tigertiger
09.06.11, 22:45
Kilku „naszych chłopców" uzbrojonych w wielkokalibrowy karabin maszynowy oraz moździerz zaatakowało wioskę, w której nie było talibów, lecz sami cywile. Zabito kilka osób przygotowujących się do wesela: pana młodego, kobiety, dzieci, w tym jedno w łonie matki, a więc nienarodzone. (A czyż my, Polacy, znamy większą wartość niż „życie nienarodzonego”?). Rozkaz brzmiał „przep…lić wioski”. Sześć trupów na miejscu. Ranni. Prokuratura nie przesłuchała kobiet, które przywieziono do warszawskiego szpitala na operacje, nie zainteresował się też nimi żaden dziennikarz. Proces trwał trzy lata i skończył się uniewinnieniem sprawców. ....Ja się tylko dziwię solidarnej i radosnej reakcji naszych polityków. Określam ją jako patriarchalną i prymitywną. I to nie tylko dlatego, że wyrok jest nieprawomocny.Bo przecież działanie oskarżonych, nawet jeśli daje się usprawiedliwić z punktu widzenia prawa, było – po prostu – nieprofesjonalne. Z czego więc tu się cieszyć?
www.wprost.pl/ar/247571/Moj-syndrom-Nangar-Khel/