rozwod z dzieckiem

IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 22.02.02, 10:11
W jakich przypadkach po rozwodzie sad daje prawo opieki nad dzieckiem
mezczyznie? Czy mozna sie w ogole liczyc z taka ewentualnoscia?
Moze ktoras z Was ma takie doswiadczenia?
    • iwa.ja Re: rozwod z dzieckiem 22.05.02, 23:45
      Pijesz, jesteś prostytutką? Nie masz środków, żeby utrzymać dziecko? NIE MA
      INNYCH MOŻLIWOSCI. Chcesz, napisz mi na pocztę.
      • Gość: Maciej w sądach nie ma równouprawnienia IP: *.ipz.edu.pl / 192.168.100.* 23.05.02, 10:59
        W sądach rodzinnych nie ma równouprawnienia. Sędziny uważają dziecko za
        własność kobiety. Odbierają dziecko kobiecie w podobnie rzadkich przypadkach, w
        jakich ma miejsce odbieranie dziecka rodzicom w rodzinach patologicznych -
        czyli wyjątkowo.

        Ojcowie nie mają żadnych praw. Kodeks rodzinny i opiekuńczy, ani kodeks
        postępowania cywilnego - nie jest w sądach przestrzegany. Rozprawy to żenująca
        parodia.

        Nie wiedzieć czemu - w tej sprawie feministki milczą. Tu brak równouprawnienia
        absolutnie im nie przeszkadza.
        • Gość: Malwina Re: w sądach nie ma równouprawnienia IP: *.abo.wanadoo.fr 29.05.02, 10:45
          jestem za przyznawaniem opieki nad dziecmi mezczyznom !
          Znasz wielu ktorzy CHCA ?
          Ilu moze pogodzic kariere zawodowa z pieluchami ?
          Gdzie sa przedsiebiorcy ktorzy im na to pozwola ?
          Bierzcie i wychowujcie ! a nam, kobietom pozostana week endy przyjemnosciowe...mmmmm...piekne
          zycie przed nami....

          slicznie jest deklarowac intencje , zwlaszcza w spoleczenstwie ktore nie pozwoli na ich zrealizowanie..
          zastanawiam sie dlaczego ? przeciez prawo jest domena mezczyzn ! Jak to sie dzieje ze nie potrafia
          przeforsowac ? Dowodza zyciem politycznym, ekonomicznym, plaszcza pupy w parlamentach a tu nic !
          okazuje sie ze nagle bezradni...dziwne , dziwne ....
          • Gość: Malwina Re: w sądach nie ma równouprawnienia IP: *.abo.wanadoo.fr 29.05.02, 11:13
            widze zasadnicza sprzecznosc u naszego maciusia narodowego :
            z jednej strony, wedle niego kobiety posiadaja bezprzecznie instynkt macierzynski i sa stworzone do
            rodzenia i wychowywania dzieci (+ mycie okien)
            z drugiej strony placz i zgrzytanie zebow ze niby sady nie przyznaja mezczyznom opieki nad dziecmi
            hej ! czy wiesz aby czego chcesz ?!!!

            ja wyciagam wnioski z powyzszego : trybunaly sa opanowane przez ...prawo mezczyzn
            (ale to nie jest scoop) - faktycznie masz racje : w sadach nie ma rownouprawnienia
            • Gość: Maciej Re: w sądach nie ma równouprawnienia IP: *.ipz.edu.pl / 192.168.100.* 29.05.02, 12:21
              Gość portalu: Malwina napisał(a):

              > widze zasadnicza sprzecznosc u naszego maciusia narodowego :
              > z jednej strony, wedle niego kobiety posiadaja bezprzecznie instynkt macierzyns
              > ki i sa stworzone do
              > rodzenia i wychowywania dzieci (+ mycie okien)
              > z drugiej strony placz i zgrzytanie zebow ze niby sady nie przyznaja mezczyznom
              > opieki nad dziecmi
              > hej ! czy wiesz aby czego chcesz ?!!!

              Oczekuję, że prawo będzie przestrzegane - albo zmienione. Nie mam większych
              zastrzeżen do Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, lecz do praktyki prawnej, która
              stoi w sprzeczności z prawem. Sądy nie przestrzegają prawa, na które się powołują
              i na straży którego stoją. Prawo stanowi (w dużym uproszczeniu), że za dziecko
              odpowiadają oboje rodzice. Natomiast praktyka prawna jest taka, że dziecko
              stanowi własność kobiety, zaś w przypadku jej śmierci prawo do opieki nad
              dzieckiem "dziedziczy" jej rodzina. Mężczyna ma wyłącznie obowiązki, a nie ma
              żadnych praw.

              Jeśli tak, to może należałoby konsekwentnie uchwalić właśnie takie prawo? Niech
              wszystko będzie jasne. Niech kobiety mają swoje dzieci na wyłąćzną własność i
              wyłączną odpowiedzialność, a mężczyźni zostaną zwolnieni z obowiązków
              wynikających z roli ojca?

              Nie odpowiada Ci taka sytuacja? W takim razie należałoby przestrzegać
              obowiązujące prawo i konsekwentnie egzekwować męskie przywileje wynikające z roli
              ojca, np. prawo do widzeń z dzieckiem, które jest powszechnie i bezkarnie łamane.
              • Gość: Malwina Re: w sądach nie ma równouprawnienia IP: *.abo.wanadoo.fr 29.05.02, 14:03
                najwazniejsza regula prawa rodzinnego jest dotyczacego opieki nad dzieckiem (w przeciwienstwie do
                tego co ty myslisz : niby ze rowne prawa matki/ojca) jest DOBRO DZIECKA.

                Ty jako ojciec ona jako matka nie zawsze wiecie co jest uznawane jako dobro dziecka - sad WIE.
                I naprawde nie obchodzi go teren rozgrywek rownouprawnieniowych i walka rodzicow. Mozesz sie
                powiesic, ona moze pluc jadem, wysoki sad olewa wasze roszczenia i podejmuje decyzje tylko i
                wylacznie w optyce najlepszego zycia dla waszego potomstwa.

                Nie jest to zaden teren glupiej walki mesko/damskiej (swietna taktyka aby wszystko przegrac) a jeszcze
                mniej jakas durna wojna plci.
                Powtarzam jesli nie zrozumiales : decyzja podjeta nie ma kontentowac rodzicow lecz byc NAJLEPSZA
                dla dziecka.
                Dlaczego w wiekszosci wypadkow przyznaje sie opieke (a nie dzieci bo to nie para butow) matkom ?
                Oto jest pytanie ! Moze dlatego ze poprostu jest to najlepsza mozliwa decyzja (dla dziecka)

                Wyjsc od czasu do czasu z egoistycznego, ba ! egocentrycznego rozumowania zrobiloby ci dobrze...
                (mnie tez - nie musialabym tlumaczyc oczywistych rzeczy)
                • Gość: Maciej Re: w sądach nie ma równouprawnienia IP: *.ipz.edu.pl / 192.168.100.* 29.05.02, 14:48
                  Rozumiem, że tolerowanie sytuacji, w których kobieta uniemożliwia mężczyźnie
                  kontaktów z dzieckiem, też odbywa się "dla dobra dziecka"?
                  A przypadki przyznawania opieki prostytutkom i alkoholiczkom - również mają
                  miejsce "dla dobra dziecka"?
                  • Gość: Malwina Re: w sądach nie ma równouprawnienia IP: *.abo.wanadoo.fr 29.05.02, 15:02
                    ciaciacianianianiablablabla
                    ciezko z toba
                    gdy bedziemy rozmawiac o bezrobociu to napewno mi powiesz :" ale ja znam ludzi ktorzy sie obijaja i
                    nic nie chca robic"
                    czepiajacy sie malkontent, ot co. I zawsze obok wlasnych papci.
                    (spodziewam sie ze jak matka byla prostytutka to logicznie ojciec byl alfonsem, nieeeee ?)

                  • Gość: o różnie bywa... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.02, 21:17
                    Gość portalu: Maciej napisał(a):

                    > Rozumiem, że tolerowanie sytuacji, w których kobieta uniemożliwia mężczyźnie
                    > kontaktów z dzieckiem, też odbywa się "dla dobra dziecka"?
                    > A przypadki przyznawania opieki prostytutkom i alkoholiczkom - również mają
                    > miejsce "dla dobra dziecka"?

                    ...a narzucanie spotkań z ojcem alkoholikiem, który ma sprawe karną o znęcanie
                    się nad rodziną i zmusił do ucieczki z domu żonę z dzeićmi (po kilku pobytach w
                    izbie wytrzeźwień i kilkunastu interwencjach policji) - praktykowane w naszych
                    sądach z uwagi na obowiązująca "poprawnośc polityczną" wobec ojców - też ma
                    miejsce "dla dobra dziecka"?
                    • Gość: o Re: różnie bywa... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.02, 21:36
                      dodam jeszcze, że kobieta w ten sposób straciła dach nad głową.... adwokat
                      uprzedził ją, żeby nie podskakiwała, bo sąd może ODEBRAĆ JEJ DZIECI i przyznać
                      je ojcu - on MA WARUNKI, ona - NIE ,aha - a prokurator wezwał i zachęcał, żeby
                      zrezygnowała ze sprawy karnej, bo "łamie człowiekowi karierę"...(historia
                      autentyczna), sędzia rodzinny (kobieta) skomentowała, że "ona tez ma męża i
                      dzieci i jakoś się dogaduje"
                      więc zgoda - rozprawy w naszych sądach to parodia - ale nie zawsze na
                      niekorzyść ojców..(byłam protokolantką i sie napatrzyłam)
                      • zlotyrybek Re: różnie bywa... 14.06.02, 22:49
                        mój kolega odebrał 2 dzieci żonie. Nie piła, nie była prostytutką. Była po
                        prostu GŁUPIA. I bardzo dobrze sobie z nimi radzi.
                        Pa
                        • Gość: zula Re: różnie bywa... IP: *.leased-02.binet.pl 17.06.02, 10:34
                          a mój kolega stracił tak dziecko...panna powiedziała mu, ze nie odda mu dziecka,
                          powie, że nie wie kto jest ojcem, i odda dziecko do adopcji...no i wie tylko, że
                          to dziewczynka...dodam, że kolega jest studentem i ani on ani jego rodzina nie
                          miała kasy na badania genotypu, procesowanie sie o dziecko, do tego z kobietą,
                          która nie jest jego żoną...
                          • Gość: Malwina Re: różnie bywa... IP: *.abo.wanadoo.fr 17.06.02, 11:10
                            jesli glupota jest kryterium odbierania dziecka na swiecie sa same bezdomne !
                            co za bzdury ! znam tyle glupich i dobrych matek !
                            propos n° 2 :
                            brak pieniedzy powstrzymal kolege przed roszczeniem praw do dziecka ? zartujesz ?
                            wnioskuje ze jest ono warte ceny genotypu !
                            nie mowiac o tym ze poprostu trzeba isc do urzedu i zadeklarowac ze sie jest ojcem aby nim byc !
                            no , ale trzeba chciec NAPRAWDE zeby cokolwiek zrobic. A ten facet chce tylko i wylacznie wywolac
                            litosc w ludziach ! denne !
                            • Gość: zula Re: różnie bywa... IP: *.leased-02.binet.pl 17.06.02, 14:44
                              nie, ten gość miał nieślubne dziecko, bardzo chciał się nim zajmować, był u 2
                              prawników, każdy z nich powiedział mu, że NIE MA ŻADNYCH szans, ojciec w polsce
                              nie ma prawa do opieki nad dzieckiem, jesli matka, która nie jest akoholiczką,
                              prostytutka, wariatką, nie wyrazi na to zgody. opcja badań genetycznych jest tu
                              PO NIC, skoro ta dziewczyna i tak nie zgodziła się oddać mu dziecka. mógłby tylko
                              uwiarygodnić swoje ojcostwo. ale i tak jej, i tylko jej, zdanie sie tutaj
                              liczyło.'nie bo nie, bo taki mam kaprys.' tak jakby chciała powiedzieć: nie
                              ożenisz się ze mna, to nie dostaniesz dziecka.
                              podobna sytuacja jest przedstawiona w okropnym, bo okropnym, mizogińskim
                              filmie 'tato' macieja ślesickiego- ale trzeba mu przyznac trochę racji- polskie
                              prawo ma lukę, zakładając, ze tylko kobieta może zajmowac się potomkiem- jest to
                              prawo krzywdzące zarówno ten niewielki procent tatusiów chcących zajmowac się
                              dzieckiem, kobiet, które są postrzegane jako JEDYNE za dziecko odpowiedzialne,
                              ale przede wszystkim dziecko, o którego losie decyduje paragraf, a nie
                              rzeczywiste uczucia, zaangażowanie rodzica. dziecko jest często traktowane
                              przetargowo podczas rozwodu, albo jeszcze przed narodziami, co potwierdza
                              doświadczenie mojego kolegi.
                              a propos kolegi- wszyscy uważali, ze to denne, przez całą ciązę wszyscy chodzili
                              i kombinowali, co można by jeszcze zrobić. i była to wielka, totalna przegrana,
                              moment, w którym kolega zobaczył swoja bezsilność.
                              rozumiem, że mi nie wierzysz, nie kupujesz tej historii- ja też bym w nią kiedyś
                              nie uwierzyła.
                              • osa30 Re: różnie bywa... 19.06.02, 02:12
                                Otóż polskie prawo nie zakłada, że opiekę nad dzieckiem może sprawować tylko
                                matka, po prostu mężczyźni chca miec "pełne prawa" (i mają), ale nie kosztem
                                obowiązków - przykład: "częstsze spotkania" ale "nie kosztem pracy" itp. Znam
                                kilku panów wiecznie użalających się, że nie mają kontaktów z dziećmi, którzy
                                na pytanie co zrobili, aby je mieć, odpowiadają najcześciej, ze nic "bo i tak
                                nic nie wywalczą". Wbrew temu, co deklarują w chwilach słabości, gdy ochłoną,
                                tłumaczą zwykle, że nie mogą wystąpic o opiekę "bo przeciez pracują" "bo
                                studiują" "bo..." etc. Przykro mi to pisać, ale znam kilka przypadków. Na
                                pierwszy rzut oka facetowi chce się współczuć lub nawet coś doradzić, po jakimś
                                czasie okazuje się, ze to ten typ. Wpadają w histerię, gdy matka zmienia termin
                                spotkania, bo np.dziecko zachoruje, co nie przeszkadza im nie realizować
                                kolejnego, bo była imprezka a "oni tez mają swoje życie" itp. No i oczywiście
                                alimenty są najgorszą krzywdą, jaka spotyka kochającego ojca. Niezależnie od
                                uposażenia.
                              • osa30 Re: do zuli 19.06.02, 02:16
                                ...i jeszcze dodam: kobieta - na miejscu chłopaka, o którym piszesz - poszłaby
                                nie do dwóch, a do dziesięciu prawników i spod ziemi wydobyłaby kasę na
                                badania. Gdyby chciała, oczywiście. Napisz, co ostatecznie stało sie z
                                dzeickiem? Czy może sprawa jest jeszcze aktualna?
                                • Gość: zula Re: do zuli IP: *.leased-02.binet.pl 19.06.02, 09:26
                                  hmm, myslę, ze w 90% masz rację, słyszałam ostatnio taką informację w trójce, że
                                  w niemczech mężczyźni fałszują zeznania dot. wysokości zarobków, wolą nawet
                                  zwolnić się z pracy i gdzieś zniknąć, żeby tylko nie płacic alimentów. tam ok 40%
                                  mężczyzn W OGÓLE nie chce mieć nic wspólnego z dzieckiem, nie wiem jak sprawa
                                  wyglada w polsce, myslę, że jeszcze gorzej.

                                  sprawa z moim kolegą (bratem mojego chłopaka) miała miejsce jakiś czas temu, 2-3
                                  lata temu, dziecko ostatecznie trafiło do rodziny zastępczej, kolega go nawet nie
                                  widział.

                                  może masz rację, moze tak naprawdę go nie chciał? tylko trudno mi w to wszystko
                                  uwierzyć, po tej całej histerii, którą zrobił.

                                  spytam jeszcze, jak to było.
                                  • osa30 Re: do zuli 19.06.02, 14:47
                                    Ja myślę, że najcześciej właśnie histeria jest sygnałem , że facet nie wie,
                                    czego chce. Moim zdaniem dojrzały emocjonalnie gość załatwia sprawy formalnie,
                                    albo nieformalnie, nie robi ofiary Z SIEBIE - myśli o dzeicku. Pozdrowionka.
                                    • Gość: zula już wiem dlaczego nie dostał dziecka IP: *.leased-02.binet.pl 20.06.02, 09:19
                                      wyjasniło się dlaczego kolega nie ustalił tego ojcostwa, nie chodziło o pieniadze
                                      ani o to, że nie chciał dzieciaka, tylko, uwaga: w polskim prawie tylko kobieta
                                      ma prawo wnieść sprawę o ustalenie ojcostwa, jeżeli dziecko jest nieślubne. może
                                      to zrobić, lecz nie musi. tatuś, który nie jest mężem, nie ma takiego prawa!
                                      niezwykłe, prawda?
                                      • osa30 Re: już wiem dlaczego nie dostał dziecka 20.06.02, 20:13
                                        Gość portalu: zula napisał(a):

                                        > wyjasniło się dlaczego kolega nie ustalił tego ojcostwa, nie chodziło o pieniad
                                        > ze
                                        > ani o to, że nie chciał dzieciaka, tylko, uwaga: w polskim prawie tylko kobieta
                                        >
                                        > ma prawo wnieść sprawę o ustalenie ojcostwa, jeżeli dziecko jest nieślubne. moż
                                        > e
                                        > to zrobić, lecz nie musi. tatuś, który nie jest mężem, nie ma takiego prawa!
                                        > niezwykłe, prawda?

                                        no nie... tego nie wiedziałam....ciekawe, jak to jest uzasadnione?
                                      • maciej.k1 Re: już wiem dlaczego nie dostał dziecka 27.06.02, 11:54
                                        Zgadza się. Tą sprawę reguluje artykuł 77 Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego,
                                        który jednoznacznie stwierdza, że do uznania dziecka nieślubnego przez ojca
                                        potrzebna jest zgoda matki. Jeśli matka się nie zgadza - wyniki badań
                                        genetycznych nie mają prawnego znaczenia. Nawet, gdyby mężczyzna udowodnił, że
                                        jest biologicznym ojcem dziecka - to prawo nie pozwala uznać go za ojca.
                                        • suzume Re: już wiem dlaczego nie dostał dziecka 27.06.02, 12:00
                                          I to jest bzdura totalna.
                                          Przy czym mężczyzna bez zgody matki dziecka niczego nie udowodni, bo ona, jako
                                          prawna opiekunka dziecka musi zgodzić się na pobranie krwi czy czego tam jeszcze
                                          potrzebnego do ustalenia ojcowstwa. Kolejna bzdura.

                                          maciej.k1 napisał(a):

                                          > Zgadza się. Tą sprawę reguluje artykuł 77 Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego,
                                          > który jednoznacznie stwierdza, że do uznania dziecka nieślubnego przez ojca
                                          > potrzebna jest zgoda matki. Jeśli matka się nie zgadza - wyniki badań
                                          > genetycznych nie mają prawnego znaczenia. Nawet, gdyby mężczyzna udowodnił, że
                                          > jest biologicznym ojcem dziecka - to prawo nie pozwala uznać go za ojca.

                                          • Gość: zula Re: już wiem dlaczego nie dostał dziecka IP: *.leased-02.binet.pl 27.06.02, 15:09
                                            ano bzdura, straszna bzdura...do XIX wieku tak było w stanach, tylko, że w
                                            drugą stronę- tylko mężczyzna miał prawo do dziecka...ale to ten sam
                                            schemat...jesteśmy ponad 100 lat do tyłu...
                                            • suzume Re: już wiem dlaczego nie dostał dziecka 27.06.02, 16:41
                                              Gość portalu: zula napisał(a):

                                              > ano bzdura, straszna bzdura...do XIX wieku tak było w stanach, tylko, że w
                                              > drugą stronę- tylko mężczyzna miał prawo do dziecka...ale to ten sam
                                              > schemat...jesteśmy ponad 100 lat do tyłu...

                                              ale największą bzdurą jest powtarzanie idiotycznych schematów
                            • zlotyrybek Re: różnie bywa... 27.06.02, 17:10
                              Nie piszę , że była głupia i nie nadawała się z tego powodu na matkę.
                              Piszę, że była głupia bo dała sobie odebrać dzieci.Zresztą bardzo dobrze , bo
                              dzieci jej tylko przeszkadzały w dalszej zabawie, a poprzez presję społeczną
                              (dzieci musza zostać przy matce) niektóre kobiety walczą o dzieci pomimo, że im
                              w ogóle na nich nie zależy. A sądy ich popierają.
                              Znam też przypadek kobiety, która wyszła z domu do kochanka zostawiając dziecko
                              samo z 40 stopniową gorączką (świnka). Ojciec wrócił z pracy i dowiedział się,
                              że mamusia już nie mieszka. Dziecko miało 4 lata. PO 2 latach mamusia wróciła
                              z "nowym braciszkiem" i hasłem, że baaaardzo ich kocha i marzy o powrocie
                              (kochanek wrócił do rodziny zagranicą).
                              Jak piszę : różnie bywa.
                              • zlotyrybek Re: różnie bywa... 27.06.02, 17:13
                                Najbardziej mnie bawi fakt tzw. domniemanego ojcostwa. Nawet jeśli kobieta
                                opuści dom ( rozwód) to może obciążyć męża alimentami za dziecko, które zrobił
                                jej kochanek. 9 miesięcy po rozstaniu sąd zakłada, że to były mąż jest tatą.
                                Zabawne , nie ?
                                • Gość: Kati Re: różnie bywa... IP: 2.4.STABLE* 27.06.02, 17:20
                                  zlotyrybek napisał(a):

                                  > Najbardziej mnie bawi fakt tzw. domniemanego ojcostwa. Nawet jeśli kobieta
                                  > opuści dom ( rozwód) to może obciążyć męża alimentami za dziecko, które zrobił
                                  > jej kochanek. 9 miesięcy po rozstaniu sąd zakłada, że to były mąż jest tatą.
                                  > Zabawne , nie ?

                                  A czy u nas nie praktykuje sie badan na ustalenie ojcostwa w takich
                                  przypadkach? "Domniemane ojcostwo" to jakis kiepski zart: az mi sie nie chce
                                  wierzyc, ze takie rzeczy maja miejsce w dzisiejszych czasach...
                                  • Gość: osa Re: różnie bywa... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.06.02, 18:28
                                    Gość portalu: Kati napisał(a):

                                    > zlotyrybek napisał(a):
                                    >
                                    > > Najbardziej mnie bawi fakt tzw. domniemanego ojcostwa. Nawet jeśli kobieta
                                    >
                                    > > opuści dom ( rozwód) to może obciążyć męża alimentami za dziecko, które zr
                                    > obił
                                    > > jej kochanek. 9 miesięcy po rozstaniu sąd zakłada, że to były mąż jest tat
                                    > ą.
                                    > > Zabawne , nie ?
                                    >
                                    > A czy u nas nie praktykuje sie badan na ustalenie ojcostwa w takich
                                    > przypadkach? "Domniemane ojcostwo" to jakis kiepski zart: az mi sie nie chce
                                    > wierzyc, ze takie rzeczy maja miejsce w dzisiejszych czasach...

                                    Tak jest, ale z tego co wiem, ten przepis ma za zadanie chronic dzieci poczęte
                                    przed ewentualnym rozstaniem małżonków(czyli niekoniecznie, jak pisze złotorybek,
                                    chodzi o obarczenie "ślubnego" kosztami za dziecko kochanka). Jak wiecie, ciąża
                                    trwa 9 m-cy, wiec jeśli rozwód czy separacja nastpi w 2m-cu to zakłada się, że
                                    ojcem jest mąż. To raczej logiczne ...A tak na powaznie, znam taki przypadek:
                                    żona wmawiała mężowi, ze dziecko jest jego, on podejrzewał, że nie. (byli w
                                    trakcie rozwodu) W takiej sytuacji wg prawa nie mógł (podobno) wystąpić
                                    o "ustalenie" ojcostwa, ale jako prawny małżonek o jego "zaprzeczenie" i na tej
                                    podstawie o badania. Można to zrobic tylko zanim dziecko nie ukończy 6 m-cy,
                                    potem już nie.
                                    On tak zrobił,w ostatniej chwili zresztą, żona- mając w perspektywie badania i
                                    całą tę procedurę - przyznała, że dziecko nie było jego.
                                    • zlotyrybek Re: różnie bywa... 28.06.02, 11:39
                                      Mój kolega miał taka sytuację - po 3 misiącach od rozwodu żóna wróciła do domu
                                      i powiedziałamu ,że:
                                      1. jest w ciąży i to nie z nim
                                      2. jej kochanek nie chce słyszeć o dziecku bo ma 2 swoje (starsze od niej)
                                      3. żona kochanka też nie jest zainteresowana
                                      4. teraz to on ją musi przyjąć pod dach, bo i tak go w robi w tego dzieciaka
                                      5. a tak w ogóle to go bardzo kocha :)
                                      Fajnie... bardzo zgrabne podejście do życia
                                      • Gość: Kati Re: różnie bywa... IP: 2.4.STABLE* 28.06.02, 12:23
                                        zlotyrybek napisał(a):

                                        > Mój kolega miał taka sytuację - po 3 misiącach od rozwodu żóna wróciła do domu
                                        > i powiedziałamu ,że:
                                        > 1. jest w ciąży i to nie z nim
                                        > 2. jej kochanek nie chce słyszeć o dziecku bo ma 2 swoje (starsze od niej)
                                        > 3. żona kochanka też nie jest zainteresowana
                                        > 4. teraz to on ją musi przyjąć pod dach, bo i tak go w robi w tego dzieciaka
                                        > 5. a tak w ogóle to go bardzo kocha :)
                                        > Fajnie... bardzo zgrabne podejście do życia

                                        Rzeczywiscie... A powszechne praktykowanie badan na ojcostwo mogloby zapobiec
                                        tego typu swinstwom. No, mezczyni, do dziela! Moze teraz wy zaczelibyscie myslec
                                        o swoich prawach, a nie zwalac wszystko na feministki :)) ktore i tak maja juz
                                        tyle na glowie... :-)

                                        Pozdrawiam,

                                        k.

                                  • darr.darek Są rzeczy , o których się Kati nie śniło 28.06.02, 12:23
                                    Gość portalu: Kati napisał(a):
                                    > A czy u nas nie praktykuje sie badan na ustalenie ojcostwa w takich
                                    > przypadkach? "Domniemane ojcostwo" to jakis kiepski zart: az mi sie nie chce
                                    > wierzyc, ze takie rzeczy maja miejsce w dzisiejszych czasach...

                                    Widzisz Kati , skupiasz się na wydumanych bzdurach o "dyskryminacji kobiet"
                                    (wiele razy pytałem tu feministki jak zamierzają walczyć z rynkiem - Ty
                                    zaprzeczałaś , a w następnym poście znowu to samo "tak dalej być nie może ,
                                    żeby , w domyśle rynek, ustalał sobie co chce , w temacie cen za pracę") ,
                                    a wreszcie dostrzegłaś jak W MAJESTACIE PRAWA "UZIEMIA" SIĘ MĘŻCZYZN .
                                    Coś mi się zdaje , że niewiele wiesz o tych sprawach (sądząc po reakcji na list
                                    złotorybka) .

                                    Fakty są takie , że wykluczanie(a nie ustalanie) ojcostwa na podstawie badań
                                    krwi , skutkowało (nie wiem jak jest teraz) tym , że duża część
                                    pozywanych "ojców" wykaraskała się z pozwu poprzez wykluczenie ojcostwa . Można
                                    sobie tylko statystycznie obliczyć i dopisać , że większość z
                                    pozostałych "ojców" , którzy nie zostali wykluczeni płaciła przez ok.20 lat duże
                                    pieniądze na nie swoje dzieci . Dla każdego "badacza" i dla sądów (przez małe s)
                                    oczywiste było , że jeśli skala niesłusznego pozywania o wypłacanie alimentów
                                    jest tak duża , to z czystej statystyki wynika , że rzadko które alimenty są
                                    płacone na swoje dziecko .
                                    Co robiło (I ROBI) sądownictwo rodzinne z problemem "jeleni-alimenciarzy" . Ano ,
                                    jedyny kierunek jest taki , aby jak najmocniej zabraniać faktycznego ustalenia
                                    ojcostwa ("będzie płacił ten czy ten - co to za różnica") , które staje się
                                    stuprocentowo pewne i coraz tańsze . Z tego co wiem , byli tacy mężczyźni ,
                                    którzy mając badania genetyczne wykluczające ojcostwo (z badań krwi pewnie dałoby
                                    się udowodnić , że ja mając grupę 0 muszę płacić na 2/3 populacji) MUSIELI
                                    W "MAJESTACIE PRAWA" PŁACIĆ NA DZIECKO , O KTÓRYM , na 100% , WIEDZIELI WSZYSCY
                                    ZAINTERESOWANI , ŻE JEST CUDZE . No , ale "prawo" to nasza broń kobieca (to nowa
                                    treść starej piosenki) .

                                    Drugą sprawą jest wysokość ustalanych alimentów . Tutaj czasami "robi się
                                    zimno" , gdy słyszy się jak kobitki w togach sędziowskich potrafią ustalić , że
                                    facet który zarabia np. 6000zł na rękę musi bulić na byłą żonę (z dzieckiem - to
                                    taki dodatek potrzebny w polskim prawodawstwie) co miesiąc 3000zł ! Oczywiście w
                                    takim podejściu , aspekt kosztowy związany wyłącznie z dzieckiem(ubranie ,
                                    wyżywienie , szkoła) nie ma żadnego znaczenia , bo ... może kobieta potrzebuje
                                    nową Toyotę Yaris (takie damsko-dziecięce :-) autko) , a każdy wie , że
                                    rzeczywiste utrzymanie takiego dodatku (dla dziecka , oczywiście) kosztuje
                                    conajmniej 1000zł/m-c (rzeczywisty koszt) .

                                    Odnośnie wspomnianego wyżej "potrzebnego w polskim prawodawstwie dodatku"
                                    formalnego(tzn.dziecka) dla wypłacania alimentów przez męża - w
                                    krajach "zwycięskiego feminizmu" tzw.sądy nie wymagają takiego dodatku . Jest
                                    bardzo wiele przypadków wypłacania alimentów na byłą bezdzietną żonę , bo ma
                                    niższe dochody , albo wyższe potrzeby , albo coś tam . Ciekawe jest to , że żadna
                                    kobieta nie wypłaca w ten sposób alimentów na ex-męża ... no ale tam jest
                                    RÓWNOUPRAWNIENIE (nie to co u nas) .
                                    • Gość: Kati Re: Są rzeczy , o których się Kati nie śniło IP: 2.4.STABLE* 28.06.02, 12:34
                                      Szczerze mowiac nie przeczytalam calego twojego wypotu, ale poczatek mi
                                      wystarczyl. (zeby stwierdzic ze ty zupelnie nie rozumiesz o czym ja mowie i z
                                      gory zakladasz ze nienawidze mezczyzn)
                                      Ja wlasnie MOWIE ZE TO OKROPNE TAKIE DYSKRYMINOWANIE MEZCZYZN NA POLU
                                      RODZICIELSTWA. ja wlasnie SIE Z TYM NIE ZGADZAM. i feminizm rowniez o tej
                                      kwestii mowi. jezeli byc sie chwilke zastanowil, to doszedl bys do wniosku ze
                                      patriarchat, czyli sztywny podzial rol spol. dla kobiet i mezczyzn krzywdzi nie
                                      tylko kobiety. Feministki to zauwazyly. A ty nie zuwazyles ze feminizm to nie
                                      jest szowinizm, majacy na celu eksterminacje wszystkiego co meskie.
                                      A ja (mimo wszystko) trzymam za was kciuki! I od dluzszego juz czasu
                                      zastanawiam sie, kiedy wreszcie ruszy jakas masowa demonstracja skrzywdzonych i
                                      dyskryminowanych przez prawo ojcow. Stane wtedy razem z wami i bede krzyczec
                                      jak najglosniej potrafie.
                                      Pozdrawiam :)
                                      k.
                                      • darr.darek Re: Są rzeczy , o których się Kati nie śniło 28.06.02, 13:29
                                        Gość portalu: Kati napisał(a):
                                        > Szczerze mowiac nie przeczytalam calego twojego wypotu, ale poczatek mi
                                        > wystarczyl. (zeby stwierdzic ze ty zupelnie nie rozumiesz o czym ja mowie i z
                                        > gory zakladasz ze nienawidze mezczyzn)

                                        A gdzie ja zrobiłem takie założenie ???
                                        Mój wcześniejszy post(rozumiem , że wyraz "wypot" jest częścią Twojej
                                        modernistycznej ,chyba nie feministycznej, sztuki zachowania się) miał przekazać
                                        (m.in. Tobie) pewne informacje . Zaznaczyłem , że chyba nie dotarły do Ciebie
                                        jeszcze te informacje i że być może chcesz je przyswoić .
                                        Skąd wniosek, że treść tego postu powstała jako efekt zrozumienia/niezrozumienia
                                        tego co mówisz ???

                                        W skrócie , wcześniejszy post mówi on o tym , że skala rzeczywistego "uziemiania"
                                        mężczyzn (to nie są wydumane teorie!!!) przez tzw. "prawo rodzinne" jest bardzo
                                        duża . A im bliżej "skandynawii" (wiesz o czym mówię) - tym gorzej !
                                        Czyżby "uziemianie" facetów , w Niemczech lub Szwecji , alimentami na bezdzietne
                                        ex-żony było NIEDOPATRZENIEM "zwycięskiego feminizmu" ? Czy raczej efektem ?!

                                        • Gość: kati Re: Są rzeczy , o których się Kati nie śniło IP: 2.4.STABLE* 28.06.02, 14:07
                                          darr.darek napisał(a):

                                          > Gość portalu: Kati napisał(a):
                                          > > Szczerze mowiac nie przeczytalam calego twojego wypotu, ale poczatek mi
                                          > > wystarczyl. (zeby stwierdzic ze ty zupelnie nie rozumiesz o czym ja mowie
                                          > i z
                                          > > gory zakladasz ze nienawidze mezczyzn)

                                          jak to gdzie? z gory zalozyles, ze moje zdziwienie sytuacja sadowa i rzeczy
                                          typu "domniemane ojcostwo" jest wyrazem mojego lekcewazenia, a ja wlasnie
                                          chcialam podkreslic, ze to nie jest w porzadku i ze taka sytuacja mnie po prostu
                                          szokuje. I ze sie z nia zupelnie nie zgadzam. Dlatego zapytalam sie jak wyglada
                                          praktykowanie badan na ojcostwo.

                                          > A gdzie ja zrobiłem takie założenie ???

                                          w swoim poscie (vel wypocie :)

                                          > Mój wcześniejszy post(rozumiem , że wyraz "wypot" jest częścią Twojej
                                          > modernistycznej ,chyba nie feministycznej, sztuki zachowania się)

                                          O jezuuu czlowieku przestan sie tak czepiac. Teraz do "schematu feministycznego"
                                          doszla "feministyczna sztuka zachowania sie". To sie nazywa fanatyzm. Ja jestem
                                          zwykla istota ludzka a nie jakims cyborgiem.

                                          > miał przekaza
                                          > ć
                                          > (m.in. Tobie) pewne informacje. Zaznaczyłem , że chyba nie dotarły do Ciebie
                                          > jeszcze te informacje i że być może chcesz je przyswoić .
                                          > Skąd wniosek, że treść tego postu powstała jako efekt zrozumienia/niezrozumieni
                                          > a
                                          > tego co mówisz ???

                                          Wniosek jest ze sposobu w jaki ujales te informacje. A zrobiles to w sposob
                                          napastliwy traktujac mnie z gory jako wroga praw ojca, a nim nie jestem.

                                          > W skrócie , wcześniejszy post mówi on o tym , że skala rzeczywistego "uziemiani
                                          > a"
                                          > mężczyzn (to nie są wydumane teorie!!!) przez tzw. "prawo rodzinne" jest bardzo
                                          >
                                          > duża . A im bliżej "skandynawii" (wiesz o czym mówię) - tym gorzej !
                                          > Czyżby "uziemianie" facetów , w Niemczech lub Szwecji , alimentami na bezdzietn
                                          > e
                                          > ex-żony było NIEDOPATRZENIEM "zwycięskiego feminizmu" ? Czy raczej efektem ?!

                                          Nie wiem co to jest to straszliwe "uziemianie" facetow. Nie podales mi zadnych
                                          konkretnych faktow tylko jakis jeden przyklad o placeniu za toyote. Juz napisalam
                                          to w poscie "są rzeczy ktorych darr nigdy nie zrozumie" czy cos w tym stylu.
                                          Napisalam tam, ze prawo nigdzie nie dziala bez zarzutu. A poza tym
                                          jezeli "zrobiles" komus dziecko to normalne, ze odpowiedzialnosc musisz za to
                                          poniesc (jezeli nie chcesz realnie sie dzieckiem zajmowac to przynajmniej
                                          finansowo by wypadalo, nie?). Jezeli nie chcesz placic alimentow to sie
                                          zabezpieczaj, wtedy zadnego dziecka nie bedzie. To taka dobra rada.

                                          (i jeszcze raz: wiem, ze ojcowie sa dyskryminowani i uwazam za blad zachowanie
                                          typu "domniemane ojcostwo", i inne absurdy tego typu.)


                                      • al_he_mja zastanawiające 28.06.02, 13:33
                                        jak to jest możliwe, że osobnicy pokroju maćka są niezadowoleni z takiego, a
                                        nie innego działania sądów rodzinnych, przecież jest ono oczywistą konsekwencją
                                        porządku społecznego w którym matka wychowuje dziecko. Trudno, żeby sąd
                                        uwierzył, że taki np. maciej, który deklaruje wprost, ze opieka nad dzieckiem
                                        należy do obowiązków jego żony nagle po rozwodzie przeżył cudowną przeminę.
                                        Wysoce prawdopodobne wydaje się że ktoś, kto nigdy nie poświęcał zbyt wiele
                                        uwagi wychowaniu dzieci, koncetrował się raczej na sobie, swojej karierze i
                                        meczach piłki nożnej nie poradzi sobie z wychowaniem dziecka. Jasne, że każdy
                                        przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie, jednak jak wiadomo ludzie (w
                                        tym sędziwie) często, zamiast analizować wszystkie "za" i "przeciw" wybierają
                                        drogę na sktóty. Koniec końców na takich typach, jak maciej spoczywa
                                        odpowiedzialność za dyskryminację ojców w sądach rodzinnych, która jest faktem
                                        i wcale tego nie neguję.

                                        zastanawiające jest również to, jak jedna i ta sama osoba może jednocześnie
                                        twierdzić, że płeć może (powinna!) decydować o doborze współpracowników i o
                                        awansie (to jest sprawiedliwe i racjonalne), a później pisać, że to samo
                                        kryterium przyjmowane przez sądy rodzinne dwodzi nietrafności ich decyzji i
                                        niesprawiedliwości. w dodatku ten sam udręczony 'umysł' zarzuca innym
                                        (zazwyczaj feministkom) niekonsekwencję. dziwne.
                                    • Gość: Kati Są rzeczy których Darr nigdy nie pojmie IP: 2.4.STABLE* 28.06.02, 13:11
                                      Np. tego, ze ja (w domysle feministka) nie muszę zgadzać się z wszelkimi
                                      pomysłami i rozwiązaniami prawnymi wprowadzanymi przez rządy skandynawskie.
                                      poza tym: nie ma ani jednego państwa, w którym większośc w rządzie faktycznie
                                      miały nie dość ze kobiety, to jeszcze feministki. Wiec praktycznie przyklady
                                      ktore mi podajesz, ze gdzies tam maz musi placic na toyote dla bylej zony, czy
                                      oddawac jej polowe swojej pensji, nie maja nic wspolnego z rządami feministek.
                                      Nie wiem zreszta czy sa prawdziwe, nie znam okolicznosci prawnych tych spraw
                                      etc. Jednak jesli wyroki tego typu sa rzeczywiscie niesprawiedliwe, to na pewno
                                      sie z nimi nie zgodze.
                                      Ja nie popieram rzeczy absurdalnych. Nie popieram dyskryminacji kogokolwiek czy
                                      jakiejkolwiek grupy spolecznej. Natomiast twoja szalona wizja poglądow
                                      feministek nie dosc, ze jest tylko TWOJA WIZJA, to nie ma wiekszych zwiazkow z
                                      rzeczywistoscia.
                                      Przykladow na zle funkcjonowanie prawa jest milion. W kazdym systemie i w
                                      kazdym kraju zdarzaja sie absurdalne sytuacje prawne. IMO nalezy jednak dazyc
                                      do tego, by bylo ich jak najmniej. I by ludzie, ktorzy sa masowo krzywdzeni
                                      przez prawo, mogli miec nadzieje, na jego zmiane. Na przyklad ojcowie. Na
                                      przyklad dzieci bite czy molestowane. Na przyklad ludzie zgwalceni. Na przyklad
                                      homoseksualisci. Etc, etc. W imie najprostszych i najbardziej podstawowych
                                      wartosci. Ale nikt nie zagwarantuje ci, ze najlepsze prawo bedzie funkcjonowalo
                                      bez ani jednej pomylki. Rozumiesz? Czy ja mam popierac wszytskie pomylki sadu
                                      na rzecz kobiet przeciwko mezczyznom, bo jestem feministka? Przeciez to bzdura.
                                      • darr.darek Są rzeczy które Kati sobie ciągle wymyśla(I PO CO 28.06.02, 13:56
                                        a nie lepiej po prostu polemizować z argumentami oponenta ?!

                                        Gość portalu: Kati napisał(a):
                                        > Ja nie popieram rzeczy absurdalnych.
                                        Cieszę się z tego .

                                        > Natomiast twoja szalona wizja poglądow
                                        > feministek nie dosc, ze jest tylko TWOJA WIZJA, to nie ma wiekszych zwiazkow z
                                        > rzeczywistoscia.

                                        CO (?!) nie ma większego związku z rzeczywistością ???
                                        Gdzie ja wstawiałem swoją wizję poglądów feministek ? Stwierdzam tylko fakty !
                                        Fakty są takie , że :
                                        1. feministki uważają rynkowe efekty (rynkowe ceny pracy , rynkowe dopasowania
                                        proporcji płciowych w przedsiębiorstwach) za niesprawiedliwe ... i , że coś z tym
                                        (rynkiem) trzeba zrobić . Stąd były rozwijane przeze mnie wątki o antyliberalnych
                                        nastawieniach feministek w gospodarce ( po prostu , FAKTU ! ) .

                                        2. "prawo rodzinne" przypomina często parodię prawa , a najbardziej spektakularne
                                        przejawy takich radosnych knotów prawnych (patrz : przykład Niemców płacących na
                                        swoje bezdzietne ex-żony) pochodzą niestety z tych "bardziej feministycznych
                                        krajów" (po prostu , FAKT ! ) .

                                        GDZIE JA ZAWARŁEM OPIS "SWOJEJ WIZJI FEMINIZMU" ??? Chętnie przejrzę :-) .
                                        Opisuję fakty i odnoszę się do nich , po prostu .
                                        • Gość: Kati I PO CO myśleć jak mozna wszystko zrzucic na femin IP: 2.4.STABLE* 28.06.02, 14:25
                                          izm?

                                          darr.darek napisał(a):

                                          > a nie lepiej po prostu polemizować z argumentami oponenta ?!

                                          Twoje "argumenty" z gory zakladaja moje poglady. A na to sie zgodzic nie moge,
                                          prawda?

                                          Polemizuj z moimi argumentami, a nie rzekomymi opiniami, okej?

                                          Odpowiadam sobie sama: to nie jest mozliwe, poniewaz wszystko co sie zlego na
                                          swiecie dzieje jest wina feministek. I to, ze ojcowie nie maja odpowiednich praw
                                          rodzicielskich tez. A to jest sprzecznosc sama w sobie.
                                          Jak juz zauwazyla al_he_mja to po prostu jest ZASTANAWIAJACE,

                                          cytuję:
                                          ***zastanawiające jest również to, jak jedna i ta sama osoba może jednocześnie
                                          twierdzić, że płeć może (powinna!) decydować o doborze współpracowników i o
                                          awansie (to jest sprawiedliwe i racjonalne), a później pisać, że to samo
                                          kryterium przyjmowane przez sądy rodzinne dowodzi nietrafności ich decyzji i
                                          niesprawiedliwości. w dodatku ten sam udręczony 'umysł' zarzuca innym (zazwyczaj
                                          feministkom) niekonsekwencję. dziwne***

                                          Tak więc biedny rozdarty darreczku proponuję najpierw pomysleć, a później pisać.
                                          I zauwazyć, że to w Polsce dzieją się rzeczy omawiane pierwotnie w tym wątku (i
                                          zakwalifikowane jako drastyczna dyskryminacja ojców), a kraj ten nie nalezy
                                          do "zwycięskiego feminizmu", tylko do sasiedziałego i konserwatywno-koscielnego
                                          patriarchatu. Sprzeczność? Bynajmniej.
                                          • zlotyrybek Re: wracając do tematu... 01.07.02, 14:12
                                            Każde prawo zakładające, że jedna płeć jest lepsza od innej jest chore.
                                            Nie widzę powodu dla którego dziecko MUSI zostać przy matce.
                                            Nie oszukujmy się - w Polsce z założenia dzieci przyznawane są matkom. I tylko
                                            w nielicznych przypadkach, gdy ojciec wynajmie prawnika może wygrać. Nie
                                            zapominajcie, że sprawa o prawo ojca do zatrzymania dzieci trwa KILKA LAT. Na
                                            to tewż trzeba mieć kasę. Mamusia nie musi mieć prawnika - przecież wiadomo, że
                                            jej się należy, nie ?
                                            Mój kolega teraz się z tym boryka. Na iluż to badaniach w Ośrodku były jego
                                            dzieci ??? Czy wiecie, że podczas jednego z takich badań w ośrodku rodzinnym
                                            dzieci zgodnie (aczkolwiek oddzielnie w 2 wywiadach) potwierdziły , że nie chcą
                                            mieszkać z mamą, bo jej nowy przyjaciel je bije , a mama jeszcze go popiera.
                                            Wiecie jakie były wnioski : dzieci nie do końca akceptują sytuację w domu
                                            matki, ale sprawiają kłopoty wychowawcze, więc nie ma problemu. KŁOPOTY
                                            WYCHOWAWCZE ! I paniom z ośrodka nie przeszkadza , że jakiś obcy facet je bije.
                                            Najważniejsze, żeby były z "mamusią". Cała sprawa już trwa 4 lata. Na szczęście
                                            niebawem dzieci będą miały prawo wybierać z kim chcą mieszkać. Już dorosną.

                                            Ale znam też przypadek mamusi, która nie trezźwiała i to też sądowi nie
                                            przeszkadzało. W końcu dzieci trafiły do domu dziecka, ale nie z powodu picia i
                                            takich tam drobiazgów. Mamusia nie posłała ich do szkoły - i tylko dlatego, że
                                            nie dopełniła obowiązku szkolnego zabrano jej dzieci. Fajnie, nie ?

                                            Myślę, że nawet najbardziej zagorzałe feministki nie twierdzą , że w Polsce
                                            prawo rodzinne jest na jakimkolwiek poziomie. To żenada.
                                            • Gość: Kati Re: wracając do tematu... IP: 2.4.STABLE* 01.07.02, 18:53
                                              Zgadzam sie calkowicie z tym co napisalas, z tym, ze przyznawanie dzieci z
                                              zasady "mamusi" jest po prostu ZLE. I wielokrotnie o tym mowilam, i mowilam tez o
                                              potrzebie zmiany prawa. Dlatego nie rozumiem co masz na mysli piszac:

                                              > Myślę, że nawet najbardziej zagorzałe feministki nie twierdzą , że w Polsce
                                              > prawo rodzinne jest na jakimkolwiek poziomie. To żenada.

                                              Przeciez feministki wlasnie mowia ze prawo rodzinne to ZENADA. I czego ty sie
                                              znowu czepiasz? Tlumaczylam juz komus, ze taka sytuacja mowiaca, ze "kazda matka
                                              lepsza od ojca" i ograniczanie praw rodzicielskich mezczyzn jest GLEBOKO
                                              KRYTYKOWANA przez srodowiska feministyczne. W koncu (znow ta skandynawia)
                                              przeciez to feministki wywalczyly pelnoplatne urlopy rodzicielskie dla ojcow i
                                              wciaz mowia o potrzebie zmian w ustawodawstwie DYSKRYMINUJACYM role OJCOW. I
                                              mowilam tez o tym jak bardzo sie dziwie, ze sami zainteresowani niewiele robia w
                                              kierunku tych zmian.

                                              pozdrawiam,

                                              PS.Czasem sie okazuje, ze nie wszystko zle co sie feminizmem zwie. Warto by
                                              zaczac zauwazac te 'lekkie niuanse' i swoje pomylki w ocenie pogladow "fe".
                                              • zlotyrybek Re: wracając do tematu... 02.07.02, 16:00
                                                zwracam honor :)
                                                • Gość: Kati Re: wracając do tematu... IP: 2.4.STABLE* 03.07.02, 19:18
                                                  Cala przyjemnosc po mojej stronie :)
                                            • osa30 traktujesz to jak rozgrywkę..... 03.07.02, 00:03
                                              zlotyrybek napisał(a):

                                              > Każde prawo zakładające, że jedna płeć jest lepsza od innej jest chore.
                                              > Nie widzę powodu dla którego dziecko MUSI zostać przy matce.
                                              > Nie oszukujmy się - w Polsce z założenia dzieci przyznawane są matkom. I tylko
                                              > w nielicznych przypadkach, gdy ojciec wynajmie prawnika może wygrać. Nie
                                              > zapominajcie, że sprawa o prawo ojca do zatrzymania dzieci trwa KILKA LAT. Na
                                              > to tewż trzeba mieć kasę. Mamusia nie musi mieć prawnika - przecież wiadomo, że
                                              >
                                              > jej się należy, nie ?

                                              ....jak możesz traktować to jak rozgrywkę??? przecież to DZIECIOM należy się
                                              najlepsze możliwe rozwiązanie... nie TOBIE albo JEJ.

                                              > Mój kolega teraz się z tym boryka. Na iluż to badaniach w Ośrodku były jego
                                              > dzieci ??? Czy wiecie, że podczas jednego z takich badań w ośrodku rodzinnym
                                              > dzieci zgodnie (aczkolwiek oddzielnie w 2 wywiadach) potwierdziły , że nie chcą
                                              >
                                              > mieszkać z mamą, bo jej nowy przyjaciel je bije , a mama jeszcze go popiera.
                                              > Wiecie jakie były wnioski : dzieci nie do końca akceptują sytuację w domu
                                              > matki, ale sprawiają kłopoty wychowawcze, więc nie ma problemu. KŁOPOTY
                                              > WYCHOWAWCZE ! I paniom z ośrodka nie przeszkadza , że jakiś obcy facet je bije.
                                              >
                                              > Najważniejsze, żeby były z "mamusią". Cała sprawa już trwa 4 lata. Na szczęście
                                              >
                                              > niebawem dzieci będą miały prawo wybierać z kim chcą mieszkać. Już dorosną.
                                              >

                                              A ja znam przypadek alkoholika, któy znęcał sie nad rodziną przez parę lat, ale
                                              odkąd zmusił żonę wraz z dziećmi do ucieczki do wynajętego mieszkania (on został
                                              w domu), nagle poczuł "miłość" do dzieci. One również były w Ośrodku, o którym
                                              wspominasz. Panie najpierw poinformowały dzieci że "tatus bardzo je kocha"
                                              i "moze jeszcze wszystko sie ułoży i wrócą do tatusia" (wiedząc, ze toczy sie
                                              właśnie sprawa karna o znęcanie sie nad rodziną!), a POTEM poprosiły dzieci o
                                              wypowiedzi. Dzieci widziały, że tatuś czeka w pokoju obok, wywnioskowały, że to,
                                              co powiedzą, zostanie mu przekazane. Bały się powiedzeić czegokolwiek przeciwko
                                              niemu.
                                              To są dzieci mojej koleżanki i same mi o tym opowiadały. Jak widzać, poprawność
                                              wobec "krzywdzonych" ojców działa już w naszym kraju bez zarzutu. Kosztem dzieci,
                                              niestety.
Pełna wersja