Dodaj do ulubionych

Pomóżcie mi! Błagam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

IP: *.icpnet.pl 23.04.04, 16:39
Właśnie przyszła do mnie moja starsza siostra cała zapłakana. Wykrztusiła
przez łzy, że P. ją rzucił. Była z nim ponad rok. Wydawał się wręcz idealny.
Zero szowinistycznych poglądów, miły, wesoły, dowcipny wszystko ma na miejscu
nawet forsiaty chociaż to mało istotne.
Siostra mi opowiedziała, że cały tydzień był jakiś cichy: nie dzwonił, nie
smsował i wczoraj wysłał:"fajnie, że się spotkamy, bo musimy poważnie
porozmawiać". Przeczuwała coś złego, ale nie aż tak.
Zaprosił ją do pubu i powiedział, że zrywa, bo poczuł się jak w pierwszym
związku i mu to nie leży. Jest najwspanialszą dziewczyną jaką w życiu poznał,
ale kocha ją tylko jak siostrę, albo dobrą przyjaciółkę, że zna swój
charakter i nie gwarantował by, że w dalszym związku lub nawet małżeństwie
nie miał by innej na boku. I mówi o tym teraz, bo nie chce jej skrzywdzić
bardziej. Ona spytała od jak dawna to trwa. Powiedział, że od marca od sesji.
Nie uważacie, ze tutaj coś śmierdzi?taka gadka nie trzyma się kupy. Nic
wcześniej nie mówił tylko to stało się nagle bez pardonu wypalił "odchodzę".
Ona cały czas siedzi i płacze. Mówi, że był sensem jej życia teraz nie ma po
co żyć. Jest bardzo słaba psychicznie. Boję się, że coś sobie zrobi.Pomóżcie
mi. Jestem kompletnie bezradna.Nie mogę tak stać bezczynnie...
Obserwuj wątek
    • dokowski Przyjaźń jest czymś cennym 23.04.04, 16:52
      Gość portalu: Daria napisał(a):

      > kocha ją tylko jak siostrę, albo dobrą przyjaciółkę

      Nie wyobrażam sobie faceta, który przyjaźniłby się z atrakcyjną dzieczyną i w
      końcu jej nie pokochał

      > zna swój charakter i nie gwarantował by, że w dalszym związku lub
      > nawet małżeństwie nie miał by innej na boku.

      Na tym polega sens przysięgi małżeńskiej. Niech nie biorą ślubu, dopóki on nie
      chce dać takiej gwarancji. Zresztą po co myśleć o ślubie, skoro jeszcze jej nie
      kocha.

      Niech się więc dalej spotykają na "przyjacielskiej" stopie, troszkę seksu na
      poziomie przyjacielskim, ale nie tak, jak kochankowie - taki przyjaciel szybko
      okaże się zakochany i skłonny przysiąc wierność.

      Ale to wszystko zadziała pod warunkiem, że to nie jest kłamstwo:

      > kocha ją tylko jak siostrę, albo dobrą przyjaciółkę
      • Gość: Daria Re: Przyjaźń jest czymś cennym IP: *.icpnet.pl 23.04.04, 17:04
        Przecież on ją kochał tylko to zaczęło przeradzać się w chorą miłość.
        Małżeństwo było w sferze dalekiej przyszłości nikt sobie nic nie oświadczał.Jak
        możesz mówić o seksie przyjacielskim skoro ona nie chce jej znać? To była
        miłość od pierwszego wejrzenia idealna nie spętana jakimiś ograniczeniami z obu
        stron. Widocznie ona była dla niego za dobra.Niczego nie wymagała. Chyba nie
        zrozumiałeś tematu ale dzięki za miłe chęci :)
    • Gość: nglka Re: Pomóżcie mi! Błagam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 213.155.175.* 23.04.04, 17:01
      Czy nie uważamy, że tu coś śmierdzi - bo nic wcześniej nie mówił? Szczerze...
      nie, nie uważam. Widać chciał się zastanowić i upewnić w tym, że jest tak, jak
      mu się wydawało. Być może uznał za nierozsądne mówienie o czymś, co mogło być
      chwilowe. Ludzie tak czasem mają - kryzys się w końcu kończy i są nowe dni - ale
      po cóż koniecznie wszystko roztrząsać? Przykro, bo nikt nie lubi cierpieć ale
      uważam, że w tej sytuacji facet zachował się jak należy.
      Uważasz, że lepiej by było, gdyby nic nie mówiąc "poszedł na łatwiznę" - jak
      teraz większość - i znalazł sobie inną na boku starając się ciągnąć dwie sroki
      za ogon/ Jak dla mnie - plus dla tego pana.
      A o siostrę się nie martw - dojdzie do siebie - lato się zbliża, wolne od zajęć
      a jesli jest praca - to będzie się miała czemu poświęcić.
        • helena333 Re: Pomóżcie mi! Błagam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 23.04.04, 18:00
          Gość portalu: Daria napisał(a):

          > W sumie dobrze, że teraz "wywalił kawę na ławę". Ale powiedział to wszystko
          > nawet nie patrząc w oczy. Nie wiem w końcu czy mówił prawdę czy nie był w
          > stanie się przyznać, że kogoś ma? myślę, że czas pokaże. Przyszły koleżanki i
          > trochę ją rozbawiły:)Dziękuję bardzo za rady.
          Bylam w podobnej sytuacji jak Twoja siostra tylko, ze moja milosc nic mi nie
          powiedziala tylko zamilkla i przestala przyjezdzac( byl z innego miasta,
          starszy i mowil o slubie ). Sielanka trwala 1 rok. Pozniej okazalo sie, ze to
          byla inna dziewczyna a facet tak naprawde byl zakompleksionym dupkiem, ktory
          nawet nie potrafil sie normalnie rozstac czyli powiedziec . Przez rok
          cierpialam, a poniewaz mialam 19 lat bardzo chcialam kochac i byc kochana. Po 2
          latach poznalam na obozie studenckim fajnego chlopaka, ktory jest moim mezem
          juz 25 lat. Po swiecie chodzi pelno ludzi. Naprawde jeszcze pokocha innego.
          Musi tylko byc otwarta na ludzi a uczucie sie pojawi. Pierwszy chcial do mnie
          wrocic jak dowiedzial sie ze mam chlopaka. Pomimo, ze mialam jeszcze do niego
          duzo serca nie moglam z nim byc bo mu juz nie ufalam.
          Mnie tez pomogla w tamtym czasie ksiazka czeskiego psychiatry nie pamietam
          autora, a tytul" Gra i taktyka w milosci " Kazda mloda dziewczyna powinna ja
          przeczytac Ja mialam wydanie z 1981 roku.
          Po 15 latach zobaczylam moja pierwsza "milosc" i szczeka mi opadla jak to
          mozliwe, ze traktowalam go niemal jak bostwo .I to chyba byl moj blad, ale
          oczywiscie kazdy zwiazek jest inny. pozdrawiam
            • helena333 Re: Pomóżcie mi! Błagam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 23.04.04, 18:38
              warshawiak napisał:

              > helena333 napisała:
              >
              > > Gość portalu: Daria napisał(a):
              > >
              > > Po 15 latach zobaczylam moja pierwsza "milosc" i szczeka mi opadla jak to
              > > mozliwe, ze traktowalam go niemal jak bostwo .
              Moge Ci przeslac zdjecie sam ocen. Jego niestety nie mam. Tez warszawianka- 40
              letnia. Podaj adres to ci wysle.
              >
              > Jemu być może szczęka też opadła;)
          • tad9 Re: Pomóżcie mi! Błagam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 23.04.04, 18:30
            helena333 napisała:


            > Bylam w podobnej sytuacji jak Twoja siostra tylko, ze moja milosc nic mi nie
            > powiedziala tylko zamilkla i przestala przyjezdzac( byl z innego miasta,
            > starszy i mowil o slubie ). Sielanka trwala 1 rok. Pozniej okazalo sie, ze to
            > byla inna dziewczyna a facet tak naprawde byl zakompleksionym dupkiem, ktory
            > nawet nie potrafil sie normalnie rozstac czyli powiedziec . Przez rok
            > cierpialam, a poniewaz mialam 19 lat bardzo chcialam kochac i byc kochana. Po
            2
            >
            > latach poznalam na obozie studenckim fajnego chlopaka, ktory jest moim mezem
            > juz 25 lat. Po swiecie chodzi pelno ludzi. Naprawde jeszcze pokocha innego.
            > Musi tylko byc otwarta na ludzi a uczucie sie pojawi. Pierwszy chcial do mnie
            > wrocic jak dowiedzial sie ze mam chlopaka. Pomimo, ze mialam jeszcze do niego
            > duzo serca nie moglam z nim byc bo mu juz nie ufalam.
            > Mnie tez pomogla w tamtym czasie ksiazka czeskiego psychiatry nie pamietam
            > autora, a tytul" Gra i taktyka w milosci " Kazda mloda dziewczyna powinna ja
            > przeczytac Ja mialam wydanie z 1981 roku.
            > Po 15 latach zobaczylam moja pierwsza "milosc" i szczeka mi opadla jak to
            > mozliwe, ze traktowalam go niemal jak bostwo .I to chyba byl moj blad, ale
            > oczywiscie kazdy zwiazek jest inny. pozdrawiam


            Mamy rok 2004. Jesteś mężatką od lat 25. Wynika z tego, że za mąż wyszłaś około
            roku 1979. Ślub odbył się ok. 2 lata (?) od rozstania z "tym pierwszym", zatem
            rozstanie miało miejsce około roku 1977. Książka którą miałaś została wydana w
            1981 roku. Co najmniej 5 lat po rozstaniu i ok. 2 lat po ślubie.
            • helena333 Re: Pomóżcie mi! Błagam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 23.04.04, 18:47
              tad9 napisał:

              > helena333 napisała:
              >
              >
              > > Bylam w podobnej sytuacji jak Twoja siostra tylko, ze moja milosc nic mi n
              > ie
              > > powiedziala tylko zamilkla i przestala przyjezdzac( byl z innego miasta,
              > > starszy i mowil o slubie ). Sielanka trwala 1 rok. Pozniej okazalo sie, ze
              > to
              > > byla inna dziewczyna a facet tak naprawde byl zakompleksionym dupkiem, kto
              > ry
              > > nawet nie potrafil sie normalnie rozstac czyli powiedziec . Przez rok
              > > cierpialam, a poniewaz mialam 19 lat bardzo chcialam kochac i byc kochana.
              > Po
              > 2
              > >
              > > latach poznalam na obozie studenckim fajnego chlopaka, ktory jest moim mez
              > em
              > > juz 25 lat. Po swiecie chodzi pelno ludzi. Naprawde jeszcze pokocha innego
              > .
              > > Musi tylko byc otwarta na ludzi a uczucie sie pojawi. Pierwszy chcial do m
              > nie
              > > wrocic jak dowiedzial sie ze mam chlopaka. Pomimo, ze mialam jeszcze do ni
              > ego
              > > duzo serca nie moglam z nim byc bo mu juz nie ufalam.
              > > Mnie tez pomogla w tamtym czasie ksiazka czeskiego psychiatry nie pamietam
              >
              > > autora, a tytul" Gra i taktyka w milosci " Kazda mloda dziewczyna powinna
              > ja
              > > przeczytac Ja mialam wydanie z 1981 roku.
              > > Po 15 latach zobaczylam moja pierwsza "milosc" i szczeka mi opadla jak to
              > > mozliwe, ze traktowalam go niemal jak bostwo .I to chyba byl moj blad, ale
              >
              > > oczywiscie kazdy zwiazek jest inny. pozdrawiam
              >
              >
              > Mamy rok 2004. Jesteś mężatką od lat 25. Wynika z tego, że za mąż wyszłaś
              około
              >
              > roku 1979. Ślub odbył się ok. 2 lata (?) od rozstania z "tym pierwszym",
              zatem
              > rozstanie miało miejsce około roku 1977. Książka którą miałaś została wydana
              w
              > 1981 roku. Co najmniej 5 lat po rozstaniu i ok. 2 lat po ślubie.

              Rzeczywiscie troche zaokraglilam daty. Chodzilo mi tylko o to, ze 19- latka
              ulega zludzeniom, ze to wlasnie jest ta jedyna milosc, a ksiazka "Gra i
              taktyka w milosci" to pokazuje i uzmyslawia. polecam szczegolnie mlodym
              romantycznym dziewczynom i nie tylko.
              w milosci jest swietnaw milosci jest swietna
                • nick.kertiz Re: Pomóżcie mi! Błagam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 23.04.04, 22:25
                  Gość portalu: helena333 napisał(a):

                  > Naprawde wiek i daty sa nieistotne i troche zmienione. Chodzi o podobna
                  > sytuacje zyciowa. A ksiazke polecam szczegolnie nieszczesliwie zakochanym.
                  > Podaj adres to zaspokoje Twa ciekawosc.



                  Te sprawy należy dalej badać: to ja również poproszę, ale wysyłając zdjęcie
                  musisz dołączyć informację, kiedy zostalo zrobione, co najmniej rok wykonania,
                  a najlepiej rok i miesiąc. Adres: nick.kertizmalpagazeta.pl

                  pozdrawiam

                  nick kertiz
                  • Gość: helena333 Re: Pomóżcie mi! Błagam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.tc.nd.edu 24.04.04, 00:15
                    Usmialam sie niesamowicie.OK wysle najbardziej aktualne zdjecie Wielkanoc
                    2004.Chodzilo mi, ze facet utyl, olysial i zapuscil brode, a ja go pamietalam
                    zupelnie inaczej. A ja nie utylam, nie wylysialam i brody nie zapuscilam.
                    Skrzynki pocztowe w gazecie sa malej pojemnosci, a moje zdjecie jest duze, moze
                    podaj inny adres. Wysle tylko Tobie a Ty powiesz pozostalym czy Ci sie
                    podobalo?
                    • nick.kertiz Re: Pomóżcie mi! Błagam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 24.04.04, 02:22
                      Błąd w adresie jest niemożliwy, wystarczy że zalogujesz się, jak już robiłaś to
                      w tym wątku, a potem klikniesz w mój nick. TO jest dokladny sposob komunikacji
                      miedzy forumowiczami. Ja co prawda z niego nie korzystam, ale mimo to wiem o
                      tym.
                      Wiesz, publicznie nie będe ocenial Twojego wyglądu - co wtedy, gdybys mi się
                      nie spodobała? Dla mnie to, ze kobieta nie ma brody, to jeszcze za malo. Gdybys
                      nie daj Bóg mi się nie spodobala - nie chcialbym tego oświadczać...

                      Co innego liczby. Moge porownać rok wykonania z wiekiem z wyglądu. O liczbach
                      rozmawiam bez tego typu ograniczeń.

                      W każdym razie Helena to piękne imię. To moge powiedzieć.

                      ukłony

                      sen
                        • nick.kertiz 1=2?, 2=3?... 27.04.04, 04:01
                          Potwierdzam odbiór zdjęcia.

                          Zdjęcie (obraz zapisany jako plik) składa się z dwóch fotografii (1=2). Kobiety
                          widoczne na tych dwóch zdjeciach (rodzone siostry?, ta sama osoba - dwa ujęcia
                          tej samej osoby?) są stosunkowo młode. Z całą pewnością rachunek - 19 plus 2
                          plus 25 równa sie 46 - nie może się do nich odnosić.
                          Osoby (osoba) widoczne na fotografiach mają z wyglądu mniej lat niż również
                          wspominane 40, ja bym dal 29, no powiedzmy 33. Ale nie 40.

                          Nawiasem mówiąc osoby są tylko dwie, a powinny być trzy (2=3), otrzymalem
                          bowiem od Heleny plik z fotografią Iwony ze skrzynki Małgorzaty.*

                          Tak czy inaczej dziekuję za fotkę.

                          Sny były miłe.


                          nick



                          * ze zrozumiałych względów imiona minimalnie zmodyfikowane...
                          • helena333 Re: 1=2?, 2=3?... 27.04.04, 17:26
                            nick.kertiz napisał:

                            > Potwierdzam odbiór zdjęcia.
                            >
                            > Zdjęcie (obraz zapisany jako plik) składa się z dwóch fotografii (1=2).
                            Kobiety
                            >
                            > widoczne na tych dwóch zdjeciach (rodzone siostry?, ta sama osoba - dwa
                            ujęcia
                            > tej samej osoby?) są stosunkowo młode. Z całą pewnością rachunek - 19 plus 2
                            > plus 25 równa sie 46 - nie może się do nich odnosić.
                            > Osoby (osoba) widoczne na fotografiach mają z wyglądu mniej lat niż również
                            > wspominane 40, ja bym dal 29, no powiedzmy 33. Ale nie 40.
                            >
                            > Nawiasem mówiąc osoby są tylko dwie, a powinny być trzy (2=3), otrzymalem
                            > bowiem od Heleny plik z fotografią Iwony ze skrzynki Małgorzaty.*
                            >
                            > Tak czy inaczej dziekuję za fotkę.
                            >
                            > Sny były miłe.
                            Ta jest najwspanialszy komplement jaki uslyszalam ostatnio od mezczyzny.
                            Oczywiscie nie wliczajac mojego meza, ktory mowi, ze wygladam na 18 lat.

                            >
                            >
                            > nick
                            >
                            >
                            >
                            > * ze zrozumiałych względów imiona minimalnie zmodyfikowane...
    • lolyta Re: Pomóżcie mi! Błagam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 24.04.04, 02:14
      Szczerze mowiac nie kojarze zadnego zwiazku ktory by przetrwal, w ktorym dla
      jednej strony ta druga byla "sensem zycia". Ta druga strona zawsze sie w koncu
      zaczyna dusic w takim ukladzie. Sensowny zwiazek wieksza szanse maja zbudowac
      ludzie ktorzy patrza w ta sama strone, a nie na siebie wzajemnie, ze sie tak
      metaforycznie wyraze. Pozdrow siostre i powiedz jej ze wyjdzie z tego, na pewno.
      A ten koles byl jej pisany po to, zeby sie nauczyla czego nie robic w zwiazku i
      wyciagnela z tego wnioski na przyszlosc.
          • Gość: Daria Re: "sens życia" IP: *.icpnet.pl 24.04.04, 17:05
            Tylko, że ten związek był partnerski. Nikt nikogo nie dusił.On pierwszy się w
            niej zakochał. Nie widzieli świata poza sobą. Ten gnojek wczoraj napisał sms,
            że ją przeprasza, wszystko jeszcze raz przemyślał, wcale nie kocha ją jak
            siostrę, że żałuje to co powiedział czy mu wybaczy i czy się spotkamy by
            wszystko do końca wyjaśnić.Przecież on się nią bawi! Przecież to nie było
            nieprzemyślane już nad tym zastanawiał od marca ham jeden. Odpowiedziała mu
            dopiero wieczorem, że dziś nie jest w stanie z nim rozmawiać teraz, ale jutro
            będzie w parku (podała gdzie i kiedy).
            Nic nie odpisał i dzisiaj też nic. Poszła do tego parku.Czekała 45 min! Nie
            przyszedł i nawet się nie odezwał, a tak mu zależało w tym smsie! Teraz znowu
            płacze.Już nic z tego nie rozumiem.
            • Gość: warszawiak- Re: "sens życia" IP: *.aster.pl / *.acn.pl 24.04.04, 17:30
              Tak to bywa w relacjach damsko-męskich. Ludzie narkotyzują się nawzajem, co
              normalne u ssaków, ale dodatkowo dorabiają do tego różne ideologie (miłość,
              partnerstwo, poczucie odpowiedzialności itp.) - co najgorsze, w momentach
              uniesień święcie wierzą w najbardziej bałamutne brednie. Potem budzą się z ręką
              w wiadomym naczyniu i na dodatek jeszcze nie do końca trzeźwi. Trwa to
              nierzadko latami - smutne, ale prawdziwe:(
                • Gość: Daria Re: "sens życia" IP: *.icpnet.pl 28.04.04, 14:18
                  Witam znowu.Wszyscy są pewni, że on ma kogoś na boku. Kręci w "zeznaniach".
                  Najpierw mówi, że kocha ją jak siostrę, później w przepraszającym smsie, że
                  wcale ją tak nie kocha, następnie, że on zna swój charakter i lepiej będzie dla
                  wszystkich jak będzie sam, a na końcu, że mogliby być razem, ale nie
                  gwarantowałby wierności.ccc... bardzo dziwne. Chyba powinna się jakoś zemścić,
                  albo przynajmniej jakoś wykorzystać...
                  • helena333 Re: "sens życia" 28.04.04, 15:35
                    Jedno wedlug mnie jest pewne, ze jej nie kocha. Wspomnialas cos, ze przed
                    siostra mial juz jakis zwiazek, ktory sie rozpadl.Wedlug mnie on jeszcze nie
                    dojrzal do zwiazku na stale. Na razie szuka, a Twoja siostra jest jedna z prob
                    znalezienia.Zemsta nie ma sensu bo uderzy tylko w nia i bedzie tak naprawde jej
                    porazka. Niech zalozy, ze bylo milo ale sie skonczylo i zyje sie dalej. Wiem z
                    autopsji, ze to trudne jak sie ma 19 lat. Moge zdobyc dla Twojej siostry autora
                    ksiazki, o ktorej pisalam. Milosc w niej przedstawiona jest w sposob
                    humorystyczny jako gra, a mezczyzna i kobieta sa graczami. Wedlug jej autora
                    siostra trafila na falszywego gracza, nie nalezy sie zrazac i szukac dalej, a
                    ten zwiazek potraktowac jako doswiadczenie. Najlepszym rozwiazaniem jest byc
                    teraz ciagle wsrod ludz i nie miec czasu na myslenie o nim.Czas naprawde jest
                    wspanialym lekarstwem na nieszczesliwa "milosc".
                    Pozdrawiam
                    PS Ksiazka jak nie pomoze to na pewno rozbawi.
              • Gość: mmm Re: "sens życia" IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 27.04.04, 20:06
                tak to jest z ludzmi ze w przeciwienstwie do ssakow wymyslaja rozne ideologie.
                i to nie tylko odnosnie milosci. ale to wlasnie jest wyroznikiem czlowieka -
                myslenie abstrakcyjne i uczucia wyzsze - w przeciwnym razie niewiele
                roznilibysmy sie od zwierzat. szczerze mowiac wole latami trwac w "zludzeniu"
                ze kocham (i nawet po latach obudzic sie z reka w nocniku) niz nigdy
                takiego "zludzenia" nie zaznac i zycie spedzic na wegetacji tj. zaspokajaniu
                podstawowych odruchow: odzywianie, kopulacja, sen i tak w kolko.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka