Gość: femaxista
IP: *.lnet.pl
23.04.04, 22:55
Czy wyobrażacie sobie, że 5 lat temu jadąc rowerem na podmiejską działkę, zobaczyłem na polu zaprzężone do pługa dwie kobiety. Żonę i córkę. "Głowa" rodziny dzierżył w dłoniach rękojeście tego przyrządu. Pomyślałem, że los jest tak parszywy... nie wziąłem aparatu ze sobą.
Zreflektowałem się, co do tego, czyj los jest parszywy, gdy wzrokowo skontaktowałem się z tymi kobietami.
[To nie była halucynacja!]