bene_gesserit
17.08.11, 12:33
Nader ciekawy wywiad z jedna z nielicznych rosyjskich feministek, Eleną Zdrawomysłową, o sytuacji rosyjskiego feminizmu - skąd, jak, dlaczego.
Kilka cytatow na zachętę:
Moje badania pokazują, że w okresie stagnacji breżniewowskiej wiele kobiet bezrefleksyjnie uznawało wyższość mężczyzn i nie reagowało na codzienny seksizm - na przykład antykobiecych dowcipów. W nowych warunkach uznały, że to jest nie do zniesienia. Podwójne standardy i hipokryzja, w jakiej pogrążona była Rosja, zaczęły nas - wybaczcie patos - boleć.
*
No to czemu nie ma w Rosji feminizmu?
- Wielu rzeczy nie ma w Rosji. Nie ma myślenia liberalnego, wrażliwości na nierówności, na dyskryminację rasową czy narodowościową, nie ma kultury demokratycznej. Poza tym to była reakcja na tzw. feminizm sowieckiej Rosji.
Na konferencjach feministycznych krąży dowcip, że gdy Amerykanki wywalczyły wreszcie prawo, by pracować w kopalniach, Rosjanki wywalczyły prawo, by w nich nie pracować.
- W parlamencie ZSRR obowiązywały kwoty - minimum 30 proc. miejsc dla kobiet. Dziś jest poniżej 10 proc. Oficjalna polityka sowiecka była równościowa. Prowadzono akcje afirmatywne w edukacji, w różnych zawodach. Kobiety w ciąży mogły, przynajmniej teoretycznie, podjąć lżejszą pracę bez straty wynagrodzenia. To nasza rosyjska duma, że już w 1920 roku nastąpiła dekryminalizacja aborcji. Potem, w okresie 1936-55, Stalin zakazał zabiegów, żeby rodziło się więcej żołnierzy, i wtedy rozwinął się kryminalny rynek aborcji, było wiele okaleczeń kobiet. W ramach destalinizacji przywrócono kobietom prawo do aborcji.
*
- W 1917, 1918 roku był u nas silny liberalny odruch feministyczny. Pojawiła się solidarność kobiet: jesteśmy siostrami, walczymy razem o swoje prawa. Ale bolszewicy postawili na feminizm społeczny w skrajnej wersji: owszem, kobiety są dyskryminowane, ale pierwotne są różnice klasowe. Kobiety są przede wszystkim chłopkami czy robotnicami, wyzwolimy je, gdy zbudujemy socjalizm. Bolszewicy niszczyli solidarność kobiet, wbijając ludziom do głowy, że burżujka nie ma nic wspólnego z robotnicą. Zniszczyli kobiece rady (żenskije sowiety), oskarżając o linię sprzeczną z polityką partii. Bo sowiety domagały się np. przedszkoli, a bolszewicy nie chcieli wydawać na przedszkola, choć chcieli mobilizować kobiety jako siłę roboczą.
Bardzo ciekawe, jak te i inne sprawy pasują - czasami przewrotnie - do naszej sytuacji. Warto przeczytac caly wywiad!