Gość: sasiad
IP: 168.143.113.*
02.05.04, 07:41
Dzis mialem wspanialy dzien,sobota pelna slonca i rozkwitajacych
naokolo drzew.
Az tu nagle moj pies biegnie do mnie niosac w pysku cos duzego i bialego.
( moj pies to labrador mieszany z rottwajlerem).
Patrze a to jest chyba niejaki sobol,taki co z niego robia sobie panie
kolnierze i zapinaja je na ich pyszczki;ten mial dokladnie taki jak kiedys
widzialem u bogatych pan w polsce.Byl on martwy i ona porzucila mi jego
pod moimi nogami,po czym odbiegla (moj pies to suka).
Ona uwielbia te rzeczy o tej porze roku.
Poszedlem po lopate do odsnierzania,aby go na nia wziasc i zaniesc gdzies,
ale kiedy go odwrocilem w brzuchu byla dziura z ktorej wychodzil jakis
noworodek,a dalej za nim ruszalo sie tam wiele innych.
Wzialem to wszytsko na te lopate i poszedlem daleko od domu na brzeg urwiska
ktore prowadzi do morza.Ten pierwszy noworodek juz wyszedl na tyle,ze
wlasciwie byl juz caly na zewnatrz trzymany tylko za pepowine,reszta tam
w srodku budzila sie do zycia w ciele tej juz zabitej przez mojego kochanego
psa matki.Kiedy doszedlem do urwiska on juz byl prwie ze na zewnatrz;
pomyslalem sobie,a moze te male mozna uratowac jakos?One wygladaly jak
obdarte ze skory czlonki,ale mysle sobie z drugiej strony,ze z nich wyrosna
takie same jak ich matka,ktora z odslonietymi zebami byla juz martwa.
I co ja z tym zrobie,a wiec zamachnalem sie ta cala lopata i pofrunely
wszystkie razem ze swoja matka w powietrze;ten co wychodzil oderwal sie
od calosci i w powietrzu przebieral swoimi malymi nozkami,reszta byla
jeszcze w macicy;za chwile wszystko spadlo i slonce wyszlo zza chmury
i znow zaczelo przypiekac.
Uwazam ten weekend za udany,bo oprocz tego sam naprawilem moj 6-cio
dyskowy zmieniacz w bagazniku mojego BMW.
Oby takich wekendow wiecej!
Pozdrowienia,
:))