syndrom Nangar Khel

09.06.11, 22:45
Kilku „naszych chłopców" uzbrojonych w wielkokalibrowy karabin maszynowy oraz moździerz zaatakowało wioskę, w której nie było talibów, lecz sami cywile. Zabito kilka osób przygotowujących się do wesela: pana młodego, kobiety, dzieci, w tym jedno w łonie matki, a więc nienarodzone. (A czyż my, Polacy, znamy większą wartość niż „życie nienarodzonego”?). Rozkaz brzmiał „przep…lić wioski”. Sześć trupów na miejscu. Ranni. Prokuratura nie przesłuchała kobiet, które przywieziono do warszawskiego szpitala na operacje, nie zainteresował się też nimi żaden dziennikarz. Proces trwał trzy lata i skończył się uniewinnieniem sprawców. ....Ja się tylko dziwię solidarnej i radosnej reakcji naszych polityków. Określam ją jako patriarchalną i prymitywną. I to nie tylko dlatego, że wyrok jest nieprawomocny.Bo przecież działanie oskarżonych, nawet jeśli daje się usprawiedliwić z punktu widzenia prawa, było – po prostu – nieprofesjonalne. Z czego więc tu się cieszyć?

www.wprost.pl/ar/247571/Moj-syndrom-Nangar-Khel/
    • berta-death Re: syndrom Nangar Khel 09.06.11, 23:56
      Walka z partyzantami polega głównie na dziesiątkowaniu wiosek, w których się ukrywają, zaopatrują i z których się wywodzą. Część mieszkańców nawet jak nie chce to musi współpracować z partyzantami, bo jak nie to kula w łeb za kolaborację z okupantem. W PL za czasów II wojny też tak było. W końcu chyba nikt nie jest aż tak naiwny, żeby nie wiedzieć czym Polacy zajmują się podczas misji tzw pokojowych.
      • tigertiger Re: syndrom Nangar Khel 10.06.11, 07:05
        Sędziowie (siedmiu panów) zapewne znaleźli wiele dobrze udokumentowanych okoliczności łagodzących. Było też wiele braków w materiałach dowodowych. Nie zamierzam też potępiać żołnierzy. Ulegli zapewne ogromnemu stresowi i nie mniejszemu strachowi
        Do Afganistanu nie jeżdżą wszak profesorowie filozofii nieodporni na stres, ale żołnierze przeszkoleni i nauczeni działać w warunkach bojowych i niebezpiecznych. Usprawiedliwianie ich zbrodni brakiem należytego przygotowania, stresem i bałaganem – nie może być przedmiotem dumy rządu, który dzieląc narodowy budżet, przeznacza niemałe pieniądze na nasze wojsko. Trzeba też wiedzieć, że profesjonalizm to nie tylko działanie skuteczne, z zachowaniem zasad, ale także moralna odpowiedzialność za to, co się robi. Obecność w wojsku opłaconego przez rząd kapelana nie wystarczy.
        ... Nie chcę przypominać, że jesteśmy krajem, którego przywódcy modlą się, pielgrzymują do Matki Boskiej, deklarują wierność chrześcijańskim zasadom, głoszą wielkość nauczania Jana Pawła II, budują instytuty jego pamięci mające szerzyć jego etykę etc. Co prawda minister Sikorski po zabiciu przez Amerykanów bin Ladena oświadczył, przywołując autorytet nuncjusza, że etyka „nadstawiania drugiego policzka" ma charakter wyłącznie prywatny, bo w polityce rządzą inne zasady (czym dowiódł – chyba wbrew nuncjuszowi – relatywistycznego i ograniczonego charakteru etyki katolickiej), jednak w obrębie każdej etyki zabicie niewinnych ludzi przez uzbrojonych żołnierzy powinno wywoływać co najmniej refleksję i pokorę, nie mówiąc o skrusze i poczuciu winy. I to nie tylko wśród sprawców, ale również wśród ich przełożonych
        .
      • kozak.damski Re: syndrom Nangar Khel 10.06.11, 09:04
        berta-death napisała:

        > Walka z partyzantami polega głównie na dziesiątkowaniu wiosek, w których się uk
        > rywają, zaopatrują i z których się wywodzą. Część mieszkańców nawet jak nie chc
        > e to musi współpracować z partyzantami, bo jak nie to kula w łeb za kolaborację
        > z okupantem. W PL za czasów II wojny też tak było.

        Po II wojnie też tak było. Część bojowników nadal zaopatrywała się w wioskach, likwidując opornych. Tak krytykowana akcja "Wisła", czyli przesiedlenie mieszkańców wiosek łemkowskich na Ziemie Odzyskane praktycznie zakończyła walki UPA.
        • tigertiger Re: syndrom Nangar Khel 10.06.11, 09:28
          Znamy takie zachowania nie tylko ze straszliwych wojen, ale również (znacznie częściej) z przypadków codziennej przemocy domowej. Ja się tylko dziwię solidarnej i radosnej reakcji naszych polityków. Określam ją jako patriarchalną i prymitywną. I to nie tylko dlatego, że wyrok jest nieprawomocny.
          Panowie ministrowie, generałowie, dziennikarze i sam premier solidarnie i hałaśliwie wyrażali wielką radość z uniewinnienia żołnierzy, odwołując się do takich pojęć jak „naród" (w który warto wierzyć!), „Rzeczpospolita” (która dba o swoich obrońców!), „odwaga” („naszych dzielnych żołnierzy!”), „bohaterstwo” (tychże żołnierzy) i oczywiście „honor”. „Przed sądem został obroniony honor polskiego żołnierza” – powiedział minister Klich. Doprawdy?!
          • wersja_robocza Re: syndrom Nangar Khel 10.06.11, 11:21
            Po co te fragmenty? Zamiast własne myśli przeflancuj to za jednym zamachem cały tekst.
            • tigertiger Re: syndrom Nangar Khel 10.06.11, 11:49
              Środa jest the best na pewno nie zamierzam niczego z jej tekstów "przeflancowywać":)
              A artykuł jest wart przeczytania w całości, skoro nie każdemu się che więc cytuje kolejne fragmenty. I nie mam nic więcej do dodania, jak poprzez cytowanie wyrazić swoje uznania dla Pani Profesor i jej "myśli" :)
    • bene_gesserit Re: syndrom Nangar Khel 10.06.11, 01:34
      Nie bardzo rozumiem, o co ci chodzi.
      O to, ze Sroda odwoluje sie do tzw wartosci, utozsamianych z antychoicem?
      • tigertiger Re: syndrom Nangar Khel 10.06.11, 07:08
        antychoicem????

    • gotlama Re: syndrom Nangar Khel 11.06.11, 22:59
      Jeśli wiesz, jaki był rozkaz mając pewność, że był zbrodniczy, to czemu nie domagasz skazania rozkazodawcy (którego powinnaś wymienić z imienia i nazwiska) tylko się dowalasz do żołnierzy ?
      • tigertiger Re: syndrom Nangar Khel 11.06.11, 23:19
        Gotlama może przeczytaj cały felieton -nie jest długi:)
        bo nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi z tym dowalaniem się do żołnierz?
    • chai22 Re: syndrom Nangar Khel 08.07.11, 13:56
      swieta racja :( reakcja politykow byla zenujaca. zgineli niewinni ludzie, dzieci :( kompletny brak poczucia taktu. nawet jesli to byla tylko pomylka, to co z tego, za nieumyslne spowodowanie smierci tez ponosi sie odpowiedzialnosc karna.
    • mali_kali Re: syndrom Nangar Khel 08.07.11, 17:02
      > ta i skończył się uniewinnieniem sprawców.[/i] ....Ja się tylko dziwię solid
      > arnej i radosnej reakcji naszych polityków. Określam ją jako patriarchalną i pr
      > ymitywną. I to nie tylko dlatego, że wyrok jest nieprawomocny.
      Bo przecie
      > ż działanie oskarżonych, nawet jeśli daje się usprawiedliwić z punktu widzenia
      > prawa, było – po prostu – nieprofesjonalne. Z czego więc tu się cie
      > szyć?


      Z bardzo prostej sprawy. Panstwo polskie okazalo sie byc lojalne wobec swoich wlasnych obywateli. W wojsku lojalnosc to podstawa. Ewentualny skazujacy wyrok sadu naruszylby ten stan, wiec politycy sie ciesza.
    • marouder.eu Wojna, Tygrysko:) 10.07.11, 18:08
      Na wojnie najlepiej wychodza ci, ktorzy zachowuja sie jak Kapitan Bomba:)

      Niech Pani obejrzy, potem zas wyzbedzie sie okreslonych zludzen:)

      www.youtube.com/watch?v=kzzGGZpcVok&feature=relmfu
      Polacy od tysiaclecia byli jednym z najagresywniejszych narodow w Jewropce:)
      • marouder.eu O polskiej odpowiedzi na roznice kulturowe:) 10.07.11, 19:39
        www.youtube.com/watch?v=Nspx2ox9uKM&feature=relmfu
        Kiedy jeszcze bylem studentem, bylo to dawno temu, w latach 80-tych, poszukiwalismy z moja Ukochana mieszkania. Trafilismy na ogloszenie, jak sie okazalo, staruszka, dawnego zolnierza dywizji generala Maczka, ktoren po drugim kelyszku przyznal z rozbrajajaco szczeroscio, ze oni jencow raczej nie brali:)
        • marouder.eu Nu, i czemu sie pani nie odzywa, Tygrysko?/nt 10.07.11, 20:28

          • marouder.eu Tygrysko, łer ar ju? 10.07.11, 21:57
            To ja tu se anegdot naprzypominalem, prawda, ze obrzydliwych, to ja tu sciezki polskiej wojskowosci przypomnialem sobie, by zobrazowac, ze Polacy byli jednym z najokrutniejszych i najbardziej agresywnych narodow w Europce, a Pani nie przychodzi?
    • marouder.eu No czemu, Kropko, gdy czlowiek jako... 11.07.11, 03:19
      ...tako swiadomy rzeczy, Pani Tygrysek z nim nie mowi??
      • kocia_noga Re: No czemu, Kropko, gdy czlowiek jako... 11.07.11, 14:33
        Rany, nie wytrzymałam. Jestem straszliwie wrażliwa na ból.
        Z tą okrutnością to norma, nic szczególnego.
        A propos. Kota mi znowu przyniosła do domu q.. mysz i znowu mysz uciekła za lodówkę. I znowu będę musiała nastawić łapkę i być okrutnicą :(
        • marouder.eu Mieszkalismy pare lat temu na ul. Rydla.. 12.07.11, 00:17
          ..na parterze i mielismy kotke bardzo lowna, ktora wychdzila na polowania przez okno lub balkon.
          Stworzenie to potrafilo w ciagu nocy przyniesc do dom kilkoro wrobli i golebi i ulozyc je w rownym rzadku na srodku kuchni:)
          • kocia_noga Re: Mieszkalismy pare lat temu na ul. Rydla.. 12.07.11, 08:57
            Dokładała się do utrzymania. Moja przynosi ptaszki i myszki żywe i interesuje się nimi tylko wtedy, gdy się ruszają. Jak zwierz sprytny, to się przyczai nieruchomo, a potem myk za lodówkę. Stale wypuszczamy wystraszone ale żywe ptaki. Myszy i szczury nie zawsze się dają złapać i wtedy trzeba być okrutnicą.
            Nastawiłam łqapkę z podsmażonym boczkiem, ale nie zadziałało.
          • berta-death Re: Mieszkalismy pare lat temu na ul. Rydla.. 12.07.11, 09:18
            Rydla, powiadasz. To my prawie sąsiedzi byliśmy. ;)

            A co do kocich zwyczajów, to jest to główny powód, dla którego nie mam i nie będę mieć kota.
            • marouder.eu Re: Mieszkalismy pare lat temu na ul. Rydla.. 14.07.11, 00:31
              Ja zas uwazam koty za cudowne, inteligentne, pelne poczucia humoru stworzenia.

              Kotka mojego starszego syna, ktora znalazl porzucona na trawniku pod jakims blokiem na Grzegorzkach tak bardzo stara sie upodobnic do swoich Panstwa, ze jedzenie takie jak kawalki miesa, czy pokarm z puszki nabija na pazurki przedniej lapy, by nastepnie podac je sobie do pyszczka:)
Pełna wersja