim obciążeniem dla
        społeczeństwa, więc chyba trochę dramatyzuje się ten problem.
        • ggigus do Moniki i Julli 16.04.04, 16:02
          problem jest, bo kto ma chocby za pare lat pracowac na nasze renty? Nawet jesli
          wezmiemy do naszego unijnego kraju cudzoziemcow, trzeba ich integrowac, a to
          kosztuje duzo czas i spore pieniadze
          ponadto fabryki sa juz out, oki, ale np. uslugi czy opieka nad starymi ludzmi,
          do tego sa nam dzieci potrzebne (gdyby to wiedzialy, czy chcialyby sie urodzic,
          oto jest pytanie)
          ao ponadto miasta z przewaga ludzi starych to malo restauracji, po zamknieciu
          sklepow cisza., pustka i ogolna stagnacja, czytalam o symulacji komp., jakby
          takie miasto/kraj mial wygladac (wystarczy poczytac, jak wyglada zycie w
          Niemczech Wschodnich, podobne klimaty)
          ale co sie ja sie tu angazuje w akcje pro dziecko, skoro sama nie mam dzieci`?
          pozdr

          • nom73 :-) 16.04.04, 19:58
            ggigus napisała:

            > ale co sie ja sie tu angazuje w akcje pro dziecko, skoro sama nie mam dzieci`?
            > pozdr
            No wlasnie, obijasz sie droga kolezanko, wez sie w koncu do roboty. :-)

            tez pozdrawiam
          • Gość: Monika Re: do Moniki i Julli IP: *.chello.pl 16.04.04, 20:37
            ggigus napisała:

            > problem jest, bo kto ma chocby za pare lat pracowac na nasze renty?

            No właśnie problem w tym, że nie wystarczą sami ludzie, ci ludzie muszą być
            ludzmi pracującymi. Jeśli tylko sami ludzie bez pracu to kto im da zasiłek i
            kto ich utrzyma na starość jeśli nie pracowali ?

            >Nawet jesli wezmiemy do naszego unijnego kraju cudzoziemcow, trzeba ich
            >integrowac, a to kosztuje duzo czas i spore pieniadze
            > ponadto fabryki sa juz out, oki, ale np. uslugi czy opieka nad starymi
            >ludzmi,

            A kto za to zapłaci i ile ? Państwo, rodziny ? A z czego ? Nie ma pieniędzy na
            działaności niedochodowe. Najpierw trzeba wytworzyć kapitał, żeby można było z
            niego ciągnąć jakieś korzyści, obracać nim i zapewnić sobie z tego jakąś część
            na starość.

            A niby dlaczego ktos kto pracował całe zycie i płacił składki miałby być jutro
            uzalezniony od cudzej pracy i cudzych składek ? Bo źle działa SUS ? Bo kradną
            nasze pieniądze. To i miliard nowych dzieci tego nie powstrzyma, jeśli nie
            zreformujemy tego zdegenerowanego systemu.


            >do tego sa nam dzieci potrzebne (gdyby to wiedzialy, czy chcialyby sie urodzic,
            > > oto jest pytanie)

            Nie dzieci.... praca i sprawne państwo, inaczej wszystko przejedzą na pensje
            dla biurokratów i panów prezesów. Będzie więcej pieniędzy to będzie potrzeba i
            większej liczny biurokratów, ktorzy się nimi "zaopiekują".

            Równie dobrze moga to wypracować i obcokrajowacy.... ale najpierw potrzebna
            praca. Praca to znaczy rozwój klasy średniej, drobne rodzinne przedsiębiorstwa,
            które utrzymują takie kraje jak USA czu Włochy. Takich jest najwięcej. Ale
            potrzeba odpowiedniego systemu podatkowego, możliwości na działanośc itd.
            Wszyscy to wiemy.

            Same dzieci nic nie rozwiążą, nie w naszej sytuacji. To iluzja.

            • Gość: Piter Re: do Moniki i Julli IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 17.04.04, 04:13
              Toż to rozważania na poziomie kosmicznym. No, moze socjalistycznym. Przecie to
              nie "przemysł" i te fabryki obsługiwane przez kilka osób maja decydować o
              systacji demograficznej! Toż to traktowanie ludzi jak narzędzi! A przecież jest
              inne wyjscie: zmniejszyć podatki, a tym samym wyzwolic aktywność ludzi.
              Zapomnaiłyślie, Miłe Panie, co było w latach 1998-ok.2001? Wolnośc gospodarcz,
              tysiące małcyh firm, dających zatrudnienie dziesiątkom, setkom tysięcy ludzi.
              Później podatki narzucone przez coraz bardziej powracające do socjalizmu
              państwo tę inicjatywność zadusiły i dziś mamy totalną zadyszkę.
              Wniosek: niechaj "państwo" da ludziom wolność, to praca dal "nadwyżki"
              demograficzej się znajdzie. A jeżeli jeszcze ludziom pozwoli się oszczędzać
              nadwyżki własnych dochodów w prywatym banku, a nie u państwowego złodzieja, to
              propblem "emerytur" umrze śmiercią naturalną, a wraz z nim socjalistyczne w
              swym rodowodzie pytanie "kto zarobi na nasze emerytury". Gdyż na nasze
              emerytuey zarobimy, oszczędzając bez "państwowego" złodzieja - pośrednika sami.
              I będą one wielokrotnie wyższe, niż obiecuje, co parę lat kłamiąc odnośnie ich
              wysokości, czy "rewaloryzajci", "państwowy" złodziej. A w baku procenty to
              procenty i każdy może obliczyć, ile od zarobionego i odłożonego kapitału
              dostanie. W "państwowym" socjalilstycznym powszechnym złodziejstwie, sami
              zapytajcie kogokolwiek z osób objętych ty dobroczynnych "świadczeniem", jak się
              ono ma do ich wieloletniej pracy "dla dobra nszej kochanej socjalistycznej
              ojczyzny"...
              P.
              • Gość: Monika Re: do Moniki i Julli IP: *.chello.pl 17.04.04, 12:47
                Gość portalu: Piter napisał(a):

                > Toż to rozważania na poziomie kosmicznym. No, moze socjalistycznym. Przecie
                >to nie "przemysł" i te fabryki obsługiwane przez kilka osób maja decydować o
                > systacji demograficznej!

                Ja nie wiem co dokładnie o tym decyduje. Natomiast wiem ze w innych krajach
                jest niższy przyrost niż w Polsce, a mam na myśli kraje bogatsze. Więc ani
                dobrobyt, ani uprzemysłowienie, ani lepszy system podatkowy tego nie zmieni,
                nawet tego nie zmieni wyzwolenie ludzkiej aktywności.


                >Toż to traktowanie ludzi jak narzędzi! A przecież jest inne wyjscie:
                >zmniejszyć podatki, a tym samym wyzwolic aktywność ludzi.

                Jakość tak się składa że rzecywistośc tobie przeczy, bo w innych krajach, dużo
                bogatszych od Polski tak się wcale nie dzieje.

                > Zapomnaiłyślie, Miłe Panie, co było w latach 1998-ok.2001? Wolnośc
                >gospodarcz, tysiące małcyh firm, dających zatrudnienie dziesiątkom, setkom
                >tysięcy ludzi.

                No ja to widze inaczej. Tysiące działąjących firm to było w latach 90-97.
                Kryzys zaczął się we wrześniu 97. Pózniej to było juz tylko dogorywanie wielu
                tysięcy przedsiębiorstw, które w latach 98-01 zaczęly zamykać. Na ale każdy
                pewnie opiera się na własnych doświadczeniach, wiec widzimy to inaczej.

                > Później podatki narzucone przez coraz bardziej powracające do socjalizmu
                > państwo tę inicjatywność zadusiły i dziś mamy totalną zadyszkę.

                Po 98 to raczej zaczęła się agonia. Ale kto nie działał w latach 90-97 to może
                tego nie wie i dla niego 98 to było cudo w krate.

                O reszcze to też pisałam w moim mailu więc tu się zgadzamy.


                • Gość: Piter Re: do Moniki i Julli IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 17.04.04, 12:59
                  Co do lat, to oczywisci mea culpa, popierniczyły mi sie cyferki. Miałem na
                  mysli którki okres wolnosci gospodarczej zapoczątkowany jeszcze przez
                  Rakowskiego w 1988! I od początku lat '90 zaczął się okres systematycznego
                  zamierania gospodarki - kolejne podatki, koncesje wkraczające w coraz to nowe
                  dzidziny itd.
                  Może tylko godzina októrej pisałem i zmeczenie po podrózy mię w jakims stopniu
                  usprawiedliwią. A do cyferek nie mam głowy swoja drogą.
                  Co do zaś owej "dzietności": wielu moich znajomych, którzy w tymże okresie
                  pozamykali firmy mawaiło - nie stać mie na drucgie/trzecie dziecko, ale
                  gdybyśmy mieli forsę, to chętnie.
                  Rzecz jasna, przykłady krajów, na które się powołujesz są bezsporne, ale u nas
                  w grę wchodzi jeszcze mentalność, nie do końca przeżarta przez "konsumpcyjny
                  styl życia".
                  Raz jeszze przepraszam za cyfrową pomyłkę.
                  P.
                  Ale to wszystko oczywiście tylko gdybologia.
                  • Gość: Monika Re: do Moniki i Julli IP: *.chello.pl 17.04.04, 13:12
                    Prawda gdzies leży pośrodku. Znam starych prywaciarzy dla których kokosy i
                    miliony to były lata głębokiej komuny, kiedy na "japonkach" czy plastikowych
                    grzebieniach mieli przebicie ok 400%, co się niajwiększym kapitalistom na
                    zachodzie nie udawało, przynajmniej nie na takich produktach :).

                    Zawsze będą ludzie którzy własnie wypływają a obok tacy co się topią. Zalezy w
                    której grupie się znajdziemy, takie mamy wyobrażenie o rzeczywistości.

                    Nie czepiam się, rozumiem.
                    A zamiast siedzieć przy kompie to dlaczego nie spisz ?
                    • Gość: Piter Re: do Moniki i Julli IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 17.04.04, 13:55
                      Bom powróciwszy z dalekiej podróży, w której był od maszyny odcięty, pierwsze
                      swe kroki skierował ku forum. Co nałóg, to nałóg.
                      A pozatem nie napisałem, że się czepiasz, jeno z hukiem waliłem się w mą
                      szeroką męską pierś.
                      P.
                      • Gość: Monika Re: do Moniki i Julli IP: *.chello.pl 17.04.04, 14:15
                        A gdzieżes to bywał ? Jeśli to nie tajemnica :)
                        • Gość: Piter Re: do Moniki i Julli IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 17.04.04, 14:19
                          Oj, szkoda gadać. Wszystko w Polszcze, a na dodatek służbowo, więc żmudna
                          robota z jej wyjazdowo-hotelowymi upierdliwościami. Żadne rewelacje.
                          Ale zawsze miło wrócić.
                          P.
      • Gość: Judy Re: spadek demograficzny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.04, 12:19
        > Kto utrzyma te miliony dla których nie znajdzie się nigdy praca ?
        > Ktoś ma propozycje co z nimi zrobić ?
        Ja mam - przed zimą należy obnizyć o 90% ceny wódy i innych alkoholo.
        Klienci wiecznie stojacy pod sklepem z winkiem znikną na własne życzenie w
        jeden sezon.
    • Gość: mmm Re: spadek demograficzny IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 15.04.04, 17:56
      dzietnosc zalezy w glownej mierze od swiadomosci i celow zyciowych kobiet,
      poglady mezczyzn maja mniejsze znaczenie (pomijajac przypadki gwaltow to
      kobieta decyduje kiedy i czy chce miec dziecko i to ona ponosi wieksze
      biologiczne i spoleczne koszty urodzenia dziecka) kobieta majac przed soba
      mozliwosc pracy zawodowej, naukowej, rozwijania swoich zainteresowan itd nie
      bedzie chciala urodzic wiecej niz 1-2 dzieci (maksimum bo kazde dziecko to 18
      lat poswiecen i im wiecej dzieci tym mniej czasu na inne rzeczy, nawet jesli
      mezczyzna tez sie wlacza w wychowywanie dzieci) sposobem na radykalne
      zwiekszenie dzietnosci jest powrot do filozofii uprzedmiotowienia kobiety -
      czyli traktowanie jej jako przedmiotu do rodzenia dzieci oraz przy okazji
      gotowania, sprzatania itd. ale uwaga! te filozofie musza wyznawac same kobiety
      bo inaczej beda sie buntowac (co na dluzsza mete doprowadzi do zmiany systemu).
      czyli trzeba zamknac szkoly dla dziewczynek i otworzyc niewielkie, rodzinne
      szkolki dobrej gospodyni i matki gdzie sie je odpowiednio uksztaltuje
      psychicznie.
      mom zdaniem jednak dzietnosc nie jest zadna wartoscia i w swoim ogromnym
      egoizmie mam w nosie to ze za 200 lat polakow nie bedzie. tak samo mnie to
      obchodzi jak teza ze za 200 000 lat slonce wybuchnie.
      • Gość: Dosia Re: spadek demograficzny IP: 195.217.253.* 15.04.04, 18:00
        Czyli w ogole nie walczysz o lepszy swiat dla swoich dzieci? Ani dla dzieci
        swoich dzieci? :)

        Poza tym to takze Twoje dzieci beda placic na nasza emeryture. Im jest ich
        mniej tym gorzej dla nas... i dla nich.
        • uli Re: spadek demograficzny 17.04.04, 14:43
          dziękuję wszystkim za wypowiedzi, musiałam zniknąc na dwa dni - stąd moje
          milczenie:-)
    • Gość: natka Re: spadek demograficzny IP: *.torun.mm.pl 17.04.04, 21:42
      O rany, mam wrażenie, że nikt tutaj nie ma dzieci. Ja mam jedno i ono wcale
      tak dużo nie kosztuje. Nie jestem ani bogata, ani nie wpadłam. Czasem myślę, że
      fajnie byłoby mieć jeszcze jedno i na tym koniec. Po pierwsze ciąża to ogromny
      wysiłek kłopoty, płacenie prywatnym lekarzom, bo człowiek się łudzi, że
      zostanie lepiej potraktowany w szpitalu. Potem szpital brrr...często chamstwo i
      liczne niedomagania naszej służby zdrowia, jeżeli się na coś skarżysz robią z
      ciebie wariatkę.To jedno.
      Potem zaczyna się życie z jednej pensjii, mężowskiej, która po prostu nie
      starcza, więc trzeba jakoś dorobić. I tu zaczyna się cyrk różnych karkołomnych
      działań z udziałem dziadków i opiekunek.
      Mam zdięcie mojej prababki z rodziną - dziewięciro dzieci. Całe życie
      siedziała w domu, pradziadek był policjantem i tego całą rodzinkę utrzymywał.
      Więc jednak było inaczej.
      • Gość: Piter Re: spadek demograficzny IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 17.04.04, 21:53
        Natko, ja mam dzieci. Dwójkę. Wiem, o czym piszesz. Dokładnie wiem. Nawet z tym
        niewystarczaniem forsy do pierwszego. siedziałem nad fuchami po nocach. Ale
        kwestia materialna, nie była dla mię barierą dla następnego dziecka. Ale wiele
        osób kalkuluje przez pryzmat forsy...
        To smutne.
        P.
        • uli Re: spadek demograficzny 18.04.04, 11:46
          to pewnie zabrzmi głupio - czyli polska jednak nie jest krajem prorodzinnym?
          prócz medialnych przebudzeń, że za 8 pokoleń nas nie będzie, grzmień z ambony,
          że antykoncepcja be, rozmnażamy się na zasadzie triumfu woli...to wyglada
          trochę jak partyzantka;)
          piter, skoro jesteś takim przodownikiem, to odrób zadanie domowe z demografii
          za tych złych i kalkulujących, bezrobotnych absolwentów. pokaż klasę:-)
          • Gość: Piter Re: spadek demograficzny IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 18.04.04, 13:11
            Nie jestem przodownikiem. Pisałem o własnych doświadczeniach. I, zauważ, że
            nikogo nie pietnuję i nie oceniam. Ot, przedstawiłem własne zdanie i tyle.
            P.
      • anndelumester Re: spadek demograficzny 18.04.04, 13:06
        Wiesz , ja mam jedno dziecko i chyba mimo wszytko mam trochę inne
        doświadczenia.
        Ciąża nie była dla mnie jakąś traumą, końcem świata i nadludzkim wysiłkiem.. -
        pracowałam do ostatniego dnia przed porodem. Jako że dziecko było zaplanowane,
        duzo wcześniej ustawiłam sobie tak swoje dokonania zawodowe by móc pracować w
        domu. Bo mimo wszytsko nie wyobrażam sobie funkcjonowania nie wiadomo ile
        tylko "na mężu", który w końcu albo padnie z przemęczenia, albo odejdzie w siną
        dal : ) Lekarz był prywatny i nie żałuję - z resztą nie tylko w tym przypadku
        sprawdza się powiedzenie, że tanie mięso psi jedzą. Moim zdaniem skąpienie na
        dziecku i zdrowiu jest po prostu nie mądre. Ze szpitalami - publicznymi, bez
        łapówek i dodatków pieniężnych (dwoma, róznymi w róznych częściach Polski) mam
        naprawdę super doświadczenia. Nie było luksusu, ale personel, lekarze, połozne,
        naprawde super.
        Moje dziecko jest jeszcze niemowlakiem - a koszty, to pieluchy, jedzenie,
        ubranka, zabawki, trochę sprzętu - wózki, krzesełka, łóżeczka itp. oraz
        opłacenie niani. Nie powiem żeby było to mało, ale nie jest to też jakieś
        szaleństwo finansowe. Ale nigdy bym się nie zdecydowała na dziecko, gdybym nie
        miała stabilnej sytuacji materialnej. Dziwię się osobom które rozmanżają się, a
        nie mają gdzie i za co. A co potem z tymi dziećmi? Jedne buty przez cały rok
        dla trojga? Co z edukacją, szansami na rozwój takiego dziecka?
        Pewnie, że dawniej było inaczej. Ale też nie u wszystkich. Kto mógł utrzymać
        dzieci ten mógł. Mój pradziadek miał swoje sklepy i swoją firmę i tez mógł
        godnie utrzymać swoją rodzinę. Miał czworo dzieci. Wszytkie przezyły, dał im
        mozliwość wykształcenia. I chociaż bywało róznie, wojna, zmiany, nowy system,
        jakoś sobie dawały radę i nigdy nie wisiały na kimś albo na garnuszku państwa -
        czego i mnie w domu nauczono. Chcesz mieć dzieci - bądź za nie odpowiedzialna,
        zarób na nie, myśl o ich przyszłości.
        pozdrawiam
        a.
        • Gość: natka Re: spadek demograficzny IP: *.torun.mm.pl 18.04.04, 22:45
          To fajnie, że tak sobie świetnie radzisz. Ja też pracowałam w ciąży do końca.
          Nie mówię też, że chciałabym przeżyć życie siedząc w domu i czekając co mąż
          przyniesie. Chociaż nie widzę w tym nic złego jeśli obydwu stronom to pasuje.
          Gdybym jednak miała czekać z decyzją na taki moment, że ptasiego mleka mojemu
          dziecku nie zabraknie , to pewnie doczekałabym pięćdziesiątki. A ja chciałam
          mieć dziecko. W związku z tym , już dwa miesiące po porodzie zaczęłam brać
          trochę pracy do domu i to nie było zdrowe. Jeśli chodzi o naszą sytuację
          materialną to wydawało nam się, że będzie już tylko lepiej a tymczasem
          pogorszyło się. I tak w życiu bywa. Cieszę się jednak, że mój mąż ma pracę
          chociaż gorzej płatną niż kiedyś.
          Mąż mojej koleżanki stracił pracę kiedy ich dziecko miało trochę ponad rok a
          ona była w drugiej ciąży i z tym brzuchem utrzymuje całą czteroosobową rodzinę,
          chodzi na cały dzień do pracy chociaż ma powikłania i powinna leżeć. Mąż siedzi
          z dzieckiem w domu. Czy tego chciały feministki?
          • julla Re: spadek demograficzny 19.04.04, 08:25
            Gość portalu: natka napisał(a):


            > Mąż mojej koleżanki stracił pracę kiedy ich dziecko miało trochę ponad rok
            a
            > ona była w drugiej ciąży i z tym brzuchem utrzymuje całą czteroosobową
            rodzinę,
            >
            > chodzi na cały dzień do pracy chociaż ma powikłania i powinna leżeć. Mąż
            siedzi
            >
            > z dzieckiem w domu. Czy tego chciały feministki?
            ***
            Zastanawiam się, dlaczego uważasz, że trudna sytuacja rodziny Twojej koleżanki
            to wina feministek?? Poza tym; czy Twoim zdaniem byłoby lepiej i korzystniej
            dla nich gdyby oboje bez pracy siedzieli w domu i oczekiwali potomka?
            Nie potrafię zrozumieć, dlaczego niektóre kobiety tak bardzo buntują się
            przeciwko braniu również na siebie odpowiedzialności za swoje życie- to tak na
            marginesie.
    • Gość: nie dla kolorowych prawda jest taka ze Polaków nie będzie za 120-140 IP: *.freebsd.lublin.pl / *.freebsd.lublin.pl 19.04.04, 10:21
      lat,dla Francuzów(oczywiście tych białych-prawdziwych)za 80 lat,Niemców za
      100,Ukraińców za 80,a Bułgarów za 70.
      Polska zamieni się Polondombo,al-Palshiję,jak nas kolorowi zaleją-I TO OBECNEJ
      ANTYKULTURZE CHODZI-ZNISZCZYĆ NARODY POCHODZENIA INDOEUROPEJSKIEGO,po to by
      czarni,semici i żółci mogli rządzić zdobyczami Europy.
      Moim zdaniem nie chodzi o feminizm,antykoncepcję która jest potrzebna,ani o
      aborcję.
      Chodzi o pewien model kulturowy,nie ważne jest to co jest teraz,skoro kobieta
      chce mieć dzieci i ma możliwości finansowe to jej obowiązkiem jest posiadanie
      dzieci i to w takiej liczbie by ich ogólna liczba(w skali państwa)była większa
      niż staruszków,inaczej imigranci przejmą władzę i nasze dzieci będą bite i
      poniżane przez nich tak jak biali w Zimbabwe.
      Jeśli chodzi o Europę wschodnią i środkową to niski przyrost naturalny lub
      ujemny to wynik zapaści gospodarczej,złego modelu,bo co z tego że gospodarka
      będzie rozwijać się szybciej skoro za 50 lat jej już nie będzie(nie będzie rąk
      do pracy).
      3 podstawowe działania to:
      -Polepszenie sytuacji materialnej,tak aby stać było mieć dzieci
      -Zmiana modelu feministyczno-liberalno-kosmopolitycznego na patriotyczno-
      lokalno-przyszłościowy,chodzi to że nie najważniejsze jest kasa(chyba że ktoś
      jest obrzezany...)tylko życie tak jak każdy,należy mediom i ruchom liberalnym
      powiedzieć NIE
      -Niedopuszczenie do napływu kolorowych imigrantów z Azji i Afryki-ci imigranci
      rozmażać się będą jak króliki i na 1 białe dziecko przypadać będą 5-6
      kolorowych.
      Skutek-za 60 lat Polska zamieni się w Arabię lub Afrykę.
      Ale musi znalezc sie ktoś kto bedzie miał odwagę by wprowadzić ten plan w życie.
      • Gość: nie dla kolorowych sprostowanie IP: *.freebsd.lublin.pl / *.freebsd.lublin.pl 19.04.04, 10:35
        żeby nie moje wywody nie zabrzmiały jak rasistowski bełkot:
        co do drugiego punktu,chodzi o to by popierano tradycyjny(nie związany z żadną
        religią)model rodziny,oczywiście nie mówię o patriarchalnym modelu choć
        całkowite równouprawnienie nie jest możliwe,ale wykorzystywanie kobiet też nie.
        Zamiast pędu za kasą,każdy jeśli ma warunki powinien postarać się o założenie
        rodziny,oczywiście pod warunkiem że kobiety znormalnieją i przestaną śnić o
        księciach z porche'kami it-ważna jest tu rola zażydzonych mediów.
        Aborcja powinna być legalna ale ginekolog powinien mieć prawo jej zakazać gdy
        uzna że kobieta robi to bez przyczyny zdrowotnej czy ze względu na tragiczną
        sytuację życiową.
        Najlepszy jest model norweski,choć oczywiście ten kraj jest bajecznie bogaty,my
        nie mamy tyle pieniędzy ale zamiast wydawać pieniądze na wojny za arabów/żydów
        (mowa o iraku)czy na starodawne samoloty by się podlizac Jew.S.A powinniśmy
        (jako państwo)stworzyć program przyrostu naturalnego-na to pieniędzy nie wolno
        marnować.
        Poza tym Norwegia jest wzorem jeśli chodzi o postępowanie z kolorowymi-żadnego
        pobłażania!!!!
        • solfuga Wywody. 19.04.04, 10:45
          One jednak zabrzmiały jak rasistowski bełkot.

          Czy pierwsze "nie" oznacza, że to nie są twoje wywody?



    • ewa.s17 Re: spadek demograficzny 19.04.04, 13:03
      ludzie...czy czy ktoś z tego towarzystwa ma dzieci
      Wasze wypociny mają charakter czysto teoretyczny...
      • Gość: Piter Re: spadek demograficzny IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 19.04.04, 13:21
        Ewo.s17, ja mam.
        P.
    • uli Re: spadek demograficzny 19.04.04, 13:36
      ja bym chciała mieć. trójkę. na razie tylko chciała:/
    • Gość: mmm Re: spadek demograficzny IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 20.04.04, 18:57
      a ja nie mam dzieci i na razie miec nie bede. ale nie dlatego ze mnie nie stac
      (choc i to prawda) tylko dlatego bo NIE CHCE. i to jest jedyny powod
      zmniejszenia dzietnosci: ludzie nie chca miec duzo dzieci bo duzo dzieci nie
      oznacza sukcesu zyciowego lecz wrecz przeciwnie - biede i patologie. generalnie
      rzecz biorac - dzieci sie ma wtedy kiedy nie ma sie nic wazniejszego do
      zrobienia - stad wiecej dzieci (niby nielogiczne, a jednak) maja ubodzy,
      bezrobotni, niewyksztalceni czyli ci, dla ktorych dziecko jest wynikiem
      przypadku i bezmyslnosci oraz filozofii zyciowej typu "jakos to bedzie", a w
      przypadku kobiet - nieraz namiastka spelnienia zyciowego (jedynego dostepnego).
      b. rzadkie sa przypadki ze ktos planuje ze bedzie mial wiecej niz 1-2 dzieci
      (ewentualnie 3 - ale to juz maksimum). w poleczenstwie w ktorym duza czesc
      ludzi zaczyna myslec samodzielnie i planowac swoje posuniecia zyciowe nie ma
      mozliwosci zwiekszenia dzietnosci zeby nie wiem jakie dawano profity (nie ma
      mozliwosci zeby "oplacalo sie" miec ente z kolei dziecko). niestety prawda jest
      taka - albo mamy spoleczenstwo niesamodzielnych, niewyksztalconych "ciemnakow",
      ktore romnaza sie na potege albo "inteligentow" z dzietnoscia na granicy albo
      ponizej zastepowalnosci.
      • nadszyszkownik.kilkujadek wzrost inteligencji 20.04.04, 21:21
        > taka - albo mamy spoleczenstwo niesamodzielnych,
        > niewyksztalconych "ciemnakow", ktore romnaza sie na potege
        > albo "inteligentow" z dzietnoscia na granicy albo
        > ponizej zastepowalnosci.
        Jednak bezdzietnosc nikogo nie czyni inteligentnym. Ani "inteligentem".

        Moze to wszystko przez medycyne i tzw. swiatowy pokoj?
        • Gość: miłka Re: wzrost inteligencji IP: *.chello.pl 21.04.04, 11:41
          nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

          > Jednak bezdzietnosc nikogo nie czyni inteligentnym. Ani "inteligentem".

          Ale odwrotnie tak. Inteligentni są mało dzietni. Mylisz skutek z przyczyną.
          Dzieje sie tak, bo ludzie inteligentni stawiają na jakość nie na ilość.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja