Co byście zrobiły mężowi .....

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.05.04, 16:23
Jak byście zareagowały gdybyście znalazły gdzieś w domu zdjęcia pierwszej
żony swojego męża?
    • marijohanna Re: Co byście zrobiły mężowi ..... 22.05.04, 16:40
      powiekszylabym na wielkosc plakatu, oprawila w ramki i powiesila nad kominkiem.
    • triss_merigold6 Re: Co byście zrobiły mężowi ..... 22.05.04, 18:49
      Nic. Jego przeszłość, jego święte prawo do trzymania pamiątek.
    • marijohanna zastanawiam sie... 22.05.04, 19:16
      co on zrobi jak znajdzie zdjecia mojego pierwszego meza??? ;)
      • feminista Re: zastanawiam sie... 22.05.04, 19:18
        marijohanna napisała:

        > co on zrobi jak znajdzie zdjecia mojego pierwszego meza??? ;)

        pewnie marmoladę (z Ciebie;)
        • marijohanna Re: zastanawiam sie... 22.05.04, 20:45
          feminista napisał:

          > marijohanna napisała:
          >
          > > co on zrobi jak znajdzie zdjecia mojego pierwszego meza??? ;)
          >
          > pewnie marmoladę (z Ciebie;)


          oooo taaak! masochistka ze mnie, dlatego je trzymam :P
    • envi Re: Co byście zrobiły mężowi ..... 22.05.04, 21:56
      czy ktoś na serio ma taki problem czy to ściema?
      • marijohanna envi:) 22.05.04, 22:23
        chyba jakies dziecko w wieku dojrzewania to napisalo, bo przeciez nie dorosla
        osoba;)
        • marijohanna chociaz, z drugiej strony 22.05.04, 22:25
          rozne sa histeryczki..sorry..

          moj ma caly karton (po butach)zdjec bylej dziewczyny (jestem jego pierwsza
          zona), ale nie przyszloby mi do glowy wyrzucac tego czy urzadzac awantury. to
          jego przeszlosc. co innego gdyby siedzial nad tymi fotami i plakal
          rozpaczliwie, to wtedy bym sie zastanawiala czy nasz zwiazek ma sens.
    • e_wok A jakbyscie zareagowaly (zareagowali)... 22.05.04, 21:59
      gdybyscie znalazly zdjecie pierwszego chomika waszego wspolmalzonka?
      • uli Re: A jakbyscie zareagowaly (zareagowali)... 23.05.04, 17:58
        a jakiej płci był chomik:-)?
    • Gość: szamanka Re: Co byście zrobiły mężowi ..... IP: *.lodz.mm.pl 22.05.04, 22:59
      zależy jakie zdjęcie, nagie - wykastrować, normlane-spalic;P a tak poważnie to
      o ile to nie jest żadne tendencyjne zdjęcie to spoko, gorzej jeśli była zona
      jest dużo atrakcyjniejsza od obecnej :)
    • envi Re: Co byście zrobiły mężowi ..... 23.05.04, 00:42
      ode mnie nie ma atrakcyjniejszej więc no problem:))
      a tak na poważnie to nie wyobrażam sobie takiej jazdy?ja nie wyrzuciłam żadnego
      zdjęcia z moim ex(chyba że byłam na niego wkurzona:)a mój obecny facet żadnego
      ze zdjęć swojej ex.Mamy je nadal,czasem oglądamy i się z tego śmiejemy.
      • Gość: gość a gdyby na dodatek... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.04, 17:33
        a gdyby oprócz zwykłych zdjęć były w domu:zdjęcia ślubne, niewykorzystane
        zaproszenia ślubne, telegramy z życzeniami ślubnymi(mimo,że od rozwodu minęło
        10 lat i mąż w tym czasie przeprowadzał się), spałybyście w pościeli z JEJ
        inicjałami, rodzina i znajomi często opowiadali Wam jak Wasz mąż potwornie
        kochał pierwszą(zresztą to samo opowiadał Wam sam mąż przed ślubem)i jak ona go
        skrzywdziła i Wam broń Boże nie wolno zrobić tego samego. Na mężowi dwa razy
        zdarzyło się pomylić imiona swoich żon...I zwrócił się do Was imieniem
        pierwszej.Czy też uważałybyście że druga przesadza i nie ma podstaw czuć się
        osaczona wspomnieniami o pierwszej?
        • marijohanna Re: a gdyby na dodatek... 23.05.04, 17:49
          czy to jest twoj konkretny problem, czy o tak chcesz wiedziec???

          nie znam twojej konkretnej sytuacji, nie wiem jakie masz stosunki z mezem. ja
          musialam przejsc przez opowiesci wszystkich znajomych o dzikiej przeszlosci
          mojego meza. nie raz bylo mi przykro, ale aby zgasic chamow (inaczej tego nie
          moge nazwac) mowilam: "aaach ta historia! maz mi o niej juz opowiadal". i tym
          sposobem zamykalam im usta. od bylej tesciowej nasluchalam sie jaka to dobra
          partie moj ex przepuscil przez palce (no i co?? i tak wybral mnie).
          na pewno nie spalabym w poscieli z jej inicjalami. czy to on tylko spi w tej
          poscieli?? bo przeciez wy jestescie po slubie??? mezczyzni czesto sa praktyczni
          i byc moze wcale nie przywiazuja wage do takich rzeczy. jesli masz ochote
          napisz na priva i cos wiecej o sobie. postaram ci sie pomoc:))) pozdrawiam:))))
          • dela32 Re: a gdyby na dodatek... 23.05.04, 18:05
            to jest AUTENTYCZNY problem między nami, a nie teoretyczne rozważania.
            • marijohanna Re: a gdyby na dodatek... 23.05.04, 18:10
              to napisz cos wiecej!!!
              • dela32 gwoli wyjaśnienia... 23.05.04, 18:57
                Jak napisałam wyżej-to autentyczny problem.Pierwszy post napisał mój mąż(ten o
                zdjęciach) i pokazał mi Wasze odpowiedzi.Ja uzupełniłam stan faktyczny.Stąd co
                chwila inny nick:))
                Gwoli wyjaśnienia-jest dobrym mężem, nawet bardzo.
                Przyznaję,że każda z tych spraw z osobna nie stanowi powodu do robienia "halo",
                ale jak się to wszystko zbierze do kupy...
                Na dodatek-po wprowadzeniu się do mieszkania męża nie mogłam też nic zmienić
                ani wyrzucić(to akurat nie ma związku z byłą żoną, ale bynajmniej nie dawało mi
                poczucia bezpieczeństwa w nowej roli i prawa do zaakcentowania swojej obecności
                w NASZYM podobno domu).
                Były też inne "wątki", ale o nich pisac nie bedę, bo są zbyt osobiste.
    • envi Re: Co byście zrobiły mężowi ..... 23.05.04, 19:31
      po przeczytaniu wypowiedzi obu stron,uważam że ta sytuacja jest chora.cień
      byłej żony ciązy nad waszym, nowym związkiem.należy go szybko zlikwidować.amen.
    • Gość: jendza Najpierw IP: *.fbx.proxad.net 23.05.04, 20:04
      mialam pytac, skad to pytanie...
      Jednak po przeczytaniu watku juz wiem...
      Mysle, ze znam problem. Z autopsji. Oczywiscie okolicznosci oraz 'osoby
      dramatu' sa troche inne, niemniej jednak rzecz sama w istocie swej jest
      jakby 'z tej samej polki'...
      Najwazniejsze, ze oboje o sprawie wiecie i oboje probujecie sie wobec niej
      jakos... - nie wiem - uporzadkowac?
      Czyli mysle, ze trzeba przede wszystkim ze soba o tym rozmawiac. Jednak tylko
      wtedy, gdy to naprawde jakos doskwiera, gdy rodza sie jakies nowe okolicznosci,
      watpliwosci, pytania, obserwacje. Nie mozna rozmawiac o tym stale - bo taka
      dominanta Waszego zycia wlaczalaby automatycznie do Waszego zycia te inne
      osoby. A przeciez chodzi o to, by je WYLACZAC...
      Jak to robic?
      Przede wszystkim, mysle, musimy miec swiadomosc, ze jak sie laczy z
      czlowiekiem, myslac, ze na cale zycie, gdy ten czlowiek siedzi w kazdej
      nieledwie komorce naszego jestestwa,i tak jest przez wiele lat... to trudno
      tego czlowieka z tej kazdej komorki wyrzucic ot tak, na zawolanie... Musi byc
      jakis rodzaj zaloby, czas jak najbardziej fizyczny - na pozbycie sie wielotniej
      drugiej polowki, juz bylej... I zwykle nie wystarcza na to dzien/miesiac/rok
      nawet... Lat trzeba...czasem nowej konstrukcji..., troche tak, by klina
      klinem... CIERPLIWOSCI!
      Zawsze jednak niezbedna jest dobra wola OBU STRON nowego zwiazku.
      DOstrzezenie problemu i madra proba zaradzenia sensownego, podejmowana/ne przez
      strony obie...
      Trzeba tez pomagac rzeczywistosci 'od zewnatrz'. Co to znaczy, ze nie mozna
      zmienic poscieli? Jesli naprawde nie mozna, nie wiem, ze wzgledow finansowych
      chocby, to warto na te inicjaly naszyc cos po prostu, nie wiem, jabluszka,
      serduszka, misie, zabki (jak do siebie mowicie?). Jesli lokum jest to samo,
      mozna je wyremontowac, chocby tylko meble kompletnie poprzestawiac...wlasna
      solniczke i pieprzniczke kupic, nowa i wybrana WSPOLNIE...
      KReowac wspolna przestrzen: NA NOWO I NIEPOWTARZALNIE... po WASZEMU:))
      SCISKAM OBOJE I DOGADANIA SIE ZYCZE!
      j.
      • Gość: jendza Ps IP: *.fbx.proxad.net 23.05.04, 20:39
        Przyszlo mi do glowy, ze... moze chodzic o byla zone,
        ktora... zmarla... i sa do tego dzieci z tamtego malzenstwa...
        To zmieniloby troche postac rzeczy - ale nie o wiele...
        Tamten zwiazek - jesli takie sa okolicznosci - tak czy siak nalezy
        do PRZESZLOSCI...
        Dzieciom tez nie da sie BYC DRUGA MAMA/NASLADUJACA TE PIERWSZA...
        NIe mozna byc w takiej sytuacji 'zastepstwem'... Trzeba wybudowac
        nowe, INDYWIDUALNE RELACJE miedzy konkretnymi osobami...
        Milosc dla dzieci wspolmalzonka to nie moze byc milosc 'zastepcza',
        ale zawsze ukierunkowana podmiotowo.
        Nie chodzi o to, by 'zastapic' dzieciom matke.
        Chodzi o to 'tylko', by je kochac....
        Konkretna Hania/Iwona/Jolka kocha malutka Marysie (na przyklad).
        I nie stara sie byc nowym wcieleniem jej zmarlej mamusi, tylko
        SOBA, po prostu...
        Mamusia zas jest tez przy swoim dziecku, tylko juz przytulic go nie moze tak,
        by poczulo... I tyle.
        NIe wiem, czy przypadkiem mnie wyobraznia nie poniosla...:)
        Tak czy siak - pozdrawiam!
        j
        • dela32 ... 23.05.04, 21:56
          nie ma dzieci, żona żyje, mieszka daleko
          • Gość: jendza Zatem IP: *.fbx.proxad.net 24.05.04, 20:10
            Rozumiem, ze to BYLA zona...
            jesli on buduje relacje z kims innym... niezaleznie od jego sytuacji
            formalnej... (znaczy niezaleznie, czy owa byla zona jest byla formalnie, czy
            tylko sobie gdzies wyjechala...)
            Wiec jesli on CHCE wybudowac zycie z kims innym NAPRAWDE, to nie powinien
            pielegnowac w nimbie swietosci pamiatek z poprzedniego zwiazku tak, by one
            dominowaly zycie w tym nowym... NIe warto postponowac poprzednich relacji, ani
            tez nie nalezy udawac, ze nic sie nigdy z nikim innym nie wydarzylo, ale tez
            NIE wolno TRAKTOWAC nowej zony/dziewczyny/partnerki jako swoistego nowego
            wcielenia tej poprzedniej.
            Kazdemu z nas milosc nalezy ofiarowywac OSOBOWO. Mamy do tego NIEZBYWALNE PRAWO.
            Udawanie, ze kochamy kogos innego, niz kochamy, sensu nie ma. Na dluzsza mete
            zawsze wylezie...
            Warto sie wiec nad tym wszystkim powaznie zastanowic i zdecydowac, czego
            naprawde chca osoby bezposrednio zainteresowane, znaczy, z kim chca byc.
            To podstawa. Reszta to juz tylko kwestia dopasowania...
            Jesli MAZ chce byc z Dela32 NAPRAWDE, powinien - dla wlasnego dobra tez -
            przestac PIELEGNOWAC pamiec bylej zony. CO nie znaczy, ze ma o niej zapomniec.
            MUSI jednak zaczac dawac siebie DEli... BO jesli tego nie zrobi - po prostu ja
            straci. Nie jest normalne wzdychanie do poprzedniej partnerki, gdy sie buduje
            fundamenty pod nowy zwiazek. Ten,kto tak czyni, albo sie nie chce tak naprawde
            w sercu rozstac z poprzednia, albo chce w ten sposob manipulowac obecna.
            Tertium non datur, moim zdaniem...

            Zycze ulozenia tego wszystkiego...WAM OBOJGU!
            j
            • Gość: mąż Re: Zatem IP: *.liberty.com.pl 25.05.04, 15:23
              Trafnie i rozsądnie to ujęłaś, a biorąc pod uwagę że nie wzdycham od lat do
              mojej byłej ani nie pielęgnuję pamięci o niej (bo owszem te rzeczy były ale
              tylko dlatego że nie przeszkadzały mi jak kurz pod szafą - teraz już ich nie ma)
              uważam że jesteśmy na najlepszej drodze by ten temat nigdy nie stawał między
              nami w takiej formie.
              • jendza1 Re: Zatem 27.05.04, 12:44
                Z Twego postu rozumiem... ze sie nie dogadaliscie po prostu.
                Ze to, co dla Ciebie bylo jedynie 'smieciami pod lozkiem',
                ona odczuwala bolesnie... a bala sie/nie umiala powiedziec Ci tego
                w obawie, by nie wyszlo, ze jest zazdrosna o 'byla'...
                Albo mowila, a Ty ja zbywales... nieswiadomy, gdzie moze byc problem...
                I ze to RZECZYWISCIE moze byc problem... wcale nie zwiazany z 'zazdroscia',
                a z podstawowa potrzeba samozdefiniowania sie w parze... czyli podstawowego
                zupelnie poczucia bezpieczenstwa.
                Bo to przeciez wcale nie o te glupie przedmioty chodzi, jak rozumiem...

                Naprawde sie ciesze, ze problem rozwiazaliscie:)
                pozdrawiam
                j.


                Gość portalu: mąż napisał(a):

                > Trafnie i rozsądnie to ujęłaś, a biorąc pod uwagę że nie wzdycham od lat do
                > mojej byłej ani nie pielęgnuję pamięci o niej (bo owszem te rzeczy były ale
                > tylko dlatego że nie przeszkadzały mi jak kurz pod szafą - teraz już ich nie
                ma
                > )
                > uważam że jesteśmy na najlepszej drodze by ten temat nigdy nie stawał między
                > nami w takiej formie.
                • marijohanna jendza 30.05.04, 09:11
                  wrzuc dela32 na wyszukiwarke i bodajze na forum "macochy" jest dosc szczegolowo
                  opisana ta historia.

                  niemniej super, ze "problem" rozwiazany. nie ma to jak forum;)
    • marijohanna a ja sie przyznam 23.05.04, 20:59
      wrzucilam dele32 na wyszukiwarke, bo myslalam, ze ktos moze zalozyl sobie
      dopiero co nicka aby robic podpuche..chcialam zobaczyc czy dela ma "historie
      forumowa"....otoz dela (mozesz pokazac to mezowi): ODWOLUJE i przepraszam,
      jesli pomyslalas, ze mowiac o histeryczkach moge miec ciebie na mysli! jesli
      twoj maz zalozyl watek to faktycznie nie podal za wiele szczegolow. wez spakuj
      te exowe manele i daj mu 10 sek. na zastanowienie gdzie to wyniesie. dosc sie
      nacierpialas. przeszlosc przeszloscia, ale to przechodzi wszelkie granice.
      nazywanie cie/przejezyczenie imieniem bylej, bo przez 10 lat sie tak
      przyzwyczail to juz w ogole szczyt. eeeh rece opadaja...
    • dokowski Co byś zrobił żonie, gdybyś znalazł w jej ... 24.05.04, 12:03
      ... rzeczach zdjęcia jej dzieci z pierwszego małżeństwa?
    • Gość: kohol Re: Co byście zrobiły mężowi ..... IP: *.crowley.pl 24.05.04, 14:56
      Obejrzałabym i odłożyła z powrotem.
    • Gość: miłka Re: Co byście zrobiły mężowi ..... IP: *.chello.pl 25.05.04, 11:05
      Rozumiem, że to zaledwie sygnalizacja problemu. Bo sama fotografia byłej żony
      nie zrobiła by na mnie najmniejszego wrażenia.
      • kruszynka301 zdjęcia byłego męża 27.05.04, 21:17
        Ja mam odrotnie. To moje albumy z pierwszym mężem stoją razem z teraźniejszymi zdjęciami z drugim mężem. Uważam to za normalne, bo przecież nie da się wymazać kilku lat życia; są to zdjęcia z podróży, z czasów licealnych. Czasami je przeglądam, lubię to. Mojemu mężowi to absolutnie nie przeszkadza; kiedyś zażyczył sobie nawet obejrzenie filmu ze ślubu.... Uznał to za strasznie zabawne.
        Czy mężczyźni inaczej podchodzą do problemu pamiątek po eks?
    • macygray Re: Co byście zrobiły mężowi ..... 29.05.04, 20:30
      spalic zdjecia !!!!!zabic tesciowa!!!;)!!
      • Gość: jendza Ba, IP: *.fbx.proxad.net 30.05.04, 08:57
        zeby to chociaz pomoglo...:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja