Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczynek

02.04.11, 21:12
Było już o tym parę razy - a to buciki na obcasie dla trzylatek, a to jakieś obozy dressury w ramach kolonii szkolnych, było nawet o operacjach upiększających dla dzieci, ale jakieś dwa-trzy dni temu znów widziałam w tv program o małych miss i mi się skojarzyło; cały czas mam to w głowie. Teraz bikini z puszapem dla siedmiolatek - tekst obecnie na głównej. I jest skandal, ale firma to zlewa. Co dalej?

Według psychologów, którzy w sprawie bikini wypowiedzieli się na amerykańskich portalach sprzedawanie tego typu produktów od małego uczy dziewczynki, że nie są idealne i że powinny poprawiać swoje ciało. Psycholog, dr Janet Rose na jednym z portali dla rodziców stwierdziła, że sprzedawanie tego typy produktów jest zjawiskiem niebezpiecznym, a wręcz zatrważającym. Specjalistom nie spodobało się również, że w ofercie firmy nie ma innych propozycji plażowych dla dziewczynek. Podczas gdy A&F dla chłopców oferuje tradycyjne szorty, tak dla dziewczynek zabrakło np. jednoczęściowych kostiumów.

Psychologowie coraz częściej zwracają uwagę na problem seksualizacji dzieci, czyli wychowywanie ich w przekonaniu, że tylko jeśli będą eksponować swoją seksualność, będą się liczyć w społeczeństwie.


Czyli wygląd, seksualność, no i kasa.
    • bene_gesserit Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 02.04.11, 21:34
      Mysle, ze to nakreca rynek. Do jakiegos czasu dzieci w wieku 1-14 nie uzywaly kosmetykow kolorowych, lakierow do paznokci i wlosow i maszynek do golenia nog - az ktos pomyslal, przeliczyl na kasiute i sie tym zajał.

      Przypomina mi sie komentarz jednego z męzów tzw 'pagent mom', ktory patrzac na swoja corke, wyszykowana do 'konkursu z blichtrem' (czytaj: sztuczna opalenizna, sztuczne zęby, sztuczne rzęsy i sztuczne wlosy z trzydziestocentymetrowym tapirem, sukienka za tysiac piecset dolarow, french na dloniach i stopach, makijaz nakladany szpachlą) potrafil wybąkac tylko 'it makes her look like a midget prostitute'.

      Co znamienne, Amerykanie wkręcaja sie rownoczesnie w wykrywaniu pedofilii w kazdym i wszędzie.
      • berta-live Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 03.04.11, 00:15
        > Co znamienne, Amerykanie wkręcaja sie rownoczesnie w wykrywaniu pedofilii w kaz
        > dym i wszędzie.

        I dlatego wymyślono coś takiego jak pierścienie czystości. Jak małolata zdeklaruje, że jest dziewicą i ma zamiar nią być aż do nocy poślubnej, to może nawet publicznie bawić się wibratorem. Podobnie jest z tymi, którzy organizują dziecięce i młodzieżowe imprezy. Jak tylko założą takie pierścienie, to spokojnie mogą małolatom sprzedawać seks i pozwalać, żeby te i grzebały w rozporkach. Twórcy Southparku, nie ja, doszli do tego wniosku. ;)

        Poza tym pedofila interesuje dziecko a nie ktoś kto kto robi wszystko, żeby na dziecko nie wyglądać. Prędzej słiataśna, pyzata, blondyna z lokami, smoczkiem i różową falbaniastą sukienką spod której widać pampersa padnie ofiarą pedofila niż taka stara malutka ze sztucznym biustem i tipsami.
        • bene_gesserit Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 03.04.11, 01:26
          Bzdura, najwiecej ofiar pedofili to dziewczynki w wieku 8-10 lat. Zreszta - mimo peruk i makijazu te 'male krolowe pieknosci' nadal wygladaja na dzieci, bo maja dzieciece sylwetki.
          • berta-live Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 03.04.11, 12:53
            Młodsze najczęściej są zbyt dobrze pilnowane przez rodziców, więc pedofile nie mają do nich tak łatwego dostępu jak do, w miarę już samodzielnych, 8-10-latek.
            • bene_gesserit Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 03.04.11, 13:03
              To ciekawe, czemu w takim razie najwiekszym zainteresowaniem homosekusalnych pedofilow ciesza sie chlopcy w wieku 11-15 lat.
              • berta-live Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 03.04.11, 13:25
                Tylko, że z medycznego punktu widzenia, pociąg seksualny do młodszych nastolatków to nie pedofilia tylko hebefilia. Najwyraźniej statystycznie najwięcej jest heteroseksualnych pedofilów i homoseksualnych hebefilów. O tych, którzy mają pociąg do starszych nastolatków to zapewne nie ma statystyk, bo to jest zgodne z prawem, więc nikt sobie tym głowy nie zawraca.
                • bene_gesserit Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 03.04.11, 13:33
                  A jakie znaczenie ma nazwa dla samego aktu? Nie o dostepnosc dzieci chodzi, bo kazdy pedofil wie, ze dzieci sa dostepne w drodze do albo ze szkoly, jak tylko zaczna do niej chodzic, czyli od siedmiu lat w gore.
                • easz Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 03.04.11, 14:27

                  A mnie zastanawia, że skoro pedofila ciągnie nie do płci, ale do dziecięcości i liczy się dzieckość i niewinność, to jak się do tego mają przebieranki w dorosłych, wypychanie staników, obcasy, makijaże itp. Nie rozumiem tego.
      • tad9 Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 03.04.11, 16:46
        "dzieci w wieku 1-14 nie uzywaly kosmetykow kolorowych, lakierow do paznokci i wlosow i maszynek do golenia nog "

        pisz za siebie...
        • strikemaster Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 03.04.11, 20:48
          > "dzieci w wieku 1-14 nie uzywaly kosmetykow kolorowych, lakierow do paznokci i
          > wlosow i maszynek do golenia nog "
          >
          > pisz za siebie...

          A co, używałeś?
    • berta-live Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 03.04.11, 00:03
      A na podstawie jakich badań ci psychologowie wysnuli takie opinie?

      Dzieci zachowują się jak papugi. Bezkrytycznie i bezemocjonalnie naśladują dorosłych. I jak kilkulatka widzi, że kobiety w świecie, w którym przyszło jej żyć chodzą na obcasach, malują się, stroją, robią wygibasy i zamartwiają się o swoją urodę, to będzie robić to samo. Ale na zasadzie aktorstwa, bez dorabiania do tego żadnej ideologii czy filozofii. Na te przyjdzie czas w wieku późniejszym. Teraz ma za zadanie nauczyć się pewnych technicznych sztuczek, jak np nakładanie lakieru na paznokcie, czy prawidłowe dobieranie koloru bluzki do koloru spodni. A to co zrobi z tą wiedzą później, będzie zależało od zupełnie innych czynników.

      Ja jako dziecko też się bawiłam w robienie makijażu. Biegałam z wylakierowanymi paznokciami i oczami. Stroiłam się w ciuchy matki. A na jakieś specjalne okazje typu sylwester, to już była totalna przebieranka za dorosłą osobę. I to w czasach jak jeszcze do szkoły nie chodziłam i czasach nauczania początkowego.
      Miałam też lalkę barbie, która się niemiłosiernie stroiła. I jeszcze z innymi koleżankami bawiłyśmy się w "żony hollywoodu" i te nieszczęsne barbie grały role totalnych idiotek, tylko, że bogatych i wdających się w romanse. I oczywiście nieziemsko pięknych i perfekcyjnie ubranych. Inspiracją do tego był zapewne któryś z seriali przedstawiających świat amerykańskich bogaczy.
      Wcześniej jak nie miałam barbie, czyli w dużo młodszym wieku to odchodziły zabawy w księżniczki. Też oczywiście nieziemsko piękne i dbające jedynie o swoją urodę i ciuchy.

      Co więcej, modne było wtedy palenie papierosów, zatem wszystkie moje bohaterki, grane zarówno przez lalki jak i mnie samą, paliły papierosy. Były takie gumy do żucia w kształcie papierosów, którymi namiętnie się bawiłam. Bawiłam się również w matkę wielodzietnej rodziny. I cały czas twierdziłam, że jak będę dorosła to będę palić papierosy, nosić ostry makijaż, ubierać się na kolorowo i urodzę 5 dzieci. Chciałam być aktorką albo piosenkarką. Jednakże cały czas zastanawiałam się czy w kontrakcie nie zawrzeć klauzury o tym, że jednak nie będę brała udziału w rozbieranych scenach. Doszłam w końcu do wniosku, że co się będę ograniczać, w końcu wszystkie aktorki mają tego typu sceny na koncie, więc nei ma co wydziwiać, jeszcze w ogóle by mnie do niczego nie zatrudnili. Przypominam, że nadal była to okolica nauczania początkowego, czyli mogłam mieć max 10-11 lat. Namiętnie bawiłam się też w gotowanie i pieczenie ciast.

      A co z tego wyszło, to z racji tego, że jestem zdeklarowaną feministką, można sobie wyobrazić. Nie palę papierosów, nie maluję się, nie ubieram się ładnie, nie mam nawet ani jednej sukienki czy spódnicy na stanie, nie potrafię chodzić na szpilkach, ani nawet na wysokich obcasach, nigdy mnie nie ciągnęło do showbusinessu ani nawet nigdy nie próbowałam wyjść za mąż, czy zajść w ciążę. Nie potrafię także piec ani gotować i odrzuca mnie na samą myśl o pracach kuchennych. Po prostu w momencie wkroczenia w okres dojrzewania stwierdziłam, że dotychczasowe zabawy i wyobrażenia o dorosłym życiu, były straszliwie infantylne i obciachowe. Z dnia na dzień przestałam się bawić w słodką idiotkę, przysposabiającą się do roli najpierw hostessy a potem pani domu. I to samo z siebie, kompletnie nic się nie wydarzyło co mogłoby wpłynąć na tak radykalną zmianę postawy. Dlatego nie demonizowałabym dziecięcych zabawek i zabaw.
      • bene_gesserit Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 03.04.11, 01:44
        berta-live napisała:

        > A na podstawie jakich badań ci psychologowie wysnuli takie opinie?
        >
        > Dzieci zachowują się jak papugi. Bezkrytycznie i bezemocjonalnie naśladują doro
        > słych. I jak kilkulatka widzi, że kobiety w świecie, w którym przyszło jej żyć
        > chodzą na obcasach, malują się, stroją, robią wygibasy i zamartwiają się o swoj
        > ą urodę, to będzie robić to samo. Ale na zasadzie aktorstwa, bez dorabiania do

        Regula jest, ze co najmniej polowa 'pageant moms', czyli rodzicielek, wystawiajacych i tresujacych swoje dzieci do konkursow pieknosci dla maluchow (moga startowac dzieciaki juz w wieku pol roku bodaj), to zazwyczaj zaniedbane, tluste osobniczki, bez makijazu, w bardzo bylejakich ciuchach i z bylejakimi fryzurami.
        • berta-live Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 03.04.11, 13:19
          Ale my nie mówimy w tym momencie o matkach prowadzających swoje córki na konkursy piękności, tylko o kosmetykach kolorowych, które są sprzedawane jako zabawki dla dzieci. I one jako takie, nie zrobią nikomu krzywdy. Może poza uczuleniem, zaprószeniem oczu czy zatruciem jakby dziecko takowy połknęło, czy jakimś mechanicznym uszkodzeniem, np kredką do oczu.

          A co do matek, to one nie muszą być piękne, bo nie tylko na nich dzieci się wzorują. Dzieciaki obserwują cały otaczający ich świat a nie tylko ten w swoim domu. Moja matka też się nie malowała ani jakoś specjalnie nie stroiła. Natomiast inne kobiety tak. Wśród moich ciotek, sąsiadek czy znajomych rodziców nie brakowało przemalowanych i przestrojonych pań. I to w różnym wieku.

          Natomiast jeśli chodzi o ideę prowadzania dzieci na konkursy piękności, castingi itp, to tak naprawdę nie rozumiem skąd ta nagonka akurat na tresurę showbusinessową. Dokładnie to samo dzieje się w sporcie, muzyce klasycznej i każdej dziedzinie, która wymaga treningów od wczesnych lat dziecięcych. Wszyscy medaliści sportowi, tancerze baletowi, skrzypkowie, pianiści i inni muzycy, to są produkty dziecięcej tresury. Nikt mi nie wmówi, że kilkulatek z własnej woli będzie ćwiczył gamy po kilka godzin dziennie z pełną koncentracją, żeby do perfekcji opanować styl uderzania w klawisze. Wystarczy poczytać biografie tych ludzi albo wywiady z nimi. A to tylko ci, którym się udało przebić, o całej reszcie historia milczy.
          A jakoś nikt nie postuluje, żeby zlikwidować szkoły muzyczne, sportowe i baletowe. Nikt też od najgorszych nie wyzywa rodziców tych ludzi. Mimo, że najczęściej niczym nie różnią się od peagent moms, też nic sobą nie reprezentują i też całe ich być albo nie być zależy od sukcesów ich dziecka. O rodzicach dzieci niepełnosprawnych to już w ogóle nie mówi się w tym kontekście, a ci to dopiero potrafią sajgon własnemu potomkowi zafundować, na spółkę z wszelkiej maści rehabilitantami.
          • bene_gesserit Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 03.04.11, 13:38
            Szkoda, ze nie rozumiesz roznicy.
            Sukcesy w sporcie czy sztuce osiaga sie glownie dzieki pracy i umiejetnosciom.
            Sukcesy jako krolowa pieknosci - glownie dzieki urodzie, ktora jest wylacznie wynikiem genow i operacji kosmetycznych.
            W paru programach wystepowaly dorosle juz weteranki takich dzieciecych konkursow pieknosci, panie w okolicy 40tki, za kazdym razem byl to zalosny widok - nerwicowe dbanie o miejsce kazdego wloska na sztywnej od lakieru glowie, twarze kosmitow znieksztalcone operacjami i teatralny makijaz od samego rana plus maniera zachowania dzidzi-piernikow.
            • berta-live Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 03.04.11, 14:09
              Sukcesy w sporcie i muzyce, podobnie jak i w showbusinessie, osiąga się przez geny i ciężką pracę. Dla takiej baletnicy narzędziem pracy też jest jej ciało, które też musi uformować. Podobnie jak i ze sportowcami. Wszyscy to robią dla pieniędzy i sławy, to jakim sposobem się je osiąga ma drugorzędne znaczenie i jest bardziej efektem przypadku, niż świadomego wyboru.

              Ludzie są skłonni płacić za oglądanie widowisk i dlatego sport sztuka czy showbusiness są takie popularne. No i ludzie pchają się tam, gdzie widzą dla siebie możliwości finansowe. Nie ważne, że prawdopodobieństwo odniesienia spektakularnego sukcesu jest nikłe, ważne, że obiecana wygrana jest gigantyczna. Gigantyczna, bo wszystkie słynne aktorki, top modelki i wszelkiej maści gwiazdy wielkiego formatu, to są synowie i córki sfiksowanych rodziców, którzy od pieluch ich ganiali na castingi, wybory miss, lekcje śpiewu, tańca, aktorstwa, gry na instrumentach itp. I każda z tych osób odnosiła w dzieciństwie większe bądź mniejsze sukcesy.

              Co do tych sfrustrowanych i znerwicowanych 40-latek, to tak kończą ci, którym sie nie udało i nie potrafią się z tą porażką pogodzić. Takich osób jest pełno, bo zazwyczaj się nie udaje. I wśród muzyków, którzy zamiast podziwianymi wirtuozami zostali czwartymi skrzypkami w orkiestrze albo nauczycielami muzyki w domach kultury. I wśród baletnic, które zamiast bycia gwiazdami bolszoja uczą rytmiki w przedszkolu, czy wśród sportowców, którzy zamiast medalistami zostali wuefistami.
          • johnny-kalesony Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 05.04.11, 22:44
            berta-live napisała:

            > Wszyscy medaliści
            > sportowi, tancerze baletowi, skrzypkowie, pianiści i inni muzycy, to są produkt
            > y dziecięcej tresury. Nikt mi nie wmówi, że kilkulatek z własnej woli będzie ćw
            > iczył gamy po kilka godzin dziennie z pełną koncentracją, żeby do perfekcji opa
            > nować styl uderzania w klawisze.

            Tak, to prawda ... Jednak później są zazwyczaj bardzo za tę tresurę rodzicom wdzięczni.


            Pozdrawiam
            Keep Rockin'
            • berta-live Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 05.04.11, 22:56
              > Tak, to prawda ... Jednak później są zazwyczaj bardzo za tę tresurę rodzicom wd
              > zięczni.

              Jak uda im się w syndrom sztokholmski popaść. Ewentualnie jak zrobią jakąś oszałamiającą karierę, która przy okazji okaże się być celem również ich życia a nie tylko rodzicielskiego. Bo zmarnowanie dzieciństwa, zrycie psychiki, zrujnowanie zdrowia i nie dostanie niczego w zamian może człowieka nieco sfrustrować.
      • easz Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 03.04.11, 14:25

        To nie to samo. To nie zabawa. Ja też bawiłam się zakładając mamy kiecki, nawet w jedną wkładałyśmy z koleżanką hula hop, żeby mieć balowe suknie;) też łaziłyśmy w maminych butach na obcasie, nawet na podwórku raz, choć nasze stopy zajmowały może 2/3 buta. Ale tu to jest imo wszystko na poważnie. To jest zupełnie co innego. Pomieszanie porządków się robi z tego, a jeśli to się pomiesza, to i inne rzeczy można, prawda? Dziecko tym bardziej nie będzie miało już systemu odniesienia, a cały czas jeszcze się kształtuje i rozwija, jego psychika, osobowość, nie tylko seksualnie/na. To jest odwrócenie świata do góry nogami, brak oparcia, stałości - bezpieczeństwa.

        Dotąd myślałam, że to margines, nawet te filmy i programy o małych miss, to było pokazywane i odbierane raczej w charakterze jakiegoś kuriozum, dziwactwa, anormalności, ale takie historie jak z tymi stanikami, to już raczej idzie w główny nurt. Może nie w Pl, ale kiedyś może też.
        • berta-live Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 03.04.11, 15:01
          Chodzi mi o to, że czym innym jest profesjonalne szkolenie dzieci, które ma je przysposobić do wykonywania w przyszłości zawodu celebryty sprzedającego swoją seksualność a czym innym są zabawki.
          • bene_gesserit Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 03.04.11, 19:37
            Rzadko kiedy matki 'malych miss' szykuja je do zawodu celebryty, czymkolwiek on jest. Zazwyczaj tlumacza swoje motywacje tym, ze chca podbudowac ego dziecka.

            Zamiast wkladac im w glowe, wkladaja na glowe.
            • berta-live Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 03.04.11, 20:12
              Bardzo podobnie jest w przypadku dzieci posyłanych do szkół sportowych, muzycznych czy baletowych. Też całkiem sporo rodziców twierdzi, że celem nie jest zrobienie z dziecka medalisty, primabaleriny czy wirtuoza. I, że to ma być tylko pewien etap w życiu dziecka, żeby nauczyło się czegoś tam, nabrało jakiś tam cech i w ogóle bla, bla, bla. Pewność siebie i podreperowanie ego też jest wymieniane jako powód. Co kompletnie nie zmienia faktu, że z punkt widzenia dziecka, motywacja rodzica nie ma najmniejszego znaczenia. Dla niego to jest rujnacja dzieciństwa.
              • bene_gesserit Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 03.04.11, 20:45
                Powaznie nie pojmujesz roznicy miedzy wychowywaniem dziecka na 'przedmiot estetyczny' a ksztalceniem sportowca czy artysty? Nie to nie, w sumie nie moj problem.
                • berta-live Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 03.04.11, 21:12
                  Jednego i drugiego kształci się na małpę cyrkową. Tylko i wyłącznie po to, żeby gawiedź miała rozrywkę. A to czy jedno jest bardziej nobliwe i moralne od drugiego, to inna kwestia.
                  • bene_gesserit Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 03.04.11, 23:22
                    Tu mozna dyskutowac, natomiast pewne jest, ze skutki spoleczne seksualizacji malych dzieci sa nieporownanie wieksze, niz treningi innych dzieci.
      • znana.jako.ggigus hm pieczenie i gotowanie 03.04.11, 15:57
        no nie wiem, wg mnie dorosly czlowiek jest samodzielny, czytaj potrafi sobie zapewnic byt, opierunek i zawartosc talerza. Sa tacy ludzie, ktorzy potrafia ugotowac z trudem wode na herbate i nie rozumiem tego, szczerze piszac.
        No chyba ze probowalas gotowania i Ci nie wyszlo, tacy ludzie tez sa.

        Ja np. probowalam majsterkowania, ale mi to zupelnie nie wychodzi, nie mam zupelnie drygu, az mi glupio. Co kolega pomaga mi i np. naprawia mi zlew, to sie przygladam, pomagam, ale nie udziela mi sie jakas wiedza. naprawde szkoda, bo bym sobie chetnie pomajsterkowala, ale jestem traba eteatowa w tej dziedzinie.

        wg mnie, ale to psychologia amatorszczyzna, az tak b. odrzucasz - stereotypowe - wyobrazenia kobiecosci, ze chcesz taka kobieta byc. Przypominasz mi kolege, ktory w co drugim zdaniu mowi, ze nie chce stalego zwiazku i wg mnie on sie az do tego pali.
        Wybacz wycieczke osobista, ale mnie ten post pelen odrzucania roznych rzeczy zafrapowal.
        • berta-live Re: hm pieczenie i gotowanie 03.04.11, 16:58
          W tym poście chciałam zaakcentować, że mimo tego, że nie miałam do dyspozycji zabawek w stylu plastikowe agd, łącznie z zestawem kuchennym i ciastoliną imitującą robienie wypieków, ani zabawek w stylu mała księżniczka, mała miss czy mała mama, to jednak bawiłam się w tego typu zabawy. I nie tylko ja, wszystkie moje koleżanki również. I one, jak zdecydowana większość polskich dzieci z lat 80, też nie miały dostępu do jakiś specjalistycznych i zaawansowanych technicznie zabawek. Po prostu używało się w tym celu jakiś innych gadżetów, a niekiedy bawiło się prawdziwymi kuchennymi produktami i urządzeniami.
          I tego typu zabawy jakoś nikogo nie zdemoralizowały, nikomu nie skrzywiły psychiki i co najważniejsze nikogo nie zaprogramowały, że został np kurą domową, której jedyną pasją jest sprzątanie i gotowanie albo jakąś malowaną lalą, której jedynym celem życiowym jest pachnieć, wyglądać i zaspokajać seksualnie mężczyzn.

          I w związku z tym, podejrzewam, że jak jakaś firma ułatwi dziewczynkom życie i wprowadzi na rynek jakieś zestawy w stylu mała dorosła, to nic tym dzieciom złego się nie stanie z tego powodu. Matki tych dziewczynek, jak były w ich wieku bawiły się dokładnie tak samo, tylko miały brzydsze zabawki.
          • znana.jako.ggigus oki, zupelnie inaczej 03.04.11, 17:00
            odczytalam tresc Twojej wypowiedzi.
    • tully.makker Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 03.04.11, 12:58
      A moze w tym podnoszeniu larum na temat seksualizacji dzieci wiecej jest zboczen doroslych dopatrujacych sie w kazdej pie... sexu?

      Pamietam, jak w ppirszej klasie - akurat 7 lat bawilysmy sie na podworku - oczywiscie udawalysmy doroslych, i miedzy innymi wyopchalysmy sobie miejsca w ktorych dorosle kobiety maja biust koszulkami zwinietymi w kulki.

      Kwestia seksualnosci, czy nawet karmienia piersia nie powstala nam w glowach - same jedynaczki to byly - ot bylo dla nas jasne, ze dorosle kobieta ma biust, a my strasznie chcialaysmy udawac dorosle.

      I tyle.
      • bene_gesserit Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 03.04.11, 13:12
        Ale te staniki, o ktorych pisala easz, nie sluza chyba do zabawy w doroslych, ale do codziennego noszenia. Roznica jest zasadnicza.
        • tully.makker Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 04.04.11, 14:26
          nie sluza chyba do zabawy w doroslych, a
          > le do codziennego noszenia. Roznica jest zasadnicza.

          gdyby matka nie opieprzyla mnie za zeszmacenie podkaszulki i nie wyjela jej z miejca, ktore potem maial zajac biust slusznych rozmiarow, to pewnie bym to nosila na okraglo. Dzieci nie bawia sie w doroslych przez pol godziny - one chca byc takie, jak dorosli, na stale.
          • bene_gesserit Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 04.04.11, 15:53
            No, to akurat nie jest prawda - bylam dzieckiem i sobie nie przypominam, wiec nie 'dzieci' ale 'ja jako dziecko' albo 'niektore dzieci'.

            Dzieci zreszta nie zdaja sobie sprawy, co by przedluzenie takiej zabawy moglo dla nich oznaczac. Osmiolatka z udawanymi piersiami zapewne czulaby sie dziwnie wobec seksualnych zaczepek starszych kolegow.
          • berta-live Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 04.04.11, 20:33
            Dzieci w swoich zabawach nie są wytrwałe. Przez jakiś czas pobawi się czymś lub w coś a potem zajmie się czym innym. Nie mówiąc o tym, że kilkulatka z wypchanym biustem zapewne wzbudziłaby śmiech wśród rówieśników.

            Nie wiem czy kojarzysz ze swojego okresu dojrzewania, ale z tego co pamiętam, to dziewczyny, które jako pierwsze zaczęły dojrzewać, wcale nie były zachwycone tym faktem. Najczęściej były narażone na głupawe i wulgarne komentarze zarówno kolegów jak i koleżanek, wszyscy się chichrali że im cycki rosną, macali po plecach czy stanik już noszą, itp. Generalnie zachowywali się jak to dzieciaki, które muszą zmierzyć się ze sprawami, które są jeszcze dla nich obce i niezrozumiałe.

            A co do tych staników, to amerykańskie społeczeństwo jest dużo bardziej purytańskie niż europejskie. Jak u nas, czy to na plaży czy w przydomowym ogródku osoby w bikini, nawet młodzież, nie robią na nikim wrażenia, tak za oceanem mogłoby to nie być dobrze widziane. Podobnie jak i biegająca kilkulatka w samych majtach. U nas od zawsze było normą kulturową, że dziewczynki, nawet te w wieku szkolnym, dopóki nie mają biustu, to mogą pokazywać się publicznie topless. Nie było zwyczajów produkowanie staników z miseczkami 0. A za oceanem był, a stąd to tylko krok to wypychania tych miseczek, bo to mimo wszystko głupio wygląda taki płaski stanik.
            • tully.makker Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 05.04.11, 10:08
              > Nie wiem czy kojarzysz ze swojego okresu dojrzewania, ale z tego co pamiętam, t
              > o dziewczyny, które jako pierwsze zaczęły dojrzewać, wcale nie były zachwycone
              > tym faktem. Najczęściej były narażone na głupawe i wulgarne komentarze zarówno
              > kolegów jak i koleżanek, wszyscy się chichrali że im cycki rosną, macali po ple
              > cach czy stanik już noszą, itp.

              Pamietam, ze mialam w podstawowce kolezanka, ktorej w bardzo mlodym wieku - tak z 11 - 12 lat wyrosl bardzo duzy, jak na dorosle standardy, biust. Pamietam, ze byla z tego bardzo zadowolona, a wszystkie dziewczyny bardzo jej zazdroscily.
              • bene_gesserit Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 05.04.11, 12:03
                Pamietam, ze jak wiekszosc niskich dziewczynek, mialam piersi jako jedna z nielicznych w klasie. Zainteresowanie kolegow - nie mną, tyko biustem - bylo bardzo nieprzyjemne. To byly stare czasy, wiec zainteresowanie ograniczalo sie do komentarzy, ale bylo to dosc paskudne.
                Mniejsza o to, bo nie mowimy w tym watku o prawdziwym biuscie, ktory pojawia sie w wieku dojrzewania, ale wypchanym gąbka staniku, ktory ma zapewnic popularnosc siedmiolatce.

                Jakie zdanie bedzie mialo o sobie to dziecko, jesli - zalozmy - zdobedzie nowych znajomych i podskoczy wyzej w klasowym rankingu tylko dlatego, ze sprawila sobie oszukany biust?
                • berta-live Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 05.04.11, 13:12
                  Chodzi o to, że te staniki push up, które by były skierowane dla np 7-letnich dzieci nie mają większej szansy na zdobycie popularności. Co najwyżej jako zabawka dla dzieci. Komu by się ta 7-latka miała przypodobać swoim okazałym biustem. Rówieśnicy jeszcze długo nie będą zainteresowani atrybutami kobiecości a starszych będzie to śmieszyło, bo mimo wszystko będą one wyglądać jak własne karykatury, czyli nieco kuglarsko.

                  Natomiast jeśli chodzi o starsze dziewczyny to ok. W końcu jak wszystkie koleżanki z klasy będą miały już biusty a jakaś będzie się rozwijać nieco wolniej, to faktycznie może się nie czuć z tym komfortowo i taki stanik poprawi jej samopoczucie.
                  • policjawkrainieczarow Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 05.04.11, 18:26
                    > Komu by się ta 7-latka miała przypodobać swoim okazałym biustem.
                    > Rówieśnicy jeszcze długo nie będą zainteresowani atrybutami kobiecości

                    Swoim koleżankom.
                    Mozna sobie wyobrazic, że w zabawach typu "dom" czy "szkoła" dziewczynka z biustem będzie grala rolę głównodowodzącą, królowej/mamy/nauczycielki, ze względu na atrubt dorosłości.
                    Dzieci bardzo lubią udawać, że są doroślejsze, niz są, stąd sukces lalki Barbie (nie moja teoria, ze studiów pamiętam).
                    • berta-live Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 05.04.11, 19:15
                      Ale jak swoim koleżankom, skoro w tym wieku posiadanie biustu jest obciachem? Ja pamiętam ze swojej wczesnej młodości, że dziewczyny, które zaczęły dojrzewać jako pierwsze, wstydziły się tego. Nosiły workowate swetry i garbiły się, żeby tylko tego biustu nie było widać. Podobnie z miesiączką, też prędzej by umrzeć wolały niż przyznały się do tego typu przypadłości. Chwalenie się atrybutami dorosłości to dopiero najwcześniej 13-14 lat. Wcześniej to można było narazić się na kpiny i jakieś wulgarne zaczepki.

                      Wyjątkiem mogłaby być sytuacja, kiedy dojrzewać jako pierwsze zaczęłyby liderki klasowe. Tylko, że tak jakoś to bywa, że jako pierwsze dojrzewają najczęściej te zestresowane józie, dając dzieciakom dodatkowy powód do wyśmiewania się z nich.
                    • berta-live Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 05.04.11, 19:24
                      A co do lalki barbie, to raczej ona wypełniła pewną niszę, która się zrobiła na rynku po wprowadzeniu w obieg lalek typu bobas i pluszaków. We wcześniejszych epokach dziewczynki miały do dyspozycji tylko lalki udające starsze dziewczynki albo dorosłe kobiety. Można je było czesać, przebierać i traktować w charakterze kukiełek odgrywających pewne sceny. Czyli coś takiego jak barbie. Lalki typu bobasy były uważane za demoralizującą zabawkę, bo mogły prowokować do niezdrowej ciekawości i zadawania zbyt dużej ilości pytań. Pluszaki były w ogóle nie znane. Dopiero w XX wieku nastąpił jakiś przełom obyczajowy i na rynek wprowadzono lalki niemowlęta z akcesoriami, wózkami, itp. I one wyparły ze sklepów lalki przedstawiające dorosłe kobiety. Wprowadzenie na rynek barbie było tylko powrotem do starych tradycji zabawkarskich. A, że była to pierwsza tego typu zabawka na rynku od wielu lat i jeszcze wprowadzona z dużym rozmachem i całą machina marketingową, to musiała odnieść sukces.
                      • bene_gesserit Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 05.04.11, 20:49
                        Ale starodawne lalki dla dzieci nie mialy piersi, a to - i nierealistyczne proporcje ciala - to glowny atrybut Barbie. Zupelnie co innego.
                      • policjawkrainieczarow Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 05.04.11, 22:18
                        nie chce mi się grzebac w historii przemysłu zabawkarskiego, ale to, co podałam, to był wynik szerszych badań, a nie moja teoria. Wczesniejsze lalki były raczej bezwiekowe a ich wlosy przypominające trwałą wcale nei wyglądały na niemowlęce.
    • znana.jako.ggigus Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 03.04.11, 16:03
      moja szescioletnia siostrzenica pyta, czy jest seksi.
      bierze to z reklam.
      ale to kasa, to kreacja kolejnych potrzeb, jak napisala bene - ktos policzyl, ile moze zarobic, przemyslal i zarabia.
      a pedofile sie slinili i slinia dalej, czy beda push-upy dla siedmiolatek, czy nie.
      Tyle ze statystycznie jest coraz mniej prawdopodobne, ze dziecko bedzie mialo kontakt z pedofilem, wiele jest przyczyn, m. in. mniej dzieci i sa one lepiej pilnowane.
      Przypomnijcie sobie, ile razy Was jako dzieci napastowano seksualnie, ja dorastalam w latach 80 i pamietam minimum 5 przypadkow, z czego jeden byl to naprawde niebezpieczny facet, a jeden to pracownik Mlodziezowego Domu Kultury, byl dla nas, dziewczynek, taki sliniaco sie mily i mialysmy niepisana umowe, ze jak cos do sekretariatu, to idziemy zawsze przynajmniej we 2.
      Wiec ja bym w pedofilii nie widziala takiego straszliwego zagrozenia, co nie znaczy ze go nie ma.Dla mnie gorsze sa te firmy, ktore wmawiaja 6 latkom push-upy.
    • evita_duarte Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 03.04.11, 21:58
      Kilka dni temu przedstawicielka Abercrombie and Fitch tlumaczyla w TV, ze to push-up bikini maja poprawiac samoocene dziewczynek, poniewaz patrza na siebie i porownuja sie z obrazem w mediach i widza, ze nie sa takie jak powinny- cos w tym rodzaju, to nie jest doslowny cytat. Poza tym nie ma nic zlego w sprawieniu ze odstaje to co powinno odstawac. Zapytana, co do diabla ma odstawac u siedmiolatki juz nie odpowiedziala. Stwierdzila tylko, ze to przeciez decyzja rodzicow co kupuja dziecku. Kilka dni po tym firma zmienila wiek na metce z 7 do 14 na 12 wzywyz. Zmienili tez nazwe z push-up na padded.

      Moj komentarz jest taki, ze ta firma ma ciuchy sredniej jakosci po wygorowanej cenie. To nie jest pierwszy raz jak probuja zwrocic na siebie uwage wywolujac kontrowersje. Najlepszy sposob na nich to bojkotowac ich produkty- nie zebym kiedykolwiek kupowala, bo naprawde nie sa to rzeczy dobrej jakosci.

      easz napisała:

      > Było już o tym parę razy - a to buciki na obcasie dla trzylatek, a to jakieś ob
      > ozy dressury w ramach kolonii szkolnych, było nawet o operacjach upiększających
      > dla dzieci, ale jakieś dwa-trzy dni temu znów widziałam w tv program o małych
      > miss i mi się skojarzyło; cały czas mam to w głowie. Teraz bikini z puszapem dl
      > a siedmiolatek - tekst obecnie na głównej
      > . I jest skandal, ale firma to zlewa. Co dalej?
      >
      > Według psychologów, którzy w sprawie bikini wypowiedzieli się na amerykański
      > ch portalach sprzedawanie tego typu produktów od małego uczy dziewczynki, że ni
      > e są idealne i że powinny poprawiać swoje ciało. Psycholog, dr Janet Rose na je
      > dnym z portali dla rodziców stwierdziła, że sprzedawanie tego typy produktów je
      > st zjawiskiem niebezpiecznym, a wręcz zatrważającym. Specjalistom nie spodobało
      > się również, że w ofercie firmy nie ma innych propozycji plażowych dla dziewcz
      > ynek. Podczas gdy A&F dla chłopców oferuje tradycyjne szorty, tak dla dziewczyn
      > ek zabrakło np. jednoczęściowych kostiumów.

      >
      > Psychologowie coraz częściej zwracają uwagę na problem seksualizacji dzieci,
      > czyli wychowywanie ich w przekonaniu, że tylko jeśli będą eksponować swoją sek
      > sualność, będą się liczyć w społeczeństwie.

      >
      > Czyli wygląd, seksualność, no i kasa.
      >
    • slodkie_malenstwo Re: Seksualizacja dzieci, a konkretnie dziewczyne 06.04.11, 17:20
      no coraz gorzej jest, tylko kasa i seks, a potem się kobiety dziwią, ze nikt ich nie szanuje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja