powrot z wakacji

IP: *.ny325.east.verizon.net 05.05.04, 06:12
Ledwo zaczelam zagladac na to forum wyjechalam na dwa tygodnie. Wracam i co
zastalam: to samo, a nawet liczniejsze grono panow, ktorzy coraz lepiej
bawia sie tutaj we wlasnym gronie, dwa swiezutkie watki aborcyjne, rownie
swieze dwa watki, ktore mozna strescic: Czy Jaruga jest kobieta
(czlowiekiem?) i jeden bardzo sympatyczny watek o "Przeminelo z wiatrem",
pozwolil on na nowe okreslenia pan,np. podstarzale wielbicielki wasika Clark
Gable. Zgrabne i eleganckie.
Poniewaz podroze ksztalca chcialam sie podzielic jedna ciekawostka. Bylam w
jednym z krajow Poludniowej Ameryki, zmieniajacy sie co kilka dni przewodnicy
byli naogol 100% Indianami, ktorych awans spoleczny nastapil jedno, a
najdalej dwa pokolenia wstecz. Jeden z przewodnikow - wyksztalcona kobieta
lat 31 pochadzaca z plemienia Keczua, a ktorej ojciec do wieku meskiego
mieszkal w wiosce polozonej w Kanionie Kolka i do szerszej sciezki musial sie
wspinac 8 godzin, a do bitej drogi dalsze 10 pochwalila sie, ze ma
czteroletnia coreczke. Na moje pytanie, czy planuje miec wiecej dzieci
odpowiedziala, ze nie. Wyjasnila, ze nielatwo bylo jej wyksztalcic sie, kocha
swoja prace, ktora jest jednak bardzo absorbujaca i wymaga ciaglej
nieobecnosci w domu, wiec nie widzi miejsca w swoim zyciu dla jeszcze jednego
dziecka. Zaskoczyl mnie ten skrocony kurs emancypacji, niewiele Polek w
dzisiejszych czasach tak naturalnie powiedzialoby o tym. Nie jest to tak
dokladnie, bo w tym kraju wsrod ludnosci wioskowo - plemiennej od setek lat
kobiety i mezczyzni byli omal rownymi partnerami w walce o przetrwanie, nie
zniszczyl tego nawet katolicyzm, ktory zreszta jak w calej Ameryce
Poludniowej ma tutaj powiazania ze starymi, indianskimi wierzeniami w boska
moc natury.
Zycze wszystkim interesujacych podrozy, ktore czesto pozwalaja zrewidowac
wlasne wyobrazenie swiata, ucza pokory i tolerancji. Oczywiscie tych
wszystkich, ktorzy chca sie czegos nauczyc.
    • kochanica.francuza Re: powrot z wakacji 05.05.04, 12:09
      Pozdrawiam i dziękuję za ciekawą "swiatoznawczą" opowieść:-)
    • ggigus Re: powrot z wakacji 05.05.04, 18:12
      jestes niesprawiedliwa wobec piszacych tu pan.
      Ja np. bardzo cenie sobie wypowiedz wielu piszacych tu kobiet (na zyczenie moge
      podac nicki)
      pozdrawiam
      • tad9 Re: powrot z wakacji 05.05.04, 18:46
        ggigus napisała:

        > jestes niesprawiedliwa wobec piszacych tu pan.
        > Ja np. bardzo cenie sobie wypowiedz wielu piszacych tu kobiet (na zyczenie
        >moge podac nicki)

        podaj te nicki.


        > pozdrawiam
        • Gość: graga Re: powrot z wakacji IP: *.ny325.east.verizon.net 06.05.04, 03:20
          Bardzo przepraszam piszace tu panie, czesto zgadzam sie z nimi, a jesli nawet
          nie, to w ich wypowiedziach nie ma agresji, czy nawet chamstwa, ktore mozna
          spotkac w wielu meskich postach. Zdawalo mi sie, ze z calego mojego postu
          wynika do kogo dedykuje moje przytyki. Teraz tylko czekac, ktora z nas sie
          podlozy i wymieni interesujace jej zdaniem autorki, w odpowiedzi p. T9 udowodni
          jakie one kretynki, dolacza do niego inni i zabawa trwa.
          • ggigus nie podkladam sie 10.05.04, 15:32
            i nie podam nickow, zeby ich tad nie wykorzystal do swoich niecnych celow.
            Chociaz nie ma obaw, moje ulubione tu piszace panie to madre kobiety i glupot
            nie pisza, czego o tadzie ( i jego definicjach) np. powiedziec nie mozna
            pozdrawiam!
            • tad9 Re: nie podkladam sie 10.05.04, 16:11
              ggigus napisała:

              > i nie podam nickow, zeby ich tad nie wykorzystal do swoich niecnych celow.

              A co niecnego można zrobić z takimi nickami?
              • ggigus niecne czyny z nickami 10.05.04, 16:16
                To proste, Tadzie. Wprawdzie ja Ci odpowiadam, a satysfakcjonunjscej mnie odp.
                na temat zrodel Twojej wiedzy o rozstepach nie ma, ale...Bede mila i
                sympatyczna.
                Niecne czyny z nickami - mozna powycinac wypowiedzi tak (pozbawiajac je
                kontesktu), zeby autork(ka) wyszedl (wyszla) na idiotke.
                Specjalnie dla Ciebie dodam, ze czasem (nawet czesto) wypowiedzi wycinac nie
                trzeba. Wystarczy, ze osoba piszaca poda wykluczajace sie wzajemnie definicje
                i efekt (wyjcie na idiote) ten sam. Co oszczedza czasu na wycinanie wypowiedzi.
                serdecznie pozdrawiam
                • tad9 Re: niecne czyny z nickami 10.05.04, 16:18
                  ggigus napisała:

                  > To proste, Tadzie. Wprawdzie ja Ci odpowiadam, a satysfakcjonunjscej mnie
                  odp.
                  > na temat zrodel Twojej wiedzy o rozstepach nie ma, ale...Bede mila i
                  > sympatyczna.
                  > Niecne czyny z nickami - mozna powycinac wypowiedzi tak (pozbawiajac je
                  > kontesktu), zeby autork(ka) wyszedl (wyszla) na idiotke.
                  > Specjalnie dla Ciebie dodam, ze czasem (nawet czesto) wypowiedzi wycinac nie
                  > trzeba. Wystarczy, ze osoba piszaca poda wykluczajace sie wzajemnie
                  definicje
                  > i efekt (wyjcie na idiote) ten sam. Co oszczedza czasu na wycinanie
                  wypowiedzi.
                  > serdecznie pozdrawiam

                  Rozumiem, że według Ciebie osoby, które skądinąd cenisz wychodzą tu czasem na
                  idiotki, i chcesz je przede mną chronić. Zapewniam zatem, że nic z tymi nickami
                  nie zrobię, po prostu się z nimi zapoznam.
                  • ggigus TAdowe lapanie za slowka 10.05.04, 16:25
                    Takich obaw nie ma , bo jak pisalam, piszace tu panie udzeialaj madrych
                    wypowiedszi. Mam na mysli panie, ktore cenie.
                    Ot, takie lapanie za slowka. Zasze to lepsze niz pare chybionych definicji.
                    A gdybys poprosil mnie o podanie tych nickow, podalabym. Ale Twoja lapidarna
                    wypowiedz - podaj te nicki - (czy jakos tak podobnie) ma charakter rozkazu. A
                    ja mam oporny na rozkazy slowianski charakter.
                    • tad9 Re: TAdowe lapanie za slowka 10.05.04, 16:27
                      ggigus napisała:

                      .
                      > A gdybys poprosil mnie o podanie tych nickow, podalabym.

                      Proszę Cię, podaj te nicki.
                      • ggigus Re: TAdowe lapanie za slowka 10.05.04, 16:31
                        Nie mam ochoty reagowac na rozkazy, zastapione potem przez niby-prosby.Za
                        pozno. Kulture, drogi Tadzie, trzeba miec, ja ja u Ciebie wymusilam.
        • ggigus do tada 10.05.04, 15:28
          naucz sie kultury, to pdam - byc moze nicki
          • tad9 Re: do tada 10.05.04, 16:19
            ggigus napisała:

            > naucz sie kultury, to pdam - byc moze nicki

            A gdzie byłem niekulturalny?
            • ggigus Re: do tada 10.05.04, 16:26
              podaj te nicki - to rozkaz, a nie pytanie czy, ba,(czy nie za duzo wymagam?)
              prosba.
              • tad9 Re: do tada 11.05.04, 15:58
                ggigus napisała:

                > podaj te nicki - to rozkaz, a nie pytanie czy, ba,(czy nie za duzo wymagam?)
                > prosba.

                Nie musi być to od razu rozkaz, tak jak np. zdanie "podaj mi wody" nie musi być
                koniecznie rozkazem. Masz jakieś inne przykłady?
                • Gość: ggigus Kochany Tadzie! IP: 5.5R* / *.lrz-muenchen.de 11.05.04, 16:31
                  Prosba podaj mi wody, gdybys stal spragniony i wyschniety obok mnie, i gdybysmy
                  sie znali kupe lat, bylaby oki. Ale my sie znamy li i jedynie wirtualnie, a Ty
                  mi od razu podaj te nicki. Napisalam wyraznie, ze na zyczenie, nie na rozkaz
                  podam.
                  • tad9 Re: Kochany Tadzie! 11.05.04, 19:50
                    Gość portalu: ggigus napisał(a):

                    > Prosba podaj mi wody, gdybys stal spragniony i wyschniety obok mnie, i
                    gdybysmy
                    >
                    > sie znali kupe lat, bylaby oki.

                    Przyznajesz zatem, że sama forma "podaj mi wody" nie oznacza jeszcze rozkazu.
                    Podobnie forma "podaj te nicki" nie jest rozkazem w sposób oczywisty. Wszystko
                    zależy, jak ją zinterpretujesz. Ty zinterpretowałaś ją jako rozkaz.
                    Niesłusznie.
                    • Gość: ggigus Re: Kochany Tadzie!kontekst!!! IP: 194.95.59.* 12.05.04, 14:43
                      Pisalam o kontekscie, ze gdybysmy sie znali kupe lat itp. Twoja odpowiedz
                      wypacza sens mojej wypowiedzi i to znacznie.
                      Podam inny przyklad - Ty siedzisz w autobusie, a ja stoje bobo Ciebie, boli
                      mnie brzuch(noga, jestem chora, mdleje, prawie umieram, do wyboru) , aha oboje
                      nie wiemy, ze Ty to Tad, a ja to ja) i i czy ja ci wtedy powiem - ustap mi
                      miejsca? oczywiscie nie, a dlaczego? bo to rozkaz, skarbie. Zrozumiales juz
                      roznice?
                      i jeszcze kwestia logiczno-kontekstualna - to forum publ. wprawdzie, ale moja
                      odpowiedz i propozycja podania nickow nie byly skierowane do Ciebie (chocc
                      oczywiscie mimo tego mozesz sie ich domagac) i nie padla w ramach bezposr.
                      dyskusji z Toba, ale po jaka cholere interesujesz sie tymi nikcami, ktore
                      podalam jako przyklad w koresp. z kims innym? gdybym Tobie obiecala te nicki,a
                      potem sie wycofala, to co innego. Ale moja wypowiedz nie byla skierowana do
                      Ciebie, kiedy zaproponawalam podanie nickow.
                      Logika i grzecznosc. Tego sobie zycze
                      i pozdrawiam odpowiednio
                      • tad9 Re: Kochany Tadzie!kontekst!!! 12.05.04, 20:11
                        Gość portalu: ggigus napisał(a):

                        > Pisalam o kontekscie, ze gdybysmy sie znali kupe lat itp. Twoja odpowiedz
                        > wypacza sens mojej wypowiedzi i to znacznie.

                        A jednak nie masz racji. Jak sama przyznałaś, forma mojej wypowiedzi nie musi w
                        sposób nieunikniony oznaczać rozkazu. I nie oznaczała. To TY stwarzasz sobie
                        jej taką a nie inną interpretację. Kontekst jaki tu rysujesz jest naciągany.
                        Forum znosi dystans. Np. mówisz mi na "ty" od samego początku naszej wirtualnej
                        znajomości, nie wspominając już, że ktoś tutaj mówi do mnie "kochanie".

                        • Gość: Pat Bateman motto tada9 IP: *.lnet.pl 12.05.04, 20:35

                          "Każdy kto ma ochotę może dodawać swoje trzy grosze tam
                          gdzie ma ochotę".

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=12562045
                        • sagan2 Re: Kochany Tadzie!kontekst!!! 18.05.04, 10:01
                          tad9 napisał:

                          > Jak sama przyznalas, forma mojej wypowiedzi nie musi w
                          > sposób nieunikniony oznaczac rozkazu. I nie oznaczala. To TY stwarzasz sobie
                          > jej taka a nie inna interpretację.

                          czyzbys twierdzil, ze *autor* wie lepiej, co chcial powiedziec, a nie
                          "inerpretatorzy"? bardzo mnie to cieszy. rozumiem, ze, podobnie jak Maciej,
                          wreszcie przejrzales na oczy w "aferze kalarepkowej" i przyznales, ze Barbi wie
                          lepiej, co chciala tam powiedziec...
                          • tad9 Re: Kochany Tadzie!kontekst!!! 18.05.04, 17:42
                            sagan2 napisała:

                            > czyzbys twierdzil, ze *autor* wie lepiej, co chcial powiedziec, a nie
                            > "inerpretatorzy"? bardzo mnie to cieszy. rozumiem, ze, podobnie jak Maciej,
                            > wreszcie przejrzales na oczy w "aferze kalarepkowej" i przyznales, ze Barbi
                            wie
                            > lepiej, co chciala tam powiedziec...

                            Niestety nie masz racji. W tamtym przypadku Barbibnator naopowiadała wcześniej
                            tyle rzeczy, że jej późniejsze ""wyjaśnienia" są zupełnie niewiarygodne.
                  • Gość: jendza Re: Kochany Tadzie! IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 11.05.04, 22:41
                    O uzywaniu przymiotnikow typu 'KOchany'
                    w takich dyskusjach pisala duzo do mnie onegdaj Monika...,
                    i o falszu owegoz...
                    Zyczysz sobie link?
                    Jesli sobie zazyczysz, zadam sobie trud
                    i skonfrontuje to, co pamietam,
                    z tym, co kryja w sobie archiwa forum...

                    pozdrawiam
                    j.
                    • Gość: ggigus Kochany Jendzo! IP: 194.95.59.* 12.05.04, 14:47
                      Nie jestem Monika. Nie wiem, czy Monika piszac o tym ,postulowala ogolna norme
                      jezykowa (jesli tak, to dlaczego, ale watpie, zeyb to bylo sensem wypowiedzie
                      Moniki, jej inne wypowiedzi sa na to zbyt madre i logiczne) czy tez po prostu
                      pisala o swoich odczuciach co do slowa kochany. Jak widac, moje odczucia i
                      odczucia Moniki sa inne, co nie powinno przeszkadzac w dyskusji, bo ludzie sie
                      roznia. I roznice jezykowe to jeszcze maly problem.
                      Kazdy z nas uzywajac jezyka, uzywa go w nieco inny sposob, bo go inaczej
                      interpretuje. Wyraznie widac, ze jedne osoby lubia uzywac slowa kochany i maja
                      do tego prawo, inne zas nie i tez maja do tego prawo.
                      serdecznie pozdrawiam
                    • Gość: ggigus Re: Kochana Jedzo! - errata IP: 194.95.59.* 12.05.04, 14:48
                    • Gość: Monika Re: Kochany Tadzie! IP: *.chello.pl 12.05.04, 16:38
                      Gość portalu: jendza napisał(a):

                      > O uzywaniu przymiotnikow typu 'KOchany'
                      > w takich dyskusjach pisala duzo do mnie onegdaj Monika...,
                      > i o falszu owegoz...
                      > Zyczysz sobie link?

                      Ja sobie życzę link, bo nie pamiętam abym kiedykolwiek w tej sprawie się
                      wypowiadała.

                      > Jesli sobie zazyczysz, zadam sobie trud
                      > i skonfrontuje to, co pamietam,
                      > z tym, co kryja w sobie archiwa forum...
                      >
                      > pozdrawiam
                      > j.
                      • Gość: ggigus Kochana Moniko! IP: 194.95.59.* 12.05.04, 16:40
                        Ha, wypada czekac z napieciem.
                        • Gość: Monika Re: Kochana Moniko! IP: *.chello.pl 12.05.04, 16:51
                          Ja znalazłam taki "piscotliwy" post do mnie, napisany właśnie przez jendzę, ale
                          nawet tego nie komentowałam...

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=10901962&a=11075105
                          • Gość: ggigus Re: Kochana Moniko! IP: 194.95.59.* 12.05.04, 16:57
                            Zajrzalam. Slowo kochany/a nie pada, fakt.
                            Przyznam, ze sama czekam w napieciu, bo a)wypowiedz Jendzy wg mnie nijak sie
                            nie ma do tematu(czy chodzi o to, zeby wg Jendzy nie uzywac slowa kochany? no,
                            bez przesady) b)Jendza nie zmienai tonu, co w tym "pieszcotliwym" liscie i
                            wypowiedzi powyzej widac i z tego c) co napisze teraz Jendza?
                            pozdrawiam
                            PS. Masz racje z brakiem komantarza. Czasem to najlepszy komentarz.
                            • Gość: Monika Re: Kochana Moniko! IP: *.chello.pl 12.05.04, 17:17
                              Dla mnie zastawienie "kochany" i Moniki w ogóle nie pasuje, i jakobym "duzo" o
                              tym pisała niczego niestety mi nie przypomina. W twoim poście jest to całkiem
                              neutralny zwrot, co widać z całego tonu wypowiedzi.

                              Tego samego nie da się powiedzieć o jedzy i użycia przez nią na
                              przykład "skarbu" "Monini" "niuni" i szacunku jej do mnie i imputowanego mi
                              braku szacunku do samej siebie.

                              I nie chcę tu wchodzić w polemikę z jendzą na dawno zapomniany temat. Mam na
                              myśli jedynie stronę formalną postu, bo chyba o to chodzi tym razem. Ale
                              kontekst mówi raczej sam za siebie. Choć rozumiem, ze i tak każdy może go
                              odczytać inaczej.
                              • Gość: ggigus Re: Kochana Moniko! IP: 5.3.1R* / *.lrz-muenchen.de 12.05.04, 17:38
                                co do kontekstu - odczytuje go jak i Ty. A jak mowi ang. przyslowie, jesli
                                trzysoboy mowia ci ,zes pijany, idz do domu i wytrzezwiej.
                                Pamietam ten post, bo sledzilam Wasza dyskusje.
                                I jestem bardzo ciekawa odpowiedzi Jendzy.
                    • Gość: jendza Re: Kochany Tadzie! IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 12.05.04, 18:39
                      A jednak pamiec jest zawodna, he, he..
                      Wyglada bowiem, ze to nie Monika 'pisala o'...
                      ona 'jedynie'... wprawiala sie w uzywaniu bata...
                      nie mylic z konstruktywna rozmowa...
                      W tej - pozal sie swiecie - quasi 'wymianie' zdan:(
                      Monice chodzilo od poczatku o to, by mnie zdeprecjonowac,
                      a przy okazji uchronic stargane imie kobiet,ktorym to nieszczesnicom
                      mialam systemowo zarzucic brak logiki...
                      Monika sobie wyczytala, co sobie wyczytala, bo tak jej bylo wygodnie.
                      I postanowila rozprawic sie ze mna, bo miala na to ochote, a owa sprawa
                      'kobiecej logiki' pretekst stanowila jedynie.
                      Co ja rzeczywiscie mialam na mysli - nie mialo dla niej znaczenia...,
                      o czym zreszta sama pisze... na przyklad tu...
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=10901962&a=11073613
                      Ten zalosny forumowy ring pozostawil we mnie ogromny niesmak i niezbicie
                      udowodnil mi, iz w zakresie stosowania sofizmatow w celu tym skuteczniejszego
                      dopieprzenia przeciwnikowi Monika jest bardzo sprawna... Gdzie mnie, jendzy,
                      do niej... szczegolnie tym bardziej, ze mi, w momencie, gdy podejmuje decyzje o
                      rozmowie z kimkolwiek, przyswiecaja cele zupelnie inne... pewno naiwne...
                      BO ja to bym tak chciala... zrozumiec, o co chodzi drugiej stronie, albo na
                      przyklad dotrzec do prawdy...... Ale jak wiadomo - ta ostatnia nie istnieje,
                      bowiem wszystko jest relatywne i wszystko da sie udowodnic, jesli tylko jest
                      sie dosc wytrenowanym w sofistyce...



                      'Pisala o' (uzywaniu 'milutkich i kobiecych'form)... Giggus wlasnie... o
                      ironio...
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=10901962&a=11100916
                      Jakos mi do tej wypowiedzi nie pasuje
                      'Kochana Jedza', 'serdeczne pozdrowienia' i zaraz po tym
                      idace konsekwentnie stwierdzenie, ze jendza 'nie zmienia tonu'...
                      Hm, pewno to znow moj problem... i kwestia 'odczytania kontekstu',
                      prawda?

                      I jakos tak widac szerzej mam problemy z ta 'interpretacja',
                      bo nijak owej 'milosci' Giggusowej do Tada dostrzec nie umiem...
                      • Gość: Monika Re: Kochany Tadzie! IP: *.chello.pl 12.05.04, 22:48
                        Gość portalu: jendza napisał(a):

                        > A jednak pamiec jest zawodna, he, he..
                        > Wyglada bowiem, ze to nie Monika 'pisala o'...
                        > ona 'jedynie'... wprawiala sie w uzywaniu bata...
                        > nie mylic z konstruktywna rozmowa...


                        Jeśli w tak niezgrabny sposób stwierdzasz ze się pomyliłaś i ze przepraszasz za
                        pomyłkę, to przyjmuje przeprosiny. Byłam po prostu ciekawa czy moja pamięć jest
                        juz taka słaba. Ale chyba nieźle się jeszcz trzyma.

                        Reszty nie komentuje. Szkoda mi na to czasu.
                      • ggigus Kochana Jendzo! 13.05.04, 15:01
                        Jesli nie widzisz roznicy miedzy nazwaniem kogos niunia na naglowkiem Kochana
                        Jendzo, to wspolczuje.
                        A na przyszlosc wyrazniej pisz, o co Ci chodzi , bo i ja i Monika zle Cie
                        zrozumialysmy,
                      • Gość: jendza Re: Kochany Tadzie! IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 13.05.04, 16:58
                        A mi nie bylo 'szkoda czasu' na myslenie... o Monice glownie,
                        choc o Giggus tez..., ba, poswiecilam na to sporo minut i energii..., wprawdzie
                        gdy robilam inne rzeczy, nie absorbujace zbytnio refleksji... a jednak...
                        moglam przeciez myslec o czyms zupelnie innym... znacznie przyjemniejszym...
                        Wyznaje jednak zasade personalistyczna (by sie juz do religii nieszczesnej nie
                        odwolywac), iz czlowiek jest takim bytem, iz jedynym wlasciwym don odniesieniem
                        jest...
                        no wlasnie, co? Monika jest ogromnie inteligentna, wiec pewno wie...
                        Jesli nie wie, to sobie... doczyta... jesli w ogole to czyta...
                        To, co mi sie w glowie ulozylo, zapewne jednak zupelnie nie zainteresuje
                        ani Moniki, ani Giggus, bo czemuz mialoby zainterersowac?
                        One sa przeciez 'ponad to'... znaczy 'ponad to' jest Monika, a Giggus...
                        Monice we wszystkim wtoruje...
                        Pisze wiec bardziej sobie, niz 'muzom'...
                        Problem Moniki polega na tym, ze ona... produkuje pieknie zdobione jajka...
                        Bol jedynie wynika z faktu,... iz to... wydmuszki...
                        Monika jest mistrzem formy przy zerze tresci...
                        Mowi duzo, wie, jak to robic, by zetrzec w proch przeciwnika, ale nie potrafi
                        zaproponowac niczego pozytywnego... Niczego dobrego po prostu. Niczego
                        prawdziwego... Tak, jakby najpierw ja z czegos waznego odarto, a potem to juz
                        ona sama zdecydowala, ze juz jej nie zalezy... I multiplikuje nicosc. Jej
                        posty oparte sa na negacji, glownie na dowodzeniu, ze inni to bezrozumne
                        smiecie... Smutne to, ze taki talent tak sie marnuje...
                        Hm, dzieki niemu byc moze wespnie sie dosc wysoko w kregach uniwersyteckich...
                        Im jednak bedzie tam wyzej, tym dalej - od zycia... prawdziwego zycia...
                        Szkoda. WIelka szkoda...:(

                        A Giggus to taki rodzaj klakiera...
                        BIedna Monika, bo nazwalam ja 'niunia'..., zdaniem Giggus... Bron Panie
                        jakkolwiek inaczej sie wypowiadac, niz 'gwiezdna' Monika..
                        Fakt. Nazwalam.
                        Jednak, dlaczego tak ja nazwalam, i coz to znaczy w polszczyznie oraz w danym
                        kontekscie - to juz nieistotne dla Giggus.
                        NIeistotne, ze w tamtym watku wlaczyla sie obok tematu, po to, by bronic
                        swojej 'Mistrzyni'...
                        Nieistotne tez, ze MOnika wykorzystala rowniez moje 'narzedzie', i w uzywaniu
                        owej 'niuni' znacznie bardziej byla 'jedzowata' wobec mnie, niz ja wobec
                        niej...
                        NIewazna tez jest istota wypowiedzi Moniki..
                        Swoja droga- trudno sie dziwic tak wlasciwie... Przeciez tej 'istoty' (w sensie
                        pozytywnym) po prostu nie bylo...
                        Giggus jednak jeszcze tego nie wie...
                        Giggus zarzuca mi, ze uzywam owego 'niuniu', i to ma byc niby takie ',mile i
                        kobiece' (czy jakos tak)...
                        a w istocie przeciez jestem taka 'be' wobec Moniki...
                        Natomiast uzycie slowa 'kochana' przez Giggus pod adresem moim (Tada juz nie
                        bede w to mieszac...:), jest zdaniem tejze Giggus bardzo w porzadku...
                        Bo ona, ma sie rozumiec, bardzo mnie 'kocha'...

                        Jednakowoz to jendza wlasnie jest...nieinteligentna i niegodna 'poswiecania jej
                        czasu'..., a to dlatego miedzy innymi, ze nie potrafi sie ladnie przyznac do
                        bledu, a jesli nawet to robi, robi to bardzo nieudolnie,
                        natomiast reszta jej wypowiedzi nie jest godna i jednego rzutu okiem
                        Wielkich MYSlicielek forum feminizm, ponad to inkryminowana jendza nie widzi
                        roznicy miedzy nazwaniem kogos 'niunia', a 'kochana'...
                        Coz, biedna, glupia jendza...

                        Pogratulowac PAniom Monice i GIggus: klasy i inteligencji...

                        pozdrawiam tych, co zechcieli stracic na te posty nas trzech choc chwile...
                        zakladam przy tym, ze obie Panie: Monika i Giggus, nie uronily ani jednej
                        ze swych bezcennych minut na glupie wynurzenia jakiejs jendzy... znaczy
                        wczesniej pisaly same dla siebie nawzajem, by sie umocnic w swiadomosci, iz
                        stanowia wielce zgrana i nadinteligentna kobieca druzyne...

                        a, obiecuje takze,ze postaram sie wiecej nie wypowiadac w poruszonej wyzej
                        kwestii...
                        j.
                        • ggigus Kochana Jendzo! 16.05.04, 21:35
                          Wiesz. nazwalas mnie klakierem Moniki.
                          Hm nie tego dotyczyl watek. To nie jest tez forum Ggigus.
                          Nie wiem, co ma zadzialac nazwanie kogos czyims klakierem.
                          Sczezrze piszas, nie podzielam Twoich pogladow, wiec Twoja opinia o mnie malo
                          mnie obchodzi.
                          Mnie np. irytuje pretensjonalne nadzycie wielokropkow w Twoich wypowiedziach i
                          brak sensu w nich.
                          A ciezko jest z kims dyskutowac, kogo wypowiedz dwie osoby najpierw zrozumialy
                          tak samo, ale niezgodnie z intencjami Jendzy - vide posty. Ale taka pomylka
                          dwoch niezaleznie piszacych osob powinna byc wskazowka, droga Jendzo, abys
                          jesli nie masz zamiaru zmienaic pretensjonalnosci swoich wypowiedzi (nie
                          musisz!), popracowala nad ich wymowa, aby kazdy wiedzial, o co chodzi.
                          • Gość: dziki Re: Kochana Jendzo! IP: *.dyn.optonline.net 18.05.04, 04:17
                            ggigus napisała:

                            > Wiesz. nazwalas mnie klakierem Moniki.
                            > Hm nie tego dotyczyl watek. To nie jest tez forum Ggigus.
                            > Nie wiem, co ma zadzialac nazwanie kogos czyims klakierem.
                            > Sczezrze piszas, nie podzielam Twoich pogladow, wiec Twoja opinia o mnie malo
                            > mnie obchodzi.
                            > Mnie np. irytuje pretensjonalne nadzycie wielokropkow w Twoich wypowiedziach
                            i
                            > brak sensu w nich.
                            > A ciezko jest z kims dyskutowac, kogo wypowiedz dwie osoby najpierw
                            zrozumialy
                            > tak samo, ale niezgodnie z intencjami Jendzy - vide posty. Ale taka pomylka
                            > dwoch niezaleznie piszacych osob powinna byc wskazowka, droga Jendzo, abys
                            > jesli nie masz zamiaru zmienaic pretensjonalnosci swoich wypowiedzi (nie
                            > musisz!), popracowala nad ich wymowa, aby kazdy wiedzial, o co chodzi.


                            Jak przeszkadzaja Ci Jej wielokropki,to wloz tam to co chialabys powiedziec,
                            i wtedy dostaniesz jak mysle,to co chcialabys.
                            Nawiasem mowiac bardzo cenie Twoje wypowiedzi,ale wypowiedzi niejakiej
                            Jendzy sa niestety,ale bardziej dojrzale.Tak mi sie wydaje,na pierwszy
                            rzut oka,a ja rzadko sie myle.
                            pozdrowienia serdeczne,
                            dziki,:)
                            • Gość: ggigus kochany Dziki! IP: 194.95.59.* 18.05.04, 15:35
                              Milo mi ,ze cenisz moje poglady.
                              Ale po pierwsze - z tego, co napisala Jendza wynikalo, ze Monika pisala o
                              slowie kochany, co obi eniezaleznie - ja i Monika - zrozumialysmy identycznie,
                              ale niezdodnie z woola Jendzy. Wydaje mi sie ,ze cecha dojrzalych wypowiedzi
                              jest zrozumialosc dla ogolu. Bo wypowiedzi zrozumiale tylko dla ich autora malo
                              sie komu przydaja.
                              Czy gdybym wlozyla w wielokropki Jendzy np. przepisy na golabki ,wypowiedz
                              nabralaby sensu? Raczej watpie. Znak wielokropka - jak kazdy uzywany w
                              nadmiarze - razi.
                              Jendza pisze:
                              Jesli nie wie ...to sobie doczyta... o ile w ogole czyta...
                              To dobry przyklad, bo Jendza myli wielokropek z przecinkiem ( co tez nie jest
                              cecha dojrzalej wypowiedzi), obraza innych uczestnikow (rowniez malo dojrzale)
                              A wszystko przypomnijmy nie w ramach postu autorki gragi. Nie, Jendze razi
                              naglowek Kochany, wiec nie powinno sie ogo uzywac. mozna do innych osob pisac
                              cieplekowato niuniu, ale kochany jako naglowek ... sama ... nie... wiem, ze sie
                              pobawie w Jendze.
                              No i nie wiem, skad Jendza wie, kto jest moja mistrzynia. ALe czy to wazne?
                              Owszem nie.
                              no i jeszcze jedno - slowo kochany nie oznacza, ze sie kogos kocha. Jendza
                              przypuszcza - jakze mylnie - ze piszac tak do niej Jendzy, kocham ja
                              (potajemnie?). To jest naglowek, w dodatku czesto spotykany. Dojrzlae sosoby
                              czataja cos wiecej poza swoimi postami i wiedza, jak pisze wiele innych osob.
                              Nie chce mi sie dalej zajmowac Jendza, jej wielokropkami i stosunkiem do
                              rzeczywistosci.
                              pozdrawiam
                          • jendza1 Oj; Ggigus, Ggigus.... 19.05.04, 09:12
                            (tu sobie mozesz 'wstrzelic' nawet... 'przepis na golabki'...; na pewno znajda
                            sie co najmniej dwie osoby, ktore to tak samo zinterpretuja...:)...)

                            pozdrawiam...
                            jendza...
                            zwielokropkowana...
    • Gość: miłka Re: powrot z wakacji IP: *.chello.pl 07.05.04, 10:46
      Gość portalu: graga napisał(a):

      > zastalam: to samo, a nawet liczniejsze grono panow, ktorzy coraz lepiej
      > bawia sie tutaj we wlasnym gronie

      Nie wiele można na to poradzić, wszak to forum otwarte. Widać tych panów coś
      nieodparcie tutaj przyciaga. Może inteligentne kobiety? Jeśli zaś chodzi ci o
      to, że panie dają się wypierać, to cóż. Ja robię sobie przerwy, żeby odsapnąć
      od chorej i dusznej atmosfery tego forum, którą zapewniają mu nieuleczalni
      mizogini i różni głupcy zawiedzeni życiem, bo inaczej sama bym się rozchorowała.

      A propo's kształcących podróży, pewien Kanadyjczyk opowiedział mi o plemieniu
      Indian zamieszkujacym tereny bliskie jego rodzinnego miasta. Oczywiście
      zapomniałam jak plemię to się nazywa. Ludzie ci co dwa lata wybierają wodza. W
      Długim Domu (taki ichni parlament) zasiada rada plemienia i decyduje kto ma być
      wodzem. Wodzem zawsze jest mężczyzna, ale w Długim Domu wolno zasiadać jedynie
      kobietom.

      Pozdrowienia.
      • kochanica.francuza wiecie co... 07.05.04, 17:10
        chyba założymy forum "Podróże kształcą"
        Ale ukryte, hehe.
        Pozdrawiam autorki obu podróżokształczych;-) wypowiedzi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja