bene_gesserit
24.01.11, 01:34
Temat niby byl:
Klienci jednego z centrów handlowych w Montrealu mieli do czynienia z niecodziennym widokiem - ponad sto mam karmiło piersią swoje dzieci. Półgodzinne karmienie było formą protestu.
Kilkanaście dni wcześniej, w tym samym centrum handlowym pracownik jednego ze sklepów z odzieżą dla dzieci poprosił właśnie karmiącą swoje dziecko panią Smith, by opuściła sklep. Pani Smith opowiedziała całą historię na swoim blogu - relacjonował dziennik "La Presse", po czym inna mama, aktywnie działająca na rzecz umożliwiania mamom karmienia dzieci piersią w miejscach publicznych, zorganizowała na Facebooku grupę protestu. Na jej zaproszenie do publicznej demonstracji odpowiedziało ponad 160 pań.
Co prawda właściciele sklepu, w którym pracował nadgorliwy sprzedawca, przeprosili panią Smith, a przeprosiny zostały przyjęte, ale i tak się odbyło zbiorowe "allait-in".
Ujeła mnie łatwosc skrzyknięcia stu karmiących i spontanicznosc tego odruchu.