kobiety "nawet"

23.03.11, 09:25
[i]Zdaniem socjologów, kobiety muszą być dwa razy lepsze od mężczyzn, bo trudniej im zrobić karierę. Dlatego panie przeważają na studiach wyższych, częściej niż mężczyźni się doszkalają, a nawet więcej czytają - to lit do artykułu "Rzeczpospolita". Jak silny pokutuje w społeczeństwie uprzedzenia do inteligencji kobiety, skoro funkcjonuje powszechne przekonanie, że kobieta musi być dwa razy leprze od mężczyzn aby zrobić karierę, ale najlepsze w tym tekście jest stwierdzenie "a nawet więcej czytają".

www.wprost.pl/ar/236960/Edukacyjna-ofensywa-kobiet/
    • jael53 Re: kobiety "nawet" 23.03.11, 09:38
      Biorąc od uwagę, ile się u nas czyta, zaczynam podejrzewać, że w takim razie Tylko kobiety czytają.
      Poza tym kobieta musi być co najmniej 2 razy lepiej zorganizowana - aż do pogranicza genialności.
      • tigertiger Re: kobiety "nawet" 23.03.11, 10:02
        Tak kobieta musi być 2 razy lepiej wykształcona od mężczyzny, 2 razy lepiej zorganizowana aby podołać dwa razy większej ilości obowiązków, jednak mimo tej świadomości jak podają badania 98% badanych mężczyzn i 92% nie dostrzega aby kobiety były dyskryminowane, to że maja trudniej i wymaga się od nich więcej niż od mężczyzn przecież dyskryminacją nie jest, bo przecież nie muszą robić kariery, a skoro mimo tych trudności niektórym i tak się udaje to przecież jak się che to można ;)
        • kocia_noga Re: kobiety "nawet" 23.03.11, 10:09
          Oczywiście pod artykułem odezwali się urażeni panowie z koppermajndem na czele, który z resztą zebrał aplauzy.
          • gotlama Re: kobiety "nawet" 23.03.11, 20:50
            Ciekawe - odkąd mind w kuprze (inny nick : funstein) zebrał cięgi na FF - to już tu nie zagląda. Za to psychoza mu się niestety pogłębia. Może jednak trzeba go było angażować na FF, bo pragmatyzm nakazuje trzymanie takich przy klawiaturze zamiast zostawiać im czas na włóczenie się po ulicach gdzie atak może być realny a nie tylko wirtualny.
            • kocia_noga Re: kobiety "nawet" 23.03.11, 21:28
              gotlama napisała:

              > Ciekawe - odkąd mind w kuprze (inny nick : funstein) zebrał cięgi na FF - to ju
              > ż tu nie zagląda. Za to psychoza mu się niestety pogłębia. Może jednak trzeba g
              > o było angażować na FF, bo pragmatyzm nakazuje trzymanie takich przy klawiaturz
              > e zamiast zostawiać im czas na włóczenie się po ulicach gdzie atak może być rea
              > lny a nie tylko wirtualny.

              Też tak myślę, że przejdzie do czynów, o ile już nie przeszedł, ale nie wierzę w skuteczność przytrzymywania chorych przy kompie :(
        • szczurbert Re: kobiety "nawet" 23.03.11, 10:58
          > Tak kobieta musi być 2 razy lepiej wykształcona od mężczyzny, 2 razy lepiej zor
          > ganizowana aby podołać dwa razy większej ilości obowiązków
          Co w tym konteskcie znaczy, że ktoś jest dwa razy lepiej wykształcony od kogoś?
          • tigertiger Re: kobiety "nawet" 23.03.11, 11:44
            szczurbert napisał:

            > > Tak kobieta musi być 2 razy lepiej wykształcona od mężczyzny, 2 razy lepi
            > ej zor
            > > ganizowana aby podołać dwa razy większej ilości obowiązków
            > Co w tym konteskcie znaczy, że ktoś jest dwa razy lepiej wykształcony od kogoś?

            Podałam to w kontekście nie równego traktowania kobiet i mężczyzn , skoro wymaga się od nich więcej niż od mężczyn to jest to dyskryminacja

            Kontekst dotyczący lepszego wykrzaczenia podaje Rzeczypospolita powtórzę aby się utrwalił
            Zdaniem socjologów, kobiety muszą być dwa razy lepsze od mężczyzn, bo trudniej im zrobić karierę. Dlatego panie przeważają na studiach wyższych, częściej niż mężczyźni się doszkalają, a nawet więcej czytają. oczywiście można zawsze podważyć, że wykształcenie oraz dokształcanie kobiet nie oznacza jednoznacznie, że są one lepiej wykształcone od mężczyzn, ale po pierwsze badań jakościowych w tej sprawie nie robiono, wiec na razie musimy bazować na ilościowych, a po drugie badania w żadnym razie nie kwestionują wykształcenia kobiet względem mężczyzn . A skoro kobiety częściej, chętniej kształcą się i dokształcają, czynią to nie z powodu hobbystycznych upodobań, a z powodu wyższych wymogów stawianym im przez pracodawców to dla każdego kto jest zdolny do logicznego myślenia jest oczywiste, ze mamy do czynienia z nierównym traktowaniem kobiet i mężczyzn na rynku pracy.
            • kocia_noga Re: kobiety "nawet" 23.03.11, 15:07
              tigertiger napisała:



              Mój chłop jest lepiej wykrzaczony ode mnie, chłe chłe chłe:)

              >A skoro kobiety częściej, chętniej kształcą się i dokształcają, czynią
              > to nie z powodu hobbystycznych upodobań, a z powodu wyższych wymogów stawianym
              > im przez pracodawców
              niekoniecznie i przydałaby się bardziej wnikliwa analiza, bo może być tak, że kobiety aplikują głównie na określone stanowiska co powoduje wywindowane wymagania, a nieinteresuja się innymi, gdzie łatwiej znaleźć zatrudnienie.
              Zdarza się, ze kobiety zdobywają wykształcenie przygotowujące je do pracy informatyczki czy programistki ale niepodejmują pracy wzgodnej z kwalifikacjami, szukając zatrudnienia na stanowiskach stereotypowo przypisanych kobietom. Nawet jak się im podsunie możliwośc pracy w zawodzie, reagują zdziwieniem, bo nie czują się wystarczająco wykwalifikowane.
              Ponieważ zaqwodów stereotypowo kobiecych jest mało, to większy tam tłok.
              • tigertiger Re: kobiety "nawet" 23.03.11, 15:59
                kocia_noga napisała:

                > tigertiger napisała:
                >
                >
                >
                > Mój chłop jest lepiej wykrzaczony ode mnie, chłe chłe chłe:)

                Ależ ja nie twierdze, że nie ma wykształconych wykwalifikowanych mężczyzn odnoszę się jedynie do opinii socjologów, którzy twierdzą, że "kobiety muszą być dwa razy lepsze od mężczyzn, bo trudniej im zrobić karierę." . Żeby nie było nie domówień i aby zachować obiektywizm zacytuję sociolorzkę i socjologa:
                – Na rynku pracy wciąż panuje nierówne traktowanie kobiet i mężczyzn. Pracodawca oczekuje od kobiety więcej niż od mężczyzny na tym samym stanowisku, a jednocześnie gorzej ją wynagradza – twierdzi dr Izabela Grabowska-Lusińska, socjolog pracy ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.
                Prof. Adam Bartoszek, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego, zauważa, że kobiety częściej trafiają do zawodów z mniejszymi szansami na rozwój, ale wymagających podnoszenia kwalifikacji: – Są nauczycielkami, urzędniczkami, pracownikami społecznymi. W takich zawodach pracodawcy wymagają różnych certyfikatów jako warunku utrzymania pracy

                www.rp.pl/artykul/10,630771_Edukacyjna-ofensywa-kobiet.html
                • kocia_noga Re: kobiety "nawet" 23.03.11, 21:30
                  tigertiger napisała:
                  > >
                  > > Mój chłop jest lepiej wykrzaczony ode mnie, chłe chłe chłe:)
                  >
                  > Ależ ja nie twierdze, że nie ma wykształconych

                  pośmiałam się z twojej literówki, bo wyszło zabawnie.
                  • tigertiger Re: kobiety "nawet" 23.03.11, 23:24
                    gdybyś nie zwróciła mi na literówkę uwagi, to ja bym jej nie dostrzegła. teraz mogę się też pośmiać:)))
            • szczurbert Re: kobiety "nawet" 24.03.11, 11:04

              > Podałam to w kontekście nie równego traktowania kobiet i mężczyzn , skoro
              > wymaga się od nich więcej niż od mężczyn to jest to dyskryminacja
              Jeśli się wymaga więcej, to mamy do czynienia z dyskryminacją. Zwracam jednak uwagę, że nikt od kobiet studiów, ani szkoleń nie wymaga. Kobiety się szkolą, bo chcą być lepsze.

              > Kontekst dotyczący lepszego wykrzaczenia podaje Rzeczypospolita powtórzę aby
              > się utrwalił. Zdaniem socjologów, kobiety muszą być dwa razy lepsze od mężczyzn, bo
              > trudniej im zrobić karierę. Dlatego panie przeważają na studiach wyższych, częściej niż
              > mężczyźni się doszkalają, a nawet więcej czytają.
              Ten tekst jest bardzo nienaukowy. Naukowiec, który twierdzi że coś jest dwa razy lepsze od czegoś musi podać jakąś miarę, która to ocenia. Tutaj takiej miary brak, co sprawia że wartość tego stwierdzenia jest bliska zeru.


              > oczywiście można zawsze podważyć, że wykształcenie oraz dokształcanie kobiet nie
              > oznacza jednoznacznie, że są one lepiej wykształcone od mężczyzn, ale po pierwsze
              > badań jakościowych w tej sprawie nie robiono, wiec na razie musimy bazować na
              > ilościowych, a po drugie badania w żadnym razie nie kwestionują wykształcenia kobiet
              > względem mężczyzn.
              Innymi słowy: mieliśmy jakieś liczby, które coś sugerują, więc poszliśmy tym tropem.


              > A skoro kobiety częściej, chętniej kształcą się i dokształcają, czynią to nie z powodu
              >hobbystycznych upodobań, a z powodu wyższych wymogów stawianym im przez
              > pracodawców to dla każdego kto jest zdolny do logicznego myślenia jest oczywiste, ze
              > mamy do czynienia z nierównym traktowaniem kobiet i mężczyzn na rynku pracy.
              To wnioskowanie budzi moje wątpliwości. To, że ktoś się dokształca wcale nie znaczy, że musi to robić, albo że robi to z powodu wyższych wymogów. Ludzie dokształcają się z bardzo różnych powodów. Często szkolą się tylko dlatego, że pojawiła się taka możliwość i skorzystali. Pewnie często działa tu ten sam mechanizm, który powoduje że kobiety bardziej dbają o zdrowie i częściej się badają.

              Podsumowując uważam, że socjologowie mogli zbadać ten temat trochę lepiej, a przedstawione argumenty są naciągane pod tezę.
              • tigertiger Re: kobiety "nawet" 24.03.11, 14:24
                Zwracam jednak u
                > wagę, że nikt od kobiet studiów, ani szkoleń nie wymaga. Kobiety się szkolą, bo
                > chcą być lepsze.
                Prof. Adam Bartoszek, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego zaznacza, że różnice w liczbie kształcących się kobiet i mężczyzn nie są dramatycznie duże. – Jednak kobiety mobilizują się do nauki bardziej niż mężczyźni – przyznaje. Dlaczego? – Wciąż trudniej jest im przebić się przez barierę, którą w socjologii rynku pracy nazywa się szklanym sufitem – mówi.

                Kobiety napotykają większe trudności w osiągnięciu awansu i realizacji aspiracji zawodowych niż mężczyźni. – [b]Kobieta wie, że bez bycia dwa razy lepszą od mężczyzny nie zrobi kariery – dodaje prof. Bartoszek.

                O dyskryminacji świadczy też fakt, że kobiety na tych samych stanowiskach zarabiają od 10-30% mniej niż mężczyźni.

                Irena, która prowadzi firmę, przyznaje, że na każdym kroku trzeba udowadniać profesjonalizm. – Kobiety są uznawane przez mężczyzn za dobre w wykonywaniu swojej pracy, ale pobłażliwie traktowane w negocjowaniu zapłaty – opowiada. – Mężczyznom się wydaje, że za tę samą pracę kobiecie można płacić mniej.

                – Są pracodawcy, którzy nadal uważają, że jeśli kobieta zajmuje stanowisko, które mógłby zająć mężczyzna, to nie należy jej się taka sama płaca – przyznaje prorektor Jóźwik, który śledzi losy absolwentów Politechniki Łódzkiej.[/i]

                Z raportu firmy Sedlak & Sedlak "Kobieta na rynku pracy" wynika, że w 2010 roku kobiety na tych samych stanowiskach zarabiały mniej niż mężczyźni. W przypadku szeregowych pracowników różnica wynosiła 330 zł miesięcznie, a na stanowiskach dyrektorskich sięgała nawet 3 tys. zł.


                • dystansownik Re: kobiety "nawet" 27.03.11, 11:57
                  > O dyskryminacji świadczy też fakt, że kobiety na tych samych stanowiskach zarab
                  > iają od 10-30% mniej niż mężczyźni.

                  To jest frazes, który powtarza się jak mantrę. Tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak "te same stanowiska", bo różnice między dwojgiem pracowników będą zawsze. Przypisywanie wszystkiego tylko płci jest tak samo dyskryminujące.
                  Jeśli zarabiam np. x zł, a koleżanka na teoretycznie takim samym stanowisku zarabia 0.8x zł, to jest to dyskryminacja? Tak pod warunkiem, że nasze obowiązki są takie same, mamy taką samą wydajność pracy itd. W praktyce to jest niemożliwe do osiągnięcia.

                  > – Są pracodawcy, którzy nadal uważają, że jeśli kobieta zajmuje stanowisk
                  > o, które mógłby zająć mężczyzna, to nie należy jej się taka sama płaca –
                  > przyznaje prorektor Jóźwik, który śledzi losy absolwentów Politechniki Łódzkiej
                  > .

                  Tu raczej kwestia wynika z tego, czy sam pracownik uważa, że należy mu się więcej. Mężczyzna jest w stanie zaryzykować i rzucić większą kwotą przy negocjacji płacy, tak samo będzie gotów zmienić pracę jeśli pojawi się opcja lepiej płatnej (sama groźba zmiany może wymusić na obecnym pracodawcy podniesienie wynagrodzenia). Kobieta natomiast rzadko to zrobi. Raczej przyjmie gorszą propozycje na start wierząc, że jak się wykaże, to zostanie doceniona.
                  To nie kwestia dyskryminacji, to po prostu kapitalizm. Po co płacić więcej komuś kto sam godzi się pracować za mniej?
                  • kocia_noga Re: kobiety "nawet" 27.03.11, 12:56
                    dystansownik napisał:

                    > > O dyskryminacji świadczy też fakt, że kobiety na tych samych stanowiskach
                    > zarab
                    > > iają od 10-30% mniej niż mężczyźni.
                    >
                    > To jest frazes, który powtarza się jak mantrę. Tak naprawdę nie ma czegoś takie
                    > go


                    > > – Są pracodawcy, którzy nadal uważają, że jeśli kobieta zajmuje sta
                    > nowisk
                    > > o, które mógłby zająć mężczyzna, to nie należy jej się taka sama płaca

                    > Tu raczej kwestia wynika z tego, czy sam pracownik uważa,
                  • tigertiger Re: kobiety "nawet" 27.03.11, 23:52
                    Kobiety w Polsce są generalnie lepiej wykształcone od mężczyzn, bardziej skłonne do podnoszenia kwalifikacji, ambitne – jak to możliwe, że ich sytuacja na rynku pracy jest gorsza od sytuacji mężczyzn?

                    Mają na to wpływ mechanizmy rynkowe, stereotypy dotyczące płci, no i przede wszystkim biologia. Większość kobiet ma w swoim życiu okres, w którym albo zupełnie, albo częściowo wyłącza się z życia zawodowego. Jednak poza tym, żyjemy w społeczeństwie coraz bardziej zindustrializowanym, informatycznym. Jest coraz więcej pracy, która nie wymaga siły fizycznej. A więc osoby lepiej wykształcone, wciąż podnoszące kwalifikacje, są i będą coraz bardziej poszukiwane na rynku pracy.

                    Przyszłość niewątpliwie należy do wykształconych kobiet. Czy rozwiązania prawne i instytucjonalne związane z naszym wejściem do Unii Europejskiej coś zmieniły? Czy w niektórych przypadkach nie stały się barierą w zatrudnieniu kobiet (np. przez wzgląd na koszty, jakie ponosi pracodawca z tytułu świadczeń na rzecz kobiet w okresie ciąży i połogu)?

                    To że jesteśmy w Unii spowodowało, że zaczynamy zastanawiać się nad sprawami, które kiedyś nie przechodziły nam nawet przez myśl. Wcale nie tak dawno, to że mężczyzna polityk klepał kobietę po pupie, molestował ją seksualnie, albo oferował pracę za seks, dla wielu osób było tematem żartów i kpin. Gdyby nie kampanie za pieniądze europejskie i próby wpływania na zmianę świadomości w tych wrażliwych społecznie dziedzinach, pewnie wciąż twierdzilibyśmy, że żyjemy prawie w raju na ziemi, a przypadki przemocy w rodzinie, molestowania, gwałtów, pedofilii itd. dotyczą tylko zepsutego Zachodu. Oczywiście te zmiany niosą też z sobą różnego rodzaju przepisy prawne, które nie zawsze są korzystne dla przedsiębiorców. Wiem, bo sama prowadzę firmę.

                    Kobiety dyskryminowane – nie przyjmowane do pracy z powodu macierzyństwa, gorzej opłacane, hamowane w awansach - rzadko się skarżą. Boją się, że stracą pracę, o którą i tak już ciężko na rynku, czują się osamotnione w walce. Nie ma ich kto bronić. Jak można to zmienić?

                    Rzeczywiście, realizacja tego rodzaju postulatów w sytuacji kryzysu jest bardzo trudna. Ale od kiedy pamiętam, taka właśnie była. Kobiety w wielu dziedzinach mają po prostu trudniej. Rynek pracy jest tego ewidentnym przykładem. Ponad 70 proc. kobiet w Polsce do 35 roku życia boi się zajść w ciążę z powodu zagrożenia utratą pracy, zarabiamy około 20 proc. mniej na tych samych stanowiskach, trudniej awansujemy, jesteśmy zawsze pierwsze w kolejce do zwolnienia. Mówi się o tym coraz częściej i coraz głośniej. No bo przecież to nie jest sprawiedliwe.

                    Po wejściu do Unii zostały w Polsce powołane pełnomocniczki do spraw równego statusu kobiet i mężczyzn. Byłam pełnomocniczką wojewody śląskiego, a działania mojego biura zostały uznane za jedne z najlepszych w całej Europie. Kobiety dostawały bezpłatną pomoc prawną, psychologiczną, szkolenia, grupy wsparcia, wykształciłyśmy liderki pracujące teraz w trudnych środowiskach, pozyskiwałyśmy pieniądze z Europejskiego Funduszu Społecznego, z Banku Światowego, z Brukseli. Teraz takich pełnomocniczek nie ma – szkoda!
                    www.slask.do-celu.eu/magazyn/sierpien-2009/przyszlosc-nalezy-do-wyksztalconych-kobiet-rozmowa-z-dorota-stasikowskawozniak-szefowa-dress-for-success-poland
                    • misiu-1 Re: kobiety "nawet" 28.03.11, 18:55
                      tigertiger napisała:

                      > Kobiety dyskryminowane – nie przyjmowane do pracy z powodu macierzyństwa

                      Nieprzyjęcie kobiety do pracy ze względu na macierzyństwo (albo: niższa płaca), to nie jest żadna dyskryminacja, tylko obrona interesów pracodawcy, który nie jest prowadzi organizacji charytatywnej tylko firmę ma konkurencyjnym rynku. Pracownik, który nie może wykonywać niektórych prac, jest mniej dyspozycyjny, częściej przebywa na zwolnieniach, ma więcej płatnego urlopu (macierzyński) i trudniej się go pozbyć, ma dla pracodawcy MNIEJSZĄ WARTOŚĆ. Czy to naprawdę tak trudno ogarnąć rozumem?
                      • tigertiger Re: kobiety "nawet" 28.03.11, 19:29

                        > > Kobiety dyskryminowane – nie przyjmowane do pracy z powodu macierzy
                        > ństwa
                        a co to za manipulacja ? czy możesz przytoczyć cały kontekst, anie robić sobie dowolna wycinankę jako mój cytat? . Na tyle wpisów i cytatów jakie podałam powyżej dowodzących dyskryminacji udało ci się coś wyrwać z kontekstu? to troch słabe misiu, ale w absolutnie twoim stylu.
                        • misiu-1 Re: kobiety "nawet" 29.03.11, 07:26
                          tigertiger napisała:

                          > a co to za manipulacja ? czy możesz przytoczyć cały kontekst, anie robić sobie
                          > dowolna wycinankę jako mój cytat?

                          Wyciąłem tylko fragment z sążnistego tekściora, ponieważ tylko do tego fragmentu zechciałem się odnieść. Wycięcie nie zmienia w żaden sposób sensu tego fragmentu, więc nie ma żadnej manipulacji.

                          > żej dowodzących dyskryminacji udało ci się coś wyrwać z kontekstu? to troch słabe misiu,
                          > ale w absolutnie twoim stylu.

                          Nie potrafisz sensownie odpowiedzieć, więc chwytasz się żałosnych wycieczek osobistych? Można by powiedzieć, że to absolutnie w stylu feminazistek.
                          • tigertiger Re: kobiety "nawet" 29.03.11, 09:51
                            odnosisz się misiu nie do mojej wypowiedzi a do pytania zadanego prze dziennikarkę Anne Kontek, która przeprowadzała wywiad z Dorota Stasikowska-Woźniak ( Prezes Polskiego Domu Kreacji, dyrektorka Dress for Success Poland, specjalistka ds. kreowania wizerunku, ekspertka gen derowa, była pełnomocniczka wojewody śląskiego ds. równego statusu kobiet i mężczyzn, koordynatorka projektów finansowanych m.in. z Europejskiego Funduszu Społecznego i funduszy Banku Światowego, pisarka). Wywiad jest linkowany pod zamieszczonym fragmentem.
                            Dziennikarka (nie feministka) zadaje pytanie, które w całości brzmi: Kobiety dyskryminowane – nie przyjmowane do pracy z powodu macierzyństwa, gorzej opłacane, hamowane w awansach - rzadko się skarżą. Boją się, że stracą pracę, o którą i tak już ciężko na rynku, czują się osamotnione w walce. Nie ma ich kto bronić. Jak można to zmienić?
                            a jej rozmówczyni odpowiada:
                            Rzeczywiście, realizacja tego rodzaju postulatów w sytuacji kryzysu jest bardzo trudna. Ale od kiedy pamiętam, taka właśnie była. Kobiety w wielu dziedzinach mają po prostu trudniej. Rynek pracy jest tego ewidentnym przykładem. Ponad 70 proc. kobiet w Polsce do 35 roku życia boi się zajść w ciążę z powodu zagrożenia utratą pracy, zarabiamy około 20 proc. mniej na tych samych stanowiskach, trudniej awansujemy, jesteśmy zawsze pierwsze w kolejce do zwolnienia. Mówi się o tym coraz częściej i coraz głośniej. No bo przecież to nie jest sprawiedliwe.
                            Oto pełen kontekst.
                            Natomiast do puki obowiązek macierzyński, urlopów wychowawczych, a także zwolnienia ze względu na chorobę dziecka będą kulturowo i prawnie narzucany matkom, a nie na obojgu rodzicach to będziemy mieli do czynienia z MNIEJSZĄ WARTOŚĆ kobiety-pracownika dla pracodawcy. Czy to naprawdę tak trudno ogarnąć rozumem?
                            A jak to wygląda w przypadku "tacierzynstwa" (słowo edytor tekstu podkreśla jako nie istniejące w języku polskim) ?
                            Od 1 stycznia 2010 r. w Kodeksie pracy mamy nowy urlop – urlop ojcowski (tacierzyński). Zgodnie z nowymi przepisami, pracownik-ojciec wychowujący dziecko ma prawo do urlopu ojcowskiego w wymiarze 2 tygodni, nie dłużej jednak niż do ukończenia przez dziecko pierwszego roku życia. Przepisy przejściowe, wprowadzające te zmiany do Kodeksu pracy zawierają jednak przepis, zgodnie z którym w roku 2010 i 2011 wymiar tego urlopu wynosi tylko tydzień. Prawo do dwóch tygodni urlopu ojcowskiego będzie przysługiwać pracownikom-ojcom dopiero od 1 stycznia 2012 r
                            Należy także pamiętać, że z urlopu tacierzyńskiego może skorzystać tylko ojciec dziecka. Takiego prawa nie będzie miał zatem mąż matki niebędący ojcem dziecka, czy też partner, który formalnie dziecka nie uznał. Z takiego urlopu nie będzie także mógł skorzystać ojciec, który nie ma możliwości faktycznego zaopiekowania się dzieckiem.
                            Tydzień urlopu macierzyńskiego i urlopu ojcowskiego w prawie pracy równa się 7 dniom kalendarzowym co oznacza, że tydzień urlopu rozpoczęty w poniedziałek zakończy się w niedzielę, nawet jeżeli w tygodniu jest tylko 5 dni roboczych.
                            Podsumowując:Pracownica-matka ma prawo do urlopu macierzyńskiego, którego wymiar jest zależny od liczby dzieci urodzonych podczas porodu.
                            Pracownik-ojciec dziecka ma prawo do urlopu ojcowskiego, którego wymiar w 2011 roku wynosi 1 tydzień, niezależnie od liczby urodzonych w trakcie porodu dzieci.
                            • dzikowy Re: kobiety "nawet" 29.03.11, 10:08
                              > A jak to wygląda w przypadku "tacierzynstwa" (słowo edytor tekstu podkreśla jak
                              > o nie istniejące w języku polskim) ?
                              I słusznie, bo jest "ojcostwo". Nie włanczajmy zbędnych synonimów do słownika.
                              • tigertiger Re: kobiety "nawet" 29.03.11, 21:24
                                jest urlop tacierzyński a jednak tacierzynski mi podkreśla, "tacierzyństwo" wpisałam w cudzysłów nieco ironizując fakt, ze skoro od urlopu macierzyńskiego wywodzi się pójść na macierzyński, to analogicznie , od urlopu tacierzynskiego nie ojcowskiego ( bo tak stanowi w kodeksie pracy) można przyjąć, że idzie się na tacierzynksi (nadal edytor uparcie podkreśla:)). Trochę luzu i logiki pomoże przyjmować pewne skróty myślowe brane w cudzysłów:)
                              • policjawkrainieczarow Re: kobiety "nawet" 30.03.11, 13:52
                                Nie włanczajmy zbędnych synonimów do słownika.

                                weź no, oczy bolą jak sie na to patrzy a jeszcze podkreślasz.
                            • misiu-1 Re: kobiety "nawet" 29.03.11, 19:18
                              tigertiger napisała:

                              > odnosisz się misiu nie do mojej wypowiedzi a do pytania zadanego prze dziennika
                              > rkę Anne Kontek, która przeprowadzała wywiad z Dorota Stasikowska-Woźniak

                              Odnoszę się do wyrażonego zdania i jest mi najzupełniej obojętne, kto jest jego autorem. Wstawka "tigertiger napisała:" pochodzi z systemu forum i w tym miejscu jest praktyczną wskazówką, w czyim wpisie należy go szukać, kiedy dyskusja się mocno rozwinie a drzewko rozgałęzi. Doradzam nieco więcej pokory. Nikt się nie pomyli i nie przypisze ci autorstwa zacytowanego tekstu dziennikarskiego. Aż tak źle z dziennikarstwem jeszcze nie jest. To znaczy jest, co prawda, koszmarnie, ale niekoniecznie od strony warsztatu.
                • marcinlet Re: kobiety "nawet" 30.03.11, 00:23
                  tigertiger napisała:

                  > O dyskryminacji świadczy też fakt, że kobiety na tych samych stanowiskach zarab
                  > iają od 10-30% mniej niż mężczyźni.
                  Tylko co to jest "to samo stanowisko"? Jeśli kobieta dyrektor firmy zarabia mniej niż mężczyzna dyrektor innej firmy to niekoniecznie dlatego, że jest kobietą ale np. dlatego, że jej firma jest mniejsza i wszyscy tam zarabiają mniej.
                  • misiu-1 Re: kobiety "nawet" 30.03.11, 07:36
                    marcinlet napisał:

                    > tigertiger napisała:

                    > Tylko co to jest "to samo stanowisko"? Jeśli kobieta dyrektor firmy zarabia mni
                    > ej niż mężczyzna dyrektor innej firmy to niekoniecznie dlatego, że jest kobietą
                    > ale np. dlatego, że jej firma jest mniejsza i wszyscy tam zarabiają mniej.

                    Lub po prostu gorzej zarządzana.
                  • policjawkrainieczarow Re: kobiety "nawet" 30.03.11, 13:56
                    > Tylko co to jest "to samo stanowisko"? Jeśli kobieta dyrektor firmy zarabia mni
                    > ej niż mężczyzna dyrektor innej firmy to niekoniecznie dlatego, że jest kobietą
                    > ale np. dlatego, że jej firma jest mniejsza i wszyscy tam zarabiają mniej.

                    ale jeśli statystyki dotyczą nie jednej czy kilku pań, tylko całego społeczeństwa, to taki jeden "naprzykład' nie ma sensu, panowie tez maja małe firmy, natomiast widać że generalnie dyrektorowie zarabiają więcej od dyrektorek, taka ogólna tendencja.
                    • misiu-1 Re: kobiety "nawet" 30.03.11, 17:35
                      Widać też ogólną, statystyczną tendencję, że żyrafom łatwiej osiągnąć wysoko położone cele niż słoniom, dzięki czemu uzyskują łatwiejszy dostęp do większych zasobów. Ponieważ z pewnością jest to skutek patriarchalnej, opresyjnej kultury sawannowej, konieczne jest podjęcie zdecydowanych i szeroko zakrojonych działań w celu wyrównania ich szans. W pierwszej kolejności odpowiednimi regulacjami zobowiąże się drzewa do udostępniania równej ilości liści i owoców słoniom i żyrafom o jednakowych kwalifikacjach, za jednakowy wysiłek. Skracanie szyj i wydłużanie trąb nastąpi w etapie następnym, rozłożonym na lata 2030-2050.
                      • jael53 Re: kobiety "nawet" 30.03.11, 20:33
                        No proszę - kobiety i mężczyźni to gatunki tak odległe, jak żyrafy i słonie. Odkrycie godne być może podwójnego Nobla (osobno za żyrafy, osobno za słonie). Na pewno zaś - Ignobla.
                        • misiu-1 Re: kobiety "nawet" 31.03.11, 01:33
                          jael53 napisała:

                          > No proszę - kobiety i mężczyźni to gatunki tak odległe, jak żyrafy i słonie.

                          Naprawdę? A kto tak powiedział?
                    • marcinlet Re: kobiety "nawet" 31.03.11, 11:35
                      policjawkrainieczarow napisała:
                      > panowie tez maja małe firmy

                      Ale małe firmy może mieć więcej kobiet to i wychodzi, że kobiety zarabiają mniej.
                      • kocia_noga Re: kobiety "nawet" 31.03.11, 12:06
                        marcinlet napisał:

                        > policjawkrainieczarow napisała:
                        > > panowie tez maja małe firmy
                        >
                        > Ale małe firmy może mieć więcej kobiet to i wychodzi, że kobiety zarabiają mnie
                        > j.

                        A dlaczego więcej kobiet ma małe firmy?
                        • marcinlet Re: kobiety "nawet" 31.03.11, 22:25
                          kocia_noga napisała:
                          > A dlaczego więcej kobiet ma małe firmy?
                          Przecież nie pisałem, że więcej kobiet ma małe firmy albo, że są ich dyrektorkami.
                      • policjawkrainieczarow Re: kobiety "nawet" 31.03.11, 14:22
                        marcinlet napisał:

                        > policjawkrainieczarow napisała:
                        > > panowie tez maja małe firmy
                        >
                        > Ale małe firmy może mieć więcej kobiet to i wychodzi, że kobiety zarabiają mnie
                        > j.

                        poza pytaniem Kociej, dlaczego to kobiety maja małe firmy, dołoże tez prosbe o doprecyzowanie, najpierw pisaleś o DYREKTORACH (czyli zostali mianowani na to stanowisko) firm, a teraz o WŁAŚCICIELACH.
                        • marcinlet Re: kobiety "nawet" 31.03.11, 22:23
                          policjawkrainieczarow napisała:

                          > poza pytaniem Kociej, dlaczego to kobiety maja małe firmy, dołoże tez prosbe o
                          > doprecyzowanie, najpierw pisaleś o DYREKTORACH (czyli zostali mianowani na to s
                          > tanowisko) firm, a teraz o WŁAŚCICIELACH.
                          Bo to są PRZYKŁADY.
                          • kocia_noga Re: kobiety "nawet" 01.04.11, 09:35
                            marcinlet napisał:

                            > Bo to są PRZYKŁADY.

                            żeby miało sens to , co napisaŁeś, przykłady musiałyby ilustrować jakieś ogólniejsze zjawosko; ogólniejsze zjawisko zostało zbadane i o nim mówimy, o DYSKRYMINACJI zarobkowej kobiet. Ty zaś próbujesz zgadywać, że może żadnej dyskryminacji nie ma, bo tak ci się wydaje. I w tym celu wymyślasz "przykłady".
                            • jael53 Re: kobiety "nawet" 01.04.11, 10:25
                              Przykładów nie bierze się ot, tak "z kapelusza". I jeśli wprowadza się do dyskusji jeden (np. "dyrektorzy"), to nie zmienia się go za chwilę ma "właściciele". No ale jeśli o "naprzykładach" ma suę takie raczej "misiowe" pojęcie, to wychodzi jak wyszło: 1. "naprzykład" żyrafa może X, a słoń może Y (to ma ilustrować różnice między kobietami a mężczyznami, wg @misiu). 2. Powinszowanie ustalenia przynależności kobiet i mężczyzn do różnych gatunków bardzo autora "naprzykładu" zadziwiło. 3. Widać zatem, że skoro ogarnianie konsekwencji dawanych "naprzykładów" jest poza zasięgiem rozumowania, to i sama sztuka znajdowania przykładów adekwatnych racej kuleje.
                              A sztuka ta opiera się na zasadzie nader prostej: pars pro toto.
        • maugorzata2008 Re: kobiety "nawet" 26.03.11, 00:23
          > Tak kobieta musi być 2 razy lepiej wykształcona od mężczyzny, 2 razy lepiej zor
          > ganizowana
          Co na szczęscie nie jest takie trudne ;)
          • tigertiger Re: kobiety "nawet" 26.03.11, 00:48
            Chyba jednak nie o to chodzi, aby udowadniać, że to jest możliwe, a nawet że nie jest trudne by być 2 razy lepszą i 2 razy lepiej zorganizowana od mężczyzny. Bo w rezultacie dobrze na tym nie wychodzi kobieta tylko mężczyzna. Przecież chodzi o to aby stosować równe kryteria, praktyki, wymagania wobec obu płci.
    • corgan1 tu więcej do poczytania 23.03.11, 13:18
      www.rp.pl/artykul/630771.html
      www.rp.pl/artykul/19,630767_Dlaczego--to-ona-sie-szkoli-i-uczy.html
      • kocia_noga Re: tu więcej do poczytania 23.03.11, 15:19
        Prof. Bartoszek zauważa, że to wcale nie oznacza, iż więcej kobiet świadomie kieruje swoją karierą zawodową. – Zdolni mężczyźni przewyższają kobiety w realizowaniu swych planów, bo mają bardziej jednoznaczny cel: zrobienie kariery w wybranej dziedzinie, a potem założenie rodziny – wskazuje.

        Tymczasem większość kobiet zdaje sobie sprawę z tego, że łączenie roli matki z pracą zawodową wymaga zdobycia możliwie jak najlepszych kwalifikacji przed urodzeniem dziecka.

        Coś w tym jest, strategia jednych to skupienie się na wąskim wybranym celu, a drugich na rozproszonych umiejętnościach z możliwie największej ilości dziedzin, tak w uproszczeniu.
    • salwa_tore umiejetnosc czytania i koniecznosc doszkalania 23.03.11, 16:34
      dziwne te kryteria rzekomej 'przewagi'...

      poza tym nalezy rozroznic:
      - czytanie od czytania ze zrozumieniem,
      - doszkalanie od ciaglego uczenia sie,
      - uczenia sie na pamiec, od zrozumienia
      - analize od syntezy (osobniki odnoszace sukces, to takie ktore plynnie potrafia analizowac, przetwarzac, wyciagac wnioski, a gdy trzeba spuentowac)

      No i najtrudniejsze, zarowno dla feministek, jak i dla meskich szowinistow:
      pojac, ze nalezymy do tego samego gatunku, ze kobieta jest rowna mezczyznie i rownolegle mezczyzna kobiecie, i ze najwiekszy sukces da sie odniesc w pracy zespolowej, niekoniecznie w zespolach zloznych z jednej-li tylko nacji, czy racji.

      NIe ma mowy o podwojnych standardach, to wymysl, a jasne ze pojedyncze przypadki gdzies tam uda sie we wszystkim znalezc. Grunt, ze nie sa norma. Jest kwestia orientacji zyciowej... ktora z wiekiem sie zmienia.
      I u facetow i u kobitek.



      tigertiger napisała:

      > [i]Zdaniem socjologów, kobiety muszą być dwa razy lepsze od mężczyzn, bo tru
      > dniej im zrobić karierę. Dlatego panie przeważają na studiach wyższych, częście
      > j niż mężczyźni się doszkalają, a nawet więcej czytają
      - to lit do artykułu
      > "Rzeczpospolita". Jak silny pokutuje w społeczeństwie uprzedzenia do inteligen
      > cji kobiety, skoro funkcjonuje powszechne przekonanie, że kobieta musi być dwa
      > razy leprze od mężczyzn aby zrobić karierę, ale najlepsze w tym tekście jest st
      > wierdzenie "a nawet więcej czytają".
      >
      > www.wprost.pl/ar/236960/Edukacyjna-ofensywa-kobiet/
      • tigertiger Re: umiejetnosc czytania i koniecznosc doszkalani 23.03.11, 17:39
        > No i najtrudniejsze, zarowno dla feministek, jak i dla meskich szowinistow:
        > pojac, ze nalezymy do tego samego gatunku, ze kobieta jest rowna mezczyznie i r
        > ownolegle mezczyzna kobiecie, i ze najwiekszy sukces da sie odniesc w pracy zes
        > polowej, niekoniecznie w zespolach zloznych z jednej-li tylko nacji, czy racji

        Feministka nie jest kobiecym odpowiednikiem mizoginizmu czy męskiego szowinizmu. Feminizm radykalny to feminizm równościowy. Radykalne feministki zakładają równość płci, zaś istniejące w układach między płciami różnice tłumaczą działaniem społecznych struktur władzy i socjalizacją.
    • rozczochrany_jelonek Re: kobiety "nawet" 23.03.11, 23:52
      > [i]Zdaniem socjologów, kobiety muszą być dwa razy lepsze od mężczyzn,

      no tak to już jest tygrysiu :) nie wygra się z kimś będąc gorszym :)
      • tigertiger Re: kobiety "nawet" 24.03.11, 00:38
        problem jeloneczku, jest w tym, że przegrywają dwa razy leprze od dwa razy gorszych. Przeczytaj uważnie "Zdaniem socjologów, kobiety muszą być dwa razy lepsze od mężczyzn"
        Twoja interpretacja jest interesująca, choć bynajmniej nie zaskakująca;) Widocznie tym gorszym wystarczy raz przeczytać ze zrozumieniem, a ci lepsi muszą dwa razy to samo przeczytać aby złapać sens. Podejrzewam, że są i tacy rozczochrani umysłowo, którym i kilkakrotne czytanie nic nie da. Za to czują się wygranymi, a to bezcenne ;)
        • rozczochrany_jelonek Re: kobiety "nawet" 24.03.11, 01:08
          > problem jeloneczku, jest w tym, że przegrywają dwa razy leprze od dwa razy gor
          > szych. Przeczytaj uważnie "Zdaniem socjologów, kobiety muszą być dwa
          > razy lepsze od mężczyzn
          "

          czytam uważnie :) chcesz wygrywać rywalizację z mężczyznami to musisz być od nich lepsza, tak jak każdy inny mężczyzna musi być 2 razy lepszy od innych mężczyzn aby z nimi wygrać :)
          tu nie ma taryfy ulgowej dla kobiet tygrysiu, jęczenie i narzekanie nie pomoże ;)
          • jael53 Re: kobiety "nawet" 24.03.11, 08:03
            "Włosy puchną", jak mawiał Witkacy. Wygrywa się przeważnie ułamkami sekund lub kilkoma punktami. W szermierce nie ma, że zwycięża ten, kto uzyska 100% przewagi nad przeciwnikiem (jest dwa razy lepszy). Czyli jednak to, co zauważyli socjolodzy (w konkurencjach życiowych), raczej nie jest fair play.
          • tigertiger Re: kobiety "nawet" 24.03.11, 08:16
            każdy inny mężczyzna musi być 2 razy lepszy od innych mężczyzn
            > zn aby z nimi wygrać :)
            pierwszy raz o takiej zasadzie słyszę, obowiązującej przy rekrutacji.
            Skoro tak usilnie podkreślasz słowo "wygrać" może masz na myśli zasady jakie obowiązują w siatkówce europejskiej tu faktycznie aby drużyna mogła awansować musi wygrać dwa spotkania, a więc musi być dwa razy lepsza od drużyny która dwa razy przegrała.
            A tak na marginesie: jesteś pewien, że poza sportem awansują tylko ci najlepsi ?
            • rozczochrany_jelonek Re: kobiety "nawet" 28.03.11, 08:29
              jeżeli się Tobie nie podoba prawo podwójnej lepszejszości, to napisz do socjologów, wszak to oni są jego twórcami

              > A tak na marginesie: jesteś pewien, że poza sportem awansują tylko ci najlepsi
              > ?

              jasne :D
        • misiu-1 Re: kobiety "nawet" 28.03.11, 18:44
          tigertiger napisała:

          > Przeczytaj uważnie "Zdaniem socjologów, kobiety muszą być dwa
          > razy lepsze od mężczyzn
          "

          Zdanie socjologów, z głowami wypełnionymi marksistowskimi bredniami, można sobie o kant gołej dupy potłuc. Samo trzeźwe przyjrzenie się z boku przytoczonej tezie wystarczy, żeby ją wyrzucić do śmieci. Co to znaczy "dwa razy lepsze"? Na pierwszy rzut oka widać humanistyczny stosunek do matematyki. I na takich idiotyzmach zbudowany jest cały feminizm i gender studies.
          • satancruz Re: kobiety "nawet" 29.03.11, 22:50
            No właśnie - ciekawe skąd ta liczba. Czy wyniki jakichś badań wskazują na liczbę dwa? Dlaczego nie np. 3/2 razy lepsze, albo pierwiastek z 7 razy lepsze? Zastanawiające.... akurat pierwsza liczba pierwsza...

            A tak serio to generalnie tzw. ścisłowcy o socjologach nie maja zbyt wysokiego mniemania a sprawa Sokal's Hoax raczej nie poprawiła ich wizerunku.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: kobiety "nawet" 28.03.11, 14:12
      Gdyby przewaga kobiet była tak znaczna jak wskazywana w wielu artykułach, to nie ma innego wyjścia - ich firmy szybko wyparłyby z rynku firmy męski poprzez zwykłą przewagę konkurencyjną.
      W razie potrzeby zatrudniło by się kilku facetów w roli sekretarek a rebours, aby kontaktowali się z tymi kontrahentami którzy z kobietami interesów robić nie chcą.
      • tigertiger Re: kobiety "nawet" 28.03.11, 18:22
        Podział na rynku pracy na firmy kobiece i męskie jest tworzeniem jakieś sztucznej rzeczywistości, która nic z równowaga ani równością nie ma wspólnego i jest tym samym sytuacją nie porządną.

        Według najnowszych tendencji na rynku pracy zróżnicowanie w gronie pracowników,także pod względem płciowym, jest traktowane jako wartość. Ideałem jest równowaga pomiędzy kobiecym i męskim personelem. Zatrudnienie nowych pracowników obojga płci także działa stymulująco na efektywność firmy, ponieważ bardzo często do osiągnięcia sukcesów biznesowych potrzeba zarówno „męskich” jak i „kobiecych” kompetencji.
        wiadomosci.nf.pl/News/27528/Kobiety-i-mezczyzni-na-rynku-pracy-jak-na-zakupach/kobiety-plec-rynek-pracy/
        • jael53 Re: Ignoramus et ignorabimus 29.03.11, 10:19
          Tłumacz cokolwiek takim, którzy nie chcą, żeby im cokolwiek wytłumaczyć. Socjologia to "marksistowskie brednie"; a "niewidzialna ręka rynku" zawsze działa bezbłędnie.

          Proponuję dla rycerzy dogmatyki zawołanie jak wyżej.
          • tigertiger Re: Ignoramus et ignorabimus 29.03.11, 21:48
            słusznie, ale ja mam nadzieję, że są i tacy, którzy czytają fora, choć sami nie zawsze biorą udział w dyskusji. Być może poszerzą swoje horyzonty. Pozwolenie aby w sprawach merytorycznych ostanie słowo należało do ignorantów, może postronnemu czytelnikowi wydawać się tezą, nie do podważenia, a więc prawdziwą. Gdy oponent jest uparty mimo wyczerpującym wyjaśnieniom i ignoruje je, obraża lub zaczyna się czepiać, wyrwa z kontekstu sformułowania i przeinacza ich znaczenie znaczenie wtedy komentować już nie ma czego;)
Pełna wersja