Albo mi sie wydaje, albo rzeczywiscie...

07.02.11, 12:00
...coraz wiecej pojawia sie wypowiedzi na forach w tym stylu.

Mnie to w sumie cieszy jednak.
    • berta-live Re: Albo mi sie wydaje, albo rzeczywiscie... 07.02.11, 12:58
      Przepychanki uczelniane to zupełnie inna bajka, która z feminizmem nie ma nic wspólnego. Natomiast z wyścigiem szczurów, nepotyzmem i wzajemnym podkładaniem sobie świń, jak najbardziej.
      • marouder.eu Re: Albo mi sie wydaje, albo rzeczywiscie... 07.02.11, 13:05
        Czyli racjonalizacja sciezki kariery naukowej rozumiana jako ciezki w warunkach polskich uczyliszcz problem, nie ma nic wspolnego z feminizmem?
        • berta-live Re: Albo mi sie wydaje, albo rzeczywiscie... 07.02.11, 13:24
          Nie ma nic wspólnego. Komuś kto decyduje o tym komu doktorat, komu habilitacja, komu miejsce na uczelni, komu awans, komu grant a komu stypendium zagraniczne, itp jest zupełnie wszystko jedno jaką płeć ma protegowany. Dla niego istotne jest co z tego będzie miał, ze względów czysto finansowych i karierowych. A jak to są jego dzieci, to też ich płeć jest mu obojętna, bo wpycha się zarówno synów jak i córki.

          Feminizm ma tu tylko tyle do rzeczy, że dzięki niemu córki osób wpływowych decydują się skorzystać z tych wpływów i same robić kariery a nie szukać ambitnego męża i osiąść na laurach. Być może na szczeblach profesorskich jest nieco trudniej bo tam to raczej samemu trzeba sobie wyrobić pozycję i koneksje a z tym kobiety radzą sobie gorzej.
    • tigertiger Re: Albo mi sie wydaje, albo rzeczywiscie... 07.02.11, 16:17
      Choć budzi to sprzeciw, ze środowiska feministyczne nie nadąły temu rozgłosu, to mimo wsyztko wydaje mi się, że umiem wytłumaczyć to w ten sposb, że Pani Profesor sobie poradzi i nagłośnienie tej sprawy jest w jej rękach ( zawsze moze chociażby na kontak TVN24) , środowiska kobiece walczą o dużo bardzij prozaicnze potrzeby, które dotycza znacznie wiekszej grupy kobiet. Bo sprawa ma potencjał medialny i z pewnoscią gdyby tylko wiedziano o omówionym pryzpadku warto by było pod to podczepić jakiś problem ogólny dotyczacy większej grupy kobiet zpodobnym problemem.Tak swoją droą w tym posice nie ma zadnych konretów, zadnych danych osobowych - wiec trudno do konca oceniac tę sprawę?
      • zosia9 Re: Albo mi sie wydaje, albo rzeczywiscie... 07.02.11, 17:11
        Alez mylisz się kolosalnie.
        Medialnie byłoby tak samo nagłosnione ale inny byłby oddziwięk. Księża na kazaniach poruszyli by tą sprawę, jakiś biskup wydałby komunikat, poseł wypowiedziałby się po jednym z każdej partii w kolejną niedziele przy kawie czy herbcie.
        A tak cisza!
        Więc to moze nie wina feministek, bo co kogo obchodzi jak myślą kobiety.
      • zolla78 Re: Albo mi sie wydaje, albo rzeczywiscie... 07.02.11, 18:27
        tigertiger napisała:
        <Choć budzi to sprzeciw, ze środowiska feministyczne nie nadąły temu rozgłosu >

        akurat w tej sprawie, a znam ją z dość bliska, nie ma żadnego problemu feministycznego, ale raczej jest problem wiekowy plus przepychanki wewnątrz-uczelniane. Gdyby feministki zaczęły robić rozgłos pod hasłem feminizmu, to by się tylko skompromitowały. Gdyby robiły rozgłos pod hasłem "nie piętnujmy młodych" lub nie "piętnujmy doktorantów z powodu niechęci do patrona", to byłoby to bardziej adekwatne do sytuacji.
    • tigertiger Re: Albo mi sie wydaje, albo rzeczywiscie... 07.02.11, 19:41
      I jak to należy zachowac dalekoidącą powściągliwość w wyciąganiu zbyt pochopnych ocen przy wątpliwych przesłankach:).
    • easz Re: Albo mi sie wydaje, albo rzeczywiscie... 07.02.11, 22:23

      Ale co Cię cieszy? Jeśli ten ktoś ironicznie specjalnie to dla takiej na przykład Bene zastawił, czy innej feministki, coby ją sprowokować i podrażnić, to nie ma się co cieszyć niestety.
      I czy Ty tam też ironicznie piszesz, że jaka dyskryminacja?? Bo albo znów czegoś nie rozumiem, albo... nie rozumiem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja