Gość: Daria
IP: *.icpnet.pl
23.04.04, 16:39
Właśnie przyszła do mnie moja starsza siostra cała zapłakana. Wykrztusiła
przez łzy, że P. ją rzucił. Była z nim ponad rok. Wydawał się wręcz idealny.
Zero szowinistycznych poglądów, miły, wesoły, dowcipny wszystko ma na miejscu
nawet forsiaty chociaż to mało istotne.
Siostra mi opowiedziała, że cały tydzień był jakiś cichy: nie dzwonił, nie
smsował i wczoraj wysłał:"fajnie, że się spotkamy, bo musimy poważnie
porozmawiać". Przeczuwała coś złego, ale nie aż tak.
Zaprosił ją do pubu i powiedział, że zrywa, bo poczuł się jak w pierwszym
związku i mu to nie leży. Jest najwspanialszą dziewczyną jaką w życiu poznał,
ale kocha ją tylko jak siostrę, albo dobrą przyjaciółkę, że zna swój
charakter i nie gwarantował by, że w dalszym związku lub nawet małżeństwie
nie miał by innej na boku. I mówi o tym teraz, bo nie chce jej skrzywdzić
bardziej. Ona spytała od jak dawna to trwa. Powiedział, że od marca od sesji.
Nie uważacie, ze tutaj coś śmierdzi?taka gadka nie trzyma się kupy. Nic
wcześniej nie mówił tylko to stało się nagle bez pardonu wypalił "odchodzę".
Ona cały czas siedzi i płacze. Mówi, że był sensem jej życia teraz nie ma po
co żyć. Jest bardzo słaba psychicznie. Boję się, że coś sobie zrobi.Pomóżcie
mi. Jestem kompletnie bezradna.Nie mogę tak stać bezczynnie...