Pierwszy przejaw feminizmu

10.02.11, 18:23
Tak mi się na wspominki zebrało. Jak chodziłam do przedszkola zdarzało się, że pani przedszkolanka w trakcie zabaw dzieliła dzieci według płci, w sensie, chłopcy bawią się tak, a dziewczynki inaczej.

Raz dziewczynkom kazała robić wydzieranki z papieru (darło się kolorowy papier i naklejało się na kartkę, żeby powstał jakiś tam obrazek), a w tym czasie chłopcy mogli sie bawić klockami. Wydzieranek nie znosiłam, okropnie brudząco-klejąca czynność, więc oznajmiłam, że ja bawię się klockami. Naturalnie dostałam burę, ale dalej bawiłam się klockami.

A wy kiedy pierwszy raz zrozumiałyście, że coś jest nie tak z tym podziałem?
    • ritsuko Re: Pierwszy przejaw feminizmu 10.02.11, 18:33
      Nigdy mi się to nie zdarzyło, ani w przedszkolu, ani w żadnej ze szkół, jakoś nie chcieli widać potwierdzać tych "wszechobecnych podziałów" :D
      Nawet jak na złość chłopcy nie mieli oporów, żeby się bawić z dziewczynkami, więc kolejna oczywistość padła.
      Może dlatego nigdy do końca się do feminizmu nie przekonałam, bo nie było mi dane odczuć bycia gorszą? Tak czy inaczej pozytywnie, bo to oznacza, że równouprawnienie w pewnym stopniu istnieje
      • aron2004 Re: Pierwszy przejaw feminizmu 10.02.11, 18:38
        zapisanie się na kurs prawa jazdy
        • aron2004 Re: Pierwszy przejaw feminizmu 10.02.11, 18:50
          to je dobre
          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9085158,On_rzucil_sie_na_nia_z_nozem__a_ona_ciagle_go_kocha.html
        • ritsuko Re: Pierwszy przejaw feminizmu 10.02.11, 19:33
          O! Przy okazji, jestem aktualnie na kursie i jakoś tak trafiłam, nie wiem czy to moje szczęście czy co ale i teoretyk, i dwaj instruktorzy wręcz dają odczuć, że kobiety lepiej jeżdżą od mężczyzn (na kursie grupa mieszana), technikę nadrabiają rozumem w używaniu pojazdu i taktyką jazdy, szkoła bardzo nastawiona na wychowanie "mądrych kierowców", a nie rajdowców, a komplementy dotyczą tylko i wyłącznie jazdy i radzenia sobie na drodze :)
          • mezyunah Re: Pierwszy przejaw feminizmu 10.02.11, 19:36
            To super, że masz takich instruktorów, no i powodzenia :)
    • berta-live Re: Pierwszy przejaw feminizmu 10.02.11, 19:43
      Jak się kiedyś w wieku 5-6 lat pobiłam z dwa lata starszym kolegą na wakacjach. I na tą naszą szarpaninę na podłodze wszedł jego ojciec i go opierniczył, że nie wolno bić ani młodszych ani dziewczynek. Wydało mi się to dość kuriozalne zważywszy na to, że nie był wcale jakiś mocno silniejszy.

      A inne przejawy, to te wszystkie czytanki i lektury dla dzieci. Wszędzie mama gotuje, sprząta i martwi się wszystkim a tata chodzi do pracy a po pracy czyta gazetę. I to nie tylko polskie, podręczniki do angielskiego dla dzieci też w tym klimacie utrzymane. Te z serii poczytaj mi mamo też były w tym stylu.

      I wiecie, że to działało na wyobraźnię i postrzeganie świata. Nie wiem czy akurat to, czy to, że ten świat lat 80 był nieco patriarchalny. W okolicach zerówki miałam kolegę w sąsiedztwie, który był taki trochę ofermowaty. I on strasznie chciał się bawić moimi lalkami, w dom, itp. On mnie pouczał, że źle trzymam lalkę, bo tak się dzieci nie trzyma. Jak wymyślałam, żeby na przykład jako ojca rodziny wysłać go na wojnę, to on się rękami i nogami opierał. W końcu się godził, ale ta wojna to miała tylko dwa dni trwać a potem on wraca. I ja go postrzegałam jako straszne dziwadło, jakiś wybryk natury. W ogóle mi się nie mogło to w głowie zmieścić, że on nie chce się bawić w żadne "chłopięce" zabawy, ani woja, ani strzelanki, ani samochody, ani nic innego. I ja go za wszelką cenę próbowałam nakłonić do tego typu zabaw, nie dał się. Niestety wyprowadzili się dość szybko a ja nawet nie pamiętam jak on miał na nazwisko. A szkoda, bo z czystej ciekawości chciałabym się dowiedzieć co z niego wyrosło. ;)
      • mezyunah Re: Pierwszy przejaw feminizmu 10.02.11, 20:03
        Ciekawa opowiastka Berto. Ja jak byłam w wieku 6-8 lat lubiłam organizować zabawy pod tytułem "wyprawa w kosmos" (bardzo mnie fascynował temat cywilizacji pozaziemskich). Na początku wszyscy (chłopcy i dziewczynki) lubili razem się w to bawic, a potem, z niewiadomych dla mnie powodów zabawy z dziewczynkami -dla chłopców były kwasem.
        • jael53 Re: Pierwszy przejaw feminizmu 11.02.11, 12:28
          Jestem chyba trochę starsza, więc wspominki będą inne. Bardzo wcześnie zrozumiałam sztuczność tego podziału i jego niesprawiedliwość. Zaczęłam naukę w "szkole specjalnej", muzycznej mianowicie. I prawie natychmiast wpadło mi w ucho, że: nas - dziewczyny - zachęca się "staraj się, staraj"; a chłopców się chwali "jesteś bardzo zdolny"; nas pilnuje się, żeby wzystko był dokładnie i pod sznureczek; chłopcom niedokładności się odpuszcza. Dobre wykonanie zadania przez którąś z nas było kwitowane "udało ci się"; takie samo lub nawet nieco słabsze kolegi - "masz talent".
          Jeszcze większa masakra była na "normalnych" lekcjach. Pech chciał, najlepsze z matematyki były dwie dziewczyny: ta smykałka służyła nauczycielce do ZAWSTYDZANIA kolegów; w streszczeniu - wam się nie chce, bo nawet dziewczęta potrafią!

          Prawdopodobnie do 10. roku zycia zostałam zdeklarowaną feministką ;-). Szlif ostateczny mojej "formacji" nadał bliższy kontakt z kilkoma kolegami - katolikami. Chłopcy się sposobili do ministrantury; a wtedy jeszcze trzeba było opanować teksty łacińskie. No i (wiedząc, że się tego języka uczę) uprosili, żeby ich z tego przepytywać. Z takiej pamięciówy - mieli teksty spisane fonetycznie.
          O Biała Trójco... jak to-to dukali! Powiedziałam (szybko nauczywszy się formułek), że "sama zostanę ministrantką". (Dodam, że nie miałam bladego pojęcia, co to takiego - ale wydawało mi się zabawne, skoro ma polegać tylko na nauczeniu się paru prostych tekstów). Dalej było: nie możesz. - Dlaczego? - Bo jesteś dziewczyną.
          Moje poczucie sprawiedliwości zakipiało. - A wy takim dukaniem możecie? - A to nie ma nic do rzeczy.

          No i feminizm gotowy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja