Gość: Zoska IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 22.02.02, 10:11 W jakich przypadkach po rozwodzie sad daje prawo opieki nad dzieckiem mezczyznie? Czy mozna sie w ogole liczyc z taka ewentualnoscia? Moze ktoras z Was ma takie doswiadczenia? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
iwa.ja Re: rozwod z dzieckiem 22.05.02, 23:45 Pijesz, jesteś prostytutką? Nie masz środków, żeby utrzymać dziecko? NIE MA INNYCH MOŻLIWOSCI. Chcesz, napisz mi na pocztę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maciej w sądach nie ma równouprawnienia IP: *.ipz.edu.pl / 192.168.100.* 23.05.02, 10:59 W sądach rodzinnych nie ma równouprawnienia. Sędziny uważają dziecko za własność kobiety. Odbierają dziecko kobiecie w podobnie rzadkich przypadkach, w jakich ma miejsce odbieranie dziecka rodzicom w rodzinach patologicznych - czyli wyjątkowo. Ojcowie nie mają żadnych praw. Kodeks rodzinny i opiekuńczy, ani kodeks postępowania cywilnego - nie jest w sądach przestrzegany. Rozprawy to żenująca parodia. Nie wiedzieć czemu - w tej sprawie feministki milczą. Tu brak równouprawnienia absolutnie im nie przeszkadza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: w sądach nie ma równouprawnienia IP: *.abo.wanadoo.fr 29.05.02, 10:45 jestem za przyznawaniem opieki nad dziecmi mezczyznom ! Znasz wielu ktorzy CHCA ? Ilu moze pogodzic kariere zawodowa z pieluchami ? Gdzie sa przedsiebiorcy ktorzy im na to pozwola ? Bierzcie i wychowujcie ! a nam, kobietom pozostana week endy przyjemnosciowe...mmmmm...piekne zycie przed nami.... slicznie jest deklarowac intencje , zwlaszcza w spoleczenstwie ktore nie pozwoli na ich zrealizowanie.. zastanawiam sie dlaczego ? przeciez prawo jest domena mezczyzn ! Jak to sie dzieje ze nie potrafia przeforsowac ? Dowodza zyciem politycznym, ekonomicznym, plaszcza pupy w parlamentach a tu nic ! okazuje sie ze nagle bezradni...dziwne , dziwne .... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: w sądach nie ma równouprawnienia IP: *.abo.wanadoo.fr 29.05.02, 11:13 widze zasadnicza sprzecznosc u naszego maciusia narodowego : z jednej strony, wedle niego kobiety posiadaja bezprzecznie instynkt macierzynski i sa stworzone do rodzenia i wychowywania dzieci (+ mycie okien) z drugiej strony placz i zgrzytanie zebow ze niby sady nie przyznaja mezczyznom opieki nad dziecmi hej ! czy wiesz aby czego chcesz ?!!! ja wyciagam wnioski z powyzszego : trybunaly sa opanowane przez ...prawo mezczyzn (ale to nie jest scoop) - faktycznie masz racje : w sadach nie ma rownouprawnienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maciej Re: w sądach nie ma równouprawnienia IP: *.ipz.edu.pl / 192.168.100.* 29.05.02, 12:21 Gość portalu: Malwina napisał(a): > widze zasadnicza sprzecznosc u naszego maciusia narodowego : > z jednej strony, wedle niego kobiety posiadaja bezprzecznie instynkt macierzyns > ki i sa stworzone do > rodzenia i wychowywania dzieci (+ mycie okien) > z drugiej strony placz i zgrzytanie zebow ze niby sady nie przyznaja mezczyznom > opieki nad dziecmi > hej ! czy wiesz aby czego chcesz ?!!! Oczekuję, że prawo będzie przestrzegane - albo zmienione. Nie mam większych zastrzeżen do Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, lecz do praktyki prawnej, która stoi w sprzeczności z prawem. Sądy nie przestrzegają prawa, na które się powołują i na straży którego stoją. Prawo stanowi (w dużym uproszczeniu), że za dziecko odpowiadają oboje rodzice. Natomiast praktyka prawna jest taka, że dziecko stanowi własność kobiety, zaś w przypadku jej śmierci prawo do opieki nad dzieckiem "dziedziczy" jej rodzina. Mężczyna ma wyłącznie obowiązki, a nie ma żadnych praw. Jeśli tak, to może należałoby konsekwentnie uchwalić właśnie takie prawo? Niech wszystko będzie jasne. Niech kobiety mają swoje dzieci na wyłąćzną własność i wyłączną odpowiedzialność, a mężczyźni zostaną zwolnieni z obowiązków wynikających z roli ojca? Nie odpowiada Ci taka sytuacja? W takim razie należałoby przestrzegać obowiązujące prawo i konsekwentnie egzekwować męskie przywileje wynikające z roli ojca, np. prawo do widzeń z dzieckiem, które jest powszechnie i bezkarnie łamane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: w sądach nie ma równouprawnienia IP: *.abo.wanadoo.fr 29.05.02, 14:03 najwazniejsza regula prawa rodzinnego jest dotyczacego opieki nad dzieckiem (w przeciwienstwie do tego co ty myslisz : niby ze rowne prawa matki/ojca) jest DOBRO DZIECKA. Ty jako ojciec ona jako matka nie zawsze wiecie co jest uznawane jako dobro dziecka - sad WIE. I naprawde nie obchodzi go teren rozgrywek rownouprawnieniowych i walka rodzicow. Mozesz sie powiesic, ona moze pluc jadem, wysoki sad olewa wasze roszczenia i podejmuje decyzje tylko i wylacznie w optyce najlepszego zycia dla waszego potomstwa. Nie jest to zaden teren glupiej walki mesko/damskiej (swietna taktyka aby wszystko przegrac) a jeszcze mniej jakas durna wojna plci. Powtarzam jesli nie zrozumiales : decyzja podjeta nie ma kontentowac rodzicow lecz byc NAJLEPSZA dla dziecka. Dlaczego w wiekszosci wypadkow przyznaje sie opieke (a nie dzieci bo to nie para butow) matkom ? Oto jest pytanie ! Moze dlatego ze poprostu jest to najlepsza mozliwa decyzja (dla dziecka) Wyjsc od czasu do czasu z egoistycznego, ba ! egocentrycznego rozumowania zrobiloby ci dobrze... (mnie tez - nie musialabym tlumaczyc oczywistych rzeczy) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maciej Re: w sądach nie ma równouprawnienia IP: *.ipz.edu.pl / 192.168.100.* 29.05.02, 14:48 Rozumiem, że tolerowanie sytuacji, w których kobieta uniemożliwia mężczyźnie kontaktów z dzieckiem, też odbywa się "dla dobra dziecka"? A przypadki przyznawania opieki prostytutkom i alkoholiczkom - również mają miejsce "dla dobra dziecka"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: w sądach nie ma równouprawnienia IP: *.abo.wanadoo.fr 29.05.02, 15:02 ciaciacianianianiablablabla ciezko z toba gdy bedziemy rozmawiac o bezrobociu to napewno mi powiesz :" ale ja znam ludzi ktorzy sie obijaja i nic nie chca robic" czepiajacy sie malkontent, ot co. I zawsze obok wlasnych papci. (spodziewam sie ze jak matka byla prostytutka to logicznie ojciec byl alfonsem, nieeeee ?) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: o różnie bywa... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.02, 21:17 Gość portalu: Maciej napisał(a): > Rozumiem, że tolerowanie sytuacji, w których kobieta uniemożliwia mężczyźnie > kontaktów z dzieckiem, też odbywa się "dla dobra dziecka"? > A przypadki przyznawania opieki prostytutkom i alkoholiczkom - również mają > miejsce "dla dobra dziecka"? ...a narzucanie spotkań z ojcem alkoholikiem, który ma sprawe karną o znęcanie się nad rodziną i zmusił do ucieczki z domu żonę z dzeićmi (po kilku pobytach w izbie wytrzeźwień i kilkunastu interwencjach policji) - praktykowane w naszych sądach z uwagi na obowiązująca "poprawnośc polityczną" wobec ojców - też ma miejsce "dla dobra dziecka"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: o Re: różnie bywa... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.02, 21:36 dodam jeszcze, że kobieta w ten sposób straciła dach nad głową.... adwokat uprzedził ją, żeby nie podskakiwała, bo sąd może ODEBRAĆ JEJ DZIECI i przyznać je ojcu - on MA WARUNKI, ona - NIE ,aha - a prokurator wezwał i zachęcał, żeby zrezygnowała ze sprawy karnej, bo "łamie człowiekowi karierę"...(historia autentyczna), sędzia rodzinny (kobieta) skomentowała, że "ona tez ma męża i dzieci i jakoś się dogaduje" więc zgoda - rozprawy w naszych sądach to parodia - ale nie zawsze na niekorzyść ojców..(byłam protokolantką i sie napatrzyłam) Odpowiedz Link Zgłoś
zlotyrybek Re: różnie bywa... 14.06.02, 22:49 mój kolega odebrał 2 dzieci żonie. Nie piła, nie była prostytutką. Była po prostu GŁUPIA. I bardzo dobrze sobie z nimi radzi. Pa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zula Re: różnie bywa... IP: *.leased-02.binet.pl 17.06.02, 10:34 a mój kolega stracił tak dziecko...panna powiedziała mu, ze nie odda mu dziecka, powie, że nie wie kto jest ojcem, i odda dziecko do adopcji...no i wie tylko, że to dziewczynka...dodam, że kolega jest studentem i ani on ani jego rodzina nie miała kasy na badania genotypu, procesowanie sie o dziecko, do tego z kobietą, która nie jest jego żoną... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: różnie bywa... IP: *.abo.wanadoo.fr 17.06.02, 11:10 jesli glupota jest kryterium odbierania dziecka na swiecie sa same bezdomne ! co za bzdury ! znam tyle glupich i dobrych matek ! propos n° 2 : brak pieniedzy powstrzymal kolege przed roszczeniem praw do dziecka ? zartujesz ? wnioskuje ze jest ono warte ceny genotypu ! nie mowiac o tym ze poprostu trzeba isc do urzedu i zadeklarowac ze sie jest ojcem aby nim byc ! no , ale trzeba chciec NAPRAWDE zeby cokolwiek zrobic. A ten facet chce tylko i wylacznie wywolac litosc w ludziach ! denne ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zula Re: różnie bywa... IP: *.leased-02.binet.pl 17.06.02, 14:44 nie, ten gość miał nieślubne dziecko, bardzo chciał się nim zajmować, był u 2 prawników, każdy z nich powiedział mu, że NIE MA ŻADNYCH szans, ojciec w polsce nie ma prawa do opieki nad dzieckiem, jesli matka, która nie jest akoholiczką, prostytutka, wariatką, nie wyrazi na to zgody. opcja badań genetycznych jest tu PO NIC, skoro ta dziewczyna i tak nie zgodziła się oddać mu dziecka. mógłby tylko uwiarygodnić swoje ojcostwo. ale i tak jej, i tylko jej, zdanie sie tutaj liczyło.'nie bo nie, bo taki mam kaprys.' tak jakby chciała powiedzieć: nie ożenisz się ze mna, to nie dostaniesz dziecka. podobna sytuacja jest przedstawiona w okropnym, bo okropnym, mizogińskim filmie 'tato' macieja ślesickiego- ale trzeba mu przyznac trochę racji- polskie prawo ma lukę, zakładając, ze tylko kobieta może zajmowac się potomkiem- jest to prawo krzywdzące zarówno ten niewielki procent tatusiów chcących zajmowac się dzieckiem, kobiet, które są postrzegane jako JEDYNE za dziecko odpowiedzialne, ale przede wszystkim dziecko, o którego losie decyduje paragraf, a nie rzeczywiste uczucia, zaangażowanie rodzica. dziecko jest często traktowane przetargowo podczas rozwodu, albo jeszcze przed narodziami, co potwierdza doświadczenie mojego kolegi. a propos kolegi- wszyscy uważali, ze to denne, przez całą ciązę wszyscy chodzili i kombinowali, co można by jeszcze zrobić. i była to wielka, totalna przegrana, moment, w którym kolega zobaczył swoja bezsilność. rozumiem, że mi nie wierzysz, nie kupujesz tej historii- ja też bym w nią kiedyś nie uwierzyła. Odpowiedz Link Zgłoś
osa30 Re: różnie bywa... 19.06.02, 02:12 Otóż polskie prawo nie zakłada, że opiekę nad dzieckiem może sprawować tylko matka, po prostu mężczyźni chca miec "pełne prawa" (i mają), ale nie kosztem obowiązków - przykład: "częstsze spotkania" ale "nie kosztem pracy" itp. Znam kilku panów wiecznie użalających się, że nie mają kontaktów z dziećmi, którzy na pytanie co zrobili, aby je mieć, odpowiadają najcześciej, ze nic "bo i tak nic nie wywalczą". Wbrew temu, co deklarują w chwilach słabości, gdy ochłoną, tłumaczą zwykle, że nie mogą wystąpic o opiekę "bo przeciez pracują" "bo studiują" "bo..." etc. Przykro mi to pisać, ale znam kilka przypadków. Na pierwszy rzut oka facetowi chce się współczuć lub nawet coś doradzić, po jakimś czasie okazuje się, ze to ten typ. Wpadają w histerię, gdy matka zmienia termin spotkania, bo np.dziecko zachoruje, co nie przeszkadza im nie realizować kolejnego, bo była imprezka a "oni tez mają swoje życie" itp. No i oczywiście alimenty są najgorszą krzywdą, jaka spotyka kochającego ojca. Niezależnie od uposażenia. Odpowiedz Link Zgłoś
osa30 Re: do zuli 19.06.02, 02:16 ...i jeszcze dodam: kobieta - na miejscu chłopaka, o którym piszesz - poszłaby nie do dwóch, a do dziesięciu prawników i spod ziemi wydobyłaby kasę na badania. Gdyby chciała, oczywiście. Napisz, co ostatecznie stało sie z dzeickiem? Czy może sprawa jest jeszcze aktualna? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zula Re: do zuli IP: *.leased-02.binet.pl 19.06.02, 09:26 hmm, myslę, ze w 90% masz rację, słyszałam ostatnio taką informację w trójce, że w niemczech mężczyźni fałszują zeznania dot. wysokości zarobków, wolą nawet zwolnić się z pracy i gdzieś zniknąć, żeby tylko nie płacic alimentów. tam ok 40% mężczyzn W OGÓLE nie chce mieć nic wspólnego z dzieckiem, nie wiem jak sprawa wyglada w polsce, myslę, że jeszcze gorzej. sprawa z moim kolegą (bratem mojego chłopaka) miała miejsce jakiś czas temu, 2-3 lata temu, dziecko ostatecznie trafiło do rodziny zastępczej, kolega go nawet nie widział. może masz rację, moze tak naprawdę go nie chciał? tylko trudno mi w to wszystko uwierzyć, po tej całej histerii, którą zrobił. spytam jeszcze, jak to było. Odpowiedz Link Zgłoś
osa30 Re: do zuli 19.06.02, 14:47 Ja myślę, że najcześciej właśnie histeria jest sygnałem , że facet nie wie, czego chce. Moim zdaniem dojrzały emocjonalnie gość załatwia sprawy formalnie, albo nieformalnie, nie robi ofiary Z SIEBIE - myśli o dzeicku. Pozdrowionka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zula już wiem dlaczego nie dostał dziecka IP: *.leased-02.binet.pl 20.06.02, 09:19 wyjasniło się dlaczego kolega nie ustalił tego ojcostwa, nie chodziło o pieniadze ani o to, że nie chciał dzieciaka, tylko, uwaga: w polskim prawie tylko kobieta ma prawo wnieść sprawę o ustalenie ojcostwa, jeżeli dziecko jest nieślubne. może to zrobić, lecz nie musi. tatuś, który nie jest mężem, nie ma takiego prawa! niezwykłe, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
osa30 Re: już wiem dlaczego nie dostał dziecka 20.06.02, 20:13 Gość portalu: zula napisał(a): > wyjasniło się dlaczego kolega nie ustalił tego ojcostwa, nie chodziło o pieniad > ze > ani o to, że nie chciał dzieciaka, tylko, uwaga: w polskim prawie tylko kobieta > > ma prawo wnieść sprawę o ustalenie ojcostwa, jeżeli dziecko jest nieślubne. moż > e > to zrobić, lecz nie musi. tatuś, który nie jest mężem, nie ma takiego prawa! > niezwykłe, prawda? no nie... tego nie wiedziałam....ciekawe, jak to jest uzasadnione? Odpowiedz Link Zgłoś
maciej.k1 Re: już wiem dlaczego nie dostał dziecka 27.06.02, 11:54 Zgadza się. Tą sprawę reguluje artykuł 77 Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, który jednoznacznie stwierdza, że do uznania dziecka nieślubnego przez ojca potrzebna jest zgoda matki. Jeśli matka się nie zgadza - wyniki badań genetycznych nie mają prawnego znaczenia. Nawet, gdyby mężczyzna udowodnił, że jest biologicznym ojcem dziecka - to prawo nie pozwala uznać go za ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
suzume Re: już wiem dlaczego nie dostał dziecka 27.06.02, 12:00 I to jest bzdura totalna. Przy czym mężczyzna bez zgody matki dziecka niczego nie udowodni, bo ona, jako prawna opiekunka dziecka musi zgodzić się na pobranie krwi czy czego tam jeszcze potrzebnego do ustalenia ojcowstwa. Kolejna bzdura. maciej.k1 napisał(a): > Zgadza się. Tą sprawę reguluje artykuł 77 Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, > który jednoznacznie stwierdza, że do uznania dziecka nieślubnego przez ojca > potrzebna jest zgoda matki. Jeśli matka się nie zgadza - wyniki badań > genetycznych nie mają prawnego znaczenia. Nawet, gdyby mężczyzna udowodnił, że > jest biologicznym ojcem dziecka - to prawo nie pozwala uznać go za ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zula Re: już wiem dlaczego nie dostał dziecka IP: *.leased-02.binet.pl 27.06.02, 15:09 ano bzdura, straszna bzdura...do XIX wieku tak było w stanach, tylko, że w drugą stronę- tylko mężczyzna miał prawo do dziecka...ale to ten sam schemat...jesteśmy ponad 100 lat do tyłu... Odpowiedz Link Zgłoś
suzume Re: już wiem dlaczego nie dostał dziecka 27.06.02, 16:41 Gość portalu: zula napisał(a): > ano bzdura, straszna bzdura...do XIX wieku tak było w stanach, tylko, że w > drugą stronę- tylko mężczyzna miał prawo do dziecka...ale to ten sam > schemat...jesteśmy ponad 100 lat do tyłu... ale największą bzdurą jest powtarzanie idiotycznych schematów Odpowiedz Link Zgłoś
zlotyrybek Re: różnie bywa... 27.06.02, 17:10 Nie piszę , że była głupia i nie nadawała się z tego powodu na matkę. Piszę, że była głupia bo dała sobie odebrać dzieci.Zresztą bardzo dobrze , bo dzieci jej tylko przeszkadzały w dalszej zabawie, a poprzez presję społeczną (dzieci musza zostać przy matce) niektóre kobiety walczą o dzieci pomimo, że im w ogóle na nich nie zależy. A sądy ich popierają. Znam też przypadek kobiety, która wyszła z domu do kochanka zostawiając dziecko samo z 40 stopniową gorączką (świnka). Ojciec wrócił z pracy i dowiedział się, że mamusia już nie mieszka. Dziecko miało 4 lata. PO 2 latach mamusia wróciła z "nowym braciszkiem" i hasłem, że baaaardzo ich kocha i marzy o powrocie (kochanek wrócił do rodziny zagranicą). Jak piszę : różnie bywa. Odpowiedz Link Zgłoś
zlotyrybek Re: różnie bywa... 27.06.02, 17:13 Najbardziej mnie bawi fakt tzw. domniemanego ojcostwa. Nawet jeśli kobieta opuści dom ( rozwód) to może obciążyć męża alimentami za dziecko, które zrobił jej kochanek. 9 miesięcy po rozstaniu sąd zakłada, że to były mąż jest tatą. Zabawne , nie ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kati Re: różnie bywa... IP: 2.4.STABLE* 27.06.02, 17:20 zlotyrybek napisał(a): > Najbardziej mnie bawi fakt tzw. domniemanego ojcostwa. Nawet jeśli kobieta > opuści dom ( rozwód) to może obciążyć męża alimentami za dziecko, które zrobił > jej kochanek. 9 miesięcy po rozstaniu sąd zakłada, że to były mąż jest tatą. > Zabawne , nie ? A czy u nas nie praktykuje sie badan na ustalenie ojcostwa w takich przypadkach? "Domniemane ojcostwo" to jakis kiepski zart: az mi sie nie chce wierzyc, ze takie rzeczy maja miejsce w dzisiejszych czasach... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: osa Re: różnie bywa... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.06.02, 18:28 Gość portalu: Kati napisał(a): > zlotyrybek napisał(a): > > > Najbardziej mnie bawi fakt tzw. domniemanego ojcostwa. Nawet jeśli kobieta > > > opuści dom ( rozwód) to może obciążyć męża alimentami za dziecko, które zr > obił > > jej kochanek. 9 miesięcy po rozstaniu sąd zakłada, że to były mąż jest tat > ą. > > Zabawne , nie ? > > A czy u nas nie praktykuje sie badan na ustalenie ojcostwa w takich > przypadkach? "Domniemane ojcostwo" to jakis kiepski zart: az mi sie nie chce > wierzyc, ze takie rzeczy maja miejsce w dzisiejszych czasach... Tak jest, ale z tego co wiem, ten przepis ma za zadanie chronic dzieci poczęte przed ewentualnym rozstaniem małżonków(czyli niekoniecznie, jak pisze złotorybek, chodzi o obarczenie "ślubnego" kosztami za dziecko kochanka). Jak wiecie, ciąża trwa 9 m-cy, wiec jeśli rozwód czy separacja nastpi w 2m-cu to zakłada się, że ojcem jest mąż. To raczej logiczne ...A tak na powaznie, znam taki przypadek: żona wmawiała mężowi, ze dziecko jest jego, on podejrzewał, że nie. (byli w trakcie rozwodu) W takiej sytuacji wg prawa nie mógł (podobno) wystąpić o "ustalenie" ojcostwa, ale jako prawny małżonek o jego "zaprzeczenie" i na tej podstawie o badania. Można to zrobic tylko zanim dziecko nie ukończy 6 m-cy, potem już nie. On tak zrobił,w ostatniej chwili zresztą, żona- mając w perspektywie badania i całą tę procedurę - przyznała, że dziecko nie było jego. Odpowiedz Link Zgłoś
zlotyrybek Re: różnie bywa... 28.06.02, 11:39 Mój kolega miał taka sytuację - po 3 misiącach od rozwodu żóna wróciła do domu i powiedziałamu ,że: 1. jest w ciąży i to nie z nim 2. jej kochanek nie chce słyszeć o dziecku bo ma 2 swoje (starsze od niej) 3. żona kochanka też nie jest zainteresowana 4. teraz to on ją musi przyjąć pod dach, bo i tak go w robi w tego dzieciaka 5. a tak w ogóle to go bardzo kocha :) Fajnie... bardzo zgrabne podejście do życia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kati Re: różnie bywa... IP: 2.4.STABLE* 28.06.02, 12:23 zlotyrybek napisał(a): > Mój kolega miał taka sytuację - po 3 misiącach od rozwodu żóna wróciła do domu > i powiedziałamu ,że: > 1. jest w ciąży i to nie z nim > 2. jej kochanek nie chce słyszeć o dziecku bo ma 2 swoje (starsze od niej) > 3. żona kochanka też nie jest zainteresowana > 4. teraz to on ją musi przyjąć pod dach, bo i tak go w robi w tego dzieciaka > 5. a tak w ogóle to go bardzo kocha :) > Fajnie... bardzo zgrabne podejście do życia Rzeczywiscie... A powszechne praktykowanie badan na ojcostwo mogloby zapobiec tego typu swinstwom. No, mezczyni, do dziela! Moze teraz wy zaczelibyscie myslec o swoich prawach, a nie zwalac wszystko na feministki :)) ktore i tak maja juz tyle na glowie... :-) Pozdrawiam, k. Odpowiedz Link Zgłoś
darr.darek Są rzeczy , o których się Kati nie śniło 28.06.02, 12:23 Gość portalu: Kati napisał(a): > A czy u nas nie praktykuje sie badan na ustalenie ojcostwa w takich > przypadkach? "Domniemane ojcostwo" to jakis kiepski zart: az mi sie nie chce > wierzyc, ze takie rzeczy maja miejsce w dzisiejszych czasach... Widzisz Kati , skupiasz się na wydumanych bzdurach o "dyskryminacji kobiet" (wiele razy pytałem tu feministki jak zamierzają walczyć z rynkiem - Ty zaprzeczałaś , a w następnym poście znowu to samo "tak dalej być nie może , żeby , w domyśle rynek, ustalał sobie co chce , w temacie cen za pracę") , a wreszcie dostrzegłaś jak W MAJESTACIE PRAWA "UZIEMIA" SIĘ MĘŻCZYZN . Coś mi się zdaje , że niewiele wiesz o tych sprawach (sądząc po reakcji na list złotorybka) . Fakty są takie , że wykluczanie(a nie ustalanie) ojcostwa na podstawie badań krwi , skutkowało (nie wiem jak jest teraz) tym , że duża część pozywanych "ojców" wykaraskała się z pozwu poprzez wykluczenie ojcostwa . Można sobie tylko statystycznie obliczyć i dopisać , że większość z pozostałych "ojców" , którzy nie zostali wykluczeni płaciła przez ok.20 lat duże pieniądze na nie swoje dzieci . Dla każdego "badacza" i dla sądów (przez małe s) oczywiste było , że jeśli skala niesłusznego pozywania o wypłacanie alimentów jest tak duża , to z czystej statystyki wynika , że rzadko które alimenty są płacone na swoje dziecko . Co robiło (I ROBI) sądownictwo rodzinne z problemem "jeleni-alimenciarzy" . Ano , jedyny kierunek jest taki , aby jak najmocniej zabraniać faktycznego ustalenia ojcostwa ("będzie płacił ten czy ten - co to za różnica") , które staje się stuprocentowo pewne i coraz tańsze . Z tego co wiem , byli tacy mężczyźni , którzy mając badania genetyczne wykluczające ojcostwo (z badań krwi pewnie dałoby się udowodnić , że ja mając grupę 0 muszę płacić na 2/3 populacji) MUSIELI W "MAJESTACIE PRAWA" PŁACIĆ NA DZIECKO , O KTÓRYM , na 100% , WIEDZIELI WSZYSCY ZAINTERESOWANI , ŻE JEST CUDZE . No , ale "prawo" to nasza broń kobieca (to nowa treść starej piosenki) . Drugą sprawą jest wysokość ustalanych alimentów . Tutaj czasami "robi się zimno" , gdy słyszy się jak kobitki w togach sędziowskich potrafią ustalić , że facet który zarabia np. 6000zł na rękę musi bulić na byłą żonę (z dzieckiem - to taki dodatek potrzebny w polskim prawodawstwie) co miesiąc 3000zł ! Oczywiście w takim podejściu , aspekt kosztowy związany wyłącznie z dzieckiem(ubranie , wyżywienie , szkoła) nie ma żadnego znaczenia , bo ... może kobieta potrzebuje nową Toyotę Yaris (takie damsko-dziecięce :-) autko) , a każdy wie , że rzeczywiste utrzymanie takiego dodatku (dla dziecka , oczywiście) kosztuje conajmniej 1000zł/m-c (rzeczywisty koszt) . Odnośnie wspomnianego wyżej "potrzebnego w polskim prawodawstwie dodatku" formalnego(tzn.dziecka) dla wypłacania alimentów przez męża - w krajach "zwycięskiego feminizmu" tzw.sądy nie wymagają takiego dodatku . Jest bardzo wiele przypadków wypłacania alimentów na byłą bezdzietną żonę , bo ma niższe dochody , albo wyższe potrzeby , albo coś tam . Ciekawe jest to , że żadna kobieta nie wypłaca w ten sposób alimentów na ex-męża ... no ale tam jest RÓWNOUPRAWNIENIE (nie to co u nas) . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kati Re: Są rzeczy , o których się Kati nie śniło IP: 2.4.STABLE* 28.06.02, 12:34 Szczerze mowiac nie przeczytalam calego twojego wypotu, ale poczatek mi wystarczyl. (zeby stwierdzic ze ty zupelnie nie rozumiesz o czym ja mowie i z gory zakladasz ze nienawidze mezczyzn) Ja wlasnie MOWIE ZE TO OKROPNE TAKIE DYSKRYMINOWANIE MEZCZYZN NA POLU RODZICIELSTWA. ja wlasnie SIE Z TYM NIE ZGADZAM. i feminizm rowniez o tej kwestii mowi. jezeli byc sie chwilke zastanowil, to doszedl bys do wniosku ze patriarchat, czyli sztywny podzial rol spol. dla kobiet i mezczyzn krzywdzi nie tylko kobiety. Feministki to zauwazyly. A ty nie zuwazyles ze feminizm to nie jest szowinizm, majacy na celu eksterminacje wszystkiego co meskie. A ja (mimo wszystko) trzymam za was kciuki! I od dluzszego juz czasu zastanawiam sie, kiedy wreszcie ruszy jakas masowa demonstracja skrzywdzonych i dyskryminowanych przez prawo ojcow. Stane wtedy razem z wami i bede krzyczec jak najglosniej potrafie. Pozdrawiam :) k. Odpowiedz Link Zgłoś
darr.darek Re: Są rzeczy , o których się Kati nie śniło 28.06.02, 13:29 Gość portalu: Kati napisał(a): > Szczerze mowiac nie przeczytalam calego twojego wypotu, ale poczatek mi > wystarczyl. (zeby stwierdzic ze ty zupelnie nie rozumiesz o czym ja mowie i z > gory zakladasz ze nienawidze mezczyzn) A gdzie ja zrobiłem takie założenie ??? Mój wcześniejszy post(rozumiem , że wyraz "wypot" jest częścią Twojej modernistycznej ,chyba nie feministycznej, sztuki zachowania się) miał przekazać (m.in. Tobie) pewne informacje . Zaznaczyłem , że chyba nie dotarły do Ciebie jeszcze te informacje i że być może chcesz je przyswoić . Skąd wniosek, że treść tego postu powstała jako efekt zrozumienia/niezrozumienia tego co mówisz ??? W skrócie , wcześniejszy post mówi on o tym , że skala rzeczywistego "uziemiania" mężczyzn (to nie są wydumane teorie!!!) przez tzw. "prawo rodzinne" jest bardzo duża . A im bliżej "skandynawii" (wiesz o czym mówię) - tym gorzej ! Czyżby "uziemianie" facetów , w Niemczech lub Szwecji , alimentami na bezdzietne ex-żony było NIEDOPATRZENIEM "zwycięskiego feminizmu" ? Czy raczej efektem ?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kati Re: Są rzeczy , o których się Kati nie śniło IP: 2.4.STABLE* 28.06.02, 14:07 darr.darek napisał(a): > Gość portalu: Kati napisał(a): > > Szczerze mowiac nie przeczytalam calego twojego wypotu, ale poczatek mi > > wystarczyl. (zeby stwierdzic ze ty zupelnie nie rozumiesz o czym ja mowie > i z > > gory zakladasz ze nienawidze mezczyzn) jak to gdzie? z gory zalozyles, ze moje zdziwienie sytuacja sadowa i rzeczy typu "domniemane ojcostwo" jest wyrazem mojego lekcewazenia, a ja wlasnie chcialam podkreslic, ze to nie jest w porzadku i ze taka sytuacja mnie po prostu szokuje. I ze sie z nia zupelnie nie zgadzam. Dlatego zapytalam sie jak wyglada praktykowanie badan na ojcostwo. > A gdzie ja zrobiłem takie założenie ??? w swoim poscie (vel wypocie :) > Mój wcześniejszy post(rozumiem , że wyraz "wypot" jest częścią Twojej > modernistycznej ,chyba nie feministycznej, sztuki zachowania się) O jezuuu czlowieku przestan sie tak czepiac. Teraz do "schematu feministycznego" doszla "feministyczna sztuka zachowania sie". To sie nazywa fanatyzm. Ja jestem zwykla istota ludzka a nie jakims cyborgiem. > miał przekaza > ć > (m.in. Tobie) pewne informacje. Zaznaczyłem , że chyba nie dotarły do Ciebie > jeszcze te informacje i że być może chcesz je przyswoić . > Skąd wniosek, że treść tego postu powstała jako efekt zrozumienia/niezrozumieni > a > tego co mówisz ??? Wniosek jest ze sposobu w jaki ujales te informacje. A zrobiles to w sposob napastliwy traktujac mnie z gory jako wroga praw ojca, a nim nie jestem. > W skrócie , wcześniejszy post mówi on o tym , że skala rzeczywistego "uziemiani > a" > mężczyzn (to nie są wydumane teorie!!!) przez tzw. "prawo rodzinne" jest bardzo > > duża . A im bliżej "skandynawii" (wiesz o czym mówię) - tym gorzej ! > Czyżby "uziemianie" facetów , w Niemczech lub Szwecji , alimentami na bezdzietn > e > ex-żony było NIEDOPATRZENIEM "zwycięskiego feminizmu" ? Czy raczej efektem ?! Nie wiem co to jest to straszliwe "uziemianie" facetow. Nie podales mi zadnych konkretnych faktow tylko jakis jeden przyklad o placeniu za toyote. Juz napisalam to w poscie "są rzeczy ktorych darr nigdy nie zrozumie" czy cos w tym stylu. Napisalam tam, ze prawo nigdzie nie dziala bez zarzutu. A poza tym jezeli "zrobiles" komus dziecko to normalne, ze odpowiedzialnosc musisz za to poniesc (jezeli nie chcesz realnie sie dzieckiem zajmowac to przynajmniej finansowo by wypadalo, nie?). Jezeli nie chcesz placic alimentow to sie zabezpieczaj, wtedy zadnego dziecka nie bedzie. To taka dobra rada. (i jeszcze raz: wiem, ze ojcowie sa dyskryminowani i uwazam za blad zachowanie typu "domniemane ojcostwo", i inne absurdy tego typu.) Odpowiedz Link Zgłoś
al_he_mja zastanawiające 28.06.02, 13:33 jak to jest możliwe, że osobnicy pokroju maćka są niezadowoleni z takiego, a nie innego działania sądów rodzinnych, przecież jest ono oczywistą konsekwencją porządku społecznego w którym matka wychowuje dziecko. Trudno, żeby sąd uwierzył, że taki np. maciej, który deklaruje wprost, ze opieka nad dzieckiem należy do obowiązków jego żony nagle po rozwodzie przeżył cudowną przeminę. Wysoce prawdopodobne wydaje się że ktoś, kto nigdy nie poświęcał zbyt wiele uwagi wychowaniu dzieci, koncetrował się raczej na sobie, swojej karierze i meczach piłki nożnej nie poradzi sobie z wychowaniem dziecka. Jasne, że każdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie, jednak jak wiadomo ludzie (w tym sędziwie) często, zamiast analizować wszystkie "za" i "przeciw" wybierają drogę na sktóty. Koniec końców na takich typach, jak maciej spoczywa odpowiedzialność za dyskryminację ojców w sądach rodzinnych, która jest faktem i wcale tego nie neguję. zastanawiające jest również to, jak jedna i ta sama osoba może jednocześnie twierdzić, że płeć może (powinna!) decydować o doborze współpracowników i o awansie (to jest sprawiedliwe i racjonalne), a później pisać, że to samo kryterium przyjmowane przez sądy rodzinne dwodzi nietrafności ich decyzji i niesprawiedliwości. w dodatku ten sam udręczony 'umysł' zarzuca innym (zazwyczaj feministkom) niekonsekwencję. dziwne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kati Są rzeczy których Darr nigdy nie pojmie IP: 2.4.STABLE* 28.06.02, 13:11 Np. tego, ze ja (w domysle feministka) nie muszę zgadzać się z wszelkimi pomysłami i rozwiązaniami prawnymi wprowadzanymi przez rządy skandynawskie. poza tym: nie ma ani jednego państwa, w którym większośc w rządzie faktycznie miały nie dość ze kobiety, to jeszcze feministki. Wiec praktycznie przyklady ktore mi podajesz, ze gdzies tam maz musi placic na toyote dla bylej zony, czy oddawac jej polowe swojej pensji, nie maja nic wspolnego z rządami feministek. Nie wiem zreszta czy sa prawdziwe, nie znam okolicznosci prawnych tych spraw etc. Jednak jesli wyroki tego typu sa rzeczywiscie niesprawiedliwe, to na pewno sie z nimi nie zgodze. Ja nie popieram rzeczy absurdalnych. Nie popieram dyskryminacji kogokolwiek czy jakiejkolwiek grupy spolecznej. Natomiast twoja szalona wizja poglądow feministek nie dosc, ze jest tylko TWOJA WIZJA, to nie ma wiekszych zwiazkow z rzeczywistoscia. Przykladow na zle funkcjonowanie prawa jest milion. W kazdym systemie i w kazdym kraju zdarzaja sie absurdalne sytuacje prawne. IMO nalezy jednak dazyc do tego, by bylo ich jak najmniej. I by ludzie, ktorzy sa masowo krzywdzeni przez prawo, mogli miec nadzieje, na jego zmiane. Na przyklad ojcowie. Na przyklad dzieci bite czy molestowane. Na przyklad ludzie zgwalceni. Na przyklad homoseksualisci. Etc, etc. W imie najprostszych i najbardziej podstawowych wartosci. Ale nikt nie zagwarantuje ci, ze najlepsze prawo bedzie funkcjonowalo bez ani jednej pomylki. Rozumiesz? Czy ja mam popierac wszytskie pomylki sadu na rzecz kobiet przeciwko mezczyznom, bo jestem feministka? Przeciez to bzdura. Odpowiedz Link Zgłoś
darr.darek Są rzeczy które Kati sobie ciągle wymyśla(I PO CO 28.06.02, 13:56 a nie lepiej po prostu polemizować z argumentami oponenta ?! Gość portalu: Kati napisał(a): > Ja nie popieram rzeczy absurdalnych. Cieszę się z tego . > Natomiast twoja szalona wizja poglądow > feministek nie dosc, ze jest tylko TWOJA WIZJA, to nie ma wiekszych zwiazkow z > rzeczywistoscia. CO (?!) nie ma większego związku z rzeczywistością ??? Gdzie ja wstawiałem swoją wizję poglądów feministek ? Stwierdzam tylko fakty ! Fakty są takie , że : 1. feministki uważają rynkowe efekty (rynkowe ceny pracy , rynkowe dopasowania proporcji płciowych w przedsiębiorstwach) za niesprawiedliwe ... i , że coś z tym (rynkiem) trzeba zrobić . Stąd były rozwijane przeze mnie wątki o antyliberalnych nastawieniach feministek w gospodarce ( po prostu , FAKTU ! ) . 2. "prawo rodzinne" przypomina często parodię prawa , a najbardziej spektakularne przejawy takich radosnych knotów prawnych (patrz : przykład Niemców płacących na swoje bezdzietne ex-żony) pochodzą niestety z tych "bardziej feministycznych krajów" (po prostu , FAKT ! ) . GDZIE JA ZAWARŁEM OPIS "SWOJEJ WIZJI FEMINIZMU" ??? Chętnie przejrzę :-) . Opisuję fakty i odnoszę się do nich , po prostu . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kati I PO CO myśleć jak mozna wszystko zrzucic na femin IP: 2.4.STABLE* 28.06.02, 14:25 izm? darr.darek napisał(a): > a nie lepiej po prostu polemizować z argumentami oponenta ?! Twoje "argumenty" z gory zakladaja moje poglady. A na to sie zgodzic nie moge, prawda? Polemizuj z moimi argumentami, a nie rzekomymi opiniami, okej? Odpowiadam sobie sama: to nie jest mozliwe, poniewaz wszystko co sie zlego na swiecie dzieje jest wina feministek. I to, ze ojcowie nie maja odpowiednich praw rodzicielskich tez. A to jest sprzecznosc sama w sobie. Jak juz zauwazyla al_he_mja to po prostu jest ZASTANAWIAJACE, cytuję: ***zastanawiające jest również to, jak jedna i ta sama osoba może jednocześnie twierdzić, że płeć może (powinna!) decydować o doborze współpracowników i o awansie (to jest sprawiedliwe i racjonalne), a później pisać, że to samo kryterium przyjmowane przez sądy rodzinne dowodzi nietrafności ich decyzji i niesprawiedliwości. w dodatku ten sam udręczony 'umysł' zarzuca innym (zazwyczaj feministkom) niekonsekwencję. dziwne*** Tak więc biedny rozdarty darreczku proponuję najpierw pomysleć, a później pisać. I zauwazyć, że to w Polsce dzieją się rzeczy omawiane pierwotnie w tym wątku (i zakwalifikowane jako drastyczna dyskryminacja ojców), a kraj ten nie nalezy do "zwycięskiego feminizmu", tylko do sasiedziałego i konserwatywno-koscielnego patriarchatu. Sprzeczność? Bynajmniej. Odpowiedz Link Zgłoś
zlotyrybek Re: wracając do tematu... 01.07.02, 14:12 Każde prawo zakładające, że jedna płeć jest lepsza od innej jest chore. Nie widzę powodu dla którego dziecko MUSI zostać przy matce. Nie oszukujmy się - w Polsce z założenia dzieci przyznawane są matkom. I tylko w nielicznych przypadkach, gdy ojciec wynajmie prawnika może wygrać. Nie zapominajcie, że sprawa o prawo ojca do zatrzymania dzieci trwa KILKA LAT. Na to tewż trzeba mieć kasę. Mamusia nie musi mieć prawnika - przecież wiadomo, że jej się należy, nie ? Mój kolega teraz się z tym boryka. Na iluż to badaniach w Ośrodku były jego dzieci ??? Czy wiecie, że podczas jednego z takich badań w ośrodku rodzinnym dzieci zgodnie (aczkolwiek oddzielnie w 2 wywiadach) potwierdziły , że nie chcą mieszkać z mamą, bo jej nowy przyjaciel je bije , a mama jeszcze go popiera. Wiecie jakie były wnioski : dzieci nie do końca akceptują sytuację w domu matki, ale sprawiają kłopoty wychowawcze, więc nie ma problemu. KŁOPOTY WYCHOWAWCZE ! I paniom z ośrodka nie przeszkadza , że jakiś obcy facet je bije. Najważniejsze, żeby były z "mamusią". Cała sprawa już trwa 4 lata. Na szczęście niebawem dzieci będą miały prawo wybierać z kim chcą mieszkać. Już dorosną. Ale znam też przypadek mamusi, która nie trezźwiała i to też sądowi nie przeszkadzało. W końcu dzieci trafiły do domu dziecka, ale nie z powodu picia i takich tam drobiazgów. Mamusia nie posłała ich do szkoły - i tylko dlatego, że nie dopełniła obowiązku szkolnego zabrano jej dzieci. Fajnie, nie ? Myślę, że nawet najbardziej zagorzałe feministki nie twierdzą , że w Polsce prawo rodzinne jest na jakimkolwiek poziomie. To żenada. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kati Re: wracając do tematu... IP: 2.4.STABLE* 01.07.02, 18:53 Zgadzam sie calkowicie z tym co napisalas, z tym, ze przyznawanie dzieci z zasady "mamusi" jest po prostu ZLE. I wielokrotnie o tym mowilam, i mowilam tez o potrzebie zmiany prawa. Dlatego nie rozumiem co masz na mysli piszac: > Myślę, że nawet najbardziej zagorzałe feministki nie twierdzą , że w Polsce > prawo rodzinne jest na jakimkolwiek poziomie. To żenada. Przeciez feministki wlasnie mowia ze prawo rodzinne to ZENADA. I czego ty sie znowu czepiasz? Tlumaczylam juz komus, ze taka sytuacja mowiaca, ze "kazda matka lepsza od ojca" i ograniczanie praw rodzicielskich mezczyzn jest GLEBOKO KRYTYKOWANA przez srodowiska feministyczne. W koncu (znow ta skandynawia) przeciez to feministki wywalczyly pelnoplatne urlopy rodzicielskie dla ojcow i wciaz mowia o potrzebie zmian w ustawodawstwie DYSKRYMINUJACYM role OJCOW. I mowilam tez o tym jak bardzo sie dziwie, ze sami zainteresowani niewiele robia w kierunku tych zmian. pozdrawiam, PS.Czasem sie okazuje, ze nie wszystko zle co sie feminizmem zwie. Warto by zaczac zauwazac te 'lekkie niuanse' i swoje pomylki w ocenie pogladow "fe". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kati Re: wracając do tematu... IP: 2.4.STABLE* 03.07.02, 19:18 Cala przyjemnosc po mojej stronie :) Odpowiedz Link Zgłoś
osa30 traktujesz to jak rozgrywkę..... 03.07.02, 00:03 zlotyrybek napisał(a): > Każde prawo zakładające, że jedna płeć jest lepsza od innej jest chore. > Nie widzę powodu dla którego dziecko MUSI zostać przy matce. > Nie oszukujmy się - w Polsce z założenia dzieci przyznawane są matkom. I tylko > w nielicznych przypadkach, gdy ojciec wynajmie prawnika może wygrać. Nie > zapominajcie, że sprawa o prawo ojca do zatrzymania dzieci trwa KILKA LAT. Na > to tewż trzeba mieć kasę. Mamusia nie musi mieć prawnika - przecież wiadomo, że > > jej się należy, nie ? ....jak możesz traktować to jak rozgrywkę??? przecież to DZIECIOM należy się najlepsze możliwe rozwiązanie... nie TOBIE albo JEJ. > Mój kolega teraz się z tym boryka. Na iluż to badaniach w Ośrodku były jego > dzieci ??? Czy wiecie, że podczas jednego z takich badań w ośrodku rodzinnym > dzieci zgodnie (aczkolwiek oddzielnie w 2 wywiadach) potwierdziły , że nie chcą > > mieszkać z mamą, bo jej nowy przyjaciel je bije , a mama jeszcze go popiera. > Wiecie jakie były wnioski : dzieci nie do końca akceptują sytuację w domu > matki, ale sprawiają kłopoty wychowawcze, więc nie ma problemu. KŁOPOTY > WYCHOWAWCZE ! I paniom z ośrodka nie przeszkadza , że jakiś obcy facet je bije. > > Najważniejsze, żeby były z "mamusią". Cała sprawa już trwa 4 lata. Na szczęście > > niebawem dzieci będą miały prawo wybierać z kim chcą mieszkać. Już dorosną. > A ja znam przypadek alkoholika, któy znęcał sie nad rodziną przez parę lat, ale odkąd zmusił żonę wraz z dziećmi do ucieczki do wynajętego mieszkania (on został w domu), nagle poczuł "miłość" do dzieci. One również były w Ośrodku, o którym wspominasz. Panie najpierw poinformowały dzieci że "tatus bardzo je kocha" i "moze jeszcze wszystko sie ułoży i wrócą do tatusia" (wiedząc, ze toczy sie właśnie sprawa karna o znęcanie sie nad rodziną!), a POTEM poprosiły dzieci o wypowiedzi. Dzieci widziały, że tatuś czeka w pokoju obok, wywnioskowały, że to, co powiedzą, zostanie mu przekazane. Bały się powiedzeić czegokolwiek przeciwko niemu. To są dzieci mojej koleżanki i same mi o tym opowiadały. Jak widzać, poprawność wobec "krzywdzonych" ojców działa już w naszym kraju bez zarzutu. Kosztem dzieci, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś