Katolstwo się rozochociło

06.07.11, 11:32
Z Feminoteki: Tymczasem Ministerstwo Sprawiedliwości obejmuje honorowy patronat nad akcją zbierania podpisów pod petycją w sprawie zakazu orzekania rozwodu w pierwszym roku od zawarcia małżeństwa. Zakaz miałby być wprowadzony dla dobra dzieci.
To pomysł Fundacji Mama i Tata: mamaitata.org.pl

    • majaa Re: Katolstwo się rozochociło 06.07.11, 12:06
      No to jeszcze wytłumacz, o co Ci chodzi z tym "katolstwem".
    • wersja_robocza Re: Katolstwo się rozochociło 06.07.11, 12:25
      A jaki to ma związek z katolicyzmem?
    • princess_yo_yo Re: Katolstwo się rozochociło 06.07.11, 12:30
      nie rozumiem o co chodzi z katolstwem ani dobrem dzieci, ale takie prawo jest np. w uk a wynika to z tego ze malzenstwo to powazna sprawa i nalezy sie dobrze zastanowic zanim sie w nie wstapi.

      czy jest to racjonalne rozwiazanie i czy prowadzi do bardziej swiadomych decyzji jesli chodzi o zawieranie malzenstwa mozna sie spierac, ale biorac pod uwage ze jesli sie przysiega na zawsze to fakt ze trzeba poczekac rok zeby sie rozwiesc nie jest chyba az takim problemem.
    • corgan1 3/4 wniosków o rozwód składają kobiety 06.07.11, 12:39
      wiec zakaz ten w pierwszej kolejności uderzy w panie.

      > Zakaz miałby być wprowadzony dla dobra dzieci.
      a co jeśli nie ma dzieci?
      • wersja_robocza Re: 3/4 wniosków o rozwód składają kobiety 06.07.11, 13:03
        corgan1 napisał:

        > wiec zakaz ten w pierwszej kolejności uderzy w panie.
        >
        > > Zakaz miałby być wprowadzony dla dobra dzieci.
        > a co jeśli nie ma dzieci?


        Tak, na pewno te panie chca sie rozstawać z cudownymi mężami.
        • mali_kali Re: 3/4 wniosków o rozwód składają kobiety 08.07.11, 16:23
          > Tak, na pewno te panie chca sie rozstawać z cudownymi mężami.

          Tak, na pewno te panie same sa cudowne.
          • wersja_robocza Re: 3/4 wniosków o rozwód składają kobiety 08.07.11, 21:52
            Cudowne to jest ta 1/4 pań, kiedy ich mężowie składają wnioski rozwodowe.
    • berta-death Re: Katolstwo się rozochociło 06.07.11, 13:52
      Jak ktoś żyje po bożemu, to w pierwszym roku jeszcze nie ma dzieci. Nie licząc tych poczętych.
      • pavvka Re: Katolstwo się rozochociło 06.07.11, 14:39
        Ale jak? Po bożemu trzeba zachować wstrzemięźliwość jeszcze 3 miesiące po ślubie?
        • berta-death Re: Katolstwo się rozochociło 06.07.11, 14:52
          Po bożemu to dopiero w noc poślubną można zacząć. Dodatkowo po bożemu, to znaczy bez uprzedniej edukacji seksualnej, więc najpierw trzeba się nauczyć jak. A i w ciążę nie zachodzi się od pierwszego strzału i nawet rok można próbować, żeby się udało.
          • maitresse.d.un.francais Re: Katolstwo się rozochociło 06.07.11, 22:10
            Dodatkowo po bożemu, to znaczy bez uprzedniej edukacji seksualnej, więc najpierw trzeba się nauczyć jak.

            Oj już dobrze dobrze. Nie przesadzaj. W wyśmiewaniu się, jeśli już musisz, istnieją granice. Granice rozsądku. Imho istnieją też inne, no ale nie musisz ich uznawać.
          • bene_gesserit Re: Katolstwo się rozochociło 06.07.11, 23:43
            A i
            > w ciążę nie zachodzi się od pierwszego strzału

            No, takim stanem wiedzy tlumaczy sie obecnie wielu nastoletnich rodzicow.
          • marouder.eu No, nie wiem, Bertie:/ Ja znalem.. 10.07.11, 03:14
            ..takich pechowcow, ze za pierwszym swoim w ogole strzalem poczynali!
    • chai22 Re: Katolstwo się rozochociło 06.07.11, 14:58
      I bardzo dobrze. Nie trzeba byc katolem, wystarczy miec wiecej rozumu, zeby zauwazyc w tym sens. Chodzi o mlode malzenstwa z dziecmi. Zbyt duzo rozpada sie z blahych powodow, a Fundacja Mamy i Taty opracowala raport jakie sa skutki rozwodow dla spoleczenstwa i poszczegolnych ludzi. Pomagac rodzinom, a nie je niszczyc drogie feministki. O co wy walczycie?
      • wersja_robocza Re: Katolstwo się rozochociło 06.07.11, 22:03
        To kolejne pytanie: co do tematu maja feministki?
        • chai22 Re: Katolstwo się rozochociło 07.07.11, 15:04
          chyba mozna bylo sie spodziewac, ze na forum feminizm ta inicjatywa zostanie zjechana. ciekawe czemu, nie?
          • wersja_robocza Re: Katolstwo się rozochociło 08.07.11, 21:52
            Ale co ma do tego feminizm sie pytam po raz drugi?
    • black-emissary Re: Katolstwo się rozochociło 06.07.11, 21:59
      Niekoniecznie w tej formie, niekoniecznie tylko w przypadku posiadania małoletnich dzieci, ale jakiś tam sens w tym jest. Gdy dwie ponoć dorosłe osoby pobierają się, a po kilku miesiącach rozwodzą to coś ewidentnie jest tutaj nie tak.
      • benek231 W Polsce to wstep do uwalenia rozwodow :O) 06.07.11, 22:42
        A to dlatego, ze katolstwo ma z tym duzo wspolnego. Wszedzie(?) indziej odebralbym problem podobnie - tak jak Ty, ze jest w tym jakis rozsadek, itd. Ale nie w Polsce. Tu katolstwo potraktuje wyjatkowe ograniczenia, jako etap w likwidacji wszystkich rozwodow. Oni juz to probowali zrobic - nie pamietasz?
        • black-emissary Re: W Polsce to wstep do uwalenia rozwodow :O) 06.07.11, 23:38
          Mnie niezwykle fascynuje zainteresowanie katolstwa małżeństwami cywilnymi, których to przecież jako niesakramentalnych oni nawet nie uznają. A mimo to odczuwają kuriozalną potrzebę dyktowania reszcie świata kto i na jakich zasadach może owo nieobowiązujące małżeństwo zawierać. Jeden z wielu przykładów katolickiej logiki inaczej.
      • rannie.kirsted Re: Katolstwo się rozochociło 07.07.11, 01:40
        niemniej jest tylko i wylacznie sprawą takiego malzenstwa czy chca ze soba byc czy nie. prob naprawiania tego z zewnatrz przez osoby trzecie (podczas gdy osoby zainteresowane nie chca naprawiania, tylko chca sie rozstac) nie uwazam za sluszne.
        • bene_gesserit Re: Katolstwo się rozochociło 07.07.11, 01:58
          Podejrzewam, ze to bedzie kolejny pol-martwy przepis, o ile przejdzie.
          Jesli beda sie chcieli rozwiesc, to sie rozwiodą - przywiazanie ich za nozki wzajemnie do siebie sytuacji nie zmieni. Jedyny skutek, jaki moge sobie wyobrazic to jeszcze bardziej dynamiczny wzrost liczby dzieciatych konkubinatow.
          • rannie.kirsted Re: Katolstwo się rozochociło 07.07.11, 02:15
            no wlasnie to jest dka mnie kuriozalne w tym pomysle - przekonanie jakichs paru zalozycielek fundacji ze oto teraz one beda nawracac innych doroslych ludzi i ratowac ich malzenstwa. nadgorliwosc jakby:/ bo w polsce malzenstwo i rodzina to swietosc a rozwody geje i lesbijki to dzielo szatana. tak by to wygladalo. jedna z tych zalozycielek mowi ze dzis w polsce jest ta straszna cywilizacja co kaze ludziom zapominac co znaczy mama a co znaczy tata.
            zieeew.
            • bene_gesserit Re: Katolstwo się rozochociło 07.07.11, 12:13

              Jak one bardzo chca, to niech sobie nawracają - mi sie uliczni kaznodzieje widziani za granicą nawet podobali, nadawali okolicy taki apokaliptyczny sznyt :)

              Ale zmiany w prawie? Mieszanie do tego ministerstwa? Hucpiarstwo.
            • mali_kali Re: Katolstwo się rozochociło 08.07.11, 16:35
              > no wlasnie to jest dka mnie kuriozalne w tym pomysle - przekonanie jakichs paru
              > zalozycielek fundacji ze oto teraz one beda nawracac innych doroslych ludzi i
              > ratowac ich malzenstwa. nadgorliwosc jakby:/

              No ja Cie krece... A malo to jest fundacji, ktore chca naprawiac swiat poprzez manipulowaniem prawem i zbieranie podpisow? Na przyklad sa takie organizacje, ktore chca nawracac doroslych ludzi poprzez wprowadzanie parytetow w polityce lub zarzadach przedsiebiorstw. Nadgorliwosc jakby :/

              Ciekawe tylko dlaczego te wlasnie organizacje nie spotkaja sie z potepieniem? Zieeeew.
              • rannie.kirsted Re: Katolstwo się rozochociło 08.07.11, 23:17
                trolle mnie nie kreca, sorry
    • znana.jako.ggigus no to moze jeszcze przed rozwodem 07.07.11, 00:50
      rozmowa z sedzia/sedzina, burmistrzem, policjatnem i proboszczem? bo moze ludzie chca sie rozwiesc, ale ww orzekna, ze nie powinni, ze nie robia wrazenia dojrzalych do rozwodu. i jeszcze mozna pare innych utrudnien wymyslec
      • bene_gesserit Re: no to moze jeszcze przed rozwodem 07.07.11, 02:00
        Nie dojrzali do rozwodu, ale do malzenstwa jak najbardziej :/
    • berta-death Re: Katolstwo się rozochociło 07.07.11, 03:50
      Tak na poważnie, to instytucja małżeństwa to jakiś relikt ubiegłych epok. Dawniej małżeństwo było czymś w rodzaju mikroprzedsiębiorstwa zobowiązanego do wytwarzania wszystkiego czego rodzina potrzebowała, płacenia podatków i wyrabiania PKB. Nie było zbyt wielu innych możliwości zdobycia środków do życia. Teraz mało kto pracuje w domu a samowystarczalnych gospodarstw domowych to chyba w ogóle już nie ma. To po co ta rodzina i jeszcze związana jakimiś formalnymi przepisami?

      W czasach kiedy na dobrą sprawę w jeden dzień można wziąć ślub a w następny się rozwieść i tak bawic się dzień w dzień, to małżeństwo jest jakimś absurdem. Zwłaszcza, że te wszystkie wymierne korzyści jakie ono daje, w stylu dziedziczenie, wspólnota majątkowa, czy ulgi podatkowe, są czysto umowną sprawą. Taką umowę na czas określony bądź nieokreślony dorosłe osoby spokojnie mogą zawrzeć u notariusza. I to powinno być respektowane przez prawo.

      Każdy powinien mieć prawo wskazania jakiegoś głównego spadkobiercy, który nie będzie płacił podatków. Do wskazania osoby, którą upoważnia do podejmowania w swoim imieniu decyzji w przypadku jakby się zdarzyło, że będzie niezdolny do decydowania o sobie, oraz do uzyskiwania informacji o swoim losie i stanie zdrowia. Każdy też powinien mieć prawo posiadania z kimś wspólnoty majątkowej czy prowadzenia gospodarstwa domowego, w końcu konto w banku można mieć z kim się chce, tylko prawo za tym przepisem nie nadąża. I niekoniecznie w każdym z tych przypadków musi to być ta sama osoba i niekoniecznie dożywotnio. W końcu wolny człowiek powinien mieć możliwość dowolnego dysponowania swoimi zasobami i swoim losem.
      • tigertiger Re: Katolstwo się rozochociło 07.07.11, 09:41
        > W czasach kiedy na dobrą sprawę w jeden dzień można wziąć ślub a w następny się
        > rozwieść i tak bawić się dzień w dzień, to małżeństwo jest jakimś absurdem.
        Na pewno wsiąść ślub nie jest sprawą trudną, ale aby się rozwieść to już nie jest wcale tak prosto, a zwłaszcza gdy ma się dzieci i gdy jedna ze stron tego rozwodu nie che dać. Obie strony przeważanie walczą, aby udowodnić, że to strona przeciwna jest winna i tak można rozwodnic się latami. Umowa cywilno prawna zawarta u notariusza, jest do zerwania w jedne dzień, ale nie rozwód.
        Zwłaszcza, że te wszystkie wymierne korzyści jakie ono daje, w stylu dziedziczeni
        > e, wspólnota majątkowa, czy ulgi podatkowe, są czysto umowną sprawą.
        No akurat, korzyści płynące z ulg podatkowych czy tanich kredytów, które przysługują tylko małżonkom nie są sprawą umowną, a dziedziczenie jest automatyczne i spadkobierca nie płaci podatku od spadku.
        Wielu młodych decyduje się na ślub cywilny wyłącznie po to, by skorzystać z tanich kredytów. Szacuje się, że około 30 %.
        Taką umowę na czas określony bądź nieokreślony dorosłe osoby spokojnie mogą zawrzeć u notariusza. I to powinno być respektowane przez prawo.
        Umowa spisana u notariusza nie daje tych samych praw majątkowych (co za tym idzie korzyści majątkowych) parom co umowa cywilno-prawna zawarta w Urzędzie Stanu Cywilnego.
        > Każdy powinien mieć prawo wskazania jakiegoś głównego spadkobiercy, który nie będzie płacił podatków.
        No, to ciekawy postulat:)
        • berta-death Re: Katolstwo się rozochociło 07.07.11, 10:32
          Chodzi mi o to, że takie małżeństwo ze swoimi prawami jest instytucją absurdalną w XXI wieku. Zwłaszcza jak wiadomo, że większość małżeństw i tak się rozpada a potem tylko kłopot z tym. Nie można nikogo zmuszać do tego, żeby obcemu sobie człowiekowi świadczył jakieś usługi, dzielił się z nim majątkiem czy dopuszczał go do sfer intymnych i prywatnych. I to tylko dlatego, że jak był młody i głupi to podpisał cyrograf. To wszystko miało sens w czasach jak jedynym zabezpieczeniem bytu człowieka były zyski z pracy w tej rodzinnej manufakturze. Bo wtedy wywalenie kogoś ze wspólnego interesu było równoznaczne ze skazaniem go na bycie żebrakiem. Nie tak łatwo było się wkręcić w inny rodzinny small business.

          A te wszystkie ulgi podatkowe czy ułatwienia kredytowe to nie jest coś przynależne małżeństwom z samej definicji, tylko państwo tak sobie umyśliło, że w danym miejscu i czasie małżonkom da przywileje. Równie dobrze mogło ich nie dać a dac je komu innemu.
          • tigertiger Re: Katolstwo się rozochociło 07.07.11, 11:35
            > Chodzi mi o to, że takie małżeństwo ze swoimi prawami jest instytucją absurdaln
            > ą w XXI wieku.
            Pojawiają się oczywiście wątpliwości u postępowych ludzi, czy konserwatyzm w XXI wieku nie jest doktryną zbyt archaiczną. Jednak gdy przyjrzeć się poparciu dla partii konserwatywnych w dzisiejszym świecie, nie można przyjąć, że instytucja mapoznawstwa w XXI wieku jest już reliktem przeszłości. Z pewnością można natomiast stwierdzić , że sama definicja małżeństwa nie jest dziś pojęciem jednoznacznym, ponadczasowym i niezmiennym. Ba występujące zróżnicowanie form życia małżeńskiego utrudnia sformułowanie uniwersalnej definicji małżeństwa.

            > A te wszystkie ulgi podatkowe czy ułatwienia kredytowe to nie jest coś przynale
            > żne małżeństwom z samej definicji, tylko państwo tak sobie umyśliło, że w danym
            > miejscu i czasie małżonkom da przywileje. Równie dobrze mogło ich nie dać a da
            > c je komu innemu.
            Tylko w XXI wieku małżeństwo jest nadal wspierane przez wszystkie kraje, a o prawa do zawarcia ich walczą również homoseksualiści, nie dla samej idei przecież, a dla korzyści prawnych, które przysługują małżonkom. Nie wygląda na to, aby komukolwiek w XXI wieku zależało na umniejszeniu znaczenia małżeństwa jako instytucji.
          • mali_kali Re: Katolstwo się rozochociło 08.07.11, 16:44
            Berta-death! Ja to bym sie z ochota podpisal pod wszystkim co piszesz. Z tego co wiem, to tak mniej wiecej sie dzieje w USA (a przynajmniej w niektorych stanach), gdzie nie ma standardowej umowy malzenskiej zapisanej w kodeksie rodzinnym. Malzonkowie za kazdym razem ustalaja im specyficzna umowe malzenska.

            Zgadzam sie z Toba, ale tylko do momentu gdy pojawia sie dzieci. To juz zaczyna wykraczac poza rachunek ekonomiczny, PKB i podatki. Pojawiaja sie emocje, ktorych nie mozna wycenic. Dzieci potrzebuja stalosci. Potrzebuja obojga rodzicow. Co mozna zrobic, aby to zapewnic? Jedyne rozwiazanie, to wlasnie utrudniac te rozwody. Przynajmniej mi sie tak wydaje. Bo co mozna zrobic innego?
            • berta-death Re: Katolstwo się rozochociło 08.07.11, 17:09
              Małżeństwo to tylko papierek, który nijak nie zmusi nikogo do mieszkania pod jednym dachem i życia w zgodzie. Moi rodzice oficjalnie są małżeństwem od prawie 45 lat. Za pięć lat dostaną zapewne z urzędu miasta dyplomy z okazji 50 lecia pożycia małżeńskiego i zaproszenie na oficjalne przyjęcie z tej okazji. Nieoficjalnie od 30 lat nie mieszkają ze sobą, nawet nie mieszkają w jednym mieście. Od ponad 15 lat nie utrzymują ze sobą żadnych kontaktów. Tylko raz się spotkali u notariusza, żeby podpisać dokument o rozdzielności majątkowej, bo było to w interesie jednego i drugiego. No to co to za małżeństwo i to jeszcze w świetle prawa.
              • mali_kali Re: Katolstwo się rozochociło 08.07.11, 19:42
                Zmusic do zycia razem moze. Istnieja wlasciwe ustawy w innych krajach niz Polska. Osoba, ktora wyprowadza sie ze wspolnego mieszkania ma z automatu przypisana wylaczna wine. Oczywiscie z wyjatkiem ucieczki przed przemoca i innym ciezkim przypadkom.

                Nie wiem jak sie ma Twoja sytuacja do ochrony dzieci. Przepraszam, ale Ciebie nie nazwalbym juz dzieckiem, bo jestes samodzielna. Gdy dzieci sa samodzielne i na dodatek wspolnego PKB juz nie ma, to rzeczywiscie malzenstwo jest jedynie kwestia umowna.
                • berta-death Re: Katolstwo się rozochociło 08.07.11, 20:10
                  Nikt bez powodu się nie wyprowadza. W zasadzie to nawet nie musi w tym domu być jakiejś poważnej patologii, żeby się w nim mieszkać nie dało. Wyprowadzka też nie musi od razu oznaczać wyprowadzki do kochanka czy kochanki. Wystarczy niezgodność charakterów i priorytetów. Nie mówiąc o tym, że nawet przemoc ciężko udowodnić, zwłaszcza jak nie ma świadków, sińców ani nawet sąsiedzi nie słyszeli awantur. A nawet jak słyszeli, to też nie znaczy, że ten kto się głośniej darł jest bardziej winny.

                  Dodatkowo, meldunek pod jednym dachem też nie jest jednoznaczny z prowadzeniem wspólnego gospodarstwa domowego. Para może sobie żyć jak współlokatorzy i też nie ma mocy prawnej, żeby ich zmusić do czegoś więcej. A jak mają do tego duży dom, to mogą w nim urządzić dwa oddzielne mieszkania. Osobiście znam takie fikcyjne małżeństwo. Mieli duży dom, gdzie żona miała mieszkanie na piętrze a mąż na parterze.
                  Takie coś to jest jawną kpiną z instytucji małżeństwa, podobnie jak mieszkanie w innych częściach miasta czy w ogóle w różnych miejscowościach. Przecież jakby taka sytuacja dotyczyła małżeństwa, gdzie jedna ze stron jest cudzoziemcem ubiegającym się o polskie obywatelstwo, to z marszu zostałoby ono unieważnione a delikwenci oskarżeni o oszustwo i próbę wyłudzenia nienależnych im świadczeń i przywilejów.

                  Na dobrą sprawę sytuacja, gdzie ludzie nie prowadzą wspólnego gospodarstwa domowego i nie łączą ich żadne więzi a zawierają związek małżeński powinna być z urzędu potraktowana jako próba wyłudzenia nienależnych świadczeń. Czyli zawierają fikcyjne małżeństwo, żeby płacić mniejsze podatki, wyłudzać kredyty, obdarowywać się fikcyjnymi darowiznami korzystając z tego, że jest się w pierwszej grupie podatkowej, zyskiwać różne ulgi i dotacje, które się im nie należą.
                  Takim czymś powinna się zajmować prokuratura i to z urzędu. I takie osoby powinny mieć unieważniane urzędowo małżeństwa i jeszcze być zmuszone do zwrotu nienależnych im świadczeń wraz z odsetkami. Bo naraziły skarb państwa na straty. I jeszcze mieć sprawę o oszustwo.
                  • bene_gesserit Re: Katolstwo się rozochociło 08.07.11, 21:46
                    Berti, nie karm go. pls.
                    • mali_kali Re: Katolstwo się rozochociło 09.07.11, 11:05
                      A ciebie pokarmic? DUZY TROLL
    • martishia7 Re: Katolstwo się rozochociło 07.07.11, 11:25
      Jeżeli dobrze zrozumiałam, to rozwód nie może być orzeczony w pierwszym roku od zawarcia małżeństwa? W takim razie ten przepis jest bez sensu i niepotrzebny. Żeby sąd orzekł rozwód musi nastąpić trwały rozkład pożycia - w każdym zakresie. Nie jest określone ile musi taki rozkład trwać, aby był trwały, ale przyjmuje się mniej więcej ok. 6 miesięcy. To znaczy, że wcześniej niż po pół roku od ślubu nie ma nawet sensu składać pozwu rozwodowego. Następnie czeka się na wyznaczenie terminu rozprawy, a uzyskanie rozwodu na pierwszej rozprawie jest możliwe tylko przy pełnej zgodności małżonków, aczkolwiek i wtedy nie ma pewności. Uzyskanie rozwodu przed upływem roku od ślubu jest już teraz, w tej chwili praktycznie niemożliwe.
      • bene_gesserit Re: Katolstwo się rozochociło 07.07.11, 12:15
        :)
        Moze warto do nich o tym napisac i taka piekna wojenke im popsuc?
      • mali_kali Re: Katolstwo się rozochociło 08.07.11, 16:52
        > Żeby sąd orzekł rozwód musi nastąpić trwały rozkład pożycia - w każdym zakresi
        > e. Nie jest określone ile musi taki rozkład trwać, aby był trwały, ale przyjmuj

        No... niekoniecznie. Wystarczy, ze panna mloda przespala sie z orkiestra w trakcie wesela.

        > e się mniej więcej ok. 6 miesięcy. To znaczy, że wcześniej niż po pół roku od ś
        > lubu nie ma nawet sensu składać pozwu rozwodowego.

        Te 6 miesiecy to jest nigdzie nie sformalizowana doktryna. Takie obyczaje panuja. Mozna je sformalizowac. Dlaczego nie?
        Poza tym pamietaj, ze te 6 miesiecy mozna rozpaczac liczyc jeszcze przed zlozeniem pozwu rozwodowego, wiec okres oczekiwania na rozprawe raczej nie gra roli.

        Ktos przytoczyl przyklad UK, gdzie jest okres "karencji" rozwodu 1 rok. Sa inne kraje europejskie, gdzie obowiazkowa jest separacja, albo gdzie ta "karencja" siega nawet 3 lat. Czyli sugerujesz tej fundacji, aby wydluzyla postulowany okres "karencji"?
        • martishia7 Re: Katolstwo się rozochociło 12.07.11, 16:05
          > No... niekoniecznie. Wystarczy, ze panna mloda przespala sie z orkiestra w trak
          > cie wesela.

          Nie, nie wystarczy, ale to osobny temat.

          > Te 6 miesiecy to jest nigdzie nie sformalizowana doktryna. Takie obyczaje panuj
          > a. Mozna je sformalizowac. Dlaczego nie?

          W jakim celu?

          > Poza tym pamietaj, ze te 6 miesiecy mozna rozpaczac liczyc jeszcze przed zlozen
          > iem pozwu rozwodowego, wiec okres oczekiwania na rozprawe raczej nie gra roli.

          Jeśli o mnie chodzi, to wręcz trzeba. To znaczy, że składanie pozwu przed upływem 6ciu miesięcy od ślubu raczej nie ma sensu. A jak już się pozew złoży, to trzeba poczekać na termin rozprawy, co trwa, jak wiadomo.

          > Ktos przytoczyl przyklad UK, gdzie jest okres "karencji" rozwodu 1 rok. Sa inne
          > kraje europejskie, gdzie obowiazkowa jest separacja, albo gdzie ta "karencja"
          > siega nawet 3 lat. Czyli sugerujesz tej fundacji, aby wydluzyla postulowany okr
          > es "karencji"?

          Jeśli o mnie chodzi, to mogą wręcz postulować całkowity zakaz rozwodów, jeżeli tylko są przekonani, że utrzymywanie fikcji prawnej "na papierze" ma głęboki sens i zrobi dobrze społeczeństwu.

          Jaki odsetek rozwodów dotyczy par ze stażem krótszym niż rok? Nie znalazłam dokładnych danych, ale w takim 2007 roku rozwody par o stażu 0-4 lata stanowiły ok. 20% wszystkich rozwodów. Załóżmy, że rozkład w tej grupie był równy (chociaż zapewne tak nie było), to staż do 1 roku miało circa 5% rozwodzących się par. Regulacja jak i problem jest do pominięcia jako "bez znaczenia".

          Osobiście jestem za tym, że jeżeli małżonkowie zgodnie żądają rozwodu bez orzekania o winie i nie ma małoletnich dzieci, to nie ma sensu angażować w to w ogóle sądu, tylko w zupełności wystarczy notariusz.
    • pali-kotka Re: Katolstwo się rozochociło 07.07.11, 15:35
      Tutaj dobro dzieci jest kwestią dyskusyjną, nei zawsze sztuczne utrzymywanie nieistniejacego małżenstwa idzie w parze z dobrem dzieci. Poza tym to że ktoś jest złym małzonkiem nie powoduje, że jest złym rodzicem. Nie należy mieszać jednego z drugim.
      Nie wiem czy takie chamskie narzucanie swojej wizji świata to tylko nasza domena czy jeszcze gdzieś tak jest?
      Ustawa złobkowa jest be bo brzecież dziecko musi być z matką w domu, bo jak jest inaczej to mu szkodzi, zakaz aborcji, zakaz rozwodów, przebóg, wszyscy wiedza lepiej jak inni mają żyć.
      • mali_kali Re: Katolstwo się rozochociło 08.07.11, 16:54
        > Nie wiem czy takie chamskie narzucanie swojej wizji świata to tylko nasza domen
        > a czy jeszcze gdzieś tak jest?

        Nie. Tak jest wszedzie. Zawsze i wszedzie wiekszosc bedzie narzucac swoj swiatopoglad mniejszosci. Jezeli sie zaliczasz do mniejszosci, od zawsze musialas byc twarda.
    • stackoverflow Re: Katolstwo się rozochociło 08.07.11, 17:28
      kkkkota napisała:

      > Z Feminoteki: Tymczasem Ministerstwo Sprawiedliwości obejmuje honorowy patronat
      > nad akcją zbierania podpisów pod petycją w sprawie zakazu orzekania rozwodu w
      > pierwszym roku od zawarcia małżeństwa. Zakaz miałby być wprowadzony dla dobra d
      > zieci.
      > To pomysł Fundacji Mama i Tata: mamaitata.org.pl
      >


      Jeszcze nikt nie rozwiązał prawnymi zakazami/nakazami braku dobrej woli bądź zwykłej głupoty. A jeśli dobrem dziecka ma być widok rodziców biorących się za łby, to nie chcę wiedzieć co jest złem w obliczu takiego "dobra".
      • jael53 Re: Możliwe, że małżeństwo to przeżytek 08.07.11, 19:36
        Jeśli tak, to się go rygoryzmem prawnym nie okiełzna.
        Swoją drogą, skoro już wątpimy w dojrzałość wielu decyzji matrymonialnych, to może raczej trzeba by pomyśleć o wprowadzeniu raczej "małżeństw czasowych"; a choćby takich na rok właśnie. Jeśli po roku strony uznają, że chcą być nadal małżeństwem, to znakomicie. Jeśli zaś nie - to pozostaje uregulować kwestie prawne, wynikające z rozstania się.
        • bene_gesserit Re: Możliwe, że małżeństwo to przeżytek 08.07.11, 21:47
          Wystarczylaby imo regulacja prawna konkubinatu (jedno- i dwu-plciowego).
          Ale to lamie ilestam przykazan, wiec Ministerstwo raczej sie o to nie zatroszczy :(
      • benek231 Re: Katolstwo się rozochociło 09.07.11, 19:14
        stackoverflow napisała:

        A jeśli dobrem dziecka ma być widok rodziców biorących się za łb
        > y, to nie chcę wiedzieć co jest złem w obliczu takiego "dobra".
        >
        >
        * :) Dobre.

        Nie czytalem wszystkich wpisow wiec mozliwe, iz powtorze, ze powinni raczej robic kampanie na rzecz obowiazkowego rocznego narzeczenstwa. Dana para zglasza sie do USC i tam zostaje zarejestrowana jako mozliwe przyszle malzenstwo - za rok.

        Dla mnie to juz zupelne pomieszanie w tych religianckich lbach, co nie jest jednak zaskakujace. Tym ludziom nie przeszkadzaja prawa jednostki do samostanowienia - oni po prostu w trosce o dobro tych jednostek, chca im te prawa troche ograniczyc tu i tam.
    • marouder.eu A gdzie tu "katolicyzm", ktory sie rozochocil? 10.07.11, 03:11
      Przyznaje, ze akcja jest absurdalna, patronat osmiesza rzad..ale gdzie tu katolicki element u bogaojca?!
      • corgan1 nigdzie ale zawsze to fajnie mu dokopać co nie? 11.07.11, 00:25
        :)
        • bene_gesserit Re: nigdzie ale zawsze to fajnie mu dokopać co ni 11.07.11, 22:16
          Naiwny jak dziecko. Cala fundacja MiT stoi dzialaczami katolickimi. To nei jest pierwsza akcja MiT - zaslyneli w 2010, kiedy to wystosowali apel do narodu, zeby nie pozwolili homoseksualistom zawierac zwiazkow. Linia ideolo dzialalnosci fundacji jest jak najbardziej katolicka. Chociaz uzycie slowa 'katol' swiadczy negatywnie o uzywajacym, oczywiscie.
          • mijo81 Re: nigdzie ale zawsze to fajnie mu dokopać co ni 16.07.11, 15:26
            Ta funadacja ma takie poparcie wśród katolików jak feminizm wśród kobiet.
    • corgan1 gdyby kobiety miały decydować o rozwodach 11.07.11, 01:04
      to na pewno zabroniłyby facetom rozwodów nie tylko rok po ślubie, ale w ogóle przez całe życie. Można taki wniosek wysunąć wsłuchując w to co baby wypisują na forach i o czym mówią to właściwie facetom w ogóle nie wolno się rozwodzić niezależnie od powodu.

      Katolskie prawo byłoby pod tym względem wybitnie liberalne.

      Takiemu Kaziowi Marcinkiewiczowi oberwało się równo od celebrytek że śmiał oznajmić żonie w czasie Wigilii (!) że odchodzi po 30 latach małżeństwa zostawiając 4 dzieci (najmłodsze dziecko miało chyba 16 lat, najstarsze 30kilka) a przecież jego żona taka cudowna była np. na kolanach myła podłogi w ich domu. Nie robię sobie jaj, tak czytałem w Superaku.

      Oczywiście zakaz rozwodu nie dotyczyłby kobiet które "kończąc związek bez perspektyw" rozwodów nikt by nie ograniczał, bo po co? z czego zresztą korzystają - 75% wniosków o rozwód wnoszą kobiety a 45% powodów to "niezgodność charakterów" (tylko 14% to zdrada partnera).
      • bene_gesserit Re: gdyby kobiety miały decydować o rozwodach 11.07.11, 12:39
        corgan1 napisał:

        > to na pewno zabroniłyby facetom rozwodów nie tylko rok po ślubie, ale w ogóle p
        > rzez całe życie.

        Histeria. Albo histeryczna chęć zostania męczennikiem. Ukrzyzowac cie, korki? Bedziesz wtedy zadowolony i przestaniesz pitolic rzewne bzdury?
        • mijo81 Re: gdyby kobiety miały decydować o rozwodach 16.07.11, 15:24
          Poczytaj sobie inne o wiele bardziej oblegane fora kobiece, wtedy zobaczysz co dla przeciętnej kobiety liczy się najbardziej :)
          • wersja_robocza Re: gdyby kobiety miały decydować o rozwodach 16.07.11, 15:30
            mijo81 napisał:

            > Poczytaj sobie inne o wiele bardziej oblegane fora kobiece, wtedy zobaczysz co
            > dla przeciętnej kobiety liczy się najbardziej :)

            Mijo rozumiem, ze unikasz tej zarazy jak możesz. Znaczy kobiet. Korki na pewno też.;)
            • mijo81 Re: gdyby kobiety miały decydować o rozwodach 30.07.11, 22:15
              Unikam, bo jeszcze się zarażę feminizmem :) A ty zarażasz?
    • susa-66 Re: Katolstwo się rozochociło 11.07.11, 03:00
      W pierwszym roku małżeństwa? Jakich kurcze dzieci? Oszaleli...
    • stackoverflow Re: Katolstwo się rozochociło 11.07.11, 13:17
      Mam wrażenie, że to nie kryzys instytucji małżeństwa, tylko MOTYWACJI do zawarcia małżeństwa. Nie mówimy przecież o wieloletnich (powiedzmy, 20+) związkach gdzie się nie można już niczym zdziwić, tylko o tych do roku czasu, kiedy to choćby zwykła fascynacja nie powinna jeszcze zniknąć, kiedy jeszcze się buduje wspólne plany (i bierze kredyty :-D ). Sama wpadka mnie nie przekonuje jako motywacja, bo to rzecz stara jak świat. Więc o co chodzi?
    • mg2005 Re: Katolstwo się rozochociło 15.07.11, 21:22

      > Ministerstwo Sprawiedliwości obejmuje honorowy patronat

      Kurcze... Rząd Cudaka opanowany przez katolstwo ??!... :))


      --
      www.youtube.com/watch?v=fgQVyc8xObQ
      • ed-di Re: Katolstwo się rozochociło 28.07.11, 18:16
        Pomysł z d...y wzięty. Dla dobra dzieci? Życie razem, gdy ludzie są sobie obcy, po zdradzie, której jedna strona nigdy nie wybaczyła - to przekleństwo, piekło na ziemi dla dzieci. Wiem to z autopsji. Rozwód moich rodziców był dla mnie, gdy byłam dzieckiem - nieziszczonym marzeniem...

        • mijo81 Re: Katolstwo się rozochociło 30.07.11, 22:17
          No właśnie, ja też nie kumam tej lansowanej tezy. Jak sztuczne utrzymywanie małżeństwa ma być dobre dla dzieci?
    • easz Re: Katolstwo się rozochociło 31.07.11, 18:33

      Dziewczyna ma troche racji, bo ta fundacja jest o zacieciu katolickim i prawicowym wlasnie.
      Sam pomysl imo denny i przyniesc moze pozorne zmiany, czyli pic na wode lub zmiany na gorsze, a tak. To jakas oznaka desperacji, w najlepszym razie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja