gdzie sie konczy rownouprawnienie?

16.05.04, 23:14
pytam o to, troche zeby sprowokowac dyskusje o miejscu kobiety w dzisiejszych
czasach w spoleczenstwie.
z jednej strony - chcecie moje Panie byc traktowane rowno, jak mezczyzni w
pracy, w rodzinie, w spoleczenstwie i wszedzie indziej. ok.
z drugiej jednak - dalej chcecie miec specjalne prawa kobiet, takie w zwyklym
zyciu (nie mowie naturalnie o przywilejach oczywistych i zrozumialych jak w
BHP, urlopach macierzynskich itd) - czyli nadal checie byc adorowane,
traktowane na specjalnych warunkach, a prawdziwy mezczyzna powinien spelniac
zyczenia nie tylko swojej kobiety, ale tez wszystkich z ktorymi sie styka w
pracy, szkole itp

dlaczego pytam? moja kolezanka obrazila sie na mnie smiertelnie bo nie mialem
ochoty przyjezdzac do niej na druugi koniec miasta i pomoc w pewnej sprawie
technicznej do ktorej w ogole nie jest potrzebny facet tylko odrobina dobrych
checi, zajrzenie w instrukcje i 3 minuty czasu.
z drugiej strony - calujac ustawicznie kobiety w reke moj kolega zostal
posadzony o jakas erotomanie.

i tak sie zastanawiam - gdzie jeszcze kobieta ma rowne prawa w porownaniu do
mezczyzny, a gdzie zaczyna sie sfera wylacznie dla nich?
    • dokowski Błąd w założeniu 17.05.04, 12:06
      curtiz napisał:

      > chcecie moje Panie byc traktowane rowno, jak mezczyzni

      wiara w ten nonsens prowadzi do pomieszania w główce
    • uli Re: gdzie sie konczy rownouprawnienie? 17.05.04, 12:31
      ja bym tutaj zastosowała zasady savoir-vivru: jeżeli ktoś prosi Cię o pomoc, to
      oczywiście, możesz jej udzielić, a skoro to jakaś błhostka, to wyjasnić
      koleżance, że z pewnością sobie z tym poradzi po przeczytaniu instrukcji.
      jeżeli się pogniewała, to ona jest niekulturalna w tym momencie - mogłaby
      przynajmniej spróbować (no chyba, że jest inwalidą albo jest chora itp). może
      kolezance się nudziło samej i po prostu chciala, żebyś do niej wpadł, ale nie
      chciała tego mówić wprost:-)

      a z tym całowaniem w rękę - to przestarzałe nieco:-)tymbardziej ustawiczne :D

      proponowałabym jednak nie globalizować problemów z dwójką znajomych do całego
      świata relacji międzyludzkich, równouprawnienia itp, bo najlepszą zasadą jest
      moim zdaniem: szacunek dla rozmówcy, uczynność i otwartość na ludzi, reagowanie
      na chamstwo, takt, dyskrecja itd itp - a nie dzielą się one na zachowania
      stosowane wobec kobiet i wobec mężczyzn, tylko wobec ludzi.
    • Gość: ggigus Re: gdzie sie konczy rownouprawnienie? IP: 5.3.1R* / *.lrz-muenchen.de 17.05.04, 17:13
      Nie rozumiem, skad ten skosk myslowy - kolezanka, ktora prosi na drugi koniec
      miasta i rownouprawnienie. A moze po prostu przyzwyczailes kolezanke do
      ciaglego udzielania pomocy? Moze jest za malo inteligentna? Moze ma (to problem
      wielu kobiet, ale mezczyzn tez!) niechec do instrukcji obslugi? Nie rozumiem,
      dlaczego czyjes wymagania do do przyjazdu na drugi koniec miasta wiazac od
      razu z rownopurawnieniem, a nie z np. charakterem tej osoby.
      A co do calowania w reke - rzeczywiscie, jesli stosowac ten gest przy kazdej
      okazji, to mozna podpasc. Jedna z ulubionych opowiesci mojej mamy jest o
      tym ,jak malowala w wakacje dom i jak spotkal ja jej szef i chcial buchnac w
      mankiet, a ona usilowala wyrwac te polamiona frabami reke (bo wyskoczyla na
      chwile p ocos tam do kiosku). Mysle, ze mezczyzni, zwolennicy calowania reki,
      nie odrozniaja sytuacji i kobiet, ktorym to nie pasuje. A ze calowanie (nawet w
      reke) to kontakt z drugim czlowiekiem, wiec trzeba sie dopasowac do sytuacji i
      kobiety, nie brnac na slepo z uformowanymi ustami w strone damskiej raczki.
      pozdrawiam
    • Gość: lalka Re: gdzie sie konczy rownouprawnienie? IP: *.crowley.pl 21.05.04, 13:07
      Drogi Curtis'ie. O istnieniu równouprawnienia porozmawiamy wtedy, gdy będzie
      tyle samo: gwałconych i maltretowanych męzczyzn, co kobiet; męskiej pornografii
      (nie mylić z gejowską); samotnych, porzuconych ojców, co matek; bezrobotnych
      męzczyzn, co kobiet; facetów na urlopach "opiekuńczych", co jest kobiet -
      możnaby jeszcze trochę wymieniać, prawda? Nie wyobrażam sobie, że to się
      stanioe kiedykolwiek, a jeśli już, to na pewno nie za naszego życia!!!
      Nie chcę wypowiadać się za wszystkie kobiety, ale ja lubię czuć się kobietą,
      lubię być szanowana właśnie jako kobieta. Oczywiście np. w pracy chcę, by ktoś
      dostrzegał mój wysiłek i kompetencje, a nie płeć. Róznimy się od siebie
      (kobiety i mężczyźni) i ja uważam, że to jest piękne i wspaniałe. Pewnych
      rzeczy wy nie osiągniecie nigdy, a w innych my nigdy wam nie dorównamy. I niech
      tak będzie. Z tym, że musimy nawzajem szanować te swoje różnice i często także
      wady drugiej płci. To sprawia, że nawzajem się pociągamy.
      Jeśli chodzi o przywileje, to wg mnie, właśnie całowanie w rękę (nie zawsze!),
      przepuszczanie w drzwiach, etc., to jest właśnie ten szacunek, ukłon w stronę
      kobiety - słabszej fizycznie, bardziej wrażliwej. Uważam to także za
      pewną "rekompensatę" także za trudy macierzyństwa. Kobieta chce się czuć dla
      was ważna!
      • Gość: P.S.J. Re: gdzie sie konczy rownouprawnienie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.04, 10:11
        >będzie
        > tyle samo: gwałconych i maltretowanych męzczyzn, co kobiet;

        Zważ, że mniej facetów niż kobiet jest skłonnych się do tego przyznać. Czemu,
        to już inna sprawa...

        > samotnych, porzuconych ojców, co matek;

        Masz liczne przykłady szykanowania praw rodzicielskich ojców przez polskie sądy.

        > męskiej pornografii
        > (nie mylić z gejowską);

        Dlaczego? sądzisz, że gejowska mniej uwłacza mężczyźnie?? Ciekawy tok
        rozumowania...

        > Jeśli chodzi o przywileje, to wg mnie, właśnie całowanie w rękę (nie
        zawsze!),
        > przepuszczanie w drzwiach, etc., to jest właśnie ten szacunek, ukłon w stronę
        > kobiety - słabszej fizycznie, bardziej wrażliwej

        Moja droga - to albo masz większą wrażliwość (w co wątpię, zwłaszcza patrząc na
        doniesienia z Iraku...) jako kobieta, ale za tym idzie to, że np. szef będzie
        wolał zwolnić ciebie zamiast bardziej opanowanego faceta, albo nie domagaj się
        z tej racji przywilejów. Róznice fizyczne są, to fakt, ale jak to się ma do
        przepuszczania w drzwiach czy inszej galanterii? Czy kobiety są tak słabe, zę
        nie mogą przejść pierwsze przez drzwi, bo przeciąg je zmiecie? :)

        > Uważam to także za
        > pewną "rekompensatę" także za trudy macierzyństwa.

        Czyli równouprawnienie, ale z "rekompensatami". Hmm... czyli uprzywilejowanie
        jednej płci kosztem drugiej...
        • Gość: lalka Re: gdzie sie konczy rownouprawnienie? IP: *.lot.pl 11.06.04, 06:25
          >będzie
          > > tyle samo: gwałconych i maltretowanych męzczyzn, co kobiet;
          >
          mniej facetów niż kobiet jest skłonnych się do tego przyznać. Czemu,
          to już inna sprawa...
          -ale chyba nikt nie powie, że to głównie kobiety są sprawcami przemocy w domu i
          na ulicy?!?!
          liczne przykłady szykanowania praw rodzicielskich ojców przez polskie sądy
          -to prawda, ale mam także liczne przykłady kompletnego braku zainteresowania
          ojców własnymi dziećmi i pomocy finansowej czy innej ich matkom. jednak to
          facet częściej "robi" i "do widzenia", a kobiety prawie zawsze są skłonne
          poświęcać się dla dzieci. jednak ojcowie rzadziej są krzywdzeni przez sądy
          (rzadziej CHCĄ dochodzić swoich praw, wolą bezpieczną odległość). częsciej to
          kobiety zwalnia się z pracy i nie przyznaje zasiłków (to dzieje się obecnie!!!).
          gejowska mniej uwłacza mężczyźnie??
          -o gejowską pornografię miejcie pretensje do mężczyzn, którym ona służy, nie do
          kobiet!
          jeśli chodzi o przywileje, mam na myśli nie przekreślanie różnic między k i m
          za wszelką cenę. jest mi miło, kiedy mężczyźni traktują mnie jak kobietę, co
          nie znaczy, że mam sobie gorzej radzić w pracy czy w życiu wogóle. nie oczekuję
          nieustannej atencji, komplementów i całowania po rękach, tak, jak nie zgrywam
          zawsze słodkiej kobietki. to są stereotypy!!!
          równouprawnienie, ale z "rekompensatami". Hmm... czyli uprzywilejowanie
          jednej płci kosztem drugiej...
          -powtarzam to , co już napisałam i uzasadniłam: NIGDY NIE BĘZIE
          RÓWNOUPRAWNIENIA!!!dodam: i to najprawdopodobniej dobrze, pod warunkiem, że
          będziemy się nawzajem szanować.
    • Gość: ruda Re: gdzie sie konczy rownouprawnienie? IP: 62.148.79.* 21.05.04, 14:56
      curtiz napisał:

      > checie byc adorowane,
      > traktowane na specjalnych warunkach, a prawdziwy mezczyzna powinien spelniac
      > zyczenia nie tylko swojej kobiety, ale tez wszystkich z ktorymi sie styka w
      > pracy, szkole itp

      najlepiej, jak każda mówi za siebie
      ja tam nie chcę być adorowana,
      nie chcę być traktowana na specjalnych warunkach,
      a życzenia do znajomych w pracy czy do nieznajomych na ulicy nie różnicuję
      według płci

      > moja kolezanka obrazila sie na mnie smiertelnie bo nie mialem
      > ochoty przyjezdzac do niej na druugi koniec miasta i pomoc w pewnej sprawie
      > technicznej do ktorej w ogole nie jest potrzebny facet tylko odrobina dobrych
      > checi, zajrzenie w instrukcje i 3 minuty czasu.

      co z tym chcesz powiedzieć?
      że jakbyś była w tej sytuacji jej koleżanką, a nie kolegą, to by sie nie
      obraziła?

      > z drugiej strony - calujac ustawicznie kobiety w reke moj kolega zostal
      > posadzony o jakas erotomanie.

      osobiście nie znoszę, jak mężczyźni chcą mnie całować w rękę
      na szczęście poza Polską to się nie zdarza, a i w Polsce co raz rzadziej

      > i tak sie zastanawiam - gdzie jeszcze kobieta ma rowne prawa w porownaniu do
      > mezczyzny, a gdzie zaczyna sie sfera wylacznie dla nich?

      są "bardziej męskie" i "bardziej kobiece" sfery życia, nic w tym złego, chodzi
      o to, żeby to nie był przymus, tylko wolna wola, i żeby "odstępstwa od reguły"
      nie wywoływali ani potępienia, ani politowania

      pozdrawiam
      ruda
      • kan_z_oz Re: gdzie sie konczy rownouprawnienie? 12.06.04, 09:40
        Kazdy mowi we wlasnym imieniu a wiec... rownouprawnienie nie konczy sie nie
        zaczyna. Jest to teoretycznie rowna szansa dla obydwu plci na terenie
        zawodowym, politycznym itp.
        Zwyczajowe pozostalosci typu 'calowanie w reke'; nie widze w tym nic zlego. Nie
        jest tez zwiazane to z uprawnieniem. Wymaga tylko odpowiedniej sytuacji.
        Podobnie nie widze nic zwiazanego z rownouprawnieniem w zwiazku z kolezanka,
        ktora nie ma checi na przeczytanie instrukcji. Obydwie strony 'przepychaja'
        granice, dlaczego? Mysle, ze to juz taka natura ludzka.

        Pzd
Pełna wersja