Kobieta w czasach PRL.

10.03.11, 12:24
Czy to możliwe, że w PRL było większe równouprawnienie niż teraz? tnij.com/prl375
    • jael53 Re: Kobieta w czasach PRL. 10.03.11, 13:07
      A dlaczego niemożliwe? PRL miała swoje akcje afirmatywne; prawda, że topornie połączone z akcjami dyskryminacyjnymi. Zauważanie potrzeb kobiet było elementem tych akcji. W tej dziedzinie nawet nie wyklinano wszystkiego, co przedwojenne - dlatego np. całkiem dobrze działało Towarzystwo Świadomego Macierzyństwa.
      • kocia_noga Re: Kobieta w czasach PRL. 10.03.11, 13:36
        Okres PRL można podzielić na 5 dekad, każda miała inny charakter, dlatego mówienie o PRL hurtem może prowadzić do nieporozumień.
        Oczywiście, że paluszkiem pokazywano kobietom, że mogą, mają prawo itd, ale jednocześnie prawo to było im darowane przez władzę ludową, czyli jakby bezpłciową, ale przecież sprawowaną przez mężczyzn. Czyli miały być wdzięczne za przywilej. W pierwszych dekadach po wojnie było to bardzo wiele, zwłaszcza dla kobiet wiejskich. Nie jest do końca prawdą, że nikt nie zdejmował z nas obowiązków tradycyjnych - były rozmaite akcje zachęcania męŻczyzn, świadomego ojcostwa itp (słynne "Ludwiku do rondla" - to stąd nazwa płynu do mycia naczyń), promowania partnerstwa w rodzinie.
        Potem, w latach 70. i 80. było ciut inaczej, władza chciała być bardziej światowa, nie dbano tak o interesy ogółu, pojawiły się elity, ludzie bogaci i wszelkie działania typowe dla czasów Gomułki, adresowane do ludzi biednych i prostych były równo obśmiewane, jako symbole obciachu. To wtedy przecież tworzył Bareja.
        W pierwszym okresie budowano żłobki, przedszkola, świetlice dla dzieci, dbano o świadome macierzyństwo, usunąć ciążę możnabyło ze względów społecznych, środki antykoncepcyjne powszechnie dostępne, w czasopismach kobiecych mnóstwo informacji przydatnych kobietom, medyczne, prawne, psychologiczne - jasne, że na poziomie tamtych czasów, ale nie cofnięte czasowo w stosunku do wiedzy zachodniej. W końcu (zdaje się) lat 70. wprowadzono trzyletni płatny urlop wychowawchy, po którym możnabyło wrócić na dotychczasowo zajmowane stanowisko.
        Z drugiej zaś strony obyczajowość nie zmienia się tak szybko, kościół katolicki miał olbrzymi wpływ zwłaszcza na ludność wiejską i słabo wykształconą, ale gromadził też ludzi niezadowolonych z systemu, podgrzewając opinię publiczną i będąc jedyna instytucją całkowicie w tych sprawch bezkarną. No i rządzili faceci w swoich jednopłciowych klikach.
        Ciężko podsumować cały ten okres jednym zdaniem; teraz pod wieloma względami jest dużo gorzej, ale kobiety mogły poczuć wreszcie swoją siłę, wtedy były jedynie obdarzane łaskami.
        • ikcort Re: Kobieta w czasach PRL. 20.03.11, 16:33
          > W pierwszym okresie budowano żłobki, przedszkola, świetlice dla dzieci, dbano o
          > świadome macierzyństwo, usunąć ciążę można było ze względów społecznych

          Usunąć ciążę "ze względów społecznych" można było w PRL-u od roku '56. W pierwszym okresie, czyli za czasów stalinowskich, ustawa o przerywaniu ciąży miała brzmienie mniej więcej takie, jak dziś.
          • kocia_noga Re: Kobieta w czasach PRL. 20.03.11, 20:35
            ikcort napisał:

            > > W pierwszym okresie budowano żłobki, przedszkola, świetlice dla dzieci, d
            > bano o
            > > świadome macierzyństwo, usunąć ciążę można było ze względów społecznych
            >
            > Usunąć ciążę "ze względów społecznych" można było w PRL-u od roku '56. W pierws
            > zym okresie, czyli za czasów stalinowskich, ustawa o przerywaniu ciąży miała br
            > zmienie mniej więcej takie, jak dziś.
            >

            Oczywiście.
      • eldritch_palmer Re: Kobieta w czasach PRL. 10.03.11, 13:36
        W związku z tym mam (być może naiwne) pytanie. Czy kobietom pod tym względem było lepiej teraz czy wtedy? Pozdrawiam serdecznie.
        • kocia_noga Re: Kobieta w czasach PRL. 10.03.11, 13:38

          Pod jakim względem? Którym kobietom?
    • berta-live Re: Kobieta w czasach PRL. 10.03.11, 15:41
      Czy ja wiem czy większe. Nie przypominam sobie ani jednej pani pierwszej sekretarz. I to nie tylko w PRL ale w żadnym innym państwie bloku wschodniego.

      Cała reszta, jak zezwolenie na pracę zarobkową kobiet i dostęp antykoncepcji czy aborcji, była podyktowana wymogami ekonomicznymi a nie ideologicznymi. Kobietom było o tyle łatwiej, że to głównie one zyskiwały na modelu "czy się stoi czy się leży...". To one w pierwszym okresie macierzyństwa mogły bez stresu iść na chorobowe, wychowawcze, wcześniej się z pracy zrywać, itp.
      Ale z drugiej strony mało kto żył z państwowej pensji. Ludzie kombinowali jak mogli, albo fuchy, albo kontrakty zagraniczne, albo saksy i handle przemycanym towarem zza granicy, czy dolarami. A to była domena mężczyzn. I znowu to oni byli głównymi sponsorami ogniska domowego a kobieca praca była traktowana jak hobby znudzonej żony.
      • kocia_noga Re: Kobieta w czasach PRL. 10.03.11, 15:58
        Tych kombinujących nie było tak wielu, jak opisujesz. Wiele praw przyznanych kobietom nie wynikało z potrzeb gospodarki, tylko i wyłącznie z ideologii, na przykład trzyletnie płatne urlopy wychowawcze z prawem powrotu na stanowisko.
        Jesli ktoś kombinował, to nie mężczyźni (skąd wzięłaś taki pomysł?) lecz wszyscy. Kobiety jeżdziły na saksy sprzątać i bawić dzieci, zbierać borówki i szparagi, oraz na handel, faceci do prac fizycznych i handlować. Kobiety dorabiały robieniem na drutach i szyciem (sama tak robiłam), faceci jakimś drobnym rzemiosłem typu - półkę sklecę, auto naprawię.
        • kocia_noga Re: Kobieta w czasach PRL. 10.03.11, 16:29
          eldritch, poza spamowaniem, zajrzyj tu jeszcze w celu pogawędki.
          • eldritch_palmer Re: Kobieta w czasach PRL. 10.03.11, 16:59
            Poza spamowaniem zaglądam tutaj, bez obaw ^^

            Kiedy pisałem "kobietom" miałem na myśli płeć ogólnie, nie warstwę społeczną.
            Pytanie przyszło mi do głowy, kiedy zacząłem się zastanawiać ogólnie nad poprzednim systemem. Konkretyzując - czy poza wolnymi wyborami, uwolnieniem rynku etc. sytuacja kobiet uległa poprawie czy też nie? Zgodzę się, że nie było kobiet-sekretarzy, a dziś mamy coraz więcej kobiet-prezesów (i dobrze). Pensje jednak ie są chyba jeszcze zrównane z męskimi?
        • berta-live Re: Kobieta w czasach PRL. 10.03.11, 17:11
          Tak jak pisałaś wcześniej, wszystko zależy od tego o jakim okresie PRL mówimy. Lata 50 i 60 mentalnie niczym nie różniły się od lat przedwojennych. Większość kobiet nie pracowała. Pracowały tylko te, które musiały ze względów finansowych. Finanse rodziny były na głowie mężczyzn.
          W latach 70 i 80 już prawie wszystkie kobiety pracowały, ale też zaczął się okres ostrego kombinowania, kontraktów zagranicznych i łatwiejszego dostępu do paszportów i wyjazdów. I zdecydowanie częściej na te kontrakty np do Kuwejtu czy Algierii załapywali się mężczyźni. I też częściej mężczyźni zajmowali się handlem przemycanym towarem. I mówię tu o handlu na szeroką skalę, nie zakupie 50 par majtek na Węgrzech i sprzedawaniu ich na placu w Polsce. I też częściej mężczyźni niż kobiety mieli jakieś dyrektorskie stołki i robili jakieś lewe interesy.
          • kocia_noga Re: Kobieta w czasach PRL. 10.03.11, 18:30
            berta-live napisała:

            > Tak jak pisałaś wcześniej, wszystko zależy od tego o jakim okresie PRL mówimy.
            > Lata 50 i 60 mentalnie niczym nie różniły się od lat przedwojennych. Większość
            > kobiet nie pracowała. Pracowały tylko te, które musiały ze względów finansowych
            > . Finanse rodziny były na głowie mężczyzn.

            Pie...., z moich krewnych, ciotek, sąsiadek prawie wszystkie pracowały. Po wojnie brak było rąk do pracy. Kiedy zaczynałam podstawówkę, za czasów Gomółki, wstydziłam się odpowiadając pzry klasie, że moja mama nie pracuje i miałam o to do niej pretensję. Albowiem inne matki koleżanek pracowały.

            > W latach 70 i 80 już prawie wszystkie kobiety pracowały, ale też zaczął się okr
            > es ostrego kombinowania, kontraktów zagranicznych i łatwiejszego dostępu do pas
            > zportów i wyjazdów.

            I zdecydowanie częściej na te kontrakty np do Kuwejtu czy A
            > lgierii załapywali się mężczyźni. I też częściej mężczyźni zajmowali się handle
            > m przemycanym towarem. I mówię tu o handlu na szeroką skalę, nie zakupie 50 par
            > majtek na Węgrzech i sprzedawaniu ich na placu w Polsce. I też częściej mężczy
            > źni niż kobiety mieli jakieś dyrektorskie stołki i robili jakieś lewe interesy.

            z tym się zgodzę - owszem, duże transakcje, duże pieniądze i zarobki w Kuwejcie albo choćby na Węgrzech to faceci.
            • berta-live Re: Kobieta w czasach PRL. 10.03.11, 19:26
              Lata 50 i 60 to okres młodości i dojrzałości mojej babci, jej sióstr i ich znajomych. Żadna się pracą nie skalała. Być może zależy to od miejscowości. Ja mogę powiedzieć o Krakowie i reszcie małopolski. Chociaż jedna z moich ciotek jako żona wojskowego, to jeździła sobie po całym kraju, w zależności gdzie jej męża akurat wysłali. I z jej opowieści wynika, że gdziekolwiek by nie była to w sąsiedztwie miała same kury domowe. I to nawet nie były kobiety obarczone gromadką dzieci i wielkimi domami. Część z nich ledwo koniec z końcem wiązała i dodatkowa pensja bardzo by się im przydała.
              • jael53 Re: Kobieta w czasach PRL. 10.03.11, 20:52
                Zasadniczo zaraz po wojnie zaczynały pracować i kobiety bardzo dobrze wykształcone, i bardzo proste. te wykształcone - jak wszyscy - dostawały nakazy pracy; i nie było rzadkością, że kierowano je na "odcinki frontowe" - zakładać ośrodki zdrowia i szkoły tam, gdzie wcześniej nawet jak kto o lekarzach i szkole słyszał, to i tak nie wierzył.
                Osobliwe było to (i tu Berta dobrze pamięta), że np. do służby zdrowia, do N. Huty w budowie, kierowano lekarski warszawskie. Był to też chyba jakiś sposób na "mieszanie" w społecznym kotle.

                Po roku 1990 zabrano się ochoczo do "wtórnego udomowienia kobiet", oczywiście bez pytania o zdanie. Nazywa się to "kompromis społeczny".
          • policjawkrainieczarow Re: Kobieta w czasach PRL. 17.03.11, 05:15
            I mówię tu o handlu na szeroką skalę, nie zakupie 50 par
            > majtek na Węgrzech i sprzedawaniu ich na placu w Polsce. I też częściej mężczy
            > źni niż kobiety mieli jakieś dyrektorskie stołki i robili jakieś lewe interesy

            to sie zdecyduj, czy piszesz o kombinowaniu na szeroką skalę, czy o kombinowaniu męskim, w strefie dyrektorsko-kontraktowej, które z założenia nie było dostępne szerszej społeczności, no bo jaki procent ludzi był derektorami czy inzynierami z wizami do krajów atrakcyjniejszych niz Czechosłowacja?
    • maitresse.d.un.francais Spamer, o: 10.03.11, 17:20
      forum.gazeta.pl/forum/w,650,123075054,123075054,Jak_zamienic_ciuch_w_cos_oryginalnego_.html
      • kocia_noga Re: Spamer, o: 10.03.11, 18:31
        No wiemy, wiemy, ale spamowana stronka wg mnie ciekawa :)
      • eldritch_palmer Re: Spamer, o: 10.03.11, 18:53
        Przecież ja się nawet za bardzo z tym nie kryję... A że uznałem, że materiał filmowy może Was drogie Panie zainteresować, to chyba nie jest jakaś masakryczna zbrodnia. Gdyby to jeszcze był link do jakiegoś "naciągackiego" serwisu to rozumiem. A tak wywiązała się ciekawa moim prywatnym zdaniem dyskusja, ponawiam moje pytanie, które szczególnie mocno jest kierowane do Pań pamiętających dobrze nieboszczkę komunę. Chodzi mi o indywidualne podejście i punkt widzenia

        Co do stronki faktycznie fajna i ukierunkowana mocno na walkę z jakimkolwiek przejawem dyskryminacji i nietolerancji :)

        Pozdrawiam serdecznie,
        Wredny Spamer :)
        • nihil-istka Irena Kwiatkowska.... 10.03.11, 18:58
          ..... kobieta pracujaca PRL
        • jael53 Re: Spamer, o: 11.03.11, 11:43
          Spamer czy nie - skoro grzecznie pyta, odpowiedź nie jest występkiem.

          PRL to czasy (poza tym, że niejednolite) ogromnych zmian. Znam relacje ze wspomnianej już N. Huty w budowie - dotyczące zastanego poziomu życia, obyczajów, aspiracji ludzi. Nie ma się co czarować: na wielu zmianach tego czasu kobiety zyskały. Paradoksalnie - nawet na tym, co teraz widzimy jako tych czasów nieznośną pruderię.
          PRL programowo tępiła pornografię i wszelki sexbiznes. Dała prawną ochronę samotnym matkom. Ustalił się nowy obyczaj - "zaniedbywanie rodziny" stało się poważnym wykroczeniem. Jego status trudno określić - nie ujmował tego żaden kodeks; ale gdy np. kobieta poskarżyła się w zakładowej jednostce partyjnej, że mąż nie dba o nią i dzieci, a choćby, że ją "tylko" zdradza, były z tego grube nieprzyjemności.
          Mogły one być zresztą i bez skargi - ot, "kolektyw" sam z siebie, wiedząc, że ktoś ma jakiś romans (choć jest człekiem rodzinnym), ruszał do boju o naprawę moralności socjalistycznej.
          Była to całkowita odwrotność powszechnego wcześniej zwyczaju - że "godność kobiety" wymaga w takich okolicznościach zachowania kamiennej twarzy i nieprzyjmowania do wiadomości.
          • kocia_noga Re: Spamer, o: 11.03.11, 12:36
            Miałam krewnych w Nowej Hucie, potem licznych znajomych, mieszkałam też czas jakiś przy alejach róż. Te zebrania zakładowe to chyba we wczesnych latach 50-60, w kazdym razie pierwsze słyszę. Ale generalnie - tak, z mentalności przedwojennej, mocno obskuranckiej udało się dźwignąć tak, że prawie doganiamy Europę.
            Sprawy przemocy w rodzinie wtedy zaczęto traktować systemowo i publicznie omawiać, ochrona samotnego macierzyństwa (również wizerunku), promowanie partnerstwa, równouprawnienia - choćby tylko deklarowane, bardzo wpływały na świadomość.
            PRL to czasy hippisów i rewolucji obyczajowej, też należy o tym pamiętać.
            Ironią losu jest fakt, że najbardziej znany krakowski hippis niejaki Pies, teraz stał się betonowym kołkiem podpierającym moherstwo i w radio pieprzy, sama słyszałam na własne uszy, chociaż bywaliśmy w tym samym klubie Pod Ręką, że nie, żadnych narkotyków tam nie było, he he, skądżeby znowu, ot, dzieciaki popalały papierosy. Normalnie jakbym sięgła, tobym go w dupsko kopnęła.
          • eldritch_palmer Re: Spamer, o: 11.03.11, 17:47
            Dziękuję wszystkim Paniom, które zechciały się ustosunkować do pytania. Nieco mi to rozjaśniło omawianą kwestię.
            Do następnego spamowania chciałoby się rzec :)
            Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego weekendu!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja