tigertiger
11.02.11, 22:29
Formalnie jest w Polsce równouprawnienie, w praktyce równości nie ma i najbardziej przerazające w tym jest to, że o ile męska solidarność pomaga im w tworzeniu reguł którym wszyscy się podporzadkowac muszą, to solidarność jajników już nie istniej co oslabia kobiety w ich dąrzeniu do celu. Tyle kobiet uważa w ciąż feministki za najgorsze zło, uwazają feministki za zjawisko szkodliwe i skierowane przeciwko kobietom, rodzinie, religi. W tym leku przed feministkami nie dostrzegają, że nadal nie mają tych samych praw, zarobków, dostępu do edukacji, do odpoczynku do bezpieczenstwa czy w koncu do funkcjonowania w polityce na równi z mężczyznami. Tym czasem polski rzad jest najbardziej patriarchalnym miejscem zaraz po Watykanie, a świadomość nierówności najniższa chyba w UE.
femka.net/o-rownosci-kusej-demokracji-i-biegu-z-przeszkodami/