Gość: graga
IP: *.ny325.east.verizon.net
05.05.04, 06:12
Ledwo zaczelam zagladac na to forum wyjechalam na dwa tygodnie. Wracam i co
zastalam: to samo, a nawet liczniejsze grono panow, ktorzy coraz lepiej
bawia sie tutaj we wlasnym gronie, dwa swiezutkie watki aborcyjne, rownie
swieze dwa watki, ktore mozna strescic: Czy Jaruga jest kobieta
(czlowiekiem?) i jeden bardzo sympatyczny watek o "Przeminelo z wiatrem",
pozwolil on na nowe okreslenia pan,np. podstarzale wielbicielki wasika Clark
Gable. Zgrabne i eleganckie.
Poniewaz podroze ksztalca chcialam sie podzielic jedna ciekawostka. Bylam w
jednym z krajow Poludniowej Ameryki, zmieniajacy sie co kilka dni przewodnicy
byli naogol 100% Indianami, ktorych awans spoleczny nastapil jedno, a
najdalej dwa pokolenia wstecz. Jeden z przewodnikow - wyksztalcona kobieta
lat 31 pochadzaca z plemienia Keczua, a ktorej ojciec do wieku meskiego
mieszkal w wiosce polozonej w Kanionie Kolka i do szerszej sciezki musial sie
wspinac 8 godzin, a do bitej drogi dalsze 10 pochwalila sie, ze ma
czteroletnia coreczke. Na moje pytanie, czy planuje miec wiecej dzieci
odpowiedziala, ze nie. Wyjasnila, ze nielatwo bylo jej wyksztalcic sie, kocha
swoja prace, ktora jest jednak bardzo absorbujaca i wymaga ciaglej
nieobecnosci w domu, wiec nie widzi miejsca w swoim zyciu dla jeszcze jednego
dziecka. Zaskoczyl mnie ten skrocony kurs emancypacji, niewiele Polek w
dzisiejszych czasach tak naturalnie powiedzialoby o tym. Nie jest to tak
dokladnie, bo w tym kraju wsrod ludnosci wioskowo - plemiennej od setek lat
kobiety i mezczyzni byli omal rownymi partnerami w walce o przetrwanie, nie
zniszczyl tego nawet katolicyzm, ktory zreszta jak w calej Ameryce
Poludniowej ma tutaj powiazania ze starymi, indianskimi wierzeniami w boska
moc natury.
Zycze wszystkim interesujacych podrozy, ktore czesto pozwalaja zrewidowac
wlasne wyobrazenie swiata, ucza pokory i tolerancji. Oczywiscie tych
wszystkich, ktorzy chca sie czegos nauczyc.