Gość: Klarysa
IP: 62.233.181.*
18.05.04, 16:31
Oczywiście,jak widać i słychać ,to coś w stylu repliki na wątek pewnej
osoby...Osoba owa twierdzi,iż pewne rzeczy w "istnieniu" po prostu się
pomija -to m.in.śmierć i przemijanie,także przemijanie młodości...Kobieta po
30,miast być stateczną matroną w wieku Balzakowskim , wciąż chce żyć pełnią
życia,co więcej nie w głowie jej "A la recherche du temps perdu",bo
twierdzi ,ze ma przed sobą przyszłość...I tę przyszłośc jak najbardziej
ma,nonsensem jest więc twierdzić odwrotnie...Czy mężczyzna po 30-stce wybiera
dębową trumnę i marzy o miejscu blisko płotu na cmentarzu?Wątpię.Dlaczego
więc kobieta ma rozpatrywać minioną młodość?Młodośc to zresztą pojęcie
niesłychanie względne,niejeden po 25 roku życia staje się ospałym ,gnuśnym
typem spędzającym dzień przed Telewizorem ze szklanką piwa...To jest starość
ducha ...Grzech śmiertelny...Acedia.Powiedzenie,że coś w jakimś wieku "nie
przystoi" -to czysta hipokryzja...Tak ,jakby nie wypadało,dosłownie nie
wypadało, pójść na kurs latania na motolotnii ,czy zacząć biegać dla zdrowia
i wreszcie przebiec maraton po 30-stce ...To jest problem Polaków jako
nacji.Kiedy jadę tu tramwajem mam wrażenie,że w pewnym wieku nie wypada się
uśmiechać,a jedynie zabijać wzrokiem współpasażerów.Nie wypada mówić o tym,że
zbiera się na wyjazd do Tybetu ,bo góry to Twoja pasja od urodzenia,zamiast
kupić sobie działkę pracowniczą pod nosem.Nie wypada być innym i
oryginalnym.Nie wypada cieszyć się tym,że się zyje!!!
Oczywiście można czytać Thomasa,Ariesa i Bóg wie kogo jeszcze,kto pisał o
śmierci,ale czy zrozumiemy przez to istotę śmierci? Nie...Wtedy każdy z nas
bedzie skazany tylko i wyłącznie na siebie.Lepiej więc żyć pełnią ,zamiast
zastanawiać się,kiedy co komu przystoi,bo konwenanse potrafią zniszczyć
niejedną radość z tego, co przydarza się nam jeden jedyny raz.Z życia.:)