agresja u kobiet

03.06.11, 01:22
tu watek:
forum.gazeta.pl/forum/w,16,125739904,125739904,Jak_to_ugryzc_.html
szczegolnie ta wypowiedz skadinad rozsadnej lonely.stoner
forum.gazeta.pl/forum/w,16,125739904,125750338,Re_Jak_to_ugryzc_.html
mnie zaskoczyla, bo jest i o suczach i takie tam.
A ze mialam kiedys podobna sytuacje - swietnie rozumialam sie z facetem, ulubiencem szczegolnie damskiej czesci zalogi i spora damska czesc zespolu traktowala mnie jak powietrze, to sie zastanawiam, jak to z kobieca agresja jest.
jak kobieta wyczuje w drugiej rywalke (czy nia faktycznie jest, to inna sprawa), to ciezka sprawa.

no nie wiem, jak mialam rywalke, to mi zawsze bylo jakos smutno, ze sie facet nie na mnie zdecydowalam, a przeciez jestem taka fajna, a ta dziewczyna bogu ducha winna.
no oczywiscie sa mile sposoby na rywalke, ale bez agresji.
strasznie mnie ten watek zaskoczyl i reakcja na nowa osobe w gronie irady damskich bokserek
    • bene_gesserit Re: agresja u kobiet 03.06.11, 01:33
      E tam.
      Lonely bardzo rozsadnie napisala, co z tego, ze na emocjach. Pod takimi zachowaniami cos tkwi - albo dziewuchy sa jak jeden maz niedowartosciowane i poczuly sie slabo, widzac ultraaktrakcyjną nową, albo - no wlasnie - ktoas z nich sie podkochiwala w tym gosciu albo jest jego zazdrosna byłą czy cos w styló.

      Imo takie zachowania nie sa zalezne od plci. W gronie testosteronowych futrzakow pojawienie sie kolejnego goscia ze szwedzkim dywanem (ale, dajmy na to, bujniejszym) i wieksza objetoscia bicepsa tez nie nastroilo by panow zyczliwie. Tym bardziej, jesli chodzilby z 'ich' dziewczyną, ktora zadnemu z nich nie dala, a dala temu gosciowi. Itd itd, zreszta w pracy jset dokladnie to samo, tylko tam zdarza sie raczej gnoic kompetentniejszych.
      • znana.jako.ggigus Re: agresja u kobiet 03.06.11, 01:40
        nie wiem, czy rozsadne jest pisanie o suczach itepe, o suczach z natury
        oczywiscie glupia sytuacja, ktoras inna napisala, ze miala taka sytuacje, ze sie do kogos zle nastawila cala grupa, a byla to fajna osoba (co oczywiscie jest bez sensu - opinia na 1. rzut oka, opinia na podstawie atrakcyjnosci, leczenie zlosliwosciami pod adresem atrakcyjnej osoby i takie tam)

        nie twierdze, ze nie ma meskiej agresji, boze bron.
        kobieca znam lepiej:)
        • bene_gesserit Re: agresja u kobiet 03.06.11, 12:08
          znana.jako.ggigus napisała:

          > nie wiem, czy rozsadne jest pisanie o suczach itepe, o suczach z natury

          Nie jest rozsadne, ale zaznaczyla przeciez, ze przezywala bardzo podobna sytuacje, wiec jest zrozumiale - we wspomnieniach otworzyly sie jej tamte emocje.

          Kobieca jest inna o tyle, ze najczesciej inaczej sie wyraza. Faceci prowokuja sie do bitki, kobiety wsadzaja sobie szpilki, bo - jak to baby - boją sie konfrontacji. I, co ciekawe, jak sie ktoregos dnia huknie tą konfrontacją na kolejną szpilkę, to moze zrobić sie spokój. Tzn niekoniecznie chodzi o 'zjak nie przestaniesz, to ci przyloze', ale obnazenie gry agresorki. Kobiety najczesciej boja sie nawet takiej konfrontacji.
    • wen_yinlu Re: agresja u kobiet 03.06.11, 21:50
      Agresja u kobiet... hmm wiem coś o tym z pracy - pracuję w dużej aptece w Anglii, zespół jest w 100% kobiecy nie licząc dochodzących farmaceutów w sobotę. Zależnie od rotacji koleżanki najeżdżają na te których akurat nie ma w pracy, potem z tymi obgadywanymi obsmarowują nieobecne. Jako że nigdy się w to śliskie, ohydne paplanie nie daję wciągnąć zapewne jestem ich ulubionym tematem kiedy mnie nie ma. Dokładnie jest tak z szefową, która pracuje i nie gada za dużo. Jeżdżą po niej gdy tylko znika...

      Pracowałam lata temu w jednym pokoju z facetem i jak miałam jakieś do niego uwagi, od razu mówiłam mu o tym, on tak samo. Przeniesiono nas do pokoju w którym było sporo kobiet i zaczęło się robić duszno... Fałszywe uśmiechy ze szczerzeniem zębów, chichoczące grupki. Nie znoszę tego typu agresji, jakby mi ktoś przywalił, oddałabym, pobolałoby, a potem można by iść razem na piwo. A tak to chmura wisi... miesiącami...
      Ciężka sprawa, wolałabym czasem pracować z kamerą CCTV nad głową co by dodatkowo wszystko nagrywała, byłoby bardziej normalnie.

      Jeśli chodzi o rywalki w sferze uczuciowej, to w razie przegranej podkulałam ogon pod siebie, robiło się smutno jakoś, posnuł się człowiek po mieście tydzień - dwa i mijało. Niestety byłam wyjątkiem, potrafiło porazić człowieka jak mogą kobiety zmienić o 180 stopni nastawienie do siebie i miesiącami pluć jadem. Smutne.
      • mijo81 Re: agresja u kobiet 05.06.11, 15:33
        Niestety w babincu jest zawsze najgorzej. Jak już pracować to tylko w towarzystwie mieszanym (od 50%) do towarzystwa męskiego (do 100%)
Pełna wersja