pokoferencyjne nawrócenie ;)

05.04.11, 19:04
Gdyby ktoś zapytał mnie tydzień temu, czy jestem feministką - zawahałabym się. Nie żebym widziała samą siebie w roli dziuni-laluni czy baru mlecznego dla potomstwa. Przeciwnie. Skończyłam studia, prowadziłam firmę, również z wielkim brzuchem, a potem z moimi ukochanymi bachorami na kolanach. Kiedy zamknęłam firmę, dostałam pracę w korporacji, którą sobie wymarzyłam. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej pochwaliłam się dwójką małych dzieci, co spotkało się z ciepłym przyjęciem. Myślałam: może te feministki przesadzają, po co to całe genderowe zawracanie głowy, jest przecież tyle ważniejszych problemów do rozwiązania na świecie?
po pewnej konferencji redaktor Aleksandra Szydłło pozbyła się wszelkich wątpliwości co do feminizmu:
Feministki i Feminiści! Pragnę się z wami przeprosić i do Was dołączyć. Bez was nie pozostanie mi nic innego, jak na następną konferencję przybyć w przezroczystym kostiumiku z rozporko-dekoltem, a na drzwiach hotelowych wywiesić karteczkę: "Redaktor dziunia-lalunia zaprasza na bara-bara".

Jak sądzę nie tylko redaktor A.S zdarzyła się z szowinistycznym traktowaniem na konferencjach, szkoleniach czy zebraniach. Czy macie podobne doświadczenia w swoich miejscach pracy? odsyłam do tekstu, albowiem wart jest przeczytania w całości:)
Więcej...
wyborcza.pl/1,75248,9370835,Redaktor_dziunia_lalunia_i_zlote_swojskie_meskie_wzdecie.html
    • bene_gesserit Re: pokoferencyjne nawrócenie ;) 05.04.11, 20:47
      To jest dosc znamienne, to niewidzenie poza koniec własnego nosa.
      Co mi tam, ze nie ma dla dzieci innych miejsc w zlobkach, przedszkolach. Co tam, ze kolezanka skarzy sie, ze mniej zarabia za taka sama prace - moze narzekaniem maskuje wlasne lenistwo? Co tam, ze w podrecznikach corki swiat wyglada co najmniej patriarchalnie, to drobiazg bez znaczenia, skoro mi sie wiedzie mimo tego, ze jestem kobietą.

      Jak sie okazuje po raz ktoryśtamtysięczny - do czasu.
      • dzikowy Re: pokoferencyjne nawrócenie ;) 05.04.11, 22:11
        To jest również znamienne, że podobny zapał widać po różnych iwentach w stylu manifa, oazy, taize, konwenty, manifestacje.
        To jest także znamienne, że przechodzi, więc bez obaw. :P
        • bene_gesserit Re: pokoferencyjne nawrócenie ;) 05.04.11, 22:37
          Nie wiem, moze tam u was, fanatyczni obroncy swinek, widac cos takiego. U nas - nie. Bylam i widzialam, w przeciwienstwie do ciebie.
          • dzikowy Re: pokoferencyjne nawrócenie ;) 06.04.11, 09:07
            Świńskich imprez nie organizuję, bo co tam robić? Przez ten czas więcej zarobię niż uzbieram, dlatego zbiórka środków na leczenie traci sens.
            Natomiast we wszelkich innych rodzajach imprez zawsze było tak, że po udanej zgłaszało się kilkadziesiąt osób chętnych przy organizacji następnej edycji. Tylko potem trzeba pilnować, która z tych nowych osób już się nie odezwie i odebrać jej część pracy, żeby potem nie zostać z ręką w nocniku.
            Homiki też tak mają, więc nie wierzę w brak genu słomianozapału w przypadku kongresu, czy tego o czym tam gadamy.
            • tigertiger Re: pokoferencyjne nawrócenie ;) 06.04.11, 11:18
              dzikowy jak byś nie był tak leniwy i przeczytał artykuł to byś się zorientował na jaki temat tu gadamy. O organizacji impres służbowych było w innym wątku,ten traktuje o tym jak na drodze służbowej mężczyźni traktują kobiety.
      • zak_szirak Re: pokoferencyjne nawrócenie ;) 12.04.11, 23:52


        a ja mysle, ze wielkim natchnieniem do takowych mysli, sa posty - mosty Pana Swojskiego _fr _ 1




        bene_gesserit napisała:

        > To jest dosc znamienne, to niewidzenie poza koniec własnego nosa.
        > Co mi tam, ze nie ma dla dzieci innych miejsc w zlobkach, przedszkolach. Co tam
        > , ze kolezanka skarzy sie, ze mniej zarabia za taka sama prace - moze narzekani
        > em maskuje wlasne lenistwo? Co tam, ze w podrecznikach corki swiat wyglada co n
        > ajmniej patriarchalnie, to drobiazg bez znaczenia, skoro mi sie wiedzie mimo te
        > go, ze jestem kobietą.
        >
        > Jak sie okazuje po raz ktoryśtamtysięczny - do czasu.
        >
    • berta-live Re: pokoferencyjne nawrócenie ;) 06.04.11, 00:08
      Nie jest tajemnicą, że problem tkwi w mentalności patriarchalnej a nie w systemie prawnym. To nie formalne przeszkody sprawiają, że kobiety zarabiają mniej, mają niższe stanowiska i rzadziej robią kariery. To ludzie ludziom rzucają kłody pod nogi. Nie mówiąc o tym, że część kobiet naprawdę nie ma ambicji, żeby coś w życiu osiągnąć. I to też nie dlatego nie ma ambicji, bo taka się urodziła, czy, że taka jest kobieca natura, tylko nie ma społecznego bata, który by pchnął je w kierunku wspinania się po szczeblach drabiny społecznej czy zarabiania dużej kasy.
      • tigertiger Re: pokoferencyjne nawrócenie ;) 06.04.11, 07:13
        Tak berta masz racje, nie formalne przeszkody stoją na drodze równego traktowania, a mentalna spuścizna po patriarchacie. Na szczęście pojawiają się coraz częściej publikacje i książki, które zwiększą świadomość społeczną zwłaszcza, że nie mają wcale etykietek feministycznych, które by je stygmatyzował. Ostatnio pojawiła się książka "Siła kobiecości" autorką jest Iwona Majewska-Opiełka psycholog i doradca rozwojowy sama o książce pisze tak:
        Napisałam tę książkę po to, by skłonić nas do odkrywania w sobie siły kobiecości, która wesprze, umocni i upiększy świat. Namawiam do realizowania w praktyce prawa kobiet do pełnego uczestnictwa w życiu i samodzielnego decydowania o sobie. Podważam stereotypy, naruszam tabu, także te niedawno powstałe, i zachęcam do większego wnikania w siebie i budowania siły na podstawie naszego kobiecego wyposażenia. Moje niekoniecznie feministyczne teorie niejednej kobiecie pomogły żyć lepiej i pełniej. Nie trzeba wcale być feministką, by być szczęśliwą kobietą. Gdybym żyła w średniowieczu, byłabym wiedźmą lub czarownicą, gdybym żyła w połowie XIX wieku, na pewno byłabym sufrażystką, emancypantką. Byłabym feministką na początku XX wieku, a także po drugiej wojnie światowej, gdybym żyła w Stanach Zjednoczonych. Ale nic z tego nie było moim udziałem.
        • jael53 Re: pokoferencyjne nawrócenie ;) 06.04.11, 08:19
          Problemem są stereotypy. Dlatego teraz stygmatyzuje feminizm, ale nie stygmatyzuje narodowa prawica - mimo ze obciążenie historyczne obu nurtów jest nieporównywalne ( biła mocno narodowa prawica, biła mocno, zwłaszcza chłopa w pysk).

          W USA na początku XX w. stygmatyzowało bycie "jakąś emancypantką" - można było tą drogą albo zostać gwiazdą (Amelia Eahardt), albo "babą - dziwo". Ale też stygmatyzowało bycie Irlandczykiem ("albo glina, albo strażak; a na pewno pijak i dzieciorób"); i kimkolwiek, kto nie był W(M)ASP.
        • kocia_noga Re: pokoferencyjne nawrócenie ;) 06.04.11, 08:21
          Dla mnie takie podejście jest pożyteczne, chociaż obrzydliwe. Autora wyraźnie odcina się od feminizmu - mogłaby być wszystkim, tylko nie współczesną feministką, tak mówi. Kij jej w oko.
          • tigertiger Re: pokoferencyjne nawrócenie ;) 06.04.11, 11:33
            Sadzę, ze to był celowy zabieg autorki, wiele kobiet uważa że równe prawa już zostały wywalczone, a współczesne feministki walczą już tylko z seksizmem (który nie każdej kobiecie przeszuka) i o prawa do aborcji (a to nie budzi powszechnej akceptacji u kobiet). Skoro współczesne feministki postrzega się jako anarchistki to autorka odcina się od tego, a tym samym z typowo feministycznymi ideologiami w sposób zakamuflowany dociera do większej grupy czytelników. Jak to mówią cel uświęca środki :) Niemniej to smutne, że autorka jest niejako społecznie przymuszona, aby się odciąć od wizytówki feministki aby dotrzeć do szerszego odbiorcy z feministyczną ideologią.
            • bene_gesserit Re: pokoferencyjne nawrócenie ;) 06.04.11, 12:08
              Stygmatyzacja feminizmem jest so last decade. Wskutek roznych splotow okolicznosci i mrowczej pracy co najmniej dwoch pokolen feministek z roznych opcji, feminizm w zasadzie zostal odczarowany. Wkroczyl do mainstreamu, pisza o nim w Twoim Stylu, Cosmo, Jola Kwasniewska pojawila sie na platformie Manify, do feminizmu bez zaznenowania przynaja sie celebrytki i bizneswoman pelniace publiczne funkcje, akcje zbierania podpisow pod projektem parytetow popierali znani-i-lubiani itd itd.

              Tej pani ze swoimi obawami i krygowaniem sie wielkiego sukcesu nie wroze, bo jest zapozniona w spolecznym rozwoju o lat co najmniej 10. Doradczynie zyciowa to dyskwalifikuje w przedbiegach.
              • sisi_kecz Re: pokoferencyjne nawrócenie ;) 06.04.11, 13:09
                bene_gesserit napisała:

                > Stygmatyzacja feminizmem jest so last decade. Wskutek roznych splotow ok
                > olicznosci i mrowczej pracy co najmniej dwoch pokolen feministek z roznych opcj
                > i, feminizm w zasadzie zostal odczarowany.'

                Nie podzielam Twojego optymizmu.
                Może w środowisku feministek tak różówo to wygląda, albo w pismach dla wykształconych kobiet.

                Dla mnie bardziej trafne, co do współczesnej stygmatyzacji feminizmem, jest to, co napisała na innym forum aandzia i z tym sie w zupelniści zgadzam:

                Autor: aandzia43☺ 24.03.11, 12:45
                > Feminizm w wydaniu Badinter jest równie znany ludziom i obecny w świadomości ja
                > k oświecony pokojowy islam.

                Feminizm z ludzką twarzą jest nieznany ludziom z tej przyczyny, że samo słowo "feminizm" wywołuje sraczkę. Mówię o Polsce. Kiedy otwiera buzię kobieta i wcale niezajadle wygłasza niegłupie postulaty, ale jednocześnie słuchacz wie, że określa się ona (lub ktoś inny określa ją) feministką, to jest z góry skazana na porażkę. Jej argumenty juz na wstępie odczytywane są jako roszczeniowe i nie z tej ziemi. Kiedy to samo powie mężczyzna, albo kobieta przykruchtowa, to jest to wstęp do dalszej rozmowy. Czy dzieje się tak dlatego, że feminizm jako zjawisko "zasłużył sobie" na taki odczyt. Niekoniecznie. Odczyt już od początku był taki. Potem wychwytywało się tylko to, co drastyczne, śmieszne i dyskredytujące, całkowitym milczeniem pomijając sensowne argumenty, uzasadnione żądania i postulaty. Nawet ja na przestrzeni swojego życia obserwuję takie nieciekawe zjawisko: kiedy w przestrzeni publicznej zaczyna się poruszenie wokół jakiegoś zjawiska dotyczącego koibet i/lub rodziny najpierw burzą się tzw. środowiska kobiece. Są na wstępie równo jechane może nei przez wszystkich, ale przez wielu. Potem problem jest burzliwie przegadywany, przepracowywany, w końcu osiąga się jakiś kompromis. Często całkiem bliski ideowo oburzonym feministkom. Zmienai się świadomość społeczna, to co wcześniej było wymysłem chorych bab i pozbawionych jaj facetów, staje się oczywistością. I co sie dzieje? Ano pojawiają się ojcowie sukcesu (różnej płci), którzy mogą sobie spokojnie powiedzieć (sumienie to rzecz bardzo plastyczna, bo zalezna od wybiórczo działającej pamięci), że "feministki niczego dla kobiet nie zrobiły!". Jakiś kawałek świata się zmienia, a stosunek do grupy, która od dawna miała świadomość, że dzieje się źle, starała się go zmienić i przyczyniła się do tej zmiany, pozostaje taki sam. Czemu? Nie chce mi się dzisiaj dociekać, czemu akurat w tej częsci Europy tak się dzieje. Wiem tylko, że m.in. z przyczyny takiego odczytu słowa "feminizm" kupa niegłupich kobiet o rozwiniętej feministycznej świadomości i równie rozwiniętej całej reszcie, zarzeka się w panice: no skąd, przecież ja wcale nie jestem feministką!

                I jeszcze jedno: jest wielka rzesza kobiet odżegnujących (najczęsciej znakiem krzyża ;-]) od feminizmu, a wcielających w życie opisywane przez ciebie niejednokrotnie pełne niechęci do facetów reguły gry. Za dawnych czasów takich pań też było bardzo dużo, zachowywały się identycznie, tylko używały innych masek. To są właśnie m.in. niegdysiejsze panie Dulskie. Ponieważ równouprawnienie pomaga im (w pewnym zakresie, bo w innym utrudnia) uprawiać swoją głupia i destrukcyjną działalność, mające kiepskie konotacje słowo "feminizm" jest świetnym do zawieszenia nad głową pań Dulskich sztandarem. Świetnym np. dla ciebie ;-)

                pozdro!
                • bene_gesserit Re: pokoferencyjne nawrócenie ;) 06.04.11, 15:59
                  No, bo ja wiem. To, o czym napisalam, to są fakty. To, o czym pisze ta andzia, to sa poglądy.
                  • zak_szirak Re: pokoferencyjne nawrócenie ;) 18.05.11, 14:38
                    WOW !

                    sam nie wiem co gorsze -
                    miec wlasne poglady, czy kopiowac fragmenty zaslyszanych faktow...

                    bene_gesserit napisała:

                    > No, bo ja wiem. To, o czym napisalam, to są fakty. To, o czym pisze ta andzia,
                    > to sa poglądy.
              • easz Re: pokoferencyjne nawrócenie ;) 19.05.11, 01:04
                bene_gesserit napisała:

                > Stygmatyzacja feminizmem jest so last decade. Wskutek roznych splotow ok
                > olicznosci i mrowczej pracy co najmniej dwoch pokolen feministek z roznych opcj
                > i, feminizm w zasadzie zostal odczarowany. Wkroczyl do mainstreamu, pisza o nim
                > w Twoim Stylu, Cosmo, Jola Kwasniewska pojawila sie na platformie Manify, do f
                > eminizmu bez zaznenowania przynaja sie celebrytki i bizneswoman pelniace public
                > zne funkcje, akcje zbierania podpisow pod projektem parytetow popierali znani-i
                > -lubiani itd itd.

                Co na pewno, to feminizm jest obecnie w modzie. Tylko ze jaki feminizm? Bo jest feminizm i feminizm;) To TAMTEN feminizm jest ok. F. nie tyle odczarowany zostal, co oswojony; w dwojnasob - osowjono sie troszke z jego zalozeniami na modle ludowa (no ok, czasem z czyms wiecej, bardziej i glebiej), ale przede wszystkim oswojono sobie troszke feminizm i feministki, niektore.
                A niziny spoleczne tak zwane, to jest inna jeszcze bajka i nikt sobie tego nie wymysla, i znow musze zakropkowac - niestety.

                P.S. Ciekawe, czy nadal tak czesto i czy z rownie sadystyczna przyjemnoscia jak dawniej uzywa sie okreslenia 'wojujaca feministka', rzucajac nim na lewo i prawo, przy byle damsko-meskiej okazji?..
                • bene_gesserit Re: pokoferencyjne nawrócenie ;) 19.05.11, 01:56
                  No jasne, ze to jest tamten feminizm i ze on zostal uproszczony, gdzieniegdzie wywrocony na nice, zludyzowany itd. Co nie zmienia faktu, ze slowo zostalo oswojone, powoli zmienia sie stereotyp - tzn mam nadzieje, ze znika. 'Wojujacej feministki' juz dawno nie widzialam, dowcipy o Kopernik tez rzadkie itd
                  To sie zmienilo po Kongresie, stety czy nie. Niziny mają wiekszy problem nie z feminizmem, a z biedą. Nie podejrzewam Kongresu o wolę zajęcia się tym - są bardziej lansiarskie tematy.
                  • easz Re: pokoferencyjne nawrócenie ;) 19.05.11, 20:42
                    bene_gesserit napisała:

                    > 'Wojujacej fem
                    > inistki' juz dawno nie widzialam, dowcipy o Kopernik tez rzadkie itd
                    > To sie zmienilo po Kongresie, stety czy nie. Niziny mają wiekszy problem nie z
                    > feminizmem, a z biedą. Nie podejrzewam Kongresu o wolę zajęcia się tym - są bar
                    > dziej lansiarskie tematy.

                    Rozczaruje Cie - nie do konca tak jest. Kopernik wiecznie zywy, z tym ze rzadko jest okazja przywolywac go, podobnie jak tekst o wojujacych feministkach, bo ludzie maja co innego na glowie, obecnie zwlaszcza. Moze tez sie niedokladnie wyrazilam mowiac o nizinach spolecznych. Sredniactwo? spoleczne tutaj nie za bardzo slyszalo o Kongresie, nie za bardzo tez jest zainteresowane czyms takim. A jesli przyjac Kongres za jakis symbol, czy cezure, to mozna to przelozyc na stosunek do feminizmu i podejscia feminizmu do pewnych zjawisk, faktow itp. w zyciu tych sredniakow moich.
                    Trudno mi wypowiedziec sie tu dokladnie, bo ja juz nie wiem nawet w ktorym momencie zaczyna sie bieda itd. Jesli w tym, co zawsze myslalam, to juz prawie tylko bieda jest.

                    Ogolnie badzmy dobrej mysli - nawet jesli to tamten feminizm, to moze jakos sie to rozejdzie po kosciach i wymiesza wszystko. Nie od dzis wiemy przeciez, ze jednego feminizmu i tak nie ma i nigdy nie bylo, wiec.
                • zak_szirak Re: pokoferencyjne nawrócenie ;) 19.05.11, 13:14
                  modne, jak i niemodne ma to do siebie, ze jest przejsciowe, sezonowe.

                  wiele twarzy ma nie tylko feminizm, ale i socjalizm, byl nawed socjalizm demokratyczny, narodowy socjalizm, generalnie jako taki okazal sie bankrutem, nawet w obecnej postaci socjaldemokracji takich cytrusowych republik jak Grecja, Portugalia czy Hiszpania.

                  Mysle, ze kazdy kto porzuci wojowanie na rzecz sluchania i mowienia (czyli dialogu) zyskuje na uwadze a z czasem i szacunku.

                  easz napisała:

                  > bene_gesserit napisała:
                  >
                  > Co na pewno, to feminizm jest obecnie w modzie. Tylko ze jaki feminizm? Bo jest
                  > feminizm i feminizm;) To TAMTEN feminizm jest ok. F. nie tyle odczarowany zost
                  > al, co oswojony; w dwojnasob - osowjono sie troszke z jego zalozeniami na modle
                  > ludowa (no ok, czasem z czyms wiecej, bardziej i glebiej), ale przede wszystki
                  > m oswojono sobie troszke feminizm i feministki, niektore.
                  > A niziny spoleczne tak zwane, to jest inna jeszcze bajka i nikt sobie tego nie
                  > wymysla, i znow musze zakropkowac - niestety.
                  >
                  > P.S. Ciekawe, czy nadal tak czesto i czy z rownie sadystyczna przyjemnoscia jak
                  > dawniej uzywa sie okreslenia 'wojujaca feministka', rzucajac nim na lewo i pra
                  > wo, przy byle damsko-meskiej okazji?..
                  >
        • berta-live Re: pokoferencyjne nawrócenie ;) 06.04.11, 15:32
          Miałam na myśli coś znacznie brutalniejszego niż moralne wsparcie i uświadamianie. Po prostu przeciętny facet, który z dowolnego powodu nie zarabia na tyle dużej kasy, żeby na jako takim poziomie utrzymać rodzinę, (czy to tą którą ma, czy potencjalną w przypadku jak jest singlem) jest wyrzutkiem społeczeństwa. Nikt się nad nim nie lituje, nikt go do niczego nie zachęca, nikt nie szuka pretekstów, które by usprawiedliwiały ten stan rzeczy. Wszyscy, łącznie kumplami, kobietami i własną rodziną, wyśmiewają się z niego, wyzywają od nieudaczników, wyszydzają, dają jako antyprzykład dla dzieci. I on sam żyje w poczuciu, że jest nikim i że każdy ma prawo go opluć. I jedyne co może zrobić to albo wziąć się w garść i zrobić coś sensownego ze swoim życiem, albo popaść w depresję i alkoholizm, albo strzelić samobója. Te dwie ostatnie opcje bardzo często się zdarzają.

          I w związku z tym, już mali chłopcy wiedzą jak ma wyglądać ich dorosłe życie i co w nim będzie priorytetem. A to się bardzo przekłada zarówno na wybór zawodu, jak i na motywację do walki o wyższe zarobki i awanse. Zawsze też tak było, że mężczyzna jak chciał założyć rodzinę, to najpierw musiał się wykazać tym, że potrafi o nią materialnie zadbać. I gołodupiec bez perspektyw miał mierną szansę na znalezienie połowicy. I na dobrą sprawę dzisiaj niewiele się zmieniło. Natomiast od kobiet wymagało się zupełnie innych rzeczy. A człowiek jakoś tak ma, że jak nie ma nad sobą bata, to bardzo często zatraca ambicję i chęć do pracy.
    • facet123 Re: pokoferencyjne nawrócenie ;) 06.04.11, 14:51
      A co to za konferencja była?
      Bo brzmi na zjazd buraków różnych. Bywam czasem na mocno specjalistycznych, branżowych spędach i mimo, że dominują tam panowie, to zasady politycznej poprawności względem płci są tam bardzo mocno przestrzegane, może dlatego, że tam młodzi dominują.
      A ta konferencja opisana w artykule wygląda na spęd raczej starszego towarzystwa i to jeszcze z wyjątkowo betonowych kręgów - politycy, mecenasi, urzędnicy dyrektorzy.
    • rozczochrany_jelonek Re: pokoferencyjne nawrócenie ;) 07.04.11, 08:56
      1 konferencja i zmiana poglądu wyznawanego przez całe życie ?
      konferencja chyba została wymyślona :)

      Myślałam: może te feministki przesadzają, po co to całe genderowe zawraca
      > nie głowy, jest przecież tyle ważniejszych problemów do rozwiązania na świecie?

      sugeruje więc pani że na świecie nie ma ważniejszych problemów od prztyczków w nos, z którymi pani sobie nie może poradzić ? :)
      problemy prosto z dupy wzięte.
      • tigertiger Re: pokoferencyjne nawrócenie ;) 07.04.11, 09:55
        Prztyczkiem w nos nazywasz lekceważące traktowanie kobiety w sytuacji służbowej?

        Konferencja była trzydniowa i obecność kobiety-matki wywołała szczere zaniepokojenie, patriarchalnie postrzegających świat buraków „Tak je pani redaktor porzuciła na trzy dni?” Nie wystarczyło wyjaśnienie, że dzieci pozostały pod troskliwą opieka ojca
        „Z tatą? Och, to tata na pewno już szuka ratunku u babci” . Mężczyni choc oczekiwali tytułowania mężcyzn zgodnie z ich tytułem to do Pani Redaktor zwracali się per per "młoda"oraz per "kochanie" mimo, że nawet nie przeszli z kobietą na Ty i bruderschaftu nie pili. Gdy raz autorka tekstu odpowiedziała "kochaniem" na "kochanie", „ cały stół panów zarżał z radości? - Ta młoda jest inteligentna, ona myśli! - ucieszyli się Panowie Prezesi Politycy Urzędnicy Dyrektorzy Mecenasi Dyplomaci i puścili do mnie oczko. I od tej pory mówili o mnie z rozczuleniem: "Ta młoda jest taka wygadana, że ho, ho".”
        Kolejne uwagi dodtyczyły już samego wygladu kobiety, przy czym nikt nie zajmował się wyglądem męskiej częsci uczestników. „ Spotkałam się też z uwagą, że mimo "niepozornego" wyglądu mam spore doświadczenie w dzieci "robieniu", co panom wydało się "interesujące".” Seksistowskei uwagi dotyczyły też wyobrażenia o tym jak powinna się ubierać kobieta na konferencje, gdzie przebywa w śród licznego grona męskich szowinistów i buców: „To ty, młoda, naprawdę nie masz sukienki? - Kobieta na konferencji powinna być w sukience, nie w spodniach. To chodź, ci kupimy. Myślisz, że mnie nie stać, pani redaktor? A ten zegarek, jak myślisz, ile kosztuje? 10 tysięcy. A wiesz czego? Euro! A jak myślisz, to dużo czy mało?”

        Dla prostaka, buraka i szowinisty nie stało się nic od utarto nosa kobiecie, której się zdaję, że jej w równym szeregu z mężczyznami przytaję się ustawiać. Prztyczkiem w nos uzmysłowili jej gdzie jej miejsce w szeregu. Jasne, że nie miała "młoda" żadnych powodów. aby zmienić swoich poglądów skoro do tej pory nie dostrzegała takiego traktowania w około siebie to pewnie go nie było, a takie bajki to wymysł i pani redaktor i feministek. ;)
        • bene_gesserit Re: pokoferencyjne nawrócenie ;) 07.04.11, 15:21
          Nie - pracuje na tytuł Dzięcioła Dziesięciolecia na forum.
          Bywa tu bowiem od lat a nikt oprocz nowych na forum go nie czyta, bo nie ma po co. Prosimy dzięcioła nie karmić :)
          • mijo81 Re: pokoferencyjne nawrócenie ;) 14.04.11, 14:57
            Ty to najchętniej byś czytała samą siebie
Pełna wersja