Gość: mo
IP: 195.92.39.*
26.04.04, 14:06
Polowanie na mężczyzn
Najpierw było powierzanie dodatkowych obowiązków, by młody prawnik był jak
najdłużej w pracy. Potem szefowa zapraszała go coraz częściej na konsultacje
w swoim gabinecie. Następnie były propozycje wspólnych kolacji, głaskanie,
obejmowanie. Któregoś dnia przełożona młodego prawnika przyparła go do
biurka, zrzuciła spódnicę i włożyła mu rękę w spodnie. Nie są to sceny z
głośnego filmu "W sieci" z Demi Moore i Michaelem Douglasem. Przed trzema
laty zdarzyło się to w jednej z warszawskich kancelarii prawniczych. Młody
adwokat nie złożył doniesienia o molestowanie przez starszą o prawie 30 lat
przełożoną. Kiedy się zorientował, jakie ma ona wpływy w środowisku
prawniczym, zmienił pracę.
Kobieta molestująca
Gdyby wobec mężczyzn zastosować te same kryteria oceny molestowania, jakie
stosuje się wobec kobiet, okazałoby się, że molestują one swoich podwładnych
czy kolegów w pracy równie często. Takie wnioski wynikają z opublikowanych
przed miesiącem badań Christophera Uggena z Uniwersytetu Minnesoty. Z kolei z
raportu przygotowanego na zamówienie Rady Europy wynika, że co dziesiąty
mężczyzna doświadczył w pracy molestowania ze strony kobiet. W wypadku
Finlandii - nawet co trzeci. Problemem jest to, że tylko co dziesiąty
molestowany mężczyzna decyduje się o tym mówić. Dlatego - według danych
amerykańskiej Equal Employment Opportunity Commission - w 1992 r. skargi
mężczyzn na molestowanie stanowiły 6% wszystkich spraw, a obecnie już 11%.
Molestowany, czyli atrakcyjny
Z amerykańskich badań wynika, że aż 66% mężczyzn jako komplement traktuje
molestowanie seksualne przez współpracownice bądź przełożone. Ma to być
dowód, że są oni atrakcyjni. Podobnie myśli tylko 17% kobiet.
Przed pięciu laty w ankiecie francuskiego pisma "Nouvelles Questions
Feministes" zadano pytanie, "jak czuliby się, gdyby współpracownik
zaproponował im wspólne spędzenie nocy? ". Dla 64% kobiet byłoby to
obraźliwe, a dla niemal takiego samego odsetka mężczyzn - pochlebne.
Adwokat Andrzej Rogoyski, specjalizujący się w sprawach o molestowanie
(występuje przed sądem w głośnym procesie, w którym skarżąca domaga się
siedmiomilionowego odszkodowania od zachodniego koncernu), dotychczas nie
miał klientów mężczyzn. W USA liczba procesów o molestowanie seksualne
mężczyzn rośnie dwa razy szybciej niż w wypadku kobiet. Przed jedenastu laty
33-letni mieszkaniec Kalifornii Sabino Gutierrez uzyskał milion dolarów
odszkodowania, za to, że jego szefowa przez ponad pięć lat wbrew jego woli
przytulała go, całowała i dotykała w intymne miejsca. Od czasu tej sprawy
tylko w Kalifornii sądy przyznały odszkodowania ponad stu mężczyznom.
Molestowanie kontra flirt
- Definicja molestowania należy do najbardziej nieostrych w przepisach prawa
oraz w potocznym rozumieniu. Dla jednej kobiety zwrócenie uwagi na jej
seksowny strój będzie obrazą, a dla innej niezauważenie tego będzie
nieszczęściem. Tworzenie ścisłych definicji molestowania jest absurdem.
Zwłaszcza szkoła i praca, czyli miejsca, gdzie najczęściej dochodzi do
molestowania, to zarazem największy rynek seksualny, gdzie ludzie znajdują
partnerów - mówi socjolog Tomasz Szlendak, autor książki "Architektonika
romansu".
Uważa on, że film "W sieci" nie był próbą opisania problemu molestowania,
lecz ukłonem w stronę feministek, głoszących, że molestowanie służy
zademonstrowaniu czyjejś dominacji i władzy. Badania tego nie potwierdzają.
Obowiązująca dziś reguła, że granica między flirtem i molestowaniem zostaje
przekroczona, jeśli jedna strona na umizgi drugiej się nie zgadza, nie ma ani
prawnego, ani logicznego uzasadnienia. Większość ludzi nie ma nic przeciwko
zaczepkom (flirtowi) ze strony osób, które uważają za atrakcyjne. Nie życzą
sobie natomiast zaczepek ze strony osób dla nich nieatrakcyjnych. Czynienie z
flirtu przestępstwa jest próbą przewrócenia do góry nogami całej
dotychczasowej kultury. Sądy powinny się zajmować wyłącznie wypadkami
molestowania, któremu towarzyszy przemoc bądź szantaż.