bene_gesserit Re: Jak postrzegają nas faceci ? 04.03.11, 16:20 Ania nienajlepiej wspomina ich pierwsze spotkanie w jej domu. – Dobrze ubrany, zadbany, sympatyczny i ładnie pachnial. Wydawało mi się, że ten wieczór spędzę na jakims niezobowiązującym flircie zakonczonym rownie niezobowiązujacym, fajnym seksem. Tymczasem facet od progu zrobil oczy jak spodki. Biegał z pokoju do pokoju i w zdumieniu zasypywal mnie pytaniami, czy te wszystkie ksiazki sa moje i rzeczywiscie czy wszystkie przeczytalam. Biedak byl w szoku (śmiech). W dodatku potwornie bal sie Kici - jak przyszla go obwachac, to zaczal krzyczec - a kysz, a kysz. Jak ją zamknelam w lazience to stwierdzil, ze kotow nie powinno sie trzymac w domu, bo przegryzaja tchawice podczas snu (śmiech). Od razu zaczal sie rządzic - jak mu podsunelam talerzyk, kiedy wzial ciasto, to sie obruszyl, ze w domu mama mu pozwala jesc bez talerzyka, a potem - nie wiem czemu - zaczal sciagac koc z sofy, bo 'kolorystycznie nie wspolgrał z obiciem'. Straszne. Równie dramatyczny był nasz pierwszy seks. Po pierwsze rozebral sie, ale zostal w skarpetkach, bo 'stopy mu marzną'. Wygladal jak w niemieckiego pormola z lat 70tych. Silam powstrzymywalam sie, zeby nie zaczac sie smiac. W łóżku zachowywal sie tez jakby gral w porno - robil dziwne miny, teatralnie stękał, byl potwornie niedelikatny i zalezalo mu chyba tylko na tym, zebym mu zrobila laskę. Dno, tragedia - nie wiedzialam, czy sie smiac, czy współczuć - opowiada. Szybko tez wyszło, ze Marcin jest pracoholikiem i edukacje kulturalna skonczyl w LO, a do kina chodzi 'po to, zeby sie zrelaksowac', czyli na filmy dla idiotow, srednio raz na rok. Probowalam mu pozyczyc pare ksiazek na plytach (nie czyta, ale moze posluchac w samochodzie) - ale strasznie sie wtedy wkurzył! Nie bedziesz mnie feministycznie edukowac, co to to nie, ja tego nie potrzebuje! - krzyczał. Nawet nie dal sobie wytlumaczyc, ze podsuwam mu klasyke dla doroslych, a nie prace z teorii gender. Poszlam z nim kiedys do znajomych - alez to byla porazka! Zgadalismy sie w kuchni o nowosciach wydawniczych, porownywalismy mlodych pisarzy amerykanskich z polskimi, fascynujacy temat, wszyscy sie wciagneli, ale nie on. Najwyrazniej byl wkurzony, ze nie jest w centrum uwagi, zaczal nam przerywac i opowiadac jakies zenujace seksisowskie dowcipy. Najadlam sie wstydu za niego. Wyszlismy, a on na schodach zrobil mi awanture, ze powinnam sie nim zajmowac, jesli zapraszam go do swoich znajomych, a nie dyskutowac o jakis bzdurach. Druga w nocy, a on wrzeszczal jak piecioletni bachor. Nie wiem - moze jemu sie wydawalo, ze zalezy mu na zyciu, w ktorym jest cos wiecej, niz praca angazujaca dziewiecdziesiat godzin na tydzien i przechwalanki z kolegami nt samochodow, komorek i dziewczyn, ale to najwyrazniej go przeroslo. A w zyciu by sie przed nikim - takze przed soba - nie przyznal, ze 'byc' jest co najmniej tak samo wazne, jak 'miec'. Odpowiedz Link Zgłoś
szczurbert Re: Jak postrzegają nas faceci ? 04.03.11, 16:52 Przerysowujesz, ale fajnie się czyta :) Odpowiedz Link Zgłoś
rozczochrany_jelonek Re: Jak postrzegają nas faceci ? 05.03.11, 08:10 benek ma fantazję :) ... co tydzień jest ekspertem w innej dziedzinie :D Odpowiedz Link Zgłoś
megaron2 ciężkie czasy dla feministek 04.03.11, 23:21 Poczytajcie tu: wyborcza.pl/1,75476,9199258,Coraz_nizsza_cena_seksu.html Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 ........... 07.03.11, 22:08 "Wszędzie stosy książek, gazet, nieznośny kocur" To fakt rzadko poruszany, a znaczący - stare panny często hodują jakieś piekielne koty, które wprowadzają w ich mieszkaniach formalny terror. Diabli wiedzą skąd biorą te bestie. Być może tu tkwią korzenie wiary w kota jako wiernego towarzysza czarownicy. Odpowiedz Link Zgłoś
bekon6 Re: ........... 08.03.11, 13:33 nie tylko stare panny rozwodki rowniez - wiem z doswiadczenia Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: ........... 08.03.11, 15:53 bekon6 napisał: > nie tylko stare panny rozwodki rowniez - wiem z doswiadczenia Może więc taki rozpuszczony kocur to dla nich jakiś substytut mężczyzny? Odpowiedz Link Zgłoś
bekon6 Re: ........... 08.03.11, 17:23 Mozliwe, nie zastanawialem sie. Bynajmniej smierdzialo kocia uryna w calym domu. Zauwazylem rowniez ze swoje troski, bledy zyciowe probuja zrzucac na mezczyzn Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: ........... 08.03.11, 17:40 bekon6 napisał: > Mozliwe, nie zastanawialem sie. Bynajmniej smierdzialo kocia uryna w calym domu Czyli zupełnie nie śmierdziało kocią uryną Bezsensowne sięganie po bynajmniej tam, gdzie musi się pojawić przynajmniej, dobrze ilustruje anegdota o przepijających do siebie kumplach (przytoczona przez prof. Witolda Doroszewskiego w poradniku językowym „O kulturę słowa”, t. 3, Warszawa 1979), kiedy to jeden mówi: „W wasze ręce, kumie, perswaduję”, a drugi odpowiada: „Bynajmniej”. W pierwszej kolejności trzeba sobie uświadomić, co znaczy bynajmniej i w jakiej konstrukcji gramatycznej można się nim posłużyć. Najczęściej występuje on z przeczeniem nie i wtedy znaczy ‘wcale nie; zupełnie nie; ani trochę’. Można go także użyć po zaprzeczonym czasownikiem. obcyjezykpolski.interia.pl/?md=archive&id=315 Odpowiedz Link Zgłoś