Sonia B.- matka, żona, feministaka

24.02.11, 18:46
Sonia Bochosiewicz: Uważam się za feministkę, ale jak najdalej od stereotypu. Bo u nas ciągle funkcjonuje idiotyczne przekonanie, że feministka nie goli pach, chodzi w butach na płaskim obcasie, ma męską fryzurę, jara szlugi, nie pije drinków, tylko czystą wódę itd. To bzdety. Niesprawiedliwie, idiotyczne. Dla mnie feminizm oznacza spór ideologiczny, konieczność wyrównania praw kobiet i mężczyzn. Nie mamy po równo, w wielu dziedzinach. Piastując te same stanowiska co faceci, zarabiamy mniej. Do tego panuje dosyć powszechne przekonanie, że mężczyzna jest od zarabiania pieniędzy, a kobieta od siedzenia w domu – sprzątania, gotowania, prania itd.
(..)mam "feministyczny" dom. Mąż robi zakupy, ja się tym nie zajmuję. Nie dlatego, że tak sobie wymyśliliśmy, ale kiedy całymi tygodniami nie ma mnie w domu, bo pracuję w filmie, podział ról jest nieodzowny
Mądra zdolna aktorka ostanio otwżyła restauracje sushi w Warszawie, trudno jej zaprzeczyć wdzięku i kobiecościć. I co ważneijsze nie boi się nazywać siebie feministką.

film.onet.pl/wiadomosci/publikacje/wywiady/sonia-bohosiewicz-nie-myle-zycia-zkinem,4,4190811,wiadomosc.html
    • marouder.eu Brzydka jak noc listopadowa, ta Sonia B./nt 24.02.11, 18:48
      • tigertiger Re: Brzydka jak noc listopadowa, ta Sonia B./nt 24.02.11, 19:03
        Niezwykle ineteligentna refleksja - gratuluję :)
        dla Ciebie specialnie www.pudelek.pl/artykul/26638/beyonce_jestem_feministka/6/
        i portal odpiwiedzni i celebrytka:)
        • marouder.eu Bijons nie robi na mnie wrazenia osoby... 25.02.11, 11:26
          ..z ktora chcialbym zamienic wiecej niz jedno, krotkie zdanie:)
          • tigertiger Re: Bijons nie robi na mnie wrazenia osoby... 25.02.11, 15:29
            ale Ty chesz rozmawiac? zarzut był , że Bohosiewicz jest brzydka? to się zdecyduj o co ci chodzi?
            • marouder.eu W zasadzie, to nie tyle chce rozmawiac, co.. 25.02.11, 15:39
              ..sprowadzic watek ad absurdum, bowiem moim zdaniem tylko na to zasluguje:)
      • kkkkota Re: Brzydka jak noc listopadowa, ta Sonia B./nt 24.02.11, 19:35
        Ty z pewnościa jesteś ładniejszy.
        • marouder.eu Nie, acz ta konstatacja nie przydaje urody i.. 25.02.11, 11:27
          ...rozumu Bohosiewicz Zofiji:)
    • kkkkota Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 24.02.11, 19:39
      Coś kiepsko jej wychodzi ten feminizm

      www.plotek.pl/plotek/1,78649,9152063,Orzechowska_pokazala_majtki___Bylo_fajnie_.html
      • tigertiger Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 24.02.11, 19:43
        co ma piernik do wiatraka?
        • kkkkota Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 24.02.11, 19:48
          To było seksistowskie . Feministka nie powinna w taki sposób poniżać innych kobiet nawet jak są niewyobrażalnie głupie, a może wtedy tym bardziej.
          • tigertiger Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 24.02.11, 19:59
            No żeczywiscie :), i moze jeszcze feministak nie powinna się śmiać z dowcipów o bladynkach:). Podajesz źródlo portal plotkarski, tylu fotoreporterów na otwartej imprezie i nikt nie zarejestrował poniżajacych zdjęc. Przyjmując nawet, że to prawda i zadarła sukienke, nie wiem jak to się wszytko odbyło, zwłaszcza ze Orzechowska znana ze zdjec w CKM nei nalezy do pruderyjnych laleczek. Na koniec A.O. mówi, ze byłą dobra zabawa i nic się nie stało. Dla mnei to wygłup i nic poważnego i absolutnie nie koliduje mi z feministycznym poglądem. Uważam sie za feministkę i nie widze w tym zajściu nic poza zwykłym wygłupem. Nie padla , żadna obraźliwa wypowiedź, ani nikt nie czuje się pokrzywdzony. Zabwa to zabwa, a że nie był to wyszukany poziom, a czy wszystkie feminstki musza byc poważne i zachowywać sie jak na audiencji u Królowej Elżbiety?. Bez przesady to są zwykłę kobiety, i mają prawo do zabway nawet z majtkami w dłoni:). Nie podałma Soni jako przykładu feministycznej ikony, świetej bez sakzy i szaleństwa tylko jako przykłada normalnej kobiety, która nei boi się przynzac do swoich poglądów.
            • nihil-istka A ja mam calkowicie niefeministyczny dom 24.02.11, 20:14
              Pomimo , ze mam calkowicie niefeministyczny dom, ja tez robie wszystkie zakupy dla rodziny
              i z dziecmi na spacery chodze. To katolicka normalnosc a nie feministyczne bzdety.
              • nihil-istka niefeministyczne zakupy 24.02.11, 20:19
                A czy wiecie ile trzeba zywnosci dla normalnej, niefeministycznej 6-cio osobowej rodziny DZIENNIE ?
                6 litow mleka, 12 jaj, 10 litrow wody mineralnej, kilogram sera , duzy kurczak, pol kilo szynki, 3 kilo jablek etc etc. Ja to wszystko kupuje i nie zawracam zakupami glowy Asi
                • maitresse.d.un.francais Re: niefeministyczne zakupy 24.02.11, 21:31
                  6 litow mleka, 12 jaj, 10 litrow wody mineralnej, kilogram sera , duzy kurczak

                  I oni tak codziennie te kurczaki i jaja żrą? Niedługo pociągną.
                  • nihil-istka Re: niefeministyczne zakupy 25.02.11, 18:38
                    Mylisz sie franka. Dziecko potrzebuje pelnowartosciowego bialka do prawidlowego rozwoju.
                    Dopiero w twoim wieku, trzeba na cholesterol uwazac.
                    • maitresse.d.un.francais Re: niefeministyczne zakupy 25.02.11, 18:50
                      nihil-istka napisała:

                      > Mylisz sie franka.

                      Nie mylę się. Radziłabym zainteresować się tzw. piramidą żywnościową.


                      Dziecko potrzebuje pelnowartosciowego bialka do prawidlowego
                      > rozwoju.

                      ale nie w takich ilościach. Nikomu nie służy codzienne jedzenie mięsa.

                      Gdybyś naprawdę robił zakupy, tobyś wiedział, że nie kupuje się co dzień tego samego. Tak przy okazji.


                      > Dopiero w twoim wieku, trzeba na cholesterol uwazac.'

                      I na końcu musiałeś mi dokopać, nie?


                    • maitresse.d.un.francais Re: niefeministyczne zakupy 25.02.11, 18:52
                      a powiedz mi jeszcze, co twoja rzekoma rodzina robi z sześcioma litrami mleka? Każdy codziennie pije po litrze? Hehehe. O takich produktach jak przetwory mleczne słyszał?
                      • nihil-istka Re: niefeministyczne zakupy 25.02.11, 20:28
                        Franka, sama mowilas ze masz 35 lat - a wiec w twoim wieku juz trzeba z cholesterolem uwazac. Akurat ciebie lubie i szanuje i nie mam zadnego zamiaru nikomu dokopywac.
                        Dziennie konsumujemy 6 litrow mleka co dostarcza wapnia moim dzieciom. Jajka dostarczaja bialka, siarki i fosforu. Jeden kurczak dziennie to metaforycznie ,bo chodzi o 200 gramow miesa w postaci drobiu, ryby lub wolowiny. Mieso jest jedynym zrodlem latwo przyswajalnego zelaza. No i oprocze tego po pol kilo jablek dziennie na osobe. No i oczywiscie warzywa , ktore dzieci lubia chrupac na surowo ( kapusta pekinska, marchew, papryka).
                        Slodyczy nie konsumujemy.
                        • maitresse.d.un.francais Re: niefeministyczne zakupy 25.02.11, 22:05

                          > Dziennie konsumujemy 6 litrow mleka co dostarcza wapnia moim dzieciom. Jajka do
                          > starczaja bialka, siarki i fosforu.

                          to ja wiem, że wyszukałeś w Internecie, że mleko zawiera wapń, a jajka żelazo i fosfor, ale nie należy żłopać tyle mleka ani jeść tyle jajek. Ośmieszasz się.


                          Jeden kurczak dziennie to metaforycznie ,bo
                          > chodzi o 200 gramow miesa w postaci drobiu, ryby lub wolowiny.

                          Wmuszasz w biedne rzekome dzieci prawie półtora kilo mięsa tygodniowo? To tylko zdradza, że pochodzisz ze wsi i uważasz jedzenie mięsne i tłuste za jedynie zdrowe.



                          Mieso jest jed
                          > ynym zrodlem latwo przyswajalnego zelaza.

                          Tak, tak, ale wszystkie znane mi dzieci ze mną włącznie dorastały na diecie semiwegetariańskiej.



                          No i oprocze tego po pol kilo jablek
                          > dziennie na osobe.

                          widać, że znalazłeś w necie, że "trzeba jeść świeże warzywa i owoce", ale nie wiesz, co z tym zrobić.

                        • maitresse.d.un.francais Re: niefeministyczne zakupy 25.02.11, 22:06

                          > Dziennie konsumujemy 6 litrow mleka co dostarcza wapnia moim dzieciom.

                          Tego, że sery, kefiry i jogurty też dostarczają, a są dużo zdrowsze, już w necie nie było? A może nie wiedziałeś, co oznacza zwrot "przetwory mleczne"?
                          • nihil-istka Re: niefeministyczne zakupy 26.02.11, 00:01
                            Franka, jesli jestes wegeterianka to oczywiscie nie zamierzam cie namawiac do zmiany swych przekonan. Ale ja kieruje sie dobrem swych dzieci i nie musze googlowac aby zywic je wlasciwie. Zauwaz ze w naszej diecie jest malo tluszczow i weglowodanow a duzo bialka i owocow. I to jest najwazniejsze. Moje zieci sa zdrowe, rzadko choruja, nie maja nadwagi.
                            I o to chyba chodzi.
                            • maitresse.d.un.francais Re: niefeministyczne zakupy 26.02.11, 00:09
                              nihil-istka napisała:

                              > Franka, jesli jestes wegeterianka

                              Dieta semiwegetariańska to taka, w której mięso jada się rzadko.

                              Dorastały na tym całe pokolenia, głównie z powodów finansowych. ;-)



                              > eglowodanow a duzo bialka i owocow. I to jest najwazniejsze.

                              Nie. Nadmiar białka jest szkodliwy. Poza tym żaden normalny człowiek nie jadłby pół kilograma jabłek dziennie. Nie pisali w guglu o zróżnicowaniu diety?
                            • maitresse.d.un.francais Re: niefeministyczne zakupy 26.02.11, 00:10
                              nihil-istka napisała:

                              > Franka, jesli jestes wegeterianka

                              Nie, nie jestem. Po prostu jedzenie codziennie mięsa na obiad jest szkodliwe.
                              • nihil-istka Re: niefeministyczne zakupy 26.02.11, 10:54
                                Wiesz Franka, umiar jest najlepszym dorada w zyciu. Co do jablek , to mozesz zjesc i kilogram dziennie - zawieraja pektyne, wymiataja jelita i detoksyfikuja.
                                Co do miesa to w piatki jako katolicy miesa nie jadamy , rowniez w post i adwent. A wiec to nie calkiem jest tak jak myslisz
                                • maitresse.d.un.francais Re: niefeministyczne zakupy 26.02.11, 15:26
                                  nihil-istka napisała:

                                  > Wiesz Franka, umiar jest najlepszym dorada w zyciu. Co do jablek , to mozesz z
                                  > jesc i kilogram dziennie - zawieraja pektyne, wymiataja jelita i detoksyfikuja.

                                  oj już przestań zrzynać z gugla

                                  • nihil-istka Re: niefeministyczne zakupy 26.02.11, 16:56
                                    Franka , na studiach medycznych cos niecos mnie nauczyli , korzystaj z mej glebokiej wiedzy.
                                    • maitresse.d.un.francais Re: niefeministyczne zakupy 26.02.11, 17:14
                                      nihil-istka napisała:

                                      > Franka , na studiach medycznych cos niecos mnie nauczyli

                                      Na studiach medycznych uczą, że jabłka zawierają pektynę?



                                      , korzystaj z mej gleb
                                      > okiej wiedzy.

                                      wujek gugiel też nią dysponuje
                                      • nihil-istka Re: niefeministyczne zakupy 26.02.11, 18:01
                                        Oczywiscie ze tak. Pektyna jest takze lekarstwem przy infekcjach pokarmowych.
                                        • maitresse.d.un.francais Re: niefeministyczne zakupy 26.02.11, 18:10
                                          nihil-istka napisała:

                                          > Oczywiscie ze tak.

                                          To świetnie, a jak nazywał się przedmiot na którym tego uczyli i na którym był roku?
                                          • nihil-istka Re: niefeministyczne zakupy 26.02.11, 18:43
                                            W amerykanskim curiculum, farmakologia zaliczana jest do basic medical sciences i uczona jest na 2-gim roku.
                                            • maitresse.d.un.francais Re: niefeministyczne zakupy 26.02.11, 18:55
                                              nihil-istka napisała:

                                              > W amerykanskim curiculum, farmakologia

                                              ale mowa była o pektynach w jabłkach, nie o farmakologii
                                              • bene_gesserit Re: niefeministyczne zakupy 26.02.11, 20:36
                                                Tak naprawde chodzi tylko o to, zeby biedny nihilistka mial jakikolwiek kontakt z kobieta. Dzis onanizuje sie przy twoich wypowiedziach, brawo
                                                • maitresse.d.un.francais Re: niefeministyczne zakupy 26.02.11, 21:06
                                                  bene_gesserit napisała:

                                                  > Tak naprawde chodzi tylko o to, zeby biedny nihilistka mial jakikolwiek kontakt
                                                  > z kobieta. Dzis onanizuje sie przy twoich wypowiedziach, brawo

                                                  Widzisz przez swojego kompa?
                                                  • bene_gesserit Re: niefeministyczne zakupy 26.02.11, 21:17
                                                    Gorzej, widze przez twojego.
                                                  • maitresse.d.un.francais Re: niefeministyczne zakupy 26.02.11, 21:19
                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    > Gorzej, widze przez twojego.

                                                    co mam na sobie?
                                                  • bene_gesserit Re: niefeministyczne zakupy 27.02.11, 00:42
                                                    Tobie naprawde wszystko jedno, co? Z kim, jak i o czym?
                                              • nihil-istka Re: niefeministyczne zakupy 26.02.11, 21:13
                                                franka, pektyna podobnie jak methylcellulose jest uzywana jako bulk laxative.
                                                Co wiedzy wymaganej od amerykanskiego MD , to jest ona nieoporownywalnie wieksza niz w Polsce. Studia medyczne sa studiami podyplomowymi i trzema miec zaliczone uniwersytecka:
                                                chemie, fizyke, biologie, mikrobiologie, biochemie i matematyke.
                                • mezyunah Re: niefeministyczne zakupy 26.02.11, 20:07
                                  "w piatki jako katolicy miesa nie jadamy , rowniez w post i adwent"

                                  Nie jadacie? A ryba to glon, czy jak?
            • kkkkota Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 24.02.11, 20:31
              Jest filmik ,nie zauważyłaś? Uważam ,że feministka nie powinna sie śmiać z dowcipów o blondynkach.
              • tigertiger Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 24.02.11, 21:49
                to co w takim razie uważasz o ukrainskich feministkach? kresy24.pl/showNews/news_id/14900/
                ja rozumiem, ze rozbierają się w sprawie ale podejżewam, że taka forma protestu, gdzie protestujące wygladją niczym "tirówki" też może budzić twój niepokój wobec seksistowskich zachowań i prowokacji. Uważam, że we wszytkim przyda się umiar. Gdy będe miała doczynienia z głupią blondyneczką, to nie będe ukrywac, że tylko przez fakt iż jest kobieta nie dostrzegam jej głupoty, gdy będe miała doczynienia ze smeerdzaca kobietą bo nie używa antyprespirantów tez nie będe przymykac na to oko, jesli kobieta postąpi źle też za wszelką cene nie będe jej bronić. Jesli Bochosiewicz drwi z dzieczyny w taki głupawy sposób to porosu daje w sposób nie wyszukany jaki ma stosunek do diewczyneczki, która i tak dla rozglosu chętnie zrobi znacznie wiecej. To niewątpliwie było okazanie lekceważacego stosunku do tej osby, ale skąd wiadomo, że nie ustalone wcześniej, zdaje się że A.O była ostatecznie zadowolona. Ocena jej zachowania to jedno, ale czy moze tak postępować kobieta o poglądach feministycznych? Jeśli feministka to osba, która złego słowa powiedzić o własnje płci nie może, szydzić moze tylko z mężczyzn, a głupot i prowokacji jej nie wypada robić zwłaszcza ośmieszających drugą kobiete to ja w takim razie zdaję legitymację feministyczną i zostaje była feministką o poglądach socjalliberalnych, demokratycznych i uznającą że ludzie mają takie same prawa bez wzgledu na płeć i bez wzgledu na płec popelniają błedy i osiągają sukcesy i teraz będe już mogła się śmiać z dowciów o blondynkach, teściowych, polaku , niemcu i ruskim jesli będa one śmieszne- hurrra feridom:)
                • kkkkota Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 24.02.11, 22:27
                  Ty sądzisz tak, ja sądzę inaczej i będę się tego trzymać.
              • mezyunah Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 25.02.11, 10:32
                A z blondynów można?

                Dlaczego blondynka ma siniaki wokół pępka?
                bo blondyn chciał odbyć z nią stosunek
    • bene_gesserit Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 24.02.11, 21:20
      To fajnie, ze kolejna slawa przyznala sie do feminizmu.
      Ale mam w nosie, czy goli nogi, czy jest kobieca, sliczna, nie pije wody i czy umie gotowac.
      • tigertiger Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 24.02.11, 21:51
        Ty masz w nosie - jasne, a ja chce zadać kłam sterotypom:)
        • bene_gesserit Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 24.02.11, 22:55
          Mam w nosie cudze stereotypy.
          Zreszta, mechanizm stereotypow ma to do siebie, ze jesli sa silne, to chocby ich wlasciciel spotkal sto piecdziesiat osob, ktore sa zywym zaprzeczeniem stereotypow, wszystkie upchnie w szufladce z napisem 'wyjatki, ktore potwierdzaja stereotyp'. Badania z lat 60, do tej pory nie podwazone. Do automatyzmow jestesmy bardzo przywiazani, o ile nie lubimy wlaczac przetwarzania swiadomego.
          • tigertiger Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 25.02.11, 06:20
            Nie ma innej metody jak walka ze sterotypami. Tak właśnie walczą korolowi z uprzedzeniem rasowym, homoseksualiści z homofobią i feministki z dyskryminacją. Oczywiście, ze to nie łatwe i proces na kilkadziesiąt lat rozlożony. Wystarczy spojżeć na skandynawię , która od 70tych lat walczy z uprzedzeniami, a dziś mentalność Szwedów, Norwegów , Duńczyków czy Finów jest dalece bardziej tolerancyjna niż w innych krjach.
            • kocia_noga Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 25.02.11, 08:04
              tigertiger napisała:

              > Nie ma innej metody jak walka ze sterotypami.

              Pisywanie o sobie " jestem lekarzem, ale wyobraźcie sobie państwo, że nie morduję pacjentów pavulonem" jest strategią idioty.
              Podobnie wynurzenia feministek, że "uwielbiają mężczyzn", albo że nie mają wąsów.
              • tigertiger Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 25.02.11, 08:20
                nie dla wszytkich niestety sprawa jest tak oczywista jak dla Ciebie. I niestety nadal wiele kobiet musi udowadniać, że nie jest wielbłodem.
                • kocia_noga Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 25.02.11, 08:24
                  tigertiger napisała:

                  > nie dla wszytkich niestety sprawa jest tak oczywista jak dla Ciebie. I niestety
                  > nadal wiele kobiet musi udowadniać, że nie jest wielbłodem.

                  Im więcej udowadniania, tym mocniej utrwalony wizerunek wielbłąda.
                  • tigertiger Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 25.02.11, 08:48
                    kocia_noga napisała:

                    > Im więcej udowadniania, tym mocniej utrwalony wizerunek wielbłąda.

                    Żyjąc w danym społeczeństwie wszyscy jesteśmy świadomi stereotypów funkcjonujących w danej kulturze nawet jeśli ich nie wyznajemy. W związku z tym ma to wpływ na nasze zachowanie i wypowiedzi. My myślimy stereotypowo-feministka kojarzy się kobietą nie dbająca o swój wygląd , nienawidzącą mężczyzn. Psycholodzy wyróżniają 2 typy reakcji na obiekt z którym wiąże się stereotyp: 1 automatyczne przetwarzanie informacji a nie mamy wpływu na pojawienie się w naszym umyśle stereotypu w zetknięciu z obiektem. (np. feministka to wróg meżczyn) i kontrolowane przetwarzanie informacji a ludzie, którzy nie są głęboko uprzedzeni, kontrolują proces pojawiania się w ich umyśle stereotypów i potrafią je stłumić lub pominąć. Stereotypy jednak zawsze pojawiają się w naszym umyśle, nawet jeśli uważamy się za osoby otwarte i odrzucające stereotypy. Jeśli jesteśmy zaabsorbowani, przygnębieni lub roztargnieni, wówczas kontrolowane przetwarzanie informacji może nie zostać uruchomione.
                    • kocia_noga Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 25.02.11, 09:10
                      tigertiger napisała:

                      powtarzając stereotypowe treści umacniamy je.
                      Murzyni złamali stereotypy przez osiągnięcia w różnych dziedzinach - sporcie, nauce, polityce, sztuce. Nie pzrez kampanie "Nie jesteśmy upośledzonymi umysłowo małpoludami z Afryki".
                      W podanych pzrez ciebie przykładach Bohosiewicz robi marną robotę. Z jednej strony wykazuje się odwagą, z drugiej umacnia stereotypy. Pindzie, które się odżegnują, robią mniej więcej to samo w skutkach - z jednej strony w ogóle kojarzą znane gęby z feminizmem ( zapamiętywane jest, że gwiazdaX czy Y mówiła coś o sobie w związku z feminzimem, a to znaczy, że f. i gwiazdy chodzą w parze), z drugiej podtrzymują ludowe pzresądy.
                      • tigertiger Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 25.02.11, 09:47
                        No tak tylko, że mużyni nie muszą deklarować że są mużynami lub zaprzeczać temu to poprostu widać na pierwszy rzut oka, w przypadku femistki sprawa nei jest tak ewidentna wiec pozostaje jej opowiadać się za lub przeciw w zależnosci jaki sam ma do tego stosunek. Podbnie jest z osbami homosekualnymi ich wygląd wcale nie musi być oczywsty wiec mogą wyjść z szafy lub nie. Gdy w wywiadzie aktorka czy artystka jest pytania o to czy jest feministką, odpowiada na nie tak jak w danym momęcie czuje i jak pojmuje sam swój feminizm lub jak usprawiedliwia się, a dzieje sie tak bo od sterotypów nikt nie jest wolny, a pytanie takie czesto pada w nawiązaniu do jej roli czy tekstu więc nei jest to przemyslan i przygotowana odpowiedz tylko odruchowa reakcjia. Mam wiecje zrozumienia dla takich wypowiedzi, pewnei dla tego, że sam nie jestem idealna i perfekcyjna od jestem zwykłym człowiekiem.
                        • kocia_noga Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 25.02.11, 10:11
                          Oczywiście, ale jakie wypowiedzi warto upowszechniać, nad tym można pomyśleć.
                          • tigertiger Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 25.02.11, 10:36
                            Tak, to by była idealna sytuacja. A wiara w idealne rozwązania to utopia.
    • tully.makker Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 24.02.11, 23:05
      Czuje, ze jak jeszcze raz przeczytam, ze ktos jest feminstka, a jednak goli pachy, to dokonam masowego mordu.
      • evita_duarte Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 25.02.11, 19:26
        tully.makker napisała:

        > Czuje, ze jak jeszcze raz przeczytam, ze ktos jest feminstka, a jednak goli pa
        > chy, to dokonam masowego mordu.

        Kazdy medrzec ludowy Ci powie, ze na niegoleniu pach polega feminizm. Aha i nie morduj ale ja tez jestem feministka a "jednak gole pachy" ;)
    • berta-live Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 24.02.11, 23:40
      Jej mąż to na te zakupy chodzi chyba jak mu piwska w lodówce zabraknie. Łatwo być feministką, jak się ma tyle kasy co ona. Takich feministek mamy od groma, z królową brytyjską na czele. Problemem jest szara Kowalska, której nie stać ani na gosposie, ani na nianie, ani nawet na to, żeby być sponsorką swojego męża, czy chociażby być w stanie umożliwić mu popławnienie się w blasku małżonkowej sławy i pozycji społecznej.
      • tigertiger Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 25.02.11, 06:31
        No tak to teraz w ramach nie istniejacej solidrności jajników dokopać femistce bo jej się udalo i ma lepiej jak inni. Jakie to Polskie. No to na szfot ze wszytkimi innymi dziąłaczkami wyśmeijmy je są w mediach i sa rozpoznawlane, co gorsza mają meżów, któży to akceptują i pieniądze. Panie Środa , Graff, Bochniaż - łatwo wam być feministkami w takich warunkach? oj tak oplujmy je wszytkie. Zlekceważmy wszytkie feministki, którym jest za łatwo, którym się udało, które ciezką praca sie wybiły, które z posród wielu innych kandydatek i kandydatów w swym zawodzie odniosły sukces. Udało się im pewnei były nie uczciwe wiec teraz są juz przeciw nam, a nei znami, sa po za nawiasem burżujki jedne twuu. Przepraszam za sarkazm, ale nie mogłam inaczej:)
      • tigertiger Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 25.02.11, 07:18
        berta-live napisała:
        Łatwo być feministką, jak się ma tyle kasy co ona.

        Nie łatwo być femistką, nie łatwo ostatecznie zdefiniować feminizmu i napewno nie łatwo się identyfikować z feminimem. A o to przykłady tych, którym nie łatwo:

        Nie jestem feministką, uważam, że współpraca kobiet i mężczyzn w życiu codziennym i zawodowym jest bardzo potrzebna - Beata Tyszkiewicz
        Osobiście czuję się totalnie swobodna. Naprawdę nie muszę brać do ręki sztandaru i chodzić na manify, gdyż uważam, że moja wolność jako kobiety zależy tylko ode mnie. Ja tę wolność mam, mogę wszystko, co tylko będzie mi się chciało. – Katarzyna Nosowska
        Jestem przeciwniczką ruchów typu wyzwolenie kobiet. Nigdy nie byłam osobą zniewoloną, by poczuć się wyzwoloną. – Agnieszka Chylińska
        Zdecydowanie nie jestem feministką i nie podzielam poglądu, że kobiety powinny być samowystarczalne. Mężczyźni są nam bardzo potrzebni! – Anna Dereszowska
        Przez tę piosenkę często myślano o mnie w kategoriach feministki. Próbowałam z tym walczyć. Dlatego moja najnowsza płytą nie jest adresowana tylko do kobiet, jak mój poprzedni album. Na tym krążku nawet facet znajdzie cząstkę siebie - Kasia Cerekwicka.

        Teraz przykłady feministek z z astrzeżeniami -bo nie jest łatwo:):

        Jeśli jestem feministką, to w tym sensie, że nie widzę żadnych przeszkód, by robić to, co chcę robić. Jeśli chcę wbijać gwoździe, wbijam, jeśli chcę czytać książki, czytam. Ale nie mam potrzeby iść na barykady.- Anna Mucha
        Jestem feministką, ale z tego gatunku, który uwielbia mężczyzn. –Gabriela Kownacka
        Oraz przykłady świadomych siebie i definicji feminizmu kobiet:
        Jestem feministką . Niestety, u nas jest to pojęcie ośmieszone. Dla mnie feminizm jest podstawą, która nie pozwala mi się zgadzać, żeby mężczyzna tylko z racji płci był wyżej sytuowany na jakiejkolwiek drabinie społecznej, ekonomicznej czy moralnej ode mnie tylko dlatego, że ma w genach XY a nie XX. – Renata Dancewicz
        Oczywiście, że jestem feministką! Chcę żebyśmy się pięknie od siebie różnili i szanowali nawzajem. Kobiety mężczyzn i odwrotnie. I rozumieli, że czasem po prostu nie możemy się dogadać. –Joanna Brodzik
        A na koniec przykład matki wszechpolki, feministki :)
        Jestem feministką. Feminizm oznacza afirmację kobiecości i troskę o prawdziwe problemy kobiet. Szkoda, że to pojęcie zawłaszczyły lewackie anarchistki. – Barbara Giertych
        • berta-live Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 25.02.11, 09:47
          One wszystkie są feministki, bez względu na to jak się same deklarują. Zarabiają na siebie, pracują, wykształciły się, korzystają z prawa własności i wyborczego, są samowystarczalne. W najmniejszym stopniu nie są zależne od mężów, chyba, że akurat zdarzyło im się hajtnąć np z reżyserem, który jest na topie i wpływowy. I tak samo feministkami są wszystkie Kowalskie, które codziennie na 8 idą do pracy, dostają za to wypłatę, którą samodzielnie dysponują.

          Natomiast feministce bogatej jest łatwiej, bo może w pełni korzystać ze zdobyczy feminizmu. Nie musi po pracy zarobkowej podejmować pracy na drugi etat i posługiwać panu mężowi, ze strachu, żeby ten przypadkiem nie znalazł sobie kogoś innego. Albo samodzielnie zajmować się domem i dziećmi, bo nie ma mocy, żeby pana męża z kanapy wysadzić i pogonić do roboty. Może też w pełni poświęcić się swojemu rozwojowi.
          Po pierwsze zarabia tyle, że nawet jak ten mąż odejdzie to sobie poradzi.
          Po drugie przebywa w takim środowisku i ma taki potencjał, że jak jeden mąż jeszcze dobrze nie wyjdzie, to pojawi się już następny.
          Po trzecie ma tyle kasy, że nie musi się handryczyć z mężem o podział obowiązków. Najczęściej żadne z nich nic w domu nie robi.
          Po czwarte ma służbę, więc jest gościem w swoim domu a nie domownikiem, więc może sobie nawet na noc nie wracać i nikt tego nawet nie zauważy. Podobnie, w każdym momencie może spakować walizki i wyjechać na pół roku na drugi koniec świata nie przejmując się tym, co się stanie z domem i rodziną.
          • tigertiger Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 25.02.11, 09:50
            berta-live napisała:

            > One wszystkie są feministki, bez względu na to jak się same deklarują. Zarabiaj
            > ą na siebie, pracują, wykształciły się, korzystają z prawa własności i wyborcze
            > go, są samowystarczalne.

            Otuż To:) No ale perioratywny sterotyp femiztki robi swoje.
            • liveonjapanesetv Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 25.02.11, 22:01
              A ja jestem gruba, brzydka, wasy zakrecam na lokowke. Smutne jest to, ze jestem dla spoleczenstwa mniej wartosciowym przykladem feministki, ba, moze nawet odstraszam! Przeciez feminizm powinien byc dla wszystkich ludzi wazny. Szkoda, ze trzeba sie tak odzegnywac, zeby sobie przypadkiem etykietki babochlopa nie przykleic, bo to takie ohydne; a nuz ktos pomysli, ze pach nie gole. I automatycznie dyskryminacja tych, co nie gola. Tak samo jest zreszta z homoseksualistami"Ja do nich nic nie mam, ale nie jestem, zeby nie bylo, nie jestem, sie odzegnuje na wstepie od tych wspanialych ludzi". Wiem, ze chodzi o to, ze walka ze stereotypem, ze rozne twarze feminizmu, ale gdzies to ma nieprzyjemny smrodek.
              • tigertiger Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 26.02.11, 10:47
                jasna sprawa, że śmierdzi, bo sterotyp jest swoistym „chodzeniem na skróty” przy
                poznawaniu osób - nasz system poznawczy nie jest w stanie ogarnac całej
                rzeczywistosci, wszystkich zawartych w niej informacji, systemów wiedzy, stad
                sa one koniecznoscią. Generalizacja odnoszaca sie do grupy, w ramach której identyczne
                cechy zostaja przypisane wszystkim członkom grupy, bez wzgledu na rzeczywiste różnice. A więc tworzą sie uprzedzenia czyli cos, co wpływa na nasze poznanie, zanim
                zetkniemy sie z obiektem, którego dotyczy (osoby, ideii). Podstawą uprzedzenia jest posiadanie
                stosunku emocjonalnego przed zetknieciem sie z obiektem uprzedzenia. Stąd trudno się dziwić, ze walka ze sterotypem jest czesto poprzedzona zarzekaniem się, wykluczaniem i w koncu tym samym utrwalaniem sterotypu. Oczywiscie, że zarówno feministki są przerózne jak i honosekualiści także, kobiety- kierowcy rózne itd. Dlatego gdy jedna napisze, ze jest feministką wąsatą i grubą, a druga super sekis laską to obie maja prawo sie nimi czuć bo ostatecznie nie chodzi o to jakie sa na zewnątrz, a jaką kierują sie filozofią w życiu. Poste ten jest lekim puszczeniem oka i prowokacją do dyskusji, a nie prubą zaprzeczenia jednego sterotypu drugim.
                • bene_gesserit Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 26.02.11, 20:38
                  Jak to jest - sorry za osobisty wtret i OT - ze niektore posty wychodza ci zupelnie bez bledu, a inne przeciwnie?
                  • kocia_noga Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 26.02.11, 20:45
                    bene_gesserit napisała:

                    > Jak to jest - sorry za osobisty wtret i OT - ze niektore posty wychodza ci zupe
                    > lnie bez bledu, a inne przeciwnie?

                    ctrl+c,ctrl+v
                    • tigertiger Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 26.02.11, 22:04
                      kocia_noga napisała:

                      > ctrl+c,ctrl+v

                      Czy coś sugerujesz? a moze tylko drwisz?
                      było by lepiej gdybyś wypowiadała się w swoim imieniu, ja adwokatki nie potrzebuję.
                      • kocia_noga Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 27.02.11, 10:24
                        tigertiger napisała:

                        > kocia_noga napisała:
                        >
                        > > ctrl+c,ctrl+v
                        >
                        > Czy coś sugerujesz? a moze tylko drwisz?
                        > było by lepiej gdybyś wypowiadała się w swoim imieniu, ja adwokatki nie potrzeb
                        > uję.

                        Zajmowałaś się przez 10 lat reklamą i PR , czy wkleiłaś w innym wątku gotowy tekst.
                        Mam przypuszczenie, że niektóre teksty wklejasz właśnie bez cudzysłowu, ani inforamcji, że pochodzą od kogo innego.
                        A twoje błędy, owszem, utrudniają odbiór tekstu.
                  • tigertiger Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 26.02.11, 21:43
                    Ty mnie pytasz?
                  • tigertiger Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 26.02.11, 22:00
                    Jestem dylektyczką,dysgrafką i nie zawsze chce mi się tekst przenosić do worda by skorygować bęłdy, czasami kopjuje jakies definicje czy badania bo pisanie bezbłędne sprawia mi więcej trudności niż komuś kto nie boryka się z tym problemem. Miałam nadzieję, że nie spotkam się na forum feminstycznym z dyskryminacją z tego powodu, ale są tacy którym to przeszkadza i ewentualne argumenty merytoryczne, które przytaczma są wyśmiewane tekstem dotyczacym jej zawartosci ortograficznej czy literówkom. Gdy nie mam czasu i reaguje spontanicznie bęłdów jest wiecej, gdy mam czas stara się sprawdzac błedy w tekscie i przenosze go z worda tu. Dla wielu pisanie z błędami świadczy o niechlujstwie i nie są wyrozumiali. Staram sie tym nei przejmować, ale czasami wiem, ze to jest konieczne jeśli nieche być traktowana lekcewarzaco, a ma rzeczowe argumenty do przedstawienia.
                    • bene_gesserit Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 27.02.11, 00:44
                      Ok, rozumiem.
                      Mi tam, o ile to co piszesz jest zrozumiale, bledy nie przeszkadzaja. Chociaz jestem zdania, ze jesli cos skads kopiujesz, to warto by podac linka albo chociaz cudzyslow.
                      • tigertiger Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 27.02.11, 06:14
                        Tak też czynię. Gdy sie na coś lub kogoś powołuję to jest link lub cytat. Tłumaczyłam tylko skąd róznice w pisowni w moich wpisach. Czasem są one moją własną wypowiedzią tylko sprawdzoną uprzednio (tłumczyłam to w poprzednim wpisie). Nie bywałam do tej pory na forach właśnie z powodu problemów z wyrazaniem się w formie pisemnej, od niecalego miesiąc się tu zarejestrowałam i na po czatku nie zawsze cytowałam definicje czy badania, teraz już przestrzgam tej zasady. Wiem, że więkrzość forumowiczek/czów nie uwag do mojej pisowani i wiem, że nieraz przez ilość literówek mój wis przestaje byc czytelny, dlatego gdy chcę się czasem wypowiedzić merytorycznie to dbam także o ortografię, jeśli to tylko "potoczna rozmowa" jak teraz nie wkładam w nią tyle starań.
          • tigertiger Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 25.02.11, 09:53
            > Natomiast feministce bogatej jest łatwiej, bo może w pełni korzystać ze zdobycz
            > y feminizmu. Nie musi po pracy zarobkowej podejmować pracy na drugi etat i posł
            > ugiwać panu mężowi, ze strachu, żeby ten przypadkiem nie znalazł sobie kogoś in
            > nego. Albo samodzielnie zajmować się domem i dziećmi, bo nie ma mocy, żeby pana
            > męża z kanapy wysadzić i pogonić do roboty. Może też w pełni poświęcić się swo
            > jemu rozwojowi.
            Ależ coraz wiecje kobiet wsłcześnie deklaruje, ze chcą być utryzmankami i prowadzic dom. Nie kazad kobieta pragnie być niezależna. Tylko to jest sprawa ich wyboru na szczescie:)
            • kocia_noga Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 25.02.11, 10:14
              Coraz częsciej? Myślę, że deklaracje typu "chciałabym żyć w XVIII wieku, nosić śliczne krynoliny, być obsypywana różami i noszona w lektyce przez służbę" są wieczne i zawsze chrakteryzują idiotki.
              • tigertiger Re: Sonia B.- matka, żona, feministaka 25.02.11, 10:44

                > Coraz częsciej? Myślę, że deklaracje typu "chciałabym żyć w XVIII wieku, nosić
                > śliczne krynoliny, być obsypywana różami i noszona w lektyce przez służbę" są w
                > ieczne i zawsze chrakteryzują idiotki.

                Te które sa utrzymankami bogatych mężów, leżą pachną i wzdychają do boga pieniądza i matki mamony uważają, że sa przebieglejsze i piękniejsze od tych które same chcą na siebie ciężko pracować. Te które spełniają się jako gospodynie domowe i matki chołdujące tradycyjnym rolom uważają, że spełniły sie jako kobiety i ich życie ma sesn w zgdzodzie z boskim podziałem na role. Punkt widzenia zależny jest od punktu siedzenia. Dla każdego jego własny punkt widzenia jest madrzejszy i leprzy niż innych.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja